08.09.05, 17:53
wspomnien mnie zalala, dzis rano tuz przed wstaniem wszystko wrocilo, z
zakamarkow jakies wspomnienia i to te najlepsze sie wydostaly. A juz bylo tak
dobrze, staralam sie bardzo puscic, nie meczyc sie, nie rozpamietywac, zyc
dalej... Zeby nie zrobic tych bledow co poprzednim razem, wiem, ze ciagnac
sie to wszystko moze latami a ja juz tak nie chce, nie moge tak.

dzis pogoda piekna, a mnie glowa boli, pracowac nie moge, eks siedzi w srodku
we mnie i nie wiem jak go wygonic. I wszystko co najlepsze wraca i tak bym
chciala, zeby teraz bylo tak jak w zeszlym roku w tym samym czasie, o matyldo
jak bylo pieknie... A juz prawie o tym nie myslalam, juz bylo tak dobrze...
teraz znow jakies glupie mysli, jakies nadzieje, moze telefon zadzwoni... A
po co? Po kiego grzyba to wszystko tak wraca?

Sorki, na forum ostatnio watki jakies takie konkretniejsze, a ja tak marudze,
ale dzis na mnie zmory rzucily sie jakos tak strasznie, moze forumowe
egzorcyzmy je wygonia???
Obserwuj wątek
    • phokara Re: fala 08.09.05, 18:02
      Fale przybijaja do brzegu, a potem zawracaja. I zobaczysz, ze z czasem sa coraz mniejsze,
      coraz cichsze, coraz lagodniejsze. A ocean robi sie spokojny.

      Wiec spokojnie. Wymarudz sie tutaj, wyplacz... i pomysl, ze to wszystko minie. Jeszcze
      troszke. To, ze rok temu bylo cudownie - to dobrze. Ale to juz BYLO. To sie drugi raz nie zdarzy.
      Ta fala juz odplynela.

      A kiedys przyplynie taka fala, ze Cie porwie na szerokie wody. Pomysl o tym...

      ps
      a egzorcyzmy i dobre czary - zawsze! To juz zaczynam czarowac....
    • eterka Re: fala 08.09.05, 18:04
      cześć
      też mam to falami, raz dobrze, równo a potem znów dół, apatia, łzy. Tak bym
      chciała by To nie wracało a to wciąż wraca i poważnie prawdziwie boli.
    • tricolour Pewnie żadne pocieszenie... 08.09.05, 18:08
      ... że u mnie trwało dwa lata.

      Ale ważne, że jest jakaś granica, apotem coraz LEIPEJ.

      smile))
      • eterka Re: Pewnie żadne pocieszenie... 08.09.05, 18:15
        MOże u mnie tez tak będzie na razie 1,5 roku..
        • bezecnymen Re: Pewnie żadne pocieszenie... 08.09.05, 18:19
          wiele zależy od tego dlaczego i w jaki sposób doszło do rozpadu związku....do
          tego dochodza predyspozycje psychiczne i głębokośc uczucia, którym darzyło się
          partnera
          u mnie trwało prawie 2 lata zanim odzyskałem jaką taką równowagę
          trzeba czasu..... to takie banalne, a prawdziwe
          • eterka Re: Pewnie żadne pocieszenie... 08.09.05, 18:53
            Dlaczego ten ból jest taki fizyczny, ja zwyczajnie nie daję rady...
            • bezecnymen Re: Pewnie żadne pocieszenie... 08.09.05, 18:57
              cholera.. nie wiemsadjakieś absorbujące umysłowo zajęcia, wyczerpująca fizycznie
              praca by po prostu walić się w wyro i zasypiać nie mając czasu na jakiekolwiek
              myślenie......to oczywiście nie na codzień tylko w razie co...
              • eterka Re: Pewnie żadne pocieszenie... 08.09.05, 19:11

                dzięki

                nie mysleć, nie mysleć, nie mysleć
            • hasanet Re: Pewnie żadne pocieszenie... 09.09.05, 00:05
              Niestety, taka jest tęsknota.
              asa
      • ptasiara Re: Pewnie żadne pocieszenie... 08.09.05, 18:23
        dokładnie wiem o czym piszesz.. czasem płaczę i czuję , że oddałam bym wiele by
        wróciły tamte chwile- to coś ulotnego- gdy czujemy :Chwilo trwaj!!- mam
        nadzieję, że kiedyś to poczuję znów, że to co poczułam nie jest przypisane
        tylko jego osobie. W ogóle mam nadziję, że kiedyś zaufam, będę kochać- ale tak
        bez cienia oglądania się za siebie.
        To trwa dwa lata. Ja płaczę. Mam siebie dość.Dlaczego życie traci sens? Tylko
        dlatego, że ktos powiedział:Nie kocham Ciebie?
        Zatem jedyne pocieszenie- inni tez tak czują, że to jakiś etap- trudny- ale do
        przeżycia etc. ble ble psychologiczno- terapeutycznesmile.
        • phokara Re: Pewnie z˙adne pocieszenie... 08.09.05, 18:29
          Postaram sie nie blablac pseudo-psycho-patycznie (tez niecierpie).

          Ale napisze jedno. Milosc - z natury dosc niesforna i pomylona NIE JEST przypisana do kogos
          konkretnego. A coz to by byla za ryfa, gdyby tak cudne i szlachetne uczucie bylo z natury
          przyspawane do mojego wrednego Ex? No wez, kobieto.... strach sie bac .

          Nie kochalas nikogo wczesniej? No wlasnie.
          Wiec nie zakladaj , ze nie pokochasz nikogo jeszcze...

          A najlepiej nic nie zakladaj... to sie samo nawinie.
          • ptasiara Re: Pewnie z˙adne pocieszenie... 08.09.05, 18:41
            wiesz.. czasem mi się zdawało- że znam go od zawsze- że razem się z nim coś się
            zaczęło- dlatego gdy odszedł- myślę że się skończyło.
            Teraz mam czasem dni, że myślę,że już nigdy i takie tam... a może to znak, że
            osiagam to słynne dno, które gdy się dotknie i da się od niego odbić będzie
            tylko lepiej... może.. dwa lata temu dowiedzialam się że mnie nie kocha,rok
            temu się wyprowadził, a ja jeszcze płaczę- popieprzona jestem.. i tyle.Ale jak
            widzę nie ja jednawink.
            • phokara Re: Pewnie z˙adne pocieszenie... 08.09.05, 18:49
              ooooo, spokojnie - pomylonych wiecej na swiecie.

              Cos sie z nim zaczelo i cos sie z nim skonczylo. Ale nie zycie. I szkoda je tak topic we lzach,
              raczej szkoda.

              Ja tez myslalam, ze to koniec swiata i w ogole. Ale juz mi przeszlo (nooo - nie do konca, ale
              jednak bardzo). Trzeba sie nauczyc zyc dla siebie, to wazne - nie szukac na sile pocieszenia,
              cudu, pomocy z zewnatrz. Jak Ci samej ze soba bedzie ok, to sie zaraz zleca rozne jednostki,
              co to im szczescia brakuje... (oby tylko nie frustraci!). I znow bedzie ktos z kims cos sie zacznie
              i ... (moze) nie skonczy.
              • ptasiara Re: Pewnie z˙adne pocieszenie... 08.09.05, 18:57
                czuję podskórnie, że masz rację smile, ale boję się.. kurnia boje się .. bo tem
                mój eksio nie eksio potrafił zrobic takie super wrażenie- wiesz taki inteligent
                z lekką nutką dekadencji wink- znów ulegnę urokowi i dupa bladabig_grin..
                zatem odpowiedż wydaje się sama nasuwać- tęsknię za czymś czego nie ma i
                pielęgnuję lepszą postać kogoś kto umarł.
                Ale i tak płaczę .. nad sobą- bo taki dzień chyba.. oby ostani taki w mym zyciu-
                czego wszzystkim życzę- ostnich dni płakania nad eksiami wink
                • phokara Re: Pewnie z˙adne pocieszenie... 08.09.05, 19:07
                  - znów ulegne˛ urokowi i dupa bladabig_grin..

                  Kobieto,
                  nie martw sie na zapas. Ulegniesz, nie ulegniesz... no wiesz, nie ma madrych (mocnych). Tez
                  tak mam. Cholera no... Tez tesknie za czyms czego nie ma. I nie wiem za co sie najpierw
                  zabrac: zeby nie tesknic, czy zeby sobie wytlumaczyc, ze tego nie ma... Ot dylemat. A i tak
                  skonczy sie jak zawsze.... He, he.

                  No ale zawsze pozostaje nadzieja, ze Next bedzie DLUZEJ czarujacy i w ogole...
            • tricolour Oczywiście, że się zaczeło i skończyło... 08.09.05, 18:53
              ... to, co związane z tym facetem. Może na razie nie potrafisz sobie wyobrazić,
              że może być inaczej, że ten facet to wszystko.

              Być może ten facet to wszystko, co miałaś, ale na pewnie nie wszystko, co MOZESZ
              MIEĆ.

              Myślisz czasem tak?
              • ptasiara Re: Oczywiście, że się zaczeło i skończyło... 08.09.05, 19:11
                tak.. miałam- czas przeszły dokonany.
                Taki strach co paraliżuje każdy ruch- mam teraz.Czuję się 4 kategorią -na 3
                istniejącebig_grin.
                Czasem wydaje mi się, że juz mam tę tesknotę za sobą- a potem wychodzi jak ta
                wydra- szybko i sprytnie w najmniej spodziewanym momencie big_grin.. taki urok
                naszych lęków.
                Chyba za często przegladałam się w jego oczach i brakuje mi czasem tych jego
                kaprawych ślepek. A teraz salon krzywych zwierciadeł przy nich to uwierzcie mi-
                nie będzie wcale fałszywy!!!
                • eterka Re: Oczywiście, że się zaczeło i skończyło... 08.09.05, 19:12
                  trzymaj się podobna
    • akacjax Re: fala 08.09.05, 19:18
      Teraz to wydaje mi się, że ja nie bedę miec problemu fali. Moje małżeństwo po
      prostu wygasało latam, a od roku niby jest a juz przeciez nie ma...
      28.09 nastepna sprawa, mam nadzieje, że druga i ostatnia.

      I ciekawe, czy tak zostanie, czy pojawi się fala....
      Teraz to sobie po cichu myslę, co musze pozmieniać w życiu, w domu, na pewno
      to, co nie podobało sie j.-m. ( a ja ustąpiłam dla spokoju...wink
      To też metoda-zmiany....
      Oczywiście związek (zwłaszcza negle zerwany ) należy zakończyc swoistą żałobą,
      bez tego nie można zacząć normalnie żyć. Należy ją uwzględnić-czasem to pół
      roku, czasem aż dwa latasad
      • ptasiara Re: fala 08.09.05, 19:27
        kurcze..najgorzej z tą falą to jest to , że kiedy czuje - o ironio!!! jestem
        silna i to wszystko za mną- ta wraca i znów zaczyna sie jazda- jakieś marzenia
        zaczynam snuć, że niby jeszcze wszystko możliwe, da się cofnąć- że można
        zapomnieć to co złe-Boże- zabierz te fale ode mnie - czas na realizm zyciowy!!!
        No dośc tego obnażania forumowego wink...
        ps. Czytam Was juz od dośc dawna- ale jakos odwagi brakło by się pokazać.
        Martwi mnie że jakieś osoby uzywają podwójnych nicków- bo jakos mam dośc
        fałszu sad.- ale to zupełnie inny temat tego forum.
        Zyczę wszystkim by smutki dopadały ich co raz rzadziej - a eksie ... na
        pohybel wink
        • kuragan Re: fala 09.09.05, 09:40
          Jak dobrze zescie napisali! Dzieki. Wszystkich raz na jakis czas fala zalewa
          taka...
          Ja wczoraj napisalam do was i juz nie moglam przed komupterem siedziec, poszlam
          sie poszlajac po ulicach, potem do domu, kryminal wzielam bo na zadnych
          pracowych rzeczach skupic sie nie moglam.
          No i dzis jest lepiej. Glowa nie boli, pracy duzo, wieczorem znajomi zaprosili
          na impreze, a w niedziele jade do Polski (bo ja do was z zagramanicy pisze...)
          Jak juz gdzies tu pisalam, ja przechodze przez to cale eksowanie po raz drugi.
          Wyprowadzka, podzial rzeczy, koniec planow na przyszlosc, komentarze rodziny
          (rodzine mam fajna i wspierajaca, uklon im sie nalezy). Tylko ze tym razem
          staram sie przechodzic to wszystko inaczej niz kiedys, bo wtedy sie ciagnelo i
          ciagnelo, analizowanie, myslenie dlaczego, psycholog, jak, co ja zle zrobilam,
          a moze jeszcze bedzie dobrze? A moze on sie tylko zafascynowal kims innym i
          zaraz to wszystko zniknie jak zly sen?
          Tym razem staram sie zeby tego nie bylo, tej calej analizy, bo bym zwariowala.
          Drugi raz tego nie przezylabym. Wydaje mi sie ze to dziala lepiej, chociaz
          takie fale jak wczoraj jeszcze sa. Tym razem bylo prosto: nie to nie, ja
          znikam, zero kontaktu, fotografie do kosza, szybki podzial rzeczy i juz. Pohara
          ma racje: milosc to uczucie ktore nie musi byc przypisane do jednej osoby.
          Kochalam eksa, teraz pokocham kogos innego. Spotkam go. No i postaram sie
          minimalizowac te jedna, no moze dwie rzeczy, ktore doprowadzaja do rozpadu
          moich zwiazkow. Wiem, co to jest...
          pozdrawiam serdecznie wszystkich zafalowanych i tych ktorzy dzis skutecznie
          fale odgonili
          kuragan
    • konik_morski Re: fala 09.09.05, 11:06
      Ja się trzymam bo nie mam innego wyjścia.
      Ale lekko nie jest. Chciałabym nigdy w życiu nie widzieć exa ale się nie da ze
      względu na dzieci.
      Na zewnątrz jesteśmy_idealną_parą_po_rozwodzie.
      Dobre stosunki z dziećmi, generalnie dobre z byłą rodziną , niezłe ze wspólnymi
      przyjaciółmi.
      A tak naprawdę to z całej siły walczę o to żeby się nie czuć przegraną życiowo.

      Poświęciłam tej cholerze kilkanaście lat życia, dzieci wychowałam
      świetnie ( Jego słowa ) i zostałam na drzewie.
      Pracuję jak niewolnik żeby związać koniec z końcem i go nie związuję.
      Ciągle siedzę u Niego w kieszeni choc zarabiam tyle ze gdybym nie miała dzieci
      to stać by mnie było na spokojne życie + podróz dookoła świata raz na rok.

      Od dwóch lat pracuję non - stop natomiast On nie...
      Kupił sobie nowe auto , tak po prostu bez kredytu a ja nie mam na czynsz.
      Zrobił karierę zawodową na moich plecach a ja pracuję kilka pieter poniąej
      mojego wykształcenia.

      Moje życie to dom , praca dzieci i od nowa...
      Nie jetem uroczą młodą kobietą jaką On poznał i która poświęciła mu_najlepsze
      _lata_swojego_życia tylko starszą osobą posiwiałą ... nie zmarszczek nie mam
      ale jestem sterana przez życie smile)))
      Szansę na znalezienie wmojej sytuacji kogoś kto się mną zainteresuje są równe
      zeru a nie jest łatwo żyć z taką świadomością...

      Rozkleiłam się...
      Chyba mam za dużo wolnego.. całe dwa dni pierwszy raz od baardzo dawna...
      Konik


      • kuragan Re: fala 09.09.05, 11:14
        ja bardzo podziwiam tych z was, ktorzy maja dzieci, a co za tym idzie musza sie
        z eksem (eksia) kontaktowac. Koszmar, trzeba takiej sily do tego...

        Koniku morski, naprawde nie sadze, ze juz na nic nie ma szansy. Zycie
        zaskakuje - raz negatywnie a raz bardzo pozytywnie, naprawde.




        konik_morski napisała:

        > Ja się trzymam bo nie mam innego wyjścia.
        > Ale lekko nie jest. Chciałabym nigdy w życiu nie widzieć exa ale się nie da ze
        > względu na dzieci.
        > Na zewnątrz jesteśmy_idealną_parą_po_rozwodzie.
        > Dobre stosunki z dziećmi, generalnie dobre z byłą rodziną , niezłe ze
        wspólnymi
        > przyjaciółmi.
        > A tak naprawdę to z całej siły walczę o to żeby się nie czuć przegraną
        życiowo.
        >
        > Poświęciłam tej cholerze kilkanaście lat życia, dzieci wychowałam
        > świetnie ( Jego słowa ) i zostałam na drzewie.
        > Pracuję jak niewolnik żeby związać koniec z końcem i go nie związuję.
        > Ciągle siedzę u Niego w kieszeni choc zarabiam tyle ze gdybym nie miała dzieci
        > to stać by mnie było na spokojne życie + podróz dookoła świata raz na rok.
        >
        > Od dwóch lat pracuję non - stop natomiast On nie...
        > Kupił sobie nowe auto , tak po prostu bez kredytu a ja nie mam na czynsz.
        > Zrobił karierę zawodową na moich plecach a ja pracuję kilka pieter poniąej
        > mojego wykształcenia.
        >
        > Moje życie to dom , praca dzieci i od nowa...
        > Nie jetem uroczą młodą kobietą jaką On poznał i która poświęciła mu_najlepsze
        > _lata_swojego_życia tylko starszą osobą posiwiałą ... nie zmarszczek nie mam
        > ale jestem sterana przez życie smile)))
        > Szansę na znalezienie wmojej sytuacji kogoś kto się mną zainteresuje są równe
        > zeru a nie jest łatwo żyć z taką świadomością...
        >
        > Rozkleiłam się...
        > Chyba mam za dużo wolnego.. całe dwa dni pierwszy raz od baardzo dawna...
        > Konik
        >
        >
      • clio11 Re: fala 09.09.05, 11:23
        Konik, ile masz lat?
        • konik_morski Re: fala 09.09.05, 11:32
          Zaraz 46... w środku sporo mniej i tak jestem odbierana ale mam lustro:-pppp
          Konik.
          • phokara Re: fala 09.09.05, 11:38
            Konik,

            sluchaj kobieto, w pewnym sensie to my wszystkie, jak Ty to cudnie ujelas "jestesmy na
            drzewie". Hmm.... oby to byla rajska jablon, czy cus...

            Staraj sie nie myslec, ze Exio ma latwiej, lepiej i w ogole. Pewnie ma. Glaby zazwyczaj maja w
            zyciu lzej. Ale, co to za zycie... Zreszta, n igdy nie wiadomo co go jeszcze trafi w tym wcieleniu,
            bo jednakoz natura dazy do rowniwagi. Wiec i u Ciebie jeszcze bedzie slonecznie.

            pozdrawiam
            • clio11 Re: fala 09.09.05, 14:12
              Konik, nie gadaj bzdur. Piszesz, jak 70-latka. Choć hoże staruszki i w tym
              wieku zawracają w głowach panomsmile
              46 lat! Kobieto! Przecie to DOPIERO PÓŁ! A ty już nie błądzisz, nie uczysz się
              życia, nie rzucasz na pierwszy lepszy męski kąsek! Jesteś koneserką, co na byle
              plewy nie poleci! I tak trzymaj! Na bóstwo mi się zrobić, wciągnąć brzuszek,
              uśmiechnąć się do pani kasjerki w markecie! DZIAŁA!
              I nie marudzić, że nie ma dla kogo-DLA SIEBIE!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka