Dodaj do ulubionych

i po bólu

19.04.07, 20:17
Jestem po rozwodzie.

Pierwsza i ostatnia rozprawa trwała 30 min. Sędzia - wyrozumiały człowiek,
zadawał rzeczowe pytania, oczekiwał konkretnych odpowiedzi. Sprawiał wrażenie
trochę znudzonego.

A ja?
Nadal silna. Chyba silniejsza niż wcześniej.I dumna z siebie - nie uroniłam
ani jednej łzy, chociaż chcialo mi sie wyć. Wczoraj byłam pewna swojej
decyzji, chociaż przyznam się, że spanikowałam, gdy dostałam pismo z sądu.
Spotkanie z jeszcze mężem przed salą rozpraw: ja - spokojna, wesoła. On -
wzdychający. Żadnego kołatania serca, motyle z brzucha odfrunęły. Zapytacie -
czy to była miłość? hmm

Czekam 3 tygodnie na uprawomocnienie sie wyroku. Już spokojna, pogodzona.

Dzięki Ci Boże za mój upór, teraz wiem, że będzie lepiej.


Dziękuję Wam za... wszystko - pomoc fachową, wsparcie, rady, porady,
cierpliwość, za to że znosiliście mój ciety język.
Pozdrawiam, życzę pomyślności w życiu.
Obserwuj wątek
    • tricolour Boga bym raczej nie wzywał... 19.04.07, 20:28
      ... w przypadku rozwodu - no chyba, żeby mu śmiać się w twarz...
      • ka-aktus Re: Boga bym raczej nie wzywał... 19.04.07, 20:33
        Bog widzi co się tu dzieje i wszystko rozumie.

        I ma niezły ubaw, gdy słucha o naszych planach czy marzeniach.


        Bo zrobi tak jak bedzie chcial.
        • tricolour Dobrze go znasz... 19.04.07, 20:37
          ... kumpel prawie...
        • tricolour Tak a propos... 19.04.07, 20:40
          ... miałas tylko cywilny, czy także kościelny?
          • ka-aktus Re: Tak a propos... 20.04.07, 18:39
            a co Ty taki "kościołowy"?

            Księdzem jesteś?
            • tricolour Żaden ksiądz... 20.04.07, 18:50
              ... z ciekawości zadałem pytanie. Widzę, że bardzo dotkliwe...
              • ka-aktus dotkliwe... 20.04.07, 22:02
                oczywiście
                W pewnym sensie uważam rozwód jako osobistą porażkę. Biorąc ślub byłam
                przekonana, ze to ten jeden jedyny na całe życie (mąż. Ślubowałam Bogu, sobie i
                jemu. Byłam najszczęśliwszą osobą na świecie.
                A wtak krótkim czasie wszystko się zmieniło. Zawiodłam się na męzu, ale także
                na sobie. Mam wiele do zarzucenia mężowi, wiem jednocześnie, że sama też jestem
                winna.

                Zgadzając się na rozwód wybrałam mniejsze zło. I wierz mi, to nie była łatwa
                decyzja.

                Jestem pełna obaw co będzie dalej. Ale nie żałuję decyzji.



                • libra22 Re: dotkliwe... 20.04.07, 22:34
                  trzymaj się nadalsmile
                  i szczęścia życzę na tej nowejsmile
                  podziwiam, ze byłaś taka opanowana na rozprawie
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka