przy okazji lekcji z nieletnią matematycznie koleżanką

przyszło mi do
glowy, że praktycznie każda kobieta takową matrioszką jest......bo tak na
chłopski rozum (podobno taki istnieje w przyrodzie)patrząc na pierwszą z
brzegu niewiastę widzimy żonę, w niej matkę, w niej kochankę, w niej
kucharkę, w niej praczkę i td

baba w babie (cyt. ob. Phokara)
czy możliwym jest, że mężowie grzeszący jak wiadomo powszechnie ślepotą w
patrzeniu na osobistą żonę nie dostrzegają tych głębiej schowanych bab? że
nie chce im się porozkrecać zewnętrznych by odkryć te schowane i wolą
poszukać nowej matrioszki?