Dodaj do ulubionych

nie widze naszej wspolnej przyszlosci

16.08.07, 02:53
jak juz napisalam w innym watku moj maz dzis przyznal mi sie ze zdradzil mnie
z 16 latka na tydzien przed slubem koscielnym
zdrada wyszla na jaw tylko dlatego ze panienka oskarzyla go o gwalt .
Teraz moj maz tlumaczy ze to wlasciwie ona go prawie zgwalcila
i ze to bylo nie do konca i ze kazdy facet by to zrobil czyli w sumie to nic
takiego.
Rownoczesnie przekonuje mnie jak strasznie on mnie kocha i mowi
ze jezeli odejde z synkiem to on sie zabije a ja nie widze
juz naszej wpolnej przyszlosci
Obserwuj wątek
    • joanna9969 Re: nie widze naszej wspolnej przyszlosci 16.08.07, 02:56
      jak narazie to brzydze sie jego dotyku i nie wyobrazam sobie np zeby miec z nim sex
      • sbelatka Re: nie widze naszej wspolnej przyszlosci 16.08.07, 08:29
        moja droga
        gwałt na 16-to latce na tydzien przed ślubem.. brrr

        ja bym ziwiewała mimo bólu i roumiem problemów z odwoływaniem
        slubu...

        i na dodatek Cie jeszcze szantazuje...brrr po raz drugi...
        i jeszcze sie zasłania WSZYSTKIMI.... brr po raz trzeci

        a do tej pory to nie wyłaziły z niego żadne nikczemne kawałki jego
        duszy?
        bo tak na raz to zbyt wiele...

        ale spodziewam sie, że sie z tym wszystkim czujesz okropnie..
        przykro mi, że Cie to trafilo..

        ale słuchaj swojego instynktu..
        najczęsciej ma rację

        powodzenia
      • nangaparbat3 Re: nie widze naszej wspolnej przyszlosci 16.08.07, 09:24
        joanna9969 napisała:

        > jak narazie to brzydze sie jego dotyku i nie wyobrazam sobie np
        zeby miec z nim
        > sex
        Trudno sie dziwić, jak czytałam o tych jego tłumaczeniach tez mnie
        obrzydzenie ogarneło.
        Strasznie smutne, i chyba naprawdę racje maja wszyscy, którzy mowią,
        że szczęście, ze przed ślubem.
        Bardzo Ci wspołczuje.
    • marek_gazeta No to masz niesłychany fart, kobieto! 16.08.07, 08:55
      Uciekaj od tego gościa i poszukaj sobie kogoś innego. I pomyśl - co by było, gdyby taka sytuacja miała miejsce albo wyszła na jaw tydzień PO ślubie.
      • joanna9969 Re: No to masz niesłychany fart, kobieto! 16.08.07, 14:58
        trudne to wszystko bardzo ..
        jedno wiem to forum jest dobre bo jak sie napisze i potem przeczyta to jakos to
        bardziej do czlowieka trafia ..
        mna teraz targaja rozne emocje
        z jednej strony to jest to czy ja powinnam tak nagle przekreslic jakby nie bylo
        10 lat dobrego zwiazku .. a jednak zdaje sobie sprawe ze on juz to zrobil i ze
        nasz zwiazek juz nigdy nie bedzie taki sam ..
        ze on teaz potrzebuje wsparcia w swoich tych prawniczych sprawach
        zwiazanych z oskarzeniami a ja nie chce miec z tym nic wspolnego ..
        decyzja o odejsciu jednak nie jest taka latwa .
        finansowo wiem ze poradze sobie swietnie mam dobra prace i mam gdzie pojsc ale z
        emocjami jest gorzej .. a jeszcze tydzien temu bylo tak dobrze.
        dobra wiadomosc on sie juz nie zabije.
        • joanna9969 Re: No to masz niesłychany fart, kobieto! 16.08.07, 14:59
          pozatym jest dziecko
          • menab Re: No to masz niesłychany fart, kobieto! 16.08.07, 15:01
            joanna9969 napisała:

            > pozatym jest dziecko

            Ale On zgwałcił też dziecko.
            • joanna9969 Re: No to masz niesłychany fart, kobieto! 16.08.07, 15:19
              on twierdzi ze jej nie zgwalcil ze wrecz ona mu sie narzucila
              na sile ale sex jednak z nia mial ja juz nie wiem w co mam wierzyc
              co jak co ale gwalt to mi jednak do niego nie pasuje a dziwczyna jest jednak
              bardzo wyrachowana co nie zmienia wcale jego winy
              • xxnick Re: No to masz niesłychany fart, kobieto! 16.08.07, 15:25
                Po pierwsze dziewczynka ma 16 lat
                Po drugie pewne jest,że odbył się stosunek
                Po trzecie było to przed waszym slubem
                Jakich faktów jeszcze trzeba?
                Nawet jeśli byłaby to kobieta 30 letnia to zdradził Cie przed ślubem.
                Jakie chcesz przeczytać usprawiedliwienie dla niego?
                Dojrzały meżczyzna nigdy by nie powiedział,ze mu się narzucila!
                Co znaczy narzuciła?
                A on nie ma swoejgo rozumu?
                Wiem,że boli co się stało.
                Ale posłuchaj rad i zwiewaj od takiego mężczyzny.
                I to jak najdalej.
                Na to co zrobił i niewazne czy był to gwałt,czy stosunek za zgodą
                nie ma usprawiedliwienia!
              • nangaparbat3 Re: No to masz niesłychany fart, kobieto! 16.08.07, 16:04
                Wyrachowana szesnastolatka i wykorzystany przez nia - ilu latek?
                Joasiu, nie daj sobie zrobic wody z mozgu, przeciez ta dziewczyna nalezy do
                Waszej rodziny, wiec tym bardziej powinien ją chronić - albo siebie chronic
                przed nia, ok, kak zwał tak zwał, gdyby była parenascie miesiecy mlodsza dopiero
                miałby klopoty.
                a jaki ona własciwie miała interes w tym, zeby go uwieść i oskarzyć? Po co jej
                to? Żeby Tobie dokuczyc? Co w tym całym kontekście miałoby znaczyć - "wyrachowana"?
                • joanna9969 Re: No to masz niesłychany fart, kobieto! 16.08.07, 16:29
                  moj maz wczoraj skonczyl 45 lat
                  ona nie nalezy do naszej rodziny to siostra znajomych
                  na wakacjach ..
                  Przy calej winie mojego meza to ja jednak w ten gwalt jakos nie wierze
                  ale mniejsza z tym sex byl potwierdzony teraz przez niego ..
                  jaki miala w tym interes nie wiem ale cala jej rodzina twierdzi ze jest ona
                  niezrownowazona psychicznie , leczyla sie u psychologa ,
                  a wieku 14 lat zostala zgwalcona przy pomocy pigulki gwaltu ale poszla z tym na
                  policje za pozno i niec tamtemu chlopakowi nie zrobili .To sa tylko fakty bo ja
                  jej bynajmniej nie obciazam wina
                  i staram sie tez ten punkt widzenia tez wyperswadowac biednemu pokrzywdzonemu
                  'misiowi' .
                  Przed chwila mialam z nim rozmowe , chcialam odejsc , plakal i blagal
                  , dalam mu jeszcze trzy miesiace w domu , pchlim targiem on z poczatku chcial 2
                  zdodzilam sie wiec on chcial pol roku , nie zgodzilam sie dalam mu 3 miesiace i
                  to napelnilo mnie juz jakas nadzieja , i bede sie tego trzymac, powiedzialam mu
                  ze jesli z nim zostane to przestane szanowac siebie .
                  Gdyby nasza sytuacja byla inna , gdyby nie bylo kredytu na dom
                  , lodke i gdyby to przedewszystkim nie bylo placone z mojego kata bankowego to
                  bym sie poprostu spakowala ale pewnie i tak nie bo jak mi ktos placze na
                  kolanach to i tak mam za miekie sece ale przysiegam ze nie bedzie juz tak po 3
                  miesiacach.
                  Ale zaraz musze dzwonic do kosciola i wtedy to sie dopero wkurze.
                  • nangaparbat3 Re: No to masz niesłychany fart, kobieto! 16.08.07, 16:49
                    odpadam.
                  • notting_hill Re: No to masz niesłychany fart, kobieto! 16.08.07, 16:51
                    Czy te trzy miesiące coś zmienią w Twojej sytuacji? Czy sprawią że
                    tego co się stało nie będzie? Bo jakoś nie rozumiem...
                    Jeśli chcesz odejśc, to ten czas niczego nie zmieni, tylko całą
                    sprawę przedłuży.
                    A to znaczy, że jednak nie chcesz odejść, chcesz wierzyć jego
                    zapewnieniom. Nikt Cię tu za to nie potępi, bo my tu w większości
                    też w samooszukiwaniu się zaprawieni. To Twoje życie i Twoje
                    decyzje. Ale... gotujesz sobie piekło w ten sposób, bo ani się tego
                    nie da zapomnieć, ani wymazać z pamięci, czeka Cię tylko nieustające
                    pasmo bólu i niepewności. Odejść jest bardzo trudno, ale to o wiele
                    łatwiejsze na dłuższą metę, cos jak zrywanie plastra jednym
                    pociągnięciem, zamiast gmerać sobie ciągle w ranie i trzymać ją taką
                    rozbabraną.
                    • joanna9969 Re: No to masz niesłychany fart, kobieto! 16.08.07, 17:00
                      czy nie chce odejsc ...
                      ja mysle ze podswiadomie chce zeby bylo tak jak przed tygodniem
                      zanim sie to wszystko stalo ale tak juz nie bedzie.
                      Ja wiem juz ze nie zostane z nim , on ma taka nadzieje ,
                      on mi mowi ze jak ja odejde to on sobie nie poradzi .
                      nie wiem jeszcze co zrobie nie wiem czy wytrzymam te 3 miesiace
                      moje serce coraz bardziej twardnieje.
                      • nangaparbat3 nieobiektywnie 16.08.07, 18:04
                        Odeszlam od kompa, bo zrozumiałam, ze nie mogę się w tej sprawie silić na
                        obiektywizm. Ale wracam, zeby powiedziec nieobiektywnie, bo mam w domu
                        szesnastolatke, ze wszystkimi zaletami i problemami tego wieku.
                        I powiem tak:
                        gdybym sie dowiedziala, ze miała seks z rowiesnikiem (i oczywiscie najmniejszych
                        podejrzeń o gwałt), chlopakowi złego slowa bym nie powiedziała;
                        gdyby to był czterdziestolatek na zaboj i ze wzajemnoscią zakochany, traktujacy
                        te zaszlość jako element budowania vczegoś w miare przynajmniej trwałego -
                        martwiłabym się, dziwiłabym się, ale nie miałabym wielkich pretensji;
                        gdyby to byl dojrzały mężczyzna - wszystko jedno - 20, 30, 40, 50 czy 80 letni,
                        zonaty, który by sie po prostu zabawił (wciaż zakładam - zero podejrzeń o gwalt)
                        - zaczyna mi majaczyc przed oczyma zakonczenie ostatniego filmu Tarantino, tak,
                        tego bym dla niego chciała.

                        I powiem jeszcze tak - my sie rozczulamy nad Joanną, dojrzałą od lat meżatką, ze
                        mąż - a jednocześnie koscielny narzeczony - ja zdradził.
                        a z drugiej strony mamy dziewczynke, kompletnie niedojrzałą, majacą za soba złe
                        doswiadczenia, a w sobie - emocjonalne problemy. Dziewczyne tak naprawde
                        potrzebującą pomocy, opieki, wsparcia.
                        Nawet jesli jej nie zgwałcił - wykorzystał podle. Byc moze wynika to z jego
                        pogladow na rolę kobiety, jak sie sama prosi, i tak dalej. Poglady to dość
                        rozpowszechnione w naszym społeczeństwie.
                        I chodzi mi jeszcze po głowie, ze skoro raz mógł zrobic cos takiego, za nic nie
                        mozna ręczyć.
                        Wszystko razem ohyda.
                        • tricolour Ktoś tu już napisał... 16.08.07, 18:09
                          ... o roli kobiety w akcie seksulanym. Dlaczego cały czas mówicie o tej
                          dziewczynie jak o ofierze? Bo młoda?
                          • a.niech.to Re: Ktoś tu już napisał... 16.08.07, 18:15
                            Też mi przeszło prez myśl, że szesnastolatka szesnastolatce nie
                            równa.
                            • nangaparbat3 Re: Ktoś tu już napisał... 16.08.07, 18:19
                              a.niech.to napisała:

                              > Też mi przeszło prez myśl, że szesnastolatka szesnastolatce nie
                              > równa.

                              A mnie ze nierówny czterdziestolatek czterdziestolatkowi.
                              • tricolour Mamy różne punkty widzenia... 16.08.07, 18:23
                                ... Ty patrzysz jak matka 16-latki i oczyma wyobraźni widzisz całą historię i
                                swoja córkę.

                                Ja patrzę, że przychodzi laska (a kto pyta o wiek?) i może być tak, że cuś chce...

                                Od oceny jest sąd.
                                • nangaparbat3 Re: Mamy różne punkty widzenia... 16.08.07, 18:29
                                  tricolour napisał:

                                  > ... Ty patrzysz jak matka 16-latki i oczyma wyobraźni widzisz całą historię i
                                  > swoja córkę.
                                  >
                                  > Ja patrzę, że przychodzi laska (a kto pyta o wiek?) i może być tak, że cuś chce
                                  > ...
                                  >
                                  > Od oceny jest sąd.
                                  To dla symetrii popatrz jako. Tez kiedys miałeś własna szsnastolatke.
                                  • nangaparbat3 Re: Mamy różne punkty widzenia... 16.08.07, 18:30
                                    oczywiście: popatrz jako ojciec
                                  • tricolour Fakt - miałem... 16.08.07, 18:32
                                    ... teraz mam młodą kobietę, z którą czasem poruszam dziwnie osobiste (dla niej)
                                    tematy. Już nie jest dzieckiem. Nadszedł dla niej czas decyzji i ponoszenia
                                    odpowiedzialności.
                                    • nangaparbat3 Re: Fakt - miałem... 16.08.07, 20:07
                                      tricolour napisał:

                                      > ... teraz mam młodą kobietę, z którą czasem poruszam dziwnie osobiste (dla niej
                                      > )
                                      > tematy. Już nie jest dzieckiem. Nadszedł dla niej czas decyzji i ponoszenia
                                      > odpowiedzialności.

                                      To pieknie.
                                      Mnie jednak nie szlo o to, byś wyobraził sobie, ze ta historia zdarzyla sie
                                      Twojej corce (taka propozycję uważalabym za delikatnie mowiąc nietakt), ale bys
                                      wyobraził sobie, ze dziewczynka, ktorej się to zdarzylo, jest Twoją corką.
                                      • tricolour Wiesz - ja sobie przypominam... 16.08.07, 20:17
                                        ... naszą słowną i przykrą dla obu stron utarczkę słowną, gdy ktoś przytoczył
                                        amerykańskie statystyki, z których wynikało, że córki samotnych matek mają
                                        większą szansę na prostytucję...

                                        I nie chcę sobie zbyt wiele wyobrażać. Chcę żyć rzeczywistością.
                                        • nangaparbat3 Re: Wiesz - ja sobie przypominam... 16.08.07, 20:24
                                          tricolour napisał:

                                          > ... naszą słowną i przykrą dla obu stron utarczkę słowną, gdy ktoś przytoczył
                                          > amerykańskie statystyki, z których wynikało, że córki samotnych matek mają
                                          > większą szansę na prostytucję...
                                          >
                                          > I nie chcę sobie zbyt wiele wyobrażać. Chcę żyć rzeczywistością.

                                          To po co siedzisz w necie? Wyciągnij wnioski i wroć do zony.
                                          • tricolour Jest to jakiś pomysł... 16.08.07, 20:36
                                            ... niestety nie mam zamiaru odnosić się do amerykańskich statystyk kosztem
                                            swojego zdrowia psychicznego.

                                            Nie wrócę do żony nawet jak córa zacznie grać w ruskich filmach porno.
                                • a.niech.to Re: Mamy różne punkty widzenia... 16.08.07, 18:37
                                  tricolour napisał:

                                  > Ja patrzę, że przychodzi laska (a kto pyta o wiek?) i może być
                                  tak, że cuś chce
                                  Pewien strszawy lekarz utracił prawo wykonywania zawodu za sprawą
                                  rozrośniętej piętnastolatki. Miasteczko podzieliło się po połowie.
                                  Sąd ocenił jednoznacznie: jak lubieżne to lubieżne. Wyglądało to na
                                  jakiś niepojęty romans pediatry z lolitką. Żałowałam, bo lekarz był
                                  świetnym pediatrom. Jak najdalsza jestem od stosowanie
                                  usprawiedliwień, że stary osioł został uwiedziony przez dziewczynkę.
                                  • tricolour I ja goście nie usprawiedliwiam... 16.08.07, 18:40
                                    ... ale co innego zdrada, a co innego gwałt.

                        • jasminowo Re: nieobiektywnie 16.08.07, 18:25
                          nangaparbat3 napisała:

                          > > I chodzi mi jeszcze po głowie, ze skoro raz mógł zrobic cos
                          takiego, za nic nie
                          > mozna ręczyć.
                          >
                          Jeżeli to nie był akt dewiacyjnego zaspokojenia własnych pragnień to
                          nie ma podstaw do sądzenia, że raz uczynione musi być powtórzone. To
                          są stereotypy, wiedza potoczna.
                          • nangaparbat3 Re: nieobiektywnie 16.08.07, 18:32
                            jasminowo napisała:

                            > nangaparbat3 napisała:
                            >
                            > > > I chodzi mi jeszcze po głowie, ze skoro raz mógł zrobic cos
                            > takiego, za nic nie
                            > > mozna ręczyć.
                            > >
                            > Jeżeli to nie był akt dewiacyjnego zaspokojenia własnych pragnień to
                            > nie ma podstaw do sądzenia, że raz uczynione musi być powtórzone. To
                            > są stereotypy, wiedza potoczna.
                            >
                            Pierwsze słyszę, żeby "nie mozna ręczyć" znaczylo "musi sie powtorzyć".
                            • jasminowo Re: nieobiektywnie 16.08.07, 18:35
                              tak to zabrzmiało. Ale w takim kontekście o jakim mowisz - czyli -
                              nie musi oczywiście za nikogo nie można ręczyć, ani za tego co już
                              to raz zrobił ani za tego co jeszcze nigdy. Są na takim samym
                              poziomie. Gdy zdanie tak jest zbudowane zgadzasz się z nim?
                              • nangaparbat3 Re: nieobiektywnie 16.08.07, 20:04
                                jasminowo napisała:

                                > tak to zabrzmiało. Ale w takim kontekście o jakim mowisz - czyli -
                                > nie musi oczywiście za nikogo nie można ręczyć, ani za tego co już
                                > to raz zrobił ani za tego co jeszcze nigdy. Są na takim samym
                                > poziomie. Gdy zdanie tak jest zbudowane zgadzasz się z nim?
                                Przyznasz jednak, ze gdyby trzeba było za jednego z tych dwoch zaręczyć, to
                                raczej nie za tego, co juz dowiodl, ze rozsadek dość łatwo sie zacmiewa.
                                • jasminowo Re: nieobiektywnie 16.08.07, 21:36
                                  Nie wiem. Przecież gdyby to mnie dotyczyło wyglądałoby to inaczej.
                                  Ja mówię o faktach, a one mówią, że najwięcej jest pojedynczych
                                  zdrad, czyli na pierwszej zdradzie się kończy. Ja nie jestem w
                                  stanie zaręczyć za siebie a za kogoś??
                                  • nangaparbat3 Re: nieobiektywnie 16.08.07, 21:56
                                    A Ty naprawde nie widzisz roznicy miedzy pojedynczą zdradą z doroslą kobietą a
                                    zdrada na tydzień przed slubem z niezrownoważoną małolatą?
                                    Tu JAKOść zdrady (i tego, jak sie z niej tłumaczy) wiele mowi o facecie,
                                    niestety wiele zlego.
                                    • jasminowo Re: nieobiektywnie 17.08.07, 00:13
                                      Widzę. Oczywiście, że tak. Nie lubię tylko generalizowania. I tyle.
                                      I podsumowywania (oceniania) kogoś. Jakiś taki mi się mechanizm od
                                      razu włącza. To co zrobił - nie widzę w tym nic dobrego, to na pewno.
                                    • joanna9969 Re: nieobiektywnie 17.08.07, 02:04
                                      tak masz racje , zdrada zdradzie nie rowna , ta niesty niesie za
                                      soba zbyt duzy ciezar i konsekwencje dla mnie do uniesienia .
                                      Spotkalam sie dzis z bardzo madra zyciowa kobieta .
                                      ktora przez prawie 2 godziny przekonywala mnie ze powinnam ratowac
                                      swoje malzenstwo , ze rozwod bedzie strasznym bledem i ze
                                      pare meskich spodni to trzeba trzymac przy sobie jak najdrozszy skarb warty
                                      kazdego poswiecenia a kobiety samotne sa zle i zgorzkniale.
                                      • sylwiamich Re: nieobiektywnie 17.08.07, 03:00
                                        To ona mądra inaczej chyba byłasmile))
                                      • movisz Re: nieobiektywnie 17.08.07, 03:08
                                        > Spotkalam sie dzis z bardzo madra zyciowa kobieta .
                                        > ktora przez prawie 2 godziny przekonywala mnie ze powinnam ratowac
                                        > swoje malzenstwo , ze rozwod bedzie strasznym bledem i ze
                                        > pare meskich spodni to trzeba trzymac przy sobie jak najdrozszy
                                        skarb warty
                                        > kazdego poswiecenia a kobiety samotne sa zle i zgorzkniale.

                                        Mam nadzieje ze piszesz to cynicznie, ze "bardzo madra zyciowo
                                        kobieta"??? Bo glupszej wypowiedzi dawno juz nie slyszalam.
                                        Jesli chodzi tylko o spodnie to mozna kupic w sklepie i powiesic na
                                        zyrandolu i calowac nogawki.
                                      • menab Re: nieobiektywnie 17.08.07, 08:03
                                        joanna9969 napisała:

                                        > i ze > pare meskich spodni to trzeba trzymac przy sobie jak
                                        najdrozszy skarb warty> kazdego poswiecenia a kobiety samotne sa zle
                                        i zgorzkniale.

                                        O ile ten skarb jest warty naszego poświęcenia...
                                      • nangaparbat3 Była taka piosenka 18.08.07, 09:35
                                        Rodowicz sśpiewala, prosząc Boga, by "strzegł ją od tak zwanej zyciowej madrości".
                  • panda_zielona Re: No to masz niesłychany fart, kobieto! 18.08.07, 00:24
                    > a wieku 14 lat zostala zgwalcona przy pomocy pigulki gwaltu ale
                    poszla z tym na
                    > policje za pozno i niec tamtemu chlopakowi nie zrobili .To sa
                    tylko fakty bo ja
                    > jej bynajmniej nie obciazam wina

                    Czy Twój mąż o tym wiedział?
                    Jeśli tak, to nawet ulegając jej prowokacji zachował się karygodnie.
                    • joanna9969 Re: No to masz niesłychany fart, kobieto! 18.08.07, 05:13
                      z tego co mowi wiedzial
                      • wierzba46 Re: No to masz niesłychany fart, kobieto! 18.08.07, 13:21
                        joanna9969 napisała:

                        > z tego co mowi wiedzial

                        Jeśli wiedział o tym,ze jako 14latka została zgwałcona (takie było
                        moje pytanie)to ja przepraszam,ale sens tej całej dykusji,czy masz z
                        nim być,czy odejść,czy był sprowokowany,czy zgwałcił? dla mnie nie
                        pozostawia żadnych wątpliwości,uciekać od takiego typa.
                        • panda_zielona Re: No to masz niesłychany fart, kobieto! 18.08.07, 16:19
                          wierzba46 napisała:

                          > joanna9969 napisała:
                          >
                          > > z tego co mowi wiedzial
                          >
                          > Jeśli wiedział o tym,ze jako 14latka została zgwałcona (takie było
                          > moje pytanie)to ja przepraszam,ale sens tej całej dykusji,czy masz
                          z
                          > nim być,czy odejść,czy był sprowokowany,czy zgwałcił? dla mnie nie
                          > pozostawia żadnych wątpliwości,uciekać od takiego typa.


                          Ups,to powiedziałam Ja.Zalogowalam się nickiem z allero,przepraszam
              • aannex Re: No to masz niesłychany fart, kobieto! 16.08.07, 18:43
                joanna9969 napisała:

                > on twierdzi ze jej nie zgwalcil ze wrecz ona mu sie narzucila

                tricolour napisał:

                > Dlaczego cały czas mówicie o tej
                > dziewczynie jak o ofierze? Bo młoda?

                Słusznie! Tricolour ma racje. No własnie, wszyscy użalają się nad Joanną, a
                przecież ofiarą jest tutaj jej kochający mąż, uwiedziony przez zniezrównoważoną
                dziewczynę, zmuszony do seksu, otumaniony pigułkami gwałtu, upity litrem
                denaturatu wlanego podstępnie do filiżanki herbaty, walnięty w skroń rękojeścią
                wałka do ciasta, przywiązany bandażem do kaloryfera i brutalnie zgwałcony od
                tyłu, od przodu i z boku przez 16latkę. W dodatku jako ofiara brutalnego gwałtu
                mąż musi dodatkowo znosić fochy żony, która zamiast współczucia dla ofiary
                gwałtu ma nieuzasadnione pretensje, od razu chce się wyprowadzać i rujnować tak
                pięknie zapowiadajacą się przyszłość. Od kiedy to obwinia się ofiarę gwałtu, a
                nie sprawczynię gwałtu?
                • a.niech.to Re: No to masz niesłychany fart, kobieto! 16.08.07, 18:47
                  aannex napisał:

                  > W dodatku jako ofiara brutalnego gwałtu
                  > mąż musi dodatkowo znosić fochy żony, która zamiast współczucia
                  dla ofiary
                  > gwałtu ma nieuzasadnione pretensje, od razu chce się wyprowadzać i
                  rujnować tak
                  > pięknie zapowiadajacą się przyszłość. Od kiedy to obwinia się
                  ofiarę gwałtu, a
                  > nie sprawczynię gwałtu?
                  Zerżnąłeś text z mojego exa, tylko o uwiedzeniu jakby bardziej.
                • tricolour Tu nie chodzi o mnie... 16.08.07, 18:47
                  ... w tej dyskusji mówimy o młodej dziewczynie i podtatusiałym facecie. Nie
                  zauważyłeś?

                  A jeśli chcesz sie odegrać za moją krytyke Twoich nerwowych postów, to raczej
                  użyj rozumu, a nie losowego doboru słów, które tworzą bełkot.
                  • aannex Re: Tu nie chodzi o mnie... 16.08.07, 18:58
                    tricolour napisał:

                    > ... w tej dyskusji mówimy o młodej dziewczynie i podtatusiałym >facecie. Nie
                    zauważyłeś?

                    Nie zauważyłem. Myślałem, że najważniejsza postacią dramatu jest Joanna, a nie
                    młoda dziewczyna i podtatusiały facet.
                    Fakt jest prosty: koleś poszedł do łóżka z inną kobieta na tydzień przed ślubem.
                    I roztrząsanie, czy poszedł do łóżka prowokowany, czy też za zgodą obu stron,
                    czy też zgwałcił dziewczynę, jest - moim zdaniem - drugorzędne.

                    Tu jest jeden podmiot - Joanna i jeden fakt - pójście do łóżka przez przyszłego
                    męża.

                    > A jeśli chcesz sie odegrać za moją krytyke Twoich nerwowych postów, >to raczej
                    użyj rozumu, a nie losowego doboru słów, które tworzą >bełkot.

                    Nie jestem aż tak małostkowy, żeby wynotowywać sobie kto moje "nerwowe" (???)
                    posty krytykuje, a kto nie, sorry Winnetou, nie mam Cię w notatkach jako wroga,
                    nie wiem kim jesteś, po prostu zabieram głos w dyskusji.
                    • tricolour Nie twierdzę, że jesteś małostkowy... 16.08.07, 19:07
                      ... twierdzę, że jesteś powierzchowny w tym, co piszesz. Nazywam to od początku
                      błazenadą, a polega ona na stworzeniu wrażenia wokół siebie. Może kogoś zachwyci
                      efektowny dobór słów, może jest też za tym doborem i erudycja i głębia - zobaczymy.

                      Rozumiesz? Możesz błysnąc jak meteor i równie szybko zgasnąć zapomniany - i taką
                      wróżę Ci przyszłość z tych popisowych postów.

                      Zobaczymy.
                      • jasmin.dor Re: Nie twierdzę, że jesteś małostkowy... 16.08.07, 19:33
                        ...........uuuuuuu, widzę ,że niezła pożywke maja co poniektórzy na
                        czyims problemie....wrrrrr ( dobrze ,że nie żucają nożami hhaha )

                        A Joanna hm....napewno wszystko u Ciebie poukłada sie pomyśłnie .
                        Napewno dokonasz odpowiedniego wybotu, nie wiem jaki on będzie ,ale
                        wiem ,że ja chciałabym mieć takie dowody przeciw mojemu mężowi,
                        niestety mój dobrze się kamufluje a swoje robi .... Zyczę Ci
                        powodzenia i pozdrawiam Cieplutko.
                        • aannex Re: Nie twierdzę, że jesteś małostkowy... 16.08.07, 20:04
                          jasmin.dor napisała:

                          > ...........uuuuuuu, widzę ,że niezła pożywke maja co poniektórzy na
                          > czyims problemie....wrrrrr ( dobrze ,że nie żucają nożami hhaha )

                          Bez przesady, to tylko drobna, merytoryczna, przyjacielska utarczka na boku.
                          Temat watku latwy nie jest, wbudza duzo emocji. My tak dla rozladowania emocji.
                          • tricolour Zgadzam się z Twoim zdaniem. 16.08.07, 20:18
                            smile)
                          • nangaparbat3 Re: Nie twierdzę, że jesteś małostkowy... 16.08.07, 20:20
                            Jednakowoz przez chwile mielismy do czynienia z pieknym, budzącym szacunek,
                            zawierajacym w sobie jadro prawdziwej meskiej solidarności męskim pojedynkiem -
                            przeciwieństwem klotni rozhisteryzowanych bab, budzacych tylko smieszność i
                            politowanie.
                            • tricolour Dziś Twoje usta zdobi prawda. 16.08.07, 20:37
                            • jasmin.dor Re: Nie twierdzę, że jesteś małostkowy... 16.08.07, 22:20
                              masz racje , męski pojedynek to jest coś..hm...smile
                    • nangaparbat3 Re: Tu nie chodzi o mnie... 16.08.07, 20:15
                      A ja myslę, ze wszyscy sa wazni. I Joanna, i jej maz, i dziewczyna. I myslę, ze
                      w ogole w zyciu dobrze przygladac się sprawom z roznych punktow widzenia, z
                      roznych perspektyw róznych osob. To czasem utrudnia wydawanie sądów czy
                      podejmowanie decyzji, ale rozwija. a juz na pewno na forum dyskusyjnym rózne
                      perspektywy powinny byc brane pod uwagę - co zresztą sam zrobileś i nie
                      rozumiem, czemu sie tego zapierasz - inaczej nie ma przeciez żadnej prawdziwej
                      dyskusji.
                      • nangaparbat3 to powyzej do aannexq 16.08.07, 20:16

                      • a.niech.to Re: Tu nie chodzi o mnie... 16.08.07, 20:43
                        nangaparbat3 napisała:

                        > w zyciu dobrze przygladac się sprawom z roznych punktow widzenia, z
                        > roznych perspektyw róznych osob. To czasem utrudnia wydawanie
                        sądów czy
                        > podejmowanie decyzji, ale rozwija.
                        Sprawia także, że zrodzone wśród rozterek decyzje są optymalnie
                        trafne. Tewje Mleczarz mądrym Żydem był.
                        • nangaparbat3 Tak? 16.08.07, 20:52
                          Tos mnie pocieszył.
                          Bo jakis czas temu zauważylam, ze jak on patrzę z jednej, potem z drugiej, a
                          potem z trzeciej strony. a uspokajam sie calkowicie dopiero wtedy, gdy mogę z
                          czystym sumieniem powiedzieć: nie wiem.
                          I troche sie tym swoim stanem zaczynalam niepokoić.
                          • a.niech.to Re: Tak? 16.08.07, 21:44
                            Też strasznie się męczę w wielokierunkowym ruchu obrotowym wokół
                            osi, ale mi się to w życiu sprawdza, choć wygodniej byłoby
                            jednoznacznie szufladkować ludzi i zdarzenia. Tewje miał szczęśliwą
                            rodzinę czy nie? Co użył, to jego.
                            • nangaparbat3 no znalazłam - Tewje 16.08.07, 22:07

                              “Golda, do you love me?”

                              “Do I what?”

                              “Do you love me?”

                              “Do I love you? With our daughters getting married and this trouble in the town,
                              you’re upset, you’re worn out, go inside, go lie down, maybe it’s indigestion.”

                              “Oh, No Golda, “I’m asking you a question. Do you love me?”

                              “You’re a fool.”

                              “I know, but do you love me?”

                              “Do I love you? Well . . For twenty-five years I washed your clothes, cooked
                              your meals, cleaned your house, given you children, milked your cow. After
                              twenty-five years why talk about love right now?”

                              “Golda, the first time I met you it was on our wedding day. I was scared.”

                              “I was shy.”

                              “I was nervous.”

                              “So was I.”

                              “But my father and mother said we’d learn to love each other and now I’m asking,
                              Golda, �Do you love me?�”

                              “I’m your wife.”

                              “I know, but do you love me?”

                              “Do I love him? For twenty five years I lived with him, fought with him, starved
                              with him, twenty-five years my bed is his, If that’s not love, what is?”

                              “Then you love me.”

                              “I suppose I do.”

                              “And I suppose I love you too. It doesn’t change a thing, but even so, after
                              twenty-five years it’s nice to know.”
                              • jasmin.dor Re: no znalazłam - Tewje 16.08.07, 22:39
                                świetne jest to forum ,aż miło sie Was czyta,wszystkich bez
                                wyjątków, potraficie wesprzeć , poradzić a także rozbawić smile
                                dobrze ,że istniejecie ,jakos tak mi lżej na duchu jak Was czytam
                                i myślę ,że wszystkim ,którzy tu zaglądają .
                                ja z pewnością jeszce będę tu zaglądać , gdyż ciężka droga prze
                                demną....
                                pozdowieniam
                              • markus_wak Re: no znalazłam - Tewje 16.08.07, 23:29
                                1. wymiękam, przeczytałem te rózne dyskusje i szkoda że przyszedłem tak poźno,
                                2.ale torcik był na koniec, lubię ładne formy - słabość to moja wink
                                3. Ja się nie zgadzam z wymową dialogu między Tewie i jego żoną, to wcale nie
                                musi być miłość. I wszyscy, którzy tu na tym forum wylewamy swoje emocje nie do
                                przetrawienia w samotności dobrze o tym wiemy. I pytania Tewiego sa na miejscu,
                                zwłaszcza w tamtym czasie i realiach. I Tewie w tych pytaniach przejawił odwagę,
                                na którą nie mógł zdobyć sie przez wiele , wiele lat. Zadał najwazniejsze w
                                życiu pytanie kiedy zaufał, że nie zostanie okłamany i miał w sobie gotowość na
                                to mało prawdopodobne zaprzeczenie. Przecież mogla odpowiedzieć - nie, nie
                                kocham Cię, ale przecież robię od tylu lat wszystko to co żona powinna robić,
                                więc czemu pytasz? I obróciłaby w perzynę całe życie Tewiego, który nie chciał
                                aby żyła z nim z poczucia obowiązku. I musiał wydusić z niej ta odpowiedź,
                                dzięki której mógł poczuć się szczęśliwy tak pełną piersią, szczerze i do końca.

                                Się rozgadałem. To przez ten Porter. Mam do niego lekką słabość, podobnie jak do
                                pięknych form wink

                                4. Ja nie rozumiem tych dylematów Joanny. Kiedy napisałaś - "odpływam" właśnie
                                miałem porzucić wątek, ale ciekawość wygrała pojedynek z impulsem.

                                5. Zapewne upraszczam, ale liczy się moim zdaniem tylko to czy Joanna jest w
                                stanie żyć z człowiekiem, który będąc z nią zdecydował się na zbliżenie
                                (staromodny jestem , nie? smile ) z inną kobietą. I tyle. A może wyglądała na 20 -
                                i co z dwudziestolatką byłoby to co innego?

                                Bywało się niegdyś obiektem prowokacji, miłe to jest jak cholera i trzeba mieć
                                nerwy ze stali żeby wytrzymać jeśli nie wolno ulec. Więc ja potępiać go nie
                                będę, szkoda tylko, że nie wiemy jaka to klasa tej zdrady. Nikt chyba nigdy
                                przed Nangą tu tego nie poruszył, a wbrew pozorom to ma znaczenie z Kim. Taaak,
                                gdyby żona poszła z człowiekiem całkowicie sie ode mnie różniącym, nie bolałoby
                                to za mocno. Jeśli z kimś podobnym do mnie - dramat. I dlatego nie rozumiem
                                problemu 16 latki. Mam czasem wrażenie że kobiety mają teraz 20 lat przynajmniej
                                przez 2,5 dekady. Z coraz lepszym skutkiem ( ach te nanotechnologie) najpierw
                                sie postarzają, później odmladzają i tak jakos wychodzi. Ale jeśli traktujemy
                                zbliżenie poza stałym związkiem jako zdradę, to przecież nie ma znaczenia na ile
                                lat wygląda lub ma obiekt słabości naszego partnera.
                                • nangaparbat3 Re: no znalazłam - Tewje 17.08.07, 00:14
                                  No jesteś (bywasz) staromodny. To nawet miłe.
                                  Ale zaburzona szesnastolatka nie jest kobietą. Nawet jesli stwarza takie pozory.
                                  Jeśli facet znał jej historię, nie ma dla niego usprawiedliwienia.
                                  A zdrada na 4 dni przed ślubem? a nie słyszeliscie o zwyczaju zapraszania
                                  panienek na wieczór kawalerski? Co by ten ostatni raz chlopina mogl sie nacieszyc?
                                  Nacieszy sie, zona sie nie dowie, czego oczy nie widzą.... - nie zebym
                                  pochwalala, Boze broń. ale jesli żona się nie dowie, facio krzywdzi tak naprawdę
                                  glównie samego siebie - jesli ma sumienie w miarę aktywne, co tez nie jest aż
                                  takie pospolite.
                                  Natomiast tutaj mamy do czynienia z ewidentna krzywdą - gdyby nie, nie byloby
                                  skargi na policji o gwałt. Bo albo gwalt rzeczywiscie miał miejsce, albo
                                  dziewczyna jest zupelnie pokrecona - wtedy tym bardziej raczki i inne wypustki
                                  nalezaloby trzymac przy sobie.
    • movisz Re: nie widze naszej wspolnej przyszlosci 16.08.07, 22:51
      Mnie martwi najbardziej to co nikt nie porusza.
      Zastanawiacie sie czy 16 latka mogla uwiezc 45-latka.
      Dziewczyna byla zgwalcona jak miala 14 lat to chyba kazdy przyzna
      ze bylo to na pewno jeszcze dziecko. Juz wtedy zrobiono jej krzywde
      i zwichrowalo charakter na cale zycie. Mozliwe ze obecne jej
      postepowanie sa tego konsekwencja. Mam tylko nadzieje ze maz Joanny
      nie wiedzial o tym bo jesli tak, to bylaby to najwieksza podlosc z
      jego strony wykorzystac dziewczyne po takim doswiadczeniu.
      I tak jak niektorzy pisza nie wazne co i jak, faktem jest ze
      zdradzil.
      • nangaparbat3 Re: nie widze naszej wspolnej przyszlosci 16.08.07, 23:56
        Movisz, ja cały czas probuje o tym powiedzieć. OK - jeśli facet nie znal jej
        historii, i rzeczywiscie został sprowokowany, trudno. ale jesli te historię
        znał, wiedział o gwalcie, o psychologu, i wiedząc o tym wszystkim wykorzystał -
        to albo nic nie rozumie, albo jest kanalią. A najpewniej jedno i drugie.
        I zauważ, że wciaż zakładamy, ze ona kłamie i gwaltu nie było - a przeciez tego
        nie wiemy.
        a ten dodatkowy smaczek - czynu - jaki by on nie był w szczegołach, jednak z
        pewnością - zdrady zony - dokonuje facet, który staraŁ sie o unieważnienie
        małzeństwa, zeby uświęcic swoj aktualny związek sakramentem.
        • akacjax Re: nie widze naszej wspolnej przyszlosci 17.08.07, 08:42
          Coraz bardziej forum rozbiera zdarzenie na części pierwsze. A zasada jest prosta-jeżeli nie było zgody na seks-to był gwałt-czyli przestępstwo.
          Drugą sprawą jest fakt zwykłej (może nawet jednorazowej) zdrady. Nie ważne dwa dni przed ślubem, czy pięć lat po.

          Oczywiście cała sytuacja może przybierać różne zabarwienie w zależności od okoliczności, jednak fakt zdrady pozostaje(czyż 16-latka mogła zgwałcić dorosłego mężczyznę pozostającego w swobodzie ruchu? chyba, że go podstępnie związała).

          A co do perfidii- kiedyś słyszałam jak pewien pan zwrócił uwagę młodej dziewczynie, że się głośno zachowuje na korytarzu w bloku-a ona na to- spie...bo cię o molestowanie oskarżę...
          Tak więc niech się nad takimi niuansami głowi sąd. Joannie zaś możemy tylko wspólczuć, bo zawalił się misternie budowany świat, ale może to i dla nas znak-że tak trudno poznać człowieka, no i być nieskazitelnie czystym też trudno.
          • joanna9969 Re: nie widze naszej wspolnej przyszlosci 17.08.07, 16:55
            Tak więc niech się nad takimi niuansami głowi sąd. Joannie zaś możemy tylko wsp
            > ólczuć, bo zawalił się misternie budowany świat, ale może to i dla nas znak-że
            > tak trudno poznać człowieka, no i być nieskazitelnie czystym też trudno.

            Tak masz racje jeszcze pare tygodni temu myslalam sobie jakie moje zycie jest
            super , mam codowna rodzine , bardzo dobrze malzenstwo
            , prace,dziecko i w ogole jest super , moze bylo za dobrze i cos
            sie musialo zepsuc a jak juz walnelo to z hukiem .
            Ciesze sie jedynie ze nie bylam w sytuacji ze maz mial podwojne zycie i
            oszukiwal mnie przez dlugi czas bo to by bylo chyba gorsze.
            Fakt zdrady jednak pozostaje i nie wiem czy moge z tym zyc czy bede umiala ,
            boje sie podjac jakakolwiek decyzje i mam wrazenie ze cokolwiek nie zrobie
            bedzie zle.
            • kornikuno Re: nie widze naszej wspolnej przyszlosci 18.08.07, 03:48
              "Ciesze sie jedynie ze nie bylam w sytuacji ze maz mial podwojne
              zycie i oszukiwal mnie przez dlugi czas bo to by bylo chyba gorsze."

              Jezeli taka mysl jest w stanie Ciebie pocieszyc.....no, nie wiem
              co z "dwojga zlego" jest lepsze - swiadomosc bycia z
              kims ,oskarzonym o gwalt...

              "Fakt zdrady jednak pozostaje i nie wiem czy moge z tym zyc czy bede
              umiala ,boje sie podjac jakakolwiek decyzje i mam wrazenie ze
              cokolwiek nie zrobie bedzie zle."

              Joannosmile
              odczekaj, przemysl i poczekaj.....
              Pewnie wiele rzeczy macie sobie do powiedzenia...
              nie zadroszcze!

              • joanna9969 Re: nie widze naszej wspolnej przyszlosci 18.08.07, 05:03
                > Pewnie wiele rzeczy macie sobie do powiedzenia...
                i tu tez lezy problem moj maz zachowuje sie tak jakby nic sie nie stalo(twierdzi
                cytuje 'to jego mechanizm obronny')
                wszyscy mamy dalej grac szczesliwa rodzinke ..
                skupia sie tylko na swoich problemach(oskarzenia)
                i jest zniesmaczony faktem ze ja jakos nie chce dalej grac roli pocieszajacej i
                wspierajacej zony ..
                gderliwa jakas jestem , obcesowa , problemy jakies mam naprawde nie do wytrzymania
                • z_mazur Re: nie widze naszej wspolnej przyszlosci 18.08.07, 08:17
                  joanna9969 napisała:

                  > gderliwa jakas jestem , obcesowa , problemy jakies mam naprawde
                  > nie do wytrzymania

                  Niop, no przecież to okropne... I jak on biedaczek to znosi? Ależ narażasz go na stres... No zła kobieta z Ciebie i tyle. wink

                  Że też on w ogóle jeszcze z Tobą chce być, po tej krzywdzie którą mu teraz wyrządzasz.
                • akacjax Re: nie widze naszej wspolnej przyszlosci 18.08.07, 08:54
                  Myślę, ze bywa i tak, że mężczyźni nie rozumieją(nie dopuszczają do siebie myśli), że zastosowali przemoc. Podobno wiekszość na pytanie-jak rozumieją "nie" kobiety-odpowiada-że jako zachęcenie...
                  To po prostu jest najgorsze. Bo dopóki on nie rozumie swojej winy(a nie słychać argumentów, że to była ich wspólna decyzja!)to jest winny-niezależnie w sumie jak postanowi sąd.
                  Bo wina udowodniona sądowo to jedno, a popełnienie gwałtu-przemoc na drugiej osobie(niezależnie czy sąd to dostrzeże)-o ile taka przemoc była pozostaje winą.

                  Masz Joanno prawo czuć się tak jak się czujesz. Masz prawo zająć się sobą. No i jest to okazja by poznać m. w sytuacjach skrajnych.
                  • z_mazur Re: nie widze naszej wspolnej przyszlosci 18.08.07, 09:04
                    Problemem nie jest dla mnie nawet przemoc, czy gwałt w tym przypadku
                    (przyjmuję, że kwestia jego winy jest dyskusyjna). Dla mnie
                    szokujące jest to, że facet odbył stosunek pozamałżeński, inaczej
                    nazywając sprawę dopuścił się zdrady i zachowuje się tak jakby się
                    nic nie stało.
                    • tricolour Jest wcześniej napisane... 18.08.07, 09:15
                      ... przez Joannę, że płakał, błagał itp.

                      W sumie nie wiem czy można zrobić coś jeszcze poza przeproszeniem, i błaganiem...

                      Na pewno nie jest to zachowanie, "jakby nic sie nie stało".
                      • nangaparbat3 Re: Jest wcześniej napisane... 18.08.07, 09:45
                        Ale wygladało - w opowiadaniu Joanny - tak jakby on płakał i błagał, bo
                        przeraził sie konsekwencji, a nie dlatego, ze czuje sie winny.
                        Zachowuje sie jak male dziecko, nie jak dorosły człowiek.
                        • tricolour Może tak jest... 18.08.07, 09:49
                          ... że facet patrzy tylko na siebie i jeszcze uważa się za pokrzywdzonego (no bo
                          to ona prawie go zgwałciła).

                          • nangaparbat3 Re: Może tak jest... 18.08.07, 13:57
                            tricolour napisał:

                            > ... że facet patrzy tylko na siebie i jeszcze uważa się za pokrzywdzonego (no b
                            > o
                            > to ona prawie go zgwałciła).
                            >
                            Pewnie ze tak własnie jest - w tym problem.
                            • joanna9969 Re: Może tak jest... 18.08.07, 17:09
                              dokladnie tak jest moj maz czuje sie w tym wszystkim glownym
                              i jedynym pokrzywdzonym ..
                              nikt go nie lubi , wszyscy sa przeciwko niemu , caly swiat sie uparl na
                              niego ..
                              i najlepsze pytanie do mnie 'czemu na mnie jestes taka zla ' ????!!!!??
                              i sluchajcie on naprawde nie wie !!
                              no to ja juz nie wiem czy to idiota czy po prosku skonczony skur@%$&
                              • tricolour 10 lat z nim byłaś i nie wiesz? 18.08.07, 17:25
                                tongue_out
                              • movisz Re: Może tak jest... 18.08.07, 19:01
                                Dla niektorych osob najlepsza obrona jest atak. On to wlasnie robi.
                                Nie daj sie zmylic. On dokladnie wie ze to bylo zle po prostu w swoj
                                sposob chce sie ratowac. Takze idiota nie jest a tym drugim @%$&*$#!
                                prawdopodobnie tak.
                                Takie zachowanie wg mnie wskazuje ze to mogl nie byc jedyny
                                przypadek on po prostu jest tak bardzo zly ze to sie teraz wydalo i
                                pokrzyzowalo mu dalsze przyjemne zycie ze idzie calkowicie w zaparte.
                                Pewnie nastepnym etapem bedzie obwinianie wszystkich dookola ze mu
                                ja podlozono.
                                • tricolour Mnie też się wydaje... 18.08.07, 19:06
                                  ... że to notoryczny gwałciciel, który doskonale sie maskował. Według Tarota
                                  jest to jego siedemnasty gwałt...
                                  • movisz Re: Mnie też się wydaje... 18.08.07, 19:20
                                    Ja postawilam zwykla kabale i wyszlo ze 20-ty.
                                    Kta da wiecej?
                                    • tricolour A to sukinsyn! 18.08.07, 19:22
                                      smile)
                                      • movisz a feeeee 18.08.07, 19:53
                                        Myslalam ze nie uzywamy brzydkich slow na tym forum.
                                        Wlasnie najwazniejsze to kontrolowac sie i nie popuszczac wodzy
                                        emociom i popedom a swiat bylby lepszy i mniej byloby ludzi
                                        pokrzywdzonych.
                            • tricolour Nango... 18.08.07, 19:22
                              ... na drugim forum piszesz coś o tzw "zdradzie słabo uzasadnionej". Może w tym
                              przypadku Joanny tez tak było - oboje (mąż i 16-latka) umówili się tylko na seks
                              i nic więcej - może warto tak zrelatywizować zdradę jak na macochach?

                              Mówiąc inaczej: nie można oburzać się na zdradę na jednym forum, a rozumieć ją i
                              akceptować na drugim. No na coś trzeba się zdecydować...
                              • nangaparbat3 ;) 18.08.07, 21:13
                                Wyjąleś sformułowanie uzyte przez mnie ironicznie, skierowane do dziewczyny,
                                ktora pisze, ze jest na zaboj zakochana, etc. W tamtym poscie wcale zdrady nie
                                pochwalam, wręcz przeciwnie. Jejku, ja nawet miałam wrazenie, ze tamten mój post
                                jest w stosunku do autorki za ostry.
                                Za to jest faktem, ze zdrada sama w sobie budzi we mnie mniejszy gniew niz
                                wykorzystanie młodziutkiej, emocjonalnie niedojrzalej, w dodatku bardzo juz
                                kiedyś zranionej dziewczyny.
                                I pisałam o tym w tym tu watku, na tym tu forum.
                                Ergo - czepiasz sie.
                    • akacjax Re: nie widze naszej wspolnej przyszlosci 18.08.07, 09:16
                      Uważam, ze oprócz faktu zdrady równie ważne jest to, ze być może doszło do przemocy. Ponoć kto raz zastosuje przemoc-ma wieksze szanse zastosować ją po raz kolejny.

                      Podejście m. Joanny w chwili obecnej-szantaż, wywieranie presji-też niesie znamiona przemocy psychicznej. Choć można nazwać to zachowaniem w silnych emocjach-dorosły facet powinien umieć emocje kontrolować.
    • nangaparbat3 ledzeppelin 19.08.07, 17:53
      uprzejmie informuję, że zawdzwonilam własnie do Anji z prośbą o wyciecie Twego
      postu - mam nadzieje, ze to zrobi, bo poki co na tym forum takie rzeczy nie
      przechodzą. Szczęśliwie, i oby tak dalej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka