hmm.. byłam dziś w przedszkolu na tzw. otwartym dniu. Najpierw miałam
obiekcje czysto zawodowe, kurcze bo szef z urlopu a mnie nie ma rano sami
wiecie jak to jest

zniknęly tuż za progiem przedszkola wyrzuty, wtarłam je
w wycieraczkę

Oglądałam przedstawienie świąteczne i jak zwykle się
poryczałam ze wzruszenia ale mogłam bo inni rodzice też chlipali i ten mój
mały króliczek był taki fajny kurcze, że tak sobie myślę , ile Ty facet
tracisz, że tego skarba nie widujesz ale z drugiej strony Twój wybór i jesteś
po prostu (i tutaj piii piiipiii)

Potem robiliśmy ozdoby świąteczne i przy
moim stoliku siedział taki fajny tata i sobie tylko siedział a ja sobie
popatrzyłam a co?

Idą święta, ciekawa jestem tych świąt, czy się odezwie do
dziecka, na szczęście powoli i skutecznie leczę się z "psychozy" pod tytułem
eksiu to ja będę dbała o kontakty z dzieckiem, póki co siedzę w pracy i szlag
mnie trafia bo wysżło słońce idę na papieroska kto idzie ze mną?