Dodaj do ulubionych

Jaciekrece

11.12.06, 13:27
"Nie ma tu dla ciebie miejsca"
"Jesteś beznadziejna"
"Do niczego sie nie nadajesz, beznadziejny, odpuchajacy, wredny babsztyl"
"wredne babsko, z żadnym facetem sobie byś nie ułożyłą życia, nie mozesz byc
z nikim, tylko ze swoją rodzinką mogłabyś żyć"
Bo nie podałam mu zupy, powiedziałam tylko ze zagrzana i zeby sobie nalał, bo
nie jestem jego słuzącą. No nalałabym jakby poprosił...
Ale on powiedział "teraz mogę zjeść"
jaciekręce paranoja normalnie, tragikomedia tomoje życie
Czy to ja jestem nienormalna czy moj mąż?
I po całym dniu "obrażenia" zachowuje sie jakby nigdy nic.
Wiecie co do mnie dzisiaj dotarło???
Że ja wcale nie chce "znaleźć kogos normalnego"
Nie chce znaleźć nowego faceta, najchetniej byłabym bez zadnego faceta, po
prostu chce świętego spokoju.bez tego i bez żadnego innego. Dziekuje,
musiałam sie wyzalic.


Obserwuj wątek
    • marek_gazeta Re: Jaciekrece 11.12.06, 13:40
      Nieładnie się zachował. Bardzo nieładnie. Takich tekstów prawdziwy facet nie powinien mówić żadnej kobiecie, a już na pewno nie żonie (niezależnie od stopnia kryzysu).

      A co do facetów... moja kobieta ma wyższe wykształcenie, przeczytała masę mądrych książek (np. z dziedziny psychologii), a nerwy jej nie raz puściły (nie prowokowałem specjalnie) i usłyszałem rzeczy dość podobne w wymowie. Ostatnio wczoraj, kiedy wyraziłem własne zdanie na jakiś temat. Czyli obrażanie za pomocą inwektyw to nie jest domena mężczyzn.

      A, nie raczyła przeprosić.
      • tictac11 Re: Jaciekrece 11.12.06, 13:50
        marek_gazeta napisał:

        > Nieładnie się zachował. Bardzo nieładnie. Takich tekstów prawdziwy facet nie
        po
        > winien mówić żadnej kobiecie, a już na pewno nie żonie (niezależnie od
        stopnia
        > kryzysu).
        Też tak uważam, ale widac nie znajduje zrozumienia. Mam wrażenie, ze facet ma
        problemy z opanowaniem agresji? Bo ja inaczej to wytłumaczyć.

        > A co do facetów... moja kobieta ma wyższe wykształcenie, przeczytała masę
        mądry
        > ch książek (np. z dziedziny psychologii), a nerwy jej nie raz puściły (nie
        prow
        > okowałem specjalnie)

        No ja usłyszałam, ze prowokuje, nawet jak mi nawrzuca przy dziecku, to przeciez
        go sprowokowałam.

        i usłyszałem rzeczy dość podobne w wymowie. Ostatnio wczor
        > aj, kiedy wyraziłem własne zdanie na jakiś temat. Czyli obrażanie za pomocą
        inw
        > ektyw to nie jest domena mężczyzn.
        >
        > A, nie raczyła przeprosić.
        I TY twierdzisz, że miałeś trudny charakter?
        Na czym to polegało????
    • tictac11 Re: Jaciekrece 11.12.06, 13:45
      Qrde nie da sie....nie da sie....
      Ja mówię a on: znowu pi..sz to samo zawsze to samo
      TO SŁUCHAJ CO DO CIEBIE MÓWIE
      nie działa
    • marek_gazeta Re: Jaciekrece 11.12.06, 13:46
      Wiesz, ciężko stwierdzić, jak było. Od słowa do słowa, a ktoś przestaje panować nad nerwami i zaczyna obrażać. Nie tylko liczy się treść, czasami również ton. Moja kobieta np. do perfekcji opanowała stalowozimny, nieco pogardliwy ton, którego często używała w różnych sytuacjach.

      Zresztą można to samo powiedzieć na dwa różne sposoby. Może zamiast powiedzieć np. "nalej sobie zupy, nie jestem twoją służącą" można powiedzieć "nie będę już podawać ci zupy", spokojnie i rzeczowo, bez jakichś negatywnych skojarzeń.

      A jeśli zawiodą nerwy, warto mimo wszystko się przyznać i przeprosić. Skoro obcą osobę byśmy przeprosili, to dlaczego nie przechodzi to przez gardło wobec osoby kiedyś bliskiej?
      • tictac11 Re: Jaciekrece 11.12.06, 13:58
        eh... ta zupa to był tylko pretekst. Facet musiał się wyzyc, inaczej tego nie
        potrafie uzasadnić.
        Całą sytuacja wyglądała tak:
        wrócił z biegania
        Nalać ci zupy? Jest zagrzana?
        Teraz nie mogę, muszę odczekać pół godziny.
        Po pół godzinie oznajmia z kanapy
        "teraz mogę zjeść"
        Wyjmowałam akurat pierogi
        "Nałozyłam ci pierogi na talerz i przykryłam pokrywką zeby nie wystygły"
        "Ale ja chciałem zupy"
        "To nalej sobie, nie mozesz sie ruszyć? Muszę ci wszystko podawać jak służąca?"
        I zaczęła sie jazda....
        Dla mnie po prostu facet ma problem z agresją, inaczej nie potrafie wytłumaczyć.

        Zresztą dla niego nie istnieją słowa proszę i przepraszam w stosunku do mnie, i
        nawet nie daje sobie tego wytłumaczyć. Po prostu w jego opinii nie musi być dla
        mnie uprzejmy, po co?
        • marek_gazeta Re: Jaciekrece 11.12.06, 17:31
          Jeszcze raz tak czytam ten wątek...

          Facet chyba rzeczywiście Cię nie szanuje. Wygląda na jakieś kompleksy, które rozładowuje w domu, gdzie może poczuć się kimś lepszym. Pracujesz zawodowo? Jeśli jesteś na jego utrzymaniu ("nie dam pieniędzy"), to źle. Nie uważa Cię za partnerkę. To oczywiście nie jest usprawiedliwienie, ale tak to wygląda. Potrzeba ogromnego taktu, aby dostrzec, że prowadzenie domu to też praca. Może trzeba jednak gdzieś się zatrudnić, poznać innych ludzi, mieć odskocznię? I oczywiście koniecznie przerzucić część obowiązków w domu na niego.
          • tictac11 Re: Jaciekrece 12.12.06, 10:22
            nie smile))) to nie tak smile)
            Pracuje zawodowo, nawet mozna powiedzieć, podwójnie, bo na etacie i jako
            samodzielny przedsiebiorca. Przez pewnien czas zarabiałam więcej od niego,
            teraz myslę że zarabiamy mniej więcej po równo...nie jestem zależna od niego.
            Po prostu mamy oddzielne konta, dotąd staralismy się po równo łozyc na dom, ale
            jak widać - on nie ma na święta...
    • mja-1 Re: Jaciekrece 11.12.06, 13:49
      Domyślam się, że stopniowo, dzień po dniu pozwoliłas mężowi na to, by Cię
      lekceważył i obrażał. Jeśli Ci na nim zależy, musisz teraz stopniowo odzyskać
      szacunek i pozycję. Jest to strasznie męcząca i nudna robota, przypomina nieco
      tresowanie psa. Ale bez pracy nie ma kołaczy. Piszę z własnego doświadczenia,
      ale mam na myśli moje dzieci. Jakoś tak mimochodem, nie wiadomo kiedy i jak
      zaczęły traktować mnie jak odrobinę starszą koleżankę. Nie są wprawdzie na
      etapie obrażania, ale lekceważenie moich próśb, poleceń, gróźb i mojej osoby w
      ogóle wychodzi im koncertowo. No ale walczę i idę dalej jak ta karawana, co
      idzie a psy szczekająwink))
    • marek_gazeta Re: Jaciekrece 11.12.06, 13:56
      Jest między nimi bardzo źle. Ciche dni to ciche dni, ale inwektywy ("pie...sz") to już sięgnięcie dna. No powiedzmy, że jeszcze mogą być rękoczyny, czyli zejście do piekła.
      • tictac11 Re: Jaciekrece 11.12.06, 14:03
        Jest bardzo źle, ale do rękoczynów na pewno nie dojdzie, przemoc fozyczna to
        dla nas tabu, nigdy nie podniosłabym ręki do przysłowiowego "policzka" a i on
        ma w tym wzgledzie silne hamulce. Tego akurat jestem pewna. Agresja moze ujść z
        niego tylko w słowach. Myslałam ze uda sie z tego wyjść, ale to takie trudne.
        On nie chce rozwodu. Stara mi się pomagać w domu. Wtedy wydaje sie że wszystko
        jest dobrze. Nawet przestał pilnować telefonu i wiem, ze nie ma juz
        żadnych "znajomosci" na boku. Ja też przestałam reagować chorobliwie na każdy
        sms do niego. Ale zamiast tego wzmaga sie agresja słowna z powodu dupereli...
        Nie potrafie ot tak odejść, wiem ze dla dziecka jest b. ważny.
        • fammoni Re: Jaciekrece 11.12.06, 14:30
          Agresja moze ujść z
          >
          > niego tylko w słowach.

          mam do czynienia z takim samym egzeplarzem i czasami wolałabym aby mnie uderzył
          a przestał rzucać takim mięsem, szczególnie przy dzieciach

          czasami słowa potrafią bardziej ranić niż policzek
    • 13monique_n Tictacu!!! 11.12.06, 14:07
      Na co Ty jeszcze czekasz? dziewczyno, usłyszałam "nagrania" - brrrrrrrrrr....
      Rozumiem, że chcesz przede wszystkim spokoju. Rozumiem aż za dobrze. Trzymaj się
      i życzę szybkiego dotarcia do radykalnych decyzji. Im dłużej to trwa, tym
      spustoszenia w psychice coraz większe. Szkoda Ciebie. Trzymaj się cieplutko (i
      twardo). M.
      • tictac11 Re: Tictacu!!! 11.12.06, 14:17
        czekam aż zmądrzeje... aż sobie uswiadomi ze to nie jest normalne życie, ale
        tracę nadzieję.
        • misbaskerwill Re: zupa za słona? 11.12.06, 14:24
          > czekam aż zmądrzeje... aż sobie uswiadomi ze to nie jest normalne życie, ale
          > tracę nadzieję.

          A ile ma latek? 12? To może zmądrzeje.
          Bo im więcej ma latek, tym mniejsza na to szansa.
          Chyba, że zafundujesz mu odpowiednie wychowanie, edukację...podobno na naukę
          nigdy nie jest za późno. Bo sam z siebie to raczej nie zmądrzeje. Na dobry
          początek - solidne kopnięcie w tyłek - czasem pomaga.
        • kruszynka301 Re: Tictacu!!! 11.12.06, 14:30
          tictacu!!! facet sobie sam pewnych rzeczy nie uświadomi, nie licz na cud.......
          Przestań zachowywać się jak służąca. Może nie gotuj, nie podsuwaj, zmuś go, aby
          sobie sam wszystko zrobił, jest nikła szansa, że doceni twoje starania....

          Co do obiadu, to ideałem dla mnie jest skecz (żona ogląda serial brazylijski,
          robi pazurki, mąż wrócił po pracy do domu i wrzeszczy z kuchni:
          - co na obiad???
          - zupka chińska!!!
          - a gdzie???
          - w szufladzie!!!!!
          • tictac11 Re: Tictacu!!! 11.12.06, 14:47
            No właśnie robiłam tak: nie gotowałam, nie prasowałam... i zostałam zołzą,
            kobietą nienadajacą sie na żonę, nie umiejącą stworzyć rodzinnej atmosfery...
            No wredną babą zostałam.
        • crazysoma Tik-tak, tik - tak... 11.12.06, 14:34
          Kobieto. Nagraj na dyktafon to wszystko co napisalas tutaj, opis waszego zycia
          i tekstow tego pana. Odloz na polke i wlacz sobie za pare dni, zapominajac na
          chwile, ze to chodzi o Ciebie. Posluchaj tego tak, jak "sluchamy" my, osoby
          niezwiazane z tym tematem zadnymi emocjami. Ja mam kwadratowe oczy ze
          zdziwienia (aczkolwiek rozumiem, ze Ty kompletnie nie widzisz co sie u Ciebie
          dzieje)i zastanawiam sie jaki np. wzorzec kobiety ma Twoje dziecko, widzac co
          robi Tobie jego tatus.
          Tolerujesz to, bo nie przekroczy nigdy granicy i na pewno Cie nie uderzy? A
          jaka masz gwarancje, ze nie zrobi tego kiedy wpadnie w szal wscieklosci?
          Slowami mozna zabic kogos tak samo, jak uderzajaca na oslep reka. Przeciez o
          tym wiesz. Mysle, ze masz jakies duze problemy sama ze soba, skoro na to
          wszystko pozwalasz. Weekenda by Ci napisala - kat i ofiara to WY.
        • 13monique_n Re: Tictacu!!! 11.12.06, 15:35
          A dużo masz czasu?
          • tictac11 Re: Tictacu!!! 11.12.06, 15:38
            myślę, ze ok 5 lat, może 7
    • tictac11 Re: Jaciekrece 11.12.06, 14:14
      Cały czas tak włąśnie myślę.
      Ale nie da rady, nie mozemy usiąść bo cyt. "wszystko wiesz najlepiej, jesteś
      najmądrzejsza i zawie pi...psz to samo a ja juz nie mam ochoty tego słuchać"
      Koniec cytatu. zastanawiam sie, czy to nie jest jakiś odchył psychiczny, taki
      dr jackyll i mr hyde w jednym człowieku.
      • marek_gazeta Re: Jaciekrece 11.12.06, 14:16
        No nie, znowu inwektywy. Chyba trzeba pomocy fachowca, a może odpocząć od siebie? Jeśli znika szacunek, wszystko się musi zawalić.

        Ale kiedyś taki nie był, co się stało?
        • tictac11 Re: Jaciekrece 11.12.06, 14:22
          Na początku nie. Ale pierwsze objawy miał jakieś juz jakieś 7,8 lat temu ...
          wyszlismy na spacer w niedzielę, i nie pamietaj juz z jakiego powodu powiedział
          do mnie "debilka". zawróciłam na piecie i wróciłam do domu. Nie wiem, dla niego
          to wcale nie ma znaczenia, dla niego to normalne, że "każdy moze się wkurzyc".
          Próbowałam mu tłumaczyć, próbowałam mu odpowiadać tym samym, zeby poczuł jak to
          boli, zero efektu. Teraz sie nie zniżam do jego poziomu...staram sie brac na
          zimno. Ale wyprowadza mnie z równowagi gdy widze, ze dziecko jest swiadkiem
          takich zachowań, to najgorsze z tego wszystkiego.
      • z_mazur Re: Jaciekrece 11.12.06, 14:29
        A ja bym powiedział tak dosyć standardowo. Terapia. W tym przypadku widzę jej
        sens. Obie strony chcą ze sobą być tylko szwankuje komunikacja.

        Inna opcja łatwiejsza ale mniej skuteczna. Lektura dobrej książki o komunikacji
        w związku.

        Tą rozmowę można było zupełnie inaczej przeprowadzić. Nie powodując wybuchu
        agresji a jednocześnie lekkie poczucie winy ze strony męża.

        Podstawa w takiej komunikacji to mówienie o własnych uczuciach w kontekście
        działań partnera.
        Np. w tej sytaucji dobrze byłoby powiedzieć o tym jak się czujesz gdy on zwraca
        się do Ciebie w ten sposób, oczywiście spokojnie i rzeczowo, i bez obwiniania,
        po prostu stwierdzenie faktów. Coś w stylu "Gdy zachowujesz się tak i tak, to
        ja czuję się wtedy tak i tak" bez żadnego "bo Ty, zawsze (nigdy)..." . Gdy
        zostanie jednoznacznie poinformowany o Twoich uczuciach to ma zawsze dwa
        wyjścia: zignorować to, albo coś zrobić z tym. Obie obrane przez niego drogi
        wiele Ci powiedzą.
        • marek_gazeta Re: Jaciekrece 11.12.06, 14:34
          Masz rację, tylko na takie sytuacje trzeba reagować wcześniej. Im wcześniej, tym lepiej. Po wielu latach będzie ciężko naprawić atmosferę (choć jest to oczywiście możliwe) i odzyskać wzajemny szacunek.

          A to, o czym piszesz (nazywanie własnych uczuć) to oczywiście podstawa.
        • tictac11 Re: Jaciekrece 11.12.06, 14:38
          No więc próbowałam,
          on ignoruje. Nie słyszy. Nie ma problemu.
          Facet ma problem z włąsna rodzina, z matką, z ojcem, ze mną....
          • z_mazur Re: Jaciekrece 11.12.06, 14:42
            Więc jak już pisałem wcześniej jego zachowanie mówi wiele o tym jaki jest jego
            stosunek do Twoich uczuć.

            Teraz Ty musisz sobie odpowiedzieć na pytanie, czy chcesz być z kimś kto ma
            taki stosunek do Twoich uczuć.
            Gdy już podejmiesz decyzję to powinnaś go o tym jasno poinformować i być
            konsekwentna.
            • tictac11 Re: Jaciekrece 11.12.06, 14:45
              "Gdy już podejmiesz decyzję to powinnaś go o tym jasno poinformować"
              Dostał informację, w maju doprowadzona do ostateczności złozyłam pozew
              "i być konsekwentna."
              Z tym jest gorzej. Sprawa została zawieszona. Mielismy mieć terapię, w końcu on
              zrezygnował. On nie chce rozwodu, on chce być przede wszystkim z dzieckiem i ze
              mna...ale pobudek juz nie jestem taka pewna.
              Martwie sie, ze chodzi o czysto praktyczne wzgledy.
    • marek_gazeta Re: Jaciekrece 11.12.06, 14:24
      A mama może być szczęśliwa wyłącznie z szarmanckim, przystojnym i męskim mężczyzną wink
    • tictac11 Re: Jaciekrece 11.12.06, 14:35
      To prawda. Tylko niech te święta miną, przed świetami nie chce robić dymu,
      niech Mały ma jeszcze choinkę i Świeta bez demonstracyjnego obrażenia się i
      ciszy w domu...
      Nota bene, powiedział "na świeta nie dam pieniędzy, jestem juz na debecie,
      zresztą mnie w swięta praktycznie nie będzie, będę w pracy"
      Fajne nie? JEGO nie bedzie, wiec świąt nie będzie....
      Będą, ja je urządze. Nawet jeśli jego zdaniem nie jestem w stanie stworzyc
      domowej atmosfery w domu...
      • marek_gazeta Re: Jaciekrece 11.12.06, 16:15
        > Nota bene, powiedział "na świeta nie dam pieniędzy, jestem juz na debecie,
        Co to znaczy "nie dam pieniędzy na święta"? Sponsoring jakiś?
        Macie wspólnotę majątkową?

        • tictac11 Re: Jaciekrece 12.12.06, 10:25
          odpowiedziałam wysej - mamy oddzielne rachunki, ja płącę 3/4 kredytów, kupuję
          wszystko dla dziecka, on łożył na jedzenie, prąd i paliwo do samochodu, wydatki
          extra dzieliliśmy w proporcji 1:2 (ja płaciłam więcej), mieszkanie i
          przedszkole szło z innych, wspólnych pieniedzy
    • tictac11 dziewczyny ja to widzę 11.12.06, 14:49
      tylko głupieję, bo on nie widzi i traktuje mnie jak wariatke...
      Że wmawiam mu znęcanie się psychiczne nade mna
      to ja jestem histeryczka w jego opinii
      Dlatego piszę tu o tym, czy to normalne taka kłótnia w domu????
      W jego opinii "kazdy się sprzecza" a za dzień lub dwa "nie ma problemu"
      • z_mazur Re: dziewczyny ja to widzę 11.12.06, 14:51
        No to ja Ci odpowiem w takim razie wprost. smile

        Kłótnia (a w zasadzie różnica zdań) to oczywiście normalna rzecz w związku.
        Jednak forma jaką przytaczasz jest nienormalna. Brak szacunku to nienormalna
        sprawa.

        Jeśli uważa Cię za histeryczkę to co go skłania do bycia z Tobą???
        • tictac11 Re: dziewczyny ja to widzę 11.12.06, 14:54
          1. dziecko
          2. konieczność podziału majatku i płacenia alimentów (a płaci jeszcze dziecku z
          1. małzeństwa), nie stać byłoby go na samodzielne mieszkanie, 2xalimenty plus
          rata kredytu samochodowego
          3....moze jeszcze coś do mnie czuje? nie wiem...
          • z_mazur Re: dziewczyny ja to widzę 11.12.06, 14:59
            Widzę, żę to jakiś typ niereformowalny skoro jest już po jednym związku i
            skutecznie rozwala kolejny.

            Dziecko to najczęściej usprawiedliwienie niechęci do podjęcia jakichś
            konkretnych kroków.
            Punkt drugi jest tez naturalny, ale to chyba nie powód do tego żebyś Ty się
            zastanawiała co dalej.
            Punkt trzeci jakoś w kontekście tego co opisujesz wydaje mi się mocno nierealny.
            • tictac11 Re: dziewczyny ja to widzę 11.12.06, 15:03
              1. Kocha dziecko i nie "wyobraża sobie" zycia bez niego
              2. Ja niestety też musiałabym się nakłopotać z mieszkaniem - sama kredytu nie
              spłacę do konca a i jego część musiałabym spłacać. Byłoby ciezko, trzeba by
              było sprzedać mieszkanie. Moze warto to jakos przepchnać...
          • fammoni Re: dziewczyny ja to widzę 11.12.06, 15:04
            tictac11 napisała:

            > 1. dziecko
            > 2. konieczność podziału majatku i płacenia alimentów (a płaci jeszcze dziecku
            z
            >
            > 1. małzeństwa), nie stać byłoby go na samodzielne mieszkanie, 2xalimenty plus
            > rata kredytu samochodowego
            > 3....moze jeszcze coś do mnie czuje? nie wiem...

            jesuuuu
            mam TAK SAMO !!!!
            tzn. wrzaski, przekleństwa, obelgi + w bonusie - picie
            nawet dziecko na które już płaci alimenty - TEŻ MAM,
            tylko zamiast kredytu za samochód mam kredyt za mieszkanie (ale już niedługo)
            no i co do pkt. 3 - nie mam złudzeń - nic nie czuje

            ale my naiwne jesteśmy sad
            • tictac11 Re: dziewczyny ja to widzę 11.12.06, 15:31
              Moj miał problemy z piciem. W pozwie zresztą podałam to jako gł. przyczyne
              rozwodu. Otrzeźwiło go to na tyle, że nie pije juz jak jest w domu, tylko,
              jeśli wyjedzie gdzieć np, słuzbowo i wie że nie bedzie jechał. Pod tym wzgledem
              zachowuje samokontrole, tj. nie prowadzi po alkoholu, nie upija się do
              nieprzytomności. Zdarza się sporadycznie, że np. ma imprezę z kumplami i nie
              wraca na noc.
              • kurka_wodna2 Re: dziewczyny ja to widzę 11.12.06, 15:51
                Witaj
                Napisałaś,że agresor ma problem ze swoją rodziną...

                Czy Twoje dziecko będzie Cię traktowało inaczej w przyszłości niż dziś jesteś
                traktowana? A dlaczego masz być inaczej traktowana skoro trwałaś w tym?
                Czy dasz szanse swemu,podobno kochanemu,dziecku na spokój, bezpieczeństwo, na
                szacunek, na normalną rodzinę w przyszłości?
                Czy Twoje dziecko będzie szukało partnera życiowego z takimi czy innymi
                upodobaniami- jak myślisz? Czy będzie tolerowało takie zachowania, bedzie je
                powielało, czy tylko będzie umiało cierpieć? Jak myślisz?

                Czy Twoje kochane dziecko będzie miało normalną rodzinę jeśli tak samo będzie ją
                traktowało? Czy dasz szansę dziecku na utrzymanie normalnej, zdrowej rodziny?

                Pozdrawiam,
                grasz o bardzo wysoką stawkę...
      • 13monique_n Re: dziewczyny ja to widzę 11.12.06, 19:48
        Nie, Tictacu. To nie jest normalne. NIE JEST!!!!! Ludzie się sprzeczają, fakt.
        Ale tutaj nawet nie o obelgi chodzi, ale o wielką pogardę, która bije z tych
        słów. Nie dawaj się. Zasługujesz na więcej. Brzoza ma rację, to są rany, duzo
        gorsze niż siniaki, bo siniaki to jakoś jednak dowodzą "namacalnej" przemocy. A
        tak "nie pije, nie bije, więc czego, chcesz, babo...?" Brrrrrrr
        Nie daj się. Nie daj.
    • tictac11 Re: dziewczyny ja to widzę 11.12.06, 14:58
      wiem że brzmi to idiotycznie, wiem że jestem załosna...
      1. Ze wzgledu na dziecko
      2. Bo gdy się nie kłócimy bywa nam dobrze
      3. Bo mam jeszcze jeden problem ze zdrowiem i wiem ze długo nie bede w pełni
      sprawna zawodowo, chyba boję się zostać sama
    • marek_gazeta Re: dziewczyny ja to widzę 11.12.06, 15:32
      Ooo-o ...!
      • tictac11 Re: dziewczyny ja to widzę 11.12.06, 15:39
        Nie zaciągnę go wołami, jak??????
        Nie chce, bo uważa ze to nic nie da. Że to tylko tracenie kasy.
    • tictac11 Dzięki Wam za wsparcie 11.12.06, 15:43
      zbieram sie, zbieram siły, pewnie to rozwiazę... na pewno, tylko muszę zebrac
      sie w garśc.
      • fammoni Re: Dzięki Wam za wsparcie 11.12.06, 15:49
        wiesz
        po lekturze Twoich postów stwierdzam, że mamy baaardzo podobną sytuację i o ile
        ja czekam chyba na jakiegoś kopa w du...od życia aby podjąć radykalne
        rozwiązanie to na co Ty czekasz - nie wiem ?
        trzymaj się ciepło i głowa do góry i ..zbieraj się w garść szybko
    • scriptus Re: Jaciekrece 11.12.06, 18:09
      Przedszkole, normalne przedszkole...

      Teraz mogę zjeść... Nie jestem Twoją służącą... itd, rozmowa bez
      "czarodziejskich słówek, których uczą już w przedszkolu, bez których szybciutko
      u obu stron narasta uczucie, że druga strona ją lekceważy i tak narasta konflikt.
      Cóż, czym skorupka za młodu..., jeżeli ktoś nie ma odruchu odnoszenia się do
      drugiej osoby z szcunkiem, trudno mu się tego nauczyć. Jednak pewna nauka ma tu
      zastosowanie, jak ktoś w ciebie kamieniem, Ty w niego chlebem. Jeżeli ktoś Ci
      "wyda polecenie" nalania zupy, możesz skoczyć mu do oczu z pretensją o złe
      traktowanie, możesz też spokojnie zapytać "kochanie, czy ty mnie prosiłeś o
      nalanie zupy?". Są dwa możliwe dalsze scenariusze, albo potwierdzi, że prosił i
      wtedy możesz, mu jej nalać, albo powiedzieć, przepraszam, jestem teraz zajęta,
      proszę, spróbuj nalać sobie sam, albo zaczekaj chwilkę...", albo dalej będzie
      niegrzeczny. Również wówczas, zamiast się obrażać, z czarującym uśmiechem podaj
      mu szklankę i butelkę z zimną wodą mówiąc "kochamie, widzę, że jesteś
      zdenerwowany, proszę, napij się wody i ochłoń, ktoś ci w pracy dokuczył??, ach
      ta dzisiejsza młodzież...". Zamiast konflikt eskalować, wygaszać, okazać troskę
      o samopoczucie, jednak nie uległość.
      Albo chłop załapie i zacznie się zachowywać właściwie, albo nie. Jednak wtedy,
      nie wiem, co robić, wykracza to poza moje doświadczenie.
      • marek_gazeta Re: Jaciekrece 11.12.06, 21:04
        Również wówczas, zamiast się obrażać, z czarującym uśmiechem podaj
        > mu szklankę i butelkę z zimną wodą mówiąc "kochamie, widzę, że jesteś
        > zdenerwowany, proszę, napij się wody i ochłoń, ktoś ci w pracy dokuczył??, ach
        > ta dzisiejsza młodzież...".

        A czy za taki numer nie można przypadkiem dostać po buzi tongue_out ?
    • misbaskerwill Re: Tylko 2 punkty.... 11.12.06, 18:26
      Żebyś nie mówiła, że "to niemożliwe".
      Twoja odpowiedź, "dlaczego jestem z nim":
      >1. Kocha dziecko i nie "wyobraża sobie" zycia bez niego

      Wyobraźnia nie kosztuje. Rodzic nie rozwodzi się nigdy z dzieckiem - nie może.
      Sąd ma obowiązek zabezpieczyć zarówno finansowanie dziecka jak i kontakty z
      rodzicem. Skoro Ty - jako matka - nie zamierzasz mu ich utrudniać, to facet
      będzie miał niezłą szansę wykazać, jak mu zależy na dziecku.

      >2. Ja niestety też musiałabym się nakłopotać z mieszkaniem - sama kredytu nie
      >spłacę do konca a i jego część musiałabym spłacać. Byłoby ciezko, trzeba by
      >było sprzedać mieszkanie. Moze warto to jakos przepchnać...

      Sąd również pomaga dokonać podziału majątku (warto o to poprosić).
      Sąd nie pozwoli, by matka z dzieckiem pozostała bez miejsca do mieszkania...
      Ew. może "podzielić użytkowanie mieszkania" - wyznaczyć, kto z jakiego pokoju
      korzysta.
      Z kolei konieczność spłacenia kredytu na mieszkanie Twoje i dziecka jest mocnym
      argumentem, jeśli chodzi o odpowiednią wysokość alimentów.
      Przy złym stanie zdrowia (utrudniającym wykonywanie pracy) masz dodatkowo prawo
      do alimentów na siebie.

      W zasadzie, jakbyś zainwestowała w dobrego prawnika, Twoja przyszłość jako
      singielka może być wcale nienajgorszawink.
      • misbaskerwill Re: P.S. 11.12.06, 18:34
        Zapomniałem dodać, że masz pewnie duże szanse na rozwód z jego winy (o ile
        możesz udowodnić alkoholizm i przemoc fizyczną). A rozwód w tym trybie powoduje,
        że mąż nie masz szans uzyskania alimentów na siebie (i tak mało prawdopodobne),
        natomiast Tobie przysługuje prawo do alimentów dożywotnich na siebie (nawet,
        jeśli nie udowodnisz znacznego pogorszenia się sytuacji materialnej).
        • tictac11 Re: P.S. 12.12.06, 10:28
          Mąż ograniczył bardzo picie i nigdy nie stosował przemocy fizycznej. nie jest
          zresztą moim celem "oskubanie" go do skarpetek, naprawdę nie chcę nic od
          niego!! Nie zależy mi na doprowadzeniu go do ruiny...
          • misbaskerwill Re: Poprawka 12.12.06, 10:41
            > Mąż ograniczył bardzo picie i nigdy nie stosował przemocy fizycznej. nie jest
            > zresztą moim celem "oskubanie" go do skarpetek, naprawdę nie chcę nic od
            > niego!! Nie zależy mi na doprowadzeniu go do ruiny...

            1. Jestem facetem i nie chodzi mi o rujnowanie Twojego mężawink
            Chciałem tylko pokazać, że masz zapisane w kodeksie prawo do życia na stopie
            życiowej bliskiej tej w małżeństwie. Swoją drogą, jak różne bywają małżonki...
            (wtręt osobistywink)
            2. Chodziło mi o przemoc psychiczną, nie fizyczną (przejęzycze...
            przepalczeniewink ). To też bardzo ważne i da się udowodnić (choć trudniej)
            przytaczając np. podobne teksty.
            Oczywiście - potrzebni świadkowie i dowody.
            • tictac11 Re: Poprawka 12.12.06, 10:51
              1. Nie chce się na nim za nic mścić, ten facet ma mimo wszystko wiele dobrych
              cech w sobie, wszystko psuje jego brak samokontroli, potrzeba wyładowania
              agresji, "stopa" mi się raczej będzie musiała zmienić, po prostu facet nie
              zarabia kokosów i choćby chciał, nie da mi tyle, żeby było jak teraz wink
              2. Nie chciałabym tego wyciągać w sądzie i robić z niego ostatniego drania.
              Mimo wszystko.
              • eliminantka Re: Poprawka 14.12.06, 00:14
                Mój facet też miał dużo pozytywnych cech..ale miał również mnóstwo negatywnychsad
                Również często włączany Agresor, nocne wypady z kolegami do klubów, pubów i
                powroty o 3 nad ranem bądź później.
                I również mamy dziecko. Fantastyczną córeczkę. Ale od dwóch tygodni nie
                mieszkamy już razem. Myślałam że nigdy nie podejmę tej decyzji...bo Tak bardzo
                kochałam...myślałam nawet krótko po jego wyprowadzce (do której doszło na moją
                prośbę) że nie dam rady, a kiedy przepraszał i kajał się i prosił o wybaczenie
                to bałam sie że zmięknę, ogarniał mnie smutek, litość, żal i sentyment do
                tych "miłych" dni i chwil. Potwierdzenia swojej decyzji szukałam u Wszystkich
                znajomych ... sama nie wiem co chciałam usłyszeć. A kiedy ktoś mówił: zobaczysz
                jeszcze ta wolność (a nie bycie popychadłem i służącą oraz cała listą nakazów i
                zakazów) bardzo Ci się spodoba i nie będziesz chciała powrotów, nie wierzyłam.
                Myślałam że chcę odpocząć i że tak kocham że będę chciała zacząć wszystko od
                nowa. I nie wiem co się ze mną dzieje, ale...to dopiero dwa tygodnie, a ja nie
                tęsknie już wcale..jest mi dobrze. On przyjeżdża do córci (i stał się nagle
                bardzo kochającym tatusiem)i pijemy razem kawę i rozmawiamy jak dobrzy znajomi.
                Teraz nie ma już błagania o szansę..poprosiłam o to...i On wie że stracił
                wiele, ale chyba zaczyna zdawać sobie sprawę że nigdy już nie będzie "nas".
                A córeczka wczoraj powiedziała mi tak: mama ja baaardzo kocham tatusia i jak
                byłam u Niego to było super, ale wiesz co - teraz wogóle jest fajniejsmile
                I jeszcze jedno - też nie chciałam go nigdy oskubać. Dogadaliśmy się jakoś.
                Jest może ciężej finansowo ale staram się być dzielna i jakoś chyba mi to
                wychodzi. A jemu życzę szczęścia tak naprawdę z głębi serca i żeby jakoś
                poradził sobie z tą sytuacją (a wiem że mu ciężko).
                I Tobie tictac11 też tego życzę.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka