Dodaj do ulubionych

co robić?

27.08.07, 16:17
witam wszystkich,jestem tu poraz pierwszy,chciałabym żeby ktoś mi
poradził co robić.Jestem 1,5 roku po ślubie i czuję że to już dłużej
nie ma sensu.Oddalamy się od siebie,codzienne kłótnie,głupie docinki
z męża strony,już nie daję rady.mamy 1,5 rocznego synka,nie wiem co
robić.Mąż ciągle mówi że ja już go nie interesuję,że obchodzi go
tylko syn,że ja mogę odejść,ale zostawiać syna.To tak boli!jedej
dzień jest dobrze,spokój i miło,a następnego już beznadziejnie,mąż
twierdzi że on może iść z kumplami na piwo,bo ciężko pracuję,a ja
nie bo muszę zająć się dzieckiem.Nie otrzymuję pieniędzy na życie,on
za wszystko płaci,a jak coś potrzebuję to muszę go prosić o każdy
grosz,to poniżające!twierdzi że nic nie robię całymi dniami,że
siedzę i się nudzę,a przecież opieka nad dzieckiem to też jakiś
rodzaj pracy.Ciągle mi dogaduje że ja mogę odejść,że jest tyle
ładnych dziewczyn,często wspomina o jakiejś dziewczynie.nie wiem czy
jest sens ratować ten związek.pomóżcie mi,co robić.
Obserwuj wątek
    • mary171 Re: co robić? 27.08.07, 17:42
      Nie wiem co Ci poradzić. Ale z tego co piszesz to maż wogóle Cię nie
      szanuje. Może zacznij wychodzić sama. Pomalauj sie ubierz i umów z
      koleżankami na miasto. Niech zobaczy, że Ty też potrafisz. Na pewno
      nie mozesz pozwolic się tak traktować. Trzymaj się.
      • jasmin.dor Re: co robić? 27.08.07, 19:05
        Myśłę,że nikt nie odpowie Ci na to pytanie ,czy jest szansa ratowac
        ten związek, sama musisz podjąc decyzje co dalej, czy chcesz trwać w
        tym co jest , czy chcesz coś zmienić ,nie wiem czy rozmawiałaś o tym
        z kimś z rodziny i czy masz na kogo liczyć w razie potrzeby.

        Wiem na pewno ,że jeżeli jest coś nie tak ,to musisz coś z tym
        zrobić, ale co, to juz tylko od Ciebie zależy. Porazmawiaj z
        blizkimi Ci osobami , może jakaś praca , między ludźmi człowek
        zawsze inaczej się czuje i łatwiej jest podjąć jaką kolwiek decyzje
        jak jest się niezależnym finansowo.
        • sbelatka Re: co robić? 27.08.07, 22:44
          zadbac o siebie dziewczyno...

          ja bym z takiego związku zwiewała biegusiem..

          domniemywam, ześ młoda i szansa na to, ze wyniknie z tego Twojego
          małżeństwa cos na jakies dobrych 40 lat - DOBREGO - według mnie jest
          minimalna..

          nie czekaj..
          usamodzielnij sie i
          a potem zobaczysz....

          ja myśle, że zobaczysz drzwi do wolności..
          ale to dopiero potem

          stań na własnych nogach - póki co...
    • sylwiamich Re: co robić? 27.08.07, 22:53
      Moniko...ratowąc można coś gdy chcą obydwie strony.A muszą chcieć
      bardzo.Czy Twój mąż chce?
    • ivone7 Re: co robić? 27.08.07, 23:21
      witaj moniko..
      wspolczuje Ci, czujesz sie ponizona, zaniedbana i niedoceniona..aaa
      i nie szanowana..
      ale to juz kilka razy tutaj padalo i mysle ze kiedys tez Ci sie
      obilo o uszy powiedzenie jesli ty sie sama nie szanujesz nikt cie
      nie uszanuje...
      rozumiem Twoje rozdarcie..poczucie ze zyjesz jak w matni..
      musisz rozpoczac swoje Nowe Zycie malymi krokami..
      1.poszukaj pracy..moze na poczatek na pol etatu
      2.zorganizuj opieke nad dzieckiem
      3.zacznij wychodzic do ludzi, do kolazanek, do znajomych..czy do
      tych ktore poznalas na spacerach z dzieckiem czy dawnych
      przyjaciolek..
      4.jak maz jest w domu..zostaw go z dzieckiem..powiedz ze musisz
      gdzies wyjsc, gdziekolwiek..ciekawe czy po 2 godz tez bedzie uwazal
      ze to takie NIC..
      5.zadbaj o siebie i zacznij SIEBIe lubic i szanowac..
      6.nie pozwol sobie wmowic ze biale jest czarne a czarne..biale..
      7.zagladaj tutaj, pisz jak najwiecej..
      i dopiero jak zaczniesz siebie szanowac..to mozesz zastanowic sie
      czy warto taki zwiazek ratowac..jesli tak, to Ty bedziesz na innej
      pozycji
      wez to pod uwage, zycze powodzenia
      zawalcz najpierw o siebie...a potem ewentualnie o was
      • monika25.3 Re: co robić? 28.08.07, 11:51
        dziękuję Ci bardzo za te słowa,naprawdę od razu lepiej się
        poczułam,widząc że ktoś mnie chociaż terochę rozumie.ciężko jest mi
        w tym związku,ale muszę coś zrobić,coraz miejsze szansze widzę na
        ratowanie tego związku,dzięki
        • turzyca Re: co robić? 28.08.07, 12:07
          zanim zaczniesz zajmowac sie zwiazkiem, zajmij sie soba.
          Rady powyzej sa bardzo bardzo madre. Jak juz zajmiesz sie soba, bedziesz
          niezalezna, bedziesz miala prace, znajomych, odzyskasz atrakcyjnosc, to wtedy
          dopiero podejmij decyzje co robic ze zwiazkiem. Moze okazac sie, ze nic albo
          niewiele, bo maz widzac nagle zmiany przestraszy sie, ze Cie straci i zacznie
          sie starac. A jesli uznasz, ze zwiazek jest nie do naprawienia, to i tak bedziez
          miala duzo lepsza perspektywe niz teraz.
          Zrob sobie plan dzialania i dzialaj! I to juz, od teraz. Gazete do reki i
          obejrzyj ogloszenia. Latwiej teraz znalezc prace niz nawet rok temu.
    • amk79 Re: co robić? 27.08.07, 23:55
      hej monika! witaj w klubie kobiet co poslubily zakompleksione dzieci
      bo nazwac mozna naszych mezow! ja jestem 3 lata po slubie (zaraz 28
      sierpnia jest a juz nie jest moja 3 rocznicacrying) mamy 5 miesieczna
      corke, ze swoim mezem nie mieszkam juz ponad miesiac. u nas poszlo o
      to ze ja powiedzialam ze nie ma bata i wracam do pracy po skonczeniu
      macierzynskiego i wypoczynkowego (i wracam teraz 3 wrzesnia) i wiesz
      co strasznie sie ciesze ze obstalam przy swoim bo on i tak by sobie
      poszedl bo w dupie mial obowiazki w domu i przy dziecku. tez caly
      czas wychodzil (od poczatku czerwca znikal na kazdy weekend s...) a
      mi tez mowil ze on ciezko pracuje a ja siedze poprostu w domu wiec
      czemu jakis tam spraw nie pozalatwiam i wogole mam zapomniec o
      powrocie do pracy bo ja i tak nic nie osiagne! prawda jest taka ze
      go cholernie boli to ze mam wyksztalcenie, zajebista robote i
      znajomych. chcial mnie od tego odizolowac. jak zobaczyl ze sie nie
      dam to stwierdzil ze mamy inna wizje przyszlosci i sie zabral. teraz
      straszy ze sklada pozew do sadu (tak minal juz miesiac i jeszcze nie
      zlozyl). a ja tak sie ciesze ze dla tego du..p..ka nie zrezygnowalam
      ze swoich planow. gdyby nie ci znajomi i praca do ktorej wracam to
      chyba bym sie wykonczyla. jezeli tylko masz rodzine ktora moze ci
      pomoc w opiece nad dzieckiem i w razie czego wspomoc finansowo
      znajdz prace i zajmij sie swoim zyciem i szczesciem, potem zastanow
      sie czy chcesz z nim byc. powodzenia!
      • delika1 Re: co robić? 28.08.07, 09:46
        cześć..wiesz , u mnie też się tak zaczynało..umniejszanie,
        poniżanie, docinki, agresja, teksty w stylu "tyle ładnych
        dziewczyn", jestem tylko dla syna a ty S**** gdzie pieprz rośnie..i
        PO 11 tu latach znalazłam się na tym forum.Rada dla Ciebie
        (niełatwo, ale da się)-zadbac o siebie, uniezależnić się
        emocjonalnie (ja nauczyłam się "słuchać" go jak starego radia),
        okopałam sięsmile, uniezalezniłam, zaczęłam żyć swoim zyciem..Wszystko
        powolutku, stopniowo.Cały czas było ciążko, bo tacy faceci to
        zazwyczaj przemocowcy, ale nabrałam siły by odejśc.On oczywiście
        teraz błaga o powrót, mnagle "kocha" itd.Za późno. Acha, i zgłaszaj
        na policję jakiekolwiek przejawy agresji z jego strony, zbieraj
        dowody,świadków to ważne na przyszlość, wiem,że nie masz glowy do
        tego i sily, ale postaraj się.
      • monika25.3 Re: co robić? 28.08.07, 12:02
        hej,jak czytam to co Cię spotkało,to jakbyS pisała o mnie,on też nie
        chce żebym wróciła do pracy,bo zarobię najniższą krajową i nie
        wystarczy mi na opiekunkę i że i tak do niczego nie dojdę,twierdzi
        że moja praca jest do kitu!wspominałam mu że od czerwca jak skończy
        mi się wychowawczy to wracam do pracy,a on na to że wtedy już nie
        jestem jego żoną!już dawno odeszłabym od niego,alenie mam
        dokąd,rodzice moi mają małe mieszkanie w którym mieszka mój brat z
        żoną i dzieckiem i ja z synkiem już tam się nie zmieścimy,dlatego
        siedzę tu z przymusu,nie mam z kim zostawić synka żeby wracać teraz
        do pracysadtak chciałabym zacząć nowe życie.w czerwcu nasz synek
        kończy 2,5 roku,wtedy chciałam go zapisać do 3 latków,ale mąż mi
        oznajmił że sama będę go zawozić i odbierać z predszkola!skoro mam
        takie głupie pomysły,a po rozwodzie,powiedział że nie płaciłby
        alimentóchociaż bardzo dużo zarabia,ale na czarno,więc nie wiem jak
        dam radę.boję sie podiąc jakąkolwiek decyzję sad
        • turzyca Re: co robić? 30.08.07, 03:09
          Twoj maz nie ma racji. Rynek sie zmienil. Tyle osob wyjechalo na Wyspy ze
          latwiej teraz o prace i place.
          Poza tym nawet jesli Twoja praca bylaby niewiele wyzsza od tego, co trzeba
          zaplacic opiekunce to i tak jest to zysk dla Ciebie - z jednej strony bedziesz
          zdobywac doswiadczenie czyli w przyszlosci bedziesz cenniejszym pracownikiem, z
          drugiej wyjdziesz do ludzi, bedziesz miala inna perspektywe, z trzeciej bedziesz
          placic skladki na emeryture. A dziecku tez przyda sie urozmaicenie. Opiekunka to
          inny czlowiek, nowe doswiadczenia (dobra nianie wspomina sie z sentymentem przez
          cale zycie.)
          Warto isc do pracy. A przedszkolem zainteresuj sie odpowiednio wczesniej, teraz
          znow jest wyz i brak miejsc.

          Alimenty liczy sie od mozliwosci zarobkowania. Sad powinien wziac pod uwage
          wyksztalcenie, zarobki w branzy, a z drugiej strony potrzeby dziecka.
    • benartecom Re: co robić? 29.08.07, 23:07
      Moim zdaniem to proba. Jak rodzi sie dziecko i pojawiają sie nowe
      obowiązki, traci sie niezależność, psychika troche upada ale to
      wszystko zalezy od was, od Ciebie i męża. Ja bym NIE przekraślała
      waszego małżeństwa. Ja też miałam podobny problem gdy moje dziecko
      miało 1-1,5. Ale teraz po 9 latach małżenstwa widze, ze małżenstwo
      to nie tylko radość i przyjemność ale wyrzeczenie, poświęcenie,
      zrozumienie. I przygotuj sie, ze czeka ciebie jeszcze wiele ale
      jeżeli wytrzymacie najgorsze chwile, kryzysy, to bądź pewna ze
      będziecie na zawsze razem. W moim małzenstwie było różnie, była i
      zdrada i kłótnie i przeklęstwa a mimo to po 9 latach dzwonimy do
      siebie i mówimy "kocham cie złotko" a tylko dlatego, że jest
      tolerancja, tolerancja, której nauczyliśmy się dopiero po tych kilku
      latach małżeństwa. I to co piszesz to dokładnie to samo co ja czułam
      i pisałam w swoim pamiętniku po 1,5 roku małżenstwa. Pamiętaj - to
      tylko próba waszego małżeństwa, jeżeli kochaliście się naprawdę to
      waszse małżeństwo sie nie rozpadnie. Ludzie, którzy sie rozwodzą to
      albo są słabi i nie przetrwali tej próby albo nie byli sobie
      przeznaczeni i muszą szukać dalej. Trzymaj się i poddawaj się tak
      łatwosmile
      • benartecom Re: co robić? 29.08.07, 23:08
        miało być NIE poddawaj się tak łatwosmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka