nangaparbat3
11.01.07, 15:59
Kiedy przygarniamy czy kupujemy szczeniaka, kazdy jest zachwycajacy, budzi w
nas najlepsze uczucia, bezmiar czulości, nadzieje, ze wyrośnie piekny, mądry,
zdrowy, karny pies.
Potem sie okazuje - nogi jamnika, tułów boksera, uszy basseta, oczka bull
teriera. Do tego krnąbrny, tchorzliwy, i szkodnik.
I co? Nic - mowi sie "trudno" i kocha sie dalej.
Z wyborem czlowieka do kochania jest podobnie - na początku każdy "wybrany"
wydaje sie właśnie"tym", tą osławioną "połówka pomarańczy" (aż sie otrzasam
na dźwiek tego okreslenia, choc nie do końca wiem dlaczego, moze mi kto
powie), ma w sobie mnostwo cudownosci i obiecujacych spełnienie tajemnic - no
a potem wychodzi szydło z worka.
I tu analogia ze szczenieciem sie kończy, bo zamiast powiedzieć "trudno" i
dalej kochać -
Powiedziano mi kiedyś, ze miłość to decyzja. Nie zgadzałam się, nie
wierzyłam, zapomniałam.
Ostatnio mi sie przypomniało i zaczynam sie zastanawiać. Moze to rzeczywiscie
decyzja - taka jak kupno czy przygarniecie szczeniecia.
(Tu przypomina mi się znajoma, wielbicielka owczarkow alzackich, ktora przez
rok sprawdzała najrózniejsze hodowle, potem kupila takiego superextralux
rodowodowego po medalistach złotych, a jemu - USZY NIE STANĘŁY!!!! - i co?
Nic, kocha dalej.)