Dodaj do ulubionych

wątek optymistyczny

10.05.07, 23:36
Wiecie - wydaje mi się że kiedyś czytałam czyjes zapytanie o rozwodników,
ktorzy sa w szczęśliwych zwiazkach. Właśnie zdalam sobie sprawę, że znam taką
parę. Kurczę powinni byc dla mnie drogowskazem wink - faktycznie bardzo mi
pomagają mentalnie sie wygrzebać.
Otóż narzeczony mojej kumpeli jak sie ostatnio - przy okazji mojej sytuacji
życiowej - dowiedzialam - jest rozwodnikiem, co gorsza był potem w
szczęśliwym związku - z kobieta z dzieckiem - niestety - ona zmarła po cięż
kiej chorobie crying A teraz po tych wszytskich smutnych zdarzeniach biora ślub z
moją przyjaciólką, spodziewją się dziecka smile))))no i sa szczęśliwi i madrzy
oboje bo kumpeli tez zycie nie oszczędziło ..
Trąci trochę opera mydlaną - ale jakie życie potrafi być melodramatyczne...
No ale jest to dowód na to, ze istnieje szczęśliwe zycie po rozwodzie...czyż
nie??
Obserwuj wątek
    • tricolour Tak mnie zainteresowało... 11.05.07, 00:06
      ... czy ten kolega zabrał dziecko do siebie, gdy jego towarzyszka zmarła?
      • z_mazur Re: Tak mnie zainteresowało... 11.05.07, 00:36
        A może on nie był prawnym opiekunem dziecka, tylko dziecko miało ojca, który wziął je do siebie.
      • em120777 Re: Tak mnie zainteresowało... 11.05.07, 07:32
        szczerze Ci powiem, że mnie to te bardzo ciekawi, podejrzewam, że dziecko miało
        jakąs rodzinę i z nią przebywa - a on i tamta kobieta nie byli formalnie
        zwiazani więc ciekawi mnie czy widuje się z tym chłopcem .... ale wydaje mi
        isę, że to zbyt delikatna sprawa żeby tak wywalić prosto z mostu bez okazji...a
        widuję sie z nim rzadko
        • scriptus Reasumując 11.05.07, 13:22
          Wątek przestał być optymistyczny, o ile nie wiadomo, czy ojciec nie porzucił
          dziecka....
          Nie mam litości dla facetów, co się nie opiekują swoimi dziećmi, ojciec, to taki
          sam rodzic, jak matka i ma co najmniej takie same obowiązki i prawa.
          • em120777 Re: Reasumując 11.05.07, 17:00
            racja - nie mam pojecia co z dzieckiem - ale zyje jednak nadzieją - że maluch
            nie został calkiem sam i mój znajomy sie z nim jednak widuje... więc niech
            pozostanie optymistycznie co??
            • honias Re: Reasumując 14.05.07, 16:32
              Witam koleżanki i kolegów,
              To ja jestem tą szczęściarą i bohaterką mydlanej opery przez życie pisanej.
              Gwoli wyjaśnienia, bo widzę, że minęliście się z prawdą w domysłach: mały nie
              jest rodzonym synem mojego przyszłego męża.
              Po śmierci jego Mamy (ukochanej mojego T.), jego rodzony Tata, a właściwie
              bardziej nawet dziadkowie podjęli trud jego wychowania.
              Siłą rzeczy trudno utrzymywać kontakt z dzieckiem. Relacja pomiędzy teściami
              byłego męża oraz mężczyzną, który nastąpił po nim raczej nie należy do
              naturalnych....
              • em120777 Re: Reasumując 14.05.07, 16:54
                Witam Cię wink)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka