Dodaj do ulubionych

Poradzcie mi proszę...

18.06.07, 13:05
W najbliższą sobotę jest ślub i wesele kuzynki mojego męża. Zaproponował,
żebym z nim poszła. On już kuzynce jakiś czas temu potwierdził, że będziemy
oboje. No a ja się boję. Będzie cała męża rodzina, oczywiście wszyscy wiedzą,
że mieliśmy się rozwieść. I niestety wcześniej byli świadkami moich głupich
wyskoków. Boję się że:
a) spalę się ze wstydu,
b) rozbeczę w czasie ślubu, wspominając własny i to co wyprawiałam potem,
c) moja teściowa publicznie mnie sponiewiera.
jeśli chodzi o pkt ostatni, to oczywiście wiem, że sama sobie na to
zasłużyłam, ale jednak nie chciałabym w obecności całej męża rodziny i innych
gości uslyszeć " A pani co tu robi? Nie jest tu pani mile widziana". A z
drugiej strony, nie chciałabym zawieść męża. Wiem, że bardzo chce żebym z nim
poszła, no i w ogóle on naprawdę bardzo się stara (ja też, ja też!!) i mam
coraz więcej nadziei, że uda nam się naprawić nasze małżeństwo. Ale jak
zaczynam sobie wyobrażać ten ślub, wesele, rodzinę, to mam ochotę spieprzać
gdzie się da. No i jak myślicie, iść czy nie iść?
Obserwuj wątek
    • z_mazur Re: Poradzcie mi proszę... 18.06.07, 13:09
      A rozmawiałaś z mężem na temat swoich obaw?
      Jak on do nich podchodzi?
      Dużo zależy tutaj od jego postawy. Czy będzie w stanie w sytaucji krytycznej
      stanąć za Tobą murem dając odpór ewentualnemu atakowi w końcu jego rodziny?
      • 13monique_n Re: Poradzcie mi proszę... 18.06.07, 13:16
        Podpisuję się pod pytaniami(sugestiami) z_mazura. Po prostu porozmawiaj z
        mężem. Jeśli oboje się staracie, to dobrze jest mówić na bieżąco o swoich
        obawach. W razie czego możecie ustalić wspólnie postępowanie w razie którejs z
        kryzysowych sytuacji. Warto.
      • anula36 Re: Poradzcie mi proszę... 18.06.07, 13:16
        wlasnie pogadaj z mezem, jak kolega dobrze radzi.
        ja bym poszla, w najgorszym razie zawsze mozna wyjsc po angielsku po 4 toasciewink
        Jesli kuzynka meza podtrzymuje zaproszenie, a jest to w koncu jej slub, to jestes tej imprezy pelnoprawnym uczestnikiem wiec gdyby mnie w takicj sytuacji ktos zapytal w stylu " co pani tu robi" to grzecznie ale zdecydowanie bym odpowiedziala ze jestem zaproszona przez mlodych na ICH slub i wesele.
        Zreszta mysle ze wasza wspolna zabawa z mezem i pojawienie sie skutecznie rozwieje plotki o rychlym rozwodzie, a przeciez wszystkich imprez rodzinnych w rodznie meza nie unikniesz.
        • marieta_makieta Re: Poradzcie mi proszę... 18.06.07, 14:58
          Rozmawiałam z mężem i mówiłam, że się boje i dlaczego. On to rozumie i nie
          nalega na moją obecność, mówi, że zawsze może powidzieć, że dostałam ciężkiego
          ataku ZJW (zespołu jelita wrazliwego, czyli NNS-nagłej, niepowstrzymanej
          sraczki), ale ja wiem, że bardzo chciałby żebym z nim poszła. I pewnie pójdę,
          bo rzeczywiście po pierwsze to nie teściowa będzie gospodynią na tej imprezie,
          a poza tym wreszcie i tak będę musiała zacząć chodzić na rodzinne imprezy. To
          juz lepiej zacząć od takiej, na której będę mogła "wmieszać się w tłum".
          • anula36 Re: Poradzcie mi proszę... 18.06.07, 15:11
            brawo za decyzje, trzymam kciukismile
          • ivone7 Re: Poradzcie mi proszę... 18.06.07, 15:16
            marieta...wiem ile Cie to bedzie kosztowac..
            trzymaj sie, powodzenia..i kurcze polam nogi w tancu z mezem..hihi
            bawcie sie dobrze
            i pamietaj masz byc dumna...masz chodzic z podniesionym czolem..
            a kiecke wystrzalowa kupilas?
            • marieta_makieta Re: Poradzcie mi proszę... 18.06.07, 16:28
              ivone7 napisała:

              > marieta...wiem ile Cie to bedzie kosztowac..
              > trzymaj sie, powodzenia..i kurcze polam nogi w tancu z mezem..hihi
              > bawcie sie dobrze
              > i pamietaj masz byc dumna...masz chodzic z podniesionym czolem..
              > a kiecke wystrzalowa kupilas?
              He, he, no pewnie, że kupiłam. I umowiłam się z manikiurzystką, bo się boję, że
              rece tak mi się będą trząść, że jak sama się za paznokcie wezmę, to skonczę jak
              Wenus z Milo.
              A z tym podniesionym czołem...Oj, Ivone, to takie trudne, strasznie się
              wstydzę, tego co kiedyś robiłam.
    • aron95 Re: Poradzcie mi proszę... 18.06.07, 13:15

      Najlepsza okazja na odbudowanie poprawnych stosunków z jego rodziną .
      • anula36 Re: Poradzcie mi proszę... 18.06.07, 13:28
        a maz nie moglby delikatnie pogadac z matka przed ta impreza zeby odpuscila dreczenie cie? Z sie zeszliscie ze jest szansa na wspolna przyszlosc. Mialabys jeden stres z glowy.
    • ivone7 Re: Poradzcie mi proszę... 18.06.07, 13:30
      cos sie dzieje z ta poczta...chyba nie dostalas mojego maila...
      marieta..
      1,pogadaj z mezem i ustalcie scenariusze..co bedzie gdy....
      2. maz powinien uprzedzic tesciowa, zeby jazd zadnych nie robila..
      3.na ewentualne komentarze.."a wy nie mieliscie sie rozwodzic" odpowiedzialabym
      z usmiechem..."to zrobic najlatwiej, a my o siebie zaczelismy walczyc"
      marieta, glowa do gory, kazdy ma prawo do pomylek, bledow i wypaczen...
      ale rzecza ludzka jest bladzic...a boska wybaczac
      przyznanie sie do tego, nie jest powodem do wstydu...najlatwiej odwrocic sie na
      piecie i odejsc...trudniej walczyc..a jesli do tego tak podejdziecie..zobaczysz
      ile sympatii bedzie w oczach jego rodziny...
      trzymaj sie..
      • marieta_makieta Iwonko... 18.06.07, 15:31
        rzeczywiście nie dostałam od Ciebie maila. O swoich obawach mężowi mówiłam, ale
        to dobry pomysł, żeby zastanowić się "A co zrobimy jak X powie ....". A z
        teściową to trudna sprawa, bo ona jakiegoś amoku dostała. NIe i nie. Wydzwania
        do mnie, nalega żebym dała Tomkowi spokój. Kłóci się z teściem, bo on uważa, że
        powinniśmy próbować być razem. Ja ją z jednej strony rozumiem, ale zaczyna mnie
        to już męczyć i denerwować. No i martwię się, że jak dalej rodzice mojego męża
        będą w naszej sprawie po przeciwnych stronach barykady, to się w końcu sami
        rozwiodą. Jest mi strasznie wstyd, że nie dość, że doprowadziłam własne
        małżeństwo do upadku, to teraz jeszcze skutkuje to całkowitą zapaścią w
        relacjach mojego mężą z jego własną matką. Wiem, że i Tomek i jego ojciec
        prosili teściową, żeby nie robiła przedstawienia publicznie, ale szczerze
        watpię, by ich posłuchała. No i trudno, właściwie już zdecydowałam, że pójdę.
        Zawsze ostatecznie mogę się dyskretnie zmyć. A przyszła panna młoda do mnie
        dzwoniła i powiedziała, że się cieszy, że jednak się spotkamy. W sumie mogę
        powiedziec, że mam w życiu szczęście, bo udaje mi się trafiac w większości
        przypadków na ludzi lepszych ode mnie.
        Iwonko, dzięki za wsparcie. Po prostu całą sytuację trzeba potraktować
        normalnie: tak, mieliśmy problemy, omal sie nie rozwiedliśmy, ale chcemy być
        razem.
    • rozwodnica Re: Poradzcie mi proszę... 18.06.07, 14:09
      Powiedzieć mężowi ile Cię to kosztuje i jak się boisz, upewnić się, że
      zrozumiał (bo to nie takie oczywiste), iść i świetnie się bawić.

      A sobie dać prawo wyjścia z godnością gdyby coś było ponad twoje siły. Ale nie
      będzie, zobaczysz.

      Na marginesie - trochę ci zazdroszczę "powrotu rozumu" w odpowiednim momencie.
      Powodzenia!
      • marieta_makieta Re: Poradzcie mi proszę... 18.06.07, 16:02
        rozwodnica napisała:

        > Powiedzieć mężowi ile Cię to kosztuje i jak się boisz, upewnić się, że
        > zrozumiał (bo to nie takie oczywiste), iść i świetnie się bawić.
        >
        > A sobie dać prawo wyjścia z godnością gdyby coś było ponad twoje siły. Ale
        nie
        > będzie, zobaczysz.
        >
        > Na marginesie - trochę ci zazdroszczę "powrotu rozumu" w odpowiednim momencie.
        > Powodzenia!
        O, kochana, długo trwało, zanim rozum do mnie wrócił. A wogóle to zaczynam
        nabierać ostrożnego optymizmu. Dwa tygodnie temu byłam z mężem na weselu,
        wprawdzie u znajomych, nie u rodziny, ale dobrze się bawiłam, choć oczywiście
        umierałam ze strachu. Ludzie są tak naprawdę zyczliwsi i mniej wscibscy niż się
        pozornie wydaje.
        • ivone7 pamietaj ze masz wystrzalowo wygladac:)))) 18.06.07, 16:11
          marieta, ja trzymam kciuki i wiem, ze sie uda...
          pamietaj ze masz wygladac wystrzalowo, bosko, ponetnie...hihi seksownie
          baw sie swietnie, tancz do upadlego..to najlepsza dla was terapia..
          a mezowi powiedz, ze ty zalu do jego matki nie masz..ze rozumiesz jej bol i jej
          zachowanie..( nawiasem mowiac jak zrobi jazde publicznie..powiedz glosno, ze ja
          rozumiesz, ze pewnie tak samo bys sie zachowala jakby chodzilo o Twojego
          syna..i wybaczasz jej to...i prosisz o wybaczenie, ze taka glupia bylas..jesli
          normalna babka to powinna sie uspokoic)a meza sklaniaj do pogodzenia sie z
          matka..bo ta sprawa to sprawa miedzy tesciowa a toba..
          dasz rade
          wierze w Ciebie..zreszta masz Tomka..on tez w to wierzy..
          • marieta_makieta Re: pamietaj ze masz wystrzalowo wygladac:)))) 18.06.07, 16:42
            Ivone, ja już mówiłam mężowi, że jego matkę rozumiem. O wydzwanianiu do mnie
            nie mówiłam mu w ogóle, teściowa sama się pochwaliła. Kurczę, moja koleżanka,
            która ma synka w przedszkolu mówi, że bardzo przezywa jego niepowodzenia
            typu: "Asia nie chciała dać mu wiaderka, a Karolek go nie lubi", choć wie, że
            następnego dnia asia i Karolek bedą się z jej synkiem zgodnie bawić. A coż
            dopiero mowić o mojej teściowej, która najpierw przez kilka lat patrzyła jak
            się odnoszę do jej syna, potem poczula ulgę, że to już koniec, gdy złożył pozew
            o rozwód, a teraz, z jej punktu widzenia, zabawa znowu się zaczyna.
            Rzeczywiście, jak ona publicznie powie szczerze, co o mnie sądzi, to ja równie
            szczerze mogę odpowiedzeć, że ją rozumiem. A potem padnę trupem ze wstydu... .
            Naprawdę bardzo mi zależy na uzyskaniu akceptacji teściowej, ale jesli ona nie
            będzie chciala-to niestety będę musiała to olać. Starając się zminimalizować
            straty, czyli tłumaczac mężowi, że to sprawa między nami, kobietami.
            kanonizowany.
            • ivone7 Re: pamietaj ze masz wystrzalowo wygladac:)))) 18.06.07, 17:00
              marieta...pamietaj nie dogodzisz kazdemu to raz...
              dwa sa rzeczy wazne i mniej wazne...
              trzy nie masz sie czego wstydzic-rzecza ludzka jest bladzic...
              cztery..masz sie pogodzic z mezem a nie z tesciowa...nie zabiegaj o jej wzgledy
              ona i tak tego nie doceni, lepiej traktowac z szacunkiem ale bez narzucania
              sie..
              piec..nie opowiadac mezowi, bo po co zaogniac sytuacje, zachowaj zimna krew...
              zreszta..
              szesc BAW SIE DOBRZE...mimo a wlasciwie dla tych jej spojrzen..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka