kotopsy
10.02.06, 19:42
Witajcie!
Jestem nowa na tym forum, ale mam do Was zapytanie. Przez 15lat żyję z kimś,
kogo tak faktycznie chyba nie znałam. Mamy dzieci. Myślałam, że gdy waliło
się coś u nas to zawsze umiałam sobie z tym poradzić. Gdy Mu było ciężko
byłam obok, wspierałam i starałam się dawać z siebie ciepło i dobro... jednak
dowiedziałam się, że nic nigdy nie było dobrze...że to co uważałam za kryzysy
było niczym, bo faktycznie od początku byłam zdradzana... To przebudzenie
boli. Mam prawie 35 lat...i nie wiem już czy żyłam, czy trwałam? Kim byłam?
Z kim byłam? Jak można tak długo umieć zakładać maski? Nie mam siły, żeby
płakać, bo cóż zmienią łzy? Tylko co dalej?