Dodaj do ulubionych

Katowicom dziękujemy.

17.02.07, 14:51
dworzec centralny warszawa -droga do- kolega podwożący mnie, cobym na pociąg
się nie spóźniła, wozi w aucie tarantulę Dianę, robiącą "pi" i
wysterylizowaną. zawał niemal na miejscu.
dworzec środek - Brzoza niemal zakwitła, Miś przytuptał.
jedziemy pociagiem do Wiednia. przystanek docelowy nasz - Katowice.

współpasażer po wysłuchaniu w milczeniu naszych opowieści rozwodowych załamał
się i zadzwonił do swojej teraźniejszej kobiety:
"kurwa, jakieś kółko różańcowe ze mną jedzie, ja pierdolę, zawsze się staram
jakieś normalne towarzystwo w drodze załapać, a tu kurwa jakieś rozwodniki,
opowiadają sobie...." - monolog trwał dość długo, zupełnie pan nie
przejmował się, że siedzimy obok, mówił głośno i wyraźnie - "jak się z Magdą
rozchodziłem, to kurwa, daliśmy sobie buzi w policzek i spoko, a ci tutaj
pieprzą jakieś farmazony, kurwa, kółko różańcowe, ile ten się rozwodził, ile
tamten, o co tu chodzi, ciekawe jak długo jeszcze będą jechać, nie wydolę...."
tu Brzoza uprzejmie zauważyła, że do Katowic, a pan kontynuował: "i bardzo
dobrze", sam do Wien jechawszy na roboty.
smiech nasz, jaki nastąpił w przedziale, przyrównać można było do trąb
jerychońskich, jak na kółko różańcowe przystało.
moja uwaga dotycząca haniebnego spóźnienia się na "Anioł Pański" i nieszpory
doczekała się równie miłego komentarza.
było nad wyraz sympatycznie smile

na miejscu peronowym katowickim czekała Mamba i Adaś. stali obok siebie,
kompletnie się nie znając, więc gdy ruszyliśmy rozradowani krzycząc
wniebogłosy [jak na kółko różańcowe...] nieco zaskoczeni byli.
wyprowadziwszy nas na manowce przedperonowe, Adam podciął nam Brzozę i
wywiózł na kilka godzin, a Mamba, Miś i ja ruszyliśmy autobusem do samochodu.
po wielu tarapatach i historiach mrożących krew w żyłach dojechaliśmy do
domostwa Mamby.

okolice cudne, przeprowadzamy się tam z Miśkiem, jak tylko wyrzucimy teściów
Mamby i zakopiemy ich na działce, do tego celu przeznaczonej.
żarcie przepychota, mały MamboSyn po prostu rewelejszyn. załapany cudny
kontakt z Miśkiem, ze mną niezgorszy, bo łaskotki mam, a to się Małemu
najwyraźniej podobało smile
na pożegnanie zapytał: "a kiedy znowu przyjedziecie?", po czym odpowiedzial
sobie sam: "w niedzielę!" i poszedł smile a my ukradliśmy matkę jego rodzoną i
jej samochód, po czym umknęliśmy do klubu.

klub ładny, w środku ponownie zakwitła Brzoza, obok rozrosła się cudnie
Kruszynka, a jeszcze obok Adaś wspomniany wyżej.
poczęli przychodzić goście kolejni i proszę bardzo niech się wpisują smile cudni
wszyscy, wymieniać nie będę, ok? bo jak zapomnę kogoś, to normalnie wstyd....
ale strasznie miło było Was poznać i zobaczyć wcześniej poznanych smile

o, Mazurek, za latanie do baru, rezerwacje, załatwianie stolika, szatni i
wszelkich wszeteczności - RESPECT wink)))

dodam jeszcze tylko, że padła niecna propozycja Mamby:
"-Misiu, włożysz mi"
i parę innych zagwozdek.
oczywiście przelatywanie na krzesłach na stojąco, siedząco, jakkolwiek - było
jak najbardziej.
wróżby z dłoni, zapowiedziane są taroty, grzańce, piwa, jedwabne dlonie,
wijąca się mamba, tańce, śmiechy, opowieści o panu z pociągu i tarantulach, o
różnych różnościach.
wydałam się, że języki obce, dialekty, gwary działają na mnie orgazm-
mistycznie, co wykorzystane do bólu było. ale warto.
sodomia i gomoria zapanowała.

ach, zapomniałabym, Mamba chciała uszczęśliwić jakąś kobietę, przejeżdżając
jej męza.
niestety, był za szybki.

wyściski, ściski, przytulachy, gnioty, całusy - odbywały się nagminnie i
zupełnie nie wiem, czemu służyły te ataki na moją osobę. wszak najgrzec-s-
niejszą osobą w towarzystwie byłam.
a to, ze pilnowałam, żeby D. podrywał M.... czy wkładałam ręce pani B. w
dłonie pana M. czy doprowadzałam do stanu upojenia panią B., a potem...
ekhem... to już naprawdę nie moja wina., grzańce i stan mój były po prostu za
mocne emocjonalnie. Herkules by nie zdzierżył, a co dopiero ja...

warszawa pojechała o godzinie 4.25, pożegnawszy się z katowicami, machając
szalikami wcale nie kibicowymi, ale równie zalotnie.

Miś odprowadził mnie do metra, ale jedyne, co zdołaliśmy z siebie wykrzesać
przez te około 5 minut to "ale mróz", powtórzone jak mantra razy trzynaście.

a wracając smutno mi było, bo tak
a potem już nie, bo wysiadłam przystanek wcześniej z niewidomą Panią,
podprowadzając ją na miejsce, w które chciała iść i po raz kolejny
zauważyłam, jakie mam szczęście.
buzi
Wasza Phi

p.s. kiepsko się czuję, więc dziś mnie nie będzie, strasznie mi z tego powodu
przykro. nie kwitłabym jednakowoż takim humorem jak wczoraj, więc nie żal smile
p.s.2 do zobaczenia Wszystkim za czas jakiś ponowny, oby szybki kiss


phi

"Nie skarżę się, bo po co.. i tak nie mam gdzie, choć noce wciąż mijają mi,
jak ciezki sen, jak słaby film.. a potem przychodzi dzień, by przypomniec mi,
że wszystko co teraz mam to tylko sen.. Tak pusto tu bez Ciebie, aż brakuje
słów.."
Obserwuj wątek
    • glos_z_offu Re: Katowicom dziękujemy. 17.02.07, 21:57
      ładne...
      • phimamdosc dziękuję 18.02.07, 10:01
        ładna była wijąca się po ulicach Mamba...
        matko jedyna, jak ta dziewczyna pewnie i seksownie prowadzi samochód...
        Misiek osłabł na tylnym siedzeniu z wrażenia, z nadzieją, że nas to ruszy i na
        pomoc pobiegniemy tudzież sztuczne oddychanie będzie, ale niestety. jakieś
        takie jesteśmy chłodne w niektórych sytuacjach..
        aczkolwiek przyznaję, że zrobił to nad wyraz sugestywnie.
        smile)
    • brzoza75 Re: Katowicom dziękujemy. 17.02.07, 23:35
      Phi ale się rozpędziłaś, choć pominęłaś parę ciekawych wątków...
      ale przecież mamy zdjęcia, które będą niejako dowodem w sprawie smile
      Dziewczyny dziękuję wam za miłą wspólną zabawę!!!!!
      Adamowi za to, że był przewodnikiem ,
      Misiowi za miłe towarzystwo,
      Ziemkowi za organizację, romantyczny poranny spacer na dworzec pkp, rozmowy o
      życiu , przemijaniu, wartościach, miłościach, tęsknotach i za poczekanie aż
      przyjedzie opóźniony pośpieszny wink

      PS. Następnym razem Diana pojedzie z nami i żywy stąd nie wyjdzie niktsmile
      • phimamdosc zawsze ktoś niezadowolony... 18.02.07, 09:55
        wink)

        no pominęłam, bo nawet ja nie ogarniam wszystkiego smile))

        za ten romantyczny spacer to podziękowania osobiste dla mnie z co najmniej
        czekoladami w dłoniach czterech - wzmocnienia potrzebuję wink
        ileż ja się namęczyłam, żeby Adama w ryzach utrzymać, coby nie podsłuchiwał smile))
        Misiek w porządku - gawędził, towarzystwa dotrzymywał, równym krokiem z moim
        obcasem szedł smile Misiek, Tobie szczególne dzięki za opiekę nad
        nienarodzonym smile))) Mamba, Ty nam tych teściów szybciej wykańczaj, bo Betuana
        jeszcze ma ochotę pomieszkać zmiśkiemzmnomizmojemidzieciamiwszystkimismile

        i Wszystkim za Wszystko, bo to naprawdę niezapomniana noc była.
        • betuana Re: zawsze ktoś niezadowolony... 19.02.07, 07:40
          O tak, popieram wykończenie teściów, bo jak najbardziej chce pomieszkaćsmile
          Tylko chciałam nieśmiało zauważyć, że jeszcze jest mamutek... (Phi, zdjęcia
          masz w poczcie)
    • betuana Re: Katowicom dziękujemy. 18.02.07, 01:09
      Relacja krakowska:
      Pszczółkę i Anulę zgarnęłam z pętli autobusowej, spóżniwszy się niecnie, co na
      szczęście zostało mi wybaczone. Nie dopisała 374.4w złożona niemocą, jak również
      Vertigo5, którego zarazki trzymały dzielnie i nie puściły mimo intensywnego
      molestowania z mojej strony. Jak już dojechałyśmy do Katowic i nawet trafiłyśmy
      na ul. 1 Maja, to okazało się, że żadna z nas nie pamięta numeru budynku.
      Próbowałyśmy wykorzystać koło ratunkowe: telefon do przyjaciela, ale Mamba nie
      odpowiadała, a Vertigo nie miał dostępu do internetu. Z opresji wyratowała nas
      Pszczółka napadając na młodego dziadka bez laski, który bez wahania skierował
      nas we właściwe miejsce.
      A dalej, cóż, towarzystwo przednie, fajny lokal. Co prawda wbrew wcześniejszym
      obietnicom nie zostałam przeleciana na stole (może dlatego, że nikomu nie
      chciało się usuwać naczyń z płynami wszelakimi) tylko na krześle, ale wrażenia i
      tak były niezapomniane - po prostu OBS*). Phi jest naprawdę niesamowita. Przy
      tańcach, hulankach, swawolach ale też rozmowach o życiu i nie tylko czas szybko
      płynął. Na moją próbę ewakuacji ok. godz. 1szej wytłumaczono mi, że tak nie
      wypada i wykopano z Misiem na parkiet (mam nadzieję, że Misiowi z tego powodu
      nie będą się śnić koszmary po nocach), a reszta towarzystwa dołączyła. Koniec
      końców Kraków opuścił Katowice przed godziną 3cią, ja do domu dotarłam po 4tej
      po odwiezieniu dziewczyn i półprzytomna wyszłam z gadziną mając nadzieję, że
      uzna to za poranny spacer i nie będzie mnie męczył. Niestety nie dał się
      przekonać i o 9tej musiałam się zwlec i znów z nim wyjść.
      Wielkie dzięki i ukłony dla ekipy katowickiej za naprawdę rewelacyjną nocsmile
      Niech żałują Ci co wybrali towarzystwo zarazkówsmile
      P.S. Jakby ktoś nie wiedział co to jest OBS to odsyłam do Misiasmile
      • phimamdosc nie 'wykopano'...! 18.02.07, 09:58
        tylko nie 'wykopano'!!
        włożono delikatnie dłoń Pani w dłoń Pana i szurnięto od stolika.
        a potem wtóry raz, coby praktyka była i zapamiętane na życie całe.
        o. a nie 'wykopano'....
        phi!
        • betuana Re: nie 'wykopano'...! 18.02.07, 10:06
          No dobrze, ujmę to inaczej: delikatnie dano do zrozumienia, że nie jesteśmy mile
          widziani przy stole i lepiej żebyśmy udali się jeden poziom niżejsmile
          • phimamdosc Miłości, Ty nad poziomy wylatuj! 18.02.07, 10:11
            a Wy tak niżej w te poziomy.. w namiętne ciemności, błysk fleszy po oczach,
            świateł po ciałach.. wiją się na tym parkiecie, machają kończynami, ja nie
            wiem... toż to orgia piekielna słuchowo-wzrokowo-cielesno-insza...
            Phi

            p.s. ja tu sobie żarcik poganiam żarcikiem, a witaminki dla dziewczynki lub
            chłopczyka czekają smile pa! dobrej niedzieli!
            ____________________

            nikt nie ma monopolu na wolną przestrzeń w mojej głowie
            pikantnie.pl
          • cosmopszczolka Re: nie 'wykopano'...! 18.02.07, 10:34
            Dokładnie, Kochana odczytałaś nasze intencje abyście zeszli poziom niżej, bo
            tam przecież fajna zabawa...wink)))!!!. A ponadto,Beti jestem urzeczona Twoim
            wprawnym driverstwem,przemknęłyśmy jak burza z /do Krakowa, dziękismile.
            Mnie jeszcze dzisiaj mięśnie bolą i chodze sztywna po tych tańcach. Phi
            Twoje "dłonie, które leczą" były by dziś dla mnie zbawienne.))).
    • z_mazur Re: Katowicom dziękujemy. 18.02.07, 23:49
      Ponieważ wątki o imprezie w Katowicach się namnożyły, nie wiedziałem. pod którym mam się dopisać. Wybrałem najbardziej rozbudowany.

      Dzięki wszystkim za przybycie i świetną zabawę.
      To kolejne spotkanie, która potwierdziło, że forumowe imprezy to po prostu fantastyczna zabawa w doborowym towarzystwie.
      Ja bawiłem się wyśmienicie i chyba nie tylko ja, wasze wpisy to potwierdzają, więc do następnego spotkania. smile
      • phimamdosc majowa MegaImpreza 19.02.07, 13:37
        z_mazur napisał:

        > Wybrałem najbardziej rozbudowany.

        smile)))
        cóż za dyplomacja.
        pod wrażeniem jestem wink

        dzięki za organizację, Mazurek!
        weźmiemy Cię z Mambą i Miśkiem do pomocy przy majowej MegaImprezie smile
      • misbaskerwill Re: Chłopaku Z Mazur:)... 19.02.07, 21:49
        „Kobiety z reguły starają się sprawić, by mężczyzna się zmienił; Przerobiony zaś
        przestaje im się podobać".
        Marlena Dietrich
        _________________________

        ...nie myślałem, że kiedykolwiek zdobędę się na takie wyznanie wobec mężczyzny,
        ale bardzo podoba mi się Twoja stopkawink.
        • phimamdosc Marlenka, och, Marlenka ;) 19.02.07, 22:06
          > „Kobiety z reguły starają się sprawić, by mężczyzna się zmienił; Przerobiony
          > zaś przestaje im się podobać".

          raczej przestaje się podobać to, że tak łatwo dał się przerobić smile

          o upodobaniach Misia nie wspomnę, bo mnie już dziś Jacek i Tri zaskoczyli.
          dość na dziś smile)))
          • brzoza75 Re: Marlenka, och, Marlenka ;) 19.02.07, 22:11

            Phi umówmy się Marlenie każdy przerobiony mógł się już nie podobać smile

            • phimamdosc skoro tak bardzo tego pragniesz... 19.02.07, 22:12
              ...to możemy się umówić.


              smile))
              • brzoza75 bardzo bardzo 19.02.07, 22:21
                taaaaaakkkkkkk?smile


                • phimamdosc a ten znak zapytania to po co? :) 19.02.07, 22:25
                  Kobieto, zdecydowania więcej! smile)
                  • brzoza75 Re: a ten znak zapytania to po co? :) 19.02.07, 22:27
                    a nie wiem zapytam smile
    • kasiar74 Re: Katowicom dziękujemy. 19.02.07, 08:56
      Phi super napisałaś sprawozdanko! Jestes dokładnie taka jak mówiła mi wcześniej
      mamba, super babka! Widac że lubisz ludzi, tak po prostu i to jest niesamowite.
      Dziewczyny z tego forum sa w ogóle fajne babeczki, ja nie wiem o co chodziło
      tym facetom?? Nienormalni czy jak?
      • tricolour Jak najbardziej normalni... 19.02.07, 08:57
        ... bawią się równie dobrze...

        tongue_outP
        • phimamdosc ekhem......... > Jak najbardziej normalni... 19.02.07, 13:33
          tricolour napisał:

          > ... bawią się równie dobrze...
          > tongue_outP


          ...błysnął Tri i zaśmiał się całym-gębkiem-z-jęzorem-ostrym-wystającym.

          a niech się bawią, na zdrowie smile


          Betuana, mamonka, czy jak mu tam, zabieramy ze sobą. będzie grzał w stopy, jako
          i moja zwierzyna grzeje smile

          Kasiar, włosami zamiotłam podłogę, tak nisko w podzięce ukłon za dobre słowo
          złożyłam. jak nie będę mogła się wyprostować, to proszę o jakiegoś masażystę.
          najlepiej pana. i niech mnie pokocha od pierwszego wrażenia, ojca dla dziecka
          szukam wink))

          Pszczółka, ja nie rozumiem, doprawdy, na co czekasz, jedna Pani to aż z Lublina
          do mnie przyjeżdża, czemu nieodmiennie się dziwię, ale najwyraźniej można smile a
          Ty Leniuszku, co? Betuanę za fraki i do Wołomina smile
          • ladyhawke12 Łezka w oku 19.02.07, 13:36
            czytam i czytam i łezka w oku sie pojawiła,mnie tam nie było, kurcze mnie tam nie było, niestey nie odpuszcza mnie jakies choróbsko wstretne. Mam nadzieje ze nastepnym razem znowu poszalejemy razem.
            • phimamdosc chusteczka raz! 19.02.07, 13:38
              wytrzeć nos, no już, już.
              nie, nie musisz mi oddawać chusteczki..
              zdrowiej, Lady, zdrowiej. bo tak smile
              buźka w czółko i do nastepnego!
          • betuana Re: ekhem......... > Jak najbardziej normalni 19.02.07, 14:00
            Co to znaczy za fraki, mam sobie frak kupić czy jakiś inszy smoking?
            A poza tym to nie mam opiekunki do mamutka (sama jesteś "mamonek"smile), więc
            dalsze eskapady są mało wykonalnesad
            • misbaskerwill Re: mamutek... 19.02.07, 21:55
              betuana napisała:
              > Co to znaczy za fraki, mam sobie frak kupić czy jakiś inszy smoking?
              > A poza tym to nie mam opiekunki do mamutka (sama jesteś "mamonek"smile), więc
              > dalsze eskapady są mało wykonalnesad

              Przecież Mamutek może na spacer przyjechać do Wawy, wysadzisz go po drodze,
              pójdzie na spacer z misiem (ale niezwykła kombinacja faunistyczna). Akurat po
              drodze mieszkam, od razu wskażę Ci kierunek na Wołomin. Haha.
              • betuana Re: mamutek... 20.02.07, 08:11
                Misiu, skoro sam zgłaszasz się na opiekunkę do mamutka, to posyłam Ci zdjęcia,
                żebyś widziała co Cię czekasmile
    • misbaskerwill Re: Katowicom dziękujemy. 19.02.07, 21:45
      Tu miś, znowu mocno spóźnionywink
      I znowu mam wymówkę - to był ciężki weekend.
      Jak przystało na kółko różańcowe - po bezecnym piątkowym pożegnaniu karnawału,
      solidnie odpokutowaliśmy w weekend, toteż żadne z nas już na sobotni wieczór nie
      dotarło. Szczerze żałujemy.
      A piątkowy górnośląski wieczór miał w sobie coś wyjątkowego. Został co prawda
      już opisany bardzo dokładnie, ale... do rzeczywink

      Na wstępie chciałbym podziękować organizatorowi - znanemu Chłopakowi Z Mazur,
      który jednakowoż jest najprawdziwszym Hanysem i jako Gospodarz wykazał się
      wspaniale we wszystkich możliwych gospodarzenia aspektachwink
      A Mambie dziękuję za dostarczoną mi popołudniem rozkosz... kulinarną. Porcja
      godna nie tyle misia, co prawdziwego niedźwiedzia, do tego nieprzeciętne
      wrażenia organoleptyczne pozwoliły mi przeżyć pierwszy OBS tego niezwykłego
      wieczoru. Po definicję tego terminu odsyłam do Betuany (haha). Muszę dodać, że
      tego niezwykłego wieczoru poszerzyła ona moje horyzonty poznaniowe w tym
      zakresie (zapewne, nie tylko w tym).
      A certyfikaty najwyższego uznania z holograficzną misiową łapką czekają na Mambę
      w Warszawie, ew. jestem gotów osobiście dostarczyć przy następnym spotkaniuwink.

      Jak napisano, dojazd do lokalu był przeżyciem ocierającym się o resuscytację,
      zwłaszcza, że Mamba zadowoliła mnie kolejny raz, serwując mi namiętny wjazd do
      tunelu (taki mały misiowy fetysz, ale chyba nie parafilia)...
      Nic więc dziwnego, że, w ramach rewanżu, tuż potem padła z Jej strony wspomniana
      wyżej niedwuznaczna propozycja. Mam nadzieję, że nie zawiodłem i nie trzeba było
      po mnie poprawiać.
      A później...nastał dłuuuugi wieczór, pełen niezwykłych wydarzeń, które sprawiły,
      że nawet miś w duchu długo dumał nad złożonością życia i stosunków
      międzyludzkich... choć, może nie tak długo - w przedziale natychmiast zasnąłem,
      jak na misia przystało.
      Jednym z wielu miłych, a niezwykłych doznań było zobaczenie uśmiechniętej
      Kruszynki. Stwierdzenie uśmiechu nie było niezwykłe, gdyż jest on wręcz
      legendarny wśród wielu forumowiczów. Natomiast był on jeszcze bardziej
      intrygujący, za sprawą przemyconego przez nią zupełnie-niezrzeszonego Uczestnika
      spotkania, który zachowywał się bardzo kulturalnie, jednak na razie postanowił
      się jeszcze nie ujawniać.
      Wyjdzie na świat już wkrótce i wtedy już taki cichy nie będzie, na pewno nie!

      Zdałem sobie sprawę, że wielu wydarzeń nie jestem w stanie wymienić, zarówno ze
      względu na niezbyt pojemny misiowy rozumek, jak i wielopoziomowość lokalu (istny
      matrix).
      A niektórych znaczących wątków nie mogę wzmiankować, ze względu na wrodzoną
      dyskrecję (hihi).
      Mogę jedynie potwierdzić, to co napisała Phi i Brzoza, zwłaszcza między wierszami...

      Niesamowite wygibasy w wykonaniu Foremek i Gospodarza, niezwyczajne rozmowy,
      spojrzenia, bliskie kontakty (zwłaszcza OBS-y taśmowo serwowane przez Phi
      zadowolonym Foremkom), miłe, delikatne stręczycielstwo, niezwykle sympatyczny i
      niespodziewany comeback ekipy krakowskiej...
      A potem romantyczny poranny spacer, rozmowa z sympatycznym, niezdecydowanym lecz
      uczuciowym Młodym Człowiekiem (który m.in. nie rozumie, jak to jest, że fajni
      ludzie się rozwodzą, i oby nie musiał zrozumieć), próby odciągania od
      podsłuchiwania innego, jeszcze bardziej romantycznego porannego spaceru....
      I to przytulanie na pożegnanie, też jakby wyjątkowe. "Free hugs" mogą się przy
      tym schować!

      Następne dwa dni były zaś koszmarne. Niestety, wcale nie ze względu na
      metabolizm etanolu, ani nawet krótki sen...
      Jak już wspomniałem - najwyraźniej zasłużona pokuta dla członka koła różańcowego.
      Jedynym momentem, kiedy się uśmiechałem, było regularne zapadanie w stan alfa
      podczas pierwszego dnia szkolenia - wbrew obawom Betuany, bynajmniej nie śniły
      mi się koszmary, zresztą - to nie było nawet po nocach, raczej po nocy.
      Teraz faktycznie pozostaje wypielić grządki w ogródku Mamby, no i uważać na
      Mamutka, coby za dużo stamtąd nie wykopałwink
      • brzoza75 Re: Katowicom dziękujemy. 19.02.07, 21:53
        Misiu ...
        pragnę sprostować,

        Teraz faktycznie pozostaje wypielić grządki w ogródku Mamby,

        nie, kopiemy u Phi tam jest więcej miejsca wink




        > Tu miś, znowu mocno spóźnionywink
        > I znowu mam wymówkę - to był ciężki weekend.
        > Jak przystało na kółko różańcowe - po bezecnym piątkowym pożegnaniu karnawału,
        > solidnie odpokutowaliśmy w weekend, toteż żadne z nas już na sobotni wieczór
        ni
        > e
        > dotarło. Szczerze żałujemy.
        > A piątkowy górnośląski wieczór miał w sobie coś wyjątkowego. Został co prawda
        > już opisany bardzo dokładnie, ale... do rzeczywink
        >
        > Na wstępie chciałbym podziękować organizatorowi - znanemu Chłopakowi Z Mazur,
        > który jednakowoż jest najprawdziwszym Hanysem i jako Gospodarz wykazał się
        > wspaniale we wszystkich możliwych gospodarzenia aspektachwink
        > A Mambie dziękuję za dostarczoną mi popołudniem rozkosz... kulinarną. Porcja
        > godna nie tyle misia, co prawdziwego niedźwiedzia, do tego nieprzeciętne
        > wrażenia organoleptyczne pozwoliły mi przeżyć pierwszy OBS tego niezwykłego
        > wieczoru. Po definicję tego terminu odsyłam do Betuany (haha). Muszę dodać, że
        > tego niezwykłego wieczoru poszerzyła ona moje horyzonty poznaniowe w tym
        > zakresie (zapewne, nie tylko w tym).
        > A certyfikaty najwyższego uznania z holograficzną misiową łapką czekają na
        Mamb
        > ę
        > w Warszawie, ew. jestem gotów osobiście dostarczyć przy następnym spotkaniuwink.
        >
        > Jak napisano, dojazd do lokalu był przeżyciem ocierającym się o resuscytację,
        > zwłaszcza, że Mamba zadowoliła mnie kolejny raz, serwując mi namiętny wjazd do
        > tunelu (taki mały misiowy fetysz, ale chyba nie parafilia)...
        > Nic więc dziwnego, że, w ramach rewanżu, tuż potem padła z Jej strony
        wspomnian
        > a
        > wyżej niedwuznaczna propozycja. Mam nadzieję, że nie zawiodłem i nie trzeba
        był
        > o
        > po mnie poprawiać.
        > A później...nastał dłuuuugi wieczór, pełen niezwykłych wydarzeń, które
        sprawiły
        > ,
        > że nawet miś w duchu długo dumał nad złożonością życia i stosunków
        > międzyludzkich... choć, może nie tak długo - w przedziale natychmiast
        zasnąłem,
        > jak na misia przystało.
        > Jednym z wielu miłych, a niezwykłych doznań było zobaczenie uśmiechniętej
        > Kruszynki. Stwierdzenie uśmiechu nie było niezwykłe, gdyż jest on wręcz
        > legendarny wśród wielu forumowiczów. Natomiast był on jeszcze bardziej
        > intrygujący, za sprawą przemyconego przez nią zupełnie-niezrzeszonego
        Uczestnik
        > a
        > spotkania, który zachowywał się bardzo kulturalnie, jednak na razie postanowił
        > się jeszcze nie ujawniać.
        > Wyjdzie na świat już wkrótce i wtedy już taki cichy nie będzie, na pewno nie!
        >
        > Zdałem sobie sprawę, że wielu wydarzeń nie jestem w stanie wymienić, zarówno
        ze
        > względu na niezbyt pojemny misiowy rozumek, jak i wielopoziomowość lokalu
        (istn
        > y
        > matrix).
        > A niektórych znaczących wątków nie mogę wzmiankować, ze względu na wrodzoną
        > dyskrecję (hihi).
        > Mogę jedynie potwierdzić, to co napisała Phi i Brzoza, zwłaszcza między
        wiersza
        > mi...
        >
        > Niesamowite wygibasy w wykonaniu Foremek i Gospodarza, niezwyczajne rozmowy,
        > spojrzenia, bliskie kontakty (zwłaszcza OBS-y taśmowo serwowane przez Phi
        > zadowolonym Foremkom), miłe, delikatne stręczycielstwo, niezwykle sympatyczny
        i
        > niespodziewany comeback ekipy krakowskiej...
        > A potem romantyczny poranny spacer, rozmowa z sympatycznym, niezdecydowanym
        lec
        > z
        > uczuciowym Młodym Człowiekiem (który m.in. nie rozumie, jak to jest, że fajni
        > ludzie się rozwodzą, i oby nie musiał zrozumieć), próby odciągania od
        > podsłuchiwania innego, jeszcze bardziej romantycznego porannego spaceru....
        > I to przytulanie na pożegnanie, też jakby wyjątkowe. "Free hugs" mogą się przy
        > tym schować!
        >
        > Następne dwa dni były zaś koszmarne. Niestety, wcale nie ze względu na
        > metabolizm etanolu, ani nawet krótki sen...
        > Jak już wspomniałem - najwyraźniej zasłużona pokuta dla członka koła
        różańcoweg
        > o.
        > Jedynym momentem, kiedy się uśmiechałem, było regularne zapadanie w stan alfa
        > podczas pierwszego dnia szkolenia - wbrew obawom Betuany, bynajmniej nie śniły
        > mi się koszmary, zresztą - to nie było nawet po nocach, raczej po nocy.
        > Teraz faktycznie pozostaje wypielić grządki w ogródku Mamby, no i uważać na
        > Mamutka, coby za dużo stamtąd nie wykopałwink
        • misbaskerwill Re: Katowicom dziękujemy. 19.02.07, 21:58
          brzoza75 napisała:
          > Misiu ...
          > pragnę sprostować,
          > Teraz faktycznie pozostaje wypielić grządki w ogródku Mamby,
          > nie, kopiemy u Phi tam jest więcej miejsca wink

          Faktycznie. Dzięki, dla mnie to nawet lepiej - bliżej.
          Nie wiem, jak dla teściów Mambywink
          • brzoza75 Re: Katowicom dziękujemy. 19.02.07, 22:05
            jakby trasę Waw Kat Kat Waw mamy opracowaną wink
            zamiast podpatrywać uściski trzeba było sprawdzić pojemność
            foteli bo one się rozkładały....wink
            a o 4:30 to nawet był sypialny... wink

            • phimamdosc teśćteściowejnierówny 19.02.07, 22:11

              > a o 4:30 to nawet był sypialny... wink

              oooo taaak.... smile))

              co do zadowolenia teściów Mamby, możecie być spokojni.
              dobre miejsce mają zapewnione, pod wisienką, a nawet poduszeczkę dorzucę, niech
              znają dobre serce smile
              w końcu za takie piękne okolice coś im się... ekhem.. od życia należy...

              ups.
          • sonrisa3 Re: Katowicom dziękujemy. 20.02.07, 01:13
            Misiu a zdjęcia podeślesz?smile
      • phimamdosc acha, jeszcze coś... 19.02.07, 22:21

        > Wyjdzie na świat już wkrótce i wtedy już taki cichy nie będzie, na pewno nie!

        smile)))
        Kruszynka, buziak ogromny dla Ciebie kiss i dla Uczestnika smile)

        > Mogę jedynie potwierdzić, to co napisała Phi i Brzoza, zwłaszcza między
        wierszami...

        bo my niczem poetki wierszy białych zakamuflowałyśmy żeśmy informacje
        różnistego rodzaju.
        nie masz wyjścia. nie rozumiesz poezji, musisz potwierdzać smile

        > zwłaszcza OBS-y taśmowo serwowane przez Phi

        taśmowo.
        hm.
        przemyślę to sobie, a potem zareaguję.
        bo!
        musisz!
        wiedzieć!
        drogi!
        Misiu!
        że do każdego podchodzę indywidualnie!
        zrozumiano?
        do jednego krokiem tanecznym, do drugiego lekko i zwiewnie, a do trzeciego
        posuwistym wink, do czwartego marszowym itd.
        nie ma tasmy!
        zabrakło!
        wrrrr

        > miłe, delikatne stręczycielstwo

        oj, już się tak nie roztkliwiaj.
        normalnie jakbyś nigdy stręczony nie był.
        phi!

        • brzoza75 Re: acha, jeszcze coś... 19.02.07, 22:26

          > bo my niczem poetki wierszy białych zakamuflowałyśmy żeśmy informacje
          > różnistego rodzaju.
          > nie masz wyjścia. nie rozumiesz poezji, musisz potwierdzać smile

          to my jeszcze coś przed czytelnikami ukryłyśmy?smile

          a ukryłyśmy to co mi wywróżyłaś z ręki smile))



          • mamba234 Spotkanie ogólnopolskie - maj 2007 20.02.07, 10:31
            Phi napisała tak piękną relację, że nic dodać nic ująć. Po kolejnym spotkaniu z
            tą – jakże fascynującą kobietą – jestem już pewna, że w kolejnym wcieleniu –
            gdy będę mężczyzną (sic!) zostanie żoną moją ukochaną wink
            Na razie – jak to pięknie wrocławska Monika określiła – pokarana „ fanatycznym
            heteroseksualizmem” obdarzam ją miłością li i jedynie siostrzaną wink
            Podobnie jak Kasiar 74, która pierwsza podbiła moje serce wink

            Misiowi dziękuję za wspaniałą zabawę z moim Potomkiem. Młody zdał oczywiście
            szczegółową relację z Waszego pobytu eksiowi i teściowej, a zapytany przez nich
            podchwytliwie „ a co to za pan był u mamusi „ odpowiedział zgodnie z
            prawdą „nie wiem jak się nazywał, ale mamusia mówiła do niego Misiu „ wink
            Ich mina jak w reklamie karty VISA – bezcenna wink

            Desant ze stolnicy zaserwował mi również gratisową lekcję „jazdy po
            warszawsku”. Mmmmm, przemykanie na „wczesnym czerwonym” świetle, tudzież jazda
            na wstecznym w centrum Katowic wink
            Wszystko przetrenowałam ściśle według ich wskazówek i obiecuje stosować.
            Zawsze i wszędzie.

            Brakowało mi wybitnie przedstawicieli Wrocławia. Chociaż Szalony Króliczek
            dwoił się i troił, abyśmy nie odczuli deficytu dolnośląskich mieszkańców wink
            Mam jednak nadzieję, że zawitają u nas w PEŁNYM składzie następnym razem wink

            Chłopak z Mazur wspaniale pełnił obowiązku „gospodarza domu”. Niemal jak Anioł
            z Alternatywy 4, chociaż do prac społecznych nas nie zaganiał.
            Pewnie z braku łopat pod ręką. Nadrobimy następnym razem wink

            Zrodził się również w naszych głowach pomysł spotkania w maju. Pierwszeństwo
            mają urodzeni w tym miesiącu, chociaż innych też przygarniemy wink

            O czym już w lutym donosi
            Mamba

            P.S.
            Niech żałują ci, którzy nie byli. Zwłaszcza jedna ofiara podstępnych wirusów wink
            Mam jednak nadzieję, że do tego weekendu wyzdrowieje.
            Bridgat już zamówiona wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka