Dodaj do ulubionych

to.ja.kas.

24.06.06, 15:34
A czy ty wiesz, co znaczy uczciwość?
Jak kochanka cudzego męża moze o coś takiego pytać?
Spotykasz się z cudzym, dzieciatym facetem, bierzesz od niego pieniądze i
wygłaszasz nam tu slogany na temat uczciwości.
Obserwuj wątek
    • bet66 Re: to.ja.kas. 24.06.06, 15:36
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24087&w=43931884&wv.x=2&a=44124367
      Ty w swoim słowniku wogóle nie masz tego słowa !!!!
      Pozdrów od nas swojego wojskowego kochanka.
      • 13monique_n Bet66... 24.06.06, 17:17
        Dlaczego ziejesz nienawiscia? Nie do mnie ja zaadresowalas, ale mnie, mimo
        upalu, zmrozila. Kilka razy sie zetknelysmy na forum.
        Moze idealnie byloby zaczac spotykac sie z mezczyzna, ktory juz jest
        rozwiedziony. Moze. Ale nie ma latwych sytuacji w zyciu. Wszyscy robia bledy, a
        niektorzy UCZCIWIE potrafia poinformowac wspolmalzonka, ze to koniec. Kiedys
        przezylam romans Exa i chociaz bolalo bardzo i cierpialam, to nawet wtedy, kiedy
        bylam wsciekla, mialam swiadomosc, ze romans to SKUTEK a nie przyczyna kryzysu.
        I dlatego wtedy dalam mu druga szanse. SKUTEK, nie przyczyna.
        • bet66 monique 24.06.06, 20:04
          a kogo ty bronisz?
          Takiego niemoralnego babsztyla, który śmie tu innym udzielać rad, a sama co
          robi?
          • 13monique_n Re: monique 25.06.06, 21:06
            Niemoralnego??? A maz, ktory nie dotrzymal slowa? To wzor moralnosci? daj
            spokoj, bet, daj spokoj. Nienawisc to trucizna, niewazne do kogo ja adresujeszz,
            zatruwa zawsze tego, kto ja odczuwa. Tylko mam pytanie - naprawde warto???? Bo
            ja szybko pojelam, ze nie. Na poczatku, chcialam okazac klase, a potem okazalo
            sie, ze dzieki temu sama lepiej sie poczulam. I stanelam na nogach. Bet,
            przemysl swoje zachowanie, zyczliwie to mowie, naprawde.
      • bet66 Re: to.ja.kas. 30.06.06, 09:57
        kas, błagam przestań na zdradzonych kontra kochanki, pisac o facetach, którzy
        cię sponsorują, bo jest to żenujące i kojarzy się jednoznacznie źle.
    • organika Re: to.ja.kas. 24.06.06, 17:44
      Bet wyobraź sobie że masz przed sobą szereg osób, które mają na sumieniu TO
      SAMO przewinienie. Osądzasz i skazujesz wszystkie procz jednej. Bo akurat
      wyrozumiałość dla tej jednej osoby porzyniesie ci korzyści.
      Pozostałe osoby z uporem godnym lepszej sprawy odsądzasz od czci i wiary
      Czy takie postepowanie jest uczciwe jesli rzeczywiście wina wszystkich tych
      osób jest taka sama?
      Bo ty tak własnie robisz. Latasz po wszystkich forach, gdzie sie nie zajrzy,
      tam jeden z twoich WIELU nicków, bluzgasz na kochanki. A jakoś zapominasz że
      identyczny egzemplarz masz w domu. Twoj mąż był KOCHANKIEM, NALEZY DO TYCH OSÓB
      NA KTÓRE TAK PLUJESZ, dlaczego więc o niego walczyłaś, wybaczyłaś mu zdradę,
      skoro wszem i wobec ogłaszasz, że dla ciebie takie osoby to zera bez żadnych
      praw?
      On się niczym nie różni od całej rzeszy kochanek i kochanków na forach, na
      których się udzielasz, jest tak samo nieuczciwy(a nawet bardziej, bo kochanka
      mu tylko pomagala oszukiwac, a głównym "wykonawcą" był on)tak samo niemoralny,
      tak samo zakłamany.
      Jednak jego nie atakujesz, bo to by ci przyniosło stratę - odszedłby. Za to
      wylewasz swoje frustracje na innych- czy to jest fair? Taka jest twoja
      uczciwość, że oceniasz tych, którzy coś ci w zamian oferują a inne osoby
      obarczone tą samą winą stawiasz pod ścianą i strzelasz?
      Czy swojego męża po jego zdradzie tez uważasz za zero, nie mające prawa do
      czlowieczeństwa, nieuczciwe, pozbawione prawa do wypowiadania się w
      gronie "porządnych" osób, niezdolne do kochania i w ogóle wszystko co najgorsze?
      Nie, bo przecież z nim jesteś, w takim razie twoja krytyka innych, ktorzy
      zrobili to samo, co on jest nie na miejscu.
      I jeszcze sprawa mniejszego kalibru - wystepujesz pod wieloma nickami, raz
      przyznajesz ze jesteś zdradzoną żoną, innym razem twierdzisz, żeś panienka
      Cogita). Piszesz coś a potem odpowiadasz sobie pod innym nickiem (pamiętam jak
      gadałaś sama ze sobą raz jako Bet a potem jako Cofitofi big_grin)Wchodzisz na
      prywatne forum i wynosisz informacje z tego ZAMKNIĘTEGO forum na inne fora.
      To też nie tak do końca uczciwe, prawda?

      • 13monique_n Organika... 24.06.06, 18:16
        WOW big_grinDDD
        • scriptus Re: Organika... 24.06.06, 19:18
          No, super, a skąd Ty to wszystko wiesz??
          • kruszynka301 Re: Organika... 24.06.06, 19:51
            scriptusie - bet jest niestety znana z forów o podobnej tematyce - ja ją "znam" z kochanek i żon, gdzie już na szczęście ją wyrzucono.

            Radzę nie odpisywać na jej posty.
            • scriptus Re: Organika... 24.06.06, 23:36
              Aha.... niezła pyskóweczka się zrobiła. Kruszynko, jak nie rozumiem, o co
              chodzi, to staram sie nie pisać, czasem coś napiszę, ale to wtedy, gdy coś źle
              zrozumiem, albo mnie coś poruszy lub wkurzy. Dzięki za dobrą radę smile
      • bet66 organika 24.06.06, 20:06
        i vice versa, bo to ty biegasz po wszystkich forach dla kochanek
    • bet66 Re: to.ja.kas. 24.06.06, 20:02
      no proszę, uderz w stół a kochanice się ujawnią:
      *organika
      *kruszynka
      poczekjamy jeszcze trochę a pokażą się następne bardzo "moralne" panie,
      udzielające innym tzw. dobrych rad dotyczacych małzenskich problemów.
      One napewno nie wiedzą co to jest uczciwość.
      • organika Re: to.ja.kas. 24.06.06, 21:20
        Nie przypominam sobie żebym ci dawała jakiekolwiek rady a już na pewno nie
        jakieś dotyczące małżeńskich problemowsmile

        > One napewno nie wiedzą co to jest uczciwość.
        Zadalam ci konkretne pytanie; czy uważasz że to co robisz - to ocenianie różną
        miarką -jest uczciwe?
        • bet66 Re: to.ja.kas. 24.06.06, 21:31
          to przeczytaj sobie jeszcze raz swoj wczesniejszy post , to moze sobie -
          przypomnisz .
          Co to znaczy jedną miarką?
          Czy są lepsze i gorsze kochanki? kochanka ma jednoznacznie negatywne znaczenie.
          A uczciwe jest nie wchodzic z butami do cudzego małżeństwa.
          • organika Re: to.ja.kas. 24.06.06, 21:55
            > to przeczytaj sobie jeszcze raz swoj wczesniejszy post , to moze sobie -
            > przypomnisz .

            Przeczytałam. Nie widzę tam ani jednej RADY smile

            > Co to znaczy jedną miarką?
            > Czy są lepsze i gorsze kochanki? kochanka ma jednoznacznie negatywne
            znaczenie.

            Naprawdę nic nie zrozumiałaś z tego mojego pierwszego posta?
            Może też jeszcze raz go przeczytaj. Mała wskazówka - szczególnie skup się na
            fragmentach o twoim mężu, bo to jest sedno sprawy.

            • sylwiamich Re: to.ja.kas. 24.06.06, 22:16
              Nie może się skupi....to wymagałoby uczciwości w stosunku do samej siebie....
            • bet66 Re: to.ja.kas. 25.06.06, 09:19
              najwazniejsze jest to, aby jakieś "panienki" nie skupiały się na cudzych męzach
              takie jak np. to.ja.kas, kruszynka i wiele innych.
              • crazysoma Re: to.ja.kas. 25.06.06, 09:27
                Bet, z calym szacunkiem (choc nie wiem czy sie nalezy) przypominasz mi taka
                nakrecana zabawke, ktora po paru godzinach potrafi sie sama wlaczyc
                i "wyharczec" resztki gadajacej lub grajacej zawartosci. Kobieto, nie boisz
                sie, ze ktoregos dnia Twoj organizm dokona samozaplonu i samospalenia? Ja bym
                sie bala.
                pozdrawiam
              • kasiar74 Re: to.ja.kas. 25.06.06, 09:50
                bet daj spokoj, ja tez przeszlam okres wscieklosci na nią, ale daj spokoj
                spalisz się i nic ci to nie da, zawalił twój mąż, nie ona, pamiętaj o tym
                • kruszynka301 Re: to.ja.kas. 25.06.06, 10:00
                  Kasiu, bet przechodzi już przez ten okres kilka lat, i nic nie wskazuje na to, że ma jej to minąć.

                  Na tamtym forum zarówno kochanki, jak i zdradzone żony odetchnęły, że jej już nie ma - bo wystarczy się z nią nie zgodzić, aby być obrzuconym inwektywami, oczywiście niezależnie, czy było się kochanką, czy zdradzaną żonąwink.

                  Na tym forum bet dopiero się rozkręca, ale obawiam się, że zobaczysz, na co ją stać.

                  • tricolour Jak się rozkręci, to ją wywalę... 25.06.06, 10:06
                    ... i bedzie po krzyku...

                    Na razie robi z siebie debila, na co czasem przyjemnie jest popatrzeć, że
                    choroba nie dotyka nas... Jak zaczną się przerzuty, to użyję skalpela. Zasięgnę
                    też Waszej opinii czy wyrżnąć babę...

                    smile)
                    • kasiar74 Re: Jak się rozkręci, to ją wywalę... 25.06.06, 10:20
                      wiesz, ja działam cholerycznie, wsciekłam się i wypisywałam jakies obraźliwe
                      teksty na blogu tej laski, w sumie nie żałuję, nie wstydze się, trudno stało
                      się, sama się do tej sytacji nie zapraszałam, i nie koncentrowałam sie tylko na
                      jej winie, ale mineło kilka tygodni i mam w nosie laskę, mam żal do męża.
                      Ciesze że że nie jestem taką wredną jędzą jak bet i że potrafię po jakimś
                      czasie racjonalnie spojrzeć na życie.
                      Bet niestety jest niechlubnym przykładem kobiety która próboje życ z mężczyną
                      po zdradzie i widać do czego to może doprowadzić, do paranoi, do nienawiści do
                      kobiet. Bet ja bym się zastanowiła na twoim miejscu , ty nie potrafisz sobie
                      poradzić z ta sytacją, może lepiej daj sobie spokój bo się zamęczysz. Może
                      lepiej poznać kogos innego i budowac od podstaw z pełnym wzajemnym zaufaniem.
                    • kasiar74 do Tri 25.06.06, 10:23
                      wiesz mi żal tej kobiety, bo trochę ją rozumiem, próbuje sobie jakos poradzić z
                      sytacją i się pogrąża w nienawiści i na pewno jest jej z tym źle, współczuje jej
                      • kasiar74 jeszcze raz do bet 25.06.06, 10:28
                        wiesz ja widziałam jakie złe rzeczy dzieją się ze mną, jaką zieję nienawiścia i
                        niechęcią do wszystkiego i wszystkich i dlatego stwierdziłam że sytacja mnie
                        przerosła, że nie chce być taka i wole byc samotną mamą niż nieszczęśliwą
                        mężatką, która będzie chciała wydrapać oczy każdej kobiecie za która poleci
                        mąż, a wcześniej czy później i tak byłaby powtórka z rozrywki. Zastanów się i
                        ty czy nie lepiej zrzucić z siebie ten ciężar i żyć normalnie.
                        • tricolour To też jakieś chore... 25.06.06, 10:47
                          ... by wydrapywać oczy kobietom, za którymi lata mąż. Dlaczego nie chciałaś
                          wydrapać oczu facetowi?

                          No i jak piszesz, że napadłaś na Bet na jakimś blogu i wcale Ci nie żal i nie
                          wstyd, to ciekawe skąd ten żal i wstyd przyszedł Ci do głowy?
                          • kasiar74 Re: To też jakieś chore... 25.06.06, 10:56
                            ja nie napadłam na bet tylko na laskę za która sie uganiał mój mąż, owszem to
                            było chore to było kilka tekstów i na tym poprzestałam więc daj spokój, to jest
                            efekt nie radzenia sobie z sytacją w której mój mąż z panną flirtował sobie
                            otwarcie na jej blogu, ja to przeczytałam i emocje wzięły górę, skoro oni sobie
                            pozwolili na taki publiczny flirt i im nie jest wstyd to czemu ja mam się
                            wstydzić swoich emocji?
                          • kasiar74 Re: To też jakieś chore... 25.06.06, 10:57
                            a z mężem po prostu odechciało mi się gadać
                        • senka34 Re: jeszcze raz do bet 25.06.06, 10:47
                          Ja również rozumiem Bet, i jest mi jej bardzo żal. Miota się i szuka winnych
                          i w pewnym sensie ma też rację, nie można stwierdzić, że kochanka jest niewinna,
                          że jest tylko narzędziem. Różnie zaczynają się romanse i zdrady małżeńskie, czasami inicjuje je mężczyzna (zdradzający mąż), ale często do takich kontaktów
                          prowokują kobiety (kochanki zdradzającego), w dodatku świadome tanu cywilnego i
                          rodzinnego mężczyzny. Czasami powodem takiego zachowania jest prawdziwe szczere
                          uczucie które sie narodziło, czasami brak zasad moralnych... Z jednym się zdecydowanie zgodzę, zdrada to skutek a nie przyczyna małżeńskich nieporozumień.
                          Dlatego warto czsami spojrzeć na siebie samokrytycznie, i obiektywnie ocenić sytuację...
                          • 13monique_n Senka34 25.06.06, 11:11
                            ... swego czasu moj maz mial kogos. Pisalam o tym juz tutaj. To on ja PODERWAL
                            (!!) i to on NIE NOSIL OBRACZKI. Ona sie zakochala, zaangazowala, a potem
                            okazalo sie, ze byla dla niego tylko zabawka. Tylko zabawka... I chociaz wtedy
                            bylam na nia wsciekla, to raczej dlatego, ze ona byla dla mnie bardzo bardzo
                            nieuprzejma (mowiac delikatnie). Gdyby inaczej zaczela nasza rzomowe, to kto wie...
                            • senka34 Re: Senka34 25.06.06, 11:25
                              Nie uogólniam, bo wiem, że bardzo często to panowie szukają rozrywki i
                              urozmaicenia. Ale nie zawsze. Moje doświadczenia jako zdradzonej, są
                              zupełnie inne. To Ona kręciła się koło niego, prowokowała, zachęcała,
                              proponowala, a Jego wina taka, że w końcu uległ...
                              • 13monique_n Re: Senka34 25.06.06, 11:29
                                > To Ona kręciła się koło niego, prowokowała, zachęcała,
                                > proponowala, a Jego wina taka, że w końcu uległ...
                                Przepraszam. Zapominam, ze bywaja rozne kobiety. Ale jednak - to maz daje nam
                                slowo i to od niego mamy prawo oczekiwac dotrzymania tego slowa.
                                • kasiar74 Re: Senka34 25.06.06, 11:46
                                  ja przestraszyłam się tego co się ze mną dzieje i wiem że nie chce tak żyć, nie
                                  chce taka być i już!
                                  • senka34 Re: Senka34 25.06.06, 13:13
                                    Myślę, że to normalna reakcja zdradzonej, wykorzystanej, oszukanej, upokorzonej,
                                    zlekceważonej, rozczarowanej kobiety. Kochającej, wiernej, ufającej...
                                    Ze mną było podobnie, miałam żal i do Niej i do Niego, i ten wielki ból i
                                    niedowierzanie. W takich momentach mamy prawo nie panować nad emocjami, które
                                    się różnie uzewnętrzniają i nad którymi czasami nie mamy kontroli.
                                    Masz świadomość swoich obecnych odczuć, dlatego poradzisz sobie z nimi.
                                    • kasiar74 Re: Senka34 25.06.06, 13:24
                                      dziękismile)
                                      ja przeżyłam z mężem już wiele, była już sepracja, wróciliśmy do siebie i
                                      postanowiliśmy zamknąć przeszłość, wracając do niego skłociłam sie z cała swoja
                                      rodziną bo oni nie chcieli o tym słyszeć, ale uwierzyłam ze można postawić
                                      grubą kreskę i zacząć od nowa. Byłam w tak wielkim szoku jak się dowiedziałam
                                      ze za moimi plecami adoruje kobietę, że mało mi szczęka nie opadła. Wiem że nie
                                      zachwałam się akuratnie ale mam to w nosie to moje emocje i wszystko mi sie
                                      znowu walnęło, ale też wiem poprzez to wlasnie ze tak nie mozna życ, że to juz
                                      jest koniec, ze nic dobrego dla mnie to nie przynosi i nie tędy drogą, nie będę
                                      drugą bet
                                      • senka34 Re: Senka34 25.06.06, 20:39
                                        I tu masz absolutna rację, szanasa jest po to aby ja wykorzystać.
                                        On ja zmarnował. Jaki sens ma taki zwiazek bez wzajemnego szacunku i zaufania?
                                        Dostarczajacy stres, cierpienie, wyzwalajacy w nas najniższe instynkty.
                                        Do mnie długo docierała ta prosta prawda. Bo zawsze jest ta nadzieja,
                                        że wszystko jeszcze wróci do normy. I sa wspomnienia. Dlatego tak cierpimy
                                        płaczemy w poduchę i próbujemy składać to co się już kompletnie rozsypało.
                                        I jak teraz sytuacja u Ciebie wyglada?
                                        • sylwiamich Re: Senka34 25.06.06, 20:43
                                          kogo pytasz senka?
                                          • senka34 Re: Senka34 25.06.06, 21:25
                                            Pytanie było do Kasiarsmile
                                        • kasiar74 Re: Senka34 25.06.06, 21:48
                                          sytacja wygląda tak że on jest w Anglii ja jestem tutaj, powiedziałam mu że już
                                          nie jestem w stanie przejść nad tym co się stało do porzadku dziennego)po raz
                                          kolejny), dzwoni do dziecka,rozmawiamy o pogodzie a teraz juz coraz rzadziej
                                          rozmwiamy, wiem ze załozyli sobie telefon stacjonarny ale go nie podał i ja go
                                          nie chce tak prawde powiedziawszy, jak mam się męczyc i myslec co i z kim on
                                          tam wyprawia to ja dziękuję, wysłała kasę i tyle, związku juz nie ma
                                          • senka34 Re: Senka34 26.06.06, 20:40
                                            Silna jestes. I twarda. I taka zostań. Ja mam nadzieje, że również wkrótce
                                            tak się uodpornię na ciosy od życia bo dużo ich otrzymałam, a każdy kolejny
                                            przeżywam tak samo boleśnie. W takich beznadziejnych przypadkach tak właśnie
                                            trzeba zdecydowanie i konsekwentnie postępować jak Ty to robisz.
                    • 13monique_n Re: Jak się rozkręci, to ją wywalę... 25.06.06, 11:07
                      big_grinDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
                      Tri, tylko Ty umiesz to ujac tak bezwzglednie szczerze. No, padlam ze smiechu
                      big_grinDDDDDD i musze motor wycierac.
                    • scriptus Re: Jak się rozkręci, to ją wywalę... 25.06.06, 11:16
                      tricolour napisał:

                      Zasięgnę
                      > też Waszej opinii czy wyrżnąć babę...


                      Tri, nie poznaję Cię... i zacząłem się zastanawiac nad semantycznymi różnicami
                      między wyr... a zer...
                      ;DDDDDDDD
                      No, nie będę tego dalej analizował, bo się jeszcze ktoś, nie daj Boże, obrazi,
                      choć to dość humorystyczne, poprawiło mi humor, pośmiałem się.
                      • tricolour Bo mam ochotę sobie porżnąć... 25.06.06, 11:21
                        ... a że niedziela, to deski odpadają.

                        smile)
                        • 13monique_n Re: Bo mam ochotę sobie porżnąć... 25.06.06, 11:24
                          a to moze warzywa na jakas lekka salatke??? Na wypadek, gdyby bet sie jednak
                          zmitygowala...(wycieraczke na monitor montuje!) big_grinDDDD
                        • scriptus Re: Bo mam ochotę sobie porżnąć... 25.06.06, 12:27
                          A propos rżnięcia, niedzieli i desek...
                          przypomniało mi się
                          Wiecie, jak się robi małe dziewczynki??
                          tak samo, jak małe deseczki tongue_out
                      • crazysoma Re: Jak się rozkręci, to ją wywalę... 25.06.06, 14:46
                        Scri - mialam tak samo smile i w jednej sekundzie ujrzalam zobrazowane moje
                        dzikie skojarzenie na melodie jakiejs starej piosenki "ach rznij mnie, rznij
                        mnie cala"...
                        A potem sobie pomyslalam, ze po co tak drastycznie. Moze na poczatek zalatwic
                        miesieczny karnet do zakladu higieny jelita grubego - moze kobiecina przemysli
                        male conieco.
                        pozdrawiam i tez ide rznac - poleczke na balkonie



                        • scriptus Re: Jak się rozkręci, to ją wywalę... 25.06.06, 15:26
                          Może nie jestem domyślny, ale nie wiem, o co chodzi z tym zakładem sad
                          • crazysoma Re: Jak się rozkręci, to ją wywalę... 25.06.06, 16:01
                            To bylo luzne skojarzenie myslowe, zupelnie nie zwiazane z Twoja wypowiedzia,
                            zeby nie zasmiecac calosci, umiescilam za jednym zamachem.
                            Scriptusie - np. Jogowie uwazaja, ze prawidlowe oczyszczenie jelita grubego ma
                            zbawienny wplyw na prace innych narzadow, w tym rowniez mozgu. Oczyszczenie
                            (mozgu) jak najbardziej przydaloby sie Bet. Zawsze to mniej drastyczne niz
                            wyrzniecie. I tyle.

                            pozdrawiam
                            • scriptus Re: Jak się rozkręci, to ją wywalę... 25.06.06, 17:45
                              jednym słowem, lewatywa smile)))
                            • bet66 carzysoma 25.06.06, 18:54
                              sama przy okazji czyszczenia jelita grubego oczyść sobie szare zwoje mózgowe i
                              niewyparzony jęzor.
                              • sylwiamich Re: carzysoma 25.06.06, 18:59
                                Kobieto...weż sie lecz...dzieci kto wychowa?
                                • scriptus O kurczaki, ale dym. 26.06.06, 00:10
                                  i nawet nie wiem, po co sad
                                  • 13monique_n Re: O kurczaki, ale dym. 26.06.06, 00:17
                                    Jaki dym??? Nerwowa jednostka sie nam trafila na forum, i to samonapedzajaca
                                    sie. smile)))
                        • bet66 crazysoma 25.06.06, 18:52
                          po pierwsze nie jestem kobieciną i z łaski swojej nie spoufalaj się ze mną.
                          sama sobie przemyśl conieco zanim będziesz takie teksty wstawiać.
                          • crazysoma Szanowna Pani Bet 25.06.06, 21:52
                            "po pierwsze nie jestem kobieciną i z łaski swojej nie spoufalaj się ze mną".
                            - Skoro nie jestes kobiecina to dlaczego reprezentujesz taki poziom?

                            "sama sobie przemyśl conieco zanim będziesz takie teksty wstawiać."
                            - Przemyslalam i wstawie jeszcze male conieco: ..."Jednym slowem byl kretynem.
                            Przypominal Yossarianowi jednego z tych ludzi, ktorzy wisza w muzeach sztuki
                            nowoczesnej i maja dwoje oczu po tej samej stronie twarzy. Bylo to oczywiscie
                            zludzenie spowodowane sklonnoscia ... do koncentrowania sie na jednej stronie
                            sprawy i niedostrzegania drugiej strony..."

                            pozdrawiam i zarazem zegnam Pania Pani Bet.
                    • bet66 tricolour 25.06.06, 18:57
                      ty chamie robisz z siebie debila, lepiej wyrżnij swoją babę , a ode mnie z
                      daleka.
                  • bet66 Re: to.ja.kas. 25.06.06, 18:22
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=299&w=42322178
    • selenet Re: to.ja.kas. 24.06.06, 20:16
      Mój mąż chyba ma romans...ale jakos nigdy nie przyszło mi do głowy, by atakować
      jego kochankę. TO PRZECIEŻ ON MNIE KRZYWDZI , ona jest tylko narzędziem....i to
      nie ma znaczenia kim ona jest. W związku cos nie gra i pojawia się TA druga.
      Problem polega na tym czy partnerów stać na uczciwe postawienie sprawy i
      osiągnięcie jakiegoś kompromisu.
      • bet66 Re: to.ja.kas. 24.06.06, 20:54
        to sobie nie atakuj, a jak baba wysyła twojemu męzowi smsy i narzuca się i nie
        chce odpuścic,to co , nie krzywdzi cię? Mało jeszcze wiesz , do czego te
        kochanice są zdolne, ale wszytsko przed tobą.
        • selenet Re: to.ja.kas. 24.06.06, 21:00
          wiesz, problem polega na tym,że on jej odpisuje...i tutaj upatruję jego winę.
          Przecież i Ciebie gdy byłaś mężatką mężczyzni adorowali, ale zapewne jak każda z
          nas stanowczo dawałaś sygnały,że Cię to nie interesuje. Dlatego uważam, że wina
          leży również po stronie męża, a nie wyłącznie po stronie kochanki sad(
          Być może się mylę....czas pokaże.
          • bet66 Re: to.ja.kas. 24.06.06, 21:03
            przeciez tylko jej smsy znajdujesz , a nie jego , to skąd wiesz, co on pisze?
            Oczywiscie, ze facet jest winny, tylko sam ze soba nie zdradza, zawsze znajdzie
            sie chętna kochanica.
            • der1974 Re: to.ja.kas. 24.06.06, 21:27
              No ja na przykład do faceta nie mam szczególnie złych uczuć, ale żonę i owszem obwiniam. Bo z nią się żeniłem i ona deklarowała mi lojalność. I tej obietnicy nie dotrzymuje.
              • kasiar74 Re: to.ja.kas. 24.06.06, 21:38
                ja w pierwszym momencie bylam wsciekla i na niego i na nia że pozwala sie
                adorowac ze przyjmuje go w swoim mieszkaniu, ale teraz ona mi jest obojętna,
                wsciekla jestem na niego bo to on do niej polazł choc wiedzial że to moze
                spowodowac zakonczenie malzenstwa
      • nangaparbat3 Re: to.ja.kas. 25.06.06, 12:14
        selenet napisała:

        > Mój mąż chyba ma romans...ale jakos nigdy nie przyszło mi do głowy, by
        atakować
        > jego kochankę. TO PRZECIEŻ ON MNIE KRZYWDZI , ona jest tylko narzędziem....i
        t
        > o
        > nie ma znaczenia kim ona jest. W związku cos nie gra i pojawia się TA druga.
        > Problem polega na tym czy partnerów stać na uczciwe postawienie sprawy i
        > osiągnięcie jakiegoś kompromisu.
        Nieprawda, w KAZDYM ZWIAZKU COŚ NIE GRA. Więc każda kochanka/kochanek byłaby wg
        Ciebie całkowicie usprawiedliwiona. Nie bardzo rozumiem, dlaczego. Do zdrady
        trzeba dwoch osób, i obie sa za to odpowiedzialne.
        Ostatnio mialam mozność obserwować, jak exa, który własnie z moja nastepczynią
        ma dzidziusia, uwodzi "ta trzecia". Dla mnie ktoś, kto w takiej sytuacji
        (ciąża, maleńkie dziecko) usiłuje odbić faceta, nie ma zwykłego poczucia
        przyzwoitosci, rozeznania, co ważne, a co mniej.
        Że juz nie wspomne o takich przypadkach jak znana mi osoba, ktora uwodzila -
        nieslychanie aktywnie - WYŁĄCZNIE żonatych mężczyzn i robiła wszystko, zeby
        rozbić ich małżeństwo.
        Tylko jedna strona jest winna wyłącznie wtedy, kiedy świadomie oszukuje
        kochankę/kochanka, albo nie przyznajac się, że jest w zwiazku, albo
        zapewniając, że "nic już z nią/z nim mnie nie łączy.
        • kruszynka301 Re: to.ja.kas. 25.06.06, 12:43
          to nie do końca tak jest. Miałam mozliwość rozmawiania ze "swoją" kochanką (byłam w ciąży, ona o tym doskonale wiedziała) - i wiem, jakie bzdury jej nagadał o mnie eks. Po dłuższej rozmowie z kochanką eksa, dosłownie żal mi było tej naiwnej dziewczyny, i teraz, patrząc na ich dalsze losy (mają już trójkę małych dzieci), dalej jej współczuję.
          Nigdy nie powiedziałam złego słowa o "mojej" kochance, i nie powiem, bo dla mnie to jest zakompleksiona, naiwna dziewczyna, a nie stereotypowa, wyrachowana wstętna kochanka.

          Co do opisywanej przez Ciebie historii, kiedy facet zdradza swoją byłą kochankę, teraz żonę - nie uważasz, że role się odwróciły? I istnieje jakaś sprawiedliwość? Też dlatego dziwię się kochankom, wierzacym, że ICH nie będzie zdradzał. Będzie, bo taką ma naturę, a na świecie chodzi mnóstwo ładniejszych/mądrzejszych/bogatszych/seksowniejszych/młodszych (niepotrzene skreślić) od jego aktualnej żony.

          Co do kochanek z premedytacją rozbijających małżenstwa - no cóż, jeśli moja połowka dałaby się omamić - niestety, nie byłoby dla niego tłumaczenia - rozchodzimy się, bo wg mnie okazał się słabym facetem, myślącym nie tą częścią ciała, co potrzeba.
          Mężczyźni nie są bezrozumnymi istotami, tak samo zresztą jak kobiety. Z partnerem jesteśmy sobie wierni, bo to podstawa związku.


          • nangaparbat3 Re: to.ja.kas. 25.06.06, 14:11
            kruszynka301 napisała:

            > to nie do końca tak jest. Miałam mozliwość rozmawiania ze "swoją" kochanką
            (byłam w ciąży, ona o tym doskonale wiedziała) - i wiem, jakie bzdury jej
            nagadał o mnie eks. Po dłuższej rozmowie z kochanką eksa, dosłownie żal mi było
            tej naiwnej dziewczyny, i teraz, patrząc na ich dalsze losy (mają już trójkę
            małych dzieci), dalej jej współczuję.
            > Nigdy nie powiedziałam złego słowa o "mojej" kochance, i nie powiem, bo dla
            mnie to jest zakompleksiona, naiwna dziewczyna, a nie stereotypowa, wyrachowana
            wstętna kochanka.
            Tu się z Tobą w pełni zgadzam, jesli ex swiadomie nagadał głupot dziewczynie,
            tez bym ją rozgrzeszyła, i akurat w tej konkretnej sprawie cała wina spada na
            niego. a Ciebie podziwiam za stosunek do kochanki, niewiele osob na to stać.


            > Co do opisywanej przez Ciebie historii, kiedy facet zdradza swoją byłą
            kochankę
            > , teraz żonę - nie uważasz, że role się odwróciły?
            To nie tak - poznali sie, kiedy już parę lat mieszkaliśmy osobno.

            I istnieje jakaś sprawiedliw
            > ość? Też dlatego dziwię się kochankom, wierzacym, że ICH nie będzie zdradzał.
            Będzie, bo taką ma naturę, a na świecie chodzi mnóstwo ładniejszych/mądrzejszych
            > /bogatszych/seksowniejszych/młodszych (niepotrzene skreślić) od jego
            aktualnej żony.

            Moze tak być, nie musi. Za to prawie na pewno wady, jakie prezentował w
            pierwszym związku, wylezą w nastepnym (następnych). >
            > Co do kochanek z premedytacją rozbijających małżenstwa - no cóż, jeśli moja
            połowka dałaby się omamić - niestety, nie byłoby dla niego tłumaczenia -
            rozchodzi my się, bo wg mnie okazał się słabym facetem, myślącym nie tą częścią
            ciała, co potrzeba.
            > Mężczyźni nie są bezrozumnymi istotami, tak samo zresztą jak kobiety. Z
            partnerem jesteśmy sobie wierni, bo to podstawa związku.
            Tez sie zgadzam, i w żadnym razie nie chcę zdejmować z mężczyzny
            odpowiedzialnosci za to, co robi. Ale też - poza wyjatkami - nie widzę powodu,
            zeby te odpowiedzialność zdejmować z kochanki (kochanka, bo to przeciez dziala
            podobnie kiedy zdradza kobieta).
            • 13monique_n a moze... 25.06.06, 20:05
              ... nie karmmy trolla? Bo szkoda klawiatury. Zadne argumenty nie przekonuja bet,
              bo ona nie tylko wie wszystko, ale wie wszystko LEPIEJ.
              I pozostaje nadzieja w Tri i nozyczki admina, bo w taki upal trucizna szybko
              krazy.
        • tricolour Fak - do zdrady potrzeba dwóch osób... 25.06.06, 13:16
          ... ale z resztą się nie zgadzam.

          Jeżeli jestem w związku, a jakaś babka mnie adoruje, uwodzi, to mam do wyboru:
          1. Adorację przyjąć i odwdzięczyć,
          2. Zrobić tak, by strzyga przestała mnie nachodzić.

          Ad1.
          Kiedy przyjme uwodzenie ze wzajemnością, to dopuszczam się zdrady i wine ponoszę
          wyłącznie ja. Bo ta ja ślubowałem wierność i uczciwość, a moja adoratorka nie.
          Moja adoratorka może robic co chce, a co najwyżej dorobi sie jakiegoś epitetu,
          co jest niczym wobec mojej zdrady.

          Ad2.
          Arsenał środków, na kobiety chętne i narzucające się jest bogaty. Można próbować
          wytłumaczyć swój status cywilny i liczyć, że rozpalona adoratorka ochłonie
          (naiwność). Można zachować chłód i liczyć, że adoratorka znudzi się i znajdzie
          sobie kogoś innego (trening cierpliwości i asretywności). Można zrobic tak, by
          doratorkę odrzeć ze złudzeń w jednej chwili, ale liczyć się trzeba, że żar
          zamieni się w lód (dobre na upały).
          Niestety skuteczne jest tylko to trzecie.

          smile
          • nangaparbat3 Re: Fak - do zdrady potrzeba dwóch osób... 25.06.06, 14:17
            No nie wiem. W żadnym razie nie rosgrzeszam strony zdradzajacej, ale nie
            uważam, by ta druga byla w porządku - zwlaszcza wtedy, kiedy mysli nie o
            przelotnym romansie, ale szuka partnera na zycie.
            • bet66 Re: Fak - do zdrady potrzeba dwóch osób... 25.06.06, 18:29
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=299&w=42322178
      • daleko_do_siebie Re: to.ja.kas. 25.06.06, 22:47
        Przestańcie do diaska z tym "w związku coś nie gra". Będziecie w sobie tego "nie
        gra" szukały latami. To nie zawsze tak. Związek ewoluuje, zmienia się. Nawet po
        niewielu latach trudno w nim znależć aż taką temperaturę jaka była na początku.
        A niektórzy do tej dalszej fazy po prostu nie dojrzewają. Wtedy jest zdrada, bo
        ta następne znów daje złudzenie, że wszysko może się zacząć od początku od
        wielkiego "buum". Nic na takiego partnera nie poradzisz - może dojrzeje (jako
        60-latek z dwudziestką, tylko, że wtedy jest już po prostu śmieszny). Niektórym
        zdrada "przychodzi" ok. 40-tki kiedy "zamykają się drzwi". I też nic nie pomoże.
        Nie szukajcie tak uparcie tej winy w sobie. Ona pewnie jest jakaś - ale nie tak
        wielka jak się wydaje.
        • nangaparbat3 Re: to.ja.kas. 26.06.06, 00:27
          > Przestańcie do diaska z tym "w związku coś nie gra". Będziecie w sobie
          tego "ni
          > e
          > gra" szukały latami.

          Dlaczegoo "w sobie"? Właśnie "w zwiazku". Każdy zawiązek, jak sama piszesz,
          przechodzi okresy załamań, trudności, konfliktów. Właśnie to miałam na myśli. I
          uważam, że najlepiej nie szukać winnego - albo naprawiać, co złe, albo się
          rozstac, jak najprzyzwoiciej.

          Zreszta w ogóle uważam, ze w zyciu, nie tylko w związku, zamist szukac winnego
          lepiej rozwiazać problem. Wtedy przynajmniej obie strony mogą z tego wyjść
          nieupokorzone, a to może jest najważniejsze, kiedy dochodzi do konfliktu.
    • bet66 Re: to.ja.kas. 25.06.06, 19:04
      do ciebie Kasiu specjalnie , moze tu na tym forum zaproponujesz test na
      kochanka, jaki przedstawiłaś na "zdradzonych kontra kochanki".
      Zdaniem kasi, facet, który nie chce sponsorować kochanki nie jest jej wart.
      Kochanka tak się dla niego stara, uprawia z nim seks, inwestuje w siebie,
      gotuje obiady dla niego, a on nie chce jej dać głupich 1600 zł na studia, a
      żonie to niczego nie załuje.
      Kasia bierze pieniadze od swojego żonatego, dzieciatego kochanka....jak się
      nazywa tego typu proceder, kasiu?
      • sylwiamich Re: to.ja.kas. 25.06.06, 19:22
        A jak się nazywa taki proceder gdy robi to żona? Gdy chodzi do łózka z debilem
        myslącym tylko siusiakiem? Gdy chodzi do łózka ze zdrajcą, z człowiekiem który
        jej nie chce? do cholery!! Kobieto!! Obudż się.Zobacz co z Toba zrobił ten
        facet? Zawsze taka byłaś? Nie wierzę.Kiedyś ktoś Cie pokochał...musiałaś być
        fajną dziewczyną.Ja wiem że to boli,le boleć będzie zawsze.Dopóki nie usuniesz
        ze swojego zycia żródła choroby.Kogoś kto Cię skrzywdził.Nie ma znaczenia co
        robią inni.Spójrz co Ty robisz.Są kobiety które lubią się zabawić...aler muszą
        mieć z kim.Czy ty byś zdradziła?Tak po prostu? czy myslisz że faceci nie mają
        norm społecznych, nie potrafią kochać?Powstrzymać się?To czemu nie atakują
        kobiet na trawnikach?Smutne jest życie kochanki....ale w Twoim przypadku smutne
        jest zycie żony..
        • bet66 Re: to.ja.kas. 25.06.06, 19:28
          a jaki proceder uprawia żona?
          rodzi, wychowuje dzieci, zajmuje się domem, pracuje, zarabia, aby wykształcić
          dzieci, inwestuje we wspolne domowe gospodarstwo, stra się być i w zdrowiu i w
          chorobie.
          Jak nazwiesz ten proceder?...sylwiamich
          • sylwiamich Re: to.ja.kas. 25.06.06, 20:10
            widzisz...ja się innymi nie zajmuję...i nie nazywam.Ale znam przypadki
            prostytucji domowej również.A mogłabys mi odpowiedzieć i na całą reszte mojego
            postu? czy Ty widzisz co się z Tobą dzieje? ja jak czytam wypowiedzi innych
            kobiet to mnie czasami krew zalewa i popyszczę też czasami. Ale Ty jestes
            strasznie nieszczęśliwa...nie czujesz tego?
            • sylwiamich Re: to.ja.kas. 25.06.06, 20:31
              WSzkoda że nie odpisujesz..ja sie zmywamsmile). Powodzenia życzę i odnalezienia w
              sobie tej dziewczyny którą byłaś kiedyś...
      • nangaparbat3 Re: to.ja.kas. 26.06.06, 00:31
        Na studia powinien dać - ze zwyklej ludzkiej zyczliwości. Jak nie daje (a
        mógłby, zakładam ze nie odjałby dzieciom od ust) to pewnie dlatego, ze woli
        mieć cielatko skupione na nim samym niz ksztalcącą sie kobietę. ot, co!
        • to.ja.kas Re: to.ja.kas. 26.06.06, 10:50
          Bet po pierwsze opisywałam sytuacje mojej przyjaciółki na forum zamknietym i Ty
          wynosisz to co tam jest zapisane, a to jest chyba łamanie netykiety.
          Po drugie, ja od mojego partnera nie biore nic. Jestem samodzielna i
          samowystarczalna w tej materii.On ma na utrzymaniu swoje dzieci i nalezy sie to
          im bez dwóch zdań.
          Po trzecie nie mam zamiaru z Toba dyskutować bo to jak walenie grochem o
          sciane. I nie chodzi , ze argumenty nie docieraja - bo nie muszą. Chodzi o
          forme wypowiedzi jaka narzucasz a ja do Twojego poziomu prowadzenia dialogu nie
          zamierzam sie znizac.
          I tym różni sie moja rozmowa z Tri, nawet jak stajemy po dwóch stronach
          barykady - Tri... nie używa epitetów, nie obraża, nie ośmiesza i nie pisze
          głupot, no ale takim poziomem posługuja sie tylko ludzie inteligentni.
          I odczep sie od niego jako admina, bo akurat w dbaniu o stałość związku masz w
          nim sprzymierzeńca.
          • bet66 Re: to.ja.kas. 26.06.06, 15:17
            a dlaczego tutaj nie napisałaś tego "wspaniałego" tekstu?
            Jestes kłamczuszką, bo tam przechwalasz się ile to on na ciebie wydaje.
            Ja do twojego poziomu kochanki nigdy sie nie zniżę.
        • bet66 nangaparbat 26.06.06, 15:15
          zapomniałam dodać , ze ta panienka zyje w stałym związku, ale jej facet jest
          biedniejszy od kochanka, najlepiej dwie krowy doić, co nie?
          • kasiar74 Re: nangaparbat 26.06.06, 15:16
            bet czy to dotyczy bezposrednio ciebie?? przecież zupełnie nie, po co ci to?
            • bet66 Re: nangaparbat 26.06.06, 15:18
              aby pokazać, jak "bezinteresowne" są kochanki
              • kasiar74 Re: nangaparbat 26.06.06, 15:19
                komu chcesz to pokazac, swojemu meżowi? On zrozumiał swoj bład czy ty będziesz
                a niego robic swięta wojne?
                • to.ja.kas Re: nangaparbat 26.06.06, 15:24
                  bet przeczytaj tamten watek i moze odkryjesz, ze nie jest on o mnie.
                  Jest o kims kto mi jest bardzo bliski, wiec odczep sie z łaski swojej i nie
                  kłam, bo przeciez takiej swietej jak ty nie przystoi.

                  Tri, mam prosbe czy ta jalowa dyskusja na tematy ktore poruszam na zupelnie
                  innym forum, dyskusja nie dotyczaca tak naprawde mnie, musi trwac?
                  Jesli tak mam wygladac to forum i ten watek to bedzie kolejne miejsce ktore
                  było fajne, pisze celowo "było", bo było juz kilka fajnych miejsc w necie ktore
                  fajne byc przestały jak znalazła sie tam bet. Tego forum byłoby szkoda. Tak
                  uważam.
                  • bet66 kasiu 26.06.06, 15:43
                    przestan już doradzać ludziom , tylko calkowicie przenieś się na zdradzone
                    kontra kochanki, bo tam jest twoje prawdziwe miejsce.
                    • to.ja.kas Re: kasiu 26.06.06, 15:47
                      bet mi tu dobrze i nie mow mi gdzie jest moje miejsce. Ani ty moja mama, ani
                      zona (na szczescie), ani siostra i napewno nie przyjaciolka. Poznalam tu kilka
                      przesympatycznych osob, rozmawia mi sie milo i poza toba nie ma tu nikogo (a w
                      kazdym razie nic mi nie wiadomo) kto zadalby mojego odejscia. Tri nigdy nie
                      grozil nozycami mi, za to tobie juz i owszem. Wiec sie zastanow. Ty jako
                      prawowita zona chyba tym bardziej nie masz czego tu szukac. O rozwodzie nie
                      myslisz, wiec.....samam dokoncz to zdanie,o ile to dla ciebie nie jest za trudne
    • tricolour Nie będę używał nożyczek... 26.06.06, 21:00
      ... kiedy sie ktoś pokłóci a nawet poobraża. Jak ktoś chce użyć epitetu w celu
      ilustracji, bo taka formę wyrazu uważa za najlepszą, to też wielkiego płaczu nie
      będzie. To prywatna sprawa gadających, a reszta może sie poprzyglądać walce w
      kisielu.

      Nie będe jednak tolerował nienawiści szczególnie wtedy, kiedy posty dotykają
      wrazliwości szerszego grona. I to nie dlatego, żem taki prawy i delikatny, ale
      dlatego, że to forum czasem służy pogubionym ludziom, którzy tylko tu mogą sie
      swobodnie wyżalić. Nienawiśc odstraszy ich, a tego nie chcę. Wiem skądinąd, że
      mamy grono czytelników, którzy nie mają jeszcze odwagi, by coś napisać. Publiczy
      zamęt ich nie zachęci.

      Proszę zatem o opanowanie i powolne kończenie zaoognionej sytuacji. To wszystko
      przez ten upał smile)
    • bet66 Re: to.ja.kas. 05.07.06, 12:55
      skoro twój kochanek opowiada ci, ze inni jego wojskowi koledzy zdradzają swoje
      zony i jak to robią, to zapewne on cię tak samo zdradza , jak i oni tylko
      dobrze się kryje...hahaha

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka