Dodaj do ulubionych

Świętujemy??

16.10.05, 08:48
To co, dziś świętujemy?? Nasze forum ma urodziny i miałoby się obejść bez
imprezki?? Bez posiadówy do rana?? Bez szampana, torta, wiśniówki, pogryzek,
sałatek i co tam kto przed ekranem sobie postawi?? Moja wyobraźnia tego sobie
nie wyobraża, więc szanowni Ojcowie Założyciele i my zwykli forumowicze
spotkajmy się i świętujmy! Odrobina radości na codzień...przyda się każdemu, a
nam ... no cóż, nam się po prostu należy!
Obserwuj wątek
    • scriptus Re: Świętujemy?? 16.10.05, 16:12
      Jasne, świętujemy, idę po jakieś piwko, smile
      Nie widać jakoś wcale pierwszych pisaczy na tym forum, Skorpiona, Ćmy, Sabi,
      Jarkoni pojawia się rzadko... Chyba najbardziej aktywny pisacz na forum,
      Bezecny, pojawił sie koło lutego... Anja, co robi bardzo dobrą wiśniówkę i
      tiramisu, koło marca. Wiele osób opisało tu swoje niewesołe losy. Były tu porady
      prawne, poezje, jaja... ale chyba wśród tych pokancerowanych ludzi nikt się
      ponownie nie ożenił, a przynajmniej sie tym nie pochwalił na forum. Czy to
      znaczy, że rozwodnicy wzorem jednego z forumowych autorytetów wolą żyć wygodnie
      i nie wplątywać się w nowe związki?

      cóż, czekamy na mówkę założyciela forum, Jarkoniego wink
      • tricolour Rol, to krótko i długo... 16.10.05, 16:38
        Za krótko, by sie powtórnie ożenić - no chyba, że ktoś musi tongue_out

        Ale wystarczająco długo, bo zobaczyć, czy cos się zmienia. U mnie zmieniło sie
        wiele.... a w sprawach "kobiecych":

        - dalej ta sama - już nie przyjaciółka,
        - proces przed sądem duchownym, z którym mam problemy,
        - gdy rozwiąże te problemy, to poprosze Taką Jedną o rękę,
        - była żona, która zaczyna mnie doceniać,
        - córka, która pół godziny temu poprosiła o prezent na Mikołaja, a przed chwilą
        przesłała SMSa z podziekowaniami...

        Rok temu tego wszystkiego nie było. A dzisiaj jest.

        smile
      • anja_pl Re: Świętujemy?? 16.10.05, 18:53
        scriptus napisał:

        [ciach]
        > Anja, co robi bardzo dobrą wiśniówkę i tiramisu, koło marca.
        [ciach]

        nie próbowałes mojej pigwóweczki big_grinbig_grinbig_grinbig_grin

        zebrałam dzis troszke pigwiaczków, które spadły juz z krzaka, jutro nastawię
        nalewkę big_grinbig_grinbig_grin

        • scriptus Re: Świętujemy?? 16.10.05, 20:01
          Na pewno spróbuję, będe w listopadzie we Wrocławiu wink
          już sie nie mogę doczekać na te wspaniałości wink
          • anja_pl Re: Świętujemy?? 16.10.05, 20:50
            zapraszam
    • kuragan Re: Świętujemy?? 16.10.05, 20:09
      Ja dolaczylam trzy miesiace temu i chociaz to forum bardzo lubie mam nadzieje,
      ze za rok bede juz zagladac tylko z czystej sympatii, bo.. terapia porozwodowa
      juz nie bedzie potrzebna? A moze za rok nikogo z obecnych pisaczy juz tu nie
      bedzie, bo wszyscy beda cieszyc sie pieknym zyciem w realu? A moze naze bedzie
      trzeba zmienic: rozwod i co dalej? ..... a potem smile)))))))))))))

      czego wszystkim zycze!

      • scriptus Re: Świętujemy?? 16.10.05, 20:14
        Przy moim podejściu na pewno za rok nie będę jeszcze po rozwodzie, za 10 lat
        będę tu absolutnym weteranem, kto wie, może się dorobię wpisu do księgi Guinessa...
    • kasia9873 Re: Świętujemy?? 16.10.05, 22:13
      Skoro mamy świeto to koniecznie jakieś party z muzyką.
      Jak dla mnie to mogą być jazzowe standardy w wykonaniu orkiestry Glenna Millera.
      No i oczywiście dobre winko.
      Taką mieszankę uwielbiam.................
      • scriptus Re: Świętujemy?? 16.10.05, 23:28
        Może być winko, Miller, ale najważniejsze są jak zwykle kobiety, bez nich nie ma
        imprezy... na forum na szczęście nie brak przedstawicielek piękniejszej połowy
        ludzkości wink)))))))
        • kasia9873 Re: Co za skromność! 17.10.05, 18:59
          A ja myślę, że tak samo jak wskazane jest damskie towarzystwo, tak samo ważne
          jest męskie. Nie od dziś wiadomo, że gdyby nie to kosmiczne przyciaganie obu
          płci świat przestałby się kręcić.
    • akacjax Re: Świętujemy?? 16.10.05, 22:44
      Pojawiłam się na forum kilka miesięcy temu, jeszcze pozew nie był dokładnie napisany. Obecnie czekam na uprawomocnienie wyroku, choć ogólnie mało zmian: ex nadal za ścianą. I mnie gnebi coraz bardziej pytanie: i co dalej...
      Pewnie nic, dzień za dniem trzeba brać te taczki i pchać pod góręsad
      Ale mam wrażenie, że od tego, który/co podcinał/o mi skrzydła trochę się uwolniłamsmile
      • bezecnymen Re: Świętujemy?? 17.10.05, 07:36
        cholera... jak ten czas lecismile
        w lutym popełniłem nieśmiało pierwsze bezecne posty i podjąłem walkę z
        minorowym nastrojem forum wspierany m.in. przez indię8 (gdzie ona teraz?),
        często pisała gotyma, biedroneczka 33, tricolour i scriptus...
        hmmm jak na belfra przystało nie powinienem sie przywiązywać do ludzi, co
        podobnie jak uczniowie, przychodzą, pobywają i... odchodzą....
        rok temu na forum mnie nie było bo nie wiedziałem, że istnieje, a w
        realu..lepiej nie wspominaćuncertain
        a teraz? podąrzam truchcikiem, a może i kurcgalopkiem w stronę nowego związku,
        który jak to zwykle bywa, ma pewien zasadniczy szkopuł: otóz moja wybranka,
        mimo samotnego wychowania dzieci przez lat kilkanaście nie przeprowadziła
        rozwodu i wydaje mi się, że nie zechce tego zrobić nawet teraz... jakoś nie
        uśmiecha mi się rola stałego kochanka, bo... co dalej?
        pozdrawiam wszystkich cieplutko w ten nieco chmurny, ale jakby już
        złotojesienny poraneksmile
        • julka1800 Re: Świętujemy?? 17.10.05, 10:43
          a coż to? robimy podsumowanie? rocznicowe?

          tort i świeczki i te sprawy...

          No coz dla mnie moze nie rok, tylko pol, bo rok temu mnie tu nie było, internet
          sluzył mi wtedy do czytania wiadomości na gazeta.pl, i pewnie gdyby nie
          zaistnienie linku "Rozwod i co dalej" na pierwszej stronie, nigdy bym tu nie
          trafila.

          Skoro juz raz, drugi i trzeci poczytałam forum, czułam sie jakby zobowiązana
          napisac cos o sobie, było to gdzies w okolicach stycznia. I polecialo, zaglądam
          i piszę, zaglądam i piszę...
          Niektore osoby byly i są niektore były a ich nie ma /lub nie ujawniają sie/,
          pojawiły sie nowe twarze.

          Niektorym nickom umiem przypisac twarze niektorym nie. Przywiązanie? tez choc w
          wirtualnej formie

          Od jakiegos czasu mam wrazenie ze nasze forum zmieniło zawartość, z kiedyś
          bardzo ciezkiej rzeczowej, dzis do lzejszej i lużniejszej, ale moze to tylko
          moje wrazenie.

          I wiecie co teraz wlasnie skojarzyłam ze moje pojawienie sie na forum w
          styczniu było jednoczesnie koncem terapii u Pana Psy....
          Co wiecej niedawno dostałam od niego telefon, jak samopoczucie, jak sobie daje
          radę itp. czy potrzebuje spotkań. Powiedzialam ze ok, daje rade i na razie nie
          czuje potrzeby spotkań. W sluchawce usłyszamam : Ależ proszę Pani to wspaniała
          nowina!! Milo porozmawialiśmy chwile, i zakończyliśmy rozmowę ale... zostawiłam
          kontakt do niego tak na wszelki wypadek.

          Pozdrawiam wszystkich i czytających i piszących
          smile)








        • julka1800 Re: ps. 17.10.05, 10:46
          do Bezecnego
          odnośnie tego co napisałeś na końcu swojej wypowiedzi
          cierpliwości cierpliwości cierpliwości
          • bezecnymen Re: ps. 17.10.05, 12:06
            moje niezmierzone onegdaj pokłady cierpliwości wyczerpują się w pracy....nie
            wystarcza niestety na prywatne życie....jakiś skuteczny sposób ktoś zna?
            • julka1800 Re: ps. 17.10.05, 12:17
              moze pomoze Ci myśl ze niewiele osób na forum moze pochwalić sie jako taką
              zaawansowaną znajomością z kobieta/mezczyzną, więc czy to juz nie jest DUŻO?

              moze juz czas na emeryturesmile) wtedy znajdzie sie cierpliwość
              • bezecnymen Re: ps. 17.10.05, 12:21
                nie wyobrażam sobie siebie w roli szacownego mniej lub bardziej emerytasmile
                bardziej realne wydaje sie skonanie z kredą w dłonitongue_out a co do chwalenia się...
                nie popełnie chyba wielkiego błędu, jak napiszę, że większość z nas ma lub
                miało już pierwsze próby związku porozwodowego lub śródrozwodowego za sobą,
                tylko p[isać o tym nie chcesmile
                • julka1800 Re: ps. 17.10.05, 12:32
                  no no pochwalić zapał do pracy, tym bardziej ze służy kształceniu naszej mlodej
                  społeczności smile)
                  tylko nie mozna "spalać sie" w pracy, to takie modne ostatnio okreslenie
                  bo ...
                  no wlasnie bo zabraknie nam sil, w tym wypadku cierpliwości, na to co poza praca

                  to ze ktoś myśli teraz w kategorii NIE nie oznacza ze za kilka miesiecy tez
                  bedzie tak myslal

                  myslisz ze wiekszosc z nas ma za soba proby stworzenie zwiazku, no moze ja np
                  nie, bo chyba nie nazywasz zwiazkiem sytuacje gdy kobieta+ mezczyzna spotykaja
                  sie tylko wieczorami w wiadomym celu?

                  • bezecnymen Re: ps. 17.10.05, 15:01
                    owszem, takie spotkania tez liczę, bo któż może zaręczyć, jakie cele ma osoba
                    powołana tylko na noc?
                    do tego osoby, które nawet przed lustrem nie przyznają się że oczekują od tegoż
                    nocnego kowboja czegoś więcej niż...wiadomo czegotongue_out
                    co do wypalania się w pracy... nie wiem, jak gdzie indziej, ale w szkole nie da
                    się inaczej, ktoś, kto wyżej ceni własne zdrowie psychiczne po prostu nie
                    nadaje sie do zawodu nauczyciela....tu się nie da na pół gwizdka, owszem, można
                    postawić tamy zachłannym rodzicom i uczniom, ale nie na tyle wysokie by nie
                    odbiło sie to na życiu prywatnym, takie jest moje zdanietongue_out
                    • julka1800 Re: ps. 17.10.05, 15:22
                      no coz gdy oboje deklarują chec bycia tylko wieczorami to raczej cele sa
                      oczywiste
                      zwiazek to zupelnie cos innego, dotyczy osoby, z ktora wspolnie spedza sie
                      czas, nie tylko noce, z ktora snuje sie jakies plany i mowi o nich wspolnie
                      glośno, ktos z kim sie po prostu JEST

                      co do spraw zawodowych - nie polemizuje, zawod nauczyciela, lekarza,
                      pielegniarki to powolanie ... a przynajmniej tak powinno być
                      to zawody zupelnie nie z mojej dziedziny
                      • bezecnymen Re: ps. 17.10.05, 17:27
                        no coz gdy oboje deklarują chec bycia tylko wieczorami to raczej cele sa
                        > oczywiste...
                        oczywiście masz na myśli Julko nocne rodaków rozmowy, np. zażarte polemiki
                        odnośnie składu nowego rządu RP..big_grin
                        zastanawiam się, jak może wyglądać rozmowa ustalająca powyższe cele? kawa na
                        ławę w stylu: gdybyś ty wiedziała jak mi sie chce, a jeśli tobie też to
                        chodź....czy może oboje udają, że nie wiedzą o co chodzi?
                        ..ktos z kim sie po prostu JEST... a co gdy on ktoś nie jest na miejscu, a
                        przynajmniej nie na tyle blisko by BYĆ na codzień? zero szans?
                        • akacjax Re: A czy 17.10.05, 17:53
                          do prób stworzenia nowego związku zaliczasz przeglądanie w myślach listy ew. kandydatów?
                          Nawet gdyby jacyś wolni kandydaci byli na liście, nie maja jeszcze szans u mniewink

                          Wszystko jest tak świeże, że nie myslę o nowym związku. Faktem jest, że przez ubiegły rok(na całe szczęście) byłam mocno zajęta drugą pracą. To ułatwiło przetrwanie. Teraz mam więcej czasu...na nic nierobienie. Póki co nie ma we mnie mocy. Ale kto wie, co będzie dalej, jeżeli samotność mi dokuczy?

                          Zgadzam się z Julką, że spotkania li tylko nocne nie są związkiem. Oczywiście nie znaczy, że się w takowe nie przemienią...

                          A co do bezecnego podejścia do związku(ale własnego)-widać, że nie chcesz bezeceństwa, ale uświęcenie prawemsmile Dobrze zrozumiałam?
                          • bezecnymen Re: A czy 17.10.05, 19:16
                            może niekoniecznie uswięcenie...do proboszcza przecież nie pójdziemysmile ale
                            wolałbym nie być w przyszłości sytuacji sępa czekającego na rozwód, by capnąć
                            smaczny kąseksmile na razie sonduję delikatnie problem i jakoś tak wygląda, że
                            bardziej jej odpowiadał status porzuconej niż rozwódki (środowisko cholera
                            jasna!)co napawa mnie optymizmem co do ew. finałusmile
                        • julka1800 Re: ps. 18.10.05, 17:12
                          bezecnymen napisał:

                          > no coz gdy oboje deklarują chec bycia tylko wieczorami to raczej cele sa
                          > > oczywiste...
                          > oczywiście masz na myśli Julko nocne rodaków rozmowy, np. zażarte polemiki
                          > odnośnie składu nowego rządu RP..big_grin
                          > zastanawiam się, jak może wyglądać rozmowa ustalająca powyższe cele? kawa na
                          > ławę w stylu: gdybyś ty wiedziała jak mi sie chce, a jeśli tobie też to
                          > chodź....czy może oboje udają, że nie wiedzą o co chodzi?
                          > ..ktos z kim sie po prostu JEST... a co gdy on ktoś nie jest na miejscu, a
                          > przynajmniej nie na tyle blisko by BYĆ na codzień? zero szans?

                          Nadal bede upierała sie ze jesli dwoje ludzi kontaktuje sie tylko na tej jednej
                          plaszczznie /mozesz to nazywac nocnymi rodaków rozmowamismile/, to trudno to
                          nazwac związkiem.
                          A jak do tego dochodzi? coż, zalezy to pewnie od stopnia otwartości w mowieniu
                          o swoich potrzebach, moze od stopnia desperacji. Czy jest to trudne, to
                          zależy.... Wydaje mi sie ze wazne jest tu, aby obie osoby wiedzialy i
                          akceptowały taki układ.
                          Oczywiscie nie mozna wykluczyć ze z czegos takiego urośnie związek... tego nie
                          wie nikt.

                          A związek, to jest to co napisałam w poprzeniej wypowiedzi, ktos kto jest we
                          dnie i w nocy, z kim sie rozmawia, kogo znają sasiedzi, znajomi, rodzina, z kim
                          sie smieje i placze, z kim sie byc moze snuje plany na przyszlośc, i
                          niekoniecznie ta osoba musi byc w zasiegu reki, super, gdyby tak było, gdyby
                          mieszkała za plotem.
                          To ze napisałam JEST nie oznacza przeciez jest tuz tuz, JEST - w sensie w
                          naszym umysle i ...ciele.


        • kasia9873 Re: Świętujemy?? 17.10.05, 19:06
          bezecnymen napisał:
          moja wybranka, mimo samotnego wychowania dzieci przez lat kilkanaście nie
          przeprowadziła rozwodu i wydaje mi się, że nie zechce tego zrobić nawet
          teraz... jakoś nie uśmiecha mi się rola stałego kochanka, bo... co dalej?

          A dlaczego niby miałaby nie chcieć rozwodu, skoro jak pisałeś wczesniej nie są
          ze sobą kilka lat.Może przerażają ją formalnośći? Myślę, że powinieneś jej w
          tym pomóc, a przynajmniej zaoferować swoje wsparcie.
          Jeżeli przypadliście sobie do gustu i czujesz, że może z tego być coś
          poważnego, to szkoda tak szybko poddawać się.
          Trzymam kciuki za skuteczność Twojej perswazji.
          • bezecnymen Re: Świętujemy?? 17.10.05, 19:25
            noooooo poddawać się to ja nie zamierzam absolutnietongue_out pora powalczyć bo jest o
            co i o kogosmile
            wiecie co?
            wspaniale jest mieć takie problemybig_grin widzieć rano szczoteczkę do zębów, wiszącą
            obok mojej, nawet jeśli nie jest codziennie używana, jakieś chemiczne
            ingrediencje niewiadomego przeznaczenia...to chyba tetam no...ołówki do
            powiektongue_out papucie przy moich kajakach, cukiernicę stojącą jakoś poza zasięgiem
            ręki itpsmile
            • kasia9873 Re: Świętujemy?? 17.10.05, 19:30
              Oj Bezecny!
              Dosięgła Cię strzała amora. Mały herubinek zapewne wpadł przez otwarte okno lub
              komin i z aptekarską precyzją oddał celny strzał. Oby tak dalej.

              A może więcej herubinków przyleci i będą polować na innych forumowiczów?
              Dobrze by było.
              • bezecnymen Re: Świętujemy?? 17.10.05, 19:34
                oj fajnie byłobysmile
                zmienilibyśmy hasło przewodnie na : rozwód.... z happy endembig_grin
                • kasia9873 Re: Świętujemy?? 17.10.05, 19:42
                  Albo na "Życie zaczyna się po rozwodzie"
                  • bezecnymen Re: Świętujemy?? 17.10.05, 21:39
                    albo:
                    raz na wozie raz na rozwodzietongue_out
              • akacjax Re: Świętujemy?? 17.10.05, 19:35
                Szczoteczka obok szczoteczki....jesteś bezecny-zakochany! Gratulacje!
                • bezecnymen Re: Świętujemy?? 17.10.05, 19:40
                  odpukać!!!!!
    • anja_pl Re: Świętujemy?? 17.10.05, 12:23
      trafiłam na forum przypadkiem googlując po sieci, poczytałam, i sam ao sobie
      troche napisałam
      niektórych poznałam osobiście (śmiem twierdzić, iż znam najwięcej forumowiczów
      osobiście big_grinbig_grin), innych tylko internetowo, jest tu wielu wspaniałych ludzi,
      którym sie po prostu nie powiodło, może przykładamy swoja miarke do innych, a
      oni nie wytrzymuja poprzeczki, nie wiem,

      ale cieszę się, że forum istnieje i mogę na Was liczyć, z WAmi dziele sie
      radościami, smutkami troche też, forum pomogło mi otwarcie mówic o tym co mnie
      boli, pomogło mi uswiadomić sobie parę rzeczy, czasami przyjemnych, czasmi
      niekoniecznie i to jest super.

      patrzymy na tą sama sytuacje z różnych punktów widzenia, stawiacie pytania,
      które by mi nigdy do głowy nie przyszły, bo dla mnie świat był prosty i
      uczciwy, wspaniały,

      buziaki dla wszystkich kisskisskiss
    • sun_woman Re: Świętujemy?? 18.10.05, 18:02
      widze,ze spoznilam sie na impreze wink dopiero dzis odkrylam to forum. szkoda, bo
      bywalo ciezko,a przyjaciele z zwiazkach inaczej patrza na nasze problemy...
      pewnie troche zostane i podwyzsze statystyki wink
      pozdrawiam serdecznie i zycze duzo radosci, nawet jesli czasami to tylko czarny
      humor. mnie on ratuje smile
      • bezecnymen Re: Świętujemy?? 19.10.05, 06:09
        witamy słoneczną paniąsmile
        • sun_woman Re: Świętujemy?? 19.10.05, 19:31
          miło smile
    • tricolour Jestem, jestem !! 19.10.05, 20:24
      Ostanio rzadziej, ale jestem...

      Na razie toczę boje z hierarchią kościelną... ale żyję smile)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka