Dodaj do ulubionych

Chciałabym odejść ale....

01.04.07, 21:21
nie mama na to siły
Mąż mnie zdradzał Zaczęło się psuć, myślałm że ma jakieś problemy ze sobą a
okazało się, że ma inną kobietę
Czuję się zawiedziona Nie potrafię mu zaufać i kochać go tak jak kiedyś go
kochałam
Jeśli odejdę to zostanę bez niczego Bez mieszkania, sama w obcym mieście

Ale czuję że jedynie rozstanie może mi pomóc
Chce wierzyć w miłośc i wierność Chce być szczęśliwa....
Obserwuj wątek
    • cien_wiatru Re: Chciałabym odejść ale.... 01.04.07, 21:35
      mieszkanie mozesz wynajac
      znajomych po jakims czasie znajdziesz

      a chcesz zyc z gosciem , ktory Cie zdrawdza ?

      p.s. czy to obce miasto nie jest przypadkiem za granica ?
      • karin_d Re: Chciałabym odejść ale.... 01.04.07, 21:53
        Miasto nie jest za granicą
        Nie wiem czy dam rade wynając bo marnie zarabiam
        A znajomych rzeczywiście bardzo mi brakuje
        • mala_mala Re: Chciałabym odejść ale.... 01.04.07, 22:36
          karin jesli nie odejdziesz nie spobujesz to zawsze bedziesz miec do siebie
          pretensje, ze moglas i zaniechalas
          moja sasiadka w wieku ponad 80 spakowala swoja walizke i zostawila faceta... nie
          wiem o co poszlo ale musial ja juz porzadnie zdenerwowac

          ja wiem ze mialam przyjaciol, znajomych, rodzine na miejscu ktorzy zebrali mnie
          do kupy kawalek po kawalku po tym jak zawalil sie moj swiat i moj ukochany i nie
          uznajacy zdrady mezczyzna zostal przylapany na goracym uczynku
          najpierw w szoku probowalam nie wiem co... chcialam go odzyskac i zabic
          jednoczesnie, czulam ze nie moge go stracic, bo bez niego sobie nie poradze
          wiedzialam ze moge liczyc na rodzine, ale chcialam jego...
          w koncu odeszlam, zawiesilam sie na kilka miesiecy na rodzinie i na
          przyjaciolach, a teraz jestem daaaaaaaaaleko od nich, z dzisiejsza wiedza wiem
          ze zdecydowalabym sie znow odejsc, nawet bez nich bosile i tak musialam wziac z
          siebie samej, ze srodka...
          ruszylam dalej w swiat i jakos sobie radze choc rozowo nie bylo na poczatku,
          nadal jest lekko do kitu, ale zyje, zarabiam na siebie i nie jest zle...
          zawsze bede zarabiac zbyt malo w stosunku do potrzeb... a raczej zachcianek
          ale odbudowalam swoj swiat i... siebie troche,
          moj ex chce teraz zebysmy sprobowali jeszcze raz... ale watpie ze doszloby do
          tego gdybym czekala przy nim az zmadrzeje, sam mowi ze dopiero jak odeszlam
          zaczal rozumiec...
          a abstrahujac od mojej aktualnej sytuacji uczuciowo-malzenskiej to otworzylam
          sie na swiat, nigdy nie chcialam mieszkac z obcymi ludzmi... teraz mieszkam w
          domu w ktorym mam swoj pokoj i reszta jest wspolna... z jednym chlopakiem sie
          zaprzyjaznilam a parka ma swoj swiat, sa ok, ale nadal obcy i co z tego
          dzielimy sie wydatkami i kazdy ma swoje zycie
          znajomych... jeny ilu ludzi poznalam przez te pare miesiecy... i paru moge juz
          nazwac moimi przyjaciolmi, z innymi jedynie przyjemnie spedzam czas, zartujac,
          bawiac sie, tanczac czy jezdzac na wycieczki
          ja pojawilam sie w obcym miescie, obcym kraju
          zdarzaja sie samotne wieczory i byly na poczatku kiedy nie mialam odwagi
          wychodzic do ludzi bo balam sie ze sie rozplacze, ale bierzesz sie w kupe
          zakladasz najfajniejsze ciuchy, make-up i idziesz na impreze, na poczatku sama
          sie wpychalam, pozniej juz ludzie wiedzieli ze to naturalne ze ja jestem i byc
          powinnam tongue_out i juz powiadomienia na tel dostawalam gdzie co i kiedy wink
          jesli wiesz ze nie warto juz z nim byc, to po co marnowac kolejny piekny dzien
          na cos takiego?
          • karin_d Re: Chciałabym odejść ale.... 02.04.07, 08:10
            Nie wiem czy watro z nim być
            Ten facet to miłośc mojego życia był cudowny i wspaniały do czasu!!!
            Teraz zrozumial że może mnie stracic i prosi mnie bym dała mu szansę
            Ale ja sobie z tym chyba nie poradzę Nie bede go potrafiła tak kochac jak
            kiedyś Nie bede potrafiła zapomniec wybaczyć
            I dlatego uważam że powinnam zacząć nowe życie Po to by sie nie zastanawiac co
            robi gdy go nie ma
            Zawiódł mnie na całej lini Zranił tak mocno Tego sie po nim nie spodziewałam
            Czy ja się z tego podniosę?
            • verita75 Re: Chciałabym odejść ale.... 02.04.07, 09:44
              Jak to jest, że często cudowny i wspaniały, nie uznający zdrady - zdradza? Mój
              mąż też był dokładnie taki. Zdrada go brzydziła, odrzucał naszych znajomych,
              którzy zdradzili, a jednak...

              Czy się podniesiesz? Na pewno. Poczytaj to forum i zrozumiesz. Daj sobie czas.
              Parę tygodni na ochłonięcie, przyjrzenie się sobie, Wam.
              Ja też na samym początku myślałam, że się nie da. Że tylko rozwód. Ale jednak
              jestem z nim. Nie mówię, że coś się udało, bo jeszcze tego nie wiem. W zasadzie
              to chyba na łożu smierci tylko będę mogła to powiedziećsmile) Bo do tego czasu
              nawet jeśli będzie dobrze to gdzieś na dnie duszy zostanie niepokój. Już wiem,
              że zdarzyć się może wiele.
              Ale czasami warto spróbować. Piszesz, że to miość Twojego życia a miłość nie
              trafia się tak łatwo. Choć możesmile
              Co do wybaczenia i zapominania, sama jeszcze nie wiem. Zapomnieć się nie da.
              Nie ma szans. Wybaczyć? Nie wiem co to znaczy tak naprawdę. Chyba nauczyć się
              jakoś z tym żyć nie cierpiąc tak bardzo, bez wypominania, oskarżania. To chyba
              można. Ale żal zostanie na pewno.
              A co do kochania. Na pewno nie można kochać jak kiedyś. Ale można inaczej. Być
              może nawet mądrzej, dojrzalej. Nie idealizując, bardziej myśląc o sobie.
              Ten zdradzający też z tego wyciąga solidną lekcję. Piszesz, że zrozumiał, więc
              kto wie... On zawiódł nie tylko Ciebie ale i siebie. I też dźwiga swój ciężar.

              Cokolwiek zdecydujesz, dużo siły życzę.
              • karin_d Re: Chciałabym odejść ale.... 02.04.07, 11:24
                Dzięki za te słowa verita
                Poczytałam troche forum i czuję się lepiej bo są tutaj osoby które potrafią
                zrozumieć co to znaczy bo same tego doświadczyły
                A tak w życiu codziennym wszyscy ode mnie oczekują że przejde nad tym do
                porządku dziennego "bo przecież takie rzeczy sie zdarzają"
                A ja poprostu potrzebuję zrozumienia i może pocieszenia bo bardzo mi ciężko
                Jestem z tym problemem sama Nawet nie mam się komu wyżalić
                Nie chce mieć ciągle do niego pretensji, wylewać na niego całej żółci A z
                drugiej strony coś we mnie pękło coś umarło Kurde źle mi z tym Cały czas o tym
                myśle I tym myśleniem powoli się wykańczam Wiem że tak nie może dalej być
                Ale czy komuś kto został i spróbował zapomnieć udało się?????????????
                Wiele zależy ode mnie Ja musze się postarać udzignąć ten ciężar
                Dlaczego los wystawia mnie na taka próbę?

                ufffff czasem łatwiej jak człowiek to z siebie wyrzuci
                • akacjax Re: Chciałabym odejść ale.... 02.04.07, 12:08
                  > A tak w życiu codziennym wszyscy ode mnie oczekują że przejde nad tym do
                  > porządku dziennego "bo przecież takie rzeczy sie zdarzają"

                  No chyba tylko teoretycy mogą tak mówić. Ktoś, kto został zdradzony zna ciężar tego bólu i nigdy nie powie, że to nic takiego.

                  Czasem po chwili zaprzecenia, złosci, smutku i wszystkich tych uczuć, w świetle postawy partnera dochodzi do próby mediacji, zrozumienia, wybaczenia. Ponoć jedna zdradę można wybaczyć. Ale do tego tanga trzeba dwojga.
                  Pytasz po co ta próba-dowiesz się gdy ją przejdziesz-niezależnie jaki będzie Twój wybór.
                  Na początek trzeba pobyć w tym cierpieniu, poużalać się nad sobą, zaopiekować się sobą, wszak jesteś bardzo zraniona(a o ranę się dba).
                • verita75 Re: Chciałabym odejść ale.... 02.04.07, 12:47
                  > Ale czy komuś kto został i spróbował zapomnieć udało się?????????????

                  No niestety Karin, zapomnieć się nie da. Ja przez wiele miesięcy mówiłam, że
                  marzę o gumce, która to wymarze. Nie znalazłam takiejsmile.
                  Ale z tym działaniem czasu to jest prawda. Naprawdę łagodzi, ukaja. Na początku
                  myślałam o tym ciągle, bez przerwy. Wykańczałam się jak Ty. Z czasem coraz
                  mniej. Teraz owszem, zdarza się i wtedy przechodzę małe kryzysy ale jest o
                  niebo lepiej. I taka jest chyba kolej rzeczy (aż mi się nie chce wierzyć, że
                  tym razem ja piszę takie rzeczy, dotychczas sama ich potrzebowałamsmile)

                  To prawda, że coś umiera po takim doświadczeniu. Ja też to czuję. Mam wrażenie,
                  że pewne sprawy idą do przodu, jest coraz lepiej, walczymy, ale jakaś część
                  jest już nie do odzyskania. Ale z tym też można żyć. I może pojawić sie coś
                  nowego.
                  Musisz sama się zastanowić, czy Twój mąż jest wart szansy, czy Ty tego chcesz.
                  I nie słuchać osób które nic nie rozumieją tak naprawdę.

                  Ja, mimo miesięcy, które upłynęły, nie mogę uwierzyć, że to się stało. Ale
                  stało się. I widząc starania mojego męża, jego determinację i zmiany jakie w
                  nim zaszły, wierzę, że jest wart. Mimo iż wiem, że nie będzie zawsze lekko,
                  łatwo i pewnie jeszcze nie raz będę tu pisać z jakimiś wątpliwościami.
                  Ale takie pisanie ukaja i daje dużo do myślenia.
                  Więc pisz. Jak chcesz to pisz na maila.

                  My chodzimy na terapię. I mogę to naprawdę polecić. Jest to możliwość
                  przyjrzenia się wszytkiemu inaczej. Najpierw na terapię poszedł sam mój mąż. Po
                  paru miesiącach, gdy zaczęłam wierzyć, my razem.
                  • karin_d Re: Chciałabym odejść ale.... 02.04.07, 13:35
                    Ja na terapię raczej się nie wybiorę
                    To forum działa na mnie jak terapia Mogę się wyzalic do woli
                    Mąż stara się robić wszystko by było dobrze Mysle że może byłoby mi łatwiej
                    gdybym go nie kochała gdyby mi nie zależało ale to jest najlepsza droga do tego
                    by być nieszczęśliwą
                    Dzięki verita Mam nadzieję że u mnie bedzie podobnie jak u Ciebie Tylko
                    dlaczego ten czas sie tak wlecze Mam dośc zamartwiania się i myslenia o tym
                    Jestem zmęczona psychicznie tym
    • soniaaa Re: Chciałabym odejść ale.... 02.04.07, 13:02
      Karina, mozna zapomniec. Ja zapomnialam. Wybaczylam. Po jakichs 12 latach
      sytuacja sie powtorzyla. Wiecej juz nie chcialam zapominac. Odeszlam. Bylam bez
      mieszkania, sama w obcym miescie.
      Mozna sobie dac rade i byc szczesliwym. Naprawde. Trzeba tylko wiedziec, ze sie
      tego chce.
      Moj ex powtorzyl swoj blad sprzed lat. Ale nie kazdy tak musi sie zachowywac.
      Mysle, ze znajduja sie osoby, ktore potrafia zrozumiec swoj blad i wiecej go
      nie popelniac...
      • karin_d Re: Chciałabym odejść ale.... 02.04.07, 13:30
        soniaaa napisała:

        >
        > Mysle, ze znajduja sie osoby, ktore potrafia zrozumiec swoj blad i wiecej go
        > nie popelniac...

        Ja wierzyłam w to że są mężczyźni którzy poprostu nie zdradzają (naiwniara) a
        teraz wątpię szczerze w to że już nigdy tego nie zrobi, choć zaklina się że
        nigdy więcej
        Teraz mam szanse sobie ułożyć życie Jestem jeszcze w miare młoda i nie mamy
        dzieci bo ich nie chciał Teraz wiem dlaczego - chciał odejść z kochanką cudowną
        i wspaniałą, Ona jednak od niego chciała tylko dziecka i nie była z nim do
        końca szczera (Lataka jej lecą - dużo stasza od niego) Mówiła że go kocha a
        teraz jak wybrał mnie to go nienawidzi
        A ja nie potrafie go znienawidzić

        I cały czas sobie myśle że jak ktoś raz zdradził to zrobi to drugi raz a wtedy
        może być za poźno na układanie nowego życia i wtedy można skrzywdzić małe
        niewinne istotki Mnie można skrzywdzić ja sobie rade dam ale dzieci moich nie
        dałabym skrzywdzić

        To takie moje dylematy Jakbym nie zrobiła i tak bede się cały czas zastanawiała
        czy zrobiłam dobrze
        • soniaaa Re: Chciałabym odejść ale.... 02.04.07, 13:33
          To prawda, nie ma recepty. Mozemy jedynie probowac nie zwariowac.
          Trzymaj sie!
          • karin_d Re: Chciałabym odejść ale.... 02.04.07, 13:35
            Dzięki Ty też się trzymaj
    • tina73 Re: Chciałabym odejść ale.... 02.04.07, 23:24
      moja droga. przed laty mialam dokladnie ten sam dylemat. po odejsciu od męza
      pozostala perspektywa bycia samej z dzieckiem w obcym miescie. zrobilam to
      jednak . odeszlam , spakowalam to co zmiescilo sie do busa, dziecko i wrocilam
      do mojego rodzinnego miasta. dodam ze nie mam tu juz bliskiej rodziny , a
      znajomosci niestety pokonczyly sie gdyz nie bylo mnie 10 lat. jednak poradzilam
      sobie i wiem ze jesli tylko sie chce to mozna wszystko. od tego momentu minelo
      7 lat i pomalutku staje na wlasnych nogach a co najwazniejsze-jestem
      szczesliwa , sama ale szczesliwa. tobie zycze tego samego , pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka