madii77
21.10.06, 12:26
miałam poważną rozmowę z moim WSZM (Wielce Szanownym Mężem.
rozmowa dotyczyła pozwu, jaki ma on wkrótce złożyć..
wiecie co??
po raz pierwszy rozmawialismy normalnie, co prawda nadal mamy inne podejście
do spraw życiowych dotyczących rodziny , córki...ale..
stał się przełom.. (chyba)
ustalalismy wspólnie co dla mnie było szokiem jak ma wyglądac pozew i jego
treść...
na koniec rozmowy powiedział co mnie zaskoczyło..
"widzę ,ze jesteś szczęśliwa, to dobrze...
ja teraz wiem co straciłem, coś dla mnie najcenniejszego
nie mogłem Ci dać czego Ty oczekiwałaś ode mnie , bo tego nie mam
ucze się dawać i pokazywać uczucia.."
widać ,że jest mu źle...
zrobiło mi sie go żal...
w jakis stopniu jest ubogi uczuciowo
nieporadny zyciowo..
ustalilismy tez kiedy ma sie spotykac z córką...ciekawa jestem czy dotrzyma
tego, bo jak narazie widzi ją raz na pół roku...( kariera zawodowa go
rozpiera...)
dziwny był wczorajszy wieczór..
madii