Wczoraj poszłam do mojego mieszkania...
Oczywiscie sytuacja nadal się nie zmieniła on mieszka w moim mieszkaniu-nic
nie płacąc a ja z Małą u Mamy...
Nota bene w sobotę przeprowadzamy się do siebie i nie wiem jak długo
wytrzymam ale musze zacząć działać bo zwariuję a poza tym dochodzi ogrmne
zmęczenie moje i Małej-przez dojazdy do przedszkola...
Ale nie o tym chciałam pisać...
Poszłam do mieszkania (on był wczoraj po południu w pracy więc wiedziałm,że
nie będę musiała go oglądać) bo potrzebowałam akt urodzenia Małej-
oczywiście "szanowny małzonek" przemeblował i poprzekładał tak,że nie mogłam
znaleść...
Otworzyłam więc szafkę,w której on zwyczajowo trzyma swoje dokumenty i
zamarłam...
Na wierzchu leżały gazety pornograficzne o...gejach...
Koszt jesndego egzemplarza to bagatela 20 zł...
Ostatni mówiłam mu,że ma mi dołozyć na kozaki dla Małej to jak zawsze
powiedzial,że nie ma kasy
Jestem zszokowana,zażenowana,zniesmaczona...
To by tłumaczyło jego zachowanie w łóżku...
O rany,jeszcze tego mi brakowało...