Dodaj do ulubionych

Odchodzę i co dalej

29.06.07, 16:11
Moje małżeństwo prawie od roku nie istnieje. Żyjemy obok siebie. Ona się z
nim spotyka i dostaje prezenty. Ja już nie mogę tego znieść. Podjąłem decyzję
że się wyprowadzam. Na razie nie bierzemy rozwodu. Od września będę mieszkał
sam, nie z dziećmi. Boję się tego. To najtrudniejsz decyzja w moim życiu.
Muszę o niej zapomnieć. I tak bardzo chciałbym nie być sam. Jak kobiety
reagują na mężczyzn rozwodników? Czy rozwodnik szuka rozwodnika? Czy jest
możliwe że panny też patrzą w stronę mężczyzn po przejściach?
Obserwuj wątek
    • julka1800 Re: Odchodzę i co dalej 29.06.07, 16:30
      hmmm....
      wierze ze to najtrudniejsza decyzja zyciowa.
      Ale dlaczego nie mozesz bycsam? tego nie rozumiem?
      • luk522 Re: Odchodzę i co dalej 29.06.07, 16:43
        Myślę że nikt nie chce być sam. TO naturalne. Teraz jak się wyprowadzę będę
        długo sam. Ale mam nadzieję że w końcu kogoś spotkam. A wam się udało?
    • magda210682 Re: Odchodzę i co dalej 29.06.07, 16:33
      cześć. Głowa do góry. Podjąłeś być może najwłaściwsza decyzje jaką mogłeś podjąć.
      Osobiście nie dyskwalifikuje rozwodnikow. Nie raz taki moze byc lepszy. Chyba ze bokser- a to nie dziekuje....
    • phokara Re: Odchodzę i co dalej 29.06.07, 16:33
      No to na forum masz 'wejście smoka' chłopaku.
      A raczej smoczka.

      Z jedną kobietą nie daleś rady i już się chcesz wieszać na następnej? Urocze,
      doprawdy urocze.
      Odpowiem Ci na pytanie.

      Nie mam nic przeciwko rozwodnikom, podobnie, jak przeciwko łysym, brunetom, a
      nawet zdeklarowanym księgowym. Natomiast mam lekką fobię na punkcie mięczaków
      bez jaj. Ty musisz jeszcze trochę poczekać, aż Ci wyrosną. Jakimś cudem.
      • luk522 Re: Odchodzę i co dalej 29.06.07, 16:41
        Nie chcę się wieszać na następnej. Myślę że jeszcze długo będę sam. A czemu
        myślisz że jestem mięczak bez jaj?
        • phokara Re: Odchodzę i co dalej 29.06.07, 16:50
          Facet z jajami nie zadaje takich pytań. Pomijając fakt, że najpierw kończy
          jedną rzecz i dopiero zawraca głowę nastepnej damie. Przeczytaj jeszcze raz
          własny wpis. To jest jeden wielki bełkot i lament - to, to jeszcze jestem w
          stanie pojąc, bo każdy w takiej sytuacji jest porozwalany. Ale się składa po
          pewnym czasie do kupy. SAM. A Ty już kombinujesz, czy znajdzie się frajerka,
          która Cię weźmie i przytuli i pocieszy, bo Ty się boisz być sam. Bo jesteś
          cienias. Proste.
          A teraz optymistyczna wiadomość. Znajdzie się taka frajerka. Na 100%.
          • luk522 Re: Odchodzę i co dalej 29.06.07, 16:52
            Co Ty wiesz o życiu i o mnie?
          • julka1800 Re: Odchodzę i co dalej 29.06.07, 16:52
            phokara napisała:

            > A teraz optymistyczna wiadomość. Znajdzie się taka frajerka. Na 100%.

            Juz sie znalazlasmile
            • luk522 Re: Odchodzę i co dalej 29.06.07, 16:56
              Czyli co mam sie zgosić za dwa lata? To już nie można tak zapytać jak to jest?
              I jak to będzie? Każdy myśli że już od rana szukam panienki. Wyluzujcie się
              trochę proszę. Spieszę uspokoić że nie szukam na siłę kobiety. A wy myślcie co
              chcecie.
              • nangaparbat3 Re: Odchodzę i co dalej 30.06.07, 00:25
                Nie przejmuj się. Cala masa ludzi szuka na silę kobiety czy meżczyzny.
                Oczywiscie nic dobrego z tego nie wynika, chociaz pewnie są i wyjatki. Moze
                bedziesz jednym z nich?
      • cathy_bum Re: Odchodzę i co dalej 29.06.07, 16:45
        E, może luk522 źle to ujął? Ja to zrozumiałam, że boi się samotności, co nie
        oznacza natychmiastowego poszukiwania następczyni.smile
        • luk522 Re: Odchodzę i co dalej 29.06.07, 16:46
          O to właśnie mi chodziło.
          • magda210682 Re: Odchodzę i co dalej 29.06.07, 16:49
            A jestes chetny??
            ja szukam(czekam) jak na mnie długo. I nie stety ani rozwodnik ani kawaler ani wdowiec jakos nie chce sie uczepic.smile
        • biedroneczka33 Re: Odchodzę i co dalej 29.06.07, 16:57
          Hm...."I tak bardzo chciałbym nie być sam.Jak kobiety reagują na mężczyzn rozwodników? Czy rozwodnik szuka rozwodnika? Czy jest możliwe że panny też patrzą w stronę mężczyzn po przejściach? " dla mnie jest to raczej jednoznacze z checia poznania kogos nowego zaraz po przetestowaniu na co mnie stac i gdzie sie zakrecic.. hi , hi,hi .
          Jak dla mnie nie jestes chyba zbyt dojrzaly jak na swoj wiek ...wynika to wlasnie z braku odpowiedzialnosci ( najpierw skoncz jeden zwiazek a pozniej zaczynaj drugi ) noc coz ale faceci to chyba w wiekszosci zdoobywcy i harem jest tym co im w zyciu najbardziej odpowiada ( tylko ze to nie ten kraj i nie ta kultura )
      • biedroneczka33 Re: Odchodzę i co dalej 29.06.07, 16:52
        "Ty musisz jeszcze trochę poczekać, aż Ci wyrosną. Jakimś cudem.: Pho .....hi,hi tylko Ty potrafisz tak przywitac :o)))
      • aron95 Re: Odchodzę i co dalej 30.06.07, 08:45
        Księżniczko ale tekst !!
    • magda210682 Re: Odchodzę i co dalej 29.06.07, 16:50
      Nie długo mnie wyrzuca z tego forum.....Hihihihihihi
      • phokara Re: Odchodzę i co dalej 29.06.07, 16:51
        Mówiłam, że się znajdą.
    • biedroneczka33 Re: Odchodzę i co dalej 29.06.07, 16:50
      "Moje małżeństwo prawie od roku nie istnieje..Podjąłem decyzję że się wyprowadzam. Na razie nie bierzemy rozwodu " Szukanie kogos na sile kto zapelni pustke w zyciu jest moim zdaniem najgorszym rozwiazaniem tym bardziej ze Ty sam nie jestes zdecydowany czy rozwiesc sie z zona bo z tego co piszesz jak narazie utrzymujesz dalej ten nie istniejacy zwiazek."Muszę o niej zapomnieć. I tak bardzo chciałbym nie być sam" , moze troche ochlon nabierz do tego wszystkiego dystansu a dopiero pozniej poszukuj nowej wybranki serca. Odnow stare znajomosci , napewno znajdzie sie grono znajomych dla ktorych wczesniej brakowalo Ci czasu .Gdy przeczytasz inne posty znajdziesz zarowno i takie gdzie samemu nie jest latwo ale jest rowniez grono osob ktore znalazly swoja druga polowe i ukladaja sobie zycie od nowa .
    • crazyrabbit Re: Odchodzę i co dalej 29.06.07, 16:52
      Boszzzz.... Luk , Ty najpierw uporaj się z własnymi demonami , z rozstaniem , a
      potem myśl o następnej kobiecie!
      W pierwszej chwili pomyślałam , że sobie jaja robisz....
    • julka1800 Re: Odchodzę i co dalej 29.06.07, 16:53
      Nie, no teraz juz nie wierze, jaja sobie robisz...
      tongue_out
    • magda210682 Re: Odchodzę i co dalej 29.06.07, 16:58
      Ja uważam,że jeżeli ktos odchodzi albo zostaje porzucony powinien jak najszybciej myslec o sobie i swoim zyciu. ja odchodzac od meza liczyłam na to ze nie bede długo czekala az spotkam jakiegos fajnego faceta. Chocby po to by moc z kims pogadac i wcale nie mowie o seksie.
      Moj zamieszkał 2 m-ce po rozstaniu z inna. czemu ja bym nie miała?? Tylko u mnie to trwa juz kilka m-cy.
      Kurcze ale ja lubie gadac szkoda ze zamiast rozmawiac klepie w ta klawiature....
      smile smilesmile
      • luk522 Re: Odchodzę i co dalej 29.06.07, 17:09
        Uwaga panie w Trójmieście! Facet po przejściach może czaić się za każdym
        rogiem - bądźcie ostrożne.
      • crazyrabbit Re: Odchodzę i co dalej 29.06.07, 17:14
        magda210682 napisała:

        > Ja uważam,że jeżeli ktos odchodzi albo zostaje porzucony powinien jak
        najszybci
        > ej myslec o sobie i swoim zyciu.

        No , na pewno trzeba pomyśleć o sobie.....

        ja odchodzac od meza liczyłam na to ze nie bed
        > e długo czekala az spotkam jakiegos fajnego faceta.

        A poskładałaś sie już do kupy po rozstaniu? Widać , że chyba jakoś to
        bezboleśnie się odbyło , skoro od razu liczyłaś , że się następne "ciacho"
        trafi? Ciekawe...

        Chocby po to by moc z kims
        > pogadac i wcale nie mowie o seksie.

        Nie no! Z seksem to najmniejszy problem , szczególnie jak się ma atrakcyjne
        ciało , czy jak to tam się reklamowałaś w innym watku tongue_out

        > Moj zamieszkał 2 m-ce po rozstaniu z inna. czemu ja bym nie miała??

        Acha , to tak jak w przedszkolu - on ma laskę , ja też tak chcę! Co , ja gorsza
        jestem? Buuuuuu.....


        >Tylko u mnie to trwa juz kilka m-cy.

        TYLKO kilka miesięcy , dziewczyno , DOPIERO KILKA MIESIĘCY!

        Dorośnij , kobieto , bo jak to czytam , to mam wrażenie , że pisze to jakaś
        nawiedzona nastolatka...
        • magda210682 miekne 29.06.07, 17:23
          Nie jestem żadna napalona nastolatka. Jestem jaka jestem i nic nie poradze ze lubie byc z kims. Wiedziec ze komus na mnie zalezy i takiego kogos chciałabym znaleźć i nie ukrywam ze jak najszybciej.
          Nie zamiezam korzystac z zycia sama skaczac z faceta na faceta. Upijajac sie w barze i czekajac az jakis facet pokaze pokoj w hotelu na pietrze.
          Jak sie komus to nie podoba to nie. Nie zmusze zeby ktos był za mna. Na pewno nigdy w zyciu tego nie bede robiłą.
          I na pewno nie chce zrobic tego na zlosc mezowi.
          On ma swoje zycie a ja mam swoje z synkiem.....
          • crazyrabbit Re: miekne 29.06.07, 17:26
            To najpierw musisz polubić siebie i swoją samotność , uporać się z sytuacją
            emocjonalnie , a potem mysleć o Kimś przez duże K...
            Prędzej się nie uda , będzie cholernie bolało , bo nie wyjdzie.

            Posłuchaj trochę starszej M.
            smile
            • magda210682 Re: miekne 29.06.07, 17:34
              dzieki. Wydaje mi sie że próba załagodzenia sytuacjii.
              Postaram sie może rzeczywiscie troche popracować nad soba. Ale szczerze mowiac ciezko samej zasypiac i budzic sie.
              • crazyrabbit Re: miekne 29.06.07, 17:47
                Postaram sie może rzeczywiscie troche popracować nad soba. Ale szczerze mowiac
                > ciezko samej zasypiac i budzic sie.
                Do tego też idzie się przyzwyczaić...

                A teraz sporóbuj poczytać swoje własne posty. Jak nie wyciągniesz wniosków to
                jeszcze raz i jeszcze raz...
                Wierz mi , czasem naprawdę mało dojrzale piszesz , kilka razy miałam wrażenie
                że jesteś bardzo bardzo młodziutka i trollujesz.
                W każdym razie daleka droga przed Tobą...
                • magda210682 Re: miekne 29.06.07, 17:50
                  Moze i masz racje. Chyba przez jakis czas sie zamkne a swoich postow nie chce mi sie czytać. moze jak bede miała natchnienie.
                  dzieki za uwage i wzięłam to do siebie.
                  Postaram sie popracowac. Lepiej wychodzi mi rozmowa niz pisanie- chyba.
                  • crazyrabbit Re: miekne 29.06.07, 18:00
                    Nie pisałam , żebyś się zamknęła , tylko przeanalizowała to co piszesz.
                    I naucz się przyjmować krytykę , bo forum nie jest tylko od głaskania po
                    główkach tongue_out

                    Zabierasz zabawki z piaskownicy?
                    • magda210682 Re: miekne 29.06.07, 18:15
                      Czy ja powiedziałam ze nie przyjełamn krytyki. Jestem ugodowa osoba umiejaca zniesc porazke i krytyke. Nie uraziłas mnie. Widocznie nie umiemy sie zrozumiec. Przykro mi i nie potrzebuje glaskania po glowie bo od tego mam synka.
                      • aron95 Re: miekne 30.06.07, 08:52
                        magda - niec nie zmieniaj pisz jak pisałaś bo to jest Twoje pisanie i nie musi
                        się komus podobać . Zawsze sie znajdą tacy którym się będzie podobac .
                        Mi się Twoje pisanie podoba . A docinki olej .
    • phokara ANALIZA TEKSTU PISANEGO 29.06.07, 17:10
      Proszę Państwa,
      >luk522 napisał:

      > Moje małżeństwo prawie od roku nie istnieje.

      Prawie od roku czy prawie nie istnieje?
      Wiem. To jest fikcja, w której tkwi nasz bohater od prawie roku. A więc mamy do
      czynienia z następnym bohaterem literackim.

      >Żyjemy obok siebie.

      Przez ścianę?

      >Ona się z
      > nim spotyka i dostaje prezenty.

      No tak. Prawie rok pani żona ma kochanka i jeszcze dostaje od niego prezenty.
      To akurat faktycznie przykre. Ale jakże banalne.

      >Ja już nie mogę tego znieść.

      Czego? Że Tobie on nie kupuje prezentów?

      >Podjąłem decyzję że się wyprowadzam.

      Ależ nie podjąłeś żadnej decyzji.
      Po prostu, "nie możesz już tego znieść"!

      >Na razie nie bierzemy rozwodu.

      uhhhh... nie ma sensu brać rozwodu zbyt pochopnie. Zgadzam się.

      >Od września będę mieszkał sam, nie z dziećmi. Boję się tego.

      Wiem. Wszyscy się baliśmy, ale jakoś daliśmy radę.

      >To najtrudniejsz decyzja w moim życiu.

      Jaka decyzja? Która?

      > Muszę o niej zapomnieć.

      O żonie, tak?
      Dobry pomysł, bo skoro ona od prawie roku ma kochanka, to raczej nie jesteś
      mężczyzną jej życia. No sorry. Zawsze możesz być mężem jej życia, jakby co.

      >I tak bardzo chciałbym nie być sam.

      Bo ktoś musi Ci pomóc zapomnieć o żonie?
      Dlaczego? To w końcu Twoja żona. Załatw to właśnie sam.

      >Jak kobiety reagują na mężczyzn rozwodników?

      Jak na wszystkich innych, jeśli należą do kategorii mężczyzn

      >Czy rozwodnik szuka rozwodnika?

      Rozwodnik szuka partnera do dobrego związku.

      >Czy jest możliwe że panny też patrzą w stronę mężczyzn po przejściach?

      Oczywiście.
      Tylko złota zasada:
      Jaki mężczyzna - taka panna.

      powodzenia.
      • luk522 Re: ANALIZA TEKSTU PISANEGO 29.06.07, 17:13
        czy we wszystkim jesteś taka dobra?
        • phokara Re: ANALIZA TEKSTU PISANEGO 29.06.07, 17:18
          > czy we wszystkim jesteś taka dobra?

          Nie.
          Fatalnie gotuję.
          • luk522 Re: ANALIZA TEKSTU PISANEGO 29.06.07, 17:20
            dobrze że są chińskie zupki, co?
    • z_mazur No to panie Cię przywitały. :))))) 29.06.07, 17:14
      To co czujesz to normalne. Każdy podejmując decyzję o zakończeniu długiego związku zastanawia się co będzie dalej i boi się samotności.

      Z czasem jednak zrozumiesz, że właśnie pobycie trochę samemu da Ci możliwość okrzepnięcia i stanięcia na nogi i samotność to problem drugorzędny.

      Jest wiele kobiet chętnych do pocieszenia zranionego i "skrzywdzonego" faceta, jednak to dosyć kiepska podstawa do budowania jakiejś trwalszej relacji.
      Facet najczęściej, po tym gdy już stanie na nogi, wstydzi się swojej słabości, a parterka staje się dla niego elementem przykrej przeszłości.

      I tu zgadzam się z dziewczynami. Zakończ związek i to nie chodzi mi o zakończenie formalne tylko emocjonalne. A zobaczysz, że zaczniesz się wtedy czuć facetem, a nie zrozpaczonym mięczakiem. A teraz skup się na swoich emocjach i pozwól sobie na nie.
      • luk522 Re: No to panie Cię przywitały. :))))) 29.06.07, 17:19
        Panie mnie tak przywitały bo się trochę podłożyłem i niezbyt jednoznacznie
        opisałem swoją sytuację. Dzięki za słowo. Znaczy normalnie też można
        odpowiedzieć.
        • crazyrabbit Re: No to panie Cię przywitały. :))))) 29.06.07, 17:22
          Bo panie mają różne , często mocno nieciekawe doświadczenia z panami
          takimi "zaraz po"...
          Ale jak już taki ochłonie , odnajdzie się w nowej sytuacji , przejdzie terapię
          i zwyczajnie wybaczy swojej ex smile to jest całkiem , całkiem... hmmmm...

          big_grinDD
        • z_mazur Re: No to panie Cię przywitały. :))))) 29.06.07, 17:23
          luk522 napisał:

          > Panie mnie tak przywitały bo się trochę podłożyłem i niezbyt jednoznacznie
          > opisałem swoją sytuację. Dzięki za słowo. Znaczy normalnie też można
          > odpowiedzieć.

          Pewnie można, chociaż czasem taki kopniak na otrzeźwienie też jest potrzebny.
          Ja pojawiłem się na forum 1,5 roku temu w podobnej jak Ty sytuacji, z podobnymi obawami, dlatego Cię rozumiem. Ale z perspektywy tego czasu wiem że to da sie przeżyć, przeboleć i stanąć na nogi

          I co najważniejsze odzyskać jaja (tu zgadzam się z Pho). Nigdy nie czułem się bardziej facetem niż teraz. Ale to wymagało czasu, bólu i wielu negatywnych uczuć.
        • aron95 luk 30.06.07, 14:33
          przejechały się panie po Tobie jak po łysej kobyle
          Z tego to zrozumiałem ze przez najmniej rok nie powinieneś o kobiecie pomyśleć .
          Brrr ........

          Ciekaw jestem komentarzy gdyby podobny tekst napisała kobieta .
          • luk522 Re: luk 30.06.07, 23:07
            Dziękuje wszystkim za podpowiedzi. Mam nadzieję szybko pozbierać się do kupy,
            dobrze ułożyć sobie kontakty z dziećmi i szukać swojego szczęścia cokolwiek to
            znaczy.
            • tricolour Zawsze możesz liczyć na wypowiedzi... 01.07.07, 12:19
              ... krytyczne na forum. Wszystko, co powiesz bedzie wykorzystane przeciwko Tobie.

              smile)
      • cathy_bum Re: No to panie Cię przywitały. :))))) 29.06.07, 17:27
        Ja jeszcze tylko dodam - na podstawie własnego doświadczenia oczywiście- że
        krótko po rozpadzie związku na osoby płci przeciwnej patrzy się głównie przez
        pryzmat dawnego partnera. Nie widzi się ich takimi jakimi po prostu są, tylko
        takimi jakim są w porównaniu do byłej/byłego. To kiepska podstawa do budowania,
        a za to znakomita droga do poranienia samego siebie i drugiej osoby przy okazji.
    • cathy_bum Re: Odchodzę i co dalej 29.06.07, 17:17
      Też zostałam zdradzona, więc rozumiem jak bardzo jest to bolesne. Przyznam też,
      że przez to wszystko poczułam się tak nieatrakcyjna i do niczego, że
      powtarzałam sobie: "Jestem głupia i brzydka i nikt już nigdy mnie nie zechce".
      Mimo to nadal nie jestem gotowa do nowego poważnego związku i nie wiem, kiedy
      (i czy w ogóle?) to się zmieni. Może dlatego postu luk522 nie odebrałam jako
      sondy w poszukiwaniu kolejnej naiwnej.smile
      Jednak rzeczywiście napierw trzeba się uporać z przeszłością, zanim zacznie się
      budować coś nowego. Nowy związek nie rozwiąże starych problemów. To musisz
      zrobić sam.
      • marek_gazeta Re: Odchodzę i co dalej 29.06.07, 17:37
        > Przyznam też, że przez to wszystko poczułam się tak nieatrakcyjna i do
        > niczego, że powtarzałam sobie: "Jestem głupia i brzydka i nikt już nigdy
        > mnie nie zechce".

        Ho-ho-ho-ho smile Lustereczko, powiedz przecie, zechce mnie ktoś na świecie...?

        Uhm... smile
        • cathy_bum Re: Odchodzę i co dalej 29.06.07, 17:51
          No chyba zaraz przed lustereczkiem stanę i spytamsmile)
    • marek_gazeta Re: Odchodzę i co dalej 29.06.07, 17:36
      Musisz być nieźle rozwalony psychicznie, skoro generujesz takie teksty. Po pierwsze, czekasz przez rok z założonymi rękami, kiedy kobieta spotyka się z innym (i dostaje prezenty)? Normalnego faceta szlag by trafił na miejscu. Po drugie, piszesz, że się boisz mieszkać sam (???) i "tak bardzo nie chciałbyś" być sam. Daj spokój, jesteś facetem. Zalecam bieganie, siłownię, ogólnie sport. Daj sobie w kość, będziesz miał mniej czasu na użalanie się nad samym sobą. Kobiety szukają silnych mężczyzn, a nie miękkich misiów. Musisz stwardnieć.

      Co do reakcji kobiet na rozwodników - z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że nie plują. Ale też staram się dobrze maskować. Panny, rzecz jasna, aż piszczą z radości, jak im się uda załapać na rozwodnika.
      • biedroneczka33 Re: Odchodzę i co dalej 29.06.07, 20:20
        "piszesz, że się boisz mieszkać sam (???) i "tak bardzo nie chciałbyś" być sam" Zastanawiam sie czy mieszkajac z zona NIE BYŁES SAM ???? ups przepraszam byl jeszcze jej kochanek , a 3 to juz tłok .Przeczytaj to co sam napisales i sie zastanow czy bycie OBOK zony bylo tym w zyciu czego oczekujesz .Powinienies nabrac oglady , uporzadkowac swoje zycie oddetchnac pelna piersia i dopiero pozniej jako dojrzaly facet ktory wie czego chce od zycia zaczac je od nowa :o))) w przeciwnym wypadku wpadniesz jak sliwka w kompot :o((
    • menab Re: Odchodzę i co dalej 29.06.07, 19:29
      Twój post to jeden chaos, ale tak jest teraz w Twoim życiu zapewne.Tysiące
      pytań, myśli przesuwa się w głowie i jak na razie są one bez wyjaśnienia.
      Początek jest trudny, ale po czasie spojrzysz innym okiem.
      A kobiety patrzą na rozwodników zupełnie normalnie jak na każdego innego
      mężczyznę.No może nie każdego, bo na żonatego to raczej nieeeee.Pzrzynajmniej
      nie z tego forumsmileChyba, że pytanie było skierowane do panówsmile?
    • lilyrush Re: Odchodzę i co dalej 29.06.07, 21:17
      Z pytanie na końcu wynika, ze panna by Ci bardziej pasowała. Bo? Zakłądasz,ze
      bęidze miałą mniejsze predyspozycje do zdradzenia, tak jak to robi obecna żona?
      Gwarantuej jedno- rozwódka na pewno nie da sie zwieśc naładne słówka i nie
      bęidze Cie pocieszac. Bo przy rozwodize nieźle dostałą w tylek i teraz
      potrzebuje silengo faceta.
    • fankaaa Re: Odchodzę i co dalej 29.06.07, 23:36
      Brakuje mi w Twoim poście jakichkolwiek informacji o tym, co ROBISZ w tej tak
      trudnej dla Ciebie sytuacji. Mam na myśli robienie czegoś w sprawie Twojego
      jeszcze małżenstwa, a nie rozmyślania o tym, czy panny ewnetualnie na Ciebie
      polecą. Rozumiem, że rozwódki nie wchodzą w rachubę z założenia ... No cóż,
      zważywszy na miejsce gdzie to piszesz, to poprawnością polityczną nie grzeszysz.
      Ale szczerość za szczerość : oj bardzo musisz nad sobą popracować, bardzo... .
      PS.
      Phokara, pozdrawiam i cieszę się,że znowu Cię widzę.
      • anula36 Re: Odchodzę i co dalej 29.06.07, 23:53
        poki jestes zonaty kazda kobieta ktora sie z toba zwiaze to taka sama kochanka jak gach twojej zony.Tego chcesz?
    • der1974 Re: Odchodzę i co dalej 30.06.07, 01:32
      Nie bądźcie tacy twardziele. Już się zapomniało jak to jest być porzuconym tak?
      Wszyscy tacy byliście mądrzy jak się wam świat rozsypał? Jak związek szlag
      trafił? No sorry ale ja tak tego nie widzę. Facet się boi przyszłości jak każdy
      z nas wtedy kiedy został sam, kiedy został zraniony i zwyczajnie cierpi.
      Poszukiwanie nadziei było w każdym z nas. Jak ktoś był tu taki mądry od razu to
      niech mnie wyprowadzi z błędu. Ja nie byłem, ja też zdychałem, bo kochałem.
      Uważam, że to nie tylko naturalna reakcja ale i dająca szanse na przyszłość
      reakcja.

      Luk nie wierz w to że tu każdy taki doświadczony jest od razu. Że samotność
      jest taka budująca, rozwijająca i nie ma nic lepszego na świecie. Owszem daje
      szanse na rozwój. Jednak żeby zrozumieć siebie i swoje reakcje trzeba czasu.
      Mnie nie dziwią Twoje pytania. Po jakimś czasie popatrzysz na to z innej
      perspektywy.

      Inna sprawa, że ja zakładałem, że nigdy nigdy więcej nie zwiążę się z żadną
      kobietą, nie dam się dotknąć, ani nic.

      Mężczyzna ma prawo cierpieć. Przepłakać swój związek jeśli był zaangażowany.
      Nie umniejsza to wcale męskości.

      Fakt że jest się rozwodnikiem nie wpływa na ocenę bycia potencjalnie dobrym lub
      złym partnerem. To nie ma nic do rzeczy.

      Twój strach nie jest niczym dziwnym. Ale spróbuj popatrzeć na swoją samotność z
      ciekawością. Jak to będzie? Co mogę zrobić teraz dla siebie? Z kim trzeba
      odnowić kontakty? Kogo zraniłem? Kogo zaniedbałem?

      I ustal sobie priorytet w postaci dzieci. Że nawiążesz z nimi kontakt, że
      będziesz budował relację z dziećmi.

      Minie rok, dwa, więcej i Ci przejdzie. Wtedy będziesz gotowy na szukanie panny.
      Ale pomarzyć masz prawo już teraz. Ale jeśli będziesz chciał to realizować bez
      przepłakania poprzedniego związku to oczywiście niewiele z tego wyjdzie. Po
      prostu się władujesz znowu w to samo raniąc siebie i innych. I tu podzielam w
      pełni pogląd wyrażony powyżej.







      • fankaaa Re: Odchodzę i co dalej 30.06.07, 01:51
        Nie jestem twardzielem, ale jeśli Twój post w jakiejś mierze odnosi sie do
        mojego, to nie cofam ani jednego słowa. Bardzo dobrze pamiętam, jak to było,
        pamiętam, jak się miotałam między poczuciem krzywdy, a pragnieniem, żeby było
        jak dawniej. Pamietam też Twój post,w którym piszesz,że dalej jest życie.
        Bardzo mnie poruszył. Chciałam nawet coś napisać, ale żaden komentarz nie
        wydawał mi się na miejscu.
        I co, naprawdę nie widzisz, że autor wątku jednak dość zaskakujące pytanie
        stawia, jak na osobę cierpiącą ? Rozumiem, że przyszłość rysuje mu się mało
        zachęcająco, ale kalkulacja dotycząca ewentualnych preferencji panien i
        rozwódek jednak jest trochę żenująca. Wybacz, ale ja np. nie zastanawiałam
        się, czy jakiś kawaler zwróci na mnie uwagę, bo wolałabym go jednak niż
        rozwodnika smile Nie wydaje Ci się, że to trochę przyspieszone tempo w jego
        przypadku ?
        • geo_v Re: Odchodzę i co dalej 30.06.07, 10:09
          Jestem w stanie zrozumieć (co nie znaczy zaakceptować) kierunek myślenia
          kolegi. Bo coś mi się wydaje, że chce klin wybić klinem. Pokazać żonie od gacha
          i prezentów: patrz, ty nie chciałaś, a panny lecą! Dowartościować się. Tempo
          bardzo szybkie i do niczego nie prowadzące. Na pewno nie przynoszące spokoju.
          Nie tędy droga, tak jak napisała większość.
    • der1974 Re: Odchodzę i co dalej 01.07.07, 01:40
      Ależ macie rację, tylko że tu tonący się brzytwy chwyta. Ja po prostu zakładam
      że facet cierpi i jest mu źle. Nie trzeba mu od razu kawę na ławe wykładać,
      tylko trochę przytulić, a potem dowalić merytorycznie jak się pozbiera nieco.

      Mi wczoraj rok samotnego życia minął, a jednocześnie kolejne urodziny i trudno
      żebym abstrahował od swoich wspomnień. Przypomniały mi się jasno moje własne
      odczucia i lęk przed zmianą. I taka ogromna ciekawość jednak jak to będzie.

      Ktoś tu musi być obrońcą zdezorientowanych i ja sobie taką rolę przywłaszczyłem
      w przedmiotowej sprawie, bo nie mogę patrzeć jak gościa nieprzygotowanego
      edukujecie zbyt szybko.

      To w końcu jest forum "rozwód i co dalej". A dalej może być dobrze i taką
      nadzieję trzeba dawać tym, którzy cierpią. Na początek nie chcą niczego innego.

      Ja swojego pierwszego wpisu nie pamiętam dokładnie, za to przypominam sobie
      odpowiedź Tri - uczciwie napisane o dziwo, daj sobie chłopie siana i się
      rozwiedź czy coś w tym stylu. I to zrobiłem i uważam, że to była rozsądna
      porada. Tak też w końcu zrobiłem i to był właściwy krok.
      • tricolour Ja tak napisałem? 01.07.07, 11:12
        Jeju!

        Mam na sumieniu Twoje małżeństwo...
        smile)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka