agnieszka.gladysz2 04.06.07, 22:30 Wszyscy jesteśmy samotni - żyjemy w tłumie obok siebie - zupełnie sami! Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
crazyrabbit Re: Samotność... 04.06.07, 22:52 Ja nie czuję się samotna. Mam kilkunastoletnie dziecko , z którym mieszkam i które stanowi dla mnie wielki kawałek życia. Mam bliskie osoby , którym mogę powierzyć swoje sekrety , podzielić się rozterkami , zadzwonić o każdej porze dnia i nocy. Które znajdą dla mnie czas , pocieszą kiedy mam dołek , poimprezują kiedy jest ku temu okazja. I ja staram sie im odwdzięczać tym samym. Mam nawet do kogo się przytulić , ot tak po prostu. Nie lubię uogólniania. Odpowiedz Link
agnieszka.gladysz2 Re: Samotność... 04.06.07, 23:03 Znajomi, przyjaciele - znam to z autopsji. Są wspaniali. Są! wieczory, poranki, spacery, ŚWIĘTA! Poza tym czasami chce sie do człowieka Odpowiedz Link
crazyrabbit Re: Samotność... 04.06.07, 23:16 Samotna czułam się będąc z moim jeszcze_mężem. Teraz już nie. Odpowiedz Link
agnieszka.gladysz2 Re: Samotność... 04.06.07, 23:23 No to samych sukcesów w drodze do szczęścia Odpowiedz Link
crazyrabbit Re: Samotność... 04.06.07, 23:25 Jak mówił mój kolega: Robię co mogę. Niewiele mogę , ale bardzo się staram. Odpowiedz Link
agnieszka.gladysz2 Re: Samotność... 04.06.07, 23:28 Dobre, dobre. Poprawił mi się humor od wczoraj - chyba zmienie nick Odpowiedz Link
crazyrabbit Re: Samotność... 04.06.07, 23:29 Mi się to też zawsze podobało I jeszcze zasada em-emka M&M tzn. Mówisz i Masz )) Odpowiedz Link
z_mazur Re: Samotność... 04.06.07, 22:52 Tak może być. Ale to wrażenie subiektywne i wynikające z naszej postawy. Sami odgradzamy się od otaczających nas ludzi i potem skarżymy się na samotność. A czasem wystarczy się tylko uśmiechnąć i chwilę z kimś porozmawiać, żeby już nie czuć się samotnym. Odpowiedz Link
agnieszka.gladysz2 Re: Samotność... 04.06.07, 23:05 Uśmiech to baaardzo dużo - tylko pokaż mi na codzień - w samochodzie, w autobusie - uśmiechających sie ludzi. A być może mieszkam w takim snobistycznym miasteczku... Odpowiedz Link
turzyca Re: Samotność... 04.06.07, 23:22 JA! chodze po ulicach i usmiecham sie. A ludzie usmiechaja sie do mnie. Sprzezenie zwrotne? Odpowiedz Link
agnieszka.gladysz2 Re: Samotność... 04.06.07, 23:26 Jesteś niesamowitym człowiekiem - a dlaczego to piszę to Ty wiesz. Pozdrówka Odpowiedz Link
crazyrabbit Re: Samotność... 04.06.07, 23:24 agnieszka.gladysz2 napisała: > Uśmiech to baaardzo dużo - tylko pokaż mi na codzień - w samochodzie, w > autobusie - uśmiechających sie ludzi. A być może mieszkam w takim snobistycznym > > miasteczku... Jak mieszkasz w Warszafce to się nie dziwię Zapraszam do Wrocka. Pierwszą osobą , która uśmiecha się w samochodzie , w sklepie , na stacji benzynowej jestem JA , Królik. Bo przez lata przekonałam sie , że jak sie człowiek uśmiechnie , to tak milej jest , w korku wpuszczają , pan policjant nie wypisuje mandatu (dziekuję przemiłemu panu z drogówki , który w piątek dał się przekonać i nie wlepił mi mandatu ) Odpowiedz Link
agnieszka.gladysz2 Re: Samotność... 04.06.07, 23:30 Sama widzisz. Wawa jest cudownym miastem i tyle. Kiedyś zamieszkam na południu - zupełnie inna mentalnośc ludzka Odpowiedz Link
turzyca Re: Samotność... 04.06.07, 23:37 Spadaj z tej Warszawy! Cudne miasto i tacy mili ludzie... Odpowiedz Link
agnieszka.gladysz2 Re: Samotność... 04.06.07, 23:44 Oczekuję silnego kopniaka - na północ bo tam morze lub na południe.... Wiem co piszę. Jestem młodziutka i wcale nie mam zamieru zestarzec się Odpowiedz Link
turzyca Re: Samotność... 05.06.07, 00:35 Ja wlasnie wyprowadzam sie nad sam prawie morski brzeg. Ale i tak wroce do Warszawy! Bo to miasto jest absolutnie wyjatkowe. Mnostwo sympatycznych ludzi i milych sytuacji. Odpowiedz Link
agnieszka.gladysz2 Re: Samotność... 05.06.07, 00:45 Warszawa jest cudownym miastem a ludzie w nim potwornie samotni - jestem tu i żyję 34 lata. Pozdrawiam a morskiego brzegu - zazdroszczę - choć tak naprawde to obce mi uczucie Odpowiedz Link
turzyca Re: Samotność... 05.06.07, 02:26 Polemizowalabym, czy ludzie w Warszawie sa potwornie samotni. Ja w kazdym razie niezbyt. Wiem, ze moge liczyc na moich sasiadow - a oni na mnie. Ta solidarnosc sasiedzka przytrafila mi sie na obu brzegach Wisly. Jest tez sporo innych osob, ktore w razie rozlicznych problemow mi pomoga. No i to moje rodzinne miasto, choc to, uwzgledniajac rozsianie rodziny po Polsce i swiecie, nie jest az tak wazne. Morski brzeg bez milych ludzi, ktorzy tam mieszkaja, bylby koszmarny. Odpowiedz Link
julka1800 Re: Samotność... 04.06.07, 23:04 Nieprawda. Samotnosc jest wyborem. Wlasnym. Nie pisze czy do samotnosci dochodzimy swiadomie czy nie. Bywa roznie. Ale to nasz wybor. Kiedys zdarzylo mi sie cos dziwnego. Poranek, ide do pracy, szybko, bo pozno, wiecie jak to jest, jak sie czlowiek spieszy... wszystko nie tak, za wysokie obcasy, za krzywe warszawskie chodniki, wypadam na ostatnia prosta lekko zziajana. A tu jakis zul sie przetacza przede mna, omijam go lukiem, a on krzyczy za mna na calego: "hej paniusiu, zwolnij, usmiechnij sie, jeszcze zdazysz". Przystanelam: dokad ja sie tak wlasciwie spiesze? praca nie zajac, nie ucieknie. I tak sobie mysle w kontekscie samotnosci, ze moze czasami wystarczy przystanac i rozejrzec sie wokol, moze do kogos usmiechnac? Odpowiedz Link
agnieszka.gladysz2 Re: Samotność... 04.06.07, 23:10 Często stoję w korkach - jeżdzę warszawskimi ulicami na codzień. Hmm - jak często zdarza Ci sie widzieć uśmiechających sie do Ciebie ludzi? - Ech, życie Odpowiedz Link
julka1800 Re: Samotność... 04.06.07, 23:15 Agnieszko, wlasnie o to chodzi, jesli kazdy z nas bedzie tak myslal, to niedlugo nikt nie bedzie sie usmiechal i kazdy z nas stanie sie samotny. Trzeba pierwszemu zrobic krok, czy to bedzie usmiech, czy pomoc drobna wszystko jedno. Ja tez jezdze warszawskimi ulicami, i wiem ps. przy okazcji pozdrawiam Pana, ktory w piatek jechal ul Zelazna w strone Alej J. ok 17.15 wypasionym Volvo, numeru nie zdradze))P Odpowiedz Link
sbelatka ESD 04.06.07, 23:24 w ramach lezenia w szpitalu i życia bezsresowego w zwizku z tym dostarczono mi jakąs tam ksiązke dla mlodziezy I tam jest gupa mlodych ludzi, którzy wysyłaja ESD - Eksperymentalny Sygnal DObra - czyli USMIECH... prowadzili badania - w wiekszosci w odpowiedzi także usmiech dostawali.. no to do Usmiechów pa pa Odpowiedz Link
agnieszka.gladysz2 Re: ESD 04.06.07, 23:33 Naprawdę jestem uśmiechnięta osobą - byc może przez pryzmat przynudzania - obdierana jestem jako ponurak Odpowiedz Link
agnieszka.gladysz2 Re: Samotność... 04.06.07, 23:24 ŁO matko - może to był mój eksio. Dać namiar? Odpowiedz Link
julka1800 Re: Samotność... 04.06.07, 23:30 spokojnie) na razie objechalam go klaksonem, przy nastepnym "spotkaniu" zobaczy ....echmmm ...palec ) Odpowiedz Link
agnieszka.gladysz2 Re: Samotność... 04.06.07, 23:35 A jak się zabulgocze - prześlij mu buziaka - działa piorunująco Odpowiedz Link
julka1800 Re: Samotność... 04.06.07, 23:52 agnieszka.gladysz2 napisała: > A jak się zabulgocze - prześlij mu buziaka - działa piorunująco o tego nie obiecuje, buziaków nie rozdaje na prawo i lewo))P Odpowiedz Link
agnieszka.gladysz2 Re: Samotność... 04.06.07, 23:56 A rób co chcesz - wiesz jak sie jeździ. Odpowiedz Link
turzyca Re: Samotność... 04.06.07, 23:30 Ta ksiazka to Malgorzata Musierowicz, Kwiat kalafiora. Odpowiedz Link
agnieszka.gladysz2 Re: Samotność... 04.06.07, 23:38 Słyszałam! - chyba nie czytałam - choc to moje jedno z ulubionych zajęć - dziekuje bardzo Odpowiedz Link
turzyca Re: Samotność... 04.06.07, 23:27 tak mi sie skojarzylo z tym co julka napisala: Lece na egzamin, nieprzytomna ze zdenerowowania, na obcasie. Przechodze przez takie gorsze osiedle i jakis dresiarz zastepuje mi droge. Dretwieje - na obcasach nie uciekne, strace torebke, zostane pobita? A slysze "z czego ten egzamin?" i potem "powodzenia, na pewno bedzie piatka!" I jak sie nie smiac? Odpowiedz Link
agnieszka.gladysz2 Re: Samotność... 04.06.07, 23:42 Chęć zwrócenia na siebie uwagi? - dlatego uważam, że wszystkim ludzion należy sie szacunek - wszyscy jesteśmy dobrzy - tacy sie rodzimy - a że czasami ktoś chce zwrócić na siebie uwagę - to staje sie niedobry. Przepraszam, że generalizuje - choć wszystkich ludzi nie poznałam - taka jest moja filozofia. Odpowiedz Link
crazyrabbit Agnieszko :) 04.06.07, 23:28 A jak masz doła , to napisz komuś na priv Sprawdza się ten sposób Odpowiedz Link
agnieszka.gladysz2 Re: Agnieszko :) 04.06.07, 23:37 Nie wiem co to priv:] jestem tu przypadkiem - założyli forum osiedlowe i tak tu jestem właśnie przypadkiem Odpowiedz Link
crazyrabbit Re: Agnieszko :) 04.06.07, 23:40 Napisz komuś z forum maila Klikasz w nick i masz otwartą pocztę. Piszesz - wysyłasz - czekasz Odpowiedz Link
agnieszka.gladysz2 Re: Agnieszko :) 04.06.07, 23:48 technicznie jestem ciemnota - dziękuję bardzo Odpowiedz Link
agnieszka.gladysz2 Re: Agnieszko :) 04.06.07, 23:58 Ja niestety tyż - chyba się przefarbuje:] Odpowiedz Link
crazyrabbit Re: Agnieszko :) 04.06.07, 23:59 Eeeeeeee no , nie rób tego! Bo Ci jeszcze ktoś powie , że jesteś "sztuczna inteligencja: Odpowiedz Link
agnieszka.gladysz2 Re: Agnieszko :) 05.06.07, 00:02 Przecież moje IQ przy nicku jest:] Odpowiedz Link
agnieszka.gladysz2 Re: Agnieszko :) 05.06.07, 00:07 Śmieszne - wiem - jutro będzie jeszcze śmieszniej - muszę zmienic nicka - i przestać smucić wszystkich moimi problemami - nawet moi znajomi mnie takiego smutasa nie znają - ale wczoraj było mi cholernie źle Odpowiedz Link
crazyrabbit Re: Agnieszko :) 05.06.07, 00:19 Każdy z nas takie doły ma - nawet ja i to całkiem często Ja nicka nie zmieniam , bo jak pomyślę o sobie jako o Szalonym Króliczku , to od razu ustawiam sie "do pionu" - przecież na nicka trzeba sobie zapracować! A ci , co mnie znają , mówią że ten nick do mnie bardzo pasuje DD Odpowiedz Link
agnieszka.gladysz2 Re: Agnieszko :) 05.06.07, 00:30 Nie chcę byc w pełnej odsłonie - czasami lubię się schować. Pozdrawiam Odpowiedz Link
crazyrabbit Re: Agnieszko :) 05.06.07, 01:15 agnieszka.gladysz2 napisała: > Nie chcę byc w pełnej odsłonie - czasami lubię się schować. Pozdrawiam A logujesz się z imienia i nazwiska? Chyba , że to jakieś ukryty-znak-sygnał... Odpowiedz Link
lilyrush Re: Samotność... 05.06.07, 10:16 Co do uśmeichania sie i warszawskich ulic... dzisiaj pewien całkiem przystojny pan o mało sie nie zabił na chodniku z mojego powodu. no bo on sie na mnie patrzył no to ja sie uśmiechnełam a pan był tak zaskoczony, że mu sie nogi poplątały ech, co ise z tymmi meżczyznami dzieje- najpierw prowokuja a potem są zaszokowani... Odpowiedz Link