Dodaj do ulubionych

Jak z dzieckiem? I Kiedy?

30.05.07, 12:07
Kochani, poradźcie proszę.
Parę miesięcy temu, kiedy mąż jako pierwszy z rodziny przeprwadził się do
nowego miasta, wykryłam jego zdradę. Nie zdradę, romas, trwający od dobrego
roku. SKonformtowany z moją wiedzą przyznał się.
Na początku mówił o rozwodzi, potem - że chce jeszcze spróbowac, ale widzę w
tych próbach mało serca i duszy. Choć nie widuje tamtej kobiety, wiem, że się
z nią nadal kontaktuje.
Kocham go, jestem od niego zależna finansowo, boję się - bo czterdziestka już
za mną, mam ciągle jakiś cień nadziei, ale jest on wątły i nikły.
Oto sytuacja. A teraz pytanie: jak powiedzieć dzieciom, kiedy nadejdzie
moment finalnego cięcia? Mój sześciolatek i pięciolatka widziały między nami
życzliwość i ciepło, widziały pocałunki i przytulenia, słyszały wyznania. Nie
widziały kłótni, zimna, obojętności, wrogości - bo ich nigdy nie było. Jak
wyjaśnić rozwód, jego przyczyny i nieodwołalność?
Obserwuj wątek
    • maheda A czemu to Ty masz tłumaczyć? 30.05.07, 13:04
      Niech tatuś dzieciom wytłumaczy, dlaczego związał się z kimś innym i nie chce
      być dla dzieci dłużej codziennym tatusiem.
      • toman5 Re: A czemu to Ty masz tłumaczyć? 30.05.07, 14:43
        Zgadzam się, że słusznie i sprawiedliwie byłoby, gdyby takie ciężkie zadania
        brał na siebie ten, kto narozrabiał. Ale bardziej zależy mi na dobru dzieci, na
        ich zdrowej psyche, niż na tym, by zmusić męża do posprzątania po sobie (choć z
        rozkoszą, no z rozkoszą bym go zmusiła, podobnie jak z rozkoszą rozkwasiłabym
        mu nos i wyrwała, excuse le mot, tej szmacie włosy ze łba). A że mój mąż
        zawiódł jako mąż, mężczyzna i ojciec, okazał się człowiekiem słabym i załganym,
        boję się, że i to spieprzy. Nie mówiąc już o tym, że nie będzie mu się chciało
        poszukać informacji u mądrzejszych od siebie. Więc ja tej informacji szukam, by
        mieć ją w ogotowiu, poukładaną i przemyślaną.
        • pszczolkalodz Re: A czemu to Ty masz tłumaczyć? 30.05.07, 14:55
          mysle, ze dzieci juz to wiedza, czasami nie potrzeba slow. Ale faktycznie
          trzeba to jakos i w odpowiedni sposob powiedziec, ja bym poszla na Twoim
          miejscu do psychologa w koncu to jest specjalista, od ciezkich sytuacji. Mysle
          ze on Ci pomoze zebys nie ranila zbyt mocno. Twoje dzieci maja rozne
          tempetamenty, rozna warazliwosc, trzeba wiele czynnikow wziasc pod uwage. Kazde
          dziecko reaguje inaczej, wiec nawet tutaj przeczytane "sposoby" moga byc akurat
          dla Twoich dzieci nieodpowiednie. Trzymaj sie i uwazaj jak bedziesz nos
          rozkwaszac mezowi, latwo wtedy zlamac paznokcia, a szkoda go ( paznokcia :p),
          prawda smile)))???
          • toman5 Re: A czemu to Ty masz tłumaczyć? 30.05.07, 15:06
            Zawsze byłam przeciwna przemocy fizycznej, teraz wyobrażenie jak jak wpycham
            tę...tam.... do studni sprawia mi przyjemność. Można powiedzieć, człowiek sam
            dla siebie jest zaskoczeniem.
            Tak, wiem, że nie każda rada jest dobra i właściwa, miałam nadzieję na wasze
            doświadczenia. Nie chcę w dzieciach zaszczepiać przekonania, że mężczyźni to
            świnie i zdrajcy, a świat jest miejscem podłym i okrutnym (choć nie odbiega o
            zbytnio od mojej obecnej percepcji rzeczywistości). Ale też boję się
            demoralizacji, nauki pt."miłość i rodzina jest ważna tylko wtedy, kiedy jest
            dobrze, jak się coś pogarsza to mam prawo wywalić ich do śmieci i wszyscy to
            zaakceptują". Ot dylemat bardzo smutnej kobiety.
            • tricolour A dlaczego chcesz bić tamtą kobietę? 30.05.07, 15:12
              • pszczolkalodz wlasnie dlaczego? 30.05.07, 15:47
                to Twoj maz zdradzil, to on mial rodzine do stracenia. Kobiete bym oszczedzila
                bo moze kiedys bedziesz jej wdzieczna ze dzieki niej poznalas prawdziwe oblicze
                mezusia, ktory nie mial problemow maralnych. Winien rozpadu Twojego malzenstwa
                jest TWOJ MAZ!!! To on Cie rok klamal nie ta kobieta, to on cie zdradzal nie ta
                kobieta, to ON MA RODZINE.
                • toman5 Re: wlasnie dlaczego? 30.05.07, 15:52
                  Już odpowiedziałam. Powtórzę: mój mąż złamał dwie zasady: prywatną (małżeństwo
                  ze mną) i publiczną (działanie przeciwko trwałości małżeństwa jest złe). Tamtej
                  Pani do pierwszej zasady faktycznie nic, ale druga obowiązuje ją tak samo jak
                  wszystkich. I założę się, że kiedy sama wyjdzie za mąż - za mojego chłopa czy
                  innego - będzie też popierała twierdzenie, że mażeństw się rozbijać nie powinno.
                  • tricolour Uważasz, że zdrada rozbija małżeństwa? 30.05.07, 15:57
                    No... z Twojego punktu widzenia tak, bo zabolało dopiero gdy sie dowiedziałaś. Z
                    punktu wiedzenia faceta zdrada była konsekwencją rozpadu związku.
                    • toman5 Re: Uważasz, że zdrada rozbija małżeństwa? 30.05.07, 16:04
                      Być może. Twierdzę jednak, że jeżeli teraz mój jeszcze mąż się zastanawia, w
                      lewo czy prawo ma się udać, to rok temu nasza rodzina miałaby większe szanse,
                      nest ce pas?
                    • toman5 Re: Uważasz, że zdrada rozbija małżeństwa? 30.05.07, 16:10
                      I w ogóle, co to znaczy rozpad związku? Mam wiesz smsy mojego męża do mnie z
                      okresu romansu z wyrazami miłości i tęsknoty. Jakieś pół roku temu mówił mi, że
                      się przy jakiejść okazji przekonał, że możemy liczyć tylko na siebie. Jaki
                      kurcze rozpad związku??? Kryzys? być może. Gorszy okres? Z pewnością. Być może
                      skończyłoby się to rozpadem tak czy śmak, ale nie każ mi uznać zdrady i
                      oszustwa z rzeczy bez znaczenia, dobrze?
                      • tricolour A broń boże. 30.05.07, 16:17
                        Uznawaj sobie, co chcesz...

                        Możesz nawet uznać SMSy " z wyrazami miłości i tęsknoty" za ciepłe, znaczące i
                        prawdziwe. Nadawane z łóżka kochanki...
              • toman5 Re: A dlaczego chcesz bić tamtą kobietę? 30.05.07, 15:48
                Dla przyjemności, oczywiście.
                A tak serio, to jestem osobą bardzo lojalną. Lubię uczciwość. Gdyby tamta ta,
                tego na awanse (tłumaczę wątpliwość na jej rzecz, jak widzisz) mojego męża
                zareagowała otrzeźwiającym komentarzem w rodzaju "jest Pan miły i seksowny i
                dowcipny i baardzo chętnie zacieśniłabym naszą znajomość. WIem jednak
                (wiedziała) że jest pan żonaty i dzieciaty. Proszę więc zaprosić mnie na kawę
                po złożeniu papierów rozwodowych". Byłoby wtedy lepiej. Bo być może albo mój
                mąż by nie popadł w romans, i zamiast płakać na tym forum zajmowałabym się
                załatwianiem wakacji lub terapią małżeńską, albo też uczciwie by mi powiedział,
                że coś się nieodwołalnie skończyło i byłabym wówczas tak samo nieszczęśliwa jak
                teraz, ale mniej zraniona i mniej oszukana. Nie czułabym się jak ślepa idiotka
                z której zrobiono pośmiewisko.
                Przeczytałam na jakimś forum takie porównanie, które mi dość odpowiada. Osoba
                zdradzająca jest jak złodziej, łąmiący przysięgę - prawo. Osoba z którą
                zdradza - jak paser, który z czyjegoś przestępstwa korzysta.
                Ta Pani korzystała z cudzego przestępstwa i miała dokładnie w nosie to, co ze
                mną się w efekcie stanie, co będzie z dziećmi. Dlatego też z radością
                skopałabym jej ten niewątpliwie zgrabny i młodszy od mojego tyłek.
                • tricolour Kiepskie wytłumaczenie... 30.05.07, 15:53
                  ... bo Twoja para idzie w gwizdek. Możesz nam tu barwnie opisywać co Ty tej pani
                  bys zrobiła... a czego nigdy nie zrobisz (a ja mam słonia w karafce), bo nie
                  bedziesz miała okazji. Tylko dużo gadania.

                  Może byś tą energię skierowała w jakiś konstruktywny sposób w stronę
                  jeszcze-męża. To może dać pożytek...
                  • toman5 Re: Kiepskie wytłumaczenie... 30.05.07, 16:01
                    Chętnie przyjmę porady, Panie Tri. Jak widzisz konstruktywną działalność w
                    kierunku męża z 11 letnim stażem, który się cały czas zastanawia czego chce? De
                    facto utrzymując kontakty z osobą, której fryzury bronisz? Naprawdę, kocham
                    drania, choć mnie zawiódł. CHętnie bym coś konstruktywnego zrobiła.
                    • tricolour Jeśli znam facetów... 30.05.07, 16:08
                      ... to jedyny sposób, to w ryj.

                      Bo jeśli go kochasz, a nawet okazujesz to, a on może jeszcze mieć kochankę na
                      boku, to ja mu sie nie dziwię...
                      • toman5 Re: Jeśli znam facetów... 30.05.07, 16:11
                        Cholera. Raz dałam komuś w dziób i dotąd się tego wstydzę.
                        W ryj, powiadasz?
                        • tricolour Prosto w ryj... 30.05.07, 16:15
                          ... w jego męski ryj, który powinnaś wypatrzyć po 11 latach.

                          Dla jednego to kasa (podział majątku), drugiego zdanie kolegów i mamusi,
                          trzeciego osłabia zmiana postrzegania żony (która nagle "ma jaja" i nie godzi
                          się, by ją zdradzać - cholera jedna)...

                          Pomyśl.
                          • toman5 Re: Prosto w ryj... 01.06.07, 14:15
                            Tri! Dałam! Nie trafiłam tak prosto, ale jednak dałam! Miotnęły mną ambwalentne
                            uczucia, bo ja jednak JESTEM przeciwko przemocy fizycznej, ale boże, jak mi to
                            dobrze zrobiło!
                • marcelka38 Re: A dlaczego chcesz bić tamtą kobietę? 30.05.07, 16:31
                  Mam dokładnie to samo i baaardzo podobnie myślę i czuję . A tyłek ta "moja"
                  pani ma może i nieco młodszy, ale o zgrabności wątpliwej - a co za tym idzie
                  większą powierzchnią do skopania smile)).
                  • marcelka38 Re: A dlaczego chcesz bić tamtą kobietę? 30.05.07, 16:36
                    Aha. Na mojego pana zadziałały - nie płacze, prośby i racjonalizowanie -
                    właśnie "danie w ryj", spakowanie waliz i wyzwanie pani od wiadomych...
                    Wprowadziłam go w osłupienie i sprawiłam niekłamaną radość - do czego później
                    sie sam przyznał (chociaz sama ciągle się tego wstydzę). Ale może ten tyłek
                    jeszcze skopie i tak juz "robię" za niezrównoważoną heterę wagi piórkowej :-
                    )))))) Podtrzymam wizerunek - co mi szkodzi - czy zawsze muszę być taka "godna"?
    • ivone7 Re: Jak z dzieckiem? I Kiedy? 30.05.07, 16:58
      przeczytalam wszystkie posty z wielka uwaga..
      po pierwsze to Twoj maz zdradzil, czyli zlamal przysiege...
      nie wiesz kim jest ta pani, jaka bajke jej wciskal..moze to ze od urodzenia
      dziecka z nim nie sypiasz? a moze wcale o zonie nie wspomnial...
      ona jest niewinna..ona jest wolna, to twoj maz mogl stracic rodzine...i to on
      powinien miec hamulec moralny przed romansem ( i nie mow ze to nic...)
      panowie, oczywiscie niektorzy, nie chce obrazac nikogo..maja tendencje do tego
      zeby ciagnac 2 sroki za ogon..bo moze z kochanka nie wyjdzie to wroce do zony...
      a moze z zona jakies jazdy pojde do kochanki..mechanizm jest b.prosty...i te
      sms-y od niego tylko to potwierdzaja..bo po skonfrontowaniu czulych sms-ow w
      tel. u kochanki przezylabys na pewno szok..
      powiedziec wtedy, kiedy decyzja bedzie podjeta..na 100%, jesli rozstajecie sie
      w zgodzie, bez awantur, powiedziec razem, moze byc ze najpierw on potem ty,
      moze byc ze pogadacie w 4 osoby...
      wazne by wersje byly spojne, i nikt nie obrazal drugiego rodzica..
      • ivone7 Re: Jak z dzieckiem? I Kiedy? 30.05.07, 17:03
        i zgadzam sie z Tri...
        nie mozesz teraz byc potulna zona, nawet jesli chcesz wybaczyc..bo szacunku,
        ktorego juz teraz do ciebie nie ma twoj maz-zdrada..nidgy nie odzyskasz..
        wiec krotka pilka, walizki i zmus go zeby to on Ciebie blagala o wybaczenie i
        mozliwosc powrotu
        to on musi sie czolgac u Twoich stop...
        szanuj sie dziewczyno..
      • toman5 Ludzie kochane, ratunku ja oszaleję! 30.05.07, 18:59
        Ivone, weź mnie nie denerwuj. Jak to, ona jest niewinna, bo wolna? Kiciu, ja
        się zgadzam, że wina mojego chłopa dwa razy większa, cztery razy większa! Ale
        nawet największa jego wina ani o jotę nie zmniejsza jej winy. O mnie wiedziała
        od początku, pracowali w malutkiej firmie, o mnie, o dzieciach wiedzieli tam
        wszyscy. Co do sztuki.
        Ona podjęła decyzję o tym, by sypiać z żonatym. Bo jej się podobał, bo ją
        podrywał, bo cokolwiek DECYZJĘ. Miała wybór - to ja jedyna z tej trójki go
        wtedy nie miałam!!!! Ona mając ten wybór wybrała bzykanie żonatego. A nawet
        gdybym była kompletną zimną cholerą, gdybym miała wtórne dziewictwo i nigdy mój
        mąż nie miał ze mną orgazmu, czy ona miała prawo jako osoba o zasadach
        etycznych z nim sypiać? Nie miała. Ale podjęła. CO mnie uprawnia do uważania ją
        za szmatę.
        • ivone7 Re: Ludzie kochane, ratunku ja oszaleję! 30.05.07, 19:30
          sluchaj, sorki jesli cie wkurzylam, ale bylam w dokladnie takiej samej
          sytuacji..
          wiem, ze latwiej obwiniac tamta kobiete, wyzywac o ku..., dziw....,
          tylko ze to on Tobie przysiegal wiernosc i milosc i chocby sie przed nim
          rozbieralo tabun kobiet, same extra laski z nogami do ziemi, biustem pieknym i
          w ogole to ON powinien powiedziec NIE....
          jesli tego nie rozumiesz...to przyjdzie czas ze zrozumiesz...moj czas przyszedl
          i ja wiem, ze moja next tu nie byla winna..
          sorry za szczerosc..wiem, ze boli..
          • czamon Re: Ludzie kochane, ratunku ja oszaleję! 31.05.07, 13:04
            ivone7 napisała:

            > sluchaj, sorki jesli cie wkurzylam, ale bylam w dokladnie takiej samej
            > sytuacji..
            > wiem, ze latwiej obwiniac tamta kobiete, wyzywac o ku..., dziw....,
            > tylko ze to on Tobie przysiegal wiernosc i milosc i chocby sie przed nim
            > rozbieralo tabun kobiet, same extra laski z nogami do ziemi, biustem pieknym
            i
            > w ogole to ON powinien powiedziec NIE....
            > jesli tego nie rozumiesz...to przyjdzie czas ze zrozumiesz...moj czas
            przyszedl
            >
            > i ja wiem, ze moja next tu nie byla winna..
            > sorry za szczerosc..wiem, ze boli..

            Zgadza, sie na to potrzeba czasu, na poczatku zawsze najbardziej obwinia się tą
            trzecią osobę w związku, która tak naprawdę nie jest niczemu winna, ale takie
            pojmowanie sprawy przychodzi z czasem. Wina lezy w związku, z jakiegoś powidu
            zdradził, czegoś mu w małżenstwie najwidoczniej brakowało...winy nalezy szukac
            w zwiazku a nie na zewnątrz
            Na wszystko potrzeba czasu, na obiektywne spojrzenia na sprawę także
        • tricolour Kobieta wolna może robić, co chce... 30.05.07, 20:22
          ... może sypiać z żonatymi albo tylko z łysymi o brązowych oczach. Wolność
          polega na tym, że ma sie nieskrepowany wybór.

          Twój mąż nie ma takiego wyboru, bo jest ograniczony dobrowolną przysięgą
          małżeńską. Tamta kobieta ani Tobie, ani mężowi niczego nie przysięgała więc
          może sypiać z kim chce. W szczególności możę mieć chrapkę na Twojego męża, ale
          to on ponosi przed Tobą całą odpowiedzialność za zdradę.
          • maza15 Re: Kobieta wolna może robić, co chce... 30.05.07, 20:38
            Tri,masz całkowita rację,tylko zrozumienie tego,ze winien maz a nie kochanka
            przychodzi z czasem.Tak samo,jak to,że ex to obca osoba.
            Najpierw jest ogromny żal i ból,a wtedy obwinia sie kochanke.Bo przecież gdyby
            nie poszła z nim do łóżka...
            I na nic w tym miejscu Twoje tłumaczenie.Taka kolej rzeczy.
            Ja świetnie rozumiem autorke watku,wiem ,że z czasem bedzie zmieniać zdanie.
            I wiem jak bolą słowa,które napisałeś tłumaczac kochankę.
          • mary171 Re: Kobieta wolna może robić, co chce... 30.05.07, 23:37
            Tri, czytam ten wątek z uwagą. Nie mam siły odpisać bo dopiero walczę z
            emocjami i na razie chyba przegrywam tę walkę. Też jestem za wolnością ludzi.
            Ale nie zgodzę sie z Tobą. Wolność nie polega na tym, że można robić co się
            chce - to anarchia. Wolność każdego człowieka ma granice - aby nie naruszać
            wolności, terytorium i nie krzywdzic innych. Nie można zgadzać się na wolność
            bez granic, pomyśl do czego by to doprowadziło. Ja też winię mężą cholernie
            (nienawidzę, ale kocham jeszcze niesety), ale tamtą dzi... też nienawidzę. Ona
            naruszyła zasady wolności, on oszukał skrzywidził mnie i synka. I to my
            cierpimy.
            • ivone7 Re: Kobieta wolna może robić, co chce... 31.05.07, 13:55
              mary..czytam Cie bardzo uwaznie, Twoje watki ktore zakladasz..wiem, ze
              strasznie cierpisz i potrzeba Ci na to wszystko czasu...
              ale ta trzecia wcale nie naruszyla zasad wolnosci..ona siegnela po to, co dal
              jej twoj maz..co bylo na wyciagniecie reki..i w tym caly problem..no chyba, ze
              go zmusila sila do tego by ciebie zdradzil, szantazowala, bila itd..
              zrozum mary, to on otworzyl te granice..to on dal na to przyzwlenie
              wiem, ze jej nienawidzisz..tylko, ze winny jest maz, ktory oszukal, oklamal
              itd...
            • tricolour To tak jak z wypadkiem drogowym... 31.05.07, 21:19
              ... wyjeżdząjąc na drogę każdy z nas liczy się z wypadkiem. Trzeba mieć
              wyobraźnię i unikać niebezpiecznych sytuacji, bo inaczej przyrżnie się w
              latarnię albo innego użytkownika.

              Twój mąz usiadł za kółkiem bez prawa jazdy, bo zostawił Tobie w chwili ślubu.
              Będzie winny ZAWSZE, bo nie miał uprawnień do prowadzenia auta - nie miał prawa
              pojawić się na drodze. Rozumiesz?
              • mary171 Kochani 31.05.07, 21:56
                wiem, że to on podjął decyzję o zdradzie i teraz on odszedł ode mnie. Jego
                wina, on złamał zasady. Tylko wiecie jak to jest. Jego wciąż kocham ( a może
                kocham wspomnienie o nim), ale też nienawidzę. Ale część nienawiści spada na
                nią. Słusznie czy nie tak uważam. Przynajmniej na razie. Może potem zmienie moj
                punkt myślenia. Dzis zdzwonil, nawet nie mialam sily powiedziec czesc. Dałąm mu
                od razu synka do telefonu. Potem powiedizalam ze syn skonczyl rozmawiac i
                powidzialam czesc i koniec. Bałam sie ze jak bede z nim rozmawiac to sie
                rozkleje. Dzieki za "przywracanie do pionu"
        • lilyrush Re: Ludzie kochane, ratunku ja oszaleję! 31.05.07, 14:15
          A jesteś pewna, ze gdyby ona powiedząła "nie" to Twój mąż nie poszukałby innej,
          która powiedizałby "tak"?
          Bo tylk ow tym wypadku mozesz powiedzec, ze to cześc jej winy.
          Zasady etyczne wyznawane przez Ciebie nijak sie maja do tych, wyznawanych prze
          zinne osoby. A co jesli jej naczelna zasadą etyczna jest "mi ma byc dobrze, a
          reszta neiwazna"?
        • movisz Re: Ludzie kochane, ratunku ja oszaleję! 02.06.07, 19:50
          Masz absolutna racje i jestem zaskoczona jak to forum idzie w dol z
          komentarzami. Dawniej bylo lepiej.
          Na twoim miejscu jakbys miala okazje to powinnas jej skopac co sie da a jakby
          mowic o jakiejkolwiek winie to tak ja ty bardziej winie w tym wypadku babe bo
          swiadomie wpiernicza sie w zycie paru ludzi znajac ogolne zasady nie wciskania
          sie na trzeciego. To swiadczy jaki reprezentuje poziom moralny. Dlaczego
          bardziej w tym wypadku winie zenska strone? poniewaz tak prawde mowiac nie
          uwazam meskiej strony za calkowicie normalna i wiedzaca do konca o co chodzi w
          zyciu a jako osobom bardziej ulomnym wiecej sie wybacza. Z czego zreszta
          wiecznie czerpia korzysci a kobiety (jak ta baba) wykorzystuja to dla swoich
          korzysci by nimi manipulowac co jest naprawde pestka.
          Jednym slowem, balagan i jeden wart drugiego.
    • maza15 Re: Jak z dzieckiem? I Kiedy? 30.05.07, 20:12
      toman5 napisała:
      . A teraz pytanie: jak powiedzieć dzieciom, kiedy nadejdzie
      > moment finalnego cięcia? Mój sześciolatek i pięciolatka widziały między nami
      > życzliwość i ciepło, widziały pocałunki i przytulenia, słyszały wyznania. Nie
      > widziały kłótni, zimna, obojętności, wrogości - bo ich nigdy nie było. Jak
      > wyjaśnić rozwód, jego przyczyny i nieodwołalność?

      Jeśli rozwód bedzie decyzją nieodwracalna,powiedz dzieciom.
      Powiedz prawde,że nie bedziecie razem mieszkac/jesli tak bedzie/,że sie
      rozstajecie,bo w życiu tak sie zdarza.Mów prawde.Dzieci zrozumieją.
      Pamiętaj jednak,mów bez emocji,nie osadzaj w tej rozmowie męża.
      Powiedz krótko i na temat,a potem tylko odpowiadaj na pytania.
      Nie wyjaśniaj "na zapas".Pamietam jak kilka mcy temu bałam sie tej rozmowy ze
      swoimi dziećmi /jedno w wieku twojego/.Byłam zdziwiona jak wszystko zrozumiały.
      Trzeba powiedzieć prawdę,dostosowana do wieku dziecka.
      Ale jeśli jeszcze chcecie coś naprawiać,zaczekaj.
      I pamietaj,masz życie przed soba.Jesli nie chcesz zyc w trójkącie musisz podjać
      zdecydowane kroki.Twoja miłość do męża nie wystarczy.
      Tak niedawno przechodziłam to samo...
      A tyle się już zmieniło.
      Pozdrawiam.
      • sbelatka Re: Jak z dzieckiem? I Kiedy? 30.05.07, 23:14
        ja kilka miesięcy przeżyłam taka rozmowe.
        z dziecmi ciut tylko starszymi od twoich

        no i cóz...
        i ja musialam wziąc spawe we własne rece
        bo ex po dokonaniu niewiele wnoszacego wstepu - rozryczal sie dramatycznie... i
        tak juz chlipał biedaczysko do końca rozmowy.. czyli udzielania informacji i
        odpowiedzi na pytania dzieci

        i prosze nie domniemywac, że skoro sie tak biedactwo naprzeżywało rozmowe to
        będzie sie z zaangazowaniem spotykal z dziecmi

        tak, spotyka sie..
        jak mu nic nie wypadnie
        za to spotyka sie codziennie ze swoimi rodzicami, do których nagle mu pzryroslo
        przywiazania... znaczy sorry, do ich kasy...
        bo domek dla laluni moj ex zaczyna budowac
        sam kasy nie ma - ale rodziciele i owszem...

        toteż słuzne wydaje mi sie Twoje podejście do sprawy w duchu - dla dobra
        dzieci ..
        oczywiscie, jesli jest on w stanie stawic temu czola - daj mu szanse
        ale bądź gotowa posprzatac po nim

        i pomyslec ze jeszcze w dniu rozowodu miałam dobre zdanie o męzu..
        cóz, zakochal sie.. ale poza tym to fajny facet...

        minęło zaledwie 2 miesiące a poziom mojej irytacji w zwiazku z tym co robi ex
        wokół dzieci ( głównie je zaniedbuje) wzrósł mi o 500%
        a pisali mądrzy ludzie, że to co gada ex przed rozwodem to opowieści z
        gatunku "obiecanki c."

        że zjadliwa jestem..?
        wkurzaja mnie juz te gówniarskie skoki w bok...

        acha
        dodam, że ja sobie byłam w moim związku szczęsliwa i że dzieci widzialy raczej
        rodziców tzrymających sie za rączki niz wrzeszczacych na siebie...

        ale to juz przeszlośc
        niestety

        acha,
        ja zawsze zachęcam do czytania literatury stosownej
        mnie osobiście przeczytanie kilku ksiązek nie dośc, ze dalo odpowiedzi na
        istotne pytania to uspokoilo znacznie...

        ale nim zaczniesz mówić to upewnij sie, że rozwod stanie sie faktem
        NA PEWNO nie wczesniej!

        • mary171 Sbelatka 30.05.07, 23:45
          ja tez nie wiem co powiedziec synkowi. My na razie o rozwodzie nie
          rozmawialismy, ale to kwestia czasu. Czekam az on podejmie decyzje, ja nie mam
          siły. Więc mówie ze nie bedziemy sie spotykac w trójkę. Ale widze ze synek i
          tak cierpi. Ma 6 lat. Mąż widuje go na razie 1 lub 2 razy w tygodniu. Syn jest
          z nim związany. Nie moze czesciej bo on pracuje w innym miescie. Mam nadzieje
          ze potem nie zaniedba synka, bo jak bedzie inaczej to nie wiem co mu zrobie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka