Odebrałam dziś wyrok sądu, trzepnęło mnie , ale jak mówią bliscy
kiedyś przestanie, przeminie i wtedy będzie już lepiej, ileż można czekać...
Wpadkę zaliczyłam bo zapodziałam w torbie numer sprawy i wmawiałam wszystkim
w kancelarii że składałam papiery w 2006 roku, niezła jestem czas stanął
chyba...a to był 2005 rok nie musze mówić jakim wzrokiem popatrzyli na mnie...
Z miłych rzeczy to rozliczyłam się z podatku i mam duży zwrot jestem w szoku,
bycie samotną nie jest takie złe