• kasiapfk Re: do NOWYCH 17.07.09, 20:05
      Witam wszystkich i przedstawiam się:
      Od ponad roku podczytuję to forum. Wczoraj zostałam poinformowana o
      tym, że mąż chce rozwodu. Żal kilkunastu wspólnych lat, były lata
      fajne i były złe. Mamy 3 dzieci.
      Liczę, że rozwód będzie początkiem czegoś innego, ale dobrego w moim
      życiu. smile Tego życzę wszystkim forumkom i forumom smile)))))
      • nadia3008 Re: do NOWYCH 09.10.09, 20:37
        Witam. Ja również dołączam. Ponad tydzień temu mój m... oznajmił, że
        nie chce być ze mną mimo, ze kocha. Dziwna miłość. Pomimo prób
        ratowania małżeństwa nie dałam rady, nie jestem Matka Teresą a
        ponizać komuś też juz dłużej nie mogę.Choć to trudne, bo z mojej
        strony sa uczucia. Pozdrawiam.
        • jarkoni Re: do NOWYCH 17.10.09, 10:17
          Kasiapfk(spóźnione), Nadia, witamy i zapraszamy do pisania.
          Kasia już długo pisze...
          Nie zaglądałem dawno do tego wątku, Mea Culpa..
        • afp31 Re: do NOWYCH 28.10.09, 08:51
          Przypadek sprawił że tu zajrzałam, a może to szczęście?
          W moim przypadku ja odeszłam po 3 latach farszy i dramatu zostawiłam wszystko
          zabrałam dziecko i najpotrzebniejsze rzeczy - koniec agresji, nienawiści i
          przemocy! jestem już po pierwszej próbie rozwodu - porażka!!! ale nie poddaję
          się a dzięki Wam i temu co tu przeczytałam wiem że jeszcze wiele przede mną -
          "co nas nie zabije to nas wzmocni"- WALCZĘ O SIEBIE DLA SIEBIE!!!
          Pozdrawiam
          • jarkoni Re: do NOWYCH 28.10.09, 14:35
            Pozdrawiamy afp31, pisz, napisz coś o sobie.
            Zazwyczaj walczy się głównie w takich sytuacjach o siebie i o dzieci, a nawet w
            kolejności: o dzieci i o siebie. Walcz...
            jarkoni
            • afp31 Re: do NOWYCH 29.10.09, 14:25
              Ja walczyłam przede wszystkim o siebie żeby mieć siłę żyć i być najlepszą matką
              jaką umiem i jaką chciałam być.
              Byłam zmiażdżona psychicznie przez męża i teściową szczuli wszystkich i wszędzie
              grozili - teraz to jak straszny film...
              a ja dzisiaj mam siłę i wiarę i cieszę się każdym dniem i chwilą i sekundą jaką
              spędzam z moim 4 letnim synkiem jest cudowny i Bogu dziękuję że go mam i mężowi
              też ;0) chociaż tylko za to bo resztę po prostu s...ł.
              I żeby nikt nie myślał że jest łatwo nie nie jest ch...e ciężko ale warto! warto
              walczyć o siebie i o swoje życie a przede wszystkim trzeba mieć wiarę i marzenia
              - bez tego ani rusz - strach paraliżuje strasznie ale wystarczy że się człowiek
              zbierze w sobie powie STOP i to już dobrze to początek ku lepszemu!!!!
              • jarkoni Re: do NOWYCH 30.10.09, 17:43
                Droga afp31, napisz proszę o sobie na forum poniżej.
                Tutaj poza mną i nowymi forumowiczami mało kto zagląda.
                Pisz, pozdrawiam..
    • six_a Re: do NOWYCH 25.11.09, 23:59
      dobry wieczórsmile
      trochę tu pobędę, poczytam, może się czasem na coś przydam.
      późno trafiłam, bo już po sprawie, ale życie po to wciąż dla mnie nowość, więc
      pozwolę sobie skorzystać z doświadczeń.
      pozdrawiam założyciela i odwiedzających.
      • jarkoni Re: do NOWYCH 28.11.09, 09:42
        Dziękujemysmile
        Nie trafiłaś tu późno, chyba zawsze jest czas żeby coś zmienić, i, jak
        powiedziałaś, skorzystać z doświadczeń innych.
        Pozdrawiam,
        jarkoni
        • zrozpaczony0 Re: do NOWYCH 02.12.09, 00:39
          Witam Wszystkich gorąco,
          Od jakiegoś czasu czytam różne fora i poszukuje odpowiedzi co dalej robić?? Nie
          wiem czy dobrze trafiłem ale proszę przeczytajcie i wy powiedźcie się jak to
          wszystko połatać. Zacznę od początku..
          Małżeństwem jesteśmy od 11 lat, posiadamy dwoje ślicznych pociech 10 letniego
          syna i 2,5 letnią córeczkę. Zaczynaliśmy od zera jak zapewne wszystkie
          małżeństwa, chciałem zapewnić jak najlepszy byt, puściłem się w wir pracy,
          całymi dniami pracowałem. Każdą wolną chwilę poświęcałem pracy. Praktycznie z
          dzieciństwa syna do 4roku jego życia niewiele pamiętam. Bardzo często
          kłóciliśmy się o byle co, przeważnie o pieniądze. Ogólnie mój tryb życia był
          bardzo nerwowy, problemy z pracy przynosiłem do domu i odbijało się to na
          mojej żonie. Płacę za to do dziś. Po narodzinach córeczki też nie było
          kokosów, z jednym wyjątkiem zacząłem poświęcać więcej czasu dla dzieci,
          doceniła to. Teraz oddałbym za nie życie. Poważne załamanie związku mieliśmy w
          marcu tego roku. Czułem że coś jest nie tak, zacząłem rozmawiać z nią
          powiedziała mi wtedy "że ma już tego dość", coś w niej pękło. Zaczęły się
          smsy, rozmowy telefoniczne, czaty z innymi. Byłem o nią bardzo zazdrosny!!!
          Kiedyś przeczytałem kilka smsów i zrozumiałem że mogę ją stracić.
          Rozmawialiśmy potem bardzo długo, stwierdziła że to tylko znajomi. Zaufaliśmy
          sobie i daliśmy szansę. W maju zaczęło się układać, nie było kłótni, jakoś się
          dogadywaliśmy. Aż tu pewnego zadzwonił telefon to był jeden z tych znajomych.
          Pojawiła się kłótnia, której żałuję. Puźniej jednak znów było OK -
          przynajmniej Ja tak myślałem. Miesiąc temu wyjechała w celach zarobkowych do
          zagranicę. Doszliśmy do wniosku że zastrzyk gotówki się przyda no i mała
          rozłąka wzmocni nasz związek który odbudowywaliśmy. Byłem spokojny bo
          wyjeżdżała do starszego brata. Na początku było OK.Dużo rozmawialiśmy, każdą
          wolną chwilę poświęcaliśmy na rozmowie. Teraz już tak nie jest, gdy dzwonię to
          się rozłącza, twierdzi że dużo pracuje i jest bardzo zmęczona. Ostatnio
          dowiedziałem się że miała dużo czasu na przemyślanie pewnych spraw z nami
          związanych i doszła do wniosku że "ma już togo dość" i dalej się nie
          zmieniłem. Stwierdziła że miłość do mnie się wypaliła i tam dopiero to
          zrozumiała. Załamał mi się świat!!!! Nie wiem co mam zrobić. Jak z nią
          rozmawiam i mówię jej ze jednak się zmieniłem, zacząłem ją inaczej traktować,
          to mówi że to nie prawda, męczy się już ze mną 11 lat i nie wykorzystałem
          danej mi szansy. Kocham ją i dzieci ponad wszystko,, bez niej już nie będzie
          miało nic sensu. Proszę poradźcie co zrobić??? Jak ją przekonać aby pozwoliła
          mi zbliżyć się do siebie. Teraz ja też dużo myślę nad życiem i doszłem do
          wniosku że miałem cudną kobietę przy sobie, cholernie wyrozumiałą, kochającą
          ale jej nie doceniałem!!! Ja to już wiem, ale czy ona zechce abym jej to
          pokazał. Jeśli nie to pewnie czeka nas rozwód, co dalej?? co z dziećmi, przecież
          one najbardziej ucierpią. Pozdrawiam
          • jarkoni Re: do NOWYCH 02.12.09, 18:14
            Witaj, proszę Cię wklej ten post na forum, nie w wątku "do nowych".
            Zrób to.
            Pozdrawiam,
            jarkoni
            • zrozpaczony0 Re: do NOWYCH 02.12.09, 19:19
              Przepraszam, jetem tu nowy...
              • mola1971 Re: do NOWYCH 02.12.09, 23:25
                Nie chodzi o to byś przepraszał bo nikogo nie obraziłeś.
                Jarkoniemu chodziło o to, że do tego wątku prawie nikt nie zagląda, więc nie
                otrzymasz odpowiedzi na swój post.
                Skopiuj stąd to co napisałeś i załóż swój nowy wątek na forum.
                • jarkoni Re: do NOWYCH 16.12.09, 19:27
                  To wątek do powitań i przedstawiania się..
                  Załóż wątek na forum właściwym..
    • lazybee Re: do NOWYCH 01.01.10, 15:03
      Witam wszystkich serdecznie.
      Podczytuje was od wrzesnia, kiedy to moj malzonek od lat 13, zaczal
      sie dziwnie zachowywac i znikac z domu. W polowie pazdziernika
      zaczal przebakiwac o rozwodzie. Startowal do innej kobiety w
      miedzyczasie, ale pechowo dla niego nic z tego mu nie wyszlo, ona
      nie byla zainteresowana. Od tamtej pory byly awantury, odkrywanie
      nowych jego klamstw, rowniez dotyczace spraw finansowych, ukrywanie
      przez niego zarobkow i wydawanie duzych sum co miesiac nie wiadomo
      na co. Niedowierzanie z mojej strony, ze milosc mojego zycia dobiega
      konca w tak banalny sposob. Mamy dwoje dzieci, nastolatka i prawie 4-
      letnia corke, ktore sa bardzo zdziwione zachowaniem ojca od paru
      miesiecy, wychodzenie na nocne imprezy do klubow nocnych, powroty z
      pracy o 22-giej, ciagle rozdraznienie i brak czasu dla nich, lazenie
      na silownie po 15-latach siedzenia z pilotem w reku na kanapie,
      traktowanie mnie na zmiane jak powietrze albo jak kule u nogi. W
      dodatku jestem na obczyznie, w tym momencie bez pracy. Nie mamy
      wlasnego domu, wynajmujemy, sa kredyty brane przez meza przed laty
      na splacanie poprzednich, sumy spore.
      Te ostatnie miesiace roku 2009 byly dla mnie bardzo ciezkie, nie
      moglam sie pozbierac psychicznie i zaakceptowac nowej sytuacji.
      Przetrwalam dzieki niestety rowniez dzieki lekom na depresje, stety
      dzieki przyjaciolom oraz dzieki temu forum. Czytanie waszych
      historii dalo mi nadzieje, ze mozna zyc dalej po rozwodzie i to
      dobrze zyc. W moim sercu rozwod juz sie chyba dokonal, natomiast w
      tym roku czeka mnie oficjalne jego przeprowadzenie, co na pewno
      latwe nie bedzie. Boje sie i nie mam energii na razie nawet o tym
      myslec tak na serio. Ale zbieram sily. Musze jak najszybciej znalezc
      prace, a to wiadomo wymaga rowniez energii.
      Pozdrawiam wszystkich forumowiczow i zycze Wam i sobie pomyslnego
      roku!
    • marta23.11 Re: do NOWYCH 01.01.10, 21:55
      witam wlasnie dwa tygodnie temu rozstalam sie z mezem powodem dla
      niego bylo to ze on chce pracowac od 7 do 23 pozniej zaprasac
      kolegow i nie ma czsu dla mnie o dziecku nie ma mowy bylismy
      malzenstwem 2lata i 4 miesiace to boli bo wydaje mi sie ze chyba
      kogos ma chociaz sie zarzeka.nie wiem co mam dalej robic kocham go
      ale tak naprawde nie bylam z nim szczesliwa bo wazne byly jego
      marzenia i koledzy,ale jak z tym sobie radzic
      • jarkoni Re: do NOWYCH 02.01.10, 09:22
        lazybee, marta, napiszcie to/skopiujcie na forum glownym.
        Serdecznie pozdrawiam w Nowym Roku...
        • lamia.lamia Re: do NOWYCH 09.01.10, 09:46
          Głęboki wdech i - przedstawiam się.
          Jestem tu od środy, czyli 3 dni ...
          Sama od .... wtorku, lat 38.

          Dziękuję WSZYSTKIM - już mi pomogliście.
          Pora założyć wątek smile
          • jarkoni Re: do NOWYCH 15.01.10, 08:08
            Lamia kojarzy mi się jako żywo z Seksmisją ..
            Witaj Lamia, weź głęboki oddech i pisz na forum..
            • jarkoni Re: do NOWYCH 12.03.10, 18:11
              Czy ten wątek przestał istnieć..
              • anka_spiewak Re: do NOWYCH 16.03.10, 00:01
                jarkoni, wodzu, dowartościuję Cie
                i sie łaskawie wpisze, choć nie widze potrzeby
                ale jako cos na wymarciu to ratowac czeba smile

                z szacunku do forumowiczek i forumowiczów

                jak sie domyslacie nazywam sie Anka.

                chce jakoś przejsc ten okres
                i potrzebuje wiedzieć, że moge otrzymac jakas pomoc
                ...że moge sie zdystansować
                ...ze mam prawo cieszyć sie życiem
                ....że to normalne
                ....że najlepsze dopiero przede mna
                ...że moge w czyms komus pomóc


                NIECH ZYJE WOLNOŚĆ !!!!!!!!

                Szkoda, że tak poźno ten rozwód i że tak późno zaczęłam "oddychać", ale nikt nie jest mądry od razu.
                Każdy chciałby od razu byc kimś.
                Nikt nie chce dorastać.

                Moj największy problem polega chyba na tym, że strofuję siebie za zbyt późno wyciągnięte wnioski z poprzednich zwiazków, które w konsekwencji doprowadziły mnie do zawarcia tej smutnej Umowy Handlu Wymiennego między Wenus a Sramsem.

                a to tylko serce, po prostu...
                Niektóre rzeczy należy odbierać po prostu, jak gołębie wprasowane w asfalt...


                witam wszystkich autochtonów i dziekuje za miłe powitanie nowej przybyszki

                mam nadzieje że dostarcze Wam nowych wrażeń i nieco rozrywki
                wink


                Ania
          • ole-olejanka Re: do NOWYCH 06.03.15, 13:57
            witam wszystkich
            podczytuję Was od kilku miesięcy
            jestem na początku rozwodowej drogi
            pomaga mi świadomość, że wiele jest takich osób jak ja
            i choć na początku temat rozwodu wydawał mi się nie do ogarnięcia, tak teraz wiem, że jakoś się wszystko ułoży
            także tego.......... witajcie smile
    • armia55 Re: do NOWYCH 16.03.10, 08:51
      Witam
      Jestem ponad 3 lata od rozstania, od rozwodu ponad 2.
      I ostatnie doswiadczenia ukazały mi fakt,ze nadal mnie boli, a
      myslałam ze juz jest dobrze.
      Stad moja obecność tutaj , moze jeszcze cos tam musze
      poprzerabiać.Odżałować . No nie wiem . Próbuje.
    • pityna22 alkohol 25.05.10, 20:10
      Witam! Od wczoraj z zapartym tchem czytam Wasze posty. Też jestem na rozdrożu i
      prawdę mówiąc nie wiem co robić! Najlepiej to nie słuchać rad innych, ale bez
      nich i tak trudno. Myślę, że trafiłam w dobre miejsce, bo tutaj jestem anonimowa
      i nareszcie mogę się naprawdę otworzyć. Za tydzień mamy 28 rocznicę ślubu.
      Byliśmy niekiedy szczęśliwi, niekiedy nie, jak tysiące małżeństw. Teraz z
      perspektywy czasu widzę, że w chwilach gdy potrzebowałam męża, to go nie było.
      Otoczenie jednak było przekonane, że jest kochającym, pełnym oddania
      człowiekiem. Powinnam już na początku powiedzieć basta! Wiecie jednak jak to
      jest...miłość, wiara, zaślepienie. Sama sobie mówiłam będzie lepiej. W moim
      przypadku chodzi o alkohol. Nie mamy dzieci. Rok po ślubie byłam w ciąży.
      Kończyłam wtedy studia, obrona pracy i on - przychodzący do domu pijany. W dniu,
      w którym miałam obronę, na mojego męża pod uczelnią czekałam 2 godziny - o ja
      głupia. Przyszedł - oczywiście pijany. Nerwy siadły mi zupełnie,na drugi dzień
      poroniłam. Gdy zadzwoniłam do pracy by mi pomógł pojechać do szpitala, owszem
      przyszedł do domu, ale już pijany. Potem było tylko gorzej. Moja i jego rodzina
      cały czas mi mówiła, że mam być wyrozumiała, bo on przecież mnie kocha.Uciekłam
      w pracę, która mnie pochłonęła. Żeby było śmieszniej pomagałam innym, a nie
      umiałam pomóc sobie. Wszyscy sądzili i chyba nadal tak jest, że jestem
      szczęśliwą mężatką, a ja mam dosyć. Zachorowałam na raka, przeszłam przez
      chemię. Z rakiem chyba mam spokój, ale chemia dała mi w kość i posypałam się
      ........... niewydolność nerek, anemia aplastyczna, martwica kości. Wyglądam
      jednak jak okaz zdrowia. Stale uśmiechnięta, pogodna. Tylko ja wiem ile to mnie
      kosztuje. Mój małżonek uwielbia chwalić się jaki to on jest wspaniały, uczynny,
      kochający i dużo osób daje się na to nabrać. Jak widzę go codziennie
      przychodzącego do domu z zapijaczoną gębą, to mam dosyć. Oczywiście wtedy
      słyszę, jaka to ja jestem i że rzygać mu się chce jak słyszy o mojej chorobie.
      Ja nie jestem uczulona na tle swojego zdrowia, prawdę mówiąc to zostawiam
      chorobę gdzieś za sobą. Mąż nie pozwala sobie jedynie podnieś na mnie ręki, bo
      wie, że nie będę dłużna i walnę mu tym co będę miała w ręce. Przeszedł samego
      siebie w niedzielę. Jechaliśmy razem z moją mamą na komunię. My wysiadłyśmy z
      samochodu, a on miał zaparkować i przyjść do kościoła. Niestety, mój małżonek
      zaginął. Wrócił pijany samochodem wieczorem do domu i od drzwi usłyszałam, że to
      moja wina, bo go tłamszę. Teściowa prosi, bym nie składała pozwu o rozwód i dała
      mu kolejną szansę, a ja już nie mam ani siły ani ochoty. Pewnie zaraz się dowiem
      ile znowu ma długów, które trzeba spłacić. I co, znowu mam oszczędzać żeby inni
      mówili o nim dobrze? Moje płytki krwi lecą na łeb, na szyję. Zaraz zaleje mnie
      krew, a on będzie się śmiał. Na moją chorobę nie ma leku, tylko przeszczep
      szpiku. Jestem jednak już po 50-tce i to w moim przypadku nie wchodzi w rachubę.
      Tylko spokój może mnie uratować. Poradźcie co mam robić. Boję się tego całego
      zamieszania z rozwodem. Przecież po nim, to i tak będziemy mieszkać razem. Muszę
      też zrobić porządek z rozdzielnością majątkową. Czy przy rozwodzie muszę złożyć
      dodatkowy wniosek, by sąd orzekł warunki korzystania z mieszkania? Mam
      nadzieję, że nie zostawicie mnie z moim problemem. Wiem, że inni mają jeszcze
      gorzej, ale wierzcie, gdyby nie moja choroba, to dała bym radę, a tak
      ................
      • adaria38 Re: alkohol 26.05.10, 14:37
        Pityna, wklej ten post na forum, bo w tym wątku raczej są tylko powitania.
        Jeśli mogę ci coś radzić, to koniecznie dla Ciebie wizyta w Al-anon lub innych
        instytucjach udzielejących pomocy w problemach alkoholowych, tego typu
        instytucje mogą Ci pomóc się uniezależnić od alkoholika i racjonalnie myśleć.
        Teściowa nie na darmo nie chce żebyś się rozwodziła..... synuś jej się zwali na
        głowę jeśli Ty się go pozbędziesz... I możesz przejśc się do najbliższego
        Ośrodka Interwencji Kryzysowej w Twoich okolicach, tam są dyżury bezpłatne
        psychologów i prawników, dostaniesz pomoc i odpowiedzi na nurtujące Cię pytania.
    • borowik144 Re: do NOWYCH 04.06.10, 23:26
      To trwa już 13 lat.Jest dwoje dzieci, dom, i moja cierpliwość dochodzi do kresu
      wytrzymałości.Zawsze schodziłam mu z drogi , przytakiwałam, uciszałam, płakałam,
      a teraz już nie mam sił tak tego ciągnąć. Mam pracę, znajomych którzy mnie
      szanują lubią, zaocznie kończę wyższe studia, a w domu jestem nikim. Widzą to
      dzieci. Awantury zaczynają się od tego że np. stuknę, śmieci nie posortuję, źle
      prowadzę samochód, nie to kupiłam co trzeba, to jest za drogie. Ostatnio
      stwierdził że ma mnie dość i nie może się na mnie patrzeć. Właśnie przed chwilą
      zamknął mi drzwi do sypialni na klucz. Nie mogę kłócić się bo się boję że
      dostanę to już się zdarzyło. Jak zaczynam mówić dużo wpada w taką złość że
      dochodzi do rękoczynów. Jest strasznie nerwowy. Miłość odfrunęła, nawet żeby
      tylko kochać się to trzeba coś czuć do drugiej osoby, a ja nic już nie czuje,
      udaję. Jest mi tak ciężko, nie mówię o swoich problemach rodzicom chociaż oni
      się pewnie domyślają, nie mówię nikomu. I co dalej?...
      • adaria38 Re: do NOWYCH 08.06.10, 22:35
        > Jest mi tak ciężko, nie mówię o swoich problemach rodzicom chociaż oni
        > się pewnie domyślają, nie mówię nikomu. I co dalej?...


        Dalej KONIECZNIE Twoja wizyta u psychologa, znajdź najbliższe w okolicy Centrum
        Interwencji Kryzysowej, zadzwoń, umów się, idź na rozmowę. Albo zadzwoń na
        www.niebieskalinia.pl/index.php?w=1024 , niech Ci podadzą najbliższe
        placówki gdzie możesz iśc na terapię i po poradę psychologiczno-prawną.
        To co masz w domu to przemoc.
        Nie wychowuj w tym dzieci.
        Rób coś. Zmień SWOJE zachowanie pod nadzorem psychologa. Nie funduj dzieciom
        piekła dzieciństwa i gwarantowanych problemów emocjonalnych na przyszłość.
        Przełam wstyd, mów o tym co się dzieje znajomym, bliskim, rodzicom- znajdzie się
        ktoś, kto cię wesprze. Ale sama musisz zawalczyć o inne życie, z pomoca psychologa.
      • jarkoni Re: do NOWYCH 15.06.10, 16:48
        Borowiku, czy już napisałaś u nas na forum?
        Tutaj jest tylko wątek powitalny, miło, że nas znalazłaś i czytasz.
        Pisz na forum, załóż własny wątek, gwarantuję, że otrzymasz rady od tych, którzy
        już podobny etap mają za sobą lub tych w podobnej sytuacji..
        Pozdrawiam serdecznie,
        jarkoni
    • kategemi Re: do NOWYCH 06.06.10, 11:06
      Witam wszystkich.
      Trafiłam do was przypadkiem i już się zacumowałam na kilka dni,
      poczytawszy sobie trochę.
      Jak dobrze jest zobaczyć, że na tym świecie jejst jeszcze trochę
      ludzi z podobnymi problemami....bo nie z każdym o tym pogadasz
      Mnie sprawa czeka za dwa miesiące, powód he he różnica charakterów,
      powiedział mi że się przy mnie nie realizuje, że nie kocha, że chce
      być wolny......zostawił mnie i dwie wspaniałe córeczki
      Byliśmy razem 16 lat, dla innych super małżeństwo, mnóstwo
      przyjaciół, kochałam, prałam, gotowałam......ech co tu wam będę
      przynudzać
      Ciekawa jestem kiedy przypadkiem dziewczynki spotkają na spacerze z
      tatusiem "znajomą" z pracy np?
      • jarkoni Re: do NOWYCH 15.06.10, 16:56
        Witam kategemi, czytaj nas więcej. Na pewno nie przynudzasz.
        Rozumiem, że ta "różnica charakterów" ma imię i pracuje z Twoim jeszcze mężem..
        Aż nie do wiary, że spotykamy w życiu aż takie stereotypy..
        Załóż wątek na forum głównym, tutaj jest właściwie wątek powitalny.
        Witam Cię, pisz, zobacz co inni napiszą, pomogą na pewno.
        Pozdrawiam,
        jarkoni
    • taitaa Re: do NOWYCH 16.06.10, 18:06
      Witam !
      Czytam Was ze łzami w oczach i wypiekami na twarzy od kliku dni ...
      Mój związek rozpadł się na początku maja ... Byliśmy razem 29 lat ...
      Pomalutku dochodzę do siebie .... wspominam, czytam, i myślę i myślę ... oszaleć
      można ... wiem, że nikt za mnie nie poukłada mi życia ... Muszę być silna dla
      siebie i może jeszcze spotka mnie coś miłego w życiu .... Bardzo bym chciała
      .... 29 lat samotności za mną ... a ile przede mną ? .... Och Pozdrawiam
      Wszystkich serdecznie ... Taitaa
      • jarkoni Re: do NOWYCH 16.06.10, 19:08
        Taitaa, czytaj, choć to niemożliwe, żeby przeczytać wszystko. Napisz o swojej
        sytuacji wątek na forum głównym, zapraszam. To aż nie do wiary, że rozpada się
        związek po 29 latach. Mój rozpadł się po 15. Na pewno pomożemy, napisz do nas..
        Bądź silna, pozdrawiam serdecznie..
        • wybraniec_losu Re: do NOWYCH 07.07.10, 13:06
          Witam wszystkich serdecznie smile
          W skrócie facet lat 39 tuż przed złożeniem stosownych papierów do sądów. Żona
          zostawiła mi dwie dwie dziewczynki 3 i 8 lat, kredyt mieszkaniowy który jest
          większy od wartości mieszkania, w sierpniu minie 10 lat małżeństwa.
          Sytuacja nie typowa, poza wyrazami szoku ze strony znajomych, nie znam nikogo
          kto znalazł się w podobnej sytuacji. Nie ukrywam że będę szukał pomocy u osób
          które miały podobny przypadek (dzieci przy ojcu a w szczególności dziewczynki).
          Tymczasowo działam instynktownie...
          • jarkoni Re: do NOWYCH 08.07.10, 15:46
            Wybraniec_losu, witaj.
            Znajdziesz u nas na forum ojców, którzy po rozwodzie wychowują sami dzieci.
            Załóż wątek na forum głównym, ręczę, że spotka się z dużym zainteresowaniem i na
            pewno otrzymasz wiele rad.
            Może to brzmi zbyt optymistycznie, ale naprawdę tak jest..
            • dekami Re: do NOWYCH 04.08.10, 21:07
              Witam wszystkich.
              Jestem tu "nowa" tzn. piszę po raz pierwszy, choć poczytuję wątki od
              prawie 2 lat. Doszłam jednak do wniosku, że warto się przywitać
              choćby dla kolejnych "nowych",którym ludzie piszący tutaj dają
              odrobinę pocieszenia.
              Jestem sama od 2 lat, ale rozwiodłam się w maju br. Nadal mam doły i
              często czuję się samotna. Pracuję nad sobą, czytam Wasze posty i
              wtedy mam poczucie, że nie jestem sama.Wierzę, że może kiedyś i do
              mnie los się uśmiechnie. Pozdrawiam wszystkichsmile
              • jarkoni Re: do NOWYCH 07.08.10, 09:37
                Zacznij pisać na forum, to lepsze niż samo podczytywanie.
                Znajdziesz rady i podpowiedzi dotyczące TWOICH problemów, nie tylko poczytasz o
                problemach innych..
                Pozdrawiam serdecznie i nie wahaj się..
    • to_moj_nowy_nick Re: do NOWYCH 15.11.10, 13:00
      Witam. Podczytuję forum od kilku lat, od kiedy zaczęłam myśleć o rozwodzie. Zaczęłam realizować dwa lata temu, za trzy tygodnie będzie po wszystkim. Mam nadzieję...
      Po 26 latach małżeństwa.
      Pozdrawiam wszystkich przed, po i w trakcie.
      Ciężko jest...
      • jarkoni Re: do NOWYCH 17.11.10, 13:06
        Ciężko jest w trakcie, potem już coraz łatwiej.
        Nie daj się za te trzy tygodnie, trzymamy kciuki.
        A później się pochwal jak było..
        Pozdrawiam serdecznie
    • zuzaniec Re: do NOWYCH 21.11.10, 21:48
      Witam,
      rozwiedziona od 13.10.2010. I nadal nie mogę w to uwierzyć sad
      Wydaje mi się, że tylko wyjechał a nie zamieszkał z młodszą zostawiając mnie samą z pięciolatkiem.

      Zuzaniec
      • jarkoni Re: do NOWYCH 27.11.10, 10:16
        Nie mam słów.. Radzisz sobie jakoś?
    • aniabarylka Re: do NOWYCH 28.11.10, 18:40
      witam, właśnie podjęłam decyzję o rozwodzie. Od dawna w naszym związku się psuło i oboje udawaliśmy tylko że jest dobrze. Dłużej już tak nie mogę żyć, ale jednocześnie boję się decyzji (chociaż wiem, że jest ona nieunikniona). Jestem z tym wszystkim sama i nie wiem kompletnie jak sobie z tym poradzić. Gdzie trzeba się udać, by złożyć pozew o rozwód, jakie dokumenty są potrzebne i z jakimi kosztami się to wiążę. Zaznaczę, że nie będzie to łatwy proces, ponieważ mąż w ogóle się do mnie nie odzywa i będzie robił wszystko, by mi jeszcze bardziej utrudnić życie. Będę wdzięczna za pomoc i poradę.
    • anaex Re: do NOWYCH 28.11.10, 18:45
      witam,właśnie podjęłam decyzję o rozwodzie. Od dawna w naszym związku się psuło i oboje udawaliśmy tylko że jest dobrze. Dłużej już tak nie mogę żyć, ale jednocześnie boję się decyzji (chociaż wiem, że jest ona nieunikniona). Jestem z tym wszystkim sama i nie wiem kompletnie jak sobie z tym poradzić. Gdzie trzeba się udać, by złożyć pozew o rozwód, jakie dokumenty są potrzebne i z jakimi kosztami się to wiążę. Zaznaczę, że nie będzie to łatwy proces, ponieważ mąż w ogóle się do mnie nie odzywa i będzie robił wszystko, by mi jeszcze bardziej utrudnić życie. Będę wdzięczna za pomoc i poradę.
      • jarkoni Re: do NOWYCH 30.11.10, 18:40
        Witam Anno dwojga nicków smile
        Jeśli jeszcze nie spytałaś o to na forum głównym, to proszę zrób to..
    • g1478963 Re: do NOWYCH 02.12.10, 21:23
      witam
      decyzja podjęta
      rozmowa z adwokatem przeprowadzona
      papiery złożone
      teraz pozostaje tylko czekać
      nie wiem czy będzie łatwiej czy nie ale wiem że to słuszna decyzja
      • jarkoni Re: do NOWYCH 31.12.10, 18:19
        Na pewno będzie INACZEJ, ale o tym już zapewne wiesz..
        Wyglądasz na pewną siebie osobę, stąpającą twardo po ziemi, co oznacza, że dasz sobie radę.
        A jeśli chcesz napisać więcej - zapraszamy..
        I jak najlepszego przyszłego roku
        • kryskrys Re: do NOWYCH 06.02.11, 15:38
          Witam
          Nie jestem po rozwodzie. Jestem radcą prawnym, który każdego dnia ma do czynienia z rozwodami i podobnymi dramatami. Nie chcę robić sobie reklamy, dlatego piszę anonimowo. Chętnie pomogę jeśli będę mogła. Albo dopóki moderator mnie nie usuniewink
          • jarkoni Re: do NOWYCH 10.02.11, 18:19
            Witamy, i to bardzo.. Odpowiadał u nas ma prawne problemy niezapomniany Majkel..
            Bardzo przydadzą się wszystkim rzeczowe porady prawne. Serdecznie witamy smile
            Przepraszam za kilkudniowe opóźnienie w odpowiedzi na Twój post, po prostu, aż dziwne, nie zerknąłem na górę forum.. Mea Culpa..
            Odezwij się na forum, serdecznie pozdrawiam..
            • rene-76 Re: do NOWYCH 04.03.11, 20:29
              wita Gośkasmilepo rozwodzie hm już prawie rok i chociaż nie jest łatwo, to decyzję o rozwodzie uważam za jedną z najlepszych decyzji przezemnie podjętychsmileeh widzę że tu większość forumowiczów jeszcze przed albo się waha, ale być może mnie nie wyrzucicie, eh może na coś się przydamsmilepozdrawiamsmile
              • jarkoni Re: do NOWYCH 06.03.11, 09:13
                Witaj "Gośka", to nie tak, że tu wszyscy przed rozwodem, albo się wahają.. Dużo jest tych po rozwodzie, ja jestem przykładem.. A pewnie, że się przydasz smile
                • rainboweyes Re: do NOWYCH 25.03.11, 23:03
                  Witam!
                  Ja również podczytuję Was od dłuższego czasu, ale dopiero teraz zebrałam się na odwagę, żeby się przedstawić. Jedna, kilkunastominutowa sprawa zamknęła kilkuletni etap mojego małżeństwa.
                  To było ( zaledwie lub aż) rok temu i mam nadzieję, że najtrudniejsze chwile już za mną, ale czasem jeszcze zdarzają się dołki, tak jak dziś...Mimo to staram się nie roztkliwiać nad sobą, tylko walczyć- o jakość swojego życia, o odbudowę zagubionej po drodze samooceny, o uśmiech, o szczęście po prostu..niezależnie od tego, jakkolwiek banalnie to brzmi.
                  Pozdrawiam cieplutko wszystkich Forumowiczów i Podczytywaczy!
                  Przyjmiecie mnie do swego grona?
                  • jarkoni Re: do NOWYCH 27.03.11, 09:42
                    Rainboweyes , już jesteś w tym gronie..
                    Witamy i zapraszamy.
    • nevja Re: do NOWYCH 11.05.11, 20:25
      Dzień dobry.
      Czytam was już od dawna, bardzo mi pomogliście podjąć decyzję, wierzę, że trafną.
      Teraz sama postanowiłam się odezwać i napisać, i mam nadzieję, że mi pomożecie i wesprzecie.
      Pozdrawiam wszystkich, fajnie, że jesteście.
      nevja.
      • jarkoni Re: do NOWYCH 20.05.11, 17:24
        Piszesz Nevja?
    • daniella226 Re: do NOWYCH 16.05.11, 22:05
      Dziś natknęłam się na Twój wpis. Ciekawa jestem czy nadal czujesz to samo ? ja jeszcze nie jestem rozwódką (i pewnie nigdy się na to nie zdobędę). Choć od dawna o tym myślę to brak mi odwagi do przeżywania właśnie tego wszystkiego o czym piszesz. Tylko żyć coraz trudniej czekając na jakiś cud. Czasami wydaje mi się, że jestem w sytuacji bez wyjscia, że nie przeżyję rozwodu, ale nie wiem jak długo wytrzymam ten koszmar. Podobno niektórym udaje się zacząć od nowa, ale nie wiem czy nie udają. Myślę, że takie nieudane małżeństo okalecza człowieka na zawsze.
      • jarkoni Re: do NOWYCH 04.07.11, 16:19
        daniella226 napisała:

        > Dziś natknęłam się na Twój wpis. Ciekawa jestem czy nadal czujesz to samo ?

        Już myślę inaczej Daniello, nieszczęśliwe małżeństwo potrafi okaleczyć, ale na pewno nie na całe zycie. Można się jeszcze podnieść..
    • zyrafawpiegach Re: do NOWYCH 26.06.11, 15:02
      witam
      rozwód był dokładnie miesiąc temu,
      jestem tak przerażona przyszłością, że aż mi palce drętwieją na klawiaturze, kiedy chcę o tym wszystkim napisać
      mam 33 lata i chyba zmarnowałam sobie życie.
      • omnyx25 Witam 04.07.11, 15:07
        Chcialabym sie przywitac i zyczyc Wam wszystkim wytrwalosci , sily aby walczyc z przeciwienstwami losu. Usmiechu na waszych buziach i wsparcia wtedy kiedy najbardziej go potrzeba! . Rozwiodlam sie rok temu majac 26 lat , dwoje malych dzieci . Kilkanascie miesiecy temu swiat moj przewrocil sie do gory nogami,nic juz nie bylo takie jak zawsze..i myslalam ze nigdy nie bedzie.Nadal tak sadze ale czasami staram sie o tym nie myslecsad . Dla moich dzieci walcze z przeciwnosciami losu i staram sie nie zastanawiac nad tym co dalej , choc to wcale nie takie latwe. Pozdrawiam was wszystkich i trzymam kciuki o pomyslne rozwiazanie waszych sytuacji zyciowych .
      • jarkoni Re: do NOWYCH 04.07.11, 16:16
        zyrafawpiegach napisała:

        > witam
        > rozwód był dokładnie miesiąc temu,
        > jestem tak przerażona przyszłością, że aż mi palce drętwieją na klawiaturze, ki
        > edy chcę o tym wszystkim napisać
        > mam 33 lata i chyba zmarnowałam sobie życie.

        Na pewno nie. Nie mów o zmarnowanym życiu, masz dopiero 33 lata i ten właściwy ktoś dopiero przed Tobą..
      • makabreska1 Re: do NOWYCH 07.08.11, 17:07
        Mam niecałe 32 lata, 6 lat złudzeń za sobą a rozwód przed sobą, małe dziecko i przerażenie w oczachsmile doskonale Cię rozumiem
        • 0.jezynka93 Re: do NOWYCH 23.08.11, 01:05
          Witajcie, ja już ponad dwa lata po rozwodzie... Pomagaliście mi przed rozwodem, gdy był strach i niepewność, teraz po przerwie wróciłam smile mniej niepewna, ale rzeczywistość wciąż wydaje skrzeki... W takich chwilach trzeba wsparcia i - nie ukrywam - liczę na nie.... I będę się dzieliła smile zainteresowały mnie wzmianki o spotkaniach forumowych smile pozdrawiam wszystkich
          • jarkoni Re: do NOWYCH 23.08.11, 18:12
            Dziel się Jeżynka, dużo przeżyłaś, teraz Ty możesz udzielać wsparcia..
            A spotkania forumowe, oj jak najbardziej, pisz na forum skąd jesteś smile
            Pozdrawiam
            • 0.jezynka93 Re: do NOWYCH 23.08.11, 18:36
              Z Poznania smile kto jeszcze jest stąd? pozdrawiam wszystkich smile
              • blue_ania37 Re: do NOWYCH 25.09.11, 17:10
                Witam!
                Jestem Ania ,38 lat,4letnie dziecko.decyzja podjęta w czerwcu minęła 8 rocznica ślubu. Takie małżeństwo z internetu.dziś zostały ruiny.chciałabym nauczyć sie znów uśmiechać.
                Jestem z Poznaniasmile
              • piegus78 do NOWYCH 04.01.12, 11:54
                Jestem również z Poznania...
                Sama nie sama.
    • i.backspace Re: do NOWYCH 15.11.11, 13:10
      Witam,

      mam nadzieję że przyjmiecie i mnie...
      jestem na początku 'końca'sad

      pozdrawiam
      • jarkoni Re: do NOWYCH 09.12.11, 19:09
        Ale i na początku "nowego" i z dużym prawdopodobieństwem lepszego..
        Jesteś mądrzejsza o te wszystkie doświadczenia.
        • atami83 Re: do NOWYCH 15.12.11, 11:33
          Klamka zapadła po 10 miesięczne walce. Nie wiem czy od poczatku miało to jakikolwiek sens. Po slubie jesteśmy zaledwie ponad rok, w związku prawie 3,5. Pośpieszyłam się, błąd młodości mówią. A ja po tym wszystki czuje się jak 50-latka. Zdrady, awantury - to głownie z mojej strony, problemy finansowe i nieślubne dziecko poczęte w pijackim widzie i wściekłości na moje ciagle czepialstwo. Byłam kiepską żoną, on jeszcze gorszym mężem. a teraz muszę jakoś się pozbierać. Najchętniej uciekłabym od całego świata który znalam od mojeo miasta, mojej pracy, od dzielnicy gdzie mieszkaliśmy razem. On mnie nienawdzi, ja już nie kocham, ale nie umiem nienawdzieć. Choć wiem, że może byłoby mi łatwiej. Teraz czas złożyć pozew i przyznać - tą najważniejszą w życiu rzecz = bliskość z drugim człowiekiem przegrałam na całej linii. Może to przez wybór partnera, moja niedojrzałość i naiwną wiarę w przyszłość, a może przez tak jak to zwykle bywa obie strony po równo winne.
          • atami83 Re: do NOWYCH 15.12.11, 11:34
            Życze mu szczęscia, bycia dobrym ojcem, on mi wszystkiego najgorszego. Smuta...
            • jarkoni Re: do NOWYCH 15.12.11, 17:53
              Witaj Atami.
              Mogłabyś swój wątek stąd skopiować na forum jako nowy wątek?
              Wart jest tego, zrób to..
              Pozdrawiam serdecznie
    • adam543 Re: do NOWYCH 22.12.11, 20:22
      Witam serdecznie.
      Czytam Was od kilku lat.
      Mój formalny początek końca, dopiero w styczniu przyszłego roku.W związku kryzys od pięciu lat. Byliśmy z sobą 20 lat plus.
      Mam 43 lata.
      • jarkoni Re: do NOWYCH 30.12.11, 19:52
        Adam, jakoś tak wyszło, że ja się opiekuję tym wątkiem.
        Przepraszam, że przed świętami nie odpisałem.
        Od kilku lat czytasz i dopiero napisałeś? Mimo że kryzys od 5 lat..
        Nie bój się pisać tutaj, wierz mi.
        I powiem przewrotnie trochę, ze odwróciłbym Twoje "początek końca"..
        A co jeśli to koniec kolejnego początku?U wierz i mnie i wielu z nas, którym to się przydarzyło.
        Najlepszego w Nowym Roku ..
        • brukselka.1 Re: do NOWYCH 13.01.12, 14:55
          jestem nowa.
          rozwodze sie
          za szybko po prostu podjelam decyzje.
          • jarkoni Re: do NOWYCH 13.01.12, 20:25
            O ślubie czy o rozwodzie?
            O rozwodzie podejrzewam..
            Za szybko? Zbyt pochopnie? Chcesz wrócić do męża? Dlaczego? A skąd rozwód?
            Z klasyka: tak wiele pytań, a tak mało odpowiedzi...
            Napisz coś, wyjaśnij..
            • florynka2012 Re: do NOWYCH 14.01.12, 18:28
              Witam!
              Jestem rozwiedziona od od prawie dwóch lat. Na forum jestem długo, ale dopiero teraz zdecydowałam się zarejestrować. Rozwód już za mną, teraz interesuje mnie "co dalej?"smile. Mam nadzieję służyć rada i pomocą tym, którzy się borykają z decyzją i strachem przed nią. Mam nadzieję również wyciągną coś dla siebie od tych, którzy osiągnęli stabilizację psychiczną po rozwodzie czy to żyjąc z kimś nowym czy to samemu.
              • errormix Re: do NOWYCH 14.01.12, 19:56
                Rozgość się i nie daj się smile
                • florynka2012 Re: do NOWYCH 14.01.12, 21:06
                  dziękismile
                  • jarkoni Re: do NOWYCH 15.01.12, 08:43
                    florynka2012 napisała:

                    > dziękismile

                    Rozgość się i nie daj się...
            • brukselka.1 Re: do NOWYCH 14.01.12, 20:48
              decyzje podjelam za szybko o slubie.
              O rozwodzie moglam wczesniej, ale nie ma tego zlego... pewnie trzeba bylo dojrzec.
              • jarkoni Re: do NOWYCH 15.01.12, 08:47
                Na pewno to dobra decyzja?
                Jak sama piszesz - już jedną błędną podjęłaś..
                Nic pochopnie
                • brukselka.1 Re: do NOWYCH 15.01.12, 11:09
                  ]esli bledem bylo malzenstwo, to rozwod bledem nie jest. Nie doradzaj prosze. Jestem dorosla a Ty nic kompletnie nie wiesz o mnie. Nie potrzebuje doradcy, przywitalam sie bo byc moze cos tam od czasu od czasu napisze, choc jak na razie nie rozgoscilam sie, nie do konca to moje miejsce.
                  • be-nata Re: do NOWYCH 16.01.12, 18:46
                    Witam wszystkich. Na forum jestem od niedawna .Mój ex w 20 min.się wyprowadził , a po 2 m-cach po godzinnej rozprawie ze mną rozwiódł.Cały mój świat roztrzaskał się na kawałki.Przypadkiem trafiłam do Was - najpierw podczytując , a później założyłam swój wątek.To ,że nie jestem sama ,że są ludzie , którzy przeżywają to samo co ja i są ludzie , którzy się już uporali z " demonami " i pokazują jak dobrze ułożyli sobie dalsze życie - bardzo mi pomogło i pomaga nadal .Myślę ,że bardzo ważne jest wsparcie osób będących w podobnej sytuacji . Ludzie mają tendencję do szybkiej oceny innych ,wrzucając wszystkich do jednego worka - ale zapominają , że również wiele nas różni .Ja rozróżniam 2 grupy : rozchodzących się ( tym jest chyba trochę łatwiej, bo są po podjęciu decyzji) i porzuconych ( tym jest o wiele trudniej ).Bardzo wam dziękuję za pomoc i proszę o dalsze wsparcie , bo nikt z "zewnątrz" nas tak dobrze nie zrozumie.
                    • errormix Re: do NOWYCH 17.01.12, 07:44
                      be-nata napisała:

                      > Ludzie mają tendencję do szybkiej oceny innych ,wrzucając wszystkich do jednego worka - ale zapominają , że również wiele nas różni .Ja rozróżniam 2 grupy : rozchodzących się ( tym jest chyba trochę łatwiej, bo są po podjęciu decyzji) i porzuconych ( tym jest o wiele trudniej).

                      Z perspektywy swoich doświadczeń mogę powiedzieć, że bez względu na to w jakiej grupie się znajdujesz, to i tak po pewnym czasie staje się to nieistotne. Oczywiście ci w drugiej przeżywają to o wiele bardziej, ale w koniec końców i tak przychodzi walec i wyrównuje wszystko smile
                      Powodzenia
    • odnalazlem_siebie Re: do NOWYCH 17.02.12, 15:48
      Na początek WITAM !
      od kilku miesięcy jestem stałym bywalcem forum - jednak z racji tego, że walczyłem nie chciałem być aktywnym uczestnikiem forum o takim tytule.
      Niestety nastąpił koniec... w mojej psychice. Pogodziłem się z JEJ odejściem z tym, że stałem na drodze do JEJ szczęścia sam nie potrafiąc go jej dać.
      Mam nadzieję, że swoją obecnością na forum będę mógł wnieść także jakieś wartościowe treści.
      • lawenda15 Re: do NOWYCH 08.05.12, 22:24
        Witam. Jestem po rozwodzie od 20 kwietnia tego roku..uczucie dziwne.. Mój mąż wychodząc z sali sądowej zapytał tylko, co ma mi wpisać w tytule przelewu.. A ja prawie plakalam, ze to juz koniec..
    • tatar5 Re: do NOWYCH 18.02.12, 16:24
      Witam,

      Długo nie chciałam przyjąć do wiadomości, że to będzie forum, na którym zacznę pisać...

      Ale, po czterech latach prób naprawy związku, nie ma już żadnej nadziei, pół roku temu mąż się wyprowadził, po to "aby było lepiej". No cóż, lepiej się nie zrobiło, ale czemu się dziwić, skoro, poza wyprowadzką, nic innego nie zrobił, a jedynie uznawał za bezcelowe moje wszystkie próby zmiany na lepsze...

      Pozew mam już sprawdzony przez prawnika, czekam tylko na zaświadczenie o zarobkach i w przyszłym tygodniu czeka mnie wizyta w biurze podawczym (czy jak to się tam nazywa) w sądzie...

      Przyjmiecie mnie do swego grona?

      Bardzo mi źle sad
      • rehuka Re: do NOWYCH 23.02.12, 13:48
        Witajcie. Dzisiaj trafiłam na to forum, mam nadzieję, że mnie przyjmiecie...
        Jestem mamą 3 synów (13 lat, 2 latka i 9 miesięcy). Od roku posypało się moje małżeństwo do tego stopnia, że nie wytrzymałam i wymieniłam zamki w listopadzie (mieszkanie jest moje). Kłamstwa, manipulacje, znęcanie psychiczne, zdrady, brak wsparcia finansowego, nadopiekuńcza w stosunku do syna-teściowa, moja samotność - to powody rozstania. Żałuję, ze emocjonalnie przez tą karuzelę przechodziłam w gronie jedynie najbliższych (miałam wsparcie UWAGA - kochanki męża, która będzie moim świadkiem, oczywiście, siostry,szwagra i rodziców). Muszą mieć mnie już dość smile, ale jeszcze dają radę. To bardzo trudne... Jeszcze czuję się oszukana i zraniona. Mąż wyłudził ode mnie sporą sumę pieniędzy i pisemnie zobowiązał się, że będzie ją spłacał w ratach. Teraz popatrzył mi w oczy i powiedział, żebym zapomniała, że dostanę od niego jakąkolwiek złotówkę...o alimentach, też mam zapomnieć sad. Prawnik zaczął od pozwu o alimenty, później separacja (ze względu na malutkie dzieci). Ja wzięłam dodatkową pracę w weekendy i meczę się finansowo, ale na razie daję radę samodzielnie utrzymać siebie i 3 dzieci. Pomimo tylu trudności i obowiązków, czuję się szczęśliwsza. Dzisiaj tym bardziej..., że trafiam na forum, gdzie okazuje się, nie jestem odosobnionym przypadkiem. Pozdrawiam
        • ame_belge34 Re: do NOWYCH 23.02.12, 20:41
          Witam,
          na forach pisuję od kilku miesięcy, kiedy samotność w związku zaczęła mnie przytłaczać. Mam synka, kilka miesięcy wyprowadziłam się od mojego męża. Nie mogłam już znieść alkoholu, odstawienia mnie na 50 plan, bo nawet nie na drugi, czy trzeci.
          Na początku była euforia, wreszcie spokój, koniec złośliwości, codziennego wbijania przysłowiowej szpili w najczulsze miejsca, a teraz...zdałam sobie sprawę z własnej samotności i straconych bezpowrotnie lat. Jestem przed sprawą rozwodowa. Nie boję się jej. Już raz to przeżyłam kiedy uciekłam od człowieka, który wszystkie swoje flustracje przelewał na moje ciało.
          Mam 35 lat, jestem młoda i mam wrażenie że przegrałam swoje życie.
          • ninaa Re: do NOWYCH 06.03.12, 15:41
            Dzień dobry !
            Patrzę tu .., poczytuję.. od jakiegoś czasu, bo decyzje we mnie rosną.
            Jestem PRZED. Mam nadzieję, że będę na tyle dzielna i zdecydowana, że za jakis czas powiem JESTEM PO. Bo jest we mnie potrzeba uwolnić się. Samostanowić i nie poddawać sie idiotycznym zakazom, nakazom, krytykom.. człowieka do którego nie mam już nawet szacunku..
            Boję się. Boję się jak cholera.. Nie wiem od czego zaczynać.. Od własnej głowy chyba. Ale jeśli zaczynam słowo ROZWÓD użytkować, nazywam po imieniu (na razie sama ze sobą), to znaczy, ze oswajam. Stawiam w zasięgu.
            A wciąż mam wątpliwości... Jestem zła..? Niewystarczająco dobra ? Niewystarczająco odpowiedzialna ? Mało pokorna ? Nie staram się wystarczająco..? Powinnam jeszcze i jeszcze próbować ? Wytrzymać ? Czekać na lepsze ? Na ile mam prawo powiedzieć : NIE CHCĘ ! NIE CHCĘ I JUŻ !
            Czy mam prawo..? Tutaj przekonuję się, że tak. Mam prawo pomyśleć o sobie. Mam prawo zaplanować jutrzejszy dzień i spełniać marzenia. Mam prawo do spokoju. Tak.. ?
            Hmm.. posiedzę tu, popatrzę.., zaznajomię się, będzie mi raźniej. Potrzebni jesteście.
            Wszystko przede mną. Bardzo trudne - na pewno. I że sie boję. Musze to wszystko poukładać.., ogarnąć realia.., ale wiem, że mam dosyć.
            Przepraszam za mój, być może, nieco nielogiczny wywód, ale chciałam się tylko przywitać smile
            Jestem, bo szukam na razie wsparcia. Co dalej - zobaczymy... Ale chcę temat zacząć oswajać. To taki następny krok. I cieszę sie, że takie miejsce istnieje.
            Dziękuję Wam bardzo. Jestem z Wami.
            Pozdrawiam wszystkich.
            Ninka

            • pen-y-cat Re: do NOWYCH 09.03.12, 22:33
              Witam wszystkich,
              trafiłam na to forum 3 tygodnie temu kiedy po 15 latach usłyszałam, że z jego strony uczucie wygasło, że czego innego szuka w życiu a tego, czego szuka ja mu dać nie mogę bo ... jestem sobą. Taaaak. Nie byliśmy małżeństwem, nie mamy dzieci, nie mieliśmy też wspólnego domu. Niezależnie od tego jest to swego rodzaju rozwód. Czytam Was żeby nauczyć się w jaki sposób stanąć na nogi, jak ogarnąć uczucia, które się we mnie kłębią. Wiem, że długa droga przede mną ale może dzięki Waszemu doświadczeniu stanie się ona choć troszkę łatwiejsza.
              • kicia2012 Re: do NOWYCH 02.05.12, 02:15
                Witam, czytam Was już od kilku miesięcy. Jestem matką trójki dzieci... Tydzień temu złożyłam pozew o rozwód. Cieszę się, że istnieje takie forum jak Wasze - dużo już z niego wyczytałam, sporo mi pomogliście. Pozdrawiam wszystkich i dziękuję, że jesteście!!!
    • unema Re: do NOWYCH 07.06.12, 16:54
      Zacznę tradycyjnie. Jestem tu na forum od niedawna. Rozwiodłam się kilka miesięcy temu po prawie 20 latach przeżytych razem. Dwójka małoletnich dzieci została ze mną. Eks mąż w szczęśliwym związku z moją następczynią, którą wybrał sobie na dłuuuggoo przed oficjalnym rozwodem.
      Teoretycznie wszystko powinno być pięknie.
      Rozwód kulturalny, kontakty dzieci z tatą i macochą radosne i w miarę częste, stosunki moje z eks mężem poprawne i tak dalej sielankowo wręcz ...
      No właśnie, wygląda na to że wszyscy zainteresowani świetnie się w tym "nowym wspaniałym świecie" odnaleźli, wszyscy oprócz.... mnie.
      Jakoś nie pasuję do tej układanki.
      Dlatego tu się znalazłam, czytam z uwagą, czasami coś napiszę i szukam swojej ścieżki.
      • nandita_7 Re: do NOWYCH 25.06.12, 15:06
        No i obawiam się, że wyszłam na osobę niekulturalną - od jakiegoś czasu, czytam to forum, odważyłam się kilka razy napisać, a nie przywitałam się.
        Dzieeeń doooo bry!
        • zapach.cynamonu Re: do NOWYCH 09.07.12, 11:25
          Witam. Od pewnego czasu podczytuję forum. Piękna jest ta ostatnia sentencja...rozwód, kiedy upadnie już ostatni powód do bycia razem. U mnie są jeszcze powody abyśmy byli razem.
          Zamierzam walczyć o małżeństwo. Pozdrawiam wszystkich.
          • natka-2003 Re: do NOWYCH 22.07.12, 22:44
            ja też się oficjalnie przywitam wink) świeżo po rozwodzie, z 9-letnią córką, potrzebuję jak powietrza ludzi w podobnej sytuacji "rodzinnej".... pech chciał (a może to dobrze?) że wokół mnie same przykładne małżeństwa, zadziwione, że się rozstaliśmy... byłam samotna w związku, ale teraz nie czuję się lepiej ;-((
            pozdr wszystkich samotnych rodziców
    • pannazmiasta Re: do NOWYCH 03.09.12, 13:31
      Witajcie.
      Oto i jestem Ja...kolejna na rozstaju dróg, ze strachem w oczach i bijącym sercem.Z milionem pytań , na które nie znam odpowiedzi. Z samooceną na poziomie dna. Bez widoków na przyszłość. Z dwójką dzieci i postanowieniem ,że wolę być sama niż nim.
      Potrzebuję wsparcia i przyjaciół...
      Chciałam się przywitać...
      Mam wiele pytań ale pozwólcie ,że na początek usiądę w kąciku i posłucham(poczytam)..oswoję się...
      Dziękuje smile
      • jarkoni Re: do NOWYCH 03.09.12, 16:20
        Oswajaj się, oswajaj..
        I dużo czytaj, i powiedz coś od siebie też.
        Pozdrawiam bardzo, nie będzie aż tak czarno jak myślisz
        • zegnaj_kotku Re: do NOWYCH 04.09.12, 14:42
          Witam się i ja...
          Też na rozstaju... ale staram się pewnie patrzeć w przyszłość, myśląc, że to co ZŁE już za mną...

          ...no może poza samym rozwodem... bo czekam na termin sprawy wink
    • one.way.ticket Re: do NOWYCH 21.09.12, 12:44
      Dzień dobry,
      jestem tu nowa, nie bardzo wiem od czego zacząć, jak wiele i jak szczegółowo pisać. Może w miarę upływu czasu się rozkręcę. Pokrótce o mnie:
      -nie jestem rozwiedziona
      -samotnie wychowuję sześcioletniego synka
      -próbuję ułożyć sobie życie z rozwiedzionym mężczyzną (dwójka dorosłych już dzieci z pierwszego małżeństwa)
      - ...i tu zaczynają się schody...
      -jeszcze wiele przed nami, na pewno w większości dobrych, ale czasem też trudnych chwil. Mam nadzieję, że z czasem wszystko ułoży się tak jak sobie wymarzyliśmy, niemniej bywają chwilę, kiedy górę bierze rozpacz i bezradność.
      -myślę, że taka wirtualna pomoc, informacje od osób które radziły sobie z podobnymi problemami utwierdzi mnie w moich przekonaniach lub też pomoże dostrzec, że są one błędne

      Pozdrawiam wszystkich,
      Gabi
      • jarkoni Re: do NOWYCH 21.09.12, 17:20
        Już piszesz, i jesteś i wspierana i krytykowana(konstruktywnie). I bardzo dobrze smile
    • jadowitazolza Re: do NOWYCH 05.10.12, 15:21
      Dzień dobry, chciałam się przywitać. Witajcie. Jak dobrze, że jesteście. 100krotnie za to dziękuję smile U mnie mijają właśnie 3 m-ce od kiedy mój Władca zamknął za sobą drzwi. Potem była już tylko czarna dziura. Zaglądam na forum codziennie. Mam nadzieję, że mój nick nikogo nie wystraszy... Może się odważę rozpocząć wątek. Pozdrawiam wszystkich bardzo, bardzo, bardzo.
      • barmanka_prl Re: do NOWYCH 05.10.12, 20:54
        jadowitazolza napisała:

        > Może się odważę rozpocząć wątek. Pozdrawiam wszystkich bardzo, bardzo, bardzo.

        Nie obiecuj, tylko się odważ. Jadowita Zołzo wink
        • jarkoni Re: do NOWYCH 07.10.12, 16:05
          Nie zabieraj mi chleba wink
          Odważ się Zołzo..
          • barmanka_prl Re: do NOWYCH 08.10.12, 10:12
            jarkoni napisał:

            > Nie zabieraj mi chleba wink

            Zawsze można się wpisać do książki skarg i zażaleń w moim barze smile
            • jadowitazolza Re: do NOWYCH 08.10.12, 12:28
              Dziękuje za dobre słowo. Jednak mam pewne obawy, gdyż Władca bywa tu i tam, okołogazetowe strony czyta i lubi. Więc dobrze zaszyć się muszę smile pozdrawiam
              • jarkoni Re: do NOWYCH 11.10.12, 12:19
                Zmień nick na potrzeby tegoż forum i kłopot z głowy.
                Proponuję "zolzajadowita" wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka