11.04.06, 16:40
hmm.. byłam dziś w przedszkolu na tzw. otwartym dniu. Najpierw miałam
obiekcje czysto zawodowe, kurcze bo szef z urlopu a mnie nie ma rano sami
wiecie jak to jestsmilezniknęly tuż za progiem przedszkola wyrzuty, wtarłam je
w wycieraczkęwink Oglądałam przedstawienie świąteczne i jak zwykle się
poryczałam ze wzruszenia ale mogłam bo inni rodzice też chlipali i ten mój
mały króliczek był taki fajny kurcze, że tak sobie myślę , ile Ty facet
tracisz, że tego skarba nie widujesz ale z drugiej strony Twój wybór i jesteś
po prostu (i tutaj piii piiipiii)smilePotem robiliśmy ozdoby świąteczne i przy
moim stoliku siedział taki fajny tata i sobie tylko siedział a ja sobie
popatrzyłam a co?smileIdą święta, ciekawa jestem tych świąt, czy się odezwie do
dziecka, na szczęście powoli i skutecznie leczę się z "psychozy" pod tytułem
eksiu to ja będę dbała o kontakty z dzieckiem, póki co siedzę w pracy i szlag
mnie trafia bo wysżło słońce idę na papieroska kto idzie ze mną?smile
Obserwuj wątek
    • hr_hr Re: dzisiaj 11.04.06, 16:57
      Kurcze lza sie w oku kreci..

      generalnie niepaląca jestem ale na jednego moge sie skusić smile

      a potem znikam do domku !
    • tyk30 Re: dzisiaj 11.04.06, 17:28
      Ja pójdę z Tobą na papieroska, właśnie siedzę i ryczę. Syn mi dzisiaj
      powiedział, że nie chce żyć, że nie chcę więcej widzieć ojca. Zaraz eks
      przyjdzie i chyba nie wytrzymam, i mu wygarnę. Mam tego dosyć. Dobrze, że
      drugie maleństwo jeszcze nie rozumie. Idą święta i co z tego, jak ja nie
      potrafię się cieszyć.
      • brzoza75 Re: dzisiaj 11.04.06, 17:45
        myślałaś o psychologu dla syna...?
        • tyk30 Re: dzisiaj 11.04.06, 17:55
          Chodzę z nim co 2 tygodnie do psychologa i 1 raz do psychiatry. Jest bardzo
          wrażliwy, choruje na adhd.
          • brzoza75 Re: dzisiaj 11.04.06, 18:05
            rozumiem i bardzo Cię podziwiam za siłę...
            • tyk30 Re: dzisiaj 11.04.06, 18:53
              Nic nie poradzę, muszę dać sobie radę. W oczach ojca wszystko wyolbrzymiam i
              wszystko to moja winna. Niezłe co?
              • madii77 Re: dzisiaj 11.04.06, 19:15
                no to ja mam to samo Brzózkosad
                w ta niedzielę byłam z córcią w kościele, mnóstwo rodziców z dziećmi ja
                stojącą pod ołtarzem (bo tom msza dla dzieci) odwróciła sie aby mi pomachać..
                wiecie co....

                ryczałam jak bóbr.. niby rzecz normalna..a mi łzy leciały jak grochy..
                jakas kobieta widziała to.. jak mam łzy w oczach..

                smutno mi się zrobiło w sumie cały weekend miałam taki łzowysad
                Wielce szanowny Mąż spytałą kiedy ja mam czas z córcią odrabiać lekcje( klasa
                I) jak wracam dośc późno, a ona na 8.00 idzie do szkoły,...

                wzruszył ramionami.. i pognał do tej swojej wolności..

                i co mu pozostanie?? jakie wspomnienia?
                rozpisałabym sie..
                ale chyba na niego szkoda słów....

                moze na starość dotrze do niego..


                Madii
                • ak70 Re: dzisiaj 12.04.06, 07:55
                  Madii... nie wiem czy dotrze... niektórzy faceci po prostu..hmmm.. nie są
                  rodzinni. A prawda jest taka, że jak wybierasz faceta to najpierw dokładnie sie
                  przyjrzyj jak wygląda rodzina, z której wychodzi, jakie są relacje rodzice-syn.
                  I wtedy juz wiesz jaki ma obraz rodziny i jaką rodzine z Tobą stworzy. Jeśli
                  rodzice są zimni - po prostu opierają, ubierają, żywią i stosują sankcje - to
                  tak samo będzie postępował on. Jeśli dali synowi dużo ciepła, poświęcili dużo
                  czasu i uwagi - to tak samo będzie zachowywał sie on w stosunku do dzieci. I -
                  moim zdaniem - sprawdza się to w 99% przypadków (zresztą z kobietami jest
                  podobnie), dlatego tak ważny jest obraz rodziny, jaki utrwalamy w oczach
                  dziecka przez cały okres jego przebywania w domu.

                  A poza tym ja tez - jak Wy - mam oczy w szczególnie mokrym miejscu i ryczę na
                  przedstawieniach przedszkolnych i szkolnych... ryczę jak mój syn śpiewa w
                  kościele jakieś piosenki, których uczy sie do I komunii... a nawet jak mój mały
                  przyjdzie do mnie, obejmie moją szyję łapkami z całej 2,5-letniej siły i
                  powie: "moja mama kachana... zielona" smile
                  To jest coś co oni tracą, a nam zostaje na całe życie... i o tyle jesteśmy
                  bogatsze.
                  • brzoza75 Re: dzisiaj 12.04.06, 08:35
                    Madii też byłyśmy z palemką...uświadomiłam sobie jednak, że niczego nie jestem
                    w stanie zmienić, psycholog powiedział mi, że nie spotkał jeszcze przypadku
                    kiedy mąż stosujący przemoc wobec żony jest w stanie być dobrym ojcem dla
                    dziecka po rozstaniu, a ja z kolei powiedziałam mu że statystyki mnie nie
                    interesują tylko to co jest sumieniem każdego cżłowieka.Ak masz rację jeśli
                    spojrzeć na rodzinę mojego męża to chłodem wieje aż za bardzo. Cóż musimy żyć
                    dalej, btw to wczoraj sprawdziłam konto kurcze wcale się nie dziwię że eksio
                    się wkurzyłsmilespora suma mi wpłynęła i zapiszę małą na basen i pojedziemy w
                    końcu gdzieś razem w maju!
              • brzoza75 Re: dzisiaj 12.04.06, 08:36
                wiesz mój do tej pory uderza w dwa najczulsze moje punkty macierzyństwo i
                pracę, zna mnie zbyt dobrze, ale ćwiczę uodparnianie w każdym razie staram
                się...
                • madii77 Re: dzisiaj 12.04.06, 09:43
                  sumienie.... no właśnie ..może ich ruszy...
                  a jeśli o spojrzenie o rodzinę to prawda..
                  Mój Wielce Szanowny Mąz jak się go kiedyś spytałam co pamięta z dzieciństwa
                  odp., że zawsze czekał na tatę (jego tata poszedł na studia dzienne zaraz po
                  jego urodzeniu na i nie było bo go przez 5 lat , w tym czasie urodził sie jego
                  drugi brat, czyli jego mama wychowywała ich tak naprawde sama..bo tata
                  przyjeżdzał bardzo rzadko studiował dość daleko od domu)..niezle..
                  był w szoku jak ja mu opowiadałam o moich wspomnieniach, co robiłam z tata i
                  mamaą i bratem..itp..

                  i rzeczywiściem chłodem wieje...na odległość

                  i w dodatku w tym samaym czasie co my sie rozstaliśmy (rok temu) roztsali sie
                  jego rodzice jak dobrze pójdzie będą dwa rozwody w tym samym czasiesmile

                  ech...
                  • anka611 Re: dzisiaj 12.04.06, 23:16
                    Jestem z wami! Moj ex nigdy nie byl w szkole i przedszkolu, ani razu dziecka nie
                    zawiozl i nie odebral, nie mowiac juz o uroczystosciach. Na zakonczenie
                    przedszkola, kiedy czekal na mnie przy bramie powiedzialam paniom: to jest
                    ojciec dziecka....nigdy go nie widzialy, a on wtedy byl jeszcze moim mezem.
                    Stracil wiele, bo to ja przychodzilam z wypiekami na twarzy z aparatem
                    fotograficznym i trzymalam kciuki za malego. On zawsze musial byc w pracy. Przez
                    7 lat nie znalazl chwili, zeby wpasc do przedszkola i potem szkoly. Szkoda
                    gadac. Dupa nie ojciec.
                    • scriptus Re: dzisiaj 13.04.06, 17:43
                      anka611 napisała:

                      .......
                      > 7 lat nie znalazl chwili, zeby wpasc do przedszkola i potem szkoly. Szkoda
                      > gadac. Dupa nie ojciec.

                      Racja, z rozrzewnieniem wspominam nasze wspólne powroty z przedszkola,
                      przedstawienia w przedszkolu, itd. U mnie, to mamusia jest stratna, bo dłużej
                      pracowała i mogła dzieci odwozić tylko rano. A rano, wiadomo, nic ciekawego,
                      pośpiech, korki, nerwy. My sobie po przedszkolu zawsze szliśmy jeszcze do parku,
                      do lasu, na lody, albo gdzieś...
                      Później chodziliśmy do pierwszych klas szkoły, były fajne rozmowy, teraz już to
                      jest za mną, nastolatek już tylko "łaskawie" da się podrzucić samochodem, ale
                      "stań tam dalej, aby koledzy nie widzieli".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka