Dodaj do ulubionych

Emocje opadły

20.02.06, 09:37
Spotykam się z moim (jeszcze mężem) raz w tygodniu na spacerach z małym. Jest
poprawnie – mamy wspólne tematy do rozmowy (w czasie naszego małżeństwa
musiałam uruchamiać „filtr”, bo większość poruszanych przeze mnie kwestii
budziła jakieś nieprzyjemne wspomnienia i awantura wisiała na włosku),
pokuszę się nawet o stwierdzenie, że zachowujemy się jak para starych dobrych
przyjaciół. Rozmowa na temat alimentów (której strasznie się bałam) i
podziału majątku odbyła się bardzo kulturalnie. Wczoraj mignęła mi przez
sekundę myśl, że gdyby tak było w czasie trwania naszego małżeństwa, to może…
Mąż jest DDA, temat alkoholizmu jego ojca zawsze był tematem tabu, nawet jego
najbliższa rodzina nic nie wiedziała o tym problemie. W chwilach zwątpienia
zaczynam wyrzucać sobie, że moje wysiłki, jakie włożyłam w ratowanie tego
małżeństwa (wizyty w poradni małżeńskiej) były jednak niewystarczające, że
powinnam jeszcze raz zacisnąć zęby i walczyć dalej, a ja się po prostu
poddałam. Z drugiej strony nasuwa mi się pytanie – czy uczucie, jakie
łączy/łączyło mnie z mężem, to jeszcze miłość czy już współczucie? Według
pani psycholog nasz związek był toksyczny, ja ciągle czułam się uzależniona
od męża (wystarczyło, że postraszył mnie rozstaniem, a ja zrobiłabym dla
niego wszystko). Po rozstaniu niby to minęło, a ja i tak mam kaca moralnego.
Ehhh, dobrze, że to z siebie wyrzuciłam smilePozdrawiam (prawie) wiosennie
Obserwuj wątek
    • szarooka_istotka Re: Emocje opadły 28.02.06, 13:42
      Szczerze Ci powiem, że jakbym czytała swoją historię (tylko my nie mamy
      dziecka). Moj mąż (jeszcze) też jest DDA, tak samo nie mogłam poruszać przy nim
      pewnych tematów i tak samo jest miły jak się teraz czasem spotykamy w
      sprawach "niecierpiących zwłoki". Zastanawiam się co ja mogę zrobić, czy wogóle
      mogę..... Nie byłam nigdy u psychologa, ale podejrzewam, że gdybym się tam
      wybrała to też usłyszałabym, że to toksyczny związek.
      Pozdrawiam Cię gorąco.
      • yashka Re: Emocje opadły 01.03.06, 09:16
        Szarooka,
        problem polega na tym, że pomóc można osobie, która tej pomocy oczekuje i zdaje
        sobie sprawę z tego, że ta pomoc jest potrzebna. Bez tego ani rusz... Jeszcze
        nachodzą mnie chwile zwątpienia, ale kiedy przypomnę sobie to piekiełko, jaki
        mój "jeszcze-nie-były" zwykł był fundować, to tylko oddycham pełną piersią. Ja
        Ciebie również gorąco pozdrawiam!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka