Dodaj do ulubionych

Takie sobie przemyslenia....

11.09.06, 12:12
Przemyslenia takie nie do konca sprecyzowane, ciagle w formie luznych słów...
Wlasciwie do ludzi juzz PO rozstaniu, rozwodzie....
Czy, po takowym, gdy sie oswoicie zmysla, ze decydujecie sami o sobie, o
sobie samym, ewentualnnie sobie i dziecku ; moze i marzysie jakas
stabilizacja, ulozenie sobie zycia na nowo - czy nie przeraza was to wlasnie
jednoczesnie? taka - ewentualna - koniecznosc podjecia decyzji, w miare
odpowiedzialnej, doroslej - ze sie z kims bedzie, zesie bedzie ponosic
konsekwencje tego bycia razem ; czy nie rodzi sie w was paniczna chec
ucieczki?
To nie prosba o rade, to poprostu ciekawosc co sadzicie.
Obserwuj wątek
    • 374.4w Re: Takie sobie przemyslenia.... 11.09.06, 12:41
      czekolada72 napisała:

      > czy nie przeraza was to wlasnie
      > jednoczesnie? taka - ewentualna - koniecznosc podjecia decyzji, w miare
      > odpowiedzialnej, doroslej - ze sie z kims bedzie, zesie bedzie ponosic
      > konsekwencje tego bycia razem ; czy nie rodzi sie w was paniczna chec
      > ucieczki?

      myślę, żę jeśli przeraża to znaczy, że jeszcze nie pora, to znaczy, że
      poprzedni związek jeszcze siedzi w człowieku
    • z_mazur Re: Takie sobie przemyslenia.... 11.09.06, 12:48
      Tiaaa.

      Ponieważ po weekendzie na forum panuje dosyć luźna i powiedziałbym frywolna
      atmosfera to powiem trochę pół żartem (podkreślam, że tylko pół),
      że marzy się jakaś stabilizacja. Szczególnie w singlowym stanie doskwiera mi
      brak w miarę regularnego pożycia (domyślacie się jakiego).
      Nie jest jakoś dramatycznie źle, ale po kilkunastu latach człowiek się jednak
      przyzwyczaja. wink
      A co do konsekwencji hmmmm, jakoś się nie boję.
      • julka1800 Re: Takie sobie przemyslenia.... 11.09.06, 12:50
        tiaaaaaaa smile))))))))))
      • 374.4w Re: Takie sobie przemyslenia.... 11.09.06, 13:09
        z_mazur napisał:

        > Tiaaa.
        >
        > Ponieważ po weekendzie na forum panuje dosyć luźna i powiedziałbym frywolna
        > atmosfera to powiem trochę pół żartem (podkreślam, że tylko pół),
        > że marzy się jakaś stabilizacja.
        Szczególnie w singlowym stanie doskwiera mi
        > brak w miarę regularnego pożycia (domyślacie się jakiego).


        tak, intelektualnego, tej jedności dusz
        >
        • z_mazur Re: Takie sobie przemyslenia.... 11.09.06, 13:17
          > tak, intelektualnego, tej jedności dusz


          Alez oczywiście, tego zagłębiania się.... w rozważania nad sensem istnienia. wink
          Bo niestety, duskusja z doskoku bywa też interesująca. Ale jednak pełni barw
          nabiera dopiero gdy dobrze poznamy partnera w, hmmmm....., dyskusji.
          • 374.4w Re: Takie sobie przemyslenia.... 11.09.06, 13:29
            mowa ciaławink...
    • soniaaa Re: Takie sobie przemyslenia.... 11.09.06, 12:50
      We mnie ani nie rodzi sie strach, ani panika. Ja po prostu nie mam pojecia
      czego chce. Siedze i mysle, i codziennie odkladam do jutra decyzje o tym, czego
      sama tak naprawde chce.
      Takie niezdecydowanie jest chyba gorsze od panikismile
      Malzenstwo? Ale po co, przeciez juz posmakowalam tego miodu. Wolne zwiazki?
      Niby to najbardziej pociaga, ale czy tego naprawde chce?
      I takie tam rozne...
      Jednak paniki przed kolejnym zwiazkiem raczej nie masmile
      • brzoza75 Re: Takie sobie przemyslenia.... 11.09.06, 13:01
        paniki nie ma, natomiast bardzo szybko uciekam kiedy widzę, że ktoś przesadnie
        stara się mi przypodobać a ja czuję i wiem że to nie to...na siłę mnie chcą
        uszczęśliwiać a ja sobie spokojnie czekam, tego na białym koniu, co mu chyba
        okulał....wink
      • a.niech.to Re: Takie sobie przemyslenia.... 11.09.06, 21:57
        soniaaa napisała:

        > Wolne zwiazki?
        > Niby to najbardziej pociaga, ale czy tego naprawde chce?
        > I takie tam rozne...
        Może chodzi o obszar wolności. Jeśli spotkać normalnego faceta, da się dojść do
        ładu, porządku, spokoju nawet i w małżeństwie. Na temat wolnych związków mam od
        lat sprecyzowane zdanie, są najlepszym rozwiązaniem dla bezdzietnych par. Gdzie
        mają pierzyć się młode, powinno być gniazdo firmowane tym samym dla wszystkich
        nazwiskiem. Dziecku potrzeba gwarancji stabilności domu.

        > Jednak paniki przed kolejnym zwiazkiem raczej nie masmile
        • kornikuno Re: Takie sobie przemyslenia.... 12.09.06, 00:32
          """ Na temat wolnych związków mam od
          lat sprecyzowane zdanie, są najlepszym rozwiązaniem dla bezdzietnych par. Gdzie
          mają pierzyć się młode, powinno być gniazdo firmowane tym samym dla wszystkich
          nazwiskiem. Dziecku potrzeba gwarancji stabilności domu""".
          Moge zgodzic sie, ze dla dziecka potrzeba stabilnosci i gwarancji (?) ..;a
          przede wszystkim milosci obojga Rodzicow...
          Jezeli chodzi o nazwisko jako firmowanie gniazda (?) nic bardziej glupiego (
          sorki) nie slyszalam...co ma nazwisko do gniazda? zyje w kraju gdzie kobieta
          rodzi sie i umiera z wlasnym panienskim nazwiskiem...dzieci nosza nazwisko
          ojca... i nikt nie ma z tym problemu...a raczej korzysta ( kobieta) bo np . po
          wysjsciu za maz nie musi udowadniac nikomu, ze jest ta sama osoba, ktora ma
          doktorat przed slubem!
          mam nadzieje, ze sprawa jasna?
          Pozdrawiam
          IzaBella
          PS
          nazwisko takie czy inne nie nie gwarantuje stabilnosci...niczego! poza wlasnym
          ego!....ossia bycia Pania/Panem X Y Z ...ja tak to widze...bez pryzmatu!
          • berek_76 Re: Takie sobie przemyslenia.... 12.09.06, 13:32
            > Jezeli chodzi o nazwisko jako firmowanie gniazda (?) nic bardziej glupiego (
            > sorki) nie slyszalam...co ma nazwisko do gniazda?

            Kornikuno, ale a.niech.to nie pisąła o nazwisku, tylko o ślubie. W ślubie nie
            chodzi o nazwisko - można pozostać przy własnym smile Chodzi o - jakże obecnie
            niemodne i naiwne - przekonanie, że jeśli związek ma byc stały i na zawsze, to
            się bierze ślub. A jeśli się ślubu wziąć nie chce, to tym samym oznacza, że nie
            traktuje się związku jako "na zawsze"

            I pod tym względem się zgadzam - tzn. kiedy są dzieci, należy swoje życie
            dostosować do tego faktu. nalezy sobie zdawać sprawę, że z tego, co zobaczą,
            chcąc nie chcąc zbudują sobie własne wzorce. Tu gadanie nic nie da - liczy się
            to, co widać. I dlatego wolne, tymczasowe związki rodzica, który ma dzieci, są
            świetnym sposobem na wychowanie motylka albo innej osoby, która po prostu nie
            wie, jak powinien wyglądać normalny, dojrzały związek.

            Wiem, wiem, samotny rodzic też nie jest w związku i tak dalej... Ale czy mając
            niewygodną sytuację należy ją jeszcze pogarszać?

            Swoją drogą, zdumiewa mnie pogląd, że ślub służy li i jedynie zmianie nazwiska uncertain

            -----------------------
            Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)
    • julka1800 Re: Takie sobie przemyslenia.... 11.09.06, 12:58
      odpowiadając na pytanie, nie mam w sobie takiego strachu bo nie myslę ukladać
      sobie zycia z kimkolwiek na powaznie
      • 374.4w Re: Takie sobie przemyslenia.... 11.09.06, 13:05
        związki z kimkolwiek to już mamy za sobą i nikt z pewnością nie chce powtórki
        • czekolada72 Re: Takie sobie przemyslenia.... 11.09.06, 13:11
          Powtorki moze nie.... ale czy na pewno nie chcemy?? ten rycerz na tym koniu? a
          jak juz podjedzie i zacznie sie wspinac - to co - czekamy w oknie czy je
          zabijamy dechami i blacha? a jak zamiast rycerza dotrze solidny stateczny
          rzemieslnik??
        • julka1800 Re: Takie sobie przemyslenia.... 11.09.06, 13:12
          nie 374.4 to nie był związek z "kimkolwiek", inaczej ... ale to zostawię dla
          siebie
      • a.niech.to Re: Takie sobie przemyslenia.... 11.09.06, 21:47
        julka1800 napisała:

        > nie myslę ukladać
        > sobie zycia z kimkolwiek na powaznie
        To byłby ideał ułożyć je sobie na wsesoło.
    • kruszynka301 Re: Takie sobie przemyslenia.... 11.09.06, 13:12
      Akurat spodziewam się maleństwa w drugim związku, więc mogę odpowiedziećwink.

      Nie przeraża mnie (i nigdy nie przerażała) perspektywa związania się z kimś
      nowym. Jednocześnie, nie widzę żadnych konsekwencji bycia razem - wybrałam
      takiego partnera, z którym jestem i czuję się wolna, robię to, na co mam
      ochotę, jestem też niezależna materialnie i mieszkaniowo (oboje mamy swoje
      mieszkania, oczywiscie mieszkamy razem od początku związku). Wspólny mamy tylko
      samochódwink.
      Czuję się bezpieczna, bo - po przejściach z pierwszego małżenstwa, wiem, że
      sobie poradzę.

      Może w moim wypadku trudno mówić o "odpowiedzialnej, dorosłej decyzji" skoro
      zamieszkaliśmy ze sobą tydzień po poznaniuwink. Ale już maleństwo jest jak
      najbardziej decyzją dorosłą i wyczekiwaną, po 5 latach związkuwink. No, może
      trochę nas szantażowały córeczka z teściowąwink.
      • phokara Re: Takie sobie przemyslenia.... 11.09.06, 13:36
        Mnie jakos nie przeraza... ale ja wlasciwie zawsze bylam zwolenniczka teorii, ze zycie to jedna
        wielka improwizacja i nie mozna odpuszczac przyszlosci tylko dlatego, ze przeszlosc wydeptala
        w nas jakies blizny.
        Mysle, ze warto wyrzucic z siebie te blokady po Ex, bo nie wierze, ze cos sensownego moga
        zdzialac w nastepnym zwiazku. W koncu to juz bedzie calkiem inny ktos ... (ufff, to jednak
        pocieszajace).
        Nie chce byc dla potencjalnego Nexa 'jednostka chorobowa', ktora bedzie musial wyleczyc. No i
        sama tez bym nie chciala juz nikogo leczyc, bo szlachetny okres bycia matka Teresa juz
        odbylam i czuje sie zwolniona z obowiazku.
        • joasia69 Re: Takie sobie przemyslenia.... 11.09.06, 14:00
          > Nie chce byc dla potencjalnego Nexa 'jednostka chorobowa', ktora bedzie
          musial
          > wyleczyc. No i
          > sama tez bym nie chciala juz nikogo leczyc, bo szlachetny okres bycia matka
          Ter
          > esa juz
          > odbylam i czuje sie zwolniona z obowiazku.

          podpisuję się pod tym obiema rękami
          myślę dokładnie tak samo jak Pho smile)
          jakoś nie chce mi się głaskać zranionego i nierozumianego....
      • misbaskerwill Re: GRATULACJE!!!!!!! 11.09.06, 13:57
        Bo tak głupio wyszło, że nie zdążyłem wcześniej pogratulowaćsmile

        Takie posty od Ciebie są supersmile

        Nikt nie spodziewa się tak fajnej odpowiedzi na "takim" forum - a tu proszę -
        wkracza Kruszynka i obrót o 180 stopnismile

        To daje do myslenia, a przede wszystkim - daje nadziejęsmile
        • kruszynka301 Re: GRATULACJE!!!!!!! 11.09.06, 14:19
          dziękujęwink))

          Nowy związek to naprawdę kwestia czasu, a okres pomiędzy właśnie trzeba
          przeznaczyć na przykład na nocne krakusów rozmowywink).

          Nic za darmo - wy sobie siedzieliście do północy, a ja, już stateczna matrona z
          brzuszkiem, wybyłam przed 21.00, żeby godzine później zdawać połówce i
          teściowej na Skypie relację ze spotkaniawink)).
          • czekolada72 Re: GRATULACJE!!!!!!! 11.09.06, 23:31
            Ja tez sie dopisuje do gratulacji!!!!!
    • joasia69 Re: Takie sobie przemyslenia.... 11.09.06, 13:57
      niedługo rok minie od mojego rozwodu
      wyciszyłam się i poukłądałm sobie wszystko od początku po swojemu
      brakuje mi faceta....pewnie, że brakuje
      ale przeraza mnie jednocześnie myśl, że ktoś by mógł się obok pojawić
      pewnie z czasem to się zmieni, ale na razie tak własnie jest
      chociaż fajnie jest mieć kogoś obok siebie smile)
      • phokara Re: Takie sobie przemyslenia.... 11.09.06, 14:25
        A po co sie 'przerazac' na wyrost?
        Moze nastepny rycerz nie bedzie az tak przerazajacy, haha...

        • joasia69 Re: Takie sobie przemyslenia.... 11.09.06, 14:32
          smile
          no, przerażającego rycerza to bym nie chciała smile

          martwienie sie na wyrost jest chyba w mojej naturze.
          nie ma faceta.....nie ma przerażenia
          • phokara Re: Takie sobie przemyslenia.... 11.09.06, 14:34
            ... jak sie pojawi facet, tez nie bedzie 'przerazenia' tylko ajlawka Cie walnie w glowe i znieczuli.
            • joasia69 Re: Takie sobie przemyslenia.... 11.09.06, 14:41
              smile))
              pewnie masz rację
              mądraluje się teraz, potem przestaje się myśleć
              ciekawe dlaczego???
              • libra22 dołączam do gratulacji 11.09.06, 14:48
                Kruszynkosmile
                zdrowia dla Cię i maluszka

                Mnie nie przeraża, wręcz wydaje mi się, że będzie to coś lepszego, bo ja jestem
                mądrzejsza. Bałam się o dziwo właśnie tego rozlecianego (pierwszego) małżeństwa
                (rodzice nie dali najlepszego wzoru).
              • phokara Re: Takie sobie przemyslenia.... 11.09.06, 14:48
                Teraz sie madralujemy zupelnie bez sensu. Jak ja bym sie tyle namyslala i zastanawiala nad
                tym, czy 'to sie oplaca' czy kandydat odpowiednio rycerski i pionierski w zalotach oraz
                przeswietlala blizsza i dalsza rodzine w 15 pokoleniach, nie wspominajac o przymusowej terapii
                traum wyniesionych z niemowlectwa, to bym caly czas byla dziewica. Skadinad szlachetne, ale
                malo przyjemne.
                Strach jest okrutny nie dlatego, ze jest glupi, ale dlatego, ze odbiera nam czesto szanse na cos
                fajnego. Ale to jest nasz strach i nasz problem, a nie nikogo innego. Traumy porozowdowe nie sa
                'wyposazeniem obowiazkowym' na reszte zycia, nie zawsze. Najczesciej to nasz wolny wybor.
                Najgorszy dla nas samych.
                • majeczka2310 wydaje mi się że coś optymistycznego 11.09.06, 14:55
                  mam znajomą, lat 28, dwie córki w wieku szkolnym, odchowane, ona po rozwodzie
                  najgorszym z możliwych, z odebraniem praw rodzicielskich ojcu, z dalszym
                  nękaniem przez niego itp. Trauma. Dla dzieci też.
                  I spotkałam ją w piątek, usmiechniętą, szczęśliwą. Spotkała kogoś, młodszy od
                  niej, w sumie bez namysłu zamieszkali razem, dzieci do niego mówią "tato",
                  wydatki na nie to dla niego nie problem. Nawet myślą o wspólnym dziecku.
                  A jeszcze zimą to jak jej ktoś mężczyznę przez okno pokazał to miała odruch
                  wymiotny.
                  Jak to ktoś powiedział:
                  .... dziewczyny ( i chłopaki) nie znacie dnia ani godziny"
    • nangaparbat3 Re: Takie sobie przemyslenia.... 11.09.06, 15:11
      ja sobie ułożyłam zycie - sama z córką + przyjaciel (we wszystkich znaczeniach
      tego słowa), ale dopóki corka sie nie usamodzielni, zadnego mieszkania z
      facetami.
      • libra22 z teki socjologa-amatora 11.09.06, 16:49
        "Wśród części populacji rozwodników płci żeńskiej i męskiej, którzy zostali
        porzuceni obserwuje się pewne schematy zachowań, które występują po sobie jako
        kolejne fazy:
        1. załamanie
        2. utrata poczucia swojej wartości
        3. żal za utraconym
        4. wściekłość na tego, który odszedł ( tu faza sięga czasem do lepienia figurek
        z wosku i życzenia wrednego partnera, żeby docenił, jaki to z nas anioł był)
        5. niechęci do płci przeciwnej na zasadzie "wszyscy faceci to swinie/ wszystkie
        kobiety to szmaty"
        6. osiąganie spokoju
        7. zauważanie, że jednak nie wszyscy/wszystkie (patrz pkt 5)
        8. rzucenie się w wir życia towarzyskiego i rzucanie się na wszystkich
        chcętnych w euforii, że jestem jeszcze całkiem atrakcyjny/atrakcyjna
        9. znużenie i przepicie
        10. spokojne szukanie kandydata na długie samotne wieczory do późnej starości

        Nie u wszystkich obserwuje się fazę 8 i 9."
        • phokara Re: z teki socjologa-amatora 11.09.06, 16:51
          U mnie wystepuje wylacznie faza 9.
          Nieustajaco.
          Ciekawe co na to socjolog-amator?
        • tricolour Z teki praktyka... 11.09.06, 16:56
          1x. Poprosiłem o rękę. Moje prośba została przyjęta...

          smile
          • crazysoma Pho, Kas i Monique nie czytajcie tego 11.09.06, 17:12
            O cholerka... zalamia sie...
            • phokara Re: Pho, Kas i Monique nie czytajcie tego 11.09.06, 17:23
              Za pozno...

              Juz sie zalamalam. Nie moglam odpisac wczesciej, bo mi sie rece trzesly i klawiatura zalala
              lzami. Za moment przegryze sobie zyly.

              WOW! TRI - WREDZIOLU - GRATULACJE!!!!
              Super nowina... choc nie-wesola
              smutna wrecz...
              buuuuuuuuuuu..... buuuuuuuuuuuu....

              buuuuuuu.... chlip, chlip.

              Nie wiem, co ze soba poczac - chyba zadzwonie do Monique.

              buuuu...

              • phokara Re: Pho, Kas i Monique nie czytajcie tego 11.09.06, 18:50
                Upssss... cos dlugo nie odbiera. Chyba juz wie... Rety, mam nadzieje, ze nie
                padla trupem z zalu!!!
                buuuuuuuuuu......
                • 13monique_n Re: Pho, Kas i Monique nie czytajcie tego 11.09.06, 19:43
                  Triiiiiii!!!! wredziolu!!! Gratulacje... padlam, ale wykonczona obowiazkami
                  sluzbowymi, no zesz, czlowiek na chwile kontrole straci i co??? Buuuuuuuuuuu,
                  chlip chlip..... Pho - napijemy sie?

                  Hmmmmm, a moze we Wroclawiu, jak juz trafil sie jeden Tri, to trafi sie jeszcze
                  ktos charakterny - miasto ma charakter.... no - to ja nie wiem, czy szukac
                  roboty w Wawie... no....chlip chlip (lkania nie moge opanowac!!!)
                  • phokara Re: Pho, Kas i Monique nie czytajcie tego 11.09.06, 20:15
                    buuuuuuu....
                    Nie, ja wiem. Ty mi znajdz robote we Wroclawiu. Tu nic nie ma - wszystko
                    wygryzione. buuuuu.... Wiesz, jak to jest - najazd robi taka to.ja.kas i
                    wygryza. Tylko ruiny i wzrosty siedzacego psa zostaja. A po psach teraz trzeba
                    sprzatac, wiec sie nie oplaca.
                    buuuuu....
                    Dobra, to co pijemy?
                    • 13monique_n Re: Pho, Kas i Monique nie czytajcie tego 11.09.06, 20:53
                      phokara napisała:

                      > buuuuuuu....
                      > Nie, ja wiem. Ty mi znajdz robote we Wroclawiu. Tu nic nie ma - wszystko
                      > wygryzione. buuuuu....
                      Znajde - we Wroclawiu nawet Szwedzi bywaja - duzi sa big_grinDD powaga

                      > buuuuu....
                      > Dobra, to co pijemy?
                      A co mamy? Na przyklad??? Ja bym whisky bez niczego pila, wiesz, pamietasz, jak
                      nam juz wszystkiego zabraklo tam - na pomoscie big_grin
          • kruszynka301 Re: Z teki praktyka... 11.09.06, 17:19
            Tri, gratulacjewink))

            A pamiętam Twoje początki na forumwink
            • libra22 Re: Z teki praktyka... 11.09.06, 17:22
              Pho - z powodu fazy 9 nie zauważasz innychwink

              Tri - znaczy się, że się załamałeś, bo przyjęła?
              czy gratulować?
              smile
              • czekolada72 Re: Z teki praktyka... 11.09.06, 23:37
                Tri! Gratulaxcje!!

                Coraz bardziej optymistycznie sie na tymze F robi smile

                Ja poki co - dotarlam do pkt 6 - po czym nastapiło walniecie
          • berek_76 Re: Z teki praktyka... 12.09.06, 13:34
            Tri, gratulacje!

            -----------------------
            Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)
      • a.niech.to Re: Takie sobie przemyslenia.... 11.09.06, 17:23
        Taaa..Co by to było, gdyby runęły fundamenty, które bez szczególnych powodów i
        tak się same trzęsą? Rozumuję podobnie jak Ty - praca u podstaw. W budowaniu
        porozwodowej rodziny jestem całkiem sama. Doceniam Waszą pomoc. Ex się nie
        kwapi, dobrze jak nie szkodzi. Ciągle próbuje coś wygrać dla siebie kosztem
        uczuć dzieci.
        Najpierw odpowiedzialność, a potem przyjemność. Nie ma zmiłuj.
    • berek_76 Re: Takie sobie przemyslenia.... 11.09.06, 20:52
      Mnie ostatnio niewiele przeraża. Serio. Albo jakieś zacmienie, albo wręcz
      przeciwnie - objawienie. tak sobie myślę, że jak Bóg da, to ponaprawiamy ten
      nasz okaleczony związek. A jak nie da tego - to da co innego i to też będzie
      dobre. Jeszcze nic złego mi nigdy nie zesłał, to dlaczego teraz miałby to zrobic? wink

      Nie, serio. Wprawdzie nie jestem rozwiedziona, ale już zaakceptowałam, ze tak
      będzie. A równocześnie cały czas nie tracę nadziei, że to wszystko się jakos
      poukłada. Myślę, że w układaniu sobie życia w ogóle dośc obojętne jest, czy to
      na nowo, czy na staro. Ważne, z czym do ludzi.

      -----------------------
      Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)
      • ladyhawke12 Re: Takie sobie przemyslenia.... 12.09.06, 07:58
        jak widać z powyższych postów, udaje sie ludziskom odzyskac wiare w siebie,
        zakochać się, układac zycie. Może nie jest to takie fascynacyjne zuroczenie, i
        podchodzi sie do wszystkiego z wiekszym dystansem, ale sa mozliwosci na
        szczęśliwe udane życie. Kruszynce gratulowałam już, a jak widzieli wszyscy na
        spotkaniu na matronę nie wyglądasz i chyba nawet jakbys bardzo chciała to nie
        będziesz.
        Tri no no jeszcze parę miesiecy temu nic nie zapowiadało, ogromnie się ciesze
        że znalazłeś ją że nie odmówiła, szczęścia poprostu, takiego zwykłego szczęścia.
        • so1anka Re: Takie sobie przemyslenia.... 12.09.06, 14:08
          Gratuluje wszystkim szczęsliwym i zakochanym.

          Jednak po ostatnich poparzeniach nie przewiduję żadnych ekscytacji płcią
          odmienną a mam ochotę na czerpanie życia towarzyskiego, na wycieczki, włóczęgi,
          ploty, wariackie pomysły i luz bues...

          Lubię tańczyć,przyzwyczaiłam się przez lata do tanecznych nocy i tego cho... mi
          brakuje.
          Jeśli -to to tylko adorowanie,oddzielne zamieszkiwanie, każde spotkanie
          uroczystą randką.Szczelna izolacja od kłopotów,macochowania, niańczenia....
          Swoje wyniańczone i na swoim prawie...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka