17.10.05, 16:15
Kochany Tato,

bardzo Cie kochamy i bardzo tesknimy za Tobą, przyjeżdzaj do nas cześciej...
pewnie nie mozesz, ale jak bedziesz u babci moze do nas przyjedziesz?,
chociaz na godzinkę
cmok
cmok
cmok
tyle calusków Ci przesyłamy
przyjeżdzaj do nas czesciej
buziaczki

K i J
Obserwuj wątek
    • bezecnymen Re: TATO 17.10.05, 17:17
      nawet jeśli to nie jest wyjątek z listu Twoich dzieci Julko to i tak jest
      cholernie smutny....
      i weź się tu chłopie i solidaryzuj z płeciamisad
      • hanuka50 Re: TATO 17.10.05, 17:32
        bezecnymen napisał:

        > nawet jeśli to nie jest wyjątek z listu Twoich dzieci Julko to i tak jest
        > cholernie smutny....
        > i weź się tu chłopie i solidaryzuj z płeciamisad

        masz trudny orzech do zgryzienia, tak..smile
        ja ten tekst odebrałam jako autentyk.. bo przeciez moze tak byc.. to jest
        najtrudniejsze w rozwodzie.. to dalej własnie.. szczegolnie jesli sa dzieci..
        takie nieduze..
        a ja z tego powodu..z powodu dziecka, syna.. ech.. nie ma co mowic.. teraz
        troche załuje, ze jednak .. co w gruncie rzeczy wcale nie wyszło dziecku na
        dobre...i mnie takze.. pocieszyła mnie tylko kolezanka.. powiedziała, zebym sie
        nie zabijała tamtym wyborem, on na tamtą chwile był dobry..
        moze przyjdzie dzien, ze dzieci z listu przestana tesknic.. choc to chyba nie
        udaje sie..
    • kasia9873 Re: TATO 17.10.05, 18:52
      Mnie ten list też bardzo poruszył.
      Pokazuje jak bardzo różni się dziecięce spojrzenie na świat od spojrzenia ludzi
      dorosłych.
      Dla dziecka ojciec będzie zawsze kimś ważnym, niezależnie od okoliczności. Tak
      samo mocno będa go kochać. Dopiero gdy dorosną, poznają przyczyny rozpadu
      małżeńtwa rodziców i być może stwierdzą, że ta miłość była zbyt bezwarunkowa,
      że tatuś wcale nie jest taki wspaniały jak im sie wydawało. Ale póki co tęsknią
      za nim bardzo. I szkoda, że tatuś nie chce zrozumieć jak bardzo jest im
      potrzebny.

      A moja córka prawie nie zna swojego ojca. Ostatni raz widziała go trzy lata
      temu, gdy miała cztery lata. I były to dwa spotkania od prawie dwóch lat.Tak
      więc odkąd skończyła dwa lata widziała go dwa razy.
      A teraz? Nawet o nim nie wspomina. Wie, że go ma, ale nie kojarzy z nim żadnych
      uczuć.

      Jakim trzeba być człowiekiem, żeby nie kochać własnego dziecka, nie chcieć się
      z nim spotykać, rozmawiać, przytulać?

      • akacjax Re: TATO 17.10.05, 19:00
        Jakim trzeba być człowiekiem, by mając dziecko za ściana nawet do niego się nie odezwać?
        Oczywiście to moja wina...bo wymyśliłam alimenty i separację...
        • kasia9873 Re: TATO 17.10.05, 19:16
          I chciałby się napisać "Mężczyźni to dranie".
          Choć z drugiej strony wiadomo, że jest to zbyt daleko idące uogólnienie,
          krzywdzące innych męzczyzn, chociażby naszych Panów z Forum.
          • bezecnymen Re: TATO 17.10.05, 19:31
            ehm ja syna już nie przytulamtongue_out jest jakie pół głowy wyższy...na raziebig_grin
            ostatnio wspomnieliśmy wspólne dawne papataj na baranabig_grin i uśmialiśmy się do
            łez gdy zaproponował bym go znowu potrząchałbig_grinDD
            • kasia9873 Re: TATO 17.10.05, 19:35
              To potrząchanie mogłoby być ciekawe.Bezecny uginający się pod brzemieniem
              ojcostwa.
              • bezecnymen Re: TATO 17.10.05, 19:38
                oj solidnie uginający się...mógłbym nie udźwignąć, bo to kawał dziecka jesttongue_out
                • kasia9873 Re: TATO 17.10.05, 19:40
                  Dziecko? Toż to dorosły mężczyzna. Pewnie niewiasty chodzą mu po głowie od
                  dawna?
                  • bezecnymen Re: TATO 17.10.05, 19:45
                    coś ma z tatusia, m.in. styl podrywaniatongue_outtongue_outtongue_out a dziewczyny? ano oberwał
                    niedawno od jednej po gębie gdy dowiedziała się o drugiejbig_grin a mówiłem by nie
                    szastał się na prawo i lewotongue_out
                    aktualna jest uuuuuuuuuuuuuuuuch ładniutkatongue_out i umie gotowaćbig_grin
                    • kasia9873 Re: TATO 17.10.05, 19:49
                      bezecnymen napisał:

                      > coś ma z tatusia, m.in. styl podrywania:

                      A jaki to styl, bo nigdy nie zdradzałeś?

                      Ptongue_outtongue_out a dziewczyny? ano oberwał
                      > niedawno od jednej po gębie gdy dowiedziała się o drugiejbig_grin a mówiłem by nie
                      > szastał się na prawo i lewotongue_out

                      Co chcesz od chłopaka, przebiegłości nauczy się z czasem.


                      > aktualna jest uuuuuuuuuuuuuuuuch ładniutkatongue_out i umie gotowaćbig_grin

                      Ale nie będziesz podrywał mu dziewczyny?
                      • bezecnymen Re: TATO 17.10.05, 20:01
                        i nie zdradzęsmile zresztą mam nadzieję, że już mi się nie przyda do niczegosmile
                        Ale nie będziesz podrywał mu dziewczyny...oczywiście, że nie!!! nawet gdyby im
                        przeszłotongue_out
                        • kasia9873 Re: TATO 17.10.05, 21:51
                          Ja tak trochę żartobliwie z tym podrywem dziewczyny syna.
      • nangaparbat3 Re: TATO 17.10.05, 22:06
        kasia9873 napisała:
        >
        > Jakim trzeba być człowiekiem, żeby nie kochać własnego dziecka, nie chcieć
        się
        > z nim spotykać, rozmawiać, przytulać?
        >
        Chyba bezgranicznie nieszczęśliwym, tacy zreszta najbardziej unieszczesliwiają
        innych.
    • an72 Re: TATO 17.10.05, 20:29
      Jestem dzieckiem rozwiedzionych rodzicow (13monique tez). Mam Mame i ex-ojca,
      ciezko sie z tym zyje, nie widzialam go juz od 10 lat z jego wyboru...mieszkam
      raczej daleko, przyjechalam z wizyta, zadzwonilam do drzwi i nie wpuscil mnie do
      domu...a byl w domu...i tyle

      Mam nascie lat mlodszego brata, ktory wlasnie skonczyl 18 lat tzw pozne
      dzieckosmile nawet z nim ojciec nie utrzymuje kontaktu...a wiem ze Mlodemu brakuje
      ojca, choc jako Prawdziwy Mezczyzna nie przyznaje sie do tego...
      Mama przez pare lat usilowala utrzymac kontakt z ojcem, wrecz zmuszala Mlodego
      do wysylania ojcu kartek i listow ...od jakiegos czasu Mlody juz tego nie
      robi...ojciec mu nigdy nie odpisywal

      Wiem ze nie wszyscy faceci to dranie i nie dla wszystkich rozwod z zona jest
      rozwodem z dziecmi-moje rodzenstwo i ja mielismy pecha

      Oj jakos mi sie smutno zrobilo
      • kasia9873 Re: TATO 17.10.05, 21:43
        Zastanawiające jest to,że większość dzieci kobiet pisujących na tym Forum też
        ma pecha. W mniejszym lub większym stopniu.
        • kasia9873 Re: TATO 17.10.05, 21:46
          Może to z nami kobietami jest coś nie tak?
    • scriptus Re: TATO 17.10.05, 21:13
      Smutno mi.... ja sobie nie wyobrażam dnia bez moich dzieci, albo chociaz
      telefonu, jeśli jestem gdzieś "na wyjeździe"
      • kasia9873 Re: TATO 17.10.05, 21:49
        Myślałam Scriptusie, że masz jednego syna. A tu piszesz dzieci.
        Nie chcę być wścibska, więc jeżeli nie masz ochoty odpowiadać to nie rób tego.
        • scriptus Re: TATO 18.10.05, 08:16
          W domu mam jedno, drugie jest dorosłe i też ma dzieci wink
    • tricolour A mnie tak strasznie smutno nie jest... 17.10.05, 23:23
      ... po tym liściku dzieci.

      Przecież taki list mogą napisać dzieci wspaniałego małżeństwa. Wystarczy, że
      tato wyjedzie na kilka dni...

      Nie dorabiacie smutnej historyjki?
      • bezecnymen Re: A mnie tak strasznie smutno nie jest... 17.10.05, 23:51
        chyba sam nie wierzysz, że to z takiej okazji listsad w dodatku treść wyraźnie
        wskazuje, że taty nie ma w domu bo...jest zajęty, zapracowany itp czyli nie ma
        dla nich czasu...
        • tricolour Oczywiście, że nie z takiej okazji... 18.10.05, 07:16
          Dzieci często mówią takie ckliwe kawałeczki.
          Kiedy ostatnio siedziało Ci małe dziecko na kolanach i pytało "A wujek to kiedy
          do nas przyjdzie?"

          Mnie sie to czasem zdarza...
    • vertigo5 Re: TATO 18.10.05, 08:23
      Ech...

      wstyd, że są faceci nie biorący odpowiedzialności
      za swoje życiowe decyzje.

      Jak można nie kochać własnych dzieci ???
    • julka1800 Re: TATO 18.10.05, 17:22
      myślałam ze jestem ponad to, ponad to wszystko, ze przeszlam z dziecmi zalobe
      po stracie taty

      pomylilam sie, one nigdy tej zaloby nie skonczą ani ja dopoki bede matką swoich
      dzieci

      to byly tresci 2 wiadomosci SMS

      wiecej nie jestem w stanie moze jutro
      • ak70 Re: TATO 19.10.05, 13:24
        Jezuu... mnie też to pewnie czeka...
        Choć starszy twierdzi, że ojca nienawidzi za złe traktowanie, ale mały (2 lata)
        narazie za tatusiem przepada (choć też nie spędza z nim wiele czasu) - czy
        będzie go pamietał?
        Przeraża mnie to coraz bardziej... może stworzymy jakąś grupę wsparcia??
        • kasia9873 Re: TATO 19.10.05, 18:51
          ak70 napisała:

          może stworzymy jakąś grupę wsparcia??


          Myslę, że jak pobędziesz na Forum grupa wsparcia nie będzie Ci potrzebna. Tutaj
          wszyscy mają podobne problemy i wspólnie próbujemy je rozwiązywać.
          • ak70 Re: TATO 04.11.05, 10:31
            kasia9873 napisała:

            > Myslę, że jak pobędziesz na Forum grupa wsparcia nie będzie Ci potrzebna.
            Tutaj wszyscy mają podobne problemy i wspólnie próbujemy je rozwiązywać.

            Już to zauważyłam... ale nie zawsze w pracy (tylko tu korzystam z łącza) ma sie
            czas aby coś napisać. A po pracy miłoby było od czasu do czasu wypłakać sie w
            mankiet komuś z podobnymi problemami...
      • julka1800 Re: TATO 27.10.05, 14:23
        Tak jakoś czuję sie w obowiązku uzupełnić czy wyjaśnić skąd sie wziął ów watek.
        Dosłownie był sklejeniem tresci 2 SMSow jakie moje dzieci "wysłały" do swojego
        taty jakis czas temu.
        Jak sie domyslacie ja byłam wykonawca ich zyczenia.
        W przenośni był on wyrazem bezsilnosci jaka ogarnia mnie w temacie kontaktów
        dzieci-tato.
        Juz kiedyś napisałam, ze nie bede starała sie, tak jak dotychczas byc
        inicjatorką ich wzajemnych spotkań. Tak tez zrobiłam. I tu po 4 miesiacach
        nieobecności zjawia sie Tato-Świety Mikołaj, torba prezentów, fura słodyczy,
        wycieczka do kina...itp. Wpada, 5 godzin szaleństw i wypada. I cisza.
        Zapomniałabym...przed wyjsciem moje dziecko, starsze, podchodzi do mnie i prosi
        bym w jego imieniu spytała tate kiedy bedzie next time. Pytam. Pada
        odpowiedz: "Nie wiem". Patrze na dziecko stoi po przeciwnej stronie przedpokoju
        podpierając scianę, czerwona buzia, łzy w oczach. Tato rzuca ktotkie "czesc" i
        wychodzi.
        I powiedzcie mi jak tu budowac w małym człowieku wiare w to ze jest sie wazną
        osobą dla taty, gdy on w takim momencie znika, nie wiadomo gdzie, bo przeciez
        mały nie wie dokąd pędzi tak jego tatuś.

        Nie myślałam ze kiedyś dojdzie do takich relacji, nie myslałam tez ze bede
        zmuszona sama utrzymywac dzieci. Człowiek nie zna samego siebie a coz to
        dopiero mówic ze poznało sie kogoś do końca.
        I pomyśleć ze kiedyś na pytanie jakim czlowiekiem jest mój maż /wtedy przyszły/
        powiedziałam: "To jests po prostu dobry człowiek".

        Ktos dzis zarzucił mi w rozmowie ze jestem ostra, tak być moze tak jest, ale to
        zycie zmusza nas do tego byśmy wystawiali pazurki i walczyli, i czasami robimy
        to wtedy gdy nie trzeba.

        To tyle.
        Teraz pozwólcie, moi drodzy, by ten watek opadł na dno, i znalazł sie na n-tej
        stronie naszego forum.
        • scriptus Re: TATO 27.10.05, 14:28
          Tak coś czułem, że tak jest...
          Przygnębiające sad
        • tricolour Jedno słówko... 27.10.05, 19:51
          Gdybym był Twoim exem, to na każde pytanie od Ciebie odpowiedziłbym właśnie "nie
          wiem", a w intencji: odczep się, babo.

          Tatuś musiałby sie bardziej namęczyć, gdyby musiał dziecku dać taką lekceważącą
          odpowiedź. Pewnie by coś wymyślił, może nakłamał... nie wiadomo.

          Teraz drań jest, w swoim rozumieniu, w porządku. Bo nie wie, kiedy ma przyjść -
          wyraźnie powiedział.
          • julka1800 Re: Tri... 28.10.05, 09:18
            ... gdybym nie miała klasy, napisałabym tu coś...
            ale ponieważ mam klasę /o której pisałes jakiś czas temu/ nie napiszę tu NIC.
            • kasiar74 Re: Tri... 30.10.05, 01:01
              momento
              czy brakiem klasy jest zauważenie że nie zostawia się swoich dzieci i należy
              się tym małym ludziom powołanym przez nas na świat trochę szacunku?
              • porucznikk Re: Tri... 31.10.05, 07:57
                Bezapelacyjnie tak. Szantażować malca to zbrodnia, kreślić ohydny portret matki
                to grzech wobec dziecka.
                • ak70 Re: Tri... 02.11.05, 10:57
                  Wiecie co? Tak to czytam i czytam i jest mi STRASZNIE smutno... za te dzieci,
                  które cierpią przez nasze błędne wybory. Nie czytałam Twoich postów Julko -
                  oprócz tego, który naprawdę mnie poruszył... bo czy nie jest to schemat?
                  Druczek, który większość facetów powiela jak na ksero - oczywiście z całym
                  szacunkiem i podziwem dla Panów obecnych na tym forum, którzy przywracaja mi
                  wiarę w męski ród. Ale jak to zrobić, aby przed powołaniem na świat małego
                  człowieka dowiedziec sie jakim partner będzie ojcem? To niemożliwe, bo takie
                  rzeczy wychodzą "w praniu"! I to jest ten dramat...
                  • bezecnymen Re: Tri... 02.11.05, 11:12
                    jednym ze sposobów acz nie tak bardzo znowu skutecznym, jest obserwowanie jak
                    potrafi zająć się/pobawić/zainteresować dziecmi cudzymi np. siostrzeńcem, czy
                    miał juz obowiązki z dziecmi związane np. czy odprowadzał młodsze rodzeństwo do
                    przedszkola itp... nie sa to sposoby sprawdzone naukowo (chyba) to tak z moich
                    doświadczeń życiowych jakby wynikasmile
                    a propossmile ja jestem najmłodszy z rodzeństwa, ale zajmowałem sie synem siostry
                    i np opowiadałem na dobranoc bajki z cyklu: jak czerwony kapturek z wilkiem
                    obalili na polanie nalewkę babunitongue_outtongue_out
                    • akacjax nie bardzo 02.11.05, 12:15
                      się to u mnie sprawdziło.
                      Mój ex. był i jest świetny do zajmowania się małymi dziećmi, takimi które nie jawią mu się konkurencją. Im dzieci starsze, tym więcej miał obłędu (nieporadności) w oczach...
                      Myslę, że lepiej obserwować relacje kandydata na ojca z jego własnym ojcem. A w sumie to obserwoać teścia. Jaki on dla syna....potem są tylko skutki.
                      Innymi słowy-wyniesione z domu wzorce.
                      • bezecnymen Re: nie bardzo 02.11.05, 16:18
                        heh to Akacjo tez nie bardzotongue_out
                        mój tata tyrał jak wół i prawie go w domu nie widziałemsad o czymś takim jak
                        wspólne spedzanie czasu mogłem sobie pomarzyćuncertain dopiero gdy siostra ma wyszła
                        za mąż, a ja miałem lat 17, znalazł czas dla mnie...
                        • akacjax Re: nie bardzo 02.11.05, 17:35
                          Ale znalazł, może nawet w najlepszym momencie.
                          Poza tym zakładam, że kandydata na ojca swoich dzieci poznaje się w bardziej dorosłym wieku niż dziecięcym i relacje, które panują wtedy są ważne, bo po okresie ew. buntu wypływa wszystko na wierzch.
                          No bo co by mi dało, że mój świetnie zajmował się maluchami?
                          Gdy okazało się po czasie jakie są jego relacje z ojcem. Moje kontakty(odległość)z przyszłymi teściami były sporadyczne , a tam był obraz mojego przyszłego życia.
                          • ak70 Re: nie bardzo 04.11.05, 10:29
                            Akacjax - zgadzam sie z Tobą!!! Ja mojego "jeszcze nie exa" znałam od podwórka,
                            bo nasi rodzice mieszkali i mieszkają (niestety) od 30 lat w jednym bloku. Ale
                            dopiero kiedy u mnie zaczęło się psuć i przeprowadziłam poważną rozmowę z
                            teściową (wspaniała kobieta) okazało się jak naprawdę wygląda ich "wspaniały"
                            związek. To samo zaczęło dziać się u mnie, więc chyba przerwałam to w dobrym
                            momencie... ale jak poradzić sobie z bólem i cholernie głupią nadzieją, że
                            pewnego dnia obudzę się w jego ramionach, a to wszystko okaże się złym snem??!
                            Moja mama mówi: nie oglądaj się za siebie! Ale jak to zrobić mając w domu
                            dzieci, które pytają o tatę??!
                          • bezecnymen Re: nie bardzo 04.11.05, 14:43
                            mozę się mylę, ale uważam, że jeśli facet nie potrafi zająć się cudzym
                            dzieckiem przez czas okreslony to tym bardziej nie potrafi zając się własnym na
                            czas nieokreślonysmile co do relacji syn-ojciec to ja na pewno znam lepiej mojego
                            syna niz mój tata mnietongue_out... znacznie wcześniej by osiwiał przekonawszy się
                            jakiego bezecnika na ten świat powołałtongue_out
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka