Dodaj do ulubionych

Moje dziecko

20.08.07, 08:44
ma dziś spotkanie z tatą (widziała wczoraj jego kobietę).
Boi się iść na to spotkanie choć tata będzie sam. Boi się nie
dlatego, ze widziała go z kobietą, tylko daltego, że spotykaja się
tak rzadko ( on woli przebywac i wczasować się bez córki)

Powiedziałam ostatnio ex'owi, że córka boi się tych spotkań.

Ostatnie spotkanie zawalił, mieli iśc na Shreka, nie kupił wcześniej
biletów córka nie chciała wcale z nim zostać... nie ma miedzy nimi
żadnej więzi...

zastanawiam się co dalej z tym zrobić..
Obserwuj wątek
    • tricolour Więź należy zbudować... 20.08.07, 08:46
      ... a to nie jest proste ani szybkie.

      Próbować!
      • madii77 Re: Więź należy zbudować... 20.08.07, 08:51
        pewnie ,że nalezy zbudować.
        Tylko jeśli się chcę.
        On uważa ,ze to moja " działka" namawiać córkę na spotkania, itp.
        a on ani nie spotyka sie często, nie wie co lubi, czym się
        interesuję, a o szkole i nauce to nawet nie wspomnę... żadnej
        wiedzy tylko jakieś ogólniki, że jest jego córką
        a wiedza o szkole to tylko spojrzenie w świadectwo na koniec
        roku... to ma byc tata??!!
        • sylwiamich Re: Więź należy zbudować... 20.08.07, 08:56
          Możesz...
          1. Ustalić z mężem byłym że wizytowanie będzie się odbywać na
          terenie dla Twojej córki bezpiecznym...np.w domu lub z Tobą.
          2. Jesli się nie da ustalić...sąd rodzinny.

          Mój mąż jeszcze wtedy przyszedł do odmu i zobaczył syna nad
          ksiązkami.To był luty.Zapytał:
          -mama Ci nowe książeczki kupiła?
          Syn na to:
          -tata...to moje podręczniki do szkoły...
          Smieliśmy się wszyscy, oprócz mężasmile))
    • der1974 Re: Moje dziecko 20.08.07, 08:59
      Dziwny jest ten świat. Ja po ostatnich zajściach z ex, z którą
      porozumienie jest jednak niemożliwe, podjąłem wstępnie decyzję
      przejścia na kontakty sztywne z dziećmi, zajęcia postawy
      konfrontacyjnej w stosunku do ex oraz porzuciłem myśl, że po
      rozstaniu się rodziców może być taki sam stosunek do dzieci jak na
      codzień w rodzinie. Nie może być. Moje sugestie, próby rozmowy o
      dzieciach są notorycznie odrzucane. Nie mam ochoty już dłużej się
      upokarzać, ani być posługaczem ex w opiecie nad dziećmi. Jeśli moja
      relacja z nimi osłabnie, to trudno. Moje życie jest co najmniej
      równie ważne i ja się poświęcać dłużej nie będę. I co więcej
      dochodzę do wniosku, że jest to właściwa postawa. Po półtorarocznych
      staraniach o nawiązanie jak najlepszego kontaktu z dziećmi mam
      nadzieję, że utrzymam poziom relacji, który będzie dla nas (ja-
      dzieci) wystarczający.

      Więc jak czytam takie teksty to już tylko prychnąc mi pozostaje.
      • em120777 Re: Moje dziecko 20.08.07, 09:04
        der - nie załamuj mnie - ja jeszcze ciągle jestem z tym naiwnych, co to wierzą,
        że sprawa da się załatwić jak najlepiej dla dzieciaków, mnie i jeszcze męża ...
        - chociaż ten ostatni zaczyna mnie swym zachowanie denerwować niemożebnie .....
        • z_mazur Re: Moje dziecko 20.08.07, 09:15
          Da się załatwić. Najgorsze że nie wiem za bardzo co radzić w takich
          sytaucjach. W moim przypadku, to po prostu dobrze funkcjonuje jakoś
          tak samo z siebie.

          Przypuszczam, że istotne jest to, że decyzja o rozstaniu należała
          do mojej żony, nie czuje się przeze mnie zraniona, więc nie odbija
          się to na relacjach z dzieckiem, nie ma wojny o wysokość alimentów.
          Dziecko jest już duże, więc nie wymaga stałej opieki i nie ma
          konflitków z tym związanych. Sama dysponuje swoim czasem, więc to
          już z nią dogaduję się w kwestii spotkań i spędzania wspólnie czasu.

          Wychodzi na to, że sposób na dobre relacje związane z opieką nad
          dzieckiem to rozwodzić się w momencie gdy dziecko jest już
          nastoletnie. wink))
          • misbaskerwill No właśnie... 20.08.07, 09:18
            > Wychodzi na to, że sposób na dobre relacje związane z opieką nad
            > dzieckiem to rozwodzić się w momencie gdy dziecko jest już
            > nastoletnie. wink))

            Najprościej, gdy dziecko jest prawie dorosłe, ma własny rozum i trudno nim
            manipulować.
            W przypadku eM, Dera i moim niestety tak dobrze nie jest...
          • misbaskerwill A palma odbija niezależnie od tego... 20.08.07, 09:22
            >Przypuszczam, że istotne jest to, że decyzja o rozstaniu należała
            >do mojej żony, nie czuje się przeze mnie zraniona, więc nie odbija

            Niestety. Nie na moim przykładzie, ale wiem, że "odbija" również tym, którzy
            podejmują decyzję o odejściu, a potem nagle czują się skrzywdzeni.
            A dlaczego nagle czują się skrzywdzeni, to tylko dobry psycholog powiesmile
          • menab Re: Moje dziecko 20.08.07, 09:25
            z_mazur napisał:

            > Wychodzi na to, że sposób na dobre relacje związane z opieką nad
            > dzieckiem to rozwodzić się w momencie gdy dziecko jest już
            > nastoletnie. wink))
            >
            Sposób na dobre relacje związane z opieką nad dzieckiem to rozwodzić
            się z inteligentnym człowiekiem...
            • misbaskerwill Re: Moje dziecko 20.08.07, 09:29
              > Sposób na dobre relacje związane z opieką nad dzieckiem to rozwodzić
              > się z inteligentnym człowiekiem...

              Nieprawda.
              Moja ex jest "niezwykle inteligentna", o czym już pisałem.
              Tylko kocha własną osobę bardziej niż dziecko.
              W tym chyba tkwi szkopuł.
              • menab Re: Moje dziecko 20.08.07, 09:32
                Ale inteligentny człowiek również widzi innych, nie tylko siebie.
                • misbaskerwill akurat... 20.08.07, 09:36
                  menab napisała:

                  > Ale inteligentny człowiek również widzi innych, nie tylko siebie.

                  Czasem widzi, czasem nienawidzi.
                  I zwykle ta nienawiść odbija się rykoszetem w stronę dziecka.
                  Inteligencja emocjonalna z inteligencją "tradycyjną" nie ma nic wspólnego.
                  Mam na to żywy dowód, niestety.
                  • menab Re: akurat... 20.08.07, 09:39
                    Czyli powinno być:
                    Sposób na dobre relacje związane z opieką nad dzieckiem to rozwodzić
                    się z inteligentnym emocjonalnie człowiekiem...
                    • misbaskerwill już lepiej :) n/t 20.08.07, 09:40
          • vertigo5 Re: Moje dziecko 20.08.07, 10:42
            > Wychodzi na to, że sposób na dobre relacje związane z opieką nad
            > dzieckiem to rozwodzić się w momencie gdy dziecko jest już
            > nastoletnie. wink))

            Niekoniecznie, ja się rozwodziłem jak córa miała 5 lat a problemów
            większych w relacjach i komunikacji z nią niem ma żadnych. Co do
            opieki, wakacji, wyjzdów, spotkań to się z exią dogadujemy
            bezproblemowo
      • aron95 Re: Moje dziecko 20.08.07, 09:07
        der
        Utrzymywać kontakty na ile idzie .
        Kiedys dzieci dorosną i sami bedą o sobie stanowić .
        Wtedy zbierzesz to co teraz zasiejesz
      • nangaparbat3 Der 20.08.07, 09:26
        Chcesz ukarać dzieci za postepowanie ich matki.
      • misbaskerwill Der... 20.08.07, 09:27
        >Po półtorarocznych
        >staraniach o nawiązanie jak najlepszego kontaktu z dziećmi mam
        >nadzieję, że utrzymam poziom relacji, który będzie dla nas (ja-
        >dzieci) wystarczający.


        Wierzę, że w Twoim przypadku kontakt z dziećmi będzie o wiele lepszy niż
        "wystarczający". I że jednak nie pozwolisz, by hormonalne fochy exi tak łatwo
        Cię wkurzały wink
    • aron95 Nie Tobie budować jemu kontakty 20.08.07, 09:04
      To on się ma starac i jak sobie kontakty zbuduje takie bedzie miał .

      Mnie to tak wygląda jakby chciał nowej kobiecie pokazac - jaki to on dobry tatuś
    • misbaskerwill Na ile możesz... 20.08.07, 09:09
      ...staraj się pomagać, by jednak istniała jakaś więź między córką a ojcem.
      Spróbuj mu bezpośrednio powiedzieć, że za rzadko się spotykają, że córka byłaby
      szczęśliwa, gdyby....

      Spróbuj doradzić, nie skarcić. Choć raz.
      Może udane spotkanie przełamie impas z obu stron...
      Nie mówię, żebyś się narzucała. Ale zrób to raz dla córki i swojego sumienia w
      przyszłości. Żebyś mogła ewentualnie powiedzieć, że próbowałaś, a niestety,
      tatuś to spieprzył.

      Ja tam jednak chciałbym wierzyć, że tatuś córkę kocha.
      • nangaparbat3 Re: Na ile możesz... 20.08.07, 09:32
        U nas jest dobrze, ale tez nie zawsze tak było.
        Moment przełomowy - powiedzialam mu, ze jest wspaniałym ojcem (ale mimo wszelkie
        powikłania i tak byłam o tym przekonana).

        A jak uwazałam, ze za rzadko sie widzą czy kontaktuja, prosiłam: przyjdź,
        zadzwoń, ona za toba tęskni, potrzebuje ciebie.

        Bo ex - facet naprawdę inteligentny, wrażliwy i kochajacy dziecko - tak jakby
        sobie tego nie uświadamiał sam z siebie.
      • madii77 Re: Na ile mogę... 20.08.07, 09:57
        tak robię, większość spotkań była z mojej inicjatywy, córka nie chcę
        się spotykać, w sobotę przyjechała ze swoich pierwszych kolonii.
        Chciałam aby sobie porozmawiali, on nawet nie wyszedł z taką
        inicjatywą. Odezwał się do córki na koloniach pierwszego i
        ostatniego dnia.
        Przyktro mi jest, że nie zna jej. I to nie jest wynikiem
        rozstania,tylko jeszcze sięga głębiej.
        Pierwsze 3 lata ja i córka mieszkałyśmy w moim mieście rodzinnym , a
        on w Wawie. Przyjeżdzał raz na dwa 3 tygodnie, nie znał to co opieka
        nad dzieckiem, nie potrafił nawet załozyć pampersa swojej wtedy 7
        miesięcznej córce..potem zamieszkaliśmy razem, i zamiast nadrobic to
        co stracił jeszcze bardziej pogłębiał, odrzucał córkę.
        Kiedy się rozstaliśmy córką na ulicy w czasie spotkania wykrzyczała
        mu , że nie bawił się z nią kiedy go o to prosiła, nie miał dla niej
        czasu to ona teraz tak bedzie robic tak jak on ja traktował

        wtedy mnie zatkało...

        mama exa rozwiodła się z jego tatą .
        w prawie w tym samym czasie co my. Obecna kobieta jest dzieckiem
        rozwiedzionych rodziców.. ma to jakis związek??, wpływ??

        była rodzina exa, żyła bez miłości, jak tak można żyć??
        ojj chyba książkę mogłabym napisać
    • der1974 Re: Moje dziecko 20.08.07, 10:45
      Nie zamierzam nikogo karać. Kto moją sytuację zna bardziej
      szczegółowo dokładnie wie jakie sa moje priorytety i dlaczego tak
      się dzieje.

      Ale mogę w dóch słowach jeszcze dodać: dzieci są dla mnie bardzo
      ważne. Z tego względu wielokrotnie próbowałem przekazać ich matce
      sugestie które wydają mi się ważne, prosiłem o realizację ich
      potrzeb, o których mi mówiły (np. mama nie bawi się ze mną, mama nie
      czyta ze mną, mama nie chce obejrzeć ze mną bajki). I teraz i
      wcześniej próbowałem z nią o tym rozmawiać. Bez rezulatatu. Mur,
      złość, traktowanie moich grzecznie wyrażanych próśb, jako zarzutów.
      Jedyna odpowiedź: jestem dobrą matką i nie mam sobie nic do
      zarzucenia.

      Twarda forma, którą przyjąłem to jest jedyna metoda, żeby w
      jakikolwiek sposób komunikat dostał się do tego zamurowanego łba. I
      tylko to mam na myśli mówiąc o konfrontacji.

      Relację jaką ja mam z dziećmi nieskormnie mogę określić, że 90%
      ojców może mi pozazdrościć.

      Uwagi Arona nie komentuję bo jej nie rozumiem. Jak można się
      przypodobać nowej kobiecie osłabiając więzi z własnymi dziećmi? Na
      głowę upadłeś? Gdybym usłyszał taką sugestię od jakiejkolwiek
      kobiety to bym się w tym momencie rozstał.

      Zły jestem, że mimo wielu starań nie mogę dotrzeć do ex ze sprawami
      swoich dzieci. I tyle.
      • madii77 Re: Moje dziecko 20.08.07, 10:53
        każda sytuacja jest inna, każdy w mojej sytuacji zachowałby się
        inaczej...
        ale nie w tym rzecz, Wy jako ojcowie żyliście z dziećmi, bawiliście
        się, uczyliście ich czytać, pisać, opiekowaliście się....
        a Ex tego nie robił... on miał swoja pracę , karierę, wyjazdy,
        imprezy służbowe, szkolenia...
        i tylko to miał, nie zajmowal się dzieckiem więc nie ma co
        odbudowywać, bo nic nie stworzył...

        I to ,że macie teraz poprawne relacje z dziećmi , bądż staracie się
        je polepszyć wynika z bazy jaką mieliście.
        On tej bazy nawet nie ma, zbiera teraz plony co zasiał, sam mi
        ostatnio powiedział,że jesli nie poprawia się relacje z córką
        zaniecha spotkań....

        teraz to tylko zbiera plony w sferze zawodowej....
      • aron95 Re: Moje dziecko 20.08.07, 10:57
        der
        Uwagi Arona nie komentuję bo jej nie rozumiem. Jak można się
        > przypodobać nowej kobiecie osłabiając więzi z własnymi dziećmi? Na
        > głowę upadłeś? Gdybym usłyszał taką sugestię od jakiejkolwiek
        > kobiety to bym się w tym momencie rozstał.
        • madii77 Re: Moje dziecko 20.08.07, 10:59
          wiesz, ja się nie zdziwiłabym takiej argumentacji , tez wzięłam ja
          pod uwagę, że tak ex robi...obym sie myliła.....
        • aron95 Re: Moje dziecko 20.08.07, 10:59
          aron95 napisał:

          > der
          > Uwagi Arona nie komentuję bo jej nie rozumiem. Jak można się
          > > przypodobać nowej kobiecie osłabiając więzi z własnymi dziećmi? Na
          > > głowę upadłeś? Gdybym usłyszał taką sugestię od jakiejkolwiek
          > > kobiety to bym się w tym momencie rozstał.


          Ta uwaga nie do Ciebie była tylko do autorki wątku .
          Jej EX się nagle zainteresował dzieckiem i w tym samym czasie nowa kobieta .
          Dziwne ?
          • madii77 Re: Moje dziecko 20.08.07, 11:01
            to ja jestem autorką tego wątku...

            i wiesz mi ,taka myśl mi przeszła przez głowę.
            a on ją poznał w pracy, i była przyczyną rozpadu mojego małżeństwa..
      • z_mazur Re: Moje dziecko 20.08.07, 11:31
        > Relację jaką ja mam z dziećmi nieskormnie mogę określić, że 90%
        > ojców może mi pozazdrościć.

        Fajnie jest być 10-cio procentowym wyjątkiem. wink

        tongue_out
      • sylwiamich Re: Moje dziecko 20.08.07, 13:42
        Ale mogę w dóch słowach jeszcze dodać: dzieci są dla mnie bardzo
        > ważne. Z tego względu wielokrotnie próbowałem przekazać ich matce
        > sugestie które wydają mi się ważne, prosiłem o realizację ich
        > potrzeb, o których mi mówiły (np. mama nie bawi się ze mną, mama
        nie
        > czyta ze mną, mama nie chce obejrzeć ze mną bajki). I teraz i
        > wcześniej próbowałem z nią o tym rozmawiać. Bez rezulatatu. Mur,
        > złość, traktowanie moich grzecznie wyrażanych próśb, jako
        zarzutów.
        > Jedyna odpowiedź: jestem dobrą matką i nie mam sobie nic do
        > zarzucenia.
        >
        > Twarda forma, którą przyjąłem to jest jedyna metoda, żeby w
        > jakikolwiek sposób komunikat dostał się do tego zamurowanego łba.
        I
        > tylko to mam na myśli mówiąc o konfrontacji.


        Der...gdyby mój były usilował dawaś mi jakieś "sugestie" dotyczace
        potrzeb dziecka to bym się zdziwiła.Ja mu tego tez staram się nie
        robić....chyba że coś zagraża ich bezpieczeństwu i zdrowiu. Ja tez
        nie bawię się z dziećmi, nie ogladam z nimi filmów (no chyba że boje
        sie o stopień brutalności)....zawsze im mówię:
        -Masz Baby Born...(czyli rodzeństwo).
        Ale gotują ze mną, objaśniam im świat, rozmawiam z nimi po nocach,
        odrabiam lekcje, tańczę, wygłupiam się i robię tysiąc innych rzeczy.
        • madii77 Re: Moje dziecko 20.08.07, 20:44
          no i spotkanie się nie odbyło, ex'owi przypomniało się przed
          spotkaniem ,że ma zabieg... oczyszczania organizmu..
          ..po raz kolejny ją zawiódł...


          i jak tu umawiać się z nim??..

          • aron95 Re: Moje dziecko 20.08.07, 20:56
            Prawdopodobnie ma chwilowy napad chęci obejrzenia dziecka .
            Moja Ex jak ją napadło to nawet psa sobie na noc wzieła .
            Przejdzie i za pół roku się powtórzy .

            Albo - jego "nowej" w tym czasie w pobliżu nie było
          • maarcjanna Re: Moje dziecko 20.08.07, 21:04
            .....skąd ja to znam.......
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka