szarafela1 05.12.05, 23:06 Jutro moja pierwsza sprawa rozwodowa.Jest mi bardzo smutno.Mam poczucie klęski.Czuję się samotna.Jestem porzucona.I czuję się porzucona Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
bezecnymen Re: Sprawa... 05.12.05, 23:53 cóż... każdy za nas tutaj przez to przeszedł lub własnie przechodzi zamiast jednak poddawać sie poczuciu klęski zyciowej może zacznij mysleć, o ile lepsze będzie życie po... Odpowiedz Link
bezecnymen Re: Sprawa... 06.12.05, 08:13 musi być lepsze...co może być gorsze niż dalsze życie z człowiekiem, który Cię nie chce, nie szanuje, poniża, zdradza, pomiata itp? kochasz go jeszcze? no to też Ci minie...popytaj tutejszych Pań... a forsa na życie? no jeśli to był główny powód Twojego smutku to tylko siadź i płacz Odpowiedz Link
szarafela1 Re: Sprawa... 06.12.05, 10:16 Nie chodzi o forsę.Raczej o obecnosc osoby, na ktorą mozesz liczyc, z ktorą bedziesz wspolnie wspierac się,Ktos, kto da ci siłę do do walczenia z niepowodzeniami,ale tez kogo ja będę wspierac,jezeli będzie potrzebował Odpowiedz Link
bezecnymen Re: Sprawa... 06.12.05, 14:46 no więc już wiesz, że na nim polegać nie możesz... pozostaje pogodzić się z tym faktem i zacząć samodzielnie borykać się z losem bardzo być może, że znajdzie się niedługo ktoś, kto go z powodzeniem zastąpi, a może będzie nawet znacznie lepszy Odpowiedz Link
bezecnymen Re: Sprawa... 07.12.05, 05:38 nie tylko wierzę, ale jestem przykładem, że tak być może, bo jest Odpowiedz Link
maheda Re: Sprawa... 14.12.05, 13:29 Czuję się wywołana do odpowiedzi! Kobietom też wystarczająco łatwo, żebym się załapała na przydział szczęścia Odpowiedz Link
porucznikk Re: Sprawa... 07.12.05, 05:52 bezecnymen napisał: > bardzo być może, że znajdzie się niedługo ktoś, kto go z powodzeniem zastąpi, a > > może będzie nawet znacznie lepszy Z takim myśleniem daj se święty spokój, chyba że chcesz zamienić życie na wyglądanie oknem, wysiadywanie ławek w centralnym miejscu parku. Życie w rynsztunku, w pełnej gotowości - męczy, traci sens. por. Odpowiedz Link
bezecnymen Re: Sprawa... 07.12.05, 08:33 nie wyglądałem oknem, nie wysiadywałem ławek, rynsztunek? fakt noszę ale nie biegałem z transparentem: ja chce baby!!! minął spory czas od rozwodu, jeszcze w lutym pisałem tu, że w zasadzie mi dobrze samemu i co? przyszła jesien i Kogoś mam może facetom łatwiej, nie będe sie kłócił o to, ale proszę wziąć pod uwagę, że nie tylko ja znalazłem Oną...Ona znalazła mnie Odpowiedz Link
porucznikk Re: Sprawa... 07.12.05, 13:06 bezecnymen napisał: > może facetom łatwiej, nie będe sie kłócił o to, ale proszę wziąć pod uwagę, że > nie tylko ja znalazłem Oną...Ona znalazła mnie Stosunek facetow do bab jak 1 do 4. por. Odpowiedz Link
bezecnymen Re: Sprawa... 14.12.05, 06:46 nie bede udawał, że taki stosunek mnie nie cieszy Odpowiedz Link
szarafela1 Re: Sprawa... 06.12.05, 21:02 Po ,po.Mam dołą cały dzien.To nieprawdopodobne ,ze dwie "połowki" teraz traktują się z niechęcią, wręcz wrogoscią . Po tylu wspólnych latach jestem nikim dla jeszcze męza Odpowiedz Link
bezecnymen Re: Sprawa... 07.12.05, 05:40 tym ''nikim'' byłas znacznie wcześniej niż sprawa w sądzie... no, może ''nikim''' to za dużo powiedziane, ale na pewno nie żoną w niepapierkowym tego słowa znaczeniu Odpowiedz Link
julka1800 Re: Sprawa... 07.12.05, 12:59 "tym ''nikim'' byłas znacznie wcześniej niż sprawa w sądzie... no, może ''nikim''' to za dużo powiedziane, ale na pewno nie żoną w niepapierkowym tego słowa znaczeniu" tak, to racja tylko widziana z perspektyway czasu, czasu danego nam, ludziom, ktorych rozwod odbyl sie jakis czas temu. Wielu osobom ktore w tej chwili przezywaja ten koszmar wydaje sie ze ich małzeństwo konczy sie taraz wraz z otrzymaniem wyroku..., a to przeciez nieprawda Jedna z moich kolezanek, rozwiodla sie tego lata, mimo ze jej malzenstwo przestalo istniec 4 lata temu, ona zyla przez ten czas w zwiazku z innym mezczyzna a jej "maz" z inna kobietą Jednak przeprowadzenie tak naprawde juz tylko formalnego rozwodu kosztowalo ją i kosztuje wiele emocji. Odpowiedz Link
porucznikk Re: Sprawa... 07.12.05, 05:53 szarafela1 napisała: > Po tylu wspólnych latach jestem > nikim dla jeszcze męza To nie najgorzej. por. Odpowiedz Link
ak70 Re: Sprawa... 07.12.05, 08:17 Czytam z uwagą to co piszesz bo czuję dokładnie to samo choć my (ja) jeszcze nie zdecydowałam się złożyć pozwu - chyba po prostu boję się tego o czym tu piszecie. Boję sie, że nie przetrwam, że na pierwszej sprawie po prostu poryczę sie i będę go prosić, aby wrócił... Czy tego da sie uniknąć?? Jest mi tak strasznie źle, że doskonele jestem w stanie zrozumieć co czujesz - bo ja czuję to samo! Czuje sie jak w kiepskim horrorze, w którym ktoś podmienił najbliższą mi osobę... i to jest okropne uczucie. Trzymaj się... jakoś. Odpowiedz Link
szarafela1 Re: Sprawa... 07.12.05, 13:31 Trafiłas w setno.Ktos podmienił najblizszą mi osobę.Jak w bajkach.Tylko tam trole podmieniały dzieci? Odpowiedz Link
zwierciadlo0 Re: Sprawa... 13.12.05, 21:00 Jestem przed pierwsza sprawa, mam ja zaraz po swietach wczoraj plakalam caly dzien, nie bylam w pracy. to fatalna kleska Macie dzieci? Odpowiedz Link
maggie11 Re: Sprawa... 13.12.05, 22:46 Jak ja Was rozumiem. Dzisiaj mam trzecia rocznice slubu. Brany w piatek 13- tego. Jak tu nie wierzyc w przesady? Nawet nie zadzwonil. A jeszcze dwa miesiace temu mowil, ze kocha. K.ur.w.a mac! Jak ja sie moglam tak pomylic? Odpowiedz Link
zwierciadlo0 Re: Sprawa... 13.12.05, 23:11 Rocznica slubu...ech, wiem co czujesz. W sumie to ja placze nad kleska, nie zebysmy wrocili do siebie. Czuje sie gorsza bo tyle lat w nieszczesciu, bez dzieci, w odretwieniu, wyziebiona uczuciowo. TO JEST STARSZNE!!: Odpowiedz Link
porucznikk Re: Sprawa... 14.12.05, 12:37 Widac łatwiej facetom. Mam uczucie ulgi, że to juz poza mną. Hmm..szczerze mówiąc, cieszę się. Odtąd polegam na sobie i od siebie zależę. Nie jest źle, tylko potworne zmęczenie daje mi się we znaki po nieprzespanych nocach. Nie byłem z nią szczęśliwy, teraz będę sam pozostawiony w tzw. świętym spokoju. Nie wiem, czy to jest szczęście, ale pociąga mnie. por. Odpowiedz Link
ak70 Re: Sprawa... 15.12.05, 09:20 Tak, facetom jest łatwiej... odnoszę wrażenie, że oni nie kochają "całym organizmem" tzn. serdem, duszą i ciałem, a jedynie tym ostatnim. I byle znaleźć kogoś w zastępstwie, kto zaspokoi ciało, od razu robi im się lepiej... Kobieta potrzebuje czegoś więcej - bliskości w niefizycznym słowa znaczeniu. Oczywiście zarówno u pań, jak i u panów zdarzają się wyjątki... Odpowiedz Link
tricolour Czy takie uogólnienie... 15.12.05, 11:36 ... to wynik znajomości wielkiej liczby mężczyzn i stąd ekstrapolacja na cały gatunek? Wyobraź sobie, że też (jako facet) potrzebuję bliskości w niefizycznym słowa znaczeniu: intelektualnym, poznawczym, estetycznym, zasad moralnych, standardów zachowań, wiedzy, wyobraźni, wrażliwości... Odpowiedz Link
ak70 Do Tri... 16.12.05, 10:38 Znałam wielu mężczyzn, choć z nimi nie byłam. Zawsze uważano mnie za chłopaczarę, bo nie malowałam się w wieku 12 lat, nie interesowałam się ciuszkami i najnowszymi trendami w makijażu i modzie. Wolałam szczere rozmowy z chłopakami i ich towarzystwo. Nie uważam się jednakowoż za znawczynię tematu, bo człowiek uczy się przez całe życie. To co wcześniej napisałam było efektem obserwacji chłopaków, potem własnego męża oraz kolegów, którzy stali się mężami i często (!) przychodzili do mnie po rady jak mają postępować ze swoimi żonami. Mogę sobie to wyobrazić Tri... ) Odpowiedz Link
maggie11 do zwierciadla 14.12.05, 13:11 Mieszkam w Warszawie. Jezeli chcesz mozemy sie umowic na wodke. Odpowiedz Link
zwierciadlo0 Re: do Maggie 15.12.05, 08:42 Maggie, jestem z Wroclawia. Ale kiedys, chetnie. Dziekuje Odpowiedz Link
julka1800 Re: do Maggie 15.12.05, 15:37 dziewczyny z Wwy do Wrocławia nie tak daleko, w koncu to ten sam kraj ))) Odpowiedz Link
anja_pl do zwierciadła ;-) 15.12.05, 21:54 anja_pl napisała: > ja też Wro to było oczywiście Odpowiedz Link