czekolada72
11.09.06, 12:12
Przemyslenia takie nie do konca sprecyzowane, ciagle w formie luznych słów...
Wlasciwie do ludzi juzz PO rozstaniu, rozwodzie....
Czy, po takowym, gdy sie oswoicie zmysla, ze decydujecie sami o sobie, o
sobie samym, ewentualnnie sobie i dziecku ; moze i marzysie jakas
stabilizacja, ulozenie sobie zycia na nowo - czy nie przeraza was to wlasnie
jednoczesnie? taka - ewentualna - koniecznosc podjecia decyzji, w miare
odpowiedzialnej, doroslej - ze sie z kims bedzie, zesie bedzie ponosic
konsekwencje tego bycia razem ; czy nie rodzi sie w was paniczna chec
ucieczki?
To nie prosba o rade, to poprostu ciekawosc co sadzicie.