Dodaj do ulubionych

szybko to poszło

27.06.06, 03:32
Znacie wstępnie moją historię. Małżonka miesiąc temu zakomunikowała, że chce
odejść. Po paru dniach zawarła przedwstępną umowę kupna mieszkania. Dzisiaj w
rozmowie powiedziała, że dostała kredyt i że odchodzi w piątek. I że "skoro
tak bardzo chcę" to ona w poniedziałek może złożyć pozew o rozwód. Szybko jej
to poszło. Ja już kilka dni temu zrozumiałem kto to jest. A dzisiaj się
niejako utwierdziłem w tym przekonaniu. I prawda jest bolesna. Bo wygląda na
to, że ożeniła się aby coś osiągnąć (studia prawnicze, radca prawny, praca w
korporacji). A teraz skacze do góry, bo od 2 lat ma romans ze swoim szefem. A
ja 2 lata temu odszedłem z korporacji i buduję własną firmę. Myślę, że wtedy
mnie skreśliła. Że uznała, że już nie dam rady, że nie warto na mnie stawiać.
Od wiosny 2005 marnie się czuję w tym związku i myślę, że wtedy albo właśnie
wcześniej to się zaczęło. W maju powiedziała, że odchodzi, dzisiaj, że chce
rozwodu. No mówiąc krótko dogadała się z kolegą. Pewnie złożył pozew o
rozwód, a może dostał rozwód. Z jednej strony to dobrze, że odchodzi bo to
tylko świadectwo wyrachowania jest i dowód na to, że nie była warta
poświęceń, ale z drugiej strony czuję się jednak oszukany i niedobrze mi z
tym.
Obserwuj wątek
    • gad_forumowy Re: szybko to poszło 27.06.06, 06:18
      Jesteś prawnikiem to wiesz co należy zrobić. Wniosek o odrzucenie pozew o rozwód z orzekaniem o winie i wnioskiem o odrzucenie pozwu żony będzie właściwym rozwiązaniem.
      • naemi Re: szybko to poszło 27.06.06, 09:07
        powołaj jej szefa na świadka w procesie rozwodowym
    • scriptus Re: szybko to poszło 27.06.06, 08:09
      No tak, współczuję i sam nie wiem, czy mam się cieszyć, czy martwić, że moja nie
      jest prawniczką.
    • maheda Re: szybko to poszło 27.06.06, 08:53
      Der, lepiej teraz, niż za 15 lat...
      Oczywiście, lepiej nie być oszukiwanym wcale, ale jednak lepiej być oszukiwanym
      krócej, niż dłużej, prawda?
    • kasiar74 Re: szybko to poszło 27.06.06, 09:01
      tak myslałam że wcale nie beziesz taki zadowolony z jej wyprowadzki jak ci się
      zdawało, naprawde wspołczuje ci ze musisz to przechodzić

      gg:1418322
    • naemi Re: szybko to poszło 27.06.06, 09:06
      nie ma to ,jak się dobrze ustawić w zyciu , są niestety kobiety interesowne.
      Twoja z szefem zawarła transakcję wiązaną sex za stanowisko, a na pocieszenie
      dodam, ze takie układy mają krótki zywot i to kobieta płaci najwyższą cenę za
      romans w firmie.
      • to.ja.kas Re: szybko to poszło 27.06.06, 09:12
        Kochanka mojego szefa zapłaciła taka najwyzsza cene. od 5 lat jest jego zona :-
        ))))
    • mirlen Re: szybko to poszło 27.06.06, 09:13
      Rozum podpowiada jedno, serce jednak boli... I żadne argumenty rozumu tego nie
      zmienią.
      Z drugiej strony życie w niepewności dobija. Teraz masz juz pewność, cholernie
      bolesną, ale wiesz na czym stoisz. To lepsze niż balansowanie na krawędzi i
      spoglądanie z obawą na to co jest poza tą krawędzią.
    • verita75 Re: szybko to poszło 27.06.06, 09:14
      Przykro mi der. Bardzo trudno tę głupią prawdę zaakceptować. Bo przecież prawda
      miała być w związku zupełnie inna...
      Możemy sobie mówić, że nie są warci naszych poświęceń, ale co z tego. Skoro
      przysięgaliśmy być z nimi, chcieliśmy się dla nich poświęcać. Po prostu z nimi
      być. I bardzo trudno przyjąć do wiadomości, że nagle oni są inni niż
      wierzyliśmy.
    • crazysoma Re: szybko to poszło 27.06.06, 09:23
      Der, przykro... Ale zobacz - Twojego malzenstwa nie ma juz tak naprawde od
      roku, a moze i dluzej, tak naprawde to byles oszukiwany przez 2 lata (a moze i
      dluzej, od dwoch lat przekonujesz sie kim jest najblizsza Ci osoba i kim Ty
      jestes dla Niej. Der - teraz poznales prawde, boli fakt, zawsze boli kiedy
      spadamy na ziemie, bo nie jestesmy kotami i tylek musimy sobie potluc smile ale
      od teraz masz szanse zyc realnym zyciem, bez kombinacji, domyslow, poczucia
      oszustwa, niedosytu, zlego samopoczucia, oszustw etc, etc.
      Ja wiem, ze to wszystko do Ciebie teraz nie dociera, ale dotrze, naprawde.
      Trzymaj sie.
      pozdrawiam
    • ak70 Re: szybko to poszło 27.06.06, 10:09
      "I spotkali się... mężczyzna z przeszłością... i kobieta po przejściach. A
      ponieważ kazde z nich niosło swoją ciężką walizkę nie było im trudno zrozumieć
      co czuje drugie i jak łatwo jest zranić drugiego człowieka, jak trudno budować
      na solidnych podstawach... i że małe, niewyjaśnione nieporozumienie może być
      zalążkiem dzielącego ich muru. Dlatego potrafili czerpać ze swoich doswiadczeń
      i budować prawdziwą miłość, pielęgnować ją, szanować siebie nawzajem i wspierać
      w trudach życia"...
      Der... jesteś młodym mężczyzną... jest gdzieś Twoja połówka.. poczekaj... nie
      zamykaj sie w żalu i bólu (wiem, to trudne, doskonale Cie rozumiem!)...
      traficie na siebie.. tego Ci życzę!
    • phokara Re: szybko to posz?o 27.06.06, 10:40
      Szybko to poszlo?
      To chyba lepiej... Nie ma gorszej traumy niz bujanie sie w prawo i w lewo przez nastepne
      miesiace i lata nie dajac sobie szansy na zrobienie kroku do przodu. To jest dopiero dramat.

      Powiem Ci cos Der,
      doskonale rozumiem, ze sie czujesz oszukany i trudno Ci sie z tym pogodzic. Ale zrobisz teraz
      duzy blad walkujac w kolko pytanie 'dlaczego' i szukajac na nie odpowiedzi.
      Nie wiem czy Twoja zona byla wyrachowana i malzenstwo z Toba bylo efektem zimnej
      kalkulacji. Trudno mi w to uwierzyc - a jesli nawet, to faktycznie, jak sam napisales nie ma
      czego zalowac. Znajac jednak zycie wydaje mi sie, ze w ktoryms momencie mineliscie sie w
      tym zwiazku i wzajemnie rozczarowaliscie. Nie ma sensu tego dluzej ciagnac, a im szybciej to
      przetniecie tym lepiej.



      • der1974 Re: szybko to posz?o 27.06.06, 11:23
        Nie, nie zadaję sobie pytania dlaczego. Boli ale się cieszę, bo myślałem, że
        zwariowałem. A jednak uczucia i intuicja mnie nie myliły. Dzisiaj mam nowy
        fakt, ale na razie o nim nie powiem. Z dowodami nie chcę się ujawniać po prostu
        do czasu postępowania sądowego. A teraz czuję dużą ulgę. Rano bardzo długo
        płakałem, ale to było takie oczyszczające. Jakby wszystkie emocje opadły. Nie
        żałuję i nie pytam dlaczego. Najważniejsze, że wiem, że nie oszalałem. Że ta
        paranoja wewnętrzna się wobec brzmienia faktów kończy. Chcę iść do przodu, ale
        chcę poznać prawdę do końca. Choćby nie wiem jak bolesna miała być. Piątek to
        będzie bardzo symboliczny dzień. Bardzo.
        • 13monique_n Nie zwariowales... 27.06.06, 11:47
          ... bedziesz zyc i cieszyc sie zyciem. Sam sobie napisales, dlaczego. I dobrze,
          ze szybko poszlo. Teraz bedzie sie goic, zamiast sie paprac. Trzymaj sie.
        • mirlen coś jest z tymi piątkami... 27.06.06, 11:55
          u mnie też to jest od kilku miesięcy symboliczny dzień...
        • mirlen I jeszcze fragment piosenki - bardzo adekwatny 27.06.06, 12:03
          Nie musisz kochać mnie
          jesteś wolny
          od kiedy znam odpowiedź - cieszę się
          jest mi trochę lżej
          trochę lepiej śpię już samotnie
          od teraz mam przynajmniej jeden cel
          zapomnieć cię

          I przepędzam czarne myśli z mego nieba
          swe anioły budzę śpiące słodko gdzieś we mgle..
      • z_mazur Re: szybko to posz?o 27.06.06, 12:19
        Strasznie nie lubię takich kategorycznych stwierdzeń.
        Szczególnie jeśli dotyczą relacji międzyludzkich.
        Badania statystyk krajów w których już od wielu lat istnieje formalna separacja
        (Niemcy, kraje Skandynawskie, niektóre stany USA) pokazują że około 30%
        orzeczeń o separacji kończy się powrotem do pozycia małżeńskiego. Ponadto co
        równwież istotne, pary które przed ostatecznym rozstaniem były w separacji
        rozwodzą się o wiele spokojniej i nie ma przeważnie problemów z podziałem
        majątku i ustaleniami szczegółow dotyczących opieki nad dziećmi. Dlatego nie
        zawsze szybki rozwód jest dobrym wyjściem, bo często ta strona która nie chce
        rozstania rozpoczyna walkę i kończy się to bardzo przykrymi ekscesami.

        A wałkowanie pytania "dlaczego" jest normalnym etapem wychodzenia z kryzysu po
        traumatycznym przeżyciu, i tutaj też zachodzą różne fazy, poczynając od
        obwiniania siebie a kończąc na obiektywnym oglądzie sytuacji. I tutaj też nie
        ma sensu przyspieszanie niczego, różni ludzie przechodzą to w różnym tempie.
        IMHO 6 miesięcy to najkrótszy okres w którym można się uporać z taką sytuacją
        emocjonalną.
        Pytanie "dlaczego" zadają sobie zarówno osoby których bliscy odeszli w wyniku
        nagłej śmierci, jak i ofiary kataklizmów itp. to normalne po traumie.
        • phokara Re: szybko to posz?o 27.06.06, 12:36
          > Pytanie "dlaczego" zadaja˛ sobie zarówno osoby których bliscy odeszli w wyniku
          > nag?ej s´mierci, jak i ofiary kataklizmów itp. to normalne po traumie.

          Tez uwazam, ze to normalne. Natomiast uwazam za NIENORMALNE walkowanie tego w kolko
          wel w nieskonczonosc (a tak wlasnie napisalam).
          Przyznaje sie, ze zyje malo 'statystycznie' wiec moze nie spelniam jakichs dziwnych norm,
          pozwole sobie jednak zauwazyc, ze znam kilka osob, ktore latami calymi miela swoja
          rozwodowa porazke i nie sa w stanie sie na niczym innym skoncentrowac. Smutne.

          > IMHO 6 miesie˛cy to najkrótszy okres w którym moz˙na sie˛ uporac´ z taka˛ sytuacja˛
          > emocjonalna˛.

          A jak ktos sie upora w 5 miesiecy, to co...? Ma usiasc i plakac przez kolejny miesiac, zeby sie
          zgadzalo w roczniku statystycznym? Paranoja.
          • z_mazur Re: szybko to posz?o 27.06.06, 13:30
            No oczywiście ale autor wątku dopiero od paru miesięcy jest w tej sytaucji więc
            nie ma go co specjalnie poganiać, bo dodatkowo zacznie odczuwac poczucie winy i
            złość na siebie. Jeśli będzie takie pytania na forum zadawał za pół roku to sam
            zacznę go przekonywać że czas zacząć coś z tym robić. Na razie byłoby
            nienormalne gdyby sobie nie zadawał tego pytania. Wszystko ma swój czas.
            Co do statystyki, oczywiście nie ma sensu zarówno sztywne trzymanie się jej
            wyników ale też i ich negowanie.
            Może po pięciu miesiącach nie powinien płakać ale być może (podkreślam tryb
            przypuszczający) to byłby sygnał że jeszcze nie do końca uporał się ze
            wszystkimi emocjami i tylko mu się tak wydaje.
            Oprócz nauki jestem też zwolennikiem codziennych przekonań. Nie na darmo jest
            przyjęte, że żałoba po najbliższej osobie trwa rok. Ja i tak zdecydowanie
            skróciłem ten okres.
    • misbaskerwill Re: no i dobrze:) 27.06.06, 11:27
      jak gdzieś przeczytałem: "głębokie rany najlepiej wypala silna trucizna".
      Dlatego my, oszukani, zawsze wolimy znać "całą" prawdę. A oni - zdrajcy, nie
      wiedzieć czemu nawet tego zwykle nie są w stanie nam oddać...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka