Dodaj do ulubionych

Link do forum DDR

12.06.07, 22:05
Polecamy ważne forum, problem Dorosłe Dzieci Rozwodników jest, lub będzie
problemem większości z nas:

forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=18111
Obserwuj wątek
    • jarkoni Re: ANJA 12.06.07, 22:13
      Anju nie potrafię podkleić tego wątku na górze forum, albo jestem idiotą, albo
      Gazeta szwankuje....
      • jarkoni Re: ANJA 12.06.07, 22:15
        Poza tym chciałem wkleić link jako link, kliknięcie i jesteś na forum DDR, tego
        też nie potrafię..
        • ivone7 Re: ANJA 12.06.07, 22:16
          biedaczek...wieczorem sie zdenerwowal...
          nie przejmuj sie, anja poprawi, wklei..ale dziekuje, ze o tym pomyslales,
          poszukam i zajrze
        • izasobol Re: ANJA 12.06.07, 22:20
          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=18111
          • ivone7 Re: ANJA 12.06.07, 22:22
            wyrazy podziwu...
            chyle czola...dziekuje
            • izasobol Re: ANJA 12.06.07, 22:26
              Eeee... cała filozofia to "" przed adresem dopisać i samo się zrobi smile
              • izasobol Re: ANJA 12.06.07, 22:27
                miało być "h t t p : / /" a gazeta nadinterpretowała...
                • ivone7 Re: ANJA 12.06.07, 22:32
                  hihi no czasami gazeta ma do tego sklonnosci...
                  • sbelatka w tej samej sprawie 12.06.07, 23:52
                    Na polecone forum zajrzę zapewne

                    ale chce Wam polecic (a przynjamniej tym, którzy maja mocne nerwy)
                    ksiązkę "Druga szansa; kobiety, mężczyźni i dzieci 10 lat po rozwodzie", autor
                    mi umknąl

                    może takich rzeczy sie nie pisze na forum - ale ta lektura mna wstrząchnęła...

                    siedze, rycze i sie zastanawiam jak mogliśmy (mówie o sobie i exie) zrobic TO
                    naszym dzieciom...

                    a juz sie tak dobrze czułam po przeczytaniu stosu literatury z której wynikalo,
                    że jesli sie rozwiedziemy kulturalnie, nie pogorszy zbyt stopa życiowa a tatus
                    będzie dostępny to jakos tam te mlode sobie poradzą..

                    psia krew!

                    może lepiej nie wiedzieć?
                    skoro niewiele chyba można z tym zrobic?
                    sama nie wiem...

                    • ivone7 Re: w tej samej sprawie 12.06.07, 23:56
                      wiesz ja mysle, ze we wszystkim trzeba znalesc zloty srodek..i starac sie
                      zmniejszac ryzyko...
                      nikt nie watpi, ze rozwod jest trauma, chocby nie wiem jak byl
                      kulturalny..takie jego prawo..przestajemy my i dzieci wierzyc naiwnie w
                      milosc..nieskonczona..
                      moze i przeczytam, po to zebym mogla siebie i mloda przed czyms tam
                      uchronic...albo przynajmniej zdac sobie sprawe z zagrozen..
                      ale chyba po wakacjach...nie moge sie dolowac...
                      pozdrawiam serdecznie
                      i nie mysl tak, bo tak mozna sie zadreczyc...
                      • aron95 Re: w tej samej sprawie 13.06.07, 10:07
                        Temat dzieci jakoś tu ucieka .Piszą tu osoby glównie zajęte sobą .
                        Wiem jak mojemu brakowało kontaktu z rówieśnikiem będącym w takim samym położeniu
                        W klasie ani wśród kolegów nie ma takiego rówieśnika aby rodzice byli po
                        rozwodzie .
                        I widzialem tą przemianę w nim, gdy w końcu taki kontakt nastąpił .
                        Jeden wyjazd wekeendowy wystarczył .
                        Stąd tez pomysl spotkań z dziecmi .
                        • menab Re: w tej samej sprawie 13.06.07, 10:39
                          No popatrz, to moje dziecko w jakieś dziwnej klasie jest.Na 26 dzieci 15 jest z
                          rodzin rozbitych.Z drugiej strony to przerażające, choć plusem jest , że nie
                          jest osamotniona.I np jak był temat w szkole o rodzinie to pani kazała
                          przynieść zdjęcia z rodzicami albo razem albo każdego z osobna.
                          • aron95 Re: w tej samej sprawie 13.06.07, 10:43
                            Cholera to rodziny jak "dinozaury" na wymarciu . Teraz sie nie dziwię że na wyjazd
                            mało kogo szło namówić .
                    • 13monique_n Re: w tej samej sprawie 13.06.07, 14:43
                      sbelatka,
                      przeczytaj na przykład posta deliki, tutaj, niżej. I pomyśl, że są rodzice,
                      którzy "coś" takiego zrobili swoim dzieciom - nie rozwiedli się, albo rozwiedli
                      za późno. To inny rodzaj traumy dla dzieci.
                      Trudno ocenić, które gorsze, szczególnie, że dopiero teraz zmienia się
                      mentalność, która nie zakładała trwania przy kims, kogo się z całego serca
                      nienawidzi - a mam taki przykład niemal na oczach. Nikt zresztą, wychodząc za
                      maż, czy żeniąc się, nie planuje rozwodu. Nadzieja i wiara, że to na całe
                      życie. Boleśnie często potem przez owo życie zweryfikowana.
                      Phokara kiedyś ładnie podsumowała, że gdyby przyszło wybierać spomiędzy "długo
                      i szczęślwie" (żyli), to ona wybierałaby raczej szczęśliwie. I ja nie potrafię
                      się z nią nie zgodzić.
                      • phokara Re: w tej samej sprawie 13.06.07, 14:59
                        Generalnie ludzie żyją długo i nieszczęśliwie, ale nie wiem, czy to jakieś
                        szczególne osiagnięcie.
                        Książka, o której piszesz (Sbelatko) jest pisana z ewidentną tezą, a przykłady
                        dobrane tak, żeby ją potwierdzić. Świata nie zbawi, ale skopać może nieźle. Jak
                        ktoś się lubi skopać dodatkowo, bo mu kopów od życia za mało, to może się
                        katować i umartwiać tym bełkotem i płakać do woli. Nad rozlanym mlekiem, ale to
                        już szczegół.
                        • menab Re: w tej samej sprawie 13.06.07, 15:03
                          Czyli lepiej nie pakować się w tą lekturę?
                          • phokara Re: w tej samej sprawie 13.06.07, 15:19
                            A to zależy. Jak się uwielbiasz dręczyć i katować i pławić w wyrzutach sumienia
                            i dowalać na plecy jeszcze większy garb poczucia winy - to można się pakować w
                            lekturę tego typu. Wpakowałyśmy się w małżeństwa, to książka nas nie zabije.
                            Ale z pewnością nie wzmocni. A wydaje mi się, że jak już ma się na koncie
                            porażke pt. 'rozwód' to można 'co dalej' spożytkować na dużo sensowniejsze
                            rzeczy niż podsycanie tej traumy. Nie po to się człowiek rozwodzi (moim
                            zdaniem), a wręcz po coś zupełnie przeciwnego.

                            Dla mnie w ogóle pomysł z wklejeniem linku do forum DDR jest kontrowersyjny.
                            Już widzę sporą część kobiet tu piszących, jak wyją nad jakimiś historiami,
                            szukając na siłę podobieństw do własnej i projektują czarne wizje, które się
                            spełnią za x lat, i nic nie będą robiły tylko czekały na kataklizm, który
                            dopadnie ich dzieci przez rozwód rodziców. I faktycznie przy takiej postawie,
                            szanse na to gwałtownie rosną.
                            Do czytania (mądrego) takich rzeczy potrzebny jest dystans. A większość
                            piszących na tym forum go nie ma. (Jeszcze). I tyle.
                            • izasobol Re: w tej samej sprawie 13.06.07, 16:05
                              A ja podczytywałam troche to forum i mnie np. utwierdziło w tym że robię
                              dobrze... Większość wątków na jakie trafiłam potwierdzało że lepiej że rodzice
                              się rozstali niż wszyscy mieli sie razem męczyć - i to z punktu widzenia
                              dzieci...
                            • jarkoni Re: w tej samej sprawie 13.06.07, 19:56
                              Lady P. droga moja..
                              Otóż myślałem nad wklejeniem wątku DDR i też wydawał mi się dosyć
                              kontrowersyjny, skonsultowałem się z Anją, z enigmatycznej odpowiedzi typu:
                              "forum jest twoje, ale wklejaj... i buźka z uśmiechem"
                              W sumie nie wkleiłem, założyłem tylko wątek, zobaczymy jakie będą opinie, choć
                              historia uczy, że co głów to opinii..
                            • menab Re: w tej samej sprawie 13.06.07, 20:11
                              > A to zależy. Jak się uwielbiasz dręczyć i katować i pławić w wyrzutach
                              sumienia> > i dowalać na plecy jeszcze większy garb poczucia winy - to można
                              się pakować w > lekturę tego typu.

                              W takim razie nawet nie podejmę próby.Jestem urodzoną pesymistką.Dopiero bym se
                              dała do wiwatuwink
                  • jarkoni Re: dziękuję 12.06.07, 23:52
                    dzięki wielkie Izasobol
                    • jarkoni Re: DDR, albo DDRR 13.06.07, 00:12
                      A to napisałem na forum DDR w imieniu chyba nas wszystkich:

                      Dobry wieczór,
                      Z przyjemnością informuję, że założyłem na forum "Rozwód..i co dalej" wątek z
                      linkiem do tego forum...Wątek będzie podklejony na górze forum kiedy tylko GW
                      na to zezwoli (po prostu coś dziś technicznie na to nie pozwala)
                      Śmiem twierdzić, że równoległe czytanie obydwu forów będzie z pożytkiem
                      zarówno dla nas rozwodzących się, czy już rozwiedzionych, jak i dla dzieci
                      dawno rozwiedzionych.. Pomoże więcej zrozumieć, może powodów i przyczyn takich
                      a nie innych zachowań, reakcji, decyzji..
                      Pozdrawiam bardzo serdecznie.
                      Jarkoni, Anja, Scriptus i wszyscy z zakrętu życiowego pt. Rozwód
                      • delika1 Re: DDR, albo DDRR 13.06.07, 10:36
                        nie zawsze rozwód jest trauma.czasem jest wybawieniem.ja chciałam by moi
                        rodzice się rozwiedli.Ale oni oczywiście "co ludzie powiedzą, a sasiedzi..".I
                        tak zyłam w emocjonalnej lodówce, w domu bez milości, pełnym wrogości, nawet
                        nie jakichs notorycznych awantur, raczej w domu w którym panowało złowrogie
                        milczenie, obcosć na maksa.Albo z mamą byłam, albo z ojcem.Nigdy, nigdy wszyscy
                        razem.mama unikała ojca jak ognia.Dopóki nie powiedziałam "basta" mama spała w
                        moim pokoju, jak byłam mała-ze mną w łózku.żyła moim zyciem, rodzice grali
                        mną.Mąż pochodził z rodziny gdzie pamowała przemoc i nienawiść.Tesc bił żone i
                        gwałcił.Nie odzeszła, bo "gdzie sie podzieje i co ludzie powiedzą, i dziecko
                        powinno miec oboje rodziców, rozwód to grzech".I po tym w czym zylismy,ja i mąż
                        mamy chore wzorce jesli chodzi o relacje międzyludzkie.
                        I jestem pewna,że zrobiłam bardzo dobrze, że odeszłam.Dla nas wszystkich.Tylko
                        szkoda,że nie zrobiłam tego wczesniej.
                        Myslę,że o tym,że rozwód jest traumą dla dziecka sa przekonane głównie kobiety,
                        ktorych fececi odeszli do innej-mlodszej,świeżej,"niewiemjakiejaleinnej" (i
                        mężczyzn, których kobiety odeszły do kochanków)-Z powodów typu-mlodsza,
                        bogatszy, jest mi wygodniej itd..ale nie u wszystkich rozwodzacych się takie
                        sa motywy odejścia.I nie zawsze dzieci cierpią , nie zawsze traca emocjonalnie
                        na rozstaniu.
    • tricolour Ja się z tym nie zgadzam... 13.06.07, 19:59
      ... bo problem DDR bedzie dotyczył dzieci, a nie nas - to poważna różnica, bo
      nie zamierzam dźwigać nie swojego bagażu.
      • akacjax Re: Ja się z tym nie zgadzam... 13.06.07, 20:10
        Chyba, że chodzi o to, byśmy my jako rodzice rozwodzący się tłumaczyli za innych-ich dorosłym dzieciom dlaczego lepiej było się rozstać.

        Albo inaczej-może oni poczytają jakie mogły jeszcze traumy ich dosiegnąć, albo zobaczą swoich rodziców w naszych wątkach jako walczące strony...
        • jarkoni Re: Ja się z tym nie zgadzam... 13.06.07, 21:46
          Tri, jednak ten bagaż może być i nasz, a ich traumy naszymi..
          Kto chce ten poczyta wątek DDR, nie wklejam go póki co
          • czamon Re: Ja się z tym nie zgadzam... 14.06.07, 08:58
            ale nasze dzieci już ten bagaż dzwigają mimo ze bardzo byśmy chcieli im nieba
            przychylic i sprawić zeby nie odczuły rozstania rodziców. one to czują bez
            wzgledu na wiek w jakim są. Od pewnych rzeczy nie jesteśmy w stanie ich
            uchorinić.
            • delika1 Re: Ja się z tym nie zgadzam... 14.06.07, 09:47
              a mojemu synowi rozwód wyszedł na dobre.cała trójka zyskała na przerwaniu tego
              horroru.Pan Przemocowiec, jeszcze do końca nie zdaje sobie z tego sprawy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka