Dodaj do ulubionych

stanęłam nad przepaścią...

29.05.07, 18:30
Jak w ogóle zaczac tę historię?
Byłam szczęśliwa. Ogromnie. Mój Mąż to bardzo porządny człowiek. Bez nałogów,
bez kumpli, szanował mnie i wszystko co robiłam. Przez kilka lat nasze
małżeństwo było sielanką. Zamkneliśmy się na naszej małej wyspie szczęścia.
Nie potrzebowaliśmy nikogo i niczego. Czułam sie jak dziewczynka a nie
kobieta.
Seks zawsze był taki sobie, ale wmawiałm sobie, że to tylko wzmacnia nasz
związek. Bo bylismy przecież zwiążkiem dusz - a to jest ponad wszystko.To, że
marzyłam o dalekich podróżach i wspólnych pasjach pozostawało tylko w mojej
glowie. Jemu wystarczała wyczerpijąca praca, wspólna kolacja, wino i
niekończące sie rozmowy.
Nagle ja zapragnełam dziecka. Skończyłam 30-stkę i wydawało mi sie naturalną
koleją rzeczy, że powiększymy nasz związek o kochaną istotkę. Od tej chwili
zaczęlismy iść równią pochyłą. Nie pomogły terapie, psycholodzy...nie pomogły
rozmowy burzliwe ani romantyczne kolacje. On nie mówił nie. W ogóle nic nie
mówił. Czasem bąkał, że chce, ale nie teraz. Nasz seks stał sie katastrofą.
Zostałam całkowicie odepchnieta. On mówi: "odejdź jesli tak cię krzywdzę, nie
bedę robił przeszkód" a we mnie dusza pęka, że nie przytuli, nie powie "bez
ciebie moje zycie nie ma sensu"
Przygotowałam pozew. Siedze i patrze na ten świstek papieru i nie mogę
uwierzyć, że zakończy on wszystko na co patrzę. 10 lat związku, wspólne
mieszkanie, marzenia. Wszystko wydawało sie takie kolorowe a to tylko ułuda,
sen, fatamorgana. Czuję się podle. Stara, nieatrakcyjna, przegrana. Słabo mi
sie robi na myśl o tym, że mam zostac sama. Że wszystko co planowałam właśnie
się kończy....
Obserwuj wątek
    • ona_przed_40 Re: stanęłam nad przepaścią... 29.05.07, 18:34
      Każda odepchnięta kobieta czuje to samo ...a Twój scenariusz... tylko z
      dzieckiem - znam bardzo dobrze.
      To się nie zmieni...
    • marcelka38 Re: stanęłam nad przepaścią... 29.05.07, 19:11
      A pytałaś dlaczego ? Dlaczego jeszcze nie teraz.. Pewnie pytałaś,tylko jaką
      odpowiedź uzyskałaś? Czy może on wie coś czego np nie chce powiedzieć? Zadam
      jeszcze jedno pytanie: czy jestes pewna, że on może mieć dzieci?? Czy nie ma
      jakiejś przeszkody natury biologicznej? Pytam, bo sama cos z tego przerabiałam,
      jeśli chcesz możemy pogadać na pv. Chyba, że przyczyna tkwi wybitnie w psyche,
      ale póki on sam nie chce - ani Ty, ani zaden terapeuta tego nie przełamie.
    • nangaparbat3 anurku 29.05.07, 19:40
      O ile wiem, w Unii Europejskiej do 30 jest sie mlodzieżą. więc Ty dopiero
      wkraczas w dorosle zycie. Troche odpoczynku, a najlepiej ruchu na świeżym
      powietrzu - tak tak, ani nie żartuje, ani nie chcę się wyzlosliwiać.
      poza tym - dziwny ten Twój list. Jak widokowka. "Zwiazek dusz", "wspolne
      pasje", "kochana istotka", "romantyczne kolacje" - anurek, nie piszesz powiesci
      dla dam, tylko - jak mniemam - chcesz pogadać o Twoim zyciu. To sprobuj
      powiedzieć cos do nas Twoim, prawdziwym głosem.
      • z_mazur Re: anurku 29.05.07, 20:45
        A mnie się Nango wydaje, że idealizowanie tego związku przez anurka to taki mechanizm obronny. Brak obiektywnego spojrzenia, bo co to za związek dusz skoro obie dusze mają inne cele i pragnienia.

        A o życiu zawsze pogadać warto. smile

        Swoim, cudzym...
        • nangaparbat3 Re: anurku 29.05.07, 20:49
          Masz racje, ale ja się najwyraźniej robie (stopniowo) wredną weredyczką. pewnie
          mam to po babuni (okropna cholera była, jakich mało).
          • 13monique_n Re: anurku 30.05.07, 08:50
            Nango, wcale nie jesteś wredną weredyczką (no, chyba, ze się upierasz ;-D).
            Mam podobne wrażenie po przeczytaniu postu Anurka, zbyt gładkie słowa. Może
            Anurek nie potrafi napisać używając tych zwykłych i prawdziwych. Może
            rzeczywiście tak rozmawia z mężem. Ale jakimkolwiek by językiem mówiła o swojej
            miłości, to moim zdaniem warto jest podjąć rozmowę, najprawdziwsza możliwą.
            Jeśli te gładkie słowa opisuja miłość, a nie fikcję z wyobraźni zaślepionej
            kobiety. O miłość bym powalczyła.
            • verita75 Re: anurku 30.05.07, 09:13
              Anurku popieram to co napisały Nanga i Monique. Zbyt słodkie i gładkie słowa.
              Brzmią jak pięknie sklecona historia z wyciskacza łez. Ale Ciebie też rozumiem.
              Bo ja o swoim związku również przez ponad 10 lat tak mówiłam. Też braterstwo
              dusz, też wyjątkowa, niespotykana miłość. I my wyjątkowi, nikogo nam nie było
              też trzeba...
              Dziś po prawie roku otrzepywania się z szoku i bólu już wiem, że to nie tak.
              Nie ma aż tak wyjątkowych historii i ludzi. To my, najczęściej chyba kobiety,
              idealizujemy sobie nasz związek. Kontynuujemy historyjki wymyślane w
              dzieciństwie o królewiczach. A że królewicz z czasem okazuje się jednak tylko
              żabą, to nic, my i tak tego nie chcemy widzieć.
              Wiem, że cierpisz. Ale z drugiej strony to jest szansa na urealnienie związku,
              uczuć (tak nam powiedziała psycholog, i dziś już ją rozumiem).
              Jeśli to co Was łączy jest rzeczywiście silne i prawdziwe to może nie wszystko
              stracone. Może taki wstrząs Wam pomoże. Przynajmniej porozmawiać na początek.
    • lilyrush Re: stanęłam nad przepaścią... 29.05.07, 20:33
      W sobote jade na ślub przyjaciólki. jest szcześliwa i w ciązy. To drugi ślub.
      Pierwsze małeżnstwo skończyło sie jak Twoje i nawet w podobnym wieku
      • anurek Re: stanęłam nad przepaścią... 30.05.07, 11:58
        to daje nadzieję...życze Jej szcześcia i prawdziwego porozumieniasmile
    • julka1800 Re: stanęłam nad przepaścią... 29.05.07, 20:59
      anurek napisała:

      Przez kilka lat nasze małżeństwo było sielanką. ...
      ... Seks zawsze był taki sobie, ale wmawiałm sobie, że to tylko wzmacnia nasz
      związek. Bo bylismy przecież zwiążkiem dusz ...
      ...Nagle ja zapragnełam dziecka. ...

      to taki zwiazek dusz, w ktorym jedna pragnie czegos innego niz druga?
      • z_mazur Re: stanęłam nad przepaścią... 29.05.07, 21:21
        julka1800 napisała:

        > to taki zwiazek dusz, w ktorym jedna pragnie czegos innego niz druga?

        Julka jak pisałem swojego posta, nie przeczytałem Twojej wypowiedzi. smile)
    • panda_zielona Re: stanęłam nad przepaścią... 29.05.07, 23:00
      Z tego co piszesz wynika,że swoje pragnienia tłumiłaś w imię,właśnie,w imię
      czego? po co? należało o nich mowić.Potem zapragnęłaś dziecka,a Twój mąż
      mówił "nie".A może ukrywa przed Tobą,że nie może mieć dzieci,ale to przecież
      chociaż przykre, nie musi przekreślać małżeństwa.Dziesięć lat związku to kawał
      czasu,rozumiem,że cały czas zabezpieczałaś się przed ciążą.
      Na razie napisałaś tylko pozew ale kochasz i jest Ci ciężko.Może spróbuj
      jeszcze porozmawiać szczerze i otwarcie.
    • anurek Re: stanęłam nad przepaścią... 30.05.07, 11:23
      Dziekuję, że się odezwałyście. Naprawde sadziłam, że nikt mojej wypowiedzi nie
      zauważy.
      Sadzicie, że uzywam zbyt gładkich określeń? Może. Tyle, że ja naprawde byłam
      szcześliwa. Zwiazałam się z człowiekiem w momencie swoich wielkich niepowodzeń.
      Byłam wtedy chora (nerwica lękowa - ostar postać), ON podał mi rekę i nagle
      poczułam się jak w niebie. Wyleczyła mnie miłość. Naprawdę. nie potrafie
      powiedzieć inaczej. Wiem, że może brzmi to jak z taniego romansu. Kiedy
      stanełam na własnych nogach, okazało się, że mój mąż mnie takiej nie chce. Chce
      się opiekować kimś innym. Nie chce podróżować (bo nie lubi urlopów), nie chce
      dziecka (bo ile to pieniedzy i zachodu), nie chce sie kochać (bo ja zaraz
      zajdę) Ja tez kiedys nie chciałam dziecka, fakt, ale wynikało to z tego, że
      sadziłam, że nie dam rady urodzić, zaopiekować się...sama wymagałam opieki. On
      sądził, że tak już bedzie. Nagle ja zmieniłam umowę.
      Słuchajcie ja naprawdę jestem w rozpaczy. Kiedy próbowałam sie do niego
      przytulić zawsze coś było nie tak. Był albo spocony, albo zmeczony, albo
      przejedzony. Juz nie mam sił. Natrafiam na mur. Mur milczenia. To chyba gorsze
      od awantur. Bo nie wiesz co jest. Nic nie wiesz. Myślałam, że może ktoś jest,
      ale nie. Wiele bym dała aby poznać przyczynę, ale sie nie da. Jak sie wynosiłam
      z sypialni. Nie biegł, nie pytał nie starał się. Tak trwa to juz DWA lata. Jak
      powiedziałam: ROZWÓD. Powiedział: DOBRZE - wypaliłem się, nie czuje wielu
      rzeczy. Nie zasługuje na Ciebie, bo widze, że jesteś nieszczęśliwa....Boże to
      tak boli!!!
      • ivone7 Re: stanęłam nad przepaścią... 30.05.07, 11:45
        anurku..strasznie Ci wspolczuje, rozumiem Twoja rozpacz o bol..
        po tym poscie jeszcze bardziej niz po pierwszym..
        jedyne co mi sie nasuwa po przeczytaniu Twojej historii, to to, ze pokochalas
        wyobrazenie czlowieka, tego ktory podal Ci dlon..dzieki niemu zaczelas sie
        rozwijac, przezwyciezac swoja chorobe po prostu poszlas do przodu...
        a on pokochal kogos kto go potrzebowal, dla kogo byl prawie bogiem..niezbednym
        jak powietrze i woda..i chcialby zeby tak bylo zawsze..
        mysle ze to ze cie odsunal wynika ze strachu..ze rozwinelas sie, nie
        potrzebujesz go juz tak bardzo, ze chcesz dziecka, ktore moze bedziesz wielbic
        bardziej od niego...a przynajmniej poswiecac mu wiecej czasu...
        jesli siegniesz pamiecia do czasu kiedy bylo miedzy wami ok..przypomnij sobie
        jak wygladaly nieporozumienia, kto blagal o zgode...i ja mysle ze o to chodzi...
        • anurek Re: stanęłam nad przepaścią... 30.05.07, 12:01
          dziekuję...
          chyba masz wiele racji ivone...
      • aron95 Re: stanęłam nad przepaścią... 30.05.07, 12:30
        Ładnie piszesz napisz mu w liście o tym o czym nam piszesz .
        Opisz mu twe lęki i pragnienia .Nie zapomnij o miłości .
        Pisanie do wspólmałżonka pozwala im zajrzeć w głąb naszej duszy , jest tajemnicą
        intymności , dajemy naszym sekretom prawo głosu . Spróbuj
        • rumba65 Re: stanęłam nad przepaścią... 30.05.07, 12:47
          ...zgadzam się z Ivone. Ale jeżeli tak jest to trudno będzie wrócić do tego co
          było. Wyzdrowiałaś, poszłaś do przodu, na dodatek chcesz mieć dziecko. A on
          chyba szuka u kobiety tej bezradności, zależności...
      • lilyrush Re: stanęłam nad przepaścią... 30.05.07, 15:04
        Zgadzam sie z ivoen i troche na własnym przykładzie potwierdzam.
        Też poznałam mojego męża, kiedy potrzebowałam dużego wsparcia, byłam niepewna
        siebie i zdołowana. Wtedy to działało. Potem kiedy ja z tego wyszłam i
        odżyłam, stałam sie z powrotem sobą przestało sie kleić- bo on totalne ciepłe
        kluchy i domator sprzed kompa a ja mam ciągle niezaspokojony apetyt na życie.
        Moje życie sie po 30-stce dopiero zaczyna, jego juz sie kończy. Myślałam
        naiwnie, ze dziecko da mu kopa na rozpęd, ale okazało sie, ze to był ostatni
        element układanki, który teraz pozwala spokojnie czekać na emeryturę,
        Ja zanim to zrozumiałam i w końcu podjęłam ostateczna decyzję zdążyłam sobie
        jeszcze zafundować porządną depresję, bo to moja wina i ja jestem nienormalna,
        ze nie chce takiego spokojnego i dobrego męża.
        • anurek Re: stanęłam nad przepaścią... 30.05.07, 18:26
          Dokładnie tak to czuję. Mój mąż to tez totalny domator. Kapcie, czasem jakiś
          film na dvd, w przypływie entuzjazmu spacer po parku. A ja po latach swojej
          choroby jestem głodna wszystkiego, czego kiedys , przez swoje leki nie mogłam
          dotknąć. Jestem ciekawa ludzi, przeżyć, doswiadczeń, miejsc. Jestem ciekawa
          macieżyństwa, to moja decyzja, dokładnie przemyslana. Mam 34 lata i czuje, że
          wszystko wkoło tyka, pokazuje jaka jestem stara, jak jest późno. A tu jeszcze
          to! Boję się, że zmieniajac decyzje, przedłużę agonię i za kilka lat będę znowu
          w tym samym miejscu. Nie śpię i jest mi niedobrze z emocji......lilyrush
          pozdrawiam Cie serdecznie...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka