anja_pl
27.11.05, 00:38
ostatnio wypadło mi kilka podróży służbowych.
Siedze wieczorem w samolcie i smutno mi.
Wracam do domu, wiem ,że tam są dziciaki, które na mnie stęsknione czekają,
ale mi brak tej mojej drugiej Połowy.
Zawsze mogłam z Nim porozmawiać, opowiedzieć itd.
Dzieciakom opowiadam jak wyglądają kraje, miasta, ludzie, a Męzowi mówiłam
więcej.
I uświadomiłam sobie, że chociaż w domu kochane i kochające dzieci, to jednak
jest w nim wielka pustka.
I tak mi smutno : " pełno nas, a jakoby nikogo nie było..."
I wróciłam do domu, gdzie córcia, jeszcze "na chodzie" czekała, synek
zmęczony spał na fotelu. I nie było komu opowiedzieć jak było, co było itd.
Ech