tricolour
30.08.05, 15:33
Tak tu sie spieram z kilkoma osobami i przyszedł mi do głowy pomysł. Pomysł
wziął sie stąd, że ludzie o jednym myślą, a o drugim piszą, ale tego nie
dostrzegają.
Jedna z Pań, zdradzona, bierze na siebie odpowiedzialność za terapię
małżeńską, a tymczasem mąż łaskawie godzi się, że na terapię pójdzie. Jak mu
sie nie spodoba, to pójdzie na inną, ale jak mu żoncia załatwi.
Druga Pani pisze o byłej kochance męża jak najgorsze określenia, ale mąż -
winowajca - jest jakoś słownie chroniony.
Moim zdaniem najwięcej wrednych epitetów oraz najwięcej wysiłku powinni włożyć
sprawcy - czyli zdradzający faceci, a nie ofiary.
Z drugiej strony nie mamy źle, Panowie - jak zdradzimy, to zawsze możemy
wracać na łono rodziny (i nie tylko), ale trzeba odpowiednio się zachowywać.
Czyli nic lub prawie nic nie robić. Fajnie.
Aha - skąd taki śmieszny tutuł wątku? Otóż a "Paragrafie 22" pewnien dowódca
chciał zmusić kapelana, by ten odprawił mszę za odpowiednie skupienie bomb.
Paranoja.