Dodaj do ulubionych

nie potrafią sie przyznać?

09.02.07, 21:24
Czemu nie powie wprost - mam kogoś. Tylko takie jazdy, oszukiwania, że praca,
że zajety, ze to tylko kolezanka. Z czego to wynika?- ze strachu, że zostnie
orzeknieta jego wina, ze chce pół majątku jako ten nieszczesliwy na
skutek "różnic chrakterów". NIE rozumiem tego. Był taki odważny aby zdradzić,
wniesc o rozwód, a nie potrafi powiedziec prawdy...Zuch w krótkich
spodenkach.
Obserwuj wątek
    • betuana Re: nie potrafią sie przyznać? 09.02.07, 21:29
      Mój ex tuż przed pierwszą sprawą rozwodową twierdził, że on tylko u swojej
      pięknej mieszka bo nie miał innego wyjścia skoro wyrzuciłam go z domu (z powodu
      tejże osobniczki płci przeciwnej - to dla wyjaśnienia).
    • tricolour A inne rzeczy mówił zawsze wprost? 09.02.07, 21:31
      Mogłas polegac na jego odwadze i bezkompromisowości? Miałaś oparcie w
      rzeczowości i spoglądaniu niechcianej prawdzie w oczy?

      Bo nie wierzę, że facet był cały czas OK, a tylko w tej jednej (kochanki)
      sprawie nawalił.
      • betuana Re: A inne rzeczy mówił zawsze wprost? 09.02.07, 21:35
        I tu masz rację Tri, to nie był jednostkowy wypadek. Mój ex zawsze unikał rozmów
        na tematy trudne, a o poleganiu na nim mogłam pomarzyć...
      • misizme Re: A inne rzeczy mówił zawsze wprost? 09.02.07, 21:45
        gdybym byla z nim szczesliwa gdyby byl dla mnie dobry gdyby nie pil nie zdradzilabym go. nie moglabym mu pozniej spojrzec w oczy. ale on bardzo konsekwentnie mnie zrazal do siebie.
        • tricolour Chcesz powiedzieć, że Twoja zdrada... 09.02.07, 21:49
          ... była wynikiem jego zachowania? To dziwne jak wielki wpływ miał na Ciebie
          człowiek, z którym nie byłas szczęśliwa, który pił i nie był dobry.

          Cud, że skończyło sie na zdradzie, że nie zaczęłaś kraść, czy mordować...

          tongue_out
          • glos_z_offu Re: Chcesz powiedzieć, że Twoja zdrada... 09.02.07, 22:08
            Zdradza się tylko dlatego, że na horyzoncie pojawił się
            obiekt godny pożądania? Nie można dlatego, że ktoś "prawnie
            Tobie przypisany" się Tobą kompletnie nie interesuje i zwyczajnie
            zainteresowania szukasz gdzie indziej?
            • tricolour Pytasz mnie, czy tak sobie? 09.02.07, 22:16
              Bo jak mnie pytasz, to odpowiadam: nie można. Nie zdradza się z czyjegoś powodu
              - zdradza sie własnej inicjatywy.
      • cosmopszczolka Re: A inne rzeczy mówił zawsze wprost? 09.02.07, 21:54
        Zawsze mu ufałam bezgranicznie i byłam przekonana,że to ostatni facet, który
        zrobi mi krzywde. Dziś pewnie uwierzyłabym, że nie spotkał sie ze mną po całym
        tygodniu, bo strasznie ponoć zajety ( a ja oczywiscie ta wypoczęta przyjechałam
        do Krakowa 120 km.po tygodniu "wylegiwania się"). Ale zadzwoniłam, i raz mnie
        zrzucił, a za drugim razem odebrał ale, że nie może rozmawiac teraz ......Po
        raz kolejny czuje, że mnie oszukuje...
        • betuana Re: A inne rzeczy mówił zawsze wprost? 09.02.07, 22:03
          Bo najprawdopodobniej oszukuje. Pszczółka, ten tekst pojawiał się na forum
          wielokrotnie, do tanga trzeba dwojga. Sama nie uratujesz związku choćbyś na
          głowie stawała, a męża przykuła do kaloryfera. Jeśli nie ma odwagi się przyznać,
          coż to o nim najlepiej nie świadczy...
    • misizme Re: nie potrafią sie przyznać? 09.02.07, 21:37
      witam
      w moim przypadku to ja zdradzilam, zakochalam sie i sie stalo. a w moim mezu nigdy chyba nie bylam bardzo zakochana. to straszne wiem.
      tez kiedys zostalam zdradzona i wiem jak to jest ale nie przez meza.
      • tricolour To bardzo ważny post... 09.02.07, 21:41
        ... dla wszytskich zdradzonych kobiet. "Zakochalam sie i sie stalo" stanowi
        wystarczające wyjaśnienie gdyby którejś z Pań przyszło do głowy pytanie
        "dlaczego mój mąż mnie zdradził"

        smile
        • betuana Re: To bardzo ważny post... 09.02.07, 21:47
          Jak dobrze pamiętam wypowiedzi mojego ex to on najpierw wydzwaniał i łaził do
          swojej pięknej (przyjaciółka ex sprzed czasów naszego związku) a potem
          stwierdził, że zdał sobie sprawę, że on ją tak strasznie kocha, więc nie wiem
          jak to faktycznie z tą chronologią bywasmile
          • tricolour Nie o chronologię mi chodziło... 09.02.07, 21:51
            .. a chodziło o to, że dla jednej strony jest zdrada rzeczą dramatyczną, co
            spycha na krawędź rozpaczy, a dla drugiej strony... da sie objąć dwoma słowami
            "stało się".
            • betuana Re: Nie o chronologię mi chodziło... 09.02.07, 21:59
              a "zakochałam/em się" jest bardzo wygodnym usprawiedliwieniem... Ja miałam po
              prostu przyjąć do wiadomości, że on kocha inną i usunąć się jak najszybciej z
              jego życia. Bardzo proste, przynajmniej z jego punktu widzenia.
              • tricolour Dlatego napisałem, że post Misizme... 09.02.07, 22:03
                ... jest taki ważny. Bo ona sie zakochała i "stało się". Po prostu tak jest, że
                jak się ktos zakocha, to ma gdzieś swoją rodzinę...
                • betuana Re: Dlatego napisałem, że post Misizme... 09.02.07, 22:08
                  Owszem tak bardzo często bywa. Ale jednocześnie pojawia się stwierdzenie, że
                  zdradziłe/am bo tego czy owego mi w związku brakowało i mnie w tym momencie
                  poziom się podnosi, bo jeśli cos było nie tak dlaczego nie zostało to
                  wyartykułowane. Mój ex do samego końca twierdził, że mnie kocha, jestem
                  najwspanialsza, a nasz związek jest super, itd, itp.
                  • cosmopszczolka Re: Dlatego napisałem, że post Misizme... 09.02.07, 22:13
                    No własnie, ta cała obłuda. Ja tez słyszałam, że jestem ta jedyna, a tu nagle
                    potem usłyszalam, że te siedem lat to była wielka pomyłka!!!sad((. Przecież to
                    zwariować można...
                • nanga.nanga Re: Dlatego napisałem, że post Misizme... 09.02.07, 22:14
                  tricolour napisał:

                  > ... jest taki ważny. Bo ona sie zakochała i "stało się". Po prostu tak jest,
                  że
                  > jak się ktos zakocha, to ma gdzieś swoją rodzinę...


                  Na szczęście nie zawsze tak jest.
                  A nawet nie każdy kto odchodzi do innej/innego ma gdzieś osobe, ktorą porzuca.
                  • tricolour A to bohater jeden i pomnik mu postawić... 09.02.07, 22:18
                    ... oraz pod niebiosa wychwalać. Porzucił, ale w dupie nie ma. A gdzie miał jak
                    porzucał?
                    • cosmopszczolka Re: A to bohater jeden i pomnik mu postawić... 09.02.07, 22:26
                      i jeszcze kwiaty i błogosławiństwo na nową drogę życia..... ( taką niestety
                      roszczeniową wobec życia postawę reprezentują).
                    • maza15 Re: A to bohater jeden i pomnik mu postawić... 10.02.07, 21:03
                      To fakt...Znowu postawiłeś mnie na nogi - dzieki.
                  • misizme Re: Dlatego napisałem, że post Misizme... 09.02.07, 22:18
                    jezu ja nie mam go gdzies! ja strasznie cierpie ze go zranilam. ale dlaczego on sobie nie robil nic gdy ja plakalam przez niego po nocach.
                    ja plakalam przez caly nasz zwiazek , on placze teraz
                    • nanga.nanga Re: Dlatego napisałem, że post Misizme... 09.02.07, 22:35
                      misizme napisała:

