Dodaj do ulubionych

Nie pozwole mu odejsc

01.02.06, 13:26
Moj maz wyprowadzil sie z domu, oznajmiajac, ze juz mnie nie kocha, teraz
dostałam pozew o rozwod, a ja nigdy sie na to nie zgodze, nie pozwole mu tak
sobie odejsc, po co bral slub, czy przysiega nie jest nic warta. Uwazam, ze
nie zasluguje na wolność
Obserwuj wątek
    • lwieje Re: Nie pozwole mu odejsc 01.02.06, 14:26
      Z zemsty niepozwolisz mu odejść?
      Chcesz go, takiego niekochającego?
      Po ilu latach od ślubu jesteście?

      • gabriella2 Re: Nie pozwole mu odejsc 01.02.06, 14:58
        Jestesmy 15 lat po slubie. Nie moge pogodzic sie z tym ze znalazl sobie inna,
        staram sie byc atrakcyjna, a on juz na mnie nie patrzy, nie pozwole zeby byl z
        nia.
        • phokara Re: Nie pozwole mu odejsc 01.02.06, 15:35
          > Uwazam, ze nie zasluguje na wolnos´c´

          Wolnosci sie nie dostaje 'za zaslugi'. To nie ta kategoria.

          >nie pozwole zeby byl z nia.

          Jakos nie sadze, zeby on sie Ciebie pytal o pozwolenie. (to tak z doswiadczenia, bo moj Ex tez
          sobie niezle pozwalal i nie pytal)

          Jedyne co mozesz zrobic, to sie uprzec i maksymalnie mu utrudniac zycie, choc to moim
          zdaniem szkoda pradu i energii (Twojej zwlaszcza). Bo jak on bedzie CHCIAL, to i tak bedzie
          wolnym facetem - choc nierozwiedzionym, haha...

          Mysle, ze caly problem tkwi w tym, ze "sie nie mozesz pogodzic" z cala sytuacja, i ja to
          rozumiem i wspolczuje, bo to boli, jak cholera. Natomiast jesli Ci zalezy na tym mezczyznie i
          chcialabys o niego zawalczyc to obawiam sie, ze przyjelas najglupsza strategie, jaka mozna.
          Pewnie sama to zauwazysz, jak troszke ochloniesz.






        • lwieje Re: Nie pozwole mu odejsc 02.02.06, 08:44
          Gabriello, zastanów się, czy nie zgadzając się na rozwód nie ułatwiasz mu
          życia? Jeśli "ukochana" nastaje na ślub, a on wykręca się brakiem zgody żony,
          ma komfortowa sytuację - nie licząc "awanturek".
          W jego chęć wejścia w inny zwiazek wątpię, ponieważ jeśli człowiekowi się
          posypało życie rodzinne, a nie jest przy tym kompletnym pajacem to wie, że,
          niestety, ponownie może być podobnie - uczucie wygaśnie i pozostanie pustka.
          Do nowego zwiazku podchodzi się z rezerwą i nie planuje slubu po pół roku
          znajomości.

          Napewno warto dbać o siebie samą, nie warto grać ofiary - kto kocha ofiary?
          Zacznij więcej umawiać się z kolerzankami, na mieście, do kina, warto, by
          zobaczył Ciebie silną i szczęśliwą, na ile to oczywiście możliwe. Jesli chodzi
          o rozwód, nie warto krzyczeć, że "po moim trupie", lepiej powiedziec, że musisz
          się oswoić z tym tematem i powrócicie do sprawy za... czas.

          To, że on Cię nie kocha po 15 latach wspólnego zycia nie znaczy absolutnie, że
          jesteś beznadziejna - piszę to, bo sama przez taki stan przeszłam, tj przez
          patrzenie na siebie oczami męża. W tym trudnym okresie tym bardziej musisz
          pamietać i czuć, jak cenna jesteś - warto spotykać się ze znajomymi, starać się
          trzymac formę.

          Ludzie tak mają, że ofiarę kopną w tyłek, a od radosnej osoby cięzo im odejść -
          część tej radości na ich bowiem spływa.

          Oczywiście, jesli mąż naprawdę baaardzo się zakochał, to nic nie pomoże, ale i
          tak warto zawalczyc o siebie.

          pozdrawiam, i nie trać ducha smile))
          • gabriella21 Re: Nie pozwole mu odejsc 02.02.06, 10:08
            Nie mogę zrozumieć dlaczego wolał zostawić wszystko i być z nią, tyle nas
            łączyło. Jestem gotowa przebaczyć mu wszystko zeby tylko wrócił do mnie.
            Jednego jestem pewna, ze rozwodu mu nie dam, cokolwiek się stanie będzie moim
            mężem, a ona nikim
            • burza4 Re: Nie pozwole mu odejsc 02.02.06, 13:01
              gabriella21 napisała:

              > Nie mogę zrozumieć dlaczego wolał zostawić wszystko i być z nią, tyle nas
              > łączyło. Jestem gotowa przebaczyć mu wszystko zeby tylko wrócił do mnie.
              > Jednego jestem pewna, ze rozwodu mu nie dam, cokolwiek się stanie będzie moim
              > mężem, a ona nikim

              przemawia przez ciebie zrozumiała gorycz i wściekłość, chcesz się odegrać,
              tylko po co to zacietrzewienie? domyślam się, że to świeża sprawa, stąd te
              emocje, ale nie ma sensu działać pochopnie.

              Mówiąc brutalnie - opcje są dwie - albo facet ma głupawkę, ocknie się i wróci
              (ale tego nie wiemy - jak długo trwa ten romans, jak on się czuł w waszym
              małżeństwie), albo z kolei - nic go do powrotu nie skłoni i tyle. I co z tego,
              że nie dasz mu rozwodu? to się obejdzie. Znam parę, ktora jest razem
              kilkanaście lat, mają dziecko - a on rozwodu nie ma, bo eks się zacięła na tej
              samej zasadzie "bo nie". Tylko że w takim układzie partnerka nie będzie "nikim"
              dla otoczenia, jest bardziej żoną niż ta formalna. zresztą czy sądzisz że
              pozycja "żony na papierze" stanowi jakąkolwiek wartość dla kogokolwiek poza
              tobą?

              Być może nawet coś wywalczysz, tylko że nie zawsze będzie to oznaczało happy
              end dla ciebie. Znam taki przypadek - facet odszedł do innej, żona
              wyszantażowała jego powrót (dobro dziecka), do domu wrócił, z tamtą zerwał,
              tylko co z tego? mówi ludziom, że jak stoi pod drzwiami to chce mu się wyć,
              dusi się pod jednym dachem, a do tamtej pisze że spieprzył wszystkim życie i
              nikogo tak nie kochał jak ją. Żona wygrała, tylko po roku to ona ma dosć
              mieszkania z obcym facetem, który nawet nie udaje że mu na niej zależy.

              Ochłoń trochę i nie zapętlaj się tak. Żeby coś zmienić, najpierw trzeba
              REALISTYCZNIE ocenić sytuację. Piszesz, że wiele was łączyło - ale wiem, że
              jeśli w jakimś układzie czujemy się dobrze, to mamy tendencję do przypisywania
              drugiej osobie takich samych odczuć, co nie do końca jest prawdziwe. COŚ was
              jednak rozdzieliło, żeby coś naprawić, trzeba sobie zdać sprawę co było nie tak
              w waszym związku, skoro doszło do rozpadu. Powiedzenie, że "to wszystko przez
              tą zdzirę" to uproszczenie.
              • gabriella21 Re: Nie pozwole mu odejsc 02.02.06, 13:19
                Bardzo mądre to co piszesz. ale ja nie potrafię racjonalnie wytłumaczyć tego co
                się ze mną dzieje. Bardzo dlugo walczyłam by mąż nie wyprowadzał się z domu,
                cały czas mam nadzieje ze w końcu wyjdzie w tego zaslepienia, nie moge poradzić
                sobie z tym, ciążko mi, moja duma została zraniona, a poza tym, nie chce żeby
                jej poszlo tak latwo, troche pozakłócam im spokoj.
                • mindsailor Re: Nie pozwole mu odejsc 02.02.06, 13:42
                  to może odczekaj trochę. może kochance znudzi sie Twój mąż i wtedy wróci do
                  Ciebie. jesli to zauroczenie, może mu faktycznie szybko przejść.
        • kaisy7 Re: Nie pozwole mu odejsc 20.02.06, 14:44
          Będzie z nią czy z inną lub sam. Jego wybór, nie powstrzymasz tego. Szczerze Ci
          współczuję.
    • thistle Re: Nie pozwole mu odejsc 01.02.06, 15:10
      Czy będziesz szczęśliwa, wiedząc,ze jest z Tobą - formalnie - pod przymusem?
    • nangaparbat3 Re: Nie pozwole mu odejsc 01.02.06, 15:41
      gabriella2 napisała:

      > Moj maz wyprowadzil sie z domu, oznajmiajac, ze juz mnie nie kocha, teraz
      > dostałam pozew o rozwod, a ja nigdy sie na to nie zgodze, nie pozwole mu tak
      > sobie odejsc, po co bral slub, czy przysiega nie jest nic warta. Uwazam, ze
      > nie zasluguje na wolność

      A może Ty zasługujesz na wolność?
      Postępujac jak teraz sobie przede wszystkim tę wolność odbierasz.
    • lwieje Re: Nie pozwole mu odejsc 02.02.06, 14:22
      Na siłę nie zatrzymasz.
      Lis, złapany we wnyki potrafi odgryźć sobie łapę, byle uciec.
      Poza tym - wolność nie ma ceny, podobnie jak wolności nie jest w stanie zabrać
      żaden papier, Nie otrzymuje się jej w wyniku służby.
      Wolność to stan umysłu.

      • gabriella21 Re: Nie pozwole mu odejsc 02.02.06, 15:03
        Być może stan umysłu, ale jeżeli nie dostanie rozwodu caly czas chcąc nie chcąc
        jest związany ze mną, to ja jestem ŻONĄ to co należy do niego jest również
        moje, nie tej zdziry, tak? Może go i nie zatrzymam, ale ona spokojnego życia
        tez nie bedzie miała. Zawsze bedzie tylko konkubiną, kochanką czy kims takim
        • tricolour Jeżeli nie chcesz pozwolić "odejść"... 02.02.06, 15:59
          ... facetowi i traktujesz swój brak zgody jako zemstę lub karę, to sama
          zachowujesz się jak jakaś zdzira.

          Ona może bedzie konkubiną, kochanką lub kimś takim ale będzie dla niego KIMŚ. W
          przeciwieństwie do Ciebie...
          Żoną bedziesz na papierze, a w rzeczywistości nikim.
    • jollaa Re: Nie pozwole mu odejsc 02.02.06, 19:20
      To napewno bardzo boli i wyć się chce.
      Pomyśl, że to TY jesteś najlepsza, że on nie jest wart Ciebie a tym bardziej
      Twojego cierpienia
      Spróbuj (dla siebie) przestać o nim myśleć jak o kimś drogim i kochanym, nie
      jest tego wart, skrzywdził Cię.
      Wiem, jak to boli, ale wiem jak przestaje boleć, i za cholerę nie można sobie
      później przypomnieć, dlaczego, po co i z jakiego powodu tak cierpiałam.
      Życzę Ci zeby Ci się posklejało, a jak się nie uda, to przecież życie nie
      konczy się na tym jednym faceciesmile
    • nangaparbat3 Re: Nie pozwole mu odejsc 02.02.06, 22:05
      Traktujesz go jak swoja własność. Gdybyś go naprawdę kochała, dałabyś mu
      wolność, pozwoliłabys mu na szczęście z inną kobietą, nawet gdyby nie wiem jak
      bolało.
      Daj jemu żyć i daj zyć samej sobie, bo tak zamiast byc atrakcyjną zakisisz się
      w złości.
      Ja bym sprobowała odczytać całą sytuację jako dar dla siebie - przecież Ty też
      odzyskujesz wolność, możesz zacząć nowe życie.Jak Madlein Albright (pewnie źle
      napisałam, chodzi mi o panią sekretarz stanu USA, zajęła się polityką jak mąż
      ją zostawił, ot co).
    • anja_pl Re: Nie pozwole mu odejsc 02.02.06, 22:26
      nie kochasz męża i chyba nigdy go nie kochałaś, chciałbyś by byl w Twoim stanie
      posiadania.

      Ja się nie zastanawiam czy mój mąż zasługuje na wolność, ja wiem ,że dla mnie
      On ciągle jest najważniejszy i dlatego nie zgadzam się rozwód.

      Jeśli kierujesz się tylko nienawiścią do faceta i jego kochanki oraz swoją
      zranioną duma, to nic z tego dobrego nie wyniknie...

      poczytaj sobie wątek marcina9671: chcę rozwodu, on jest z drugiej strony ...
      • bea747 Re: Nie pozwole mu odejsc 03.02.06, 12:47
        Gabriello, opowiem Ci historię mojej przyjaciółki, wyciągnij wnioski.
        Kasia zakochała się w żonatym facecie.On w niej. POstanowił rozwieść sie z
        żoną.I wtedy zaczęła się gehenna Kasi.Żona jej faceta zatruwa im życie. Nastawia
        przeciwko nim dzieci, przyjaciół, rodzinę.Przysyła wredne sms-y do Kasi, pisze
        czułe sms-y do eks.Kaśka już nie ma siły, jest na skraju wyczerpania
        nerwowego.Jest jej ciężko jak cholera.Sypie się ich związek, w którym 6 m-cy
        temu pojawiło się dziecko.Myśli o rozstaniu...
        • anja_pl Re: Nie pozwole mu odejsc 03.02.06, 13:02
          no nie bea, chcesz by gabriella pisała sms'y do nowej swego męża? wink

          a co do Kasi, to mi jakoś jej nie żal...
          • mindsailor Re: Nie pozwole mu odejsc 03.02.06, 13:14
            mi kasi tez nie jest żal, ale zonie sie dziwię. po co psuc sobie nerwy?
            • gabriella21 Re: Nie pozwole mu odejsc 03.02.06, 13:22
              Musze sie przyznac ze chyba mam satysfakcje jak wiem, ze troche im zamieszam,
              niech nie czuja sie tacy szczesliwi, ze juz maja mnie z glowy
              • anja_pl Re: Nie pozwole mu odejsc 03.02.06, 13:24
                wiele jest w tobie nienawiści...

                nienawiśc niszczy też tego, kto ją nosi w sobie
              • mindsailor Re: Nie pozwole mu odejsc 03.02.06, 13:44
                nie martw się. i bez Twojej interwencji długo jeszcze nie będą tacy bardzo
                szczęsliwisad

                i nie sadzę, aby traktowali Cię, jak problem, który trzeba miec z głowy.
            • anja_pl Re: Nie pozwole mu odejsc 03.02.06, 13:22
              też tego nie rozumiem, wytłumaczyć to jedynie można wielka nienawiścią do
              wszystkiego,

              ale ja mówi stara prawda:" na cudzym nieszczęściu nie zbudujesz szczęścia"

            • bea747 Re: Nie pozwole mu odejsc 03.02.06, 13:23
              Chodziło mi o to,żeby Gabriella wycignęła wnioski.Może zatruć im życie jak chce.
              Musi się jednak zastanowić czy warto. Byłam zdradzona przez męża (świeża sprawa,
              Kasia bardzo mi pomogła), ale nigdy nie myślałam, żeby robić to co Gabriella.
              • to.ja.kas Re: Nie pozwole mu odejsc 03.02.06, 13:27

                Gabriella, a czy poza nienawiścia masz jeszcze szacunek do siebie?
                Poczucie własnej godności?
                Jeśli on ma dla Ciebie jeszcze jakieś uczucia to wlaśnie robisz wszystko by Cię
                znienawidził.
                By popatrzył na Ciebie z niedowierzaniem i powiedział "I ja ją kochałem?"
                Pomyśl by zachować klasę, nie żebraj o uczucia.
                Chce niech idzie w cholerę. Bądź ponad to i...pozwól sobie być szczęśliwa.
                Mozna być szczęśliwą nawet bez faceta...wierz mi.
                • gabriella21 Re: Nie pozwole mu odejsc 03.02.06, 13:40
                  Nie chce żeby to był koniec, ciągle mam nadzieję, że mąż jednak zrozumie to co
                  stracił i że nie warto było odchodzić. Jak wyraże zgodę na rozwód to przekreślę
                  wszystko, to będzie maja zgoda na to żeby sobie poszedl. Nie potrafie pogodzić
                  sie z tym, że po tylu latach zgodnego bycia razem wolal kogos innego, w czym
                  ona jest lepsza ode mnie, jestem mądra i atrakcyjna, dobrze sobie radze w
                  pracy, dużo zarabiam, nie mam sobie nic do zarzucenia - chociaż może to próżność
                  • to.ja.kas Re: Nie pozwole mu odejsc 03.02.06, 13:46
                    Nie gabriello nie próżność.
                    Pewnie jesteś fajną kobietą!
                    I myśl tak o sobie!
                    I dbaj byś taka pozostała
                    I nie poniżaj się!
                    Jeśli będzie chciał wrócić, rozwód mu w tym nie przeszkodzi.
                    Twoja złośliwość, zacięcie, poniżanie siebie, owszem
                    Życzę Ci by wrócił...a Ty byś powiedziała "Nie, ja jestem szczęśliwa".
                    Jeśli wiesz, że byłas dobra da niego, rzeczywiście dobra, a on Cie skrzywdził,
                    to niech idzie w cholerę.
                    Nie zasługuje na Ciebie.
                    Nie dawaj satysfakcji ani jemu, ani jej.
                    • gabriella21 Re: Nie pozwole mu odejsc 03.02.06, 13:57
                      Wiem, że w tym co piszecie jest wiele prawdy i mądrości. Jednak łatwiej jest
                      radzić z perspektywy, jeżeli jest się w centrum wydarzeń to sprawy wygladają
                      zupełnie inaczej, emocje, nerwy, żal, i pytanie: jak bę żyła bez Niego? no i ta
                      złość i przekonanie, że gdyby nie ta obrzydliwa baba wszystko dalej płynęłoby
                      swoim torem, to ona zabrała mi męża
                      • dobrydzien Re: Nie pozwole mu odejsc 03.02.06, 14:05
                        Nie mysl tak to nie jest wina tej kobiety, jak nie ona byłaby inna.

                        Widać, że u Cibie jest to bardzo świeze i emocje szaleją. Zobaczysz rozum i
                        rozsądek wróci Tobie szybko bo widac że jestes fajna babka.

                        Większość z osób tu piszących ma takie doświadczenia więc i Ty dasz radę.
                      • kvinna1 Re: Nie pozwole mu odejsc 07.02.06, 12:29
                        Witam Gabriello,

                        Ja jestem w takim polozeniu jak Ty.
                        W lipcu mąż oświadczył mi ze chce miec lepsze zycie i odchodzi - oczywiscie
                        odszedl do innej i jej 2 dzieci. Mnie pozostawil z dwojka naszych.
                        Nasze małżeństwo było dobre, on jest dobry czlowiekem, ja tez, nie wiem
                        dlaczego nie udalo sie. Kochałam bardzo mojego męza, dalam mu alternatywe ona
                        albo my, wybral nas .... po tygodniu wydalo sie ze prowadzi podwojną gre.
                        Kazałam mu sie wyprowadzic. Mieszkam z dziecmi bez niego juz pól roku i kazdy
                        dzien jest latwiejszy. Nie mam nikogo, nie potrafie nikogo poznac, a moze nie
                        chce, ale wierze ze sie jeszcze mi uda. Czekamy teraz na sprawe rozowdową.
                        Sadze ze to jest dobre wyjscie. Nie zmusisz nikogo do miłości a twoja złość,
                        chęć zemsty, obrzydzanie im zycia niestty, ale przede wszystkim zabierze Tobie
                        czas, zdrowie, zszarga nerwy, wyrobi jedzowatosc i bedziesz "na nie". Nie wiem
                        czy slusznie, ale wyszlam z zalozenia, ze jesli mam byc kiedys z moim mężem
                        znowu razem, to musi to byc znowu z milości, nie chciałabym wracac do
                        stanu "sprzed" i czekac kiedy znow mnie porzuci. I zaden papier o małżenstwie
                        czy rozwodzie nie zmieni tego co w sercach ukryte.
                        Dodam, ze za kilka dni minie 15 rocznica naszego cywilnego slubu, a w
                        październiku minęła 5 rocznica naszego kościelnego slubu. Ja chce ocalić
                        przynajmniej wspomnienia. I kiedy tak myslę, od razu zycie jest latwiejsze.
                        I Tobie życzę duzo spokoju.

                        • gabriella21 Re: Nie pozwole mu odejsc 07.02.06, 14:32
                          A ja uważam, że dając mu rozwód zrobię coś przeciwko sobie. Mnie rozwód nie
                          jest do niczego potrzebny, nie zamierzam z nikim się wiązać, a poza tym przy
                          rozwodzie jest podział majątku, nie pozwolę żeby ta baba korzystała z naszych
                          pieniędzy.
                          • gutek1231 Re: Nie pozwole mu odejsc 07.02.06, 16:57
                            Cześć! mam wrażenie,że przestałaś całkowicie analizować sytuacje, zdominował
                            Cię ból, żal.To zrozumiałe ale pomyśl komu zrobisz większą krzywdę sobie czy im?
                            Przeszłam przez to wszystko zdradę /nie jedną/ wybaczyłam i tak ciągnełam ten
                            wózek.Bo kochałam?, bo wychowana w "dulszczyźnie" co powiedzą ludzie?, jak
                            ja /z takiego dobrego domu/ spojrzę w oczy rodzicom /odradzali mi ten związek
                            bardzo/?i jak spotkać się z kumpelami ze szkoły, studiów im się przecież
                            powiodło!Tak trwałam.Jednak, zupełnie nie wiem dlaczego /bo On jakby się w tym
                            momęcie ustatkował/przyszedł dzień gdy oboje oglądaliśmy telewizję, a do mnie
                            dotarło! że co?,że tak już zawsze, już nie razem ale obok siebie, brak tematów,
                            zaufania,wspólnych marzeń brrr jakie straszne. Wiesz mi można wybaczyć, ale
                            wymazać z pamięci się naprawdę nie da.Spalisz się w takim związku, zniszczysz i
                            nic zupełnie nic/nie tylko pieniędzy i męża/ mieć nie będziesz.
                          • tricolour No to się zdecyduj... 07.02.06, 18:40
                            ... bo piszesz, że "Mnie rozwód nie jest do niczego potrzebny" co stoi w
                            sprzeczności z kurczowym trzymaniem się papierkowego małżeństwa. Jak coś jest
                            niepotrzebne, to nieważne co się z tym dzieje...

                            No chyba, ze bycie rozwódką, to wstyd, upokorzenie, zawiedzione ambicje. Prawda
                            - tak właśnie jest.
                            I warto na tym poprzestać. Trzymając się męża, który ma inną kobietę, można
                            zarobić dodatkowe cierpienia, czego właśnie doświadczasz.
                  • mindsailor Re: Nie pozwole mu odejsc 03.02.06, 13:51
                    pewnie, że jest tak, jak piszesz. i miej satysfakcje z tego, że twój mąż to
                    frajer i zostawil taka babke jak Ty.
                    zyczę ci, aby emocje za ciebie nie myslały io abys była szczęsliwa bez niegosmile)
              • mindsailor Re: Nie pozwole mu odejsc 03.02.06, 13:49
                wiem, wiem. ja Gabrieli tez nie rozumiem. po co gromadzić w sobie jad i złość?
                szkoda zycia. mam nadzieję, że opadna jej emocje i da mężowi kopa w d.upe na do
                wiedzenia! i jeszcze bedzie miała z tego satysfakcjesmile i tego jej zyczę
                • to.ja.kas Re: Nie pozwole mu odejsc 03.02.06, 14:26
                  Gabriello, gdyby Twoj mąż Cie naprawde kochał, nie sukałby kochanki. To jego
                  wina, on Ci przyrzekał, on mówił "kocham", on miał zobowiązania.
                  Gabriello, w życiu przeszłam wiele.
                  Jestem rozwódką, po próbie samobójczej,spitalu. Przez wiele lat byłam sama z
                  córką.Teraz jestem z kimś, z kim byc nie chciałam, kto by być ze mną odszedł od
                  kogoś, mimo, że do tej pory nie pozwoliłam mu zamieszkać ze sobą.
                  Chciał być uczciwy wobec osoby zz która zyl do tej pory. Nie chciał jej
                  oszukiwać, że kocha, skoro kochac przestał.
                  Gdy ona wyczynia cuda, ja znosze to ze stoickim spokojem. Wiesz dlaczego?
                  Bo mi żal, żal mi, że my kobiety tak strasznie czasem się poniżamy dla
                  mężczyzny.
                  Nigdy nie powiedział o niej w złości złego słowa, chciaż czasem po jakimś
                  numerze widzę, że cisną mu się na usta.
                  Gdyby powiedział, dostałby w twarz.
                  Ale są kobiety, ktore będą czerpac siłe z Twojej rozpaczy.
                  Nie daj im tego !!!!
                  Wiesz dlaczego nie pozwoliłam mu zamieszkać u siebie?
                  Nie pozwoliłam, bo...cenie sobie swój własny świat!!!
                  Prace, przyjaciół, dom na który zapracowałam, pasję i swój wolny czas.
                  Czas na wiele, kobiecych przyjemności i grzeszków 9np. babskie ploty o 2 nad
                  ranem smile ), siedzenie z córką nad filmem do rana w weekend i zajadanie sie
                  chipsami, które potem przez miesiąc muszę "wybiegać" co wieczór by w biodra nie
                  poszły smile
                  Mówię Ci z własnego doświadczenia, że NIC NIE JEST TAK WAŻNE JAK NASZA WŁASNA
                  GODNOŚĆ !!!!
                  Nasze własne poczucie wartości, ktore pozwala nam znaleźć szczęście w sobie bez
                  względu na to cy obok nas ktoś jest czy go nie ma.
                  Gdy czujemy się godni miłości, gdy się uśmiechamy przynosimy sczęście sobie i
                  innym.
                  ŻYCZĘ CI WIELE, WIELE SIŁY.

                  Może mogłam przemilczeć kilka spraw o sobie, ale uczciwośc jest chyba
                  najważniejsza Datego podziękuj mu za uczciwość i...ciesz się, że nie ma przy
                  Tobie kogoś z litości.
                  I nie lituj się nad nim, nad nią, nad soba.
                  Szkoda czasu, uszy do góry i ŻYJ !!!!
                  • gabriella21 Re: Nie pozwole mu odejsc 03.02.06, 14:35
                    Ale może jednak nie wszystko skończone, może on o tym nie wie, może żyje w
                    zauroczeniu, jak mu powiem że go kocham i wszystko przebacze, to jednak
                    zrozumie jak bardzo mi na nim zależy i wróci
                    • to.ja.kas Re: Nie pozwole mu odejsc 03.02.06, 14:42
                      Gabriella, jeśli to zauroczenie, to nie TY otworzysz mu oczy. Sam to zrobi.
                      Kiedy zauroczenie minie.
                      Możemy mieć wpływ na wiele rzeczy, ale nakazać komuś by nas kochal? Niewielka
                      szansa.
                      Bądź kobietą taką jaką byłaś gdy On Cię pokochał.
                      Piękną, mądrą, wesołą, silną.
                      Taka byłaś.? Prawda?
                      Jeśli zgadłam.
                      Bądź taka...i tak naprawdę wcale ne dla niego tylko dla siebie.
                      Jeśli to zauroczenie, zauwazy to.
                      • gabriella21 Re: Nie pozwole mu odejsc 03.02.06, 14:50
                        Wiem, że masz rację. Jednak nie potrafię poradzić sobie ze sobą, boli mnie
                        wszystko, jak pomyślę że jest z inną szczęśliwy, Tyle goryczy i żalu mam do tej
                        kobiety, że rozbila mój związek. Myślę, że to jednak jej wina, bo gdyby go nie
                        chciała, gdyby miała jakieś zasady to on przeciez by z nią nie był, wróciłby,
                        tak? Jak można budować swoje szczęście na nieszczęściu innych?
                        • to.ja.kas Re: Nie pozwole mu odejsc 03.02.06, 15:02
                          Mój partner odszed.
                          Odszedł od żony mimo, że nie wymagałam tego od niego.
                          Powiedział mi, że odszedł i miał juz wynajęte mieszkanie bo wiedział, że ja NIE
                          CHCĘ z nim mieszkac.
                          Powiedział, że będzie robił wszystko bym kiedyś zechciała zmienić zdanie.
                          Jest nam świetnie, ale ja ciągle zdania nie zmieniam. Mieszkamy oddzielnie. On
                          zostaje czasem u mnie, czasem mowie, że chce byc sama.

                          Nie wiesz co on czuje, co jej opowiadał,jaka rola w tym była jego a jaka jej???
                          A gdyby mu odmowiła ta kobieta, to znalazłaby się inna.
                          Jakby kochał Ciebie nie pozwoliłby na to by ktokolwiek stanął pomiędzy Wami.

                          Zrozum, że TWOJE SZCZĘŚCIE, Twoja WARTOŚĆ nie ma nic wspólnego z jego
                          obecnością.
                          A ból, ból kiedyś mija.
                          Czasem pod jego wpływem robimy potworne głupstwa. Ja robiłam.
                          Ale nauczyłam się, że mija i nauczyłam się że czasem musi boleć, bo takie jest
                          zycie.
                          Świadomość, że nic, włącznie z bólem nie trwa wiecznie pomaga go znieść.
                          Popatrz w lustro i pomyśl, że i tak jestes najlepsza a to on dupek tego nie
                          docenił.


                          • gabriella21 Re: Nie pozwole mu odejsc 03.02.06, 15:06
                            Być może jest dla mnie za wcześnie żeby się z tym pogodzić, może potrzebuję
                            więcej czasu, nie wiem, ale czuję że nie mogę mu pozwolić odejść, może to
                            desperacja? Nie wyobrażam sobie życia jako rozwódka
                            • to.ja.kas Re: Nie pozwole mu odejsc 03.02.06, 15:16
                              Ja najpierw plakalam jak składalam pozew z rozpaczy (uważałam, że przegrałam
                              swoje życie), potem płakałam z radości jak po długiej sprawie usłyszałam w kocu
                              wyrok "wolna".
                              Czasem w żartach mówię przyjaciołom, że dla higieny psychicznej każda kobieta
                              powinna raz w zyciu się rozwieść smile))

                              Ale cos w tym jest znam wiele kobiet, rozwódek uśmiechających sie do zycia i
                              męzatek z podpuchniętymi oczami od łez.


                              To chyba najlepiej pokazuje, że czas zmienia pogląd na wszystko .

                              Nie mówię bys dała mu rozwód, mówie bys dała sobie szanse na to by przestać
                              cierpieć.
                              A złośliwości, walka, ponizanie się, błaganie o litość tego Ci nie ułatwią.
                            • maheda Dosc dokladnie przeczytalam wszystko 03.02.06, 20:03
                              Bardzo mądra kobieta z to.ja.kas ... Doświadczenie czyni nas mądrzejszymi i
                              (jeśli je przeżyjemy) silniejszymi, I taka jest to.ja.kas... Podziwiam.

                              Ze swojej strony do Gabrielli chciałabym dodać parę nieprzyjemnych słów - być
                              może zostanę wyklęta albo coś w tym stylu.

                              Gabriello - nie widać w Tobie miłości. Nic a nic. Widać żądzę posiadania i
                              własności. Żądzę sukcesów. Rozbuchany egocentryzm.
                              Odejście męża jest przekreśleniem chyba wcale nie miłości - bo nie wiem, czy
                              wiesz w ogóle, co to znaczy. Odejście męża jest przekreśleniem Twojej wartości w
                              Twoich własnych oczach i chyba tutaj Cię najbardziej boli.
                              Musisz mieć w gruncie rzeczy bardzo niską samoocenę siebie jako człowieka, skoro
                              podpierasz się takimi bzdurami, jak uroda czy zarabiane co miesiąc pieniądze. sad
                              Współczuję serdecznie.
                              I wcale nie dziwię się Twojemu mężowi.
                              Nie chciałabym być kolejnym meblem do pięknego wystroju czyjegoś życia.

                              Jeśli odszedł - to pewnie dlatego, że przestał czuć się kochany - zastanawiałaś
                              się nad tym od drugiej strony?... że to ON PRZESTAŁ CZUĆ SIĘ KOCHANY?!
                              I to, co robisz, na pewno nie spowoduje, że zacznie czuć Twoją miłość, przyznasz
                              chyba. Takie Twoje zachowanie, jak opisujesz, spowoduje jedynie, że utwierdzi
                              się w swoim przekonaniu, że wcale Go nie kochasz i że potrzebny Ci jest jako
                              element służący do takiego życia, żeby inni mogli podziwiać i zazdrościć.

                              ...wali Ci się chyba poczucie własnej wartości - widać zbudowałaś je na sypkich
                              podstawach...

                              A co do pieniędzy - kto wie, może facet wniesie o orzeczenie rozdzielności
                              majątkowej? Nie wiem, czy na to będziesz musiała się zgodzić, jeśli świetnie
                              zarabiasz... nie jestem prawnikiem... ale jeśli nie będziesz musiała?

                              Albo - co zrobisz, jeśli Twój Mąż zdobędzie wystarczające dowody na Twoje
                              złośliwe zachowanie i będzie mogło to być dowodem obciążającym w czasie
                              ewentualnej sprawy rozwodowej, którą tak czy owak może założyć?... co zrobisz?

                              Spróbuj myśleć przynajmniej z punktu własnych korzyści, jeśli nie umiesz myśleć
                              miłością.

                              Bo z Twoich planów raczej wygląda, że Twoje postępowanie Tobie również
                              przyniesie same szkody, a powrót męża jest baaaardzo niepewny.
                              Nie próbowałabym grać całego życia na niepewną stawkę. Co zrobisz, jeśli się nie
                              uda? Możesz postawić jakąś część, ale na pewno nie całą siebie, bo jak się nie
                              uda, to strzelisz Sobie w łeb, czego Ci absolutnie nie życzę.

                              Trzymaj się - wyjedź gdzieś na dwa tygodnie, odpocznij, przemyśl wszystko.

                              I nie próbuj zatrzymywać nikogo na siłę.
                              • gabriella21 Re: Dosc dokladnie przeczytalam wszystko 06.02.06, 08:22
                                A dlacezgo niby mam być wyrozumiała? Dlaczego mam im ułatwiać? Powinien trwać
                                przy mnie, to mnie składał przysięgę, oszukał mnie. Nie wiem czy moje
                                postępowanie przyniesie szkody, im napewno, bo nie ożeni się z nią, tak? Nie
                                chce żeby juz było po wszystkim.
                                • to.ja.kas Re: Dosc dokladnie przeczytalam wszystko 06.02.06, 09:22
                                  Gabriella, życzę Ci by Tobie szkód większych niż już ponosisz nie przyniosło.
                                  Prawo jest takie, że jak się uprze to rozwód dostanie tylko kwestia jak bardzo
                                  się zeszmacicie w całym tym bagnie.
                                  Powinien trwać przy Tobie? Powinien Cię kochać. Ale w życiu jest tak, że
                                  uczucie czasem mija. Gdyby nie mijało, wiązalibyśmy się zawsze z naszymi
                                  pierwszymi miłościami.
                                  Mija również to uczucie które deklarowaliśmy sobie na slubie.
                                  Chciałabyś by był z Tobą z litości.
                                  By leżąc obok Ciebie i patrząc w sufit myślał o niej? By okłamywał, oszukiwał,
                                  uciekał z domu by pobyć chwilę z nią. Jest uczciwy, chociaż to bolesne.

                                  Ja życzę Ci byś w tym wszystkim TY zachowała twarz, klasę i godność. Byś nigdy
                                  patrząc w lustro nie powiedziała sobie "Boże, jak ja się poniżałam i
                                  ośmieszalam, jaka głupia byłam". Bo, że kiedyś Twoje uczucie wobec niego
                                  zgaśnie, że jeszcze Ci się ułoży, tego jestem pewna smile
                                  • tricolour A ja nie jestem taki pewien... 06.02.06, 09:37
                                    ... że sie wszystko ułozy, bo postawa Gabrielle odrzuca mnie na kilometr. Ale
                                    może znajdzie sie jakis amator mściwej baby.
                                • maheda Re: Dosc dokladnie przeczytalam wszystko 06.02.06, 10:01
                                  ?! Nic nie zrozumiałaś... Niesamowite, jak nienawiść potrafi zaślepić.
                                  Postępując w wybrany przez siebie sposób, samej sobie (nie komuś!) strzelasz w
                                  stopy.
                                  Jeśli na złość mamie odmrażasz sobie uszy, to cierpisz na tym i Ty, i mama - ale
                                  tylko dlatego, że Cię kocha.
                                  Jeśli robisz sobie krzywdę na złość komuś, kto Cię nie kocha - cierpisz
                                  wyłącznie Ty (i z taką właśnie sytuacją mamy do czynienia).
                                  Jeśli myślisz, że mu w czymkolwiek zaszkodzisz - mylisz się, i to bardzo. Świat
                                  jest szeroki i bardzo łatwo się w nim zgubić tak, żebyś go/ich nie znalazła.

                                  Mówisz - przysięgał, to ma być. Przysięgał, ale i Ty przysięgałaś. Między innymi
                                  miłość - której nie masz.
                                  Oboje złamaliście przysięgę.
                                  Odpocznij, wyluzuj.
                                  • ajmj Re: Dosc dokladnie przeczytalam wszystko 06.02.06, 10:42
                                    Za czas jakis moze ochłonie. Może... Oby. Bo jesli tak dalej bedzie się
                                    zachowywała to w oczach jeszcze męza bedzie mściwą, wredną kobietką i będzie
                                    miał potwierdzenie, iż dobrze zrobił odchodząc od takiej kobiety. Nie tędy
                                    droga do "przyciągnięcia" męza z powrotem.
    • gabriella21 Re: Nie pozwole mu odejsc 06.02.06, 11:13
      Ale to nie zupełnie tak? Nie przeczę, że jestem zła i rozgoryczona, ale nadal
      kocham męza i nie wyobrażam sobie życia bez niego. Zawsze byliśmy dobrym
      małżeństwem, nie kłóciliśmy sie, mieliśmy podobne zainteresowania, we wszystkim
      potrafiliśmy sie dogadać. Ale odkąd mąz poznał tę babę, przestał widzieć poza
      nią cokolwiek, jestem przekonana, że gdyby nie ona wszystko nadal wyglądałoby
      normalnie i bylibyśmy razem. Cały czas mam nadzieję, że on przejrzy na oczy i
      zrozumie, że w życiu najważniejsza jest rodzina. Czy warto zostawiać wszystko
      dla jakiejs tam?
      • ajmj Re: Nie pozwole mu odejsc 06.02.06, 11:25
        Masz prawo być zła. Masz prawo czuć wściekłość. To normlane uczucia, które
        nastepuja po utracie kochanego człowieka, zwłaszcza jesli odszedł do innej
        kobiety. Ale naprawdę jesli ten Twój stan bedzie się ciągnął w nieskończonośc
        nic dobrego Tobie to nie przyniesie. A wręcz przeciwnie. I własnie dlatego, ze
        kochasz, ze chcesz, aby wrócił to staraj się ze wszyskich sił pokazać mu co
        stracił. Bądź Piękna, Dobra, bądź NAJ. Jesli On kochał Cię i wciąz kocha to
        wróci. Jesli nie kocha - nie wróci. I tez musisz starać się z tym pogodzić, że
        i taki scenariusz moze nastapić...
        • ajmj Re: Nie pozwole mu odejsc 06.02.06, 11:29
          Ja na 99 % dałabym wolność swojemu Partnerowi, gdyby powiedział mi, ze odchodzi
          i kocha inną. Dla mnie większe cierpienie byłoby wtedy, gdybyśmy dalej
          mieszkali razem pod jednym dachem, niż gdyby odszedł...
          • gabriella21 Re: Nie pozwole mu odejsc 06.02.06, 11:40
            Tego nigdy nie można być pewnym. Domiero jak sie staje twarzą w twarz z
            problemem okazuje się jak nasze emocje kierują postępowanie, nie chce mu dać
            rozwodu i puki co to go nie dostanie, nie ma co nawet marzyć. Prawo jest zawsze
            po stronie matki, tak? Poza tym nie jestem pewna, czy on sie zakochał, być może
            przechodzi tylko kryzys wieku średniego i zachciało mu się odmiany, czymś go
            omotała zawróciła mu w głowie, ale chcę żyby wiedział, że do mnie może wrócić,
            pomimo wszystko chcę być z nim.
            • burza4 Re: Nie pozwole mu odejsc 06.02.06, 16:08
              Możesz mu nie dawać rozwodu, ale nie możesz "nie pozwolić mu odejść", bo on już
              to zrobił.

              Mało piszesz o powodach (bo poza "nią" coś musiało być), piszesz tylko w kółko
              że byliście szczęśliwi, dogadywaliście się. Jesteś pewna, że to dotyczy was
              obojga? a nie tego, że TY byłaś szczęsliwa i że TOBIE było dobrze w tym
              związku?

              jak długo trwa ten romans? może to być tylko zauroczenie, ale realnie patrząc -
              facet raczej nie robi tak radykalnych ruchów tylko dla seksu. Gdyby tak było -
              to miałby po prostu cichą kochankę na boku, a nie stawiałby do góry nogami
              życia rodziny. Za duże ryzyko, za duże zamieszanie, rozwód, podział majątku,
              alimenty - faceci nie lubią komplikować sobie życia.

              Nikt ci nie mówi, że musisz się zgodzić na rozwód, ale uważaj, żeby ta walka o
              jego powrót i chęć utrudnienia mu życia nie obróciła się przeciwko tobie. Klasę
              czlowieka poznaje się najlepiej własnie przy rozwodzie - wtedy wychodzi często
              małostkowość, pazerność i głupia złośliwość. I chodzi o to, żeby facet nie
              zaczął się postrzegać wyłącznie przez pryzmat zołzy, która zrobi wszystko byle
              mu dopiec, bo zamiast chcieć wrócić - będzie się umacniał w przekonaniu, że
              robi dobrze.

              Zresztą - nawet jeśli nigdy nie dasz mu rozwodu - to co z tego? bez niego też
              się obejdzie. Żona na papierze to nie tytuł doctoris causa żeby być z tego
              dumnym, i na nim opierać poczucie własnej wartości.
      • to.ja.kas Re: Nie pozwole mu odejsc 06.02.06, 11:44
        Czy warto zostawiać rodzinę dla jakiejśtam?
        Nie wiem, jaka jest ta jakaśtam.
        Twój mąż póki co wybrał

        Gabriella, nie dziwne, ze boli, że jesteś zła. To normalne.
        Ale to co pozytywne w tym wszystkim to fakt,że nie bylaś oszukiwana.Twój mąż
        nie jest ofiarą baby. To sprawca. Ofiarą jesteś TY, rodzina, moze nawet ona.
        Już to pisałam, nie wiesz co on mówi jej na Twój temat, tego jak wasze życie
        wyglądało, jak on czuł sie w tym związku. Mogłabyś być zaskoczona gdybyś
        posłuchała własnego męza. Jego wizerunek Waszej rodziny mógł być zupełnie
        odmienny od tego jak Ty ją widziałaś.
        Nieokazywanie szacunku do partnera i jego wyborów sprawia, że sami przestajemy
        czuc i zasługiwać w jego oczach na szacunek.
        Twój mąż jest osobą dorosłą, świadomą tego co robi, w pełni władz umysłowych.
        Ani Ty, ani żadna inna baba nie sa w stanie go do niczego nakłonić wbrew sobie.
        Nie są w stanie o ile on sam nie zechce. Powiem Ci, że nawet Ty masz wiekszą
        możliwośc nakłonienia go do bycia z Tobą wbrew jego woli, bo bycie ze sobą,
        rodzina wiąże bardzo silnie i łatwo nią się posłuzyć do emocjonalnego szantażu
        i manipulacji tylko po to "by mieć" druga osobę.Tylko co z tego?
        Najczęściej przestaje nam to wystarczać, bo można mieć ciało w domu, a chodzi
        Ci przecież o UCZUCIA o WSPÓLNOTĘ.

        Gabriello, napisałaś o zainteresowaniach. Masz więc jakieś.
        Skup się na sobie, ale nie na swoim bólu, on i tak narazie nie da Ci o sobie
        zapomnieć. Idź do teatru, na ryby, kina, fryzjera do przyjaciól, na tańce, skup
        się na czymś, tylko nie na bólu.
        Nie wyobrażasz sobie zycia bez niego
        To straszne!!!! Bardzo kocham mojego partnera,ale kiedyś żyłam bez niego i
        jeśli go zabraknie będzie bolało, bardzo, ale wiem, że przeżyję, dam radę, mało
        tego ja będę szczęśliwa, będę funkcjonować.
        Mam dziecko, mam pasję, mam pracę, mam przyjaciół. Jestem zadbana i wesoła
        i ...we mnie jest szczęście.
        Szczęście to nie tylko facet.
        Ostatnio byłam znów na Shirley Valantine w teatrze Polonia i...Boże, to dało mi
        energię do tylu działań.
        Dobra książka, to temat do przemyślen na długi czas. Rozmowa z przyjaciółmi,
        często inspiruje do działan. Praca to satysfakcja. Jest miejsce na zmęczenie,
        na ból, na "a ja q...wa mam dziś wszystkiego dość!", bo to też część która
        przynależy do życia. Ale nie skupiaj się tylko na tej czarnej częsci, bo będzie
        Ci trudno, trudniej niż jest w tej chwili.
        A chcesz chyba by przesttao boleć.
        Da Ciebie jedynym lekarstwem na brak bólu jest on, ja próbuję Ci powiedzieć, że
        to lekarstwo czasem nie działa, czasem nie ma w aptece, ale jest dużo, bardzo
        dużo specyfików które też potrafią zmniejszyć ból.

        Uszy do góry!
        • ajmj Re: Nie pozwole mu odejsc 06.02.06, 16:03
          Zgadzam się z to.ja.kas.

          I Gabriello ja wiele w swoim życiu przezyłam.
    • akacjax To coś wygląda mi na 07.02.06, 20:28
      prowokację. I nie pytajcie dlaczego tak sądzęsmile
      • julka1800 Re: To coś wygląda mi na 08.02.06, 11:30
        akacjax napisała:

        > prowokację. I nie pytajcie dlaczego tak sądzęsmile

        mi również smile
        • gabriella21 Re: To coś wygląda mi na 08.02.06, 11:58
          Bardzo mi przykro, ze poddajecie w watpliwość moje słowa, i oceniacie mnie na
          podstawie kilku zdań, nie jestem w stanie opisać tego co dzieje się ze mną, moj
          problem jest prowokacją?
    • gabriella21 Re: Nie pozwole mu odejsc 08.02.06, 08:08
      Chciałam wszystkim podziękować za wypowiedzi. Pozwoliły mi one spojrzeć na moj
      problem z różnych punktów widzenia. Nie wiem jeszcze co zrobię bo w głowie mam
      straszny chaos. Z jednej strony może rzeczywiście lepiej dla wszystkich byłoby
      gdybym pogodziła sie z tym co zaszło, ale ... czuje straszny bol, nie do
      opisania, który nieustannie miesza się ze złością i chęcią zrobienia im na złość
      • gutek1231 Re: Nie pozwole mu odejsc 08.02.06, 09:57
        Twój stan totalnego haosu jest całkowicie zrozumiały, nie musisz chyba działać
        na gorąco /nawet między pierwszą a drugą sprawą rozwodową musi ustwawowo być
        miesiąc odstępu/ pozwól ostygnąć najgorszym emocjom.Jeżeli mąż niezrozumie sam,
        to Go i tak nie zatrzymasz. Dam Ci jednak radę: nie okazuj bólu, żalu, gniewu!
        natomiast absolutnie w każdej sytuacji okaż obojętność, chłodną wyważoną
        obojętność, jak kobieta z dużą klasą. Zaręczam Ci, że Twojemu mężowi da to
        wiele więcej do myślenia niż bezsensowny destrukcyjny gniew a przynajmnniej się
        zastanowi i obejrzy na minione lata.
    • agniesia.g Rozwod orzeka sad 17.02.06, 20:21
      Ty mozesz jedynie sprawic ze sie to wydluzy. Ale w koncu rozwod dostanie.

      Bez sensu i bez honoru. Kobieto miej wlasna dume !!!
    • bycszczesliwa Re: Nie pozwole mu odejsc 17.02.06, 20:47
      Jakbym słyszała mojego juz ex
      Tez upierał sie ze nie ma szans, że nigdy sie nie zgodzi a dzis przed sala
      rozpraw powiedzial ze jesli wezme wine na siebie to sie zgodzi i tak tez sie
      stalo! Pewnie ma satysfakcje ale co wiecej?? Nic, ja i tak z nim nie jestem a
      rozówd jak chciałam tak mam! Szkoda ze przez ten jego upór stalismy sie juz
      całkiem obcymi dla siebie osobami.
      • gabriella21 Re: Nie pozwole mu odejsc 20.02.06, 13:01
        Nie wiem, dlugo o tym wszystkim myślałam, czytałam różne wątki, ale wydaje mi
        się ze każdy jest inny, każdy inaczej czuje. Nie potrafię ujać się honorem,
        gdyż tu chodzi o całą moją rodzinę, o dzieci, jeżeli zgodzę się na rozwód to
        tak jabym rezygnowała ze swoich ideałów, przekonań. A może jednak mam jeszcze
        jakąś szansę? Może mąż jednak przekona się, że nie warto zostawiać dzieci dla
        chwilowego zauroczenia. Nie wierzę w ich miłość, poza tym czy miłość tak w
        ogóle istnieje, jest zauroczenie, fascynacja, a potem zostaje przyzwyczajenie i
        przyjaźń. Liczę na to, że mąż przekona się, że to tylko przejściowe
        zaślepienie, kryzys wieku średniego, nie wart stawiania na szali połowy życia...
        Juz podjęłam decyzję, dopóki sama nie będę o tym przekonana, nie dam mu
        rozwodu, a myślę że tak łatko go nie dostanie, byłam u adwokata, który
        potwierdził, że bez mojej zgody rozwodu mąż nie dostanie, zatem będę walczyć.
        • ladyhawke12 Re: Nie pozwole mu odejsc 20.02.06, 13:08
          Bez sensu, szkoda dzieci i szkoda ciebie, zaslepienie, i rozgoryczenie nigdy
          nikomu nie przynioslo szczescia. Najbardziej szkoda mi dzieciakow one potwornie
          cierpia, zwlaszcza jak ich ukochana mama zapomina ze one jeszcze sa, bez
          wzgledu, jaki byl ex nigdy przy dzieciach nie mowlam o nim zle, bo to ze nie
          kochal mnie to nie znaczy ze ich tez, poza tym one nie chca sluchac o jeko
          kochanec w takich epitetach jak tu piszesz, bo moze kiedys beda sie z nia
          widywac, szczescie dzieci jest nadzedne, i to wcale nie znaczy utrzymywania
          malzenstwa na sile.
          • gabriella21 Re: Nie pozwole mu odejsc 20.02.06, 13:24
            Chyba zostałam źle zrozumiana. Nie chce mówić źle o mężu i nie robię tego,
            zawsze był dobrym mężem i teraz mimo tego że nie jesteśmy razem stara się, nie
            wiem, czy robi to pod publiczkę, żeby udawać, że niby się nic nie zmieniło, ale
            zobaczymy...
            Nie uważam że jestem zacietrzewiona, ja tylko nie chcę żeby moja rodzina się
            rozpadła, on będzie moim mężem do końca życia, nie chcę drugiego mężczyzny, i
            nie chce żeby moje dzieci wychowywały się jako półsieroty pozbawione ojca, chcę
            zeby miały go w domu, aby żyły w pełnej rodzinie.
            • ladyhawke12 Re: Nie pozwole mu odejsc 20.02.06, 13:33
              Nie wiem czy zauwazylas twoja rodzina juz sie rozpadla, a dzieci, czy tego
              chcesz czy nie , czy to widzisz czy nie, cierpia ogromnie i one juz nigdy nie
              beda mialy zaufania do was obojga, a z tego co piszesz, to zrobisz cos na zlosc
              a to nic dobrego nikomu nie przynioslo, ocknij sie, kubel zimnej wody na lebek
              by sie przydal, abys przejzala na oczy, robisz wszystko aby do ciebie nie
              wrocil, swoim zachowaniem go odstraszasz.
    • clio11 Re: Nie pozwole mu odejsc 20.02.06, 12:20
      Droga Gabrielo
      Rzadko tu teraz zaglądam, ale Twoja wypowiedź wywołała u mnie lekki uśmiech.
      Jestem bowiem uosobieniem samych (według Ciebie) negatywów-jestem rozwódką oraz
      konkubiną.
      Ale nie o moim rozwodzie chcę tu napisać, a o moim stanie konkubenckimsmile
      Nie mam ślubu z drugim partnerem, bo nie jest mi do niczego potrzebny. Fakt, że
      jego prawowita małżonka reprezentuje postawę bardzo zbliżoną do Twojej, czyni
      mnie w jego oczach jeszcze bardziej zrównoważoną i posiadającą określony poziom
      osobą. Szkoda mi tej kobiety, bo podobnie do Ciebie-sprawia wrażenie, iż żyje
      tylko chęcią zemsty. Nie masz sobie nic do zarzucenia...Ciekawe.
      Znaczy się-facetowi odbiło. Innego wytłumaczenia nie ma. Najłatwiej obciążyć
      swoim niepowodzeniem kogoś spoza Waszego związku, wtedy oboje (Ty i mąż) w
      razie cudownego pogodzenia jesteście beauty. A tymczasem ryba najczęściej psuje
      się od głowy. Nie namawiam Cię do darowania wolności swojemu mężowi, bo pewnie
      w swoim zacietrzewieniu i tak mu jej nie dasz, zresztą, jak ktoś tu słusznie
      zauważył-wolność to stan umysłu. Chcę Cię jednak zachęcić do zastanowienia się
      nad sobą. Nie ma doskonałych ludzi a Ty po prostu coś zawaliłaś. Nie wiesz co,
      bo po prostu wcale nie rozumieliście się z Twoim mężem tak świetnie, jak
      uważasz. Ta kobieta, czy Ci się to podoba, czy nie-jest w jego odczuciu tą
      osobą, z którą chce się zestarzeć. Pamiętaj, że wyboru dokonał przede wszystkim
      Twój mąż i nie był on zapewne po lobotomii wink
      Uwierz mi, gdyby nie przekonał "tej drugiej" do tego, że jest i będzie mu z
      Tobą źle-nie chciałaby wiązać z nim swojej przyszłości. Kobiety są bowiem
      takimi cholernymi altruistkami, że nawet w takich patowych sytuacjach ważą
      pozytywy i negatywy dla tej najważniejszej osoby.
      Dziś się śmieję ze swojej sytuacji, ale onegdaj bardzo mi przeszkadzał status
      konkubiny. Jesli więc chcesz, by "ona" cierpiała-to Twoja droga jest właściwa>
      Zważ tylko na to, że po pewnym czasie stanie się to codziennością i przestanie
      przeszkadzać. W Polsce coraz więcej jest związków nieformalnych i nie jest to
      już czymś wstydliwym. To raczej osoba, która reprezentuje ośli upór i ewidentną
      chęć "odegrania się" po jakims czasie zaczyna być dla otoczenia kimś źle
      kojarzonym. Emocje nie powinny kierować naszym życiem. Chyba, że sa piękne,
      czego wraz ze zbliżającą się wiosną Ci życzę.

      Pozdrowienia
      -clio
    • grazynatom Re: Nie pozwole mu odejsc 20.02.06, 13:34
      Nienawiść jest najgorszyn doradcą. Nie wiesz jak taka nienawiść może cię
      zerzreć od środka, i czy warto. Rozumiem, że nie chcesz zgodzić się na rozwód,
      ale robienie złośliwości jej i mężowi to nie pochwalam. Możesz walczyć o
      mężczyznę z nałogami jak alkohol i inne, ale nie z miłością, bo napewno to ich
      łączy. I z tym trudno wygrać, a wręcz przeciwnie narobisz niepotrzebnie sobie
      wrogów. Wiesz mi wiem coś o tym. Przeciesz życie z mężem nie musi się kończyć
      na takiej zawiści. Spójrz od innej strony. Gdybyś to ty znalazła się na jego
      miejscu. Chciałabyś by wasze rozstanie odbyło się w takiej niezwisci i złości.
      W iem , że to boli , bardzo boli na początku , ale każdy ból ustepuje ale kac
      pozostanie. Może oglądałaś film "Nigdy w życiu", napewno polecam. Niewiadomo
      jak twojemu mężowi jeszcze się w życiu ułoży. A ty możesz być jeszcze też
      szczęśliwa. Popatrz na świat jaki jest piekny, że warto żyć, ale nie tak jak ty
      postepujesz. Daj żyć innym i ty korzystaj z życia i bierz z niego to co jest
      najpiękniejsze. Bo w życiu sie różnie układa i nie wiadomo co komu jest pisane.
      Nie bądź tak zawzieta to jest straszne. Przyjmij to z godnoscią żebyś mogła
      sobie spokojnie spojrzeć w oczy.
    • emde74 Re: Nie pozwole mu odejsc 20.02.06, 14:29
      ja mam podobnie, ale nie będę drzeć kotów. co prawda u mnie trwa to już rok
      więc może ochłonęłam. mam nadzieję na nową miłość, mimo że najpierw
      chciałabym "lepić" starą. ale w sumie co to za garnek zlepiony z kawałków?
      nigdy nie będzie ten sam...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka