gotyma
24.01.07, 14:32
przekopiowalam ten tekst z jednego z moich ulubionych blogow i mysle, ze nie o
skarpetki tu same chodzi, lecz o chwile zwiazana z tymi skarpetkami...
"Seks w skarpetkach
Przeczytalam dzis te notke i jestem zachwycona.
WRESZCIE, WRESZCIE ktos o tym napisal inaczej. Kurde, jak mnie irytuja ciagle
i wieczne zbiorowe babskie deklaracje 'facet w skarpetkach jest obrzydliwy',
'nie dla seksu z facetem w skarpetkach', 'skarpetki w lozku - samo zlo',
'popierajcie front zwalczania seksu w skarpetkach'...
A ja tego zupelnie NIE POJMUJE. Lubie skarpetki. Kojarza mi sie z cieplem,
domem i swobodnym nastrojem. Z ogniem na kominku, szlafrokiem, butelka goracej
wody pod koldra. Nie mam NIC przeciwko uprawianiu milosci z facetem w
skarpetkach. Sama tez lubie byc w skarpetkach - a dla Mehikano to juz w ogole
jakis fetysz, zdejmuje ze mnie wszystko oprocz skarpetek, raz nawet explicite
oswiadczyl, ze slicznie wygladam w samych skarpetkach. Specjalnie z tego
powodu kupilam sobie ogromny zapas krotkich bialych skarpetek przed kostke -
na domowo-lozkowe potrzeby."
mysle, ze to bardzo fajna kobitka pisala