                      > jezu ja nie mam go gdzies! ja strasznie cierpie ze go zranilam. ale dlaczego
                      on
                      > sobie nie robil nic gdy ja plakalam przez niego po nocach.
                      > ja plakalam przez caly nasz zwiazek , on placze teraz

                      Daj spokój, i tak Ci nie uwierzą, swiat jest prosciutki, czarno-biały i biało-
                      czarny, wszystko wiadomo.
                      • tricolour Świat nie jest czarno-biały... 09.02.07, 22:39
                        ... ale nie warto go dodatkowo komplikować, by tylko móc napawać sie kolorami.
                        • nanga.nanga Re: Świat nie jest czarno-biały... 09.02.07, 22:49
                          tricolour napisał:

                          > ... ale nie warto go dodatkowo komplikować, by tylko móc napawać sie
                          kolorami.


                          Nie zostawać daltonistą, byleby tylko nie utrudniac sobie zycia widząc to, co
                          naprawdę jest.
                          • tricolour Nie czuje się na siłach... 09.02.07, 22:57
                            ... rozmawiać z Tobą ogólnikami, które można swobodnie interpretować.

                            Nie chcę odnosić sie do jakichś może nawet konkretów, które wyczytałem u Ciebie
                            w trakcie długigo siedzenia na forum. Nie chciałbym Cię urazić...
                            • nanga.nanga Re: Nie czuje się na siłach... 09.02.07, 23:05
                              tricolour napisał:

                              Nie chciałbym Cię urazić...

                              Doceniam.
        • brzoza75 Tri 09.02.07, 22:02
          proszę Cię smile
          • tricolour Dobrze. Milknę... 09.02.07, 22:03
            smile
            • betuana Re: Dobrze. Milknę... 09.02.07, 22:10
              Nie rób mi tegosmile
            • brzoza75 Niemożliwe 09.02.07, 22:33
              co się z Tobą dzieje ?wink
              • tricolour Prosiłas mnie... 09.02.07, 22:40
                smile
                • brzoza75 e tam 09.02.07, 22:58
                  ktoś się pod Ciebie podszywawink
    • bluemood Re: nie potrafią sie przyznać? 09.02.07, 21:44
      cosmopszczolka napisała:

      > Czemu nie powie wprost - mam kogoś. Tylko takie jazdy, oszukiwania, że praca,
      > że zajety, ze to tylko kolezanka. Z czego to wynika?- ze strachu, że zostnie
      > orzeknieta jego wina, ze chce pół majątku jako ten nieszczesliwy na
      > skutek "różnic chrakterów". NIE rozumiem tego. Był taki odważny aby zdradzić,
      > wniesc o rozwód, a nie potrafi powiedziec prawdy...Zuch w krótkich
      > spodenkach.

      może to taka ogólna przypadłość? ja myślę, że z lęku przed konfrontacją. Może
      dodatkowy dreszczyk emocji, zastrzyk adrenaliny?
    • alexolo Re: nie potrafią sie przyznać? 09.02.07, 21:54
      hoooo mój ..beszczelny cham teez sie nie przyznawał...jak pytałam
      rozmawaiłam,,zamartwiałam sie.....
      jak wszystko wyszło na jaw...on stwierdził ż e właściwie to on jest
      dumny z tego że " ma dwie"( dosłownie .. tak sie zwierzył znajomym),
      mieszkał jeszcze w domu..ale po centrum wrocka obnosil sie z kochanica
      ..bywał z nią u znajomych...potrafił nawet moja bratowa zaczepic na
      ulicy..nie puszczajac z ramion kochanki..( a było to 3 dni po sprawie
      gdzie mąz i kochanica zeznali ż e tylko na kawie sie spotykaja 2
      razy w miesiącu)

      no niestety ...mój mąż przed sadem doznał całkowitej amnezji i
      pomieszania faktów , osób i zdarzeń!!!!!!!!
      tchórz
    • misizme Re: nie potrafią sie przyznać? 09.02.07, 22:12
      "... jest taki ważny. Bo ona sie zakochała i "stało się". Po prostu tak jest, że
      jak się ktos zakocha, to ma gdzieś swoją rodzinę..."

      wiesz tylko jest taka sprawa ze to on mial gdzies swoja rodzine. urzadal libacje alkoholowe, znikal gdzies, gdy raz pil z bratem i kolegami (zreszta za ostatnie oszczednosci) to nasze dziecko w kuchni bawilo sie nozem.
      i kto mial w nosie rodzine?
      • betuana Re: nie potrafią sie przyznać? 09.02.07, 22:19
        Rozpatrując to w kategorii czarne - białe, to najpierw powinnaś skończyć stary
        związek a nastepnie angażować się w nowy, ale życie dopuszcza mnóstwo odcieni
        szarości i, sama będąc osobą zdradzoną, nie potrafię z pełnym przekonaniem
        powiedzieć, że należy Cię za to potępić
        • misizme Re: nie potrafią sie przyznać? 09.02.07, 22:30
          wiesz ja sie za to potepiam bo wiem jak to boli druga strone.dlatego nigdy sie o tym nie dowie. nie mieszkamy razem. bo mieszkalismy u rodzicow i jak moj maz po alkoholu rozbil szybe w aucie mojego ojca to on go po prostu wyrzucil.nie zyczyl go sobie w swoim domu i mial racje. ja zostalam nie poszlam za nim bo mu nie ufam bo jest nieobliczalny.teraz jestem taka samotna,chcialabym miec normalna rodzine,nawet gdyby mnie facet zdradzil to niech mi o tym nie mowi.bedzie ze mna to bedzie znaczyc ze chce byc ze mna a nie z tamta.takie jest zycie jestesmy ludzmi,ale wole o tym nie wiedziec
          • nanga.nanga Re: nie potrafią sie przyznać? 09.02.07, 22:48
            >>nawet gdyby mnie facet zdradzil to niech mi o tym nie mowi.bedzie ze mna to
            bedzie
            znaczyc ze chce byc ze mna a nie z tamta.takie jest zycie jestesmy ludzmi,ale
            wole o tym nie wiedziec
            >>
            Jakoś podobnie myslę.
            I wierzę, ze Ty miałaś problem ze zdradą, nawet jesli on o niej nie wiedział.
            Nawet jeśli to on pierwszy w jakis sposób Cie porzucił, wybierajac alkohol.
    • danagr Re: nie potrafią sie przyznać? 09.02.07, 23:38
      ja jeszcze dodam, ze zwykle to chca zostac w przyjazni z bylymi....ech szkoda gadac.
    • alexolo Re: nie potrafią sie przyznać? 10.02.07, 12:30
      oo rany żeby tylko nie potrafił sie przyznać o obraca kota ogonem !!!
      i wrecz oskarża

      * o to że byłam zazdrosna i nie umiałam sie pogodzic że jest ta
      trzecia!!!
      *o to że wniosłam pozew...a przecież..mogłam poczekac aż zauroczenie sie
      wypali( miedzy nim a kochanką ....ja czekałam 10 miesiecy wspólnie
      zamieszkali..a ja nadal czekałam... ale ile można)
      * zapomniał o dziecku ale w pozwie oskarża m,nie o to że wydałam zakaz
      widzenia sie z małym
      *okradał..nas i zastawiał w lombardzie...ale w pozwie oskarżył mnie że
      to ja nie umiałam gospodarować kasa i zmuszałam go do sprzedaży
      domowych sprzetów.
      * błagałam aby w końcu poszukał jakiejś pracy...w pozwie napisał że
      kazałam mu siedzieć w domu.,że nie pozwalałam mu podejmować pracxy bo
      taka zazdrosna byłam!!!
      * i wiele innych rzeczy...które sa juz bardzo bolesne i intymne

      wszystko do góry nogami

      wkurza mnie że tak bezkarnie można gadać sobie w sądzie co sie chce!!!!!
      tak wiec po moim moghe sie spodziewać wszystkiego ..bo to tchórz jest!!!
      • cosmopszczolka Re: nie potrafią sie przyznać? 10.02.07, 20:38
        obracanie kota ogonem - faktycznie to kolejna przypadłóść. Idzie tez mu to
        bardzo dobrze, w zależności od sytuacji tak interpretuje fakty jak mu wygodniej.
    • der1974 Re: nie potrafią sie przyznać? 10.02.07, 22:38
      Ojej to nie przyznawanie się nie jest tylko męską domeną. Tak chyba po prostu
      musi być. Pamiętam jak ja chciałem prawdy jakiejś. Wydawało mi się, że mi się
      należy. A teraz 1) mam to w nosie 2) rozumiem że nie jest łatwo się tak
      przyznać do tego.

      Prawda to fakty. Ktoś nie chce być z kimś, odchodzi. Pozostaje tylko
      zaakceptować fakty, a nie się sprzeciwiać rzeczywistości.

      A tłumaczenie "bo się zakochałem" wcale nie wydaje mi się takie głupie. Zdarza
      się.
      • brzoza75 Re: nie potrafią sie przyznać? 10.02.07, 23:57
        Der wiesz mówiłam Ci ze jesteś facet tak ?wink no,
        przywróciłeś mi wiarę smile
        dlaczego mnie to nie dziwi?wink

        > Ojej to nie przyznawanie się nie jest tylko męską domeną. Tak chyba po prostu
        > musi być. Pamiętam jak ja chciałem prawdy jakiejś. Wydawało mi się, że mi się
        > należy. A teraz 1) mam to w nosie 2) rozumiem że nie jest łatwo się tak
        > przyznać do tego.
        >
        > Prawda to fakty. Ktoś nie chce być z kimś, odchodzi. Pozostaje tylko
        > zaakceptować fakty, a nie się sprzeciwiać rzeczywistości.
        >
        > A tłumaczenie "bo się zakochałem" wcale nie wydaje mi się takie głupie.
        Zdarza
        > się.
      • alexolo Re: nie potrafią sie przyznać? 11.02.07, 00:11
        z całym szacunkiem...małżeństwo to nie "chodzenie za raczki
        trzynastolatków" dziś z toba jutro z kaśka a potem elka.....


        to powazne sprawy...zobowiązania ..marzenia, dom rodzina..obowiązki...
        " odchodze do sie zakochałem...." a dlaczego sobie pozwolił na to
        zakochanie? ( rozumiem żona złą kobieta była...") ale odchodzil ode
        mnie bez powodu!!!!!!!! najpierw kolezanka...potem oczarowanie...potem "
        nic sie nie dzieje" a na końcu " już jest za późno..zakochałaem sie"
        wstrętni egoiści..dla zaspokojenia huci porzucają domy
        rodziny,,dzieci..innym burzac cały swiat,,,niszcząc marzenia..klamą
        odszukuja ..niszcza wartości....no ale to oni sa biednymi ofiarami"
        zakochali sie"
    • marek_gazeta Re: nie potrafią sie przyznać? 12.02.07, 09:14
      Nie wiem, jak to jest, ale - być może - tak to w życiu wychodzi. Najtrudniej zdradzić pierwszy raz, a potem nabiera się wprawy. Stopniowe przekształcenie prawdy w półprawdę i kłamstwo. Na początku może rzeczywiście miał dużo pracy, tylko że przy okazji spotykał się z inną. Potem jechał do pracy wyłącznie dla niej. A w końcu spotykali się gdzie indziej.

      A żona - przecież lepiej, żeby nie wiedziała, kochał Cię pewnie, prawda, albo przynajmniej szanował - no i nie chciał Cię zranić. Szlachetny był, znaczy. A z tym rozwodem to niekoniecznie odwaga, może ciąża tamtej, albo jej nacisk, aby wreszcie się zdecydował.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka