Dodaj do ulubionych

Naiwne pytanie

25.06.06, 22:44
Dlaczego odchodzący partner nie stawia sprawy uczciwe? Tak mam kogoś kogo kocham. Wierzę w lepszy związek. Nie licz na nic więcej. Mnie się wydaje, że z szacunku wobec przebytych lat i z poczucia odpowiedzialności tak być powinno. Wiem, wiem, że to naiwne. Ale i tak jestem zdumiony, że żona łże do końca. I przy tym pojawia się kolejne pytanie. Dlaczego tak bardzo odrzucony partner dąży do prawdy, która go tylko zaboli, a nic nie zmieni?
Obserwuj wątek
    • mirlen Re: Naiwne pytanie 25.06.06, 22:49
      Dokładnie takie pytania stawiałam mojemu mężowi. Ale cóż, nie każdy potrafi
      okazywać szaunek zaślepiony światłem nowego zauroczenia...
    • kruszynka301 Re: Naiwne pytanie 25.06.06, 22:59
      mój eks czekał, aż urodzę, aby mi obwieścić mi radosną nowinę, że odchodziwink. Oczywiście był pełen podziwu dla swojego poświęcenia, bo przeciez chciał odejść, kiedy byłam w 3 miesiącuwink)).

      Po prostu głupota ludzka nie zna granic, i nie sądzę, Der, że znajdziesz odpowiedź na swoje pytanie.

      PS nasz rocznik, czyli 74 to jest jakiś zwichrowany, nie sądzisz?
    • 13monique_n Der... 25.06.06, 23:03
      ...bo gorzki lek najlepiej leczy. Bol, trucizne wynikajaca z chorego ukladu
      najlepiej jest wypalic zywym ogniem. Potem juz sie tylko goi. Nie barbrze sie i
      nie slimaczy.
    • daleko_do_siebie Re: Naiwne pytanie 25.06.06, 23:15
      To tylko tchórzostwo. Czasem opakowane ładniej. Znany = z autopsji tok myślenia.
      Cytuję: nie chciałam go zranić (po zdradzie!!!). Chciałam żeby przeczytał nasze
      maile i sms-y i sam żeby wybrał kiedy mnie zapyta. Żeby to wszystko wcześniej
      przemyślał, żeby nie było awantury. A jak powidziałam, że to nieprawda - to też
      było lepiej dla niego. Przyzwyczaił się stopniowo..."
      No comments
    • 374.4w Re: Naiwne pytanie 25.06.06, 23:19
      > Dlaczego odchodzący partner nie stawia sprawy uczciwe? Tak mam kogoś kogo kocha
      > m. Wierzę w lepszy związek.


      bo to jest bardzo, bardzo trudne. Ja musiałam powiedziec, że nie kocham, nie mam
      nikogo, odejść w niebyt mój własny od kogoś komu kiedyś bardzo ufałam, a teraz?
      zero uczuć, ani żalu, ani złości. nic

      Dlaczego tak bardzo odrzucony partner dąży do pra
      > wdy, która go tylko zaboli, a nic nie zmieni?

      żeby zrozumieć, a ponieważ uczucia niełatwo poddają się rozumowi jest to takie
      trudne, czas leczy rany, a przynajmniej zabliźnia
    • 1madzia Re: Z przezorności 25.06.06, 23:25
      Po co miałaby się narażać, gdybyś zechciał ją zacytować na rozprawie rozwodowej
      twierdząc, że sama się przyznała do "posiadania" kochanka.
    • chalsia Re: Naiwne pytanie 26.06.06, 00:37
      Z braku odwagi cywilnej, bo trudno prosto w oczy drugiej osobie, wobec której
      miało się zobowiązania i którą się (ponoć) kochało, przyznać się do
      NIELOJALNOŚCI oraz do faktu, ze się oszukiwało i kłamało.

