redakcja 27.11.06, 21:37 Dlaczego rozwodzimy się na potęgę, choć podobno nie ma dla Polaka większej wartości niż rodzina i miłość? PS. Zapraszamy też do lektury naszego cyklu artykułów - "Rozwód po polsku" www.gazetawyborcza.pl/0,76882,3753968.html Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
libra22 Re: Pytanie od redakcji... 27.11.06, 21:40 Ja się rozwodzę bez orzeczenia, a nie "na potęgę". I czemu "redakcja" sama sobie zadaje pytanie? Znaczy się, sama sobie odpowie? Odpowiedz Link
libra22 przeproszenie redakcji 27.11.06, 21:42 Ups, przepraszam, z powodu późnej pory zammiast "od" przeczytałam "do". Mea culpa Odpowiedz Link
kurka_wodna2 Re: Pytanie 27.11.06, 21:57 Właśnie dlatego,ze rodzina i miłość jest dla nas najważniejsza należy przerwać fikcję zwaną małżeństwem i uratować w nas choćby chęci do posiadania rodziny i doznania miłości. Odpowiedz Link
phokara Re: Pytanie 27.11.06, 21:59 Piekne pytanie. O wartosciach Polakow to w ogole mozna by epopeje napisac. Szkoda, ze nie mam czasu. Odpowiedz Link
nangaparbat3 Re: Pytanie od redakcji... 27.11.06, 22:03 redakcja napisała: > Dlaczego rozwodzimy się na potęgę, choć podobno nie ma dla Polaka większej > wartości niż rodzina i miłość? > A kto powiedzial, ze jest w tym sprzeczność? Mogę byc najlepszym przykladem, ze niekoniecznie - wlasnie pilnuję dwuletniej potworki, córeczki Exa i Next (Ex z naszą wspolną corką poleźli na koncert, a Next jest chora - no to co mialam zrobić?) Pilnuję, bo to siostra mojej corki - znaczy rodzina. W jakims sensie i moja. Odpowiedz Link
libra22 Re: Pytanie od redakcji... 27.11.06, 22:40 Ja tam nie wiem Nanga, czy Ty się mieścisz w tradycyjnym pojęciu "polskiej rodziny". Więc jako jednostka wybiegająca zdecydowanie przed, chyba nie jesteś normatywna dla redakcji Odpowiedz Link
nangaparbat3 Re: Pytanie od redakcji... 27.11.06, 22:44 Mnie ktoś kiedys nazwał "błedem statystycznym". Odpowiedz Link
crazysoma Re: Pytanie od redakcji... 27.11.06, 22:43 Ja na przyklad nie wiem, dlaczego sie rozwodzimy na potege, ja sie dopiero raz rozwiodlam... Odpowiedz Link
libra22 Re: Pytanie od redakcji... 27.11.06, 22:50 W sumie to mój mąż postanowił się ze mną rozstać, więc może jemu podeślę linka? Choc obecnie już zgadzam się z jego chęciami Odpowiedz Link
libra22 Re: Pytanie od redakcji... 27.11.06, 23:05 Myślałam, czemu zdenerwował mnie ten post. To jest chyba tylko reklama nowego cyklu i fajnie, że taki powstał. Ale pytanie zadane na tym akurat forum jest faux pas. Tu każdy przeżywa lub kiedyś przeżył rozwód jako tragedię, koniec swojego świata, wiary w to "i że Cie nie opuszczę aż do śmierci", śmierć miłości, przeżywał lub przeżywa depresje po tym, choć wie, że musi życ dalej i szuka wsparcia. Nikomu te decyzje nie przyszły łatwo. Niektórzy jeszcze w imię nadzieji ciągle nie podjęli tej decyzji. A tu takie pytanie jak o to "jaka była dziś rano pogoda?"! Od Redakcji możemy (wybaczcie, że się podszywam pod głos ogółu) oczekiwać czegoś więcej. Odpowiedz Link
tricolour Nie ma innego forum, na którym można zadać... 27.11.06, 23:09 ... podobne pytanie, bo kto ma odpowiedzieć? Uważam, że to jest właściwe forum na takie pytanie. Rozumiem, że niektórych drażnią takie pytania, bo drapią rany, ale to tez można spróbować wykorzystać jako coś pożytecznego - można zobaczyć, czy rozliczyliśmy się już z rozwodem, czy tylko udajemy normalność i byle pytanie wyprowadza nas z równowagi (nie piszę tego do Ciebie, Libro, ale ogólnie...). Odpowiedz Link
libra22 Re: Pytanie od redakcji... 28.11.06, 08:57 Brzózko)) Tri - chodzi mi o sformułowanie pytania. Jak słusznie zauważyła (chyba) Crazy, nikt z nas nie rozwodził się "na potęgę", ale tylko raz. Gdyby zapytali: "Drodzy Państwo, czy moglibyście pokusić się o odpowiedź na pytanie, jakie są najczęstsze przyczyny rozwodów i dlaczego skala zjawiska tego rośnie obecnie w tempie zatrważającym? Z góry dziękujemy za odpowiedź" czyż nie byłoby ładniej i z większym szacunkiem? Ale być może się czepiam, bo nie wzięłam tych witamin b i mam botaka Odpowiedz Link
madii77 Re: Pytanie od redakcji... 28.11.06, 09:00 Brzózko też na to zwróciłam uwagę..... ubawiło mnie to.... Odpowiedz Link
weekenda Odpowiedź do redakcji 28.11.06, 10:03 Dlaczego? proszę bardzo: 1. w Polsce uczy się dziewczynek uległości 2. w Polsce chłopców nie uczy się odpowiedzialności 1. w Polsce uczy się dziewczynek, że jedynym sposobem na "ułożenie" sobie życia to wyjść za mąż 2. w Polsce wciąż uczy się chłopców, że ożenić się to doprawić sobie garb 1. kobieta MA obowiązki rodzinne 2. mężczyzna MOŻE mieć obowiązki rodzinne 1. od wieków to kobiety były odpowiedzialne za dom/rodzinę bo: 2. od wieków to mężczyźni w tej szerokości i długości geograficznej walczyli o wolność i swobodę i często gęsto nie dożywali czasów kiedy mogli się sprawdzać jako mężowie i ojcowie; nie byli w stanie się tego nauczyć bo wcześnie umierali za wolność naszą i waszą, albo oni sami albo ich ojcowie - i skąd mieli brać przykład? skąd wzorce? zerknijcie w tył, w naszą historię i teraz tylko matematyka: uległa, będąca pod presją, w sumie bardzo samodzielna kobieta + nieodpowiedzialny wystraszony i będący potomkiem naszych sarmatów mężczyzna = katastrofa małżeńska/rodzinna Oczywiście generalizuję. Każdy przypadek jest inny, indywidualny i swój własny. Odpowiedz Link
anikab Re: Odpowiedź do redakcji 28.11.06, 10:17 weekenda, trafiłaś w dziesiatkę! i do tego samego wniosku doszli goście programu "warto rozmawiać"! facet nie musi, kobieta tak, itd itp A redakcja leniwa jest, chce podsumowań, zamiast wielogodzinnego czytania postów na tym forum. wkrótce rozwódka Odpowiedz Link
weekenda Re: Odpowiedź do redakcji 28.11.06, 10:36 nie oglądam telewizji... a to wszystko co opisałam to moje byłe małżeństwo... i ja jestem/byłam kłopotem i mój ex też jest/był kłopotem. I skończyło się jak skończyło. A jak do tego jeszcze dodamy te tony bardzo prze-mądrych dowcipów na temat durnych głupich i tępych bab, żon, kobiet, lasek i dziwek, jak dołożymy pornografię na stoliczkach bazarkowych (widział ktoś gazetę z rozkraczonym i gołym facetem na stoliczku?) i gazety dla kobiet gdzie na każdej stronie: jak schudnąć, jak wypięknieć, jak zmądrzeć, to mamy piękny obraz lansowanej kobiecości w Polsce... Tym są karmieni chłopcy od małego. A dziewczynki mają ustępować, być miłe i kochać chłopców takimi jakimi są bo oni tacy są. Dopóki to wszystko się nie zmieni, dopóty tak będzie. Będą rozwody będą tragedie, będzie rozpacz. Odpowiedz Link
notting_hill Re: Odpowiedź do redakcji 28.11.06, 14:26 Polecam ten blog jeśli jeszcze nie znacie: socjopatycznamalkontentka.blox.pl na tematy genderowe. Nic dodać, nic ująć, niestety. Odpowiedz Link
kruszynka301 Re: Odpowiedź do redakcji 28.11.06, 10:35 Oczywiście, to, co napisałaś, jest słuszne. Ale - nie zapominajmy, że wcześniej również działał taki schemat rodziny i wychowania, a rozwodów było zdecydowanie mniej. Było natomiast tyle samo, jak nie więcej zdrad, bicia, poniżania - przecież kobieta była niesamodzielna, ie była zdolna się sama utrzymać, była całkowicie zdana na męża. Myślę, że większa ilość rozwodów tylko dobrze świadczy o nas - nie zgadzamy się na życie w zdradzie, w zakłamaniu. Nie zgadzamy się na bylejaką rodzinę, chcemy czegoś więcej. Rozwodu nigdy nie traktowałam jako osobistą porażkę, raczej jako definitywne zakończenie pewnego etapu życia, żeby w spokoju realizować następny. Całe szczęśćie, że można się rozwieść - kilka wieków temu było to niemożliwe. Możliwość rozwódu jest dla mnie wentylem bezpieczeństwa. Odpowiedz Link
0lana Re: Odpowiedź do redakcji 28.11.06, 13:29 Zgadzam sie calkowicie z Weekenda...Wiekszosc facetow nie jest przygotowana do zycia w rodzinie,nie maja poczucia odpowiedzialnosci za swoja rodzine,wola isc na latwizne...zmieniaja podworko,zamiast dbac o swoje...,ale potem okazuje sie,ze wszedzie dobrze,gdzie nas nie ma... Kochana redakcjo...to dla Polek,najwieksza wartoscia jest rodzina...,Polak robi,co chce... oczywiscie zdarzaja sie wyjatki...i przed tymi chyle czola... Odpowiedz Link
libra22 Re: Odpowiedź do redakcji 28.11.06, 14:08 Ja jestem przykładem innym trochę: "mam prawo do szukania własnego szczęścia, a z Tobą już go nie znajdę, więc nie będę nawet się starał, ławtiej mi się rozwieść". Odpowiedz Link
0lana Re: Odpowiedź do redakcji 28.11.06, 14:36 libra22 napisała: "mam prawo do szukania własnego szczęścia, a z Tobą już go nie znajdę, więc nie będę nawet się starał, ławtiej mi się rozwieść". Rozumiem,ze to slowa jej meza.Klasyczny Polak,ktory ma prawa,a nie interesuja go obowiazki(a slubowal,ze jest ich swiadomy).Kobiety przejely wiekszosc obowiazkow wynikajacych z zalozenia rodziny,bo okazalo sie ze maz to pierwsze dziecko jakie im sie trafia,na dodatek takie ,ktore nigdy nie dorasta. Odpowiedz Link
kruszynka301 Re: Odpowiedź do redakcji 28.11.06, 14:43 Przesadzacie ze zrzucaniem winy na mężczyzn, i próbą czynienia z nich głównych sprawców rozwodów. Mój eks może powiedzieć, że to ja była antyrodzinna, bo nie zgodziłam się na 3 dzieci w ciagu 3 lat, a kochanka się zgodziła i plan zrealizowała w 100%)). Odpowiedz Link
west Nowy reportaż 28.11.06, 15:01 Już się poprawiam - paru interanutów zwróciło mi uwagę, że mam wkleić tu: Cześć Jakieś trzy tygodnie temu szukałem na tym forum chętnych do rozmowy o rozwodach - do reportażu w Gazecie Wyborczej. Dziękuję za odwagę. Efekt był w poniedziałkowym dodatku Gazety Duży Format. A w sieci tu: www.gazetawyborcza.pl/1,75480,3754713.html A TERAZ PROŚBA. Chciałbym wrócić do tego tematu w trochę innej formie. Porozmawiać z oboma stronami. Porównać, jak była żona z byłym mężem widzą przyczyny rozpadu małżeństwa. Mam nadzieję, że powstanie w ten sposób nie tylko efektowny tekst. Ale że kobiety więcej dowiedzą się dzięki temu o mężczyznach i ich sposobach myślenia, a mężczyźni o kobietach. Wiem, że to trudne. Sam (jako rozwiedziony) nie wiem, czy zdecydowałbym się na taką rozmowę. Ale może są wśród was osoby, które rozwiodły się w taki sposób, że teraz mogą spytać swojego byłego/byłą, czy nie zgodziłyby się na udział w takim reportażu? Będę wdzięczny za kontakt. Gwarantuję anonimowość. Niezdecydowanym mogę doprecyzować, jak sobie to wyobrażam. Przypominam moje namiary: mail: wojciech.staszewski@agora.pl numer gadu gadu 2553788 Odpowiedz Link
0lana Re: Odpowiedź do redakcji 28.11.06, 15:10 kruszynka301 napisała: > Mój eks może powiedzieć, że to ja była antyrodzinna, bo nie zgodziłam się na 3 > dzieci w ciagu 3 lat, a kochanka się zgodziła i plan zrealizowała w 100%)). Kochanka bedzie miala szczescie,jesli za x lat nie okaze sie,ze zycie rodzinne przytlacza tatusia i woli szukac przyjemnosci dla siebie(poza domem),niz sie "wysilac"...Wiem,co to znaczy 3 dzieci...a podobno oboje tego chcielismy... tatus ma prawa,a mamusia obowiazki... Odpowiedz Link
libra22 Re: Odpowiedź do redakcji 28.11.06, 15:27 Kruszynko zauważ, że mężczyzni tu obecni "zwalają" winę na swe żony, więc równowaga zostaje zachowana Poza tym jeśli chodzi o mnie, to ja wiem jaka była moja wina w rozpadzie mojego małżeństwa, problem w tym, że ja uwazałam i nadal uważam, że było co ratować i że powinniśmy spróbować, a on nie i o to mam żal i za to go winię. Odpowiedz Link
pokeo2 Tylko w Polsce? 28.11.06, 15:23 To ciekawe, bo w USA czy Europie Zachodniej odseket rozwodnikow jest jeszcze wiekszy. Pewnie drobiazg. Odpowiedz Link
domju Re: Pytanie od redakcji... 28.11.06, 23:30 mam 24 lata,poltoraroczne dziecko,dobra prace,studia wyzsze i prawie bylego meza...ktorego istnienie boli...i tu zaskoczenie bo boli bo wiem ze moglismy byc rodzina,bo sie kochalismy bo wciaz czuje sentyment...zgubilismy droge do siebie bardzo dawno a teraz mowimy innym jezykiem.bardzo zaluje ale wiem ze to najlepsza z mozliwych decyzji...moj maz uderzyl mnie kilkakrotnie,upokorzyl,kontrolowal....mnie zbyt czesto bolala glowa,bywalam wredna i sie czepialam tesciowej...wyksztalcenie i samo-swiadomosc kazala nam walczyc o swoje ale nie o wspolne,walka o zle rozumiane rownouprawnienie w malzenstwie...wyscig szczurow miedzy dwojgiem ludzi ktorzy dzien w dzien udawadniaja tej drugiej osobie ze nie ma racji,ze napisala lepsza magisterke,ze lepiej gotuje, ze lepiej podaje dziecku lekarstwa...wciaz od nowa bez chwili wytchnienia....zamiast po prostu sie kochac...zaluje... rozwod jako wynik zaniedbania... Odpowiedz Link
piekielnica1 Re: Pytanie od redakcji... 29.11.06, 15:08 domju napisała: > moj maz uderzyl mnie > kilkakrotnie,upokorzyl,kontrolowal....mnie zbyt czesto bolala glowa,bywalam wre > dna i sie czepialam > tesciowej...wyksztalcenie i samo-swiadomosc kazala nam walczyc o swoje ale nie > o wspolne,walka o zle > rozumiane rownouprawnienie w malzenstwie...wyscig szczurow miedzy dwojgiem ludz > i ktorzy dzien w > dzien udawadniaja tej drugiej osobie ze nie ma racji No prawdziwa MATKA POLKA - oskarża tyko siebie, - była głupia bo walczyła o własną godność? - czy powinna była schować ambicje, potulnie znosić razy i starać się dogodzić panui władcy? - czy sprostałaby powyższym założeniom? Odpowiedz Link
zapytaniaznak Re: Pytanie od redakcji... 29.11.06, 19:25 piekielnica1 napisała: > No prawdziwa MATKA POLKA - oskarża tyko siebie, > - była głupia bo walczyła o własną godność? > - czy powinna była schować ambicje, potulnie znosić razy i starać się dogodzić > panui władcy? > - czy sprostałaby powyższym założeniom? Chyba nie zrozumiałaś poprzedniego postu. Wini obie strony (chyba, że upokorzenia doznane od męża to jej wina...), a jej po prostu ŻAL. ŻAL utraconej miłości, małżeństwa, planów, żal zmarnowaych lat życia. Świadomość, że tego się nie da powtórzyć "następnym razem" zaczynając od początku. Nie ma początku. Jest kontynuacja. Bo ma się jedno życie. Odpowiedz Link
violetta34 Re: Pytanie od redakcji... 29.11.06, 12:49 Ślub wzięłam chyba ze strachu, żeby nie być starą panną. Rok przed ślubem zaszłam w ciąże, wydawało się, że będzie to odpowiedni tata dla mojego dziecka. Wszystko było w porządku do dnia ślubu. Wieczór w dniu ślubu rozmył moje wszystkie wyobrażenia. Szanowny małżonek dostał co chciał - podpisaliśmy akt cywilno-prawny i już byłma jego. Wtedy pierwszy raz się upił. Potem było to już systematyczne upijanie. Rano wychodził do pracy, potem wracał jedno piwko, drugie, trzecie i kolejne. Dziecko siedziało obok niego na podłodze i to była cała zabawa z ni. Nie pracowałam zajmowałm się dzieckiem przez półptora roku. Kiedy znalałam pracę, wtedy zaczął się jeszcze większy koszmar. Na wstepie zostałam posądzona o romas z jednym z kolegą z pracy, potem moim kochankiem był szef. Moja cierpliwość powloi kończyła się, aż któregoś dnia pękłam. Zaczeły się awantury. Aby ratować małżeństwo, wyprowadziliśmy się od moich rodziców do wynajętego mieszkania. Ale to też nić nie dało. Potrafił wyrzucić mnie i dziecko na klatke schodową, bo akurat był pijany. Kiedy stracił prace, wtedy przyszedł w łaskę. Poprosił abyś na nowo wprowadzili się do moich rodziców. Obiecał, że przestnaie pić, awanturować się. Zmienił się ale tylko na tydzień. Potem wszystko wróciło do stanu poprzedniego. Po półrocznym bezrobociu znalał pracę. Poczuł się pewnie. To był początek wakacji. Dziecko wyjechało z dziadkami i zaczął się największy koszmar mojego życia. Bałam się wracać do własnego mieszkania był on był w nim, codziennie pijany i codziennie coraz bardziej agresywny. Kiedyś wróciłam do domu a on jeszcze nie spał. Rzucił się na mnie z rękami, pobił wyrwał telefon i szukał dowodów zdrady. Złożyłam doniesienie na policję. Następnego dnia przyniósł kwiaty, przeprosił powiedział, że więcej tego nie zrobi. Przez dwa tygodnie był grzeczny, po dwóch znowu minie pobił. Wtedy coś we mnie pękło. Powiedziałam dośc. Nawet dla dobra dziecka nie ma sensu ratować takiego związku. Najpierw złożyłam sprawę o aliemnty, po poł roku kazałam wyprowadzić się z mieszkania i złożyłam pozew o rozwód. Od trzech mieisięcy jestem szczęśliwą rozwódką. Wracam do domu spokojnie, nie myśląc o tym co mnie i moje dziecko tam czeka. Mój syn i ja jesteśmy teraz szczęśliwi. Kontkaty z tatusiem są sporadyczne, bo mimo mojego zaangażowania eks małożonek do nich nie dąży. Rodzina jest dla mnie najważniejsza ale nie rodzina w której są codzienne awantury, alkohol, bicie. Nie chce żeby moje dziecko wchodziło w życie z takim wizerunkiem świata. A miłość cóż może nie spotkałam na swojej drodze nikogo kogo bym pokochała, kto byłby moją drugą połówką. Moze kiedyś go spotkam. Narazie jestem bardzo ostrożna..... Odpowiedz Link
marek_gazeta Re: Pytanie od redakcji... 29.11.06, 14:09 Człowiek nie wpada w nałóg z powodu podpisania aktu cywilno-prawnego. Nie poznałaś go przed ślubem albo zlekceważyłaś sygnały. Odpowiedz Link
violetta34 Re: Pytanie od redakcji... 29.11.06, 14:37 Człowiek jest niestety wredną istotą, która potrafi się dobrze kamuflować. Z wykształcenia jestem pedagogiem specjalnym więc trochę trudno byłoby mi zlekceważyć takie sygnały. Kiedy miał już pewność, że jestem jego na zawsze pod względem formalnym i prawnym i jest ojcem mojego dziecka wtedy pokazał swoje prawdziwe oblicze. a co przemawia za Toba solidarność płci...? Odpowiedz Link
marek_gazeta Re: Pytanie od redakcji... 29.11.06, 14:57 Nie, zdecydowanie nie czuję solidarności płci do Twojego (eks-?) męża. Po prostu zdumiał mnie opis - to, że facet nagle zaczął pić. A wcześniej nie pił? Odpowiedz Link
violetta34 Re: Pytanie od redakcji... 29.11.06, 15:05 Nie wiem czy pił, ale wiem jedno jeśli pił to nie w moim towarzystwie. Odpowiedz Link
phokara Re: Pytanie od redakcji... 29.11.06, 15:02 Zgadzam sie z Markiem choc jestem kobieta... dziwne, co? Nie czuje sie w obowiazku solidaryzowania z kobieta, ktora: >S´lub wzie˛?am chyba ze strachu, z˙eby nie byc´ stara˛ panna˛. Rok przed s´lubem >zasz?am w cia˛z˙e, wydawa?o sie˛, z˙e be˛dzie to odpowiedni tata dla mojego dziecka. Wlasciwie sama sobie odpowiedzialas, czemu Ci sie wszystko rozsypalo. I jeszcze cos... > Cz?owiek jest niestety wredna˛ istota˛, która potrafi sie˛ dobrze kamuflowac´. Nie kazdy. Ja sie nie poczuwam. Zas w kwestii kamuflarzu, to mysle, ze sie akurat dobraliscie dosc sprawiedliwie - taki wniosek sie przynajmniej nasuwa po tym, co sama napisalas. Zas co do faktu, ze jestes z wyksztalcenia pedagogiem specjalnym - to sie nie przejmuj. W koncu nie wszyscy z nas konczyli cos na czym sie znaja. Odpowiedz Link
violetta34 Re: Pytanie od redakcji... 29.11.06, 15:07 Jęśli skończyłaś studia bądź inną szkołe i nie zmasz się na swoim zawodzie to tylko świadczy o Tobie Odpowiedz Link
phokara Re: Pytanie od redakcji... 29.11.06, 15:14 Nic takiego nie napisalam. Daruj sobie ironiczne projekcje, bo to akurat swiadczy o kompletnym braku zdrowego dystansu do moich komentarzy. Ale ja mam prawo je wyglaszac, bo to jest forum otwarte, na ktorym sama napisalas to, co napisalas. Jesli powyzsze cytaty sa nieprawdziwe to je popraw, a jesli sa - to zlosc sie na siebie a nie na mnie. Po prostu. Odpowiedz Link
violetta34 Re: Pytanie od redakcji... 29.11.06, 15:29 Wybacz, ale ja nie napisałam, że się na czymś nie znam tylko Ty mi to sugerowałaś. Odpowiedz Link
emaq06 Re: Pytanie od redakcji... 29.11.06, 19:22 Pozwolę sobie dorzucić swoje 3 grosze... "Pedagog Specjalny" pisze: "Odpowiedni tata dla MOJEGO dziecka.." i dalej "..co mnie i MOJE dziecko.." oraz "MÓJ syn i JA." Pomijając burzliwe dzieje związku (a ponoć nic nie dzieje się bez przyczyny) to może Pani Pedagog powinna wpierw "zafundować" SOBIE dziecko (najlepiej "in vitro"- bo bez problemu z "nosicielem spermy") NASTĘPNIE poszukać "drugiej połówki" dla której sytuacja jest jasna: JA i MOJE dziecko i TY... Problem dla potencjalnej "drugiej połówki"- (a propos "dostał co chciał-podpisalismy..."): Czy w wypadku kolejnej "pomyłki" Pani Pedagog zażąda tym razem alimentów dla siebie ??? Bo jak czytamy dalej "rodzina jest najważniejsza.." NIECH MOC BĘDZIE Z PODOPIECZNYMI "PANI PEDAGOG"... I Z POTENCJALNYMI "DRUGIMI POŁÓWKAMI" TEŻ.... Odpowiedz Link
weekenda Re: Pytanie od redakcji... 29.11.06, 14:57 Może tak być Marku... Ludzie biorą śluby z różnych powodów, niekoniecznie jest to miłość. Kiedyś o tym pisałam. Mam np. znajomą, która wzięła ślub po to aby móc wreszcie kochać się (czytaj: uprawiać sex) z kim będzie chciała, bo mężatce to już wolno a pannie nie (cytat). Mam też znajomego, który wziął ślub bo rodzice tego od niego oczekiwali a poza tym to jest gejem i wreszcie będzie mógł się spotykać ze swoim miłościem (prawie cytat). O całej masie przeróżnych znajomych i znajomych znajomych co to biorą śluby bo druga połowa jest bogata i będzie wygodne życie (niezależnie od płci) to już nie wspomnę... Znam też przypadek, który opisała wyżej "zapomniałam-jaki-ma-nick": facet ożenił się z dziewczyną po to aby bawić się, szaleć, mieć "laski" i pić... bo szalejącego i pijącego kawalera-bawidamka to żadna nie weźmie a żona już musi go znosić (CYTAT!) Poza tym, jakbyśmy się tak ciągle kontrolowali i obserwowali wszystkich i wszystko co ci robią pod kątem sygnałów i ich rozpoznawania to człowiek by zwariował... nie da się bez przerwy analizować wszystkich i wszystkiego (ups! zabrzmiało jak Kononowicz...). A takie elementy jak miłość? (czasami jednak się zdarza) a zaufanie? a to, że każdy jest jakiś, każdy ma wady, nikt nie jest święty i każdy ma prawo do błędu i pomyłki? Nie da się wierz mi. Odpowiedz Link
crazysoma Re: Pytanie od redakcji... 29.11.06, 15:30 > Szanowny małżonek dostał co chciał - podpisaliśmy akt cywilno-prawny i już > byłma jego. Wtedy pierwszy raz się upił. To zalezy co wypil. Moze on jak Dr Jekyll i Mr Hyde upil sie substancja zmieniajaca osobowosc. Hu nols... Odpowiedz Link
wilfbrim Re: Pytanie od redakcji... 29.11.06, 18:13 Ludzie nie walcza ze soba z logicznych powodow (najczesciej). Z takich nielogicznych powodow mozna sie tez rozwiesc. Wszystko sie kryje w wzorcach wyuczonych w dziecinstwie. Kazdy czegos tam sie nauczyl w dziecinstwie, kazdy zostal jakos tam skopany przez wlasnych rodzicow, zakazony ich wsciekloscia, albo bezradnoscia. Brakowalo granic, albo bylo ich za duzo. W zyciu doroslym (albo raczej tuz przed nim w mlodosci) nastepuje internaluzacja tego, co przekazali nam rodzice i otoczenie. Stajemy sie wowczas dla samych siebie rodzicami i traktujemy sie adekwatnie do otrzymanych wzorcow. Adekwatnie traktujemy tez naszych partnerow... Niestety nie zawsze jestesmy w stanie w pore sie powstrzymywac przez tym absurdem i brnieciem do nikad... W temacie polecam "Your inner child of the past" W. Hugh Missldine. Swietna ksiazka. Duzo tlumaczy dlaczego wyznawanie wartosci jak rodzina i milosc to nie to samo, co autentyczne staranie sie o ta rodzine i pielegnowanie milosci. Odpowiedz Link
mvonlau Do Violetty 30.11.06, 07:09 Gratuluje decyzji, ciezkij decyzji bo nawet jak zdajesz sobie sprawe z bolu i cierpienia zadawanego przez osobe ktora powinna cie chronic i kochac to ciagle masz nadzieje ze ten ktos kto sie zneca zmieni sie dla ciebie , dla dzieci , dla rodziny. Powody zawierania zwiazkow malzenskich sa rozne i te z wielkiej milosci sie rozpadaja i te bardziej z rozsadku tez.......... nie ma recepty, ale jest cos co sie nazywa szacunkiem dla siebie i dla drugiego. Wiele kobiet przechodzi przez gehenne tylko po to zeby dzieci mialy ojca, a teraz moj wlasny 40 letni maz obwinia swoja matke ze nie zostawila ojca pijaka tylko on musial sie cale zycie wstydzic za niego. Moja przyjaciolka obwinia swoja make ze zostawila meza i ona wychowala sie bez ojca i nie ma przykladu jak powinno wygladac zycie rodzinne. Nie ma recepty , poza tym ze kazdy czlowiek ma prawo do szczescia i poszanowania godnosci osobistej. Takiego partnera Violetto Ci zycze, ktory uszanowalby Ciebie za to kim jestes. Odpowiedz Link
handshake Re: Do Violetty 30.11.06, 07:35 Zabiorę głos jako doświadczony dziećmi, które powinny mieć kompletną rodzinę, choćby i nieszczęśliwą - szczęśliwie po rozwodzie. Oddzielmy nasze widzenie partnera oczami człowieka młodego, który dopiero wszedł w związek małżeński od oceny tego po latach, kiedy, tak nam się zdaje "nabraliśmy rozumu". Niestosowanie się do powyższej wskazówki powoduje pomieszanie z poplątaniem w tej całej dyskusji. Kontynuujmy. Odpowiedz Link
bei Re: Pytanie od redakcji... 30.11.06, 08:28 po 16- letniej seperacji jest formalizacją- mówię o mojej sytuacji. Odpowiedz Link
domju Re: Pytanie od redakcji... 30.11.06, 11:10 nie czuje sie ofiara i nie uwazam ze rozpad malzenstwa jest tylko moja wina.gdybym miala obwiniac musialabym pociagnac do odpowiedzialnosci tesciow, swoich rodzicow,kolegow meza,moje kolezanki...i nas jako pare idiotow ktorzy nie mieli wlasnego rozumu.wiem ze moj maz nie jest idealem i wiem ze ja rowniez nim nie jestem...wiem jakie bledy popelnilam...ambicja nie pozwolila mi sie przytulic po klotni bo niech on pierwszy przeprosi...ja taka samodzielna... zarabiam..wiec jak mi sie znudza awantury odejde.. nic tak naprawde mnie nie trzyma.. tak mi sie wydawalo. Ale teraz wiem ze gdybysmy wiecej rozmawiali, gdybym sie zamknela wtedy gdy krzyczalam , gdyby on powiedzial cos milego zamiast krytrykowac. Wymagalam od niego by byl madzrejszy by rozumial,tolerowal,przytulilam,dziwiwlam sie dlaczgeo nie czyta w moich myslach... a sama tego nie umialam... jako mloda osoba wiem ze wmawia nam sie ze wszystko bedzie jasne , proste i to takie rozowiotkie...a jak pojawia sie problemy to przeciez bedziemy sie wspierac a potem to juz bedzie tylko lepiej. nikt nas nie uczy ze moze byc zle , ze od czasu do czasu trzeba zagryzc zeby i przeczekac, ze bedea chwile nienawisci i bezradnosci ale ze nie wolno sie poddac... ja sie poddalam, moj maz tez... i to bardzo boli... Odpowiedz Link
misbaskerwill Re: Pytanie od redakcji... 30.11.06, 12:48 redakcja napisała: > Dlaczego rozwodzimy się na potęgę, choć podobno nie ma dla Polaka większej > wartości niż rodzina i miłość? Po pierwsze, nie na potęgę (bo średnio raz w życiu), prędzej "masowo". Po drugie, ludzie za dużo oczekują od partnera, a za mało dają od siebie. A czasem na odwrót. Małżeństwo, będące materializacją ulotnego uczucia na lata, jest czymś zupełnie innym, niż romantyczna miłość, która właśnie do ślubu prowadzi. Cóż... to tylko jedna z przyczyn rozwodów Praktycznie każdy rozwód jest inny, każdy jest przyznaniem życiowej porażki. W końcu coś, co miało trwać "póki śmierć", rozpadło się przed czasem. Można poprosić w sądzie o statystyki. Głównie zdrady, przemoc w rodzinie, czasem dojście do wniosku, że "to nie to". Jednak, parafrazując wujka Josifa, jeden rozwód to tragedia, milion rozwodów - to statystyka. > PS. Zapraszamy też do lektury naszego cyklu artykułów - "Rozwód po polsku" Nieładnie, droga Redakcjo, tak "podpinać" forum prywatne (co już Wam wytknięto), na szczęście, zmasowany atak forumowiczów "na potęgę" nie nastąpił. Więc może jednak nie jest tak źle z tą ilością rozwodów Odpowiedz Link
hanna74 Re: Pytanie od redakcji... 03.01.07, 12:30 Bo Polacy lubią dużo mówić, a za mało robią.Mówi się, ze jesteśmy społeczeństwem ludzi wierzących!!! A to przecież kpina!!!!! Wystarczy zobaczyć jaka atmosfera panuje w naszych miejscach pracy, między sąsiadami, a nawet w rodzinach.Znam mnóstwo ludzi, którzy są podli i złośliwi. Nie pamiętam,kiedy ostatnim razem ktoś z rodziny /oprócz mojego męża i dziecka/ lub ze znajomych zaproponował mi pomoc, choćby niewielką. Ja staram się to zmienić i bardzo często proponuję pomoc innym,uczę także swoje dziecko, aby rozwijało w sobie ten dar.Niedawno zaczęłam oddawać krew, to przecież najprostszy i najtańszy sposób niesienia pomocy.Gdyby całe społeczeństwo tak myślało mielibyśmy raj na Ziemii.Zachęcam wszystkich do działania- W DOBRYM KIERUNKU Odpowiedz Link
netka213 Re: Pytanie od redakcji... 10.02.07, 08:37 Rozwodzimy sie bo wchodząc w związek małzeński mamy złudzenie że zawsze wszystko będzie dobrze i malowane różową farbą. Zapominamy że partner/partnerka zmieniają się. Zmienia ich życie. Wydaje nam się że życie to bajka a sex to film porno. Najbardziej przykre jest to że ci ludzie faktycznie mocno sie kochali. Więc czemu tak mało mają siły i woli walki by uratować tą miłość?? Przyznam że sama powoli planuje ślub i pomimo że kocham, boję się. (on pewnie też) Bo statystyki są zastraszające. Czasami zastanawiam sie czy kobieta i mężczyzna wogóle są stworzeni do tego by być sobei wiernymi i iść ze sobą przez życie Pozdrawiam Natala. Odpisujcie... Odpowiedz Link
ra_v2 Re: Pytanie od redakcji... 24.02.07, 20:43 No dobrze , jak już wiem jak niszczylem swoją żonę, to jak mam to naprawić? Odpowiedz Link
nela42 Re: Pytanie od redakcji... 26.02.07, 03:00 Zniszczonej kobiety nie naprawia sie jak parasolki.Tej odpowiedzi musi ci udzielic żona,jeśli w ogóle chce z toba rozmawiać. Każdy z nas posiada jakąś wytrzymałość,ale do czasu, niektórym baterie szybciej się wyczerpują.Życie ze sobą ,to nie obowiązek tylko chęć bycia. Odpowiedz Link
nela42 Re: Pytanie od redakcji... 26.02.07, 02:08 Wartości przegrywają z realnymi przeciwnościami i zachetami do korzystania z życia bez odpowiedzialności. szybko,dużo,bogato- a rzeczywistość szara i trudna. Odpowiedz Link
nela42 Re: Pytanie od redakcji... 26.02.07, 02:29 Wydaje mi się,że to są tylko deklaracje składane przez te osoby, którym się udało i chcięliby tego samego dla swoich dzieci.Myślę,że największą wartościa jest zdrowie,a zaraz po nim pieniądze,dopiero póżniej rodzina,która ma być,ale wiadomo,że nie będzie idealna.Tradycja jest ważna, a tradycja to coś innego niż dotrzymywanie przysiegi małżenskiej.Ważne jest ,aby spełniać oczekiwania rodziny ,dochować tradycji,mieć ślub,wesele,komunię itd...Teraz ludzie żyją szybko i chyba dochodza do wniosku,że jeśli się pomylili,bądź ulegli presji, to nie chcą tracić czasu i idą dalej samotnie,nie chcą powielać schematu rodziców,razem,ale osobno.Teraz już nie ma takie presji rodziny jak kiedyś, nie czują się aż tak wykluczeni.Szkoda im czasu na docieranie się,kompromis,wolą robić to, na co mają ochotę.Realizować się ,zarabiać,posiadać i spełniać swoje zachcianki.Rodzina hamuje,trzeba wychowywac dzieci a to duże obciażenie i odpowiedzialność .Wygląda to trochę tak,jak z pracą-kiedyś pracowano w jednej firmie całe swoje życie do emetytury,teraz co chwila szuka się lepiej płatnej.Wyścig szczurów przysłużył się rozpadowi związków.Poza tym posiadanie rodziny jest bardzo kosztowne, a nie wszyscy mają pracę. Odpowiedz Link
sytam1 Re: Pytanie od redakcji... 24.05.07, 10:36 Zwracam sie z prośbą o odpowiedź na pytanie jaką ilość rozwodów stanowią rozwody spowodowane wyjazdem jednego z małżonków w celach zarobkowych? Może ktoś zna liczby lub sie z tym zetknął osobiście. Odpowiedz Link
aron95 Re: Pytanie od redakcji... 24.05.07, 11:58 A kto by niby mial prowadzić takie statystyki ? Nie ma Odpowiedz Link
kurka_wodna2 Re: Pytanie od redakcji... 24.05.07, 12:06 To pytanie niezbyt prawomyślne politycznie, bo z dobrobytu nikt jeszcze nie rezygnował i nie skazywał siebie na tułaczkę... Odpowiedz Link
marcelka38 Re: Pytanie od redakcji... 24.05.07, 16:19 A to redakcja nie wie jak mają się deklaracje do rzeczywistości??? Zwłaszcza badaniach??? Deklaracje bliższe są "ja" idealnemu, a rzeczywiste postepowanie "ja" realnemu.. Ale chyba to szanowna redakcja powinna wiedzieć Odpowiedz Link