Dodaj do ulubionych

21 gramow...

30.10.06, 00:03
Teraz leci w TVP1. Macie takie filmy, ktore same z siebie zapadaja w pamiec,
a dodatkowo kojarza sie z konkretnymi wydarzeniami? Macie, wiem... "21
gramow" to jeden z moich takich filmow. Ogladal go rowniez moj eks. Nie w
moim towarzystwie. Do dzis nie wiem dlaczego, po tym filmie, siedzac u
kochanki, w nocy przyslal mi smsa - "jak sie czujesz"? Nie odpisalam bo, nie
wiedzialam co mam odpisac. Ogladam teraz ten film 3 raz, ale wciaz nie wiem,
co go tak wtedy poruszylo.
Obserwuj wątek
    • phokara Re: 21 gramow... 30.10.06, 00:22
      Odpisalabym Ci, Crazy... ale ogladam film.
      • crazysoma Re: 21 gramow... 30.10.06, 00:28
        Sie skonczyl. Mozesz odpisac.
    • alexolo GDY BóL SIE WYPALI...... 30.10.06, 00:36
      łąki znów sie zazielenią !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

      czekam na ten moment z utęsknieniem!!!!

      piekny film!!!!!!!!!!!!!!
      • libra22 wczoraj 30.10.06, 13:52
        Obejrzałam go pierwszy raz.
        Szkoda, że nie w kinie.

        życie i miłość zwyciężają, co nie?
    • vertigo5 Re: 21 gramow... 30.10.06, 14:02
      Byłem na tym filmie w kinie lecz kompletnie go nie pamiętam.
      Poszedłem 2 dni po tym jak się dowiedziałem, że żona zdradza mnie z moim 60-
      letnim szefem... Kompletnie nie wiedziałem co ze sobą zrobić wtedy, czy się
      upić, dać w żyłę, iśc na panienki... Brrrrr.... ależ to był czas parszywy...
      Stare dzieje to są na szczęście smile
      • libra22 skojarzenia 30.10.06, 15:36
        Jeśli chodzi i skojarzenia: wspólne oglądanie filmu przed Świętami : "To
        właśnie miłość", jeszcze nieświadme, że on już myśli o odejściu.
        A razem już bez komentarza, ze świadomością końca i bólem film o zdradzie,
        małżeństwie ....ale za nic nie mogę sobie przypomnieć ani tytułu, ani nic
        wiecej.
      • nangaparbat3 Re: 21 gramow... 30.10.06, 17:23
        Moze lepiej z sześćdziesiecioletnim szefem niz z dwudziestoletnim ochroniarzem?
        Ja to nie wiem, co bym wolala bedąc mezczyzną.
        • crazysoma Re: 21 gramow... 30.10.06, 18:31
          > Ja to nie wiem, co bym wolala bedąc mezczyzną.

          Dwudziestoletnia ochroniarke z szescdziesiecioletnim doswiadczeniem? smile
        • tricolour Doskonały pomysł... 30.10.06, 20:10
          ... czy trzeba potraktować go jak żart?

          Chciałbyś być gwałcona przez wysokiego bruneta czy niskiego blondyna?

          tongue_outP
          • crazysoma Re: Doskonały pomysł... 30.10.06, 21:07
            A skad pomysl, ze ktorakolwiek z Kobiet, z tego forum, chcialaby byc gwalcona?
            • tricolour A stąd... 30.10.06, 21:17
              ... że Nanga zastanawia się czy lepiej, że żona zdradzała Vertigo z 60 letnim
              szefem, czy lepiej też z dwudziestoletnim ochroniarzem?

              Wpadłem więc na pomysł, by zastanawiać sie nad okolicznościami gwałcenia Nangi
              przez typów różnej maści...

              Ot takie niewinne igraszki (Nangi i moje) cudzym kosztem.
              • crazysoma Re: A stąd... 30.10.06, 21:20
                Zalapalam niestosownosc pytania Nangi w kontekscie przypadku Vertigo, ale
                wydaje mi sie, ze Nanga sie pomylila, a Ty tak z grubej rury... Ale skoro to
                niewinne igraszki miedzy Wami, ja sie wycofuje. Dzieki za odpowiedz.
                • tricolour Napisz proszę... 30.10.06, 21:25
                  ... co to znaczy "z grubej rury". Proszę o kilka zdań.
                  • crazysoma Re: Napisz proszę... 30.10.06, 21:41
                    Prosze:
                    1. Po przeczytaniu jakiejs wypowiedzi w glowie pojawia sie okreslone wrazenie -
                    pierwsze wrazenie.
                    2. Wypowiedz Nangi byla (jak dla mnie) zaskoczeniem, ale przypominajac sobie
                    inne Jej wypowiedzi, mimo tego zaskoczenia, zastanowilam sie nad ewentualna
                    pomylka (Jej pomylka).
                    3. Gdybym byla ciekawa dlaczego Nanga tak tutaj napisala, zapytalabym, z
                    jakiego powodu, akurat w (konkretnym) przypadku Vertigo, zastanawia sie co by
                    wolala gdyby byla mezczyzna (czytaj - mezczyzna zaspokajanym przez zone
                    Vertigo)
                    4. A Ty powiedziales od razu slowo gwalt - kojarzace sie konkretnie i
                    obrzydliwie (jesli oczywiscie ktos nie preferuje tego rodzaju rozrywki
                    jako "normalnej" formy kontaktow seksualanych)
                    5. Wypowiedz Nangi nie byla fajna, ale mimo wszystko (jak dla mnie) mniejszego
                    kalibru niz Twoje pytanie o gwalt.


                    • tricolour Dziękuję i dodaję od siebie... 30.10.06, 21:52
                      ... że tylko wtedy byłby sens porównywania kalibru zdrady i gwałtu gdyby oboje
                      (Nanga i Vertigo) to przeżyli.

                      Wydaje mi się, że realna zdrada dotyka bardziej od teoretycznego gwałtu, który
                      zaistniał tylko na chwilę w wyobraźni.
                      • crazysoma Re: Dziękuję i dodaję od siebie... 30.10.06, 22:13
                        Prosze uprzejmie - mam nadzieje, ze moja wypowiedz Cie satysfakcjonuje (to
                        zdanie chyba jest w formule "nudnego, empatycznego forum") ale pozwole sobie
                        jeszcze na malenka uwage wink

                        > Wydaje mi się, że realna zdrada dotyka bardziej od teoretycznego gwałtu, który
                        > zaistniał tylko na chwilę w wyobraźni.

                        Wydaje mi sie, ze zawsze, wszystkie forumowe wypowiedzi, w chwili ich czytania
                        staja sie obrazkiem, czasem wrecz krotkim filmem w naszej wyobrazni. Magia
                        slowa i kwestia... wyobrazni. Ja w swojej glowie zobaczylam cierpienie Vertigo
                        i Jego zone z 60 letnim szefem i gwalcona po kolei przez roznej masci mezczyzn,
                        Nange. Vertigo przezyl zdrade, gwalt na Nandze zaistnial (mam nadzieje) tylko i
                        wylacznie jako wytwor wyobrazni, ale wiesz co, wrazenie w obu przypadkach chyba
                        tak samo okropne.



                        • tricolour Teoretyzowanie. 30.10.06, 22:17
                          Mnie nie gwałcili i nie zdradzali - mogę pisać z równą obojętnością (albo
                          empatycznym zaangażowaniem) o obu.

                          Czepiłem sie tej zdrady... nieważne... warto to już zostawić.

                          smile
                          • crazysoma Re: Teoretyzowanie. 30.10.06, 22:21
                            > Czepiłem sie tej zdrady... nieważne... warto to już zostawić.

                            OK.
                            p. s. Ja zdrade poczulam i odczulam. Jednak jest troche inaczej, niz wtedy
                            kiedy sobie ja tylko wyobrazamy.
        • nangaparbat3 Vertigo 30.10.06, 21:25
          Bardzo przepraszam, chyba rzeczywiscie przesadziłam. Jakis moj problem sie
          odezwał. Absolutnie nie chciałam Ci dokuczyc.
          • misbaskerwill Re: Nanga... 30.10.06, 21:53
            ...to Twoja pierwsza "wpadka", pozwolę sobie tak to nazwać, bo niejedna osoba na
            Twoim miejscu by nie przeprosiła, ani nawet nie poczuła, że to niestosownewink

            Jako, że miałem podobną sytuację, mnie też to trochę zabolało (dlatego ośmielam
            się wtrącić).

            I jako prawdziwy "męczyzna" zaspokoję... Twoją ciekawość.
            Otóż tak - wolałbym jej zdradę z młodszym, muskularnym mężczyzną, niż jakimś
            starym obleśnym dziadkiem.

            Tę pierwszą - da się przynajmniej wyjaśnić "fizycznym magnetyzmem ciał", ta
            druga dla faceta jest bardziej upokarzająca.
            Ta druga również świadczy o gustach "wybranki". O których niby się nie
            dyskutuje, ale czasem można się na samą myśl porz...

            Nie martw się, Nanga. I tak - dzięki Twoim innym superwypowiedziom, pozostaniesz
            moim guruwink. Do zobaczenia!
            • anja_pl misiu... 30.10.06, 21:58
              ... ty to potrafisz dołować, każdego
            • nangaparbat3 Misiu 30.10.06, 22:05
              Dzieki za dobre slowo - juz pisząc tamten post czulam jakis leciutki niepokoj,
              ale dopiero Crazy jasno mi uswiadomila.
              Co do zdrady - nie powinna upokarzać zdradzanej osoby, a przeciez tak sie
              dzieje. Życie nie jest logiczne.
              Co do Twojej melancholii - mam prostacką radę. Czy to nie Ty pisales niedawno,
              ze bierzesz antybiotyk? Jeśli tak - koniecznie magnez + witamina B6. Nasze
              malzenstwo zaczelo sie sypac po mojej kuracji antybiotykowej. Wtedy gdzies
              przypadkiem znalazlam ulotkę, z ta informacją - po każdej kuracji
              antybiotykowej magnez i B6. Mnie to wowczas zawrocilo z drogi szaleństwa,
              chociaż niektorych rzeczy juz sie nie dalo naprawić.
              Problemow ten magnez nie rozwiaże żadnych, ale dodaje sil, zeby sie z nimi
              uporać. Czy poukładać.
              • nangaparbat3 Re: Misiu 30.10.06, 22:07
                A, dopiero teraz doczytalam "Do zobaczenia!" Czy naprawde dales sie namowic
                Derowi na przyjazd do Wroclawia? Cieszę sie bardzo!
              • tricolour Teraz czegos nie rozumiem... 30.10.06, 22:11
                ... dlaczego zdrada nie powinna upokarzać zdradzanej osoby?

                Przecież zdrada to kwintesencja upokorzenia, obłudy i kłamstwa. To poniżenie
                godności małżonka, wystawienie na szyderstwo. Potajemne podeptanie związku.

                Dlaczego to wszystko nie powinno upokarzać? A jeśli rzeczywiście nie powinno, to
                co ma "robić" zdradzanej osobie?
            • nangaparbat3 Misiu - jeszcze raz 30.10.06, 22:49
              Napisalam do Ciebie na poczte, przeczytaj proszę.
            • misbaskerwill Re: To nie antybiotyk... 30.10.06, 23:10

              To preparat SUPERDÓŁ-10000 wstrzyknięty mi prosto do duszy przy dzisiejszym
              spotkaniu z niestety-ciągle-i-wciąż-małżonką.

              Napisałem o tym trochę w innym wątku. A myślałem, że już na ten preparat jestem
              uodporniony. Nic bardziej mylnego. Oczywiście, Ściema-1000 i
              Łgarstwo-Prosto-FTfaż-5000 już mnie się nie imają, ale jest tego o wiele więcej...
          • vertigo5 Re: Vertigo 31.10.06, 07:46
            nangaparbat3 napisała:

            > Bardzo przepraszam, chyba rzeczywiscie przesadziłam. Jakis moj problem sie
            > odezwał. Absolutnie nie chciałam Ci dokuczyc.

            No coś Ty - nie ma problemu, gdyby takie drobiazgi mnie bolały to źle by ze mna
            było smile
            Trzymaj się nanga, pozdrawiam ciepło smile
      • anilah777 Re: 21 gramow... 01.11.06, 18:35
        Wiesz, vertigo, współczuję Ci, ale nie o tym chciałam pisać. Zasatanawiam się,
        dlaczego tak trudno spotkać się ludziom, którzy nadają na tych samych falach. Z
        Twojej wypowiedzi wynika, że Ty nie zdradzałeś. W moim związku -ja nie zdradzam,
        to mąż nie wracał po nocach. I taka mnie myśl naszła:czy żeby nie cierpieć, nie
        lepiej być w małżeństwie tym złym/tą złą?
        • libra22 Re: 21 gramow... 01.11.06, 21:18
          Nie, nie lepiej
          wg mnie
        • misbaskerwill Re: Nie ma złych ludzi... 01.11.06, 21:32
          ..choć są tacy, którzy pojmują dobro... inaczej.

          Zastanawiające jest natomiast, jak często w związkach _teoretycznie_
          partnerskich (jeśli się nie mylę - m.in. małżeństwach, konkubinatach) jedna ze
          stron wyraźnie dominuje nad drugą.
        • nangaparbat3 Re: 21 gramow... 01.11.06, 21:53
          anilah777 napisała:

          > I taka mnie myśl naszła:czy żeby nie cierpieć, nie
          > lepiej być w małżeństwie tym złym/tą złą?


          A gdzie jest powiedziane, ze ta zła/ten zly nie cierpi, albo ze mniej cierpi?

          Jestem głeboko przekonana, ze - chyba wbrew dość powszechnej opinii -
          traktujemy innych dokladnie tak jak siebie samych. Jeśli wiec jesteśmy xli dla
          innych, to przede wszystkim źle traktujemy samych siebie - niezależnie od
          pozorow, jakie udaje nam sie stworzyć.
          • 13monique_n Re: 21 gramow... 06.11.06, 12:12
            nangaparbat3 napisała:

            > Jestem głeboko przekonana, ze - chyba wbrew dość powszechnej opinii -
            > traktujemy innych dokladnie tak jak siebie samych. Jeśli wiec jesteśmy źli dla
            > innych, to przede wszystkim źle traktujemy samych siebie - niezależnie od
            > pozorow, jakie udaje nam sie stworzyć.
            Jak zwykle - racja, Nango. Ujęta precyzyjnie przez Ciebie. Bo moim zdaniem cos w
            tym jest, w tym "traktowaniu bliźniego swego, jak siebie samego". Moze dlatego
            cięzko jest naprawde dac, ewentualnie mądrze wykorzystac "drugą szansę". często
            osoba, która ja dostaje nie jest w stanie znieść tego, co słyszy od własnego
            poczucia sprawiedliwości. I stara sie to zagłuszyć. Cięzko jest wtedy.

            PS Misiu, naprawdę przyjezdzasz do Wroclawia? (ze tak pokontynuuje pytanie Nangi) big_grin
    • czekolada72 Misiu.... 06.11.06, 12:00
      • Re: Nanga...
      misbaskerwill 30.10.06, 21:53 + odpowiedz


      I jako prawdziwy "męczyzna" zaspokoję... Twoją ciekawość.
      Otóż tak - wolałbym jej zdradę z młodszym, muskularnym mężczyzną, niż jakimś
      starym obleśnym dziadkiem.

      Tę pierwszą - da się przynajmniej wyjaśnić "fizycznym magnetyzmem ciał", ta
      druga dla faceta jest bardziej upokarzająca.
      Ta druga również świadczy o gustach "wybranki". O których niby się nie
      dyskutuje, ale czasem można się na samą myśl porz...

      To ja zapytam z czystej cioekawosci - dlaczego zakladasz, ze 60-latek
      jest "starym obleśnym dziadkiem"? Kazdy?? Mozna oczywiscie zakladac, ze baba
      idzie sieprzespac z obojetnie jakim ciałem, byle miało kase, ale wtedy wiek nie
      ma znaczenia...
      • z_mazur Re: Misiu.... 06.11.06, 12:12
        Czytałem o badaniach na temat zdrady i mężczyźni łatwiej przyjmują zdradę
        partnerki gdy postrzegają swojego konkurenta jako atrakcyjniejszego od siebie
        (oczywiście kryteria atrakcyjności mogą być przeróżne). Kobiety natomiast
        przeciwnie, łatwiej przyjmują zdradę z konkurentką, którą postrzegają jako
        mniej atrakcyjną.
        • misbaskerwill Re: P.S. 06.11.06, 13:08
          > Czytałem o badaniach na temat zdrady i mężczyźni łatwiej przyjmują zdradę
          > partnerki gdy postrzegają swojego konkurenta jako atrakcyjniejszego od siebie

          Zdaje się, że Ziemowit wyjaśnił w jednym zdaniu moją wypowiedźwink
        • pudeleczko_75 Re: Misiu.... 06.11.06, 13:12
          Kobiety natomiast
          > przeciwnie, łatwiej przyjmują zdradę z konkurentką, którą postrzegają jako
          > mniej atrakcyjną.

          tu stanowię zatem wyjatek od reguły, bo nijak nie mogę zrozumieć dlaczego mój
          eks zdradzil mnie z kobietą starszą ode mnei trochę nie za duzo, ale strasznie
          nijaką, baardzo przeciętną, ubraną niezbyt dobrze - ot taka mysza....
          co nie znaczy, ze ja jakaś wystrzałowa jestem, ale ona nie jest i nie byla
          atrakcyjniejsza.
          gdyby mnie zdradził z jakąs fajną dziewczyną latwiej zrozumiałabym.
          • brzoza75 Re: Misiu.... 06.11.06, 13:18
            co nie znaczy, ze ja jakaś wystrzałowa jestem, ale ona nie jest i nie byla
            > atrakcyjniejsza

            wiesz zauwazyłam u Ciebie brak w domu brak luster, musisz to nadrobić
            Pudełeczko.
            • pudeleczko_75 Re: Misiu.... 06.11.06, 13:20
              ciekawe gdzie Ty te swoje oczy miałaś, Brzozasmile skoro nie zauwazyłaś masy
              luster w moim mieszkaniusmile))
              ponieważ je mam to w nie patrzęsmile)
              • brzoza75 Re: Misiu.... 06.11.06, 13:25
                Nie Pudełeczko mam duże gały i ich nie widziałam, za to widziałam obraz,
                bo był czerwony, poza tym widziałam Twojego meża, od kiedy nosisz kontakty ?
                zdecydowanie za poznosmile
                • pudeleczko_75 Re: Misiu.... 06.11.06, 13:28
                  poza tym widziałam Twojego meża, od kiedy nosisz kontakty ?
                  > zdecydowanie za poznosmile

                  kochana, ja je nosze bardzo długo, ale wiesz nie tylko uroda się liczy, w końcu
                  wyszłam za mąż po to by się rozwieść i ograbić go z majątkusmile) a mieszkanie to
                  co??? każdy ma swoj cel w życiusmile))))
                  • brzoza75 Re: Misiu.... 06.11.06, 13:34
                    wiem ja też smile))
                    ale ja okularów nie noszę albo czasem i to się zemsciło.
          • z_mazur Re: Misiu.... 06.11.06, 13:38
            Pudełeczko, ale tu nie chodzi o zrozumienie tylko o samopoczucie po zdradzie.

            Facet lepiej się czuje (wiem, że w tym kontekście brzmi to idiotycznie) gdy
            został zdradzony z atrakcyjniejszym od siebie konkurentem. Jego racjonalny
            umysł przyjmuje to do wiadomości i godzi się z tym. W przypadku gdy w jego
            mniemaniu facet jest mniej atrakcyjny zaczyna się wałkowanie w głowie tematu i
            to się kiepsko odbija na jego poczuciu własnej wartości, bo zaczyna się
            poszukiwanie drugiego dna.

            U kobiet jest inaczej, zdrada z atrakcyjniejszą konkurentką odbija się na
            poczuciu własnej wartości i samoocenie. Zdrada z mniej atrakcyjną jest
            przyjmowana z odrobiną satysfakcji. Mniej więcej tak to było tłumaczone. Ale
            musiałbym poszukać tego artykułu. smile
            • pudeleczko_75 Re: Misiu.... 06.11.06, 13:41
              oj mi własnie na samopoczuciu i samoocenie odbija się to, że ona nie jest
              atrakcyjna - w każdym razie przy porownaniu (mimo, że jest inna) wypada gorzej
              niż ja - nawet mój eks tak mówi...
              więc po pierwsze - nie rozumiem
              po drugie - jak to mieć dobrą samoocenę????
              ja reaguję jak ci faceci - szukam drugiego dna.

              mogę tylko powiedzieć- duże piiiiiiiiismile))

              jak znajdzuiesz artykuł to podeslij linka.

              • kasiar74 Re: Misiu.... 06.11.06, 13:44
                zdrada jest zdradą, jest wyzrazem nielojalości mienia w głebokim poważaniu, ale
                jakoś tak sobie myślę że krok po kroku się pozbieram i nawet raz nie spojrzę za
                siebie bo nie warto
              • czekolada72 Re: Misiu.... 07.11.06, 10:08
                Pudełeczko, to chyba mialysmy tego samego ex-małzonka wink))
                No coz - ja rozumuje podobnie jak Ty, tez po chłopsku - wychodzi na to!
      • misbaskerwill Re: Czekoladko.... 06.11.06, 13:06
        > To ja zapytam z czystej ciekawosci - dlaczego zakladasz, ze 60-latek
        > jest "starym obleśnym dziadkiem"?

        Was to zaspokoić nie możnawink
        Tzn. Waszej ciekawości.
        To było bardzo osobiste wyznanie (choć może tego nie widać). Ale jak już
        wypaliłem, to dokończę. Odpowiedź brzmi NIE. Stary obleśny dziadek to stary
        obleśny dziadek i kropka. Mam przykładowe foto przysłać?

        Mówiłem o pewnym "magnetyzmie", czyli czymś, co np. Sean Connery i Harrison Ford
        (i inni równie zadbani i przystojni, choć po 60-tce) też mają. Nie znam się na
        męskiej atrakcyjności, ale myślę, że w przypadku tych dwóch Panie się zgodząwink

        P.S. Gustujesz w starszych o min. 25 lat? (pytanie z czystej ciekawości, w
        ramach rewanżusmile)
        • 13monique_n Re: Czekoladko_co prawda nie do mnie pytanie,ale 06.11.06, 13:31
          misbaskerwill napisał:

          > > To ja zapytam z czystej ciekawosci - dlaczego zakladasz, ze 60-latek
          > > jest "starym obleśnym dziadkiem"?
          >
          > Was to zaspokoić nie możnawink
          Można, można big_grinDD
          > Tzn. Waszej ciekawości.
          Ciekawość też, wyobraź sobie. Chociaż tutaj jest zdecydowanie trudniej smile
          A poważniej - przykro mi z powodu Twoich doświadczeń. I chyba nawet rozumiem,
          dlaczego tak "wypaliłeś".


          Co do reszty wypowiedzi - z tych starszych "magnetycznych" - świetnie typujesz
          wink. jednak bez przesady big_grin

        • czekolada72 Re: Czekoladko.... 07.11.06, 10:13
          Jakos tak sie złozyło, ze moja Pierwsza Wielka Milosc była starsza o 13 lat
          ex byl pol roku mlodszy, i wyszlam na tym zwiazku jak Zabłocki....
          Rownolatkowie nigdy jakos mi nie mogli zaimponowac, wiec sie raczej nimi nie
          interesowalam, nawet kumplowanie sie bylo trudne z nimi.
      • a.niech.to Re: Misiu.... 06.11.06, 15:41
        czekolada72 napisała:

        > baba
        > idzie sieprzespac z obojetnie jakim ciałem, byle miało kase
        KLASĘ
        , ale wtedy wiek
        i nie tylko
        > nie
        >
        > ma znaczenia...
        Pozdrawiam
    • a.niech.to Re: Misiu.... 06.11.06, 15:59
      marcepanna napisała:

      > zgadzam sie ze faceci ok 60tki moga miec KLASE/
      /KASĘ
      > -w zasadzie juz tylko na to moga
      >
      > zlowic kobiete
    • brzoza75 Re: brzoza pi 06.11.06, 16:01
      pipipipipipipipip
    • kasiar74 Re: brzoza 06.11.06, 17:00
      ty marcepanna to mówisz że powinnam się pogodzić z tym że mój mąż nie potrafi
      spojrzeć na mnie jak na człowieka i to do tego chorego? Wiesz w sumie masz
      rację można się z tym pogodzić i jednocześnie wyciągnąć wniosku bo co można
      powiedzieć o cżłowieczeństwie takiego mężczyzny?
    • kasiar74 Re: brzoza 06.11.06, 17:04
      marcpeanno i odstosunkuj sie ode mnie w trybie natychmiastowym, pozwoliłam
      sobie na taką prywate tylko dlatego że jest tu sporo wrażliwych normalnych
      ludzi, a ty się do niech nie zaliczasz i nie będę więcej toba dyskutować, tym
      bardziej na temat mojego zdrowia
      • pudeleczko_75 Re: brzoza 06.11.06, 17:07
        Kasiar,
        olej ją. nie pozwol sobie na nerwy z takiego powodu.
        trzymaj się ciepło.
        • kasiar74 Re: brzoza 06.11.06, 17:12
          masz racje pudełeczko,
          ten typ by sie świetnie zrozumiał z moim jeszcze mężem
          • brzoza75 Re: brzoza 06.11.06, 17:22
            Kasiu

            naprawdę to jest jakis trolik , użyłabym więcej ale obiecałam admince.
    • phokara Re: taka prawda 06.11.06, 18:00
      Forum nie rekompensuje ani pustego lozka ani pustego lba.

      • crazysoma Re: taka prawda 06.11.06, 18:02
        Wlasnie to chcialam napisac (ale komp mi sie zawiesil), ze jednej rzeczy na
        bank nie da sie zrekompensowac - pustoglowia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka