czy ja jestem normalna??

06.08.07, 22:11
Mój mąz zostawił mnie z dwójka małych dzieci dla TEJ spontanicznej,
rozumiejącej go, cudownej i wspaniałej po 11 latach małżeństwa .
Wczesniej zafundował rok hustawki emocjonalnej prowadząc podwójne
życie i kłamiąc patrząc mi oczy , robiąc ze mnie paranoiczke . To ja
stawałam na rzęsach żeby sie nam udało , żebysmy zbiżyli sie do
siebie , on nie zrobił nic nie dał nam szansy, oszukiwał cały
czas ,ani przez chwile nie zerwał tej znajomości . Ostatni rok
naszego zycia byłby swietnym scenariuszem "brazylijskiego
dreszczowca" bo myslałam , że pewne zdarzenia moga byc tylko
wytworem chorej wyobrazni a nie rzeczywistością. Każdy mój dzień od
bardzo długiego czasu możnaby podsumowac oklepanym sloganem " nic
nie boli tak jak zycie" Jeszcze kilkanaście miesięcy temu
zapewnial mnie że mnie kocha i wiem ze mówił to szczerze , a teraz
kocha ją . Czy to jest możliwe, zeby w przeciągu roku zakochac sie
tak , że przestaje się liczyc cokolwiek : dzieci , rodzina , majatek
wszystko staje sie mało wazne ...Nie rozumiem tego . Nie moge
uwierzyc ze to co sie stało jest faktem , ze nas zostawił , ze go z
nami nie ma . Cały czas rodzi sie we mnie przekonanie , ze wróci
zrozumie co stracił , zatęskni. Nie wiem jak pozbyc sie takiego
myslenia , nie chciałabym zeby moje zycie stało sie czekaniem na cos
co moze nigdy nie miec miejsca . Nie wiem jak zacząc zyc bez
niego....
    • ivone7 Re: czy ja jestem normalna?? 06.08.07, 22:18
      wspolczuje ci bardzo...wiem doskonale co czujesz..
      ale pamietaj do tanga i do zwiazku potrzeba dwojga...on tego nie
      chce..
      nawet jesli zrozumie po czasie i bedzie chcial wrocic, to za jakis
      czas zafunduje ci to samo..
      zrobilas wszystko co moglas zrobic..
    • pszczolkalodz TAK JESTES NORMALNA 07.08.07, 09:16
      przytulam Cie.... wez gleboki oddech, napij sie lampki wina i
      powiedz sobie na glos "to jest 1 dzien mojego NOWEGO zycia". Nie
      zmusimy nikogo do milosci, szacunku .... ja wiem jest ciezko,
      zajebiscie ciezko ale uwierz ON TEGO NIE ZROZUMIE i nawet jak wroci
      to na 99 % dlatego ze tamta go rzuci. Masz dla kogo zyc, masz cel i
      jeszcze tyle do zrobienia, pomysl czy warto spalac sie dla 1
      czlowieka kiedy conajmniej 2 Ciebie potrzebuje......
    • diavoletta Re: czy ja jestem normalna?? 07.08.07, 09:49
      wiem co czujesz dlatego przytulam mocno...
      jestes jak najbardziej normalna. i wiesz co?, dasz rade! mimo ze teraz myslisz
      inaczej i widzisz wszystko tylko w czarnych barwach to za jakis czas znowu
      wszystko zacznie sie powoli ukladac. ja jestem tego najlepszym przykladem.
      myslalam ze bez niego nie ma juz zycia. a jest. owszem bywa cholernie ciezko,
      zdarza sie ze zalamuje sie i placze, ale takich chwil jest coraz mniej. bedzie
      dobrze!
      co nas nie zabije to nas wzmocni smile
    • bet66 Re: czy ja jestem normalna?? 07.08.07, 10:01
      Dziewczyno to ty jesteś normala !!!
      Nienormalni i niemoralni są twój ex i jego dxpa.
      Facet myśli penisem , a sperma zalewa mu oczy , jasność oraz
      trzeźwość myślenia.
      Nie czekaj, nie ma na kogo.
      Dasz sobie radę , nauczysz się bez niego żyć i po pewnym czasie
      zadasz sobie pytanie: "jak mogłam być z takim zerem".
      • a.niech.to Re: czy ja jestem normalna?? 07.08.07, 10:08
        bet66 napisała:

        > Nie czekaj, nie ma na kogo.
        > Dasz sobie radę , nauczysz się bez niego żyć i po pewnym czasie
        > zadasz sobie pytanie: "jak mogłam być z takim zerem".
        A gdyby usiłował do Was wrócić, wywalisz go na zbity pysk.(Z życia
        wzięte.)
        • misbaskerwill Re: czy ja jestem normalna?? 07.08.07, 10:26
          a.niech.to napisała:
          > A gdyby usiłował do Was wrócić, wywalisz go na zbity pysk.(Z życia
          > wzięte.)

          Oby!

          I mówię to jako facet smile
          • a.niech.to Re: czy ja jestem normalna?? 07.08.07, 11:19
            Wiem, że bez reguł.
    • sbelatka Re: czy ja jestem normalna?? 07.08.07, 23:37
      Inga...

      Twoja historia, moja historia, historie podobne do naszych...
      jest ich tutaj wiele..

      kochał i już nie kocha...

      jest taka piosenka, której refren pojawia mi sie w głowie od czasu
      do czasu - "o kochasiu, ktory odszedl w siną dal.."

      wiesz, ja juz wylizałam rany..
      czas mija...i każdego dnia jest lepiej

      ale ciągle nie moge uwierzyć, ze TO sie stało!!!
      że kochal - i już nie kocha
      że był obok nas - i nas zostawił dla TEJ... która TERAZ kocha...

      Ale wiesz co - jestem przekonana, ze nie warto czekać
      choć teraz, kiedy nie wiesz jak zacząc żyć - wydaje Ci sie byc może,
      że najlepiej by bylo gdyby wrócił...

      ja juz taka pewna tego nie jestem
      choc gdybym miala byc szczera - to nie jestem tez calkiem pewna, że
      JEDNAK MIMO WSZYSTKO nie chcialabym żeby wrocil..

      ale czas...w tej sprawie jest naszym sprzymierzeńcem...

      dasz sobie radę
      zaczniesz żyć bez niego i okaże sie za jakiś czas, że świetnie
      sobioe radzisz

      a że czasem pomyslisz - to nie tak mialo byc... cóz...

      pozdrawiam
      i trzymam za Ciebie kciuki!
Pełna wersja