      Chalsia
    • gossamer2 Re: Naiwne pytanie 26.06.06, 00:44
      W moim przypadku takie bardzo raniące słowa były potrzebne - inaczej głupia
      nadzieja chyba nigdy by sama z siebie nie umarła - a tak została zabita na
      miejscu, bez możliwości reanimacji.
    • nangaparbat3 Re: Naiwne pytanie 26.06.06, 01:42
      Masz rację.
      ale ja jestem jeszcze bardziej naiwna moze, bo wierzę, że w 9 przypadkach na 10
      łże, bo się wstydzi, a nawet dlatego, że boi się zranić.
    • crazysoma Re: Naiwne pytanie 26.06.06, 07:46
      Bo moze wcale nie jest tak jak myslisz, ze jest. Bo moze Ona wcale nie ma
      kogos, tak bardzo, jak Ci sie wydaje, ze ma. Bo moze wcale ten ktos do kogo
      odchodzi nie jest, az taki wazny jak myslala. Bo moze wcale nie wierzy w lepszy
      zwiazek. Ale juz nie mozna cofnac wydarzen.

      A moze prawda jest bardziej banalna - bo sie boi konsekwencji w sadzie, bo sie
      boi co ludzie powiedza, bo chce udawac krysztalowa, bo jest tchorzem?

      Cokolwiek by nie powiedziala to i tak nie uwierzysz...

      pozdrawiam
    • neell5 Re: Naiwne pytanie 26.06.06, 08:06
      witam wszystkich bardzo serdecznie
      der1974 moj były mąz postawił sprawę bardzo jasno , zakochał się , powiedział
      ze odchodzi do niej....ot i cała prawda
      pozdrawiam
    • kurka_wodna2 Trudne pytanie,nie naiwne 26.06.06, 08:22
      Obawiam się,że na Twoje pytania mogą odpowiedzieć tylko zdradzacze-od września
      nie udało mi się znależć odpowiedzi...
      I nadal jej szukam.

      Jako osoba zdradzona myślę,że ukrywanie,oszukiwanie,wciskanie nieprawdy
      zdradzanemu służy do wykorzystania wszystkich korzyści z nieistniejącego już
      związku,a mianowicie:
      -podwyższenia własnej wartośći
      -budowania wizerunku apolla,żadna się nie oprze
      -jaki jestem cenny,ale poczekam czy się o mnie bić będą
      -a kto będzie mi prał,prasował,dogadzał/ kochanka nie może zobaczyć moich poobs
      gaci.../
      -gdzie będę trzymać swoje graty,pamiątki i rupiecie-to nieromantyczne
      -trochę tam dołożyłem,szkoda zostawić
      -dziecko może się odwrócić,należy dbać o pozory
      -mściwa stara i z koneksjami,załatwi mi bezrobocie
      -jeszcze nowa pani nie sprawdzona do końca,będę trzymać 2 sroki za ogon
      -dziecko się nie liczy,ale jak podliczy swoje potrzeby,będzie źle z obiecanym
      nowym peniuarem dla tej młodszej o 25lat.A wtedy może zawiodę,przecież nie
      zawsze się sprawdzam...

      A może nie mówi,że nie istnieje związek-bo może dla zdradzacza go nigdy nie
      było? To,że był obok nie znaczyło,że był-nasz zdradzacz może tylko pił soki z
      nas,wykorzystywał, nie mając zamiaru czegokolwiek budować.

      Patrząc wstecz widzę,że to ja dązyła,dbałam,zabiegałam-on tylko życzliwie mi nie
      przeszkadzał,łaskawie korzystał...Przyszła pora na zdjęcie klapek z oczu.
    • kasiar74 Re: Naiwne pytanie 26.06.06, 09:15
      kilka watków wyzej ktos narzeka ze bez pardonu maż powiadmoił ze nie kocha że
      nie chce, chyba nie da sie takich spraw załtwić najlepiej, z zalozenia
    • phokara Re: Naiwne pytanie 26.06.06, 10:45
      > Dlaczego odchodza˛cy partner nie stawia sprawy uczciwe?

      Ze strachu.
      Dlatego, ze trudno mu sie przyznac przed samym soba do cienkiej kondycji moralnej. To zadne
      odkrycie, ze ludzie pragna siebie widziec lepszymi niz sa w istocie. Latwiej jest krecic i szukac
      tysiaca usprawiedliwien niz spojrzec sobie w pysk i powiedziec "ok, jest problem wiec go
      rozwiaze i poniose konsekwencje swojego wyboru". To wymaga odwagi, a jak zycie pokazuje,
      zdradzaja najczesciej tchorze - stad tyle tandety i kiczu.

      Mnie sie tez dlugo wydawalo, ze szacunek, lojalnosc, przyzwoitosc... bla, bla, bla. I nie dlatego
      mi sie wydawalo, ze jestem naiwna i sadze, ze tak jest swiat urzadzony. Swiat jest urzadzony
      roznie, ale po to ma tyle wariantow zeby sobie wybrac odpowiednie 'mebelki' do wlasnego
      otoczenia. Stad oczekuje sie od partnera postawy, ktora nam samym jest najblizsza. Jesli go na
      to nie stac, to juz nie ma czego zbierac... I to smutne, mysle ze w podobnym stopniu dla mnie,
      jak i mojego Exa. Mysle, ze on tez jest soba dosc mocno rozczarowany i potrzebuje
      rozgrzeszenia, cokolwiek to znaczy.
      • to.ja.kas Re: Naiwne pytanie 26.06.06, 10:54
        Tez Kasiar to zauważyłam.
        Mój partner odszedł, bo przestał kochać, bo małżeństwo umarło, bo poznał mnie.
        Powiedział i odszedł. Zreszta historie pisałam juz kilka razy nnie zamierzam
        pisac znowu.
        Tez źle. No ale cóż w życiu tak jest że czasem wybieramy miedzy mniejszym a
        wiekszym złem i wcale nie jest nam dany patent na nieomylność.
        • bet66 Re: Naiwne pytanie 26.06.06, 15:13
          nie mówisz całej prawdy kasiu, ten "twój" partner nie mieszka z tobą i nie ma
          rozwodu, więc jeszcze z tamtą rodziną nie skończył.
          • to.ja.kas Re: Naiwne pytanie 26.06.06, 15:25
            Mówie gluptasie, ale nie doczytujesz. W niejednym watku o tym pisze, wiec
            czytaj z pełną uwaga a dojdziesz do tego kobieto.
          • phokara Re: Naiwne pytanie 26.06.06, 15:30
            Rozumiem, ze lepiej gdyby mieszkal z nia, tak? Bez rozwodu... Mialaby Pani, pani Bet wieksze
            pole do popisu i wiecej argumentow dla swoich 'prawd', czyz nie?

            Czy partner skonczyl z tamta rodzina czy nie to on sam wie najlepiej. Czy Pani jednak wie lepiej
            niz najlepiej? Mysle, ze Pani wie naj, naj, lepiej choc smiem watpic czy ta watpliwej jakosci
            wiedza trzeba sie akurat dzielic z calym swiatem.

            Chcialabym jeszcze zauwazyc, ze to jest forum "rozwod... i co dalej", a Pani notorycznie pisze
            na temat "... i co wczesniej", co przyznaje jest bardzo ekscytujace ale z pewnoscia istnieja inne
            fora, na ktorych w nieskonczonosc mozna walkowac kochanki na nalesnikowe ciasto.
            • bet66 Re: Naiwne pytanie 26.06.06, 15:39
              skoro "partner" nie rozstał się na dobre z rodziną, nie moze być podawany ,
              jako tzw, dobry przykład rozwiazywania swoich małżeńskich problemów.
              • to.ja.kas Re: Naiwne pytanie 26.06.06, 15:43
                nie napisałam , ze sie rozwiodł bet dziecino, tylko ze ODSZEDŁ. A to jest fakt
                bezsprzeczny. Druga rozprawa na dniach i to tez fakt bezsprzeczny.
                • bet66 Re: Naiwne pytanie 26.06.06, 15:45
                  dopiero teraz się rozwodzi?????hehe
                  • to.ja.kas Re: Naiwne pytanie 26.06.06, 15:49
                    Tak odszedł gdy zlozyl papiery. Odszedł pare miesiecy temu. bet nie wysilaj
                    sie, nie zepsujesz mi dobrego samopoczucia, co nawyzej kolejne forum zepsujesz
                    swoja zolcia i wydasz o sobie kolejne swiadectwo....o ile juz tego nie
                    uczynilas.
                    • bet66 Re: Naiwne pytanie 26.06.06, 15:52
                      to pięknie kasiu, odszedł od żony i od razu znalazł kochankę, czy najpierw
                      znalazł kochankę a zona go wyrzuciła i to ona złozyła papiery o rozwód.
                      • to.ja.kas Re: Naiwne pytanie 26.06.06, 15:54
                        bet powiem ci brzydko jak nikomu innemu do tej pory - a g...no cie to obchodzi.
                        smile
                        Tri, ten post mozesz wyciac.
                        • bet66 Re: Naiwne pytanie 26.06.06, 15:56
                          twoja odpowiedź , potwierdza moją rację.
                    • 13monique_n To.ja.kas.... 26.06.06, 15:59
                      ... czytuje to forum od roku, a nieco krócej pisuje. Lubie czytac Twoje wywazone
                      wspisy (Pho ma Cie pozdrowic), wiec pozwol, ze powiem - nie odpowiadaj bet66.
                      Chrzan jej wpisy. Zdarzaja sie takie osoby na forum. Obieraja sobie cel
                      osobistego ataku, ktorego forma pozostaje na poziomie magla z Koziej Wolki.
                      big_grinDDD Nie daj, sie kas, nie daj sie. Pozdrawiam,M.
                      • bet66 Re: To.ja.kas.... 26.06.06, 16:01
                        kasia potrafi kreować się na tym forum, a prawdziwe oblicze zostawiła na innym
                        forum "zdradzonych kontra kochanki", tam jest zupełnie inna kasią.
                      • to.ja.kas Re: To.ja.kas.... 26.06.06, 16:04
                        Moniczko smile)))

                        Nie zamierzam, nie komus takiemu jak bet
                      • phokara Re: To.ja.kas.... 26.06.06, 16:05
                        Dokladnie.
                        Przestanmy odpisywac na te wpisy, bo zejdziemy do poziomu ponizej poziomu, a i tak nie trafi.
                        • bet66 Re: To.ja.kas.... 26.06.06, 16:10
                          o ten wysoki poziom ci chodzi?
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24087&w=44190451&a=44226394
                  • phokara Re: Naiwne pytanie 26.06.06, 15:49
                    No czasem lepiej pozno niz wcale.
                    I prosze to przekazac mezowi, hehe.
                    • bet66 Re: Naiwne pytanie 26.06.06, 15:57
                      phokara, a ty to wiesz po sobie...hehe
    • der1974 Re: Naiwne pytanie 27.06.06, 03:17
      Żona nadal nie stawia sprawy uczciwe. Mimo ż dzisiaj powiedziała, że chce
      rozwodu już już, najlepiej jak tylko wrócę do domu. Wsystko jasne jest i jakoś
      mnie ta oczywistość pobolewa. Oczy się same otwierają na prawdę. I nie jestem
      przekonany, że jest mi lepiej.
      • z_mazur Re: Naiwne pytanie 27.06.06, 08:50
        Wiesz wydaje mi się, że to jednak tkwi w naszych głowach. Faceci mają taką
        skłonność do nieprzyjmowania czegoś do wiadomości. Szczególnie jak ich nie
        przekonują racjonale argumenty. My jesteśmy logiczni i jeśli coś nie przekonuje
        nas do końca logicznie trudno nam to przyjąć.
        Mnie też argumenty żony (te logiczne) absolutnie nie przekonują. Strasznie
        trudno mi było przyjąć do wiadomości, że mogła mnie tak po prostu przestać
        kochać. No bo przecież nie ma do tego racjonalnych przesłanek.
        Niestety mówimy tutaj o uczuciach a one nie poddają się racjonalizmowi.
        Też na początku myślałem, że musi być ktoś trzeci teraz po 8 miesiącach widzę
        że to jednak nieprawda. I świadomość tego że ona mnie po prostu przestała
        kochać powoli do mnie dociera. Trudno z tym się zmierzyć.
        Bo momentalnie pojawia się pytanie "dlaczego?". A co gorsza zaczynamy szukać
        odpowiedzi na to pytanie, i najczęściej te odpowiedzi są ciągiem obwiniania
        się. Zdrowienie zaczyna się w momencie gdy zaczynamy rozumieć, że nie ponosimy
        odpowiedzialności za czyjeś uczucia. Prawdziwa miłość jest wtedy gdy kocha się
        mimo czegoś a nie za coś i jeśli ten ktoś nas przestał kochać to nie nasza wina.
        I tego się będę trzyjmał i tłukł to sobie do tego racjonalistycznego łba.
        • mirlen Re: Naiwne pytanie 27.06.06, 09:23
          A ja myślałam, że to kobiety mają skłonność nieprzyjmowania czegoś do
          wiadomości... A może mam cechy męskie i dlatego moja logika nie przyjmuje
          pewnych argumentów wink
          Też wbijam sobie do racjonalistycznego łba, co prawda nie młotkiem, bo takowego
          nie posiadam, ale pięścią, że zrobiłam wszystko co tylko potrafi zrobić
          kochająca (nie zakochana) kobieta. I że nie zmienię serca mojego jeszcze męża.
          • z_mazur Re: Naiwne pytanie 27.06.06, 12:05
            W przypadku mężczyzn i kobiet zachodzi trochę różne zjawisko.
            Kobiety nie przyjmują do wiadomości faktów mimo że potrafią zrozumieć ich
            przesłanki. Natomiast mężczyźni przyjmują fakty ale nie potrafią zrozumieć
            przesłanek.
            Efetk w każdym razie jest ten sam nieumięjętność pogodzenia się z sytuacją.
            • mirlen Re: Naiwne pytanie 27.06.06, 12:09
              Koniec końców wszyscy i tak musimy pogodzić się z zaistniałą sytuacją...
        • 13monique_n Kocha sie mimo wszystko... 27.06.06, 12:29
          ...fakt. A jak dlugo sie kocha, mimo wszystko? A co, jesli milosc jest zabijana
          "na raty"? I kiedys, ta logiczna inaczej, ale uczuciowa i lojalna kobieta
          stwierdza z zalem, ze wszystkie starania, ze jej milosc i wszystko, co dawala
          jakos tak "rozjechalo sie" z potrzebami i oczekiwaniami meza. Wiec ja bym tylko
          prosila o nie generalizowanie i raczej napisanie - ludzie czasem przestaja sie
          kochac, czasem jest powod, a czasem go nie ma, albo pozostal niezauwazony,
          dopoki sie nie zrobilo za pozno. To juz jednak inny temat. Pozdrawiam.
      • verita75 Re: Naiwne pytanie 27.06.06, 10:35
        Nie mówią uczciwie o co chodzi bo są tchórzami. To już ktoś tutaj stwierdził.
        I gdyby spróbowali być uczciwi musieliby przyznać sami przed sobą, że zrobili
        coś bardzo złego. Zdradzali a to jest wyrządzenie drugiej stronie ogromnej
        krzywdy.
        Mnie również oczy się otworzyły i wcale nie chcę zaakceptować tego co
        zobaczyły. Może z czasem będzie lepiej ale teraz to boli. I teraz to na mnie
        spadł ciężar sytuacji. Ja, podobnie jak ty, muszę udźwignąć prawdę, którą
        przecież chciałam poznać. I nie pomaga tu na razie racjonalizm. Co z tego, że
        rozum mi mówi, że dobrze, że wiem. Emocjonalnie na to nie jestem gotowa,
        zresztą pewnie nikt nie był. Ja jestem przekonana, że nie jest mi lepiej.
        Czasem myślę, że wolałabym dalej nic nie wiedzieć.
    • maheda Re: Naiwne pytanie 27.06.06, 09:08
      Postawienie sprawy uczciwie nie zawsze przynosi efekty.
      Ja od swojego Eksa po raz pierwszy odeszłam, mówiąc uczciwie, że nie widzę
      przyszłości naszego związku, że psychicznie i fizycznie mnie (i Eksa) ten
      związek wykańcza, że jesteśmy zbyt różni, zbyt różne cele w życiu i zbyt różny
      sposób ich realizacji.
      Prosił... po kilku miesiącach dałam się przekonać, żeby próbować raz jeszcze.
      Zaczęło się szpiegowanie mnie, traktowanie mnie tak oschle, że kilkakrotnie
      zrobiłam sobie fizyczną krzywdę, żeby się mną przejął, przytulił, rozczulił, że
      coś mi się stało - nigdy niczego takiego nie zrobił. Przeszłam przez taką
      depresję, że dziwię się teraz, że ją przeżyłam i nie zrobiłam sobie krzywdy - a
      byłam tego naprawdę bardzo blisko. A Eks cały czas żądał, wymagał, miał
      pretensje, mówił, mówił, mówił...
      Po dwóch latach takiego "ratowania związku" jednak odeszłam z dzieckiem. Do
      Mamy. Oczywiście to ja byłam ta zła i niedobra, bo jak mogłam Go opuścić. Jak
      teraz patrzę wstecz, to rzeczywiście, oboje (więc i ja) narobiliśmy masę błędów
      i podeszliśmy do tego małżeństwa niesamowicie egoistycznie - stąd źródło
      wszelkich problemów.
      Niemniej jednak... nawet, jeśli odchodzący/odchodząca stawia sprawę uczciwie -
      wychodzi na osobę z gruntu złą, niedobrą, nawet, jeśli to odejście jest naprawdę
      jedynym sposobem na to, żeby wszystkim uratować psychikę. Teraz już to widać, po
      latach, że zyskała na tym rozwodzie cała nasza trójka - i Eks, i dziecko, i ja.
      Ale w momencie odejścia - ZAWSZE partner odchodzący będzie osobą złą i
      niegodziwą. Niezależnie od tego, czy powie wprost, czy będzie oszukiwać.
    • azb11 Re: Naiwne pytanie 03.07.06, 10:37
      ja mimo wszystko oczekiwałam uczciwości i gdy szedł w zaparte że kochanka jest
      wymysłem mojej chorej wyobraźni i ze mam urojenia obwiniałam siebie i
      pogrążałam się w depresji. Dopiero kiedy zaczęłam wierzyć w to co widzę
      zaczełam sobie radzić z sytuacją
      • kasiar74 Re: Naiwne pytanie 03.07.06, 10:46
        ty tez masz urojenia?? boshe myślałam że tylko ja
    • m.4 Re: Naiwne pytanie 04.07.06, 11:58
      Nie wszysycy odrzuceni partnerze daza do prawdy. Gdy odkrylem romans zony a ona
      zaprzeczyla jakoby miala kogs zrozumialem ze to koniec.Nie chcilem poznac
      prawdy dlaczego zdradzila.Odbudowuje swoje zycie.Nie kazdy czlowiek chce
      wiedziec dlczego.
      • der1974 Re: Naiwne pytanie 04.07.06, 18:54
        Wydaje mi się, że tu nie chodzi o prawdę, dlaczego odchodzi. Bo to i tak Cię prędzej czy później dopadnie. Raczej mi chodziło o pewne uczciwe postawienie sprawy przez odchodzącego partnera, a nie poszukiwanie odpowiedzi na pytanie dlaczego? Ale po kilku dniach samotności juz nie potrzebuję tej prawdy, ani szczerości. 5 dzień jestem sam i czuję, że odżywam. Już mnie nie interesuje czemu, co się stało. Zrozumiałem, że bez niej jest dobrze. Że zacząłem żyć w końcu. Że zasypiam spokojnie i rano nie mogę wstać. Że wracam do domu i nie stresuję się jej obecnością, ani nie zastanawiam się co robi, zrobi, jak się zachowa, czy gdzieś pojedzie i co powie do mnie albo o mnie. Mam to wszystko w nosie!!! I jest mi dobrze, bo jestem spokojny, choć mi smutno.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka