derena33
17.07.07, 13:00
Tak czytam sobie watek o bylych niedopchnietych zonach i mimo ze mam poczucie
humoru i jestem dopchnieta, jakos wcale mnie to nie smieszy.
Nie chodzi mi tu konkretnie o problem exzon i uprawiania przez nie
regularnego seksu w celu polepszenia nastroju i zlagodzenia charakteru,
chodzi mi o to jak my kobiety same siebie postrzegamy, poslugujac sie
stereotypem wymyslonym pewnie przez mezczyzn by zdyskontowac konkurencje w
postaci coraz wiekszej ilosci samodzielnych, zagrazajacych im swoimi
wymaganiami kobiet.
Ile razy slyszalam w pracy takie slowa o kolezankach nie bedacych w
zwiazkach? Ze marudne, ze wredne i zlosliwe bo im seksu brak i przez to sa
ciete na te ktorym im tego seksu nie brak. To czemu meska wredota i
zlosliwosc nie jest przez ogol powiazywana z seksem lub jego brakiem?
Nie on taki moze byc lub wrecz ma prawo do tego przeciez tlumaczy go
testosteron i naturalna sklonnosc do zwalczania konkurencji, poza tym czy on
musi sie z czegokolwiek tlumaczyc?
Nas kobiety nic nie tlumaczy z naszych zlych nastrojow, tylko stereotyp
kobietki miotanej to emocjami,to hormonami, to brakiem seksu.
Najdziwniejsze w tym wszystkim jest to ze my same najchetniej uzywamy tych
argumentow wobec siebie nawzajem.
A mezczyzni? No coz raczki zacieraja..