Dodaj do ulubionych

patrze na Kinge Rusin i mysle....

31.08.06, 11:24
ze podnosi sie jak Feniks z popiolow. JEstem pelana podziwu, ze sie nie
zalamala sytuacja, ze nie dala sie dluzej upokarzac i walczy o swoja godnosc,
wychodzac z cienia supermana Lisa (pewnie nie kazda zdecydowalaby sie na ten
krok-taki ustawiony facetsmile). Fajnie by bylo jakby byla znami na forum.

ps dzis w "zyciu na goraco" jest jej zdjecie z przystojnym wlochemsmile
Obserwuj wątek
    • misbaskerwill Re: patrze na Kinge Rusin i mysle.... 31.08.06, 12:42
      Może ten Lis to jednak nie aż taka "zła mężczyzna była"...
      Może wcale nie zamierzał jej zniszczyć kariery zawodowej, tylko się z nią
      rozwiódł...
      ...ale nie znam szczegółów.
      Jak ktoś ma maila do Kingi, niech ją tu zaprosi, to nam sama opowie.
      I o tym gorącym Włochu też - może ma ładne rodzeństwo?smile
      Bo ja tam gazetom nie wierzęsmile
      • alicja611 Re: patrze na Kinge Rusin i mysle.... 31.08.06, 13:12
        Ja myle, ze nie chodzilo o jej kariere (przeciez zostawila ja na dlugi czas po
        to aby maz robil kariere). Chodzilo o niedocenienie jej jako zony, upokorzenie
        (romans meza). Powiedziala kiedys "myslalam, ze gramy z mezem w tej samej
        druzynie". Powrot do pracy pozwolil jej na ponowna niezaleznosc.
        Jestem podobnym przypadkiem. Maz budowal swoja kariere. Ja usunelem sie w cien
        (gary, dzieci, dom) i go wspieralam, bo myslalm, ze ta budowla jest wspolna.
        Okazalo sie, ze on to robil dla SIEBIE.

        Byloby super gdyby Kinga byla na forumsmile!!!!!
        • libra22 Re: patrze na Kinge Rusin i mysle.... 31.08.06, 14:03
          Dawno, dawno temu - kiedy jeszcze do głowy mi nie przyszło, że i ja zawitam do
          tego grona - czytałam artykuł o kilku żonach sławnych mężczyzn, które albo
          zostały zostawione, albo same odeszły. Ale to były rozstania po ok 20 i więcej
          latach małżeństwa, więc żony nie były już tak młode jak pani Rusin. I
          anjbardziej zadziwiła mnie żona Wojciecha Młynarskiego, bo to ona odeszła od
          niego i starała się budować swoje życie. Coś musiało być mocno nie tak chyba w
          tym związku?
          • alicja611 Re: patrze na Kinge Rusin i mysle.... 31.08.06, 14:08
            to jest chyba tak, ze w pewnym momencie stwierdzasz, ze twoje zycie mija, a
            wszystko bylo podporzadkowane budowaniem kariery meza, tak, ze stracilas swoja
            tozsamosc, swoje ambicje, swoje ja.....i jak maz zaczyna wreszcie swirowac bo
            pozycja i forsa mu odbila (kochanka, traktowanie cie jak ofiary itp)
            postanawiasz to przerwac. Rozumiem te decyzje podjeta w kazdym czasie
            niezaleznie czy jestes mlada czy stara kobieta.
        • a.niech.to Re: patrze na Kinge Rusin i mysle.... 31.08.06, 14:27
          alicja611 napisała:

          > Maz budowal swoja kariere. Ja usunelem sie w cien
          > (gary, dzieci, dom) i go wspieralam, bo myslalm, ze ta budowla jest wspolna.
          > Okazalo sie, ze on to robil dla SIEBIE.
          Trochę trzeba pożyć, żeby wpaść na taką myśl, po prostu... i dalej budować
          swoje ego na cudzej d..e.

          • alicja611 a.niech.to -co masz na myśli? 31.08.06, 14:36

            > Trochę trzeba pożyć, żeby wpaść na taką myśl, po prostu... i dalej budować
            > swoje ego na cudzej d..e.
            >
            rozwiń ten wątek proszę-co masz na myśli?
            • pudeleczko_75 Re: a.niech.to -co masz na myśli? 31.08.06, 14:39
              odnosnie wątku - nie uwazacie, ze ocenianie czyjejś postawy, życia, rozwodu
              itd. nie znając sytuacji i wskazując strony po iminiu i nazwisku jest nie na
              miejscu???
              to, że ktoś wystepuje w tv nie oznacza, że inni mają prawo osądów.
              nie kontynuujmy rozmów o ludziach, których nie znamy.
              • alicja611 Re: a.niech.to -co masz na myśli? 31.08.06, 14:47
                pudeleczko_75 napisała:

                > odnosnie wątku - nie uwazacie, ze ocenianie czyjejś postawy, życia, rozwodu
                > itd. nie znając sytuacji i wskazując strony po iminiu i nazwisku jest nie na
                > miejscu???
                > to, że ktoś wystepuje w tv nie oznacza, że inni mają prawo osądów.
                > nie kontynuujmy rozmów o ludziach, których nie znamy.

                mysle, ze osoby medialne wybierajac taki zawod, a nie inny sa swiadome tego, ze
                skazuja sie na sprzedaz-normalne w kazdym kraju; sa tematem gazet kolorowych,
                ludzie patrza na ich zachowanie, czerpia wzorce lub neguja, oceniaja ich.
            • a.niech.to Re: a.niech.to -co masz na myśli? 31.08.06, 14:43
              Uważam, że dostrzeżenie faktu zawładnięcia przez kogoś cudzym życiem, aby je
              spożytkować jako własne, świadczy o znacznej dojrzałości. Można pomnożyć
              wysiłki przez innych, aby być większym, czyt. więcej zdobyć. Dla osiągnięcia
              monstrualnych rozmiarów wystarczy wmówić otoczeniu, że grabieży dokonano w jego
              żywotnym interesie.
              Zdarza się nader często, wystarczy się rozejrzeć, a już najlepiej w porę.
              • alicja611 Re: a.niech.to -co masz na myśli? 31.08.06, 14:55
                a.niech.to napisała:

                > Uważam, że dostrzeżenie faktu zawładnięcia przez kogoś cudzym życiem, aby je
                > spożytkować jako własne, świadczy o znacznej dojrzałości. Można pomnożyć
                > wysiłki przez innych, aby być większym, czyt. więcej zdobyć. Dla osiągnięcia
                > monstrualnych rozmiarów wystarczy wmówić otoczeniu, że grabieży dokonano w jego
                >
                > żywotnym interesie.
                > Zdarza się nader często, wystarczy się rozejrzeć, a już najlepiej w porę.

                tak , tak.... to jasne, ale dotad myslalam, ze dotyczy to wylacznie ukladow
                kapitalistycznych (pracodawca-pracownik, szef-podwladny), a nie ukladow
                malzenskich...tu powinno byc wiecej bezinteresownosci -bo przeciez to milosc
                buduje zwiazek, a milosc to dawanie, a nie branie (tak mowil ksiadz)
















                • a.niech.to Re: a.niech.to -co masz na myśli? 31.08.06, 15:13
                  alicja611 napisała:

                  > bo przeciez to milosc
                  > buduje zwiazek, a milosc to dawanie, a nie branie (tak mowil ksiadz)
                  Zgadzam się z księdzem, ale nie każdy złodziej to Janosik. Nie wolno pozwolić
                  na ordynarne grabieże chorym na zaćmę egoistom. Perły przed wieprze - tak też
                  mawiają w kościele.
                  >
                  >
                  >
                  >
                  >
                  >
                  >
                  >
                  >
                  >
                  >
                  • kruszynka301 Re: a.niech.to -co masz na myśli? 31.08.06, 16:52
                    > alicja611 napisała:
                    >
                    > > bo przeciez to milosc
                    > > buduje zwiazek, a milosc to dawanie, a nie branie (tak mowil ksiadz)

                    Coś tu się nie zgadza - przecież nie mogą dwie osoby naraz dawać, a nie brać!!!!
                    Dla mnie miłość jest wtedy, kiedy obydwie osoby, jednocześnie biorą i dają. Kiedy zastanawiają się, jak sprawić radość kochanej osobie. Kiedy obie są sobą zafascynowane.


                    Księża są dla mnie raczej wątpliwymi autorytetami, jeśli chodzi o rodzinę - bo życie rodzinne znają tylko z teorii (albo z okresu własnego dzieciństwa). Kiedy zaczęłam zadawać księdzu pytania - spłoszył się i odesłał mnie do proboszczawink)).
                    • a.niech.to Re: a.niech.to -co masz na myśli? 31.08.06, 16:57
                      kruszynka301 napisała:

                      > > alicja611 napisała:
                      > >
                      > > > bo przeciez to milosc
                      > > > buduje zwiazek, a milosc to dawanie, a nie branie (tak mowil ksiadz
                      > )
                      >
                      > Coś tu się nie zgadza - przecież nie mogą dwie osoby naraz dawać, a nie
                      brać!!!
                      > !
                      > Dla mnie miłość jest wtedy, kiedy obydwie osoby, jednocześnie biorą i dają.
                      Kie
                      > dy zastanawiają się, jak sprawić radość kochanej osobie.
                      Dopuszczasz,że w ramach rewanżu za TO dobre, ktoś wchodzi w rolę płaczącego
                      klowna, bo kogoś na widowni ten widok ucieszy?
                      > Kiedy obie są sobą zaf
                      > ascynowane.
                      Na pewno tym samym? A moze przedmiot fascynacji stanowią dwie odmienne rzeczy?
                      • kruszynka301 Re: a.niech.to -co masz na myśli? 31.08.06, 17:28
                        posługujesz się skrajnościami
                  • alicja611 Re: a.niech.to -co masz na myśli? 31.08.06, 17:29

                    > >
                    > > Oj, chyba zostane chora na zacme egoistka-znacznie wygodniejsze! Jak to
                    fajnie wyzuc sie ze wszelkich uczuc i wyd...ac wszystkich robiac transfer zyskow
                    na osobiste konto...
                    > >
                    > >
                    > >
                    > >
                    > >
                    > >
                    > >
                    > >
                    > >
    • tricolour A dlaczego by było tak fajnie? 31.08.06, 16:33
      ... Ja nie chcę tutaj żadnej Kingi Rusin tylko dlatego, że pracuje w TV...
      • brzoza75 Re: A dlaczego by było tak fajnie? 31.08.06, 16:45
        a ja na przykład z zaciekawieniem oglądałam Panią Samusinek? chyba nie
        pomyliłam nazwiska, i wczorajszy program na TVN jak pan porwał syna itp. itd. ,
        z zaciekawieniem bo ofiara zawsze jest rozdygotana a sprawca " domowy" taki
        rzeczowy i opanowany...
        • tricolour A co Cię zaciekawiło? 31.08.06, 16:48
          Przemoc? Fakt, że kto inny (nie tylko Ty) doświadcza przemocy?
          • brzoza75 nie rozumiem 31.08.06, 16:49
            ?
            • brzoza75 kumam już 31.08.06, 16:51
              nie Tri zaciekawiło mnie to że ofiara jest zawsze emocjonalnie wyczerpana, a
              sprawca zawsze jest opanowany , to Tri.
              • nangaparbat3 Re: kumam już 31.08.06, 17:10
                brzoza75 napisała:

                >zaciekawiło mnie to że ofiara jest zawsze emocjonalnie wyczerpana, a
                > sprawca zawsze jest opanowany ,
                Tak tak.
                I jeszcze pyta:
                Skad te nerwy?
                Po co ta histeria?
                • brzoza75 Re: kumam już 31.08.06, 17:20
                  smile dokładnie
                  dobrze że już potrafię się z tego śmiać ...
                  • jarkoni Re:Pani Kinga 31.08.06, 18:00
                    Szczerze mówiąc zawsze wydawała mi się pretensjonalną i raczej prymitywną
                    małolatą, wybaczcie Drogie Panie...Wyjechała sobie z Lisem i dojrzała, coś
                    jednak z tego związku wyciagnęła...Widziałem ją ostatnio w jakimś programie
                    chyba TVN na plaży w Sopocie, coś o jodze m.in. I to zupełnie inna, dojrzała,
                    madrzejsza,inaczej mówiąca kobieta...Co prawda ciągle usteczka, gesty jak
                    nastolatka, dziwny śmiech też, ale już fryzura jak 50 latka....Cóż, nie lubię
                    jej ciągle, jest lalkowato-sztuczna...
                    • alicja611 Re:Pani Kinga 31.08.06, 18:45
                      A moze wolisz pania Hanne Smoktunowicz, bo bystrzejsza i p.Lisa udalo sie jej
                      uwiesc?smile Potwierdzilo sie, ze mezczyzni nie doceniaja dobrych kobiet....
                      • tricolour A skąd Ty wiesz takie reczy... 31.08.06, 19:12
                        ... o wszystkich mężczyznach?
                        • alicja611 Re: A skąd Ty wiesz takie reczy... 31.08.06, 19:33
                          tricolour napisał:
                          doświadzcenie

                          > ... o wszystkich mężczyznach?
                          • tricolour Kurza twarz... 31.08.06, 19:35
                            ... miałaś doświadczenie z taką ilością? Uuuuu...

                            smile
                            • jarkoni Re: de gustibus... 31.08.06, 20:34
                              Są gusta i guściki...Nie wnikam zbytnio w prywatne życie pani Kingi Rusin, ale
                              jej po prostu nie lubię i już...Uważam, że na siłę stara się grać
                              światową "damę", a ma i wygląd, i maniery i język podlotka...To tylko moje
                              osobiste zdanie...Mało chyba osiągnęłaby bez Lisa... "Dzień dobry TVN" też
                              będzie krótko...To taka jakby Doda TVN-u..
                              PS Nie chcę oceniać i życzę jej najlepszego, niech wyciągnie po związku z Lisem
                              ile się da...Jej wygrana...
                              • phokara Re: de gustibus... 31.08.06, 21:22
                                No prosze... jak ladnie umiemy obrabiac dupe innym nie potrafiac zajac sie
                                wlasna. Normalnie sie wzruszylam.
                                • alicja611 Re: de gustibus... 31.08.06, 21:28
                                  Dziwne, bo ja widze to zupelnie odwrotnie. To Lis jest karierowiczem i liczy sie
                                  dla niego tylko sukces. Czego mogla sie od meza nauczyc? Tego, ze trzeba dbac o
                                  wlasna "d...e". Tez cenna lekcja, ale bez przesady z ta wdziecznoscia za nia.
                                • a.niech.to Re: de gustibus... 31.08.06, 22:19
                                  phokara napisała:

                                  > Normalnie sie wzruszylam.
                                  Ja też, naturalnie na myśl o moich czterech literach.
                                  • jarkoni Re: de gustibus... 01.09.06, 07:45
                                    Lady P. droga, ja osobiście nie umiem zadbać o własną d...Gorzej, na tyle nie
                                    umiem, ze mam same kłopoty...A starałem się nie obrabiać i nie krytykować tejże
                                    pani...To jej problem, że od lat ma 3 stałe miny (jak podobno Bruce Willis),
                                    jedną pozycję na kanapce typu nóżki skośnie (lumbago dostanie)..Przepraszam,
                                    ona ma na pewno wielu fanów, ale niezależnie od Lisa uważam, że ona po prostu
                                    gra kogoś kim nie jest...Jeśli uważasz, że to krytyka to OK, nazwijmy to
                                    krytyką...Udaje damę i tyle...Zamiast być naturalna...
                                    • alicja611 Re: de gustibus... 01.09.06, 07:55
                                      Mysle, ze dysputy na temat kunsztu p.Kingi i czy sztuczna lala czy nie maja
                                      sensu. Tez sie zgadzam, ze jej ex jest lepszy niz ona. JA patrzylam na to ze
                                      strony ich losow, zycia i malzenstwa. Tego, ze odsunela sie w cien, dopingujac
                                      meza. Nie widze jej sztucznosci, widze walke samotnej, zdradzonej kobiety o swoj
                                      i dzieci byt.
                                    • a.niech.to Re: de gustibus... 01.09.06, 08:14
                                      jarkoni napisał:

                                      > Lady P. droga, ja osobiście nie umiem zadbać o własną d...Gorzej, na tyle nie
                                      > umiem, ze mam same kłopoty...
                                      Jesteś największym kłopotem swojej własnej żony. Co do dbałości o siebie, to
                                      wszystko się zgadza: robisz z siebie ... . Ostatecznie to kwestia wyboru.
                                      Przepraszam.
                                      > A starałem się nie obrabiać i nie krytykować tejże
                                      >
                                      > pani...
                                      Malujesz jej portret całkiem wyraziście. Czytam Twoje posty i tyle Ci powiem,
                                      że to do Twojej Pani mi bliżej. Zapewne nie ja jedna wyznaję zasadę: zanim
                                      wydasz opinię, zapytaj i drugiej strony. Ona milczy, Ty 2 lata jodłujesz. Jej
                                      się świetnie żyje, Ciebie spotyka codziennie to samo nieszczęście. Przepraszam.
    • marcepanna libra- odnsnie rozwodu Mlynarskiego 02.09.06, 23:00
      otoz kiedys sluchalam wywiad (w radio) z jego zona, nie wiem czymowimy o tej
      samej, o matce Agaty i Pauliny
      Otoz ona rozwiodla sie gdyz nie wytrzymala piekla zdrad Malzonka to bylo wrecz
      chorobliwe, cos jak u JFK
      Poniewaz byla psychologiem z wyksztalcenia zalozyla jakies stowarzyszenie
      sluzace kobietom w syt rozwodowych
      Ona powiedziala jeszcze kiedys ze najpiekniejsze piosenki Mlynarskiego pochodza
      z okresu kiedy byli malzenstwem, tego juz nie wiem gdyz malo znam jego tworczosc
      • nangaparbat3 Re: libra- odnsnie rozwodu Mlynarskiego 02.09.06, 23:43
        Jeśli mało znasz jego tworczość, to ciesz się, tyle jeszcze pieknych piosenek
        do poznania!
        Ja kiedyś - baaaardzo dawno temu, zaraz po maturze, szlam odwiedzić koleżankę w
        Teatrze Wielkim, zgubilam sie na jakimś dziedzńcu, więc spytalam o drogę
        przechodzacego pana - on mi tylko powiedział, ktoredy mam iść, ale było w tych
        paru slowach tyle ciepła i uroku, ze do dziś pamietam, i milo mi się robi, jak
        sobie przypominam. Dopiero jak odszedł uświadomiłam sobie wtedy, ze to
        Młynarski.
        Chce tylko przez to powiedzieć, ze sie nie dziwie, że kobitki na niego leciały.
        Chociaż wtedy nie dostrzegłam w nim absolutnie nic z donzuana. Ale moze za
        mloda i za głupia byłam?
    • czarodziejka44 Re: patrze na Kinge Rusin i mysle.... 03.09.06, 17:46
      Jaki charakterek ma Kinga to każdy widzi w tym porannym programie.
      Lis zresztą też jest zaciety i lubi mieć rację, co widac w jego programie.
      Konflikt wiec gotowy.
      Jednak w porównawniu z nim Kinga jest poprostu sztuczna, wchodzi w słowo, lubi
      miec ostatnie zdanie, nieustannie poprawia swojego kolegę Mellera. Żenujaca jest.
      Były mąż Lis jest naturalny i prostolinijny, czego jej ewidentnie brakuje.

      H.Smoktunowicz ma bardziej wyrazisty charakter i osobowość.
      Opórcz tego wszystkiego dodatkowo Kindze brak kultury i klasy.
      Mysle ze Smoktunowicz krótko wezmie Lisa, oczywiscie jeśli jest to wszystko
      prawda co piszą w gazetach.
      • jarkoni Re: patrze na Kinge Rusin i mysle.... 03.09.06, 19:34
        Pani Kindze ewidentnie brakuje i kultury i klasy...Przewiduję krótką karierę w
        próbnym programie z Mellerem..Udaje damę, ale trochę jej daleko...Kto widział
        dziś rano komentarz o koncercie Eltona Johna...Co powiedział Meller i jak to
        skomentowała...Nie użyję słowa "chamskie", powiem tylko duże faux pas...Ale
        podteksty erotyczne, a nawet prawie pornograficzne w porannym programie nie
        przystoją panience, co udaje, że ma ciągle buzię w ciupik i gra damę....Cóż, de
        gustibus....
        • andy322 Re: patrze na Kinge Rusin i mysle.... 09.09.06, 16:00
          ... że jest drętwa i nudna... ja jej nie lubie ... a w ogóle kto zaczął ten
          wątek... mamy brać z niej przykład bo zostawił ją mąż a ona się podniosła???!!!
          też mi autorytet...
          • nangaparbat3 Re: patrze na Kinge Rusin i mysle.... 09.09.06, 16:24
            A gdzie i kiedy moge ją zobaczyć? Tyle o niej gadacie, i wszyscy ja znają,
            poczułam się okropnie wykluczona.
          • phokara Re: patrze na Kinge Rusin i mysle.... 09.09.06, 16:29
            A ja tak patrze na te wszystkie wypowiedzi i mysle...
            czy nikt z Was nie spotkal sie w trakcie rozwodu z wrednymi komentarzami
            srodowiska, pt 'wcale sie nie dziwie, ze mi nie wyszlo', bo...
            ona to przeciez idiotka
            albo
            on to wszak kawal zlamasa...

            Inni zawsze przeciez wiedza najlepiej. Wszystko. O mnie. O nim. O
            wszechswiecie. Cudowne sa takie komentarze. Ale tak naprawde najlepiej opisuja
            osoby, ktore je wyglaszaja.
            Nie umiem tego zrozumiec, zwlaszcza na tym forum.

            Mysle, ze trauma rozwodu w rownym stopniu dotyka tych dretwych i tych
            wyluzowanych, nudziarzy i pasjonatow, blondynow i szatynow. I nawet kretynow
            tez.

            Jesli to jest watek plotkarski wylacznie, to ok. Bawmy sie dalej. To ja
            napisze:
            Nie cierpie Magdy Molek bo jest dretwa, jak kolek!

            Uffff... ulzylo mi - wygadalam sie i super.

            Ale starajmy sie oddzielac wizerunek jakiejs osoby, od problemu, ktory jej
            dotyczy. To sa dwie zupelnie inne sprawy. Nie wiem, czy mamy brac przyklad z
            Kingi Rusin i jakiego rodzaju, ale zauwaze, ze jak na kobiete, ktora sie
            rozwiodla z mezem (regenerujacym sie juz w nowych ramionach) i nie siedzi, nie
            wyje i nie rzuca blotem na owego meza, to wydaje mi sie, ze to nie jest
            przyklad najgorszy. Znam gorsze.
            Odrobine tolerancji i dystansu...
            • jarkoni Re: patrze na Kinge Rusin i mysle.... 09.09.06, 19:36
              Lady P., szczerze mówiąc to niewiele wiem o życiu prywatnym pani Kingi R.
              Jeszcze bardziej szczerze, nie wiedziałem nawet, że jest z Lisem jakaś pani
              Smoktunowicz...Mało się takimi gazetowymi plotami przejmuję...Nawet jakby Lisa
              nie było, a pani Kinga byłaby z wielbłądem to moja opinia się nie
              zmieni...Zadufana w sobie, trochę hmmm chamowata, mało atrakcyjna(to akurat:de
              gustibus) dziewczynka, grająca wielką damę, a mało jej wychodzi ta gra...Co do
              rozwodu z Mister Lisem, niech walczy i to ich sprawa jak się rozwinie...
              PS Wydawała mi się kiedyś sympatyczna, nie rozumiem czemu się zmieniła...
    • kobieta_na_pasach tez ja podziwiam i kibicuje 04.09.06, 15:59
      .
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka