Dodaj do ulubionych

zupelnie się posypałam.....:((((

29.05.06, 09:41
podczytuję was już od jakiegoś czasu szukając rozwiązania, rady na moje
kłopoty. właściwie cieszę się że tu trafiłam.
a ja na wielkim zakręcie z gigantyczną niewiadomą. jestem po trzydziestce, mam
dwoje dzieci i do tej pory wydawało mi się, że również udane
małżeństwo.....niestety.....mój ślubny niedawno oznajmił mi, że mnie już
raczej nie kocha, że nie cierpi spędzać ze mną czasu i że generalnie to ma
pustkę i chyba się wyprowadzi, żeby odnaleźć swoją drogę i sens życia.
jak grom z jasnego nieba.
długie rozmowy....terapia dla par.....koszmar.
chyba chcę żeby odszedł, bo życie z człowiekiem a właściwie ze świadomością że
jest się niekochaną a wszystko to jakaś gra dziwaczna to piekło.
z tych wszystkich rozmów wyniknęło, że nie liczę się dla niego, że się
wypaliłam twórczo, że nie jestem szczupła piękna, młoda i uśmiechnięta,
że....jestem kimś innym.
ale ja jestem kimś innym. wychowuje dwoje maluchów i mam mnóstwo pracy z nimi,
a mój poziom intelektualny skurczył się do poziomu teletubisiów. jestem inna,
ale czy gorsza?? przecież on też się zmienił, przecież ludzie się zmnieniają i
to naturalne.
nie wiem, co myśleć, nie wiem, co robić....boję się tego rozstania, bo nie
wiem, czy dam sobie radę.....
poza tym kocham go po prostu....
jak się w tym wszystkim odnależć????
Obserwuj wątek
    • maheda Próbowałaś 29.05.06, 09:48
      na przykład scedować część opieki nad dziećmi na Niego, żeby samej w tym czasie
      urywać się na aerobik, dajmy na to, dwa razy w tygodniu?
      Takie głupie pytanie może, ale czy przypadkiem wszystkiego nie podporządkowałaś
      dzieciom i mężowi, totalnie zapominając o sobie?
      • to.ja.kas Re: Próbowałaś 29.05.06, 10:00
        Maheda zapytała o bardzo ważną rzecz. I zwróciła uwage na sprawę niezwykle
        istotną. Co z Tobą? Czy zaangażowałaś Zimnego Pana Ojca Własnych Dzieci do
        opieki nad nimi? Czy Ty w tym czasie zrobiłaś coś dla siebie? Może fitness, a
        może teatr, może rower, a może spotkanie z przyjaciółkami, może basen, a może
        wystawa? I wierz mi, że niegoźna wtedy perspektywa uwstecznienia się do poziomu
        teletubisiów.
        Trzeba coś robić!!!! Trzeba się rozwijać!!! By mieć chociażby o czym
        rozmawiać!!!
        zachęcam Cię do tego.
        A Panu tez wspaniale zrobi poświęcenie uwagi własnym dzieciom.Może się okaże,
        że rozmowa na temat zupki i kupki bedzie dla niego istotna?
        Bo chyba wielu Panów zapomina jak ważne są wszystkie sprawy dotyczące ich
        własnych dzieci. Odnoszę wrażenie, ze ich wręcz to nudzi. A nudzi ich bo oni
        zupełnie nie widzą praktycznego zsstosowania tego o czym sie mówi, bo ich rola
        wychowawcza sprowadza sie do zarabiania i 10 minut po pracy, przed snem.
        Jakby ponosili, poprzewijali, nakarmili i nie tylko wtedy jak zona w domu i
        czuwa czy tatuś dobrze dziecko trzyma, ale wtedy jak zona robi sobie wychodne i
        nie ma kto pokazać jak pampersa sie zaklada, czy zupkę lokuje w buzi niejadka,
        zaraz by zmądrzeli.

        Pozdrawiam i trzymaj sie

        Kasia
        • zlosnica-jedna Re: Próbowałaś 29.05.06, 14:29
          jakoś łątwo się mówi, że trzeba się rozwijać......wiem, staram się, ale jakoś
          cienko mi idzie...
          chodziłam na basen, na siłownię....umawiałam się z koleżankami, ale małż coraz
          później do dom wraca, nie mam z kim zostawić dzieciaków, więc siedzę z nimi
          całymi dniami i naprawdę się zapuściłam okrutnie.
          ale dziećmi się zajmuje jak trzeba, nie mogę zarzucić, choć rzeczywiście
          to.ja.kas......10 min przed snem najczęściej.
          jestem przytłoczona i kompletnie od niego uzależniona, emocjonalnie, a przede
          wszystkim finansowo.....i z tym finansowo bez niego nie dam sobie radysad((
          • to.ja.kas Re: Próbowałaś 29.05.06, 14:34
            &&^^$%#^*&&%$%$# !!!!!!!! i to mi sie ciśnie na usta jak słysze takie wyznania
            jak Twoje.
            No dobrze, nie kocha Cię. A jak zamierza rozwiązać problem? Jak zapewnic
            dzieciom przyszłość? Dom? Myśli o tym, czy ma gdzieś???
            Wraca późno?
            Więc powiedz mu, że może Cię nie kochac, ale dziećmi powinien się zająć i
            miłość do Ciebie lub jej brak nie ma tu nic do rzeczy !!!!!!!!
            A w weekendy???
            Myslalas o powrocie do pracy? O ksztalceniu sie?
            Wiem, ze to nie takie proste. sama wyszłam z takiego bagna, albo jeszcze
            gorszego.

          • maheda Skoro nie chce sam z dziećmi siedzieć, 29.05.06, 14:58
            to bierz od niego pieniądze na opiekunkę - mówiąc wyraźnie, po co Ci pieniądze
            na opiekunkę i na Twoje własne wyjście.
            • tk_s Re: Skoro nie chce sam z dziećmi siedzieć, 29.05.06, 18:40
              Z innej beczki - czy poświęcając swój cały czas i energię na dzieci nie
              zapomniałaś nie tylko o sobie, ale także i o nim i jego potrzebach - nie tylko
              tych kulinarnych?
              --------------------------------------------------------
              Wszyscy jesteśmy trochę odchyleni. Bać się należy tych normalnych... (Jack
              Carter)
              --------------------------------------------------------
              • alicja611 bzdura 29.05.06, 20:13
                tk_s napisał:

                > Z innej beczki - czy poświęcając swój cały czas i energię na dzieci nie
                > zapomniałaś nie tylko o sobie, ale także i o nim i jego potrzebach - nie tylko
                > tych kulinarnych?

                Czy ty jestes normalny/a tk_s? Czy ty wiesz jak wyglada opieka nad dwojka
                maluchow? siku za przeproszeniem nie mozna spokojne zrobic,bo dzieciaki sie
                dobijaja- a ty chcesz, zeby zonka obsluzyla tez mezusia, ktory palcem nie
                kiwnie...Znam takie "doskonale" kobity-lecza depresje na stare lata, bo
                zapomnialy o sobie i cale zycie obslugiwaly dzieci i mezusia. Liczyly na
                wdziecznosc, a nikt im nawet dziekuje nie powiedzialsmile, tylko np. znalazl sobie
                mlodsza.
                > --------------------------------------------------------
                > Wszyscy jesteśmy trochę odchyleni. Bać się należy tych normalnych... (Jack
                > Carter)
                > --------------------------------------------------------
                • tk_s Re: bzdura 29.05.06, 22:25
                  Wręcz przeciwnie. Jestem zdania, że nie powinna obsłużać go tylko scedować na
                  niego część obowiązków związanych z dziećmi, w tym czasie zadbać o siebie, a
                  później w ramach wdzięczności dla małżonka może zadbać też troszkę o niego. W
                  moim poście miałem na myśli głównie to, że wiele kobiet tak zapamiętuje się w
                  roli matki i gospodyni, że zapominają, że żona to coś więcej. A później faceci
                  znajdują sobie kochanki, czego oczywiście nie usprawiedliwiam, bo zamiast to
                  zrobić powinni po prostu z żoną porozmawiać i samemu też się zaangażować.
                  Problem jest w tym, że bardzo wielu mężczyzn nie potrafi rozmawiać.
                  --------------------------------------------------------
                  Wszyscy jesteśmy trochę odchyleni. Bać się należy tych normalnych... (Jack
                  Carter)
                  --------------------------------------------------------
                  • alabama8 Re: bzdura 30.05.06, 12:48
                    >Jestem zdania, że nie powinna obsłużać go tylko scedować na
                    > niego część obowiązków związanych z dziećmi, w tym czasie zadbać o siebie

                    Z punktu widzenia cedenta to pomysl jest świetny, ale cesjonariusz może po
                    prostu tego daru nie przyjąć i tak zazwyczaj się w malżeństwach dzieje. Nawet
                    jeśli kobieta jasno wyraża swoje potrzeby (zajmij się dzieckiem w niedzielę) to
                    wówczas meżczyzna (nie może, nie ma czasu, ma inne zajęcia). I tak dalej.
                    Mężczyźni po prostu odmawiają, wykręcają się. Mój prawie ex świetnie wie że
                    sama borykam się z ciężką chorobą syna, biegam po recepty, po leki, po
                    lekarzach, bez ustanku, na moją prośbę żeby chociaż zajol się dentystą dziecka
                    odpowiedzial po prostu "ty się zajmij". Koniec, kropka.
                    • tk_s Re: bzdura 30.05.06, 23:12
                      miałęm na myśli raczej okres w czasie małżeństwa a nie po jego rozpadzie... Na
                      sytuacje, które opisałaś (czyli podłość, brak miłości etc.) po prostu czasem
                      nie ma rady. I wiem, że nie można było przypuszczać, że On/Ona taki/taka będzie
                      po ślubie. Może będzie się za to smażył w piekle?
                      --------------------------------------------------------
                      Wszyscy jesteśmy trochę odchyleni. Bać się należy tych normalnych... (Jack
                      Carter)
                      --------------------------------------------------------
              • 13monique_n Re: Skoro nie chce sam z dziećmi siedzieć, 29.05.06, 20:24
                tk_s napisał:

                > Z innej beczki - czy poświęcając swój cały czas i energię na dzieci nie
                > zapomniałaś nie tylko o sobie, ale także i o nim i jego potrzebach - nie tylko
                > tych kulinarnych?

                Tk_s, a co powiesz - zona zadbana (aerobik - nie kosztem czasu dla meza, bo maz
                do pozna "spotykal sie z klientami"), zadbane dzieci (ksiazeczki, zajecia),
                obiadki, ciasta, impreza dla nieoczekiwanie zaproszonych przez meza znajomych,
                przywozenie meza z knajpy po nocy i.... dbanie o jego ....ekhmmm... inne
                potrzeby (bo przeciez jednak zawsze zbiezne z wlasnymi)? a jednak - zmienniczka
                na boku. Dlaczego? Czy jest sens starania sie az tak, skoro nie kazdy mezczyzna
                chce i potrafi to docenic?
                • maheda Widać zapomniała o tym, 29.05.06, 21:15
                  że do Pana Małżonka należy się oprócz tego - a może przede wszystkim - modlić i
                  patrzyć z zachwytem, jak to on sobie ze wszystkim świetnie daje radę, a ona bez
                  niego, to by zginęła.
                  Rzecz jasna - robiąc przy tym prawie wszystko samodzielnie i za jego plecami,
                  żeby się "samo rozwiązało" wink
                  • 13monique_n Re: Widać zapomniała o tym, 29.05.06, 23:01
                    big_grinDDDDDDDDDDDDDDD

                    maheda napisała:

                    > że do Pana Małżonka należy się oprócz tego - a może przede wszystkim - modlić i
                    > patrzyć z zachwytem, jak to on sobie ze wszystkim świetnie daje radę, a ona bez
                    > niego, to by zginęła.
                    > Rzecz jasna - robiąc przy tym prawie wszystko samodzielnie i za jego plecami,
                    > żeby się "samo rozwiązało" wink
                    maheda, czy Ty aby nie bylas zonamojego Exa big_grinDDDDD
                    I kwiatki swieze na tym postumencie, co on sobie na nim stal, tez musialy byc ;PPPP
                    Pozdrawiam cieplutko.
                • kruszynka301 Re: Skoro nie chce sam z dziećmi siedzieć, 29.05.06, 21:16
                  co prawda mam jedno dziecko (ale moja mama miała sześciorowink i cały czas się zastanawiam, co można przy dzieciach robić cały dzień, i nie mieć czasu dla siebie (moja mama też nie bardzo wie, zawsze miała i ma czas na basen, spacery, książki, wyjazdywink.

                  Ale odpowiadając na pytanie, czy warto dbać o siebie, chodzić na aerobik, gotować obiadki - warto. Dla swojego samopoczucia, dla własnej przyjemnośći - chyba każda z nas lubi widzieć w lustrze swoje ładne, zadbane, śmiejące się odbicie, prawda?
                  Poza tym uczenie rodziny od początku, że mama i żona ma prawo być zmęczona (więc trzeba jej robić herbatę), ma prawo czytać książkę (więc nie można wchodzić do sypialni i można hałasować tylko w drugiej części mieszkania), no i ma prawo od czasu do czasu nie chcieć ugotować obiadu (zamawia się w knajpce obok). Oczywiście, podobne same prawa mają pozostali domownicywink.

                  Odrobina egoizmu jeszcze nikomu nie zaszkodziła.

                  • 13monique_n Re: Skoro nie chce sam z dziećmi siedzieć, 29.05.06, 23:04
                    Totez nikt nie ma pretensji o to, co bylo robione. Tak trzeba. Tak bylo. I
                    kropka. A dobre wyniki widac do dzisiaj i nawyki tez juz zostaly. I doba jest
                    coraz dluzsza. To.ja.kas.... ja sie zgadzam z Twoim zdaniem, ktore tutaj
                    wielokrotnie wyrazalas (samodzielnosc, dbanie, etc...). Pozdrawiam
                • tk_s Re: Skoro nie chce sam z dziećmi siedzieć, 29.05.06, 22:29
                  Sens jest. Bo przecież nie zawsze tak musi być jak opisałaś. Ale
                  prawdopodobieństwo, że będzie lepiej, jest większe niż w
                  przypadku "zapuszczenia się". Ponadto taka kobieta łatwiej stanie na nogi po
                  takim ciosie, ułoży sobie sama życie, znajdzie nowego i lepszego partnera,
                  nieprawdaż?
                  --------------------------------------------------------
                  Wszyscy jesteśmy trochę odchyleni. Bać się należy tych normalnych... (Jack
                  Carter)
                  --------------------------------------------------------
    • der1974 Re: zupelnie się posypałam.....:(((( 29.05.06, 22:54
      Złośnica! Weź się w garść. Moja żona też mnie nie kocha - tak stwierdziła. Też mamy dwójkę dzieci.Twierdzi że chce odejść. OK. Ja myślę, że nie masz wpływu na drugiego człowieka. Możesz zmieniać tylko siebie. Jesteś uzależniona finansowo? Nie pisałem tego wcześniej. Jestem adwokatem, a w naszym środowisku świętojebliwość to podstawa. A ja Ci mówię - weź go złup zdrowo! Niech poczuje, że małżeństwo to nie są jaja. Wylicz sobie ile potrzebujesz pieniędzy na dzieci, na opiekunkę, na mieszkanie, na utrzymanie. Nie ma wyjścia musi zapłacić przynajmniej połowę. Żadnej łaski Ci nie robi. Zadbaj o siebie. Nie dla niego, ale dla siebie. Proszę postaraj się. Ja np schudłem 24 kg nie dla niej, a dla siebie. Jeśli odejdzie to jego problem. Ma zapłacić i już. A w kwestiach emocjonalnych to już Ci nie podpowiem. Sam mam z tym wielki problem. Ale trzeba wierzyć, że będzie dobrze. Przede wszystkim patrz na siebie!
      • anja_pl Re: zupelnie się posypałam.....:(((( 30.05.06, 08:50
        der1974 napisał:

        > ? Nie pisałem tego wcześniej. Jestem adwokatem, a w naszym środowisku
        świętojeb
        > liwość to podstawa. A ja Ci mówię - weź go złup zdrowo!

        tiaaaaa
        mojego męża tez to najbardziej ruszy...
        początkowo zgadzałam sie z tym co mi płacił, teraz już nie,
        alimentów dla dzieci nie odpuściłam i nie odpuszczę,
        na mnie nie musi płacić, dam sobie radę,
        ale nie pozwolę, żeby dzieciaki musiały z czegoś rezygnować, bo tatauś wydaje
        kasę na ....
      • joasia69 Re: zupelnie się posypałam.....:(((( 30.05.06, 09:48
        W pełni się z Toba zgadzam der..
        Żyć trzeba dalej, czy samemu czy obok kogos.
        Niestety z uzyskaniem kasy na dzieci wcale nie jest łatwo. Mój eks jasno i
        wyraźnie kilkakrotnie powiedział naszym dzieciom, że nie dostaną więcej "za
        karę".....za karę, że my rozwiedliśmy się.
        Pusty śmiech mnie ogarnia i dyskutować o tym nie chce mi się.
        Dla mnie kasa jest dodatkiem, mam dzieciaki. Mogę je przytulać i całować.
        Słysze od nich "kocham Cię". I to jest najważniejsze.
        Ja już nie myślę o tym co było. Myślę o tym co będzie i myślę o sobie (w
        końcu!).

      • crazysoma Re: zupelnie się posypałam.....:(((( 30.05.06, 12:07
        "Wylicz sobie ile potrzebujesz pieniędzy na dzieci, na opiekunkę, na
        mieszkanie, na utrzymanie. Nie ma wyjścia musi zapłacić przynajmniej połowę.
        Żadnej łaski Ci nie robi"

        - Dear Der smile jako adwokat zapewne wiesz jak wygladaja spotkania dwoch stron,
        zeby doprowadzic do ugody? I wiesz, ze na to spotkanie idzie sie z konkretnymi
        wyliczeniami. Przyklad rozmowy ok rok po opuszczeniu przez eksa:
        Opiekunka? - to ekstrawagancja - zlobki sa.
        A kto odbierze dziecko ze zlobka? Samo przepelznie (bo jeszcze chodzic nie
        umialo) do domu? - Hm??? Moze starsza corka?
        Alimenty? - Tak, ale placimy po rowno. Ale jak ja mam pracowac kiedy sama
        wychowuje 2 dzieci i kazde ma inne potrzeby - Jak to jak? Przeciez mozna w domu
        pracowac...
        ... No dobrze ale jak zona znajdzie prace poza domem to musi pan przejac czesc
        opieki i obowiazkow domowych - Ja? Jak to? Ja nie mam czasu... Bo pracuje i mam
        treningi i wyjezdzam a poza tym ja nie mieszkam z zona jak pani sobie to
        wyobraza? (to z "rozmow" u psychologa kiedy probowalismy jakos funkcjonowac w
        nowym ukladzie, zeby starsza corka nie cierpiala)itp itd...

        "Ma zaplacic i juz"
        - Gdyby to bylo takie proste... Nie masz wrazenia, ze niektorzy placa tak dlugo
        jak maja jakies tam wyrzuty sumienia, potem nagle przestaja i na czesci
        pierwsze rozbieraja kazda potrzebe bylej zony i jej decyzje w kwestii potrzeb
        dzieci? (Dostalam ataku smiechu kiedy moj jeszcze maz ze smiertelnie powazna
        mina zapytal na spotkaniu w mojej adwokatki dlaczego mam pewien ekskluzywny wg
        niego kanal tv za cale 23 zl miesiecznie? dlaczego niby on ma za
        ten "ekskluziw" placic. zapomnial ze sam go zalozyl...

        Co dalej? Trzymaj sie SWOJEGO zycia (dzieci tez sa Twoim zyciem ale zona to
        chyba juz nie w koncu jak jej jeszcze nie znales tez zyles) moze wtedy bedziesz
        wiedzial mniej wiecej co dalej

        Pozdrawiam
    • der1974 Re: zupelnie się posypałam.....:(((( 31.05.06, 08:40
      No fakt tak łatwo z tą kasą nie jest, ale chciałem wesprzeć trochę. Tak czy
      owak warto zrobić konkretne wyliczenia i żądać co najmniej połowy. Ja sam byłem
      zaskoczony jak się dowiedziałem od mojej p. adwokat (dobre sobie co!), że na 2
      dzieci Sąd zasądzi gdzieś tak 1200 zł. Spodziewałem się więcej. To nie znaczy,
      że nie chcę płacić, ale będę walczył, żeby w wyroku te alimenty były jak
      najniższe.
      • julka1800 Re: zupelnie się posypałam.....:(((( 31.05.06, 09:51
        Ja sam byłem
        >
        > zaskoczony jak się dowiedziałem od mojej p. adwokat (dobre sobie co!), że na
        2
        > dzieci Sąd zasądzi gdzieś tak 1200 zł. Spodziewałem się więcej. To nie
        znaczy,
        > że nie chcę płacić, ale będę walczył, żeby w wyroku te alimenty były jak
        > najniższe.


        Der1974 mozesz wyjaśnić dlaczego bedziesz dążył do zasądzenia jak najniższych
        alimentów, skoro jak sam przyznajesz spodziewałes sie wiecej /tu rozumiem nasz
        jako taką swiadomość ile kosztuje 2 dzieci/ ????
        • sinsi Re: zupelnie się posypałam.....:(((( 31.05.06, 09:56
          ...ciąg dalszy zemsty na żonie. przykre...zabezpieczanie sie tatusia od kosztów
          stałych obciażeń na rzecz jego własnych dzieci.
          • crazysoma Re: zupelnie się posypałam.....:(((( 31.05.06, 10:01
            Co Wy dziewczyny? Seksmisje ostatnio ogladalyscie? smile

            pozdrawiam smile

            • sinsi Re: zupelnie się posypałam.....:(((( 31.05.06, 10:04
              nieee...skądsmile tylko dzieciakow żal...
              • misbaskerwill Re: uwzięłyście się... 31.05.06, 10:22
                1. Mało kto płaci wyższe alimenty (chyba nawet słynny p. Wiśniewski nie płaci
                więcej) - w końcu to ma być połowa kosztów utrzymania dziecka...
                2. To alimenty - nie kara za zostawienie dzieci.
                3. To ONA chce odejść! - czemu on ma za wszystko płacić, może by tak ONA też
                pomyślała o dobru dzieci???
                • sinsi Re: uwzięłyście się... 31.05.06, 10:36
                  misbaskerwill napisał:

                  > 1. Mało kto płaci wyższe alimenty (chyba nawet słynny p. Wiśniewski nie płaci
                  > więcej) - w końcu to ma być połowa kosztów utrzymania dziecka...


                  własnie o to mi chodzi. mało kto płaci wyższe alimenty niz zasądzone w wyroku,
                  więc "walka ojca o niższe alimenty" jest jasnym dążeniem do jak najnizszych
                  alimentow na swoje dzieci, i słowne deklaracje "będe płacił więcej niz
                  zasądzone" są czczą deklaracją którą czas w 99% przypadków rozwieje w
                  przestworzach.
                  wiec nie ma co udawać wspaniałego i wielkodusznego- "powalczę o zasądzenie 800zł
                  a, że to ja jestem ta dobrą stroną to dam 1000zł,mam nadzieje ze wszyscy
                  doceniaja moj gest" . a fe. panowie, po co ta obłuda.

                  > 2. To alimenty - nie kara za zostawienie dzieci.

                  no wlasnie, tym bardziej nie powinno sie dzieci karac pogorszeniem ich poziomu
                  życia.

                  > 3. To ONA chce odejść! - czemu on ma za wszystko płacić, może by tak ONA też
                  > pomyślała o dobru dzieci???

                  czlowieku???? za jakie "wszystko"????
                  np. 1 dziecko 3 letnie- miesieczny koszt opiekunek do dziecka(zeby matka mogla
                  pracowac na etacie) to 1000zł. do tego dopiero dochodzi, jedzenie, ubrania,
                  wakacje, choroby, lekarze, lekarstwa itd itd.

                  jezeli twierdzisz, ze matka nie mysli o dobru dziecka, to zaopiekuj sie sam 2
                  dzieci 24 godziny na dobę, a ex żona da ci 800zł i rób sobie z tym co chcesz
                  przez caly miesiac.



                  • misbaskerwill Re: uwzięłyście się... 31.05.06, 12:46
                    > jezeli twierdzisz, ze matka nie mysli o dobru dziecka, to zaopiekuj sie sam 2
                    > dzieci 24 godziny na dobę, a ex żona da ci 800zł i rób sobie z tym co chcesz
                    > przez caly miesiac.

                    OK. Jestem w tej pięknej sytuacji, że mam jedno dziecko. I w każdej chwili
                    jestem gotów się nim zająć 24h/dobęsmile))
                    Za co? - za darmo!!!! Potrzebuję 0 zł alimentów, bo mam swój honor i znajdę taką
                    pracę, że i na opiekunkę i na jedzenie nam wystarczy.
                    Wiem, że facet to wygodnicki i wstrętny jest, ale np. jak żona ma studia czy
                    doktorat, uprawnienia pedagogiczne i zna dwa języki obce, to przecież nie jest
                    ofiarą losu...

                    Na szczęście moja znalazła pracę, a jej pomagać będę nie tylko alimentami, ale
                    przede wszystkim zawożeniem/odbieraniem dziecka z przedszkola (to 3 x mniej niż
                    te Twoje 1000 zł za opiekunkę), i poświęcaniem mu jak najwięcej czasu...

                    Bo dla Was ojciec to najwyraźniej dojna krowa, a nie rodzicsmile))
                    Wiem, że często zostaje tylko krowa, ale tak być nie musi...
                    • sinsi Re: uwzięłyście się... 31.05.06, 13:42
                      tak sie sklada, ze gro tych "meskich dojnych krow" ktorych ci tak szkoda, nie
                      placi na swoje dzieci ani grosza. i niejedna kobieta ciagnie 2 etaty zeby
                      dziecku zapewnic cos wiecej niz minimum socjalne.
                      a "uprawnieniami pedagogicznymi" mnie nie rozbawiaj, bo facet po zawodowce na
                      budowie zarobi 3 razy wiecej niz nauczycielka z 2 fakultetami.

                      piekne sa twoje dekalaracje co do dziecka, zobaczysz jak ci to wyjdzie w praniu,
                      szczegolnie gdy pojawi sie nowa kobieta. no i co zrobisz, gdy dziecko sie
                      rozchoruje? chore do przedszkola zawieziesz zeby opiekunce nie przeplacac?
                      • misbaskerwill Re: uwzięłyście się... 31.05.06, 14:29
                        sinsi napisała:
                        > tak sie sklada, ze gro tych "meskich dojnych krow" ktorych ci tak szkoda, nie
                        > placi na swoje dzieci ani grosza.

                        A o nowej ustawie nie słyszałaś??? Kto nie płaci - do więzienia...
                        Prędzej seryjny gwałciciel uniknie kary niż niepłacący tatuś w tym krajusmile
                        A że jest kilku "cwaniaczków", to nie mów od razu, że wszyscy tak robią.
                        Ja nie twierdzę, że wszystkie żony zdradzają i bez przerwy kłamią w żywe oczysmile))
                        A przykładów też znam grossmile))
                        • sinsi Re: uwzięłyście się... 31.05.06, 14:39
                          poczytaj forum ilu jest takich "cwaniaczkow".
                          i dodaj do nich tych, ktorych ex zony nie maja ochoty biegac po sadach by od
                          nich wyzebrac pieniadze na dzieci, ale radza sobie same.
                          a tatus ktory nie placi alimentow nie wykarmi dzieci bez wzgledu czy siedzi w
                          wiezieniu czy za granica.
                          jesli tak wierzysz "prawu", ktore tak dobrze w polsce funkcjonuje- to zapewne
                          stad ta przezorna pochwala dazenia do minimalizacji oficjalnie zasadzonych kwot.
                      • misbaskerwill Re: uwzięłyście się... 31.05.06, 14:38
                        sinsi napisała:
                        > no i co zrobisz, gdy dziecko sie
                        > rozchoruje? chore do przedszkola zawieziesz zeby opiekunce nie przeplacac?

                        Skoro tak zalecaszsmile))))

                        Poza tym, tu nie ma akurat różnicy, czy dziecko ma rozwiedzionych rodziców...
                        Zwykle i tak oboje pracują, więc i tak trzeba albo załatwić opiekunkę albo wolny
                        dzień. Na razie mam tak dobre układy, że równie dobrze ja mogę opiekować się
                        dzieckiem... Już przeszliśmy razem ospę, był to naprawdę piękny okres w moim
                        życiusmile) Dolegliwości niewielkie, dużo czasu spędzonego razem.
                        Ale wiem - lepiej wyciągnąć te 1000 zł na opiekunkę i "morda w kubeł tatuś"smile

                        • sinsi Re: uwzięłyście się... 31.05.06, 14:42
                          wiesz co, powtarzasz sie.
                          jak juz skonczysz zalewac żolcia wszystko co dotyczy tej zlej baby- twojej zony,
                          to pomysl o dzieciach, takze o atmosferze ktora dzieki rodzicom przesiakają.

                          i zycze Ci, zebys za 5 i 10 lat też potrafił byc ojcem i wychowawcą dla swojego
                          dziecka.
                          • misbaskerwill Re: żółć... 31.05.06, 14:45
                            ...to akurat można zbierać wiadrami z Twoich wypowiedzi na temat tych wstrętnych
                            tatusiów-cwaniaczków co tylko pół pensji oddają na dzieci...

                            Ale - zrozumiałem - jak napisałem wcześniej - "tatuś - morda w kubeł"smile)
                            • sinsi Re: żółć... 31.05.06, 14:51
                              "cwaniaczki" to twoje słowa.
                              "tatus-morda w kubel" to twoje slowa.
                              co chcesz udowadniac?
                        • maheda no tak, ale mój Eks zawsze miał wymówkę 31.05.06, 14:53
                          Ile razy trzeba się było zająć Małą, bo rano (!) przed wyjściem z domu okazywało
                          się, że jest chora, to słyszałam "ja nie mogę, ja muszę iść do pracy".
                          Oczywiście o tym, że jestem umówiona za godzinę z klientem (bo też pracowałam)
                          zapominał, a jak próbowałam temat wyciągać, to słyszałam, że on zarabia więcej i
                          następował koniec rozmowy.
                          Nie wszyscy tatusiowie są chętni do opieki nad swoimi własnymi dziećmi, a mój
                          Eks właśnie mi zakłada sprawę o obniżenie alimentów, bo przecież ma drugą
                          rodzinę, kupił mieszkanie na kredyt i musi zapłacić za szczepionkę przeciw -
                          zarówno groźnej, jak rzadkiej - chorobie dla swojego nowego dziecka, która to
                          szczepionka podawana jest co kilka miesięcy, w trzech dawkach po 300 zł każda.
                          No to chyba jasne i zrozumiałe jest, że w obliczu takich kosztów, musi obciąć
                          alimenty dla mojego dziecka z 1/5 swoich zarobków do około 1/10, prawda?
                          A jak kiedyś, za złych czasów, powiedziałam mu, że nie jestem w stanie kupować
                          dziecku super ciuchów, bo kwestia jest tego typu, że nie bardzo mam na swoje
                          wyżywienie, to usłyszałam, że go to nic nie obchodzi.
                          Szkoda gadać. Po prostu szkoda gadać.
                          Dlatego nie kłuj nam w oczy rozczulającymi opowieściami, jak to wszyscy
                          tatusiowie są wspaniali, tylko mamusie wredne i czepialskie, bo to zwyczajna
                          nieprawda jest. Zdarzają się, owszem, ale nie jest to, niestety, norma.
                          • misbaskerwill Re: macie rację... 31.05.06, 15:12
                            ... zwłaszcza, że moja jeszcze-żona najpierw coś mówiła, że zależy jej, byśmy
                            razem wychowywali dziecko, a wczoraj ogłosiła, że po zrobieniu doktoratu chce
                            wyprowadzić się do innego miasta (tylko 300 km dalej).

                            Więc jak na nawróconą gnidę przystało - podwyższam alimenty do 100% pensji, sam
                            wprowadzam się do rodziców - jak na pasożyta przystało, będę żyć z ich emerytury.
                            • maheda Re: czy Ty w ogóle rozumiesz 31.05.06, 15:15
                              co się do Ciebie mówi?...
                              • sinsi mysle ze jeszcze z rok albo dluzej nie zrozumie;) 31.05.06, 15:18
                                na razie zółc go zalewa i jeszcze to troche potrwa.
      • alabama8 Re: zupelnie się posypałam.....:(((( 31.05.06, 10:09
        der1974 wychodzisz z zalożenia że jesteś porządnym facetem i na dzieci i tak
        będziesz placil, tylko chcesz mieć niską kwotę w wyroku. Kogo chcesz w ten
        sposób chronić? Chyba wylącznie siebie.
        Matka niezależnie od tego czy ma kasę czy nie to i tak musi dzieci nakarmić.
        Ojciec może spokojnie powiedzieć - "nie mam pieniędzy więc skąd ci zaplacę".
        Matka wiedząc jaką kwotą może dysponować ma zapewniony spokój i pewność że we
        wrześniu będzie za co kupić książki albo sandaly na wiosnę. Wystarczy że sama
        boryka się z wychowaniem dzieci, po co jeszcze obarczać ją kolejną
        niepewnością - czy na sandaly starczy czy nie. Glupota? Drobnostka? To przejdź
        się z dzieckiem pierwszego września do szkoly bez książek.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka