Pytanie czy warto ??

13.10.07, 09:12
Mam pytanie czy warto poświęcać i być nieszczęśliwy w związku dla dziecka.
Jesteśmy 4 lata po ślubie mamy 2 letnia córkę. Od pewnego czasu kłócimy sie
nie rozmawiamy ze sobą wytykamy sobie błędy mam już tego dość kobieta jest
wiecznie nie zadowolona. Gdyby nie było córki nie zastanawiał bym sie i złożył
pozew. Ale nie chce żeby córka wychowywała sie tylko za mama i żeby był
weekendowym ojcem. Bo dla dziecka jest to niezrozumiałe. Próbowaliśmy rozmowy
byliśmy w porani ale nic sie nie zmienia jest źle. chce być szczęśliwy i
szanowany a nie poniżany i bez szacunku w oczach żony i dziecka. Bo jeśli
dziecko widzi że matka nie szanuje męża to nie szadze żeby ono szanowało. Co
mam zrobić ??
    • a.niech.to Re: Pytanie czy warto ?? 13.10.07, 09:15
      Zbudujcie razem program naprawczy. Dopóki ludzie się kłócą, nie jest
      źle, widać mają jeszcze o co i energii im też nie brakuje. Dramat
      zaczyna się wtedy, gdy zapanuje ciiisza.
    • tricolour Warto sprawę doprowadzić do takiego momentu... 13.10.07, 10:28
      ... że już Ci się nie będzie chciało nic. Wtedy bedziesz miał poczucie, że
      zrobiłes wszystko, co mogłeś, a to dobra optyka na przyszłość.

      Jeżeli jesteś poniżany, nieszanowany, to warto bys się zastanowł czy sam siebie
      szanujesz, ustalił granice...
      • a.niech.to Re: Warto sprawę doprowadzić do takiego momentu.. 13.10.07, 12:32
        W sprawie granic generalnie masz rację. Musi istnieć dookreśloność
        co komu wolno, a co kto musi lub powinien - tu miejsce na kompromis,
        dyskusję, slowem negocjacje. Dotyczy to większych spraw, ale i
        małych jak podział prac przy sobotnim sprzątaniu.
      • a.niech.to Re: Warto sprawę doprowadzić do takiego momentu.. 13.10.07, 12:47
        Gdybyś chciał pogadać o godności, honorze i takich tam innych,
        przejdź na drogę mailową. Tu by mnie zlinczowano, a zatem nie
        ogłoszę moich poglądów publiczenie. Jedno Ci klepnę, sprawa ma się
        trochę jak z egoizmem.
        • ivone7 Re: Warto sprawę doprowadzić do takiego momentu.. 13.10.07, 12:50
          mysle, ze nikt by cie nie zlinczowal...a mysle, ze o godnosci kazdy
          tu ma cos do powiedzenia...
          • a.niech.to Re: Warto sprawę doprowadzić do takiego momentu.. 13.10.07, 13:12
            Naturalnie każdy ma na ten temat wyrobionw zdanie. Nastolatki jak na
            razie nie piszą na tym Forum.
          • a.niech.to Re: Warto sprawę doprowadzić do takiego momentu.. 13.10.07, 13:22
            Może rozwiniesz temat?
    • chalsia Re: Pytanie czy warto ?? 13.10.07, 13:31
      > weekendowym ojcem. Bo dla dziecka jest to niezrozumiałe.
      Próbowaliśmy rozmowy
      > byliśmy w porani ale nic sie nie zmienia jest źle.

      jesli byliście w poradni raz, to nic dziwnego, że się nic nie
      zmienia.
      W sytuacji takiej jak Twoja potrzebna jest terapia małżeńska i to
      trwa co najmniej kilka miesięcy. I dopiero wtedy mozna stwierdzić,
      czy cos to dało i co.
    • a.niech.to Tri, Ivone 13.10.07, 13:49
      Może by tak jednak o wzmiankowanej godności.Rozumiem, że oznacza
      ona wyniosłe milczenie wobec miałkości intelektualno-duchowej
      przeciwnika-adwersarza. Zostaje jeszcze duma, starsza siostra
      pierwszej. Po mojemu to skarb największy, który należy strzec, aby
      ktoś nie gwizdnął ... na nosie. Bo co wtedy? Zostaje sie z dumą i
      godnością, dalej się pielęgnuje najwyższe wartości. Cóż, bywa i tak.
      Jestem wolnym człowiekiem.
      • tricolour Chcesz o godności? 13.10.07, 16:53
        Tu znów będą różne zdania. Wyniosłe milczenie... raczej nie - jakoś razi mnie ta
        "wyniosłość". Prędzej milczenie, które bierze się ze zrozumienia...

        Zasady, konsekwencja, własne (i widoczne dla innych) terytorium, asertywność,
        otwartość, chęć pomocy - godnośc to skomplikowana struktura.
        • ladyhawke12 hmmm 13.10.07, 19:32
          Ja mam pytanko, tylko jedno o twój nick. Jeśli on oddaje twoje podejscie "podrywacz", to sie nie dziwie, że sie klocicie.
          • a.niech.to Re: hmmm 13.10.07, 22:20
            Chciałabym mieć przy sobie wiecznego podrywacza. A Ty nie?
            • sylwiamich Re: hmmm 13.10.07, 22:23
              Mi słowo wieczność zawsze zajeżdżało trupem...
              • a.niech.to Re: hmmm 14.10.07, 07:29
                Mnie dobrze się kojarzy, a to ze wględu na moje wyznanie.
                • ladyhawke12 Re: hmmm 14.10.07, 11:59
                  Nie lubie podrywaczy, są zwykle strasznie prostaccy, Ma żone w domu córeczkę, a nick podrywacz, jak takiego ocenic, i dziwi sie,że zona nie toleruje tego.Ty chciałabys, aby facet który jest z toba, podrywał na prawo i lewo, i codziennie był z inna, pozniej do ciebie wracał, i dziwił się o co ci chodzi.
                  • a.niech.to Re: hmmm 14.10.07, 12:28
                    Chciałabym mieć wyłączność na podrywacza.
                    • ladyhawke12 Re: hmmm 14.10.07, 15:35
                      Na takiego nigdy nie ma wyłaczności.
                      • a.niech.to Re: hmmm 14.10.07, 16:41
                        Jak się dobrze obrócić, może by i wypaliło.
                        • ladyhawke12 Re: hmmm 14.10.07, 19:40
                          Wątpie, taki podrywacz zawsze nim bedzie, znam paru takich.
                          • a.niech.to Re: hmmm 14.10.07, 20:01
                            Masz farta.
        • nangaparbat3 Tri!!! 13.10.07, 20:08
          tricolour napisał:

          > Tu znów będą różne zdania. Wyniosłe milczenie... raczej nie - jakoś razi mnie t
          > a
          > "wyniosłość". Prędzej milczenie, które bierze się ze zrozumienia...
          >
          > Zasady, konsekwencja, własne (i widoczne dla innych) terytorium, asertywność,
          > otwartość, chęć pomocy - godnośc to skomplikowana struktura.

          To Ty???????
          Chyle czoła. Serio.
          • a.niech.to Re: Tri!!! 13.10.07, 22:22
            Mnie po wspólnym klęczeniu już nic nie zadziwi. Nawet niechęć do
            przybicia klęczenia nie przebiła. Swoją drogą zaczęłam kumać, co ona
            w nim widzi.
            • nangaparbat3 Re: Tri!!! 14.10.07, 00:56
              Aniechto, z kim Ty klęczałaś???????????????/////
              • a.niech.to Re: Tri!!! 14.10.07, 07:31
                Sama, kuźwa, sama! I pewnie mi tak przyjdzie do us..anej śmierci.
                Chociaż nie powiem, żebym nad tym zagadnieniem nie kręciła głową.
                • sylwiamich Re: Tri!!! 14.10.07, 08:51
                  A.niech.to ...złą częścią ciała kręcisz...facetów na to nie
                  weżmiesz...jest to drugorzędowa cecha pożadana...tylko
                  drugorzędowawink))
                  • a.niech.to Re: Tri!!! 14.10.07, 09:16
                    Nie cisnę się do pierwszego. Uwierz na słowo.
                    A zresztą niech Ci będzie...To tak jak z anonsem na Randkach.
                    Zakładasz, że ma odpowieć taki a taki, więc pod niego piszesz. D..ę
                    ma każda, głowę niekoniecznie. Nie mogę łapać na d.ę, bo nie szukam
                    kutasa.
                    • sylwiamich Re: Tri!!! 14.10.07, 09:29
                      a.niech.to napisała:

                      > Nie cisnę się do pierwszego. Uwierz na słowo.
                      > A zresztą niech Ci będzie...To tak jak z anonsem na Randkach.
                      > Zakładasz, że ma odpowieć taki a taki, więc pod niego piszesz.
                      D..ę
                      > ma każda, głowę niekoniecznie. Nie mogę łapać na d.ę, bo nie
                      szukam
                      > kutasa.

                      To wejdż forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=15128
                      Dobry ku...s bardzo cementuje związek.Jeśli doopa ciepła.
                      • ogrodnik69 Re: Tri!!! 14.10.07, 10:04
                        smile)jeśli dupa zaciepła to nadmiar inżynierów od budownictwa i
                        cement jakos tak niewiąże
                        • sylwiamich Re: Tri!!! 14.10.07, 10:12
                          la kaśdego normalność ma różne granice.Dla miłośników sado-macho
                          zparowanych szczęśliwie inne, dla białych małżeństw inne.
                          A teorie cementowo-inżynieryjne nie spędzają snu z powiek dyrektorom
                          firm budowlanych i właścicielom cementowni.Ci ogarniają lepiejsmile)))
                          • ogrodnik69 Re: Tri!!! 14.10.07, 10:26
                            No tak,pewnie sie znajdą nawet tacy dla których nie ma
                            granic,np.,,Lekarze bez granic"wink)A czy budowlańcy to ,,betony"?A
                            może nie śnią?A może-znów to może-już faktycznie ogarniają lepiej i
                            teraz pchają sie do Chin?smile)Fakt że cement robi się z popiołu i
                            czasem wychodzi jego nadmiar przy katastrofie nie ma tu pewnie
                            znaczenia-życiesmile)
                            • sylwiamich Re: Tri!!! 14.10.07, 10:33
                              ogrodnik69 napisał:

                              > No tak,pewnie sie znajdą nawet tacy dla których nie ma
                              > granic,np.,,Lekarze bez granic"wink)A czy budowlańcy to ,,betony"?A
                              > może nie śnią?A może-znów to może-już faktycznie ogarniają lepiej
                              i
                              > teraz pchają sie do Chin?smile)Fakt że cement robi się z popiołu i
                              > czasem wychodzi jego nadmiar przy katastrofie nie ma tu pewnie
                              > znaczenia-życiesmile)


                              Jedni się pchają do Chin...a inni odjeżdżaja od tematu i chyba
                              rzeczywistości.Halooo!!!!Tu ziemia!!!!
                              • ogrodnik69 Re: Tri!!! 14.10.07, 10:35
                                a jeszcze inni nierozumieja-lub niechcą-co ktos im chce powiedziećsmile)
                                • sylwiamich Re: Tri!!! 14.10.07, 10:41
                                  ogrodnik69 napisał:

                                  > a jeszcze inni nierozumieja-lub niechcą-co ktos im chce
                                  powiedziećsmile)

                                  To niech nie chce, tylko mówi....bo frustracja gotowa.I jeszcze
                                  sobie jakieś niezrozumienie do tej frustracji dołożysmile)
                                  • ogrodnik69 Re: Tri!!! 14.10.07, 10:49
                                    No ja mówiłem o sobie mówiąc -nie rozumieją.Widac nie tylko ja tak
                                    myslesmile)
                                  • a.niech.to Re: Tri!!! 14.10.07, 13:00
                                    Przekaz wtedy spełnia swoją funkcję, gdy odbiorca rozumie nadawcę.
                                    BRAWO, Sylvio!
                              • sylwiamich Re: Tri!!! 14.10.07, 10:39
                                Poza tym istnieje pewna zależność.1 budowlaniec na 1 betoniarkę, 1
                                inzynier na kilka betoniarek, 1 prezes na wszystkie betoniarki.
                                I teraz ciąg dalszy betoniarkowej teorii.Najgorzej jak budowlaniec
                                dostanie do użytkowania wszystkie betoniarki.Używa jednej...reszta
                                się frustruje.Albo jak prezes dostanie 1 betoniarkę...ssa prezesa
                                niemoznośc wykorzystania mocy przerobowych okrótnie.A naj, naj,
                                najgorzej jak budowlaniec śni że jest prezesem i winy upatruje w
                                betoniarkachsmile))))
                                • ogrodnik69 Re: Tri!!! 14.10.07, 10:46
                                  ciezko ogarnąć kilka betoniarek,fakt.jeszcze gorzej o nich
                                  śnic.pewnie dobry majster zapanuje nad chaosem budowlanym-pod
                                  warunkiem że mu z budowy obok w nocy niepodpieprzą czegoś-
                                  betoniarki?smile)a co do prezesa-ten sie nie martwi betoniarkami,ma
                                  najprawdziwsze Steyery-agregaty do podawania betonusmile)
                                  • sylwiamich Re: Tri!!! 14.10.07, 11:07
                                    Steyer-no właśnie myślałam że coś takiego istnieje.Bo chodziło mi
                                    raczej o moc przerobową i jakość niż ilośćsmile))
                              • a.niech.to Re: Tri!!! 14.10.07, 12:57
                                sylwiamich napisała:

                                > Jedni się pchają do Chin...a inni odjeżdżaja od tematu i chyba
                                > rzeczywistości.Halooo!!!!Tu ziemia!!!!
                                Więc proszę nie zaczynać od dupy strony.
                  • tricolour Chcecie facecików podrywać na dupkę? 14.10.07, 13:03
                    Da się, ale to za mało...
                    • chalsia Na co za mało? 14.10.07, 13:31
                      jak w temacie smile
                      • a.niech.to Re: Na co za mało? 14.10.07, 13:34
                        W zasadzie na wszystko.
                      • tricolour Za mało żeby zostali... 14.10.07, 14:25
                        ... po skorzystaniu z dupki.
                        • a.niech.to Re: Za mało żeby zostali... 14.10.07, 14:45
                          Trza się spiąć i wrobić w dziecko.
                          • tricolour Zostawią i dziecko... 14.10.07, 14:53
                            ... na co komu niekochana kobieta z dzieckiem, na dodatek?
                            • a.niech.to Re: Zostawią i dziecko... 14.10.07, 15:19
                              Garb albo i dwa garby, cholera!
                        • sylwiamich Re: Za mało żeby zostali... 14.10.07, 18:25
                          tricolour napisał:

                          > ... po skorzystaniu z dupki.


                          A kto mówi zeby mieli zostać?Jak można mieć bez opieraniawink))
                          • sylwiamich Re: Za mało żeby zostali... 14.10.07, 18:30
                            A swoją drogą skąd założenie że dupka wyklucza inetelekt?Nigdy nie
                            podejrzewałabym mężczyzn że dupka tak im zasłania widnokrąg że
                            reszty nie widząwink))
                            • tricolour Wcale nie wyklucza... 14.10.07, 21:38
                              ... ale za wczesnie dana zniechęca do dalszej eksploracji, podczas której można
                              by się natknąć i na intelekt.
                              • sylwiamich Re: Wcale nie wyklucza... 14.10.07, 22:11
                                tricolour napisał:

                                > ... ale za wczesnie dana zniechęca do dalszej eksploracji, podczas
                                której można
                                > by się natknąć i na intelekt.

                                A na ten temat mam swoją teorię.Jeśli nastawiony ktoś tylko na
                                zdobycie szczytu...szczyt go zadowoli....gór nie zauważy...
                                • tricolour Teoria dobra... 14.10.07, 22:19
                                  ... ale nie w przypadku gór wielkości krawężnika...

                                  tongue_out
                                  • sylwiamich Re: Teoria dobra... 14.10.07, 22:28
                                    Tak szczerze mówiąc to nie wiem o czym my dyskutujemy...dyskusja dla
                                    dyskusji raczej.Bo ludzie szanujący innych szanują ich zawsze.Jesli
                                    lądujesz z kimś w łóżku to obydwoje jesteście dostępni...więc
                                    oceniać nie ma kogo.Prawda?
                                    • tricolour Nieprawda. 14.10.07, 22:31
                                      Nie zgadzam się, że "Jesli lądujesz z kimś w łóżku to obydwoje jesteście
                                      dostępni...więc oceniać nie ma kogo" - moim zdaniem oceniać moge obie strony:
                                      siebie i ją.

                                      Jeśli w tym łóżku lądujemy "za wcześnie", to ocena jest negatywna, a objawia się
                                      porannym wstrętem na widok w lustrze.
                                      • sylwiamich Re: Nieprawda. 14.10.07, 22:34
                                        tricolour napisał:

                                        > Nie zgadzam się, że "Jesli lądujesz z kimś w łóżku to obydwoje
                                        jesteście
                                        > dostępni...więc oceniać nie ma kogo" - moim zdaniem oceniać moge
                                        obie strony:
                                        > siebie i ją.
                                        >
                                        > Jeśli w tym łóżku lądujemy "za wcześnie", to ocena jest negatywna,
                                        a objawia si
                                        > ę
                                        > porannym wstrętem na widok w lustrze.

                                        A...dalej to juz przeniesienie...jestem zły na siebie...więc zły na
                                        Ciebie.Zniknij z mego życia...nie interesuje mnie kim jesteś?
                                        • tricolour Masz rację. 14.10.07, 22:53
                                          Na takim etapie znajomosci nie mam żadnych obowiązków, niczego ode mnie nie
                                          można oczekiwać. Mogę - de facto - zrobić, co chcę. Mogę wyjść.
                                          • sylwiamich Re: Masz rację. 14.10.07, 22:58
                                            Jesooo...to obrzydliwe...
                                            • tricolour Nie - obrzydliwe jest pójście do łóżka... 14.10.07, 22:59
                                              ... z byle kim.
                                              • sylwiamich Re: Nie - obrzydliwe jest pójście do łóżka... 14.10.07, 23:06
                                                Tri...kończę dyskusję.Odwracam się plecami i odchodzę zniesmaczona
                                                Tobą.
                                                • tricolour A dlaczego? 14.10.07, 23:09
                                                  Co Cię zniesmaczyło?

                                                  Przyznam, że pierwszy raz na tym forum (od ponad trzech lat) ktoś mi takie
                                                  rzeczy pisze... że teoretyczna dyskusja spowodowała, że ktos jest MNĄ
                                                  zniesmaczony... dziwne jakieś.
                                                  • nangaparbat3 Sylwia milczy, to sie znów wtrącę 15.10.07, 00:00
                                                    tricolour napisał:

                                                    > Co Cię zniesmaczyło?
                                                    >
                                                    > Przyznam, że pierwszy raz na tym forum (od ponad trzech lat) ktoś mi takie
                                                    > rzeczy pisze... że teoretyczna dyskusja spowodowała, że ktos jest MNĄ
                                                    > zniesmaczony... dziwne jakieś.

                                                    Mnie tez zniesmaczyło - pomysł oceniania osoby, z ktora jest sie w lożku.
                                                    Ocenianie wyklucza zaufanie, otwartość, poczucie bezpieczeństwa. Ocenianie
                                                    zabija seks. Jesli cokolwiek mogę ocenić, to jedynie własne odczucia - nie jest
                                                    mi dobrze, wiec mogę wyjść. Ładnie sie pożegnać jeszcze.
                                                  • tricolour Nie mówimy o pójsciu do łóżka... 15.10.07, 00:04
                                                    ... mówimy o pójsciu do łóżka za wcześnie, co wzięło się z pomysłu, że można
                                                    poderwac faceta na dupkę i tylko o sam seks chodzi, a nie o faceta.

                                                    Czy w takim sensie można mówić o otwartości, zaufaniu i poczuciu bezpieczeństwa?
                                                  • nangaparbat3 Re: Nie mówimy o pójsciu do łóżka... 15.10.07, 00:10
                                                    Na tym ja juz sie nie znam.
                                                  • a.niech.to Re: Nie mówimy o pójsciu do łóżka... 15.10.07, 07:38
                                                    Ludzie chodzą do łóżka na sportowo i jeśli im to odpowiada, z Bogiem
                                                    sprawa. To kwestia wyboru: z kim i jak.
                                                  • sylwiamich Re: Nie mówimy o pójsciu do łóżka... 15.10.07, 07:52
                                                    a.niech.to napisała:

                                                    > Ludzie chodzą do łóżka na sportowo i jeśli im to odpowiada, z
                                                    Bogiem
                                                    > sprawa. To kwestia wyboru: z kim i jak.

                                                    A co to znaczy?Uprawianie sportu jest regularne i przynosi zdrowie i
                                                    przyjemność.Czyli chyba dobrze?
                                                  • a.niech.to Re: Nie mówimy o pójsciu do łóżka... 15.10.07, 08:03
                                                    sylwiamich napisała:

                                                    > a.niech.to napisała:
                                                    >
                                                    > > Ludzie chodzą do łóżka na sportowo i jeśli im to odpowiada, z
                                                    > Bogiem
                                                    > > sprawa. To kwestia wyboru: z kim i jak.
                                                    >
                                                    > A co to znaczy?Uprawianie sportu jest regularne i przynosi zdrowie
                                                    i
                                                    > przyjemność.Czyli chyba dobrze?
                                                    Nie oceniam innych. Mają prawo wyboru tak jak i ja. Nie wiem, czy
                                                    liczą się z konsekwencjami i czy je w ogóle znają. Jeśli nikogo nie
                                                    krzywdzą oprócz siebie, z Bogiem sprawa. Wolno się nawet powiesić.
                                                  • sylwiamich Re: Nie mówimy o pójsciu do łóżka... 15.10.07, 08:05
                                                    > Nie oceniam innych. Mają prawo wyboru tak jak i ja. Nie wiem, czy
                                                    > liczą się z konsekwencjami i czy je w ogóle znają. Jeśli nikogo
                                                    nie
                                                    > krzywdzą oprócz siebie, z Bogiem sprawa. Wolno się nawet powiesić.

                                                    Ależ oceniasz...nie zajmując się tym.
                                                  • sylwiamich Re: Nie mówimy o pójsciu do łóżka... 15.10.07, 08:08
                                                    Dla mnie seks jest na tyle ważną stroną życia, że życia bez seksu
                                                    sobie nie wyobrażam.No chyba że w wyniku jakiś szczególnych
                                                    okoliczności.Ale nie na tyle ważną, zeby na jego podstawie
                                                    przekreslić człowieka.
                                                  • a.niech.to Re: Nie mówimy o pójsciu do łóżka... 15.10.07, 08:43
                                                    Jest tak wiele możliwości, że zawsze coś można wybrać, aby udany sex
                                                    mialy obydwie strony. Myślę, że to kwestia motywacji, cierpliwości,
                                                    zaufania, a po trosze odwagi.
                                                  • a.niech.to Re: Nie mówimy o pójsciu do łóżka... 15.10.07, 08:10
                                                    sylwiamich napisała:

                                                    > > Nie oceniam innych. Mają prawo wyboru tak jak i ja. Nie wiem,
                                                    czy
                                                    > > liczą się z konsekwencjami i czy je w ogóle znają. Jeśli nikogo
                                                    > nie
                                                    > > krzywdzą oprócz siebie, z Bogiem sprawa. Wolno się nawet
                                                    powiesić.
                                                    >
                                                    > Ależ oceniasz...nie zajmując się tym.
                                                    Są setki spraw, które mnie nie dotyczą i nie interesują z różnych
                                                    powodów. Nie kwapię się do ocen tego, na czym się nie znam.
                                                    Hmm...przynajmniej się staram hamować. Myślę, że dość skutecznie.
                                                  • sylwiamich Re: Nie mówimy o pójsciu do łóżka... 15.10.07, 08:13
                                                    To taki dośc wyświechtany slogan...stawiający nas na wyższej (?)
                                                    pozycji.Nie oceniam...bla,bla.Każdy ocenia.To moje, to nie moje.
                                                  • a.niech.to Re: Nie mówimy o pójsciu do łóżka... 15.10.07, 08:45
                                                    sylwiamich napisała:

                                                    "Nas" nie wiem, o kim mówisz.
                                                  • a.niech.to Re: A dlaczego? 15.10.07, 07:36
                                                    Sądzę, że Sylvia wyraziła się nieprecyzyjnie. Zapewne chodziło jej o
                                                    zniesmaczenie jakimś konkretnym zachowaniem Tri, lecz nie jego
                                                    osobą.Beziednie popadła w zbytnie uogólnienie.
                                                  • sylwiamich Re: A dlaczego? 15.10.07, 07:57
                                                    a.niech.to napisała:

                                                    > Sądzę, że Sylvia wyraziła się nieprecyzyjnie. Zapewne chodziło jej
                                                    o
                                                    > zniesmaczenie jakimś konkretnym zachowaniem Tri, lecz nie jego
                                                    > osobą.Beziednie popadła w zbytnie uogólnienie.

                                                    No raczej nie.Nie jestem święta.Na podstawie jego wypowiedzi
                                                    wysnułam pewien wniosek dotyczący jego w ogóle.Mogłam napisać tak
                                                    jhak Ty...s...laj.Ale wolałam odejść.Nie znaczy to że Tri jest dla
                                                    mnie skreślony, że jestem na niego obrażona czy cokolwiek takiego.Po
                                                    prostu uklułó mi się na jego temat zalązek opinii.I tyle.I kto mi
                                                    zabroni?smile))
                                                  • tricolour Ty masz w ogóle jakieś zdanie? 15.10.07, 08:32
                                                    Takie konkretne i na czyms oparte?

                                                    Bo odnoszę wrażenie, że u Ciebie wszystko da sie zrelatywizować i dopasowac do
                                                    aktualnych potrzeb. To tak jak z tymi granicami, które wyznaczasz, ale które
                                                    można przekraczać do woli...
                                                  • sylwiamich Re: Ty masz w ogóle jakieś zdanie? 15.10.07, 08:41
                                                    tricolour napisał:

                                                    > Takie konkretne i na czyms oparte?
                                                    >
                                                    > Bo odnoszę wrażenie, że u Ciebie wszystko da sie zrelatywizować i
                                                    dopasowac do
                                                    > aktualnych potrzeb. To tak jak z tymi granicami, które wyznaczasz,
                                                    ale które
                                                    > można przekraczać do woli...

                                                    Chcesz ze mną porozmawiać czyt popyskować?
                                                  • tricolour Porozmawiać. 15.10.07, 08:46
                                                    Ale do rozmowy muszą być argumenty. Jeśli strony mają różna zdania, to nie może
                                                    byc tak, że ja zdanie mam, a Ty je sobie komentujesz, jak Ci w danym momencie
                                                    wygodniej.

                                                    Zupełnie nie wiem, co mam w rozmowie zrobić z "inteligentnym" pomysłem, że skoro
                                                    ktos tam uprawia seks na sportowo, to chyba dobrze, bo sport to zdrowie.
                                                  • a.niech.to Re: Porozmawiać. 15.10.07, 08:55
                                                    tricolour napisał:

                                                    > Zupełnie nie wiem, co mam w rozmowie zrobić z "inteligentnym"
                                                    pomysłem, że skor
                                                    > o
                                                    > ktos tam uprawia seks na sportowo, to chyba dobrze, bo sport to
                                                    zdrowie.
                                                    Już Ci odpowiedziałam przez pomylkę w niewłaściwym miejscu.
                                                  • sylwiamich Re: Porozmawiać. 15.10.07, 08:57
                                                    tricolour napisał:

                                                    > Ale do rozmowy muszą być argumenty. Jeśli strony mają różna
                                                    zdania, to nie może
                                                    > byc tak, że ja zdanie mam, a Ty je sobie komentujesz, jak Ci w
                                                    danym momencie
                                                    > wygodniej.
                                                    >
                                                    > Zupełnie nie wiem, co mam w rozmowie zrobić z "inteligentnym"
                                                    pomysłem, że skor
                                                    > o
                                                    > ktos tam uprawia seks na sportowo, to chyba dobrze, bo sport to
                                                    zdrowie

                                                    Bo razi mnie to określenie.I tylko tyle.Po co chodzi się z kimś do
                                                    łózka?Rozładowanie napięcia seksualnego?MOżna samemu.Większośc osób
                                                    powie...to nie to samo.A czemu? Bo seks z innym cżłowiekiem to
                                                    bliskość, emocje, intymność.I w momencie gdy wspólnie decydujemy się
                                                    na pójście tam...oddajemy siebie sobie, obnażmy się przed sobą.I
                                                    gdybym na swojej drodze spotkała człowiek który rano rzuciłby mi
                                                    taki tekst jak Ty sugerujesz lub miąłby schiza że "dał się uwieść" i
                                                    z podkulonym ogonem uciekł to jest obrzydliwe.Bo uciec trzebaby było
                                                    od siebie...jesli cos wbrew sobie zrobiłeś.Bo ja w tym czasie
                                                    mogłabym dac Ci wszystko co mam najlepsze.
                                                  • tricolour Albo rybka albo akwarium. 15.10.07, 09:01
                                                    To jak ten post ma się do pomysłu, że można poderwać naceta na dupkę, ale po co
                                                    ma zostawać na dłużej?

                                                    "Bo seks z innym cżłowiekiem to bliskość, emocje, intymność" - uważasz, że mozna
                                                    mówić o bliskości gdy facet ma być na krótko?
                                                  • sylwiamich Re: Albo rybka albo akwarium. 15.10.07, 09:12
                                                    tricolour napisał:

                                                    > To jak ten post ma się do pomysłu, że można poderwać naceta na
                                                    dupkę, ale po co
                                                    > ma zostawać na dłużej?
                                                    >
                                                    > "Bo seks z innym cżłowiekiem to bliskość, emocje, intymność" -
                                                    uważasz, że mozn
                                                    > a
                                                    > mówić o bliskości gdy facet ma być na krótko?

                                                    Bo ja czasmi żartuję sobie pisząc o seksie...a Ty zawsze na
                                                    poważnie.A na co się podrywa faceta do cholery?Czy kobieta nie musi
                                                    być dla Ciebie atrakcyjna?...cokolwiek to dla Ciebie znaczy?
                                                    Czy nier musi Cie zachwicić jej uśmiech, spojrzenie czy cokolwiek
                                                    innego?
                                                    Nie mozna nigdy założyć czy ktoś będzie na krótko, na długo czy
                                                    jakkolwiek inaczej.
                                                    Przypomniała mi sie historia ze studiów.Koleżanka bardzo negatywnie
                                                    oceniałą osoby chodzące do łózka "szybko".Sama tez to kiedyś
                                                    zrobiła.Ale ona była lepsza...bo jej się wydawało że go kocha.
                                                    To prawda...seks z miłoscią jest zajebisty.
                                                    Tyle że w moim przypadku, i w przypadkach wielu osób jest tak że
                                                    miłosc jest, w łóżku do dupy i syf sam sie produkuje.Powtórzę.S\eks
                                                    jest dla mnie na tyle ważny że bez niego sobie życia nie
                                                    wyobrażam.Dlatego wolę najpierw spróbować chyba czy ten poziom jest
                                                    oki.Bo miłosć mi potem ślepia zasnuje i znowu się przejadę
                                                  • tricolour I tu sie poważnie różnimy.... 15.10.07, 09:24
                                                    ... bo dla mnie nie ma takiej RZECZY bez której bym sobie życia nie wyobrażał.
                                                  • sylwiamich Re: I tu sie poważnie różnimy.... 15.10.07, 09:28
                                                    tricolour napisał:

                                                    > ... bo dla mnie nie ma takiej RZECZY bez której bym sobie życia
                                                    nie wyobrażał.

                                                    Bo może nie wiesz o czym piszę.A znam tą sprawę od drugiej
                                                    strony.Jest takie forum gdzie ludzie opisują jak umieraja ich
                                                    związki bo brakuje w nich REGULARNEGO seksu, dobrego seksu,
                                                    jakiegokolwiek seksu.Jesli nie byłeś w takiej sytuacji masz prawo
                                                    myslęć że nie ma takiej RZECZY bez której bym sobie życia nie
                                                    wyobrażał. Ale nie możesz być pewny czy Twój odbiór sytuacji
                                                    zupełnie by się nie zmienił gdybys był w takiej sytuacji...prawda?
                                                  • a.niech.to Re: Porozmawiać. 15.10.07, 09:06
                                                    sylwiamich napisała:

                                                    > I
                                                    > gdybym na swojej drodze spotkała człowiek który rano rzuciłby mi
                                                    > taki tekst jak Ty sugerujesz lub miąłby schiza że "dał się uwieść"
                                                    i
                                                    > z podkulonym ogonem uciekł to jest obrzydliwe.Bo uciec trzebaby
                                                    było
                                                    > od siebie...jesli cos wbrew sobie zrobiłeś.Bo ja w tym czasie
                                                    > mogłabym dac Ci wszystko co mam najlepsze.
                                                    Sywio, piszesz o wyłudzeniu, a to już ma jednoznczną kwalifikację
                                                    jako draństwo. Moja psiapsiółka z młodości przeżyła ciekawą
                                                    sytuację. Zakochała się w facecie, a ten nie chciał
                                                    jej "wykorzystać". Umiał to nawet powiedzieć. Miał klasę, nie?
                                                  • sylwiamich Re: Porozmawiać. 15.10.07, 09:18
                                                    a.niech.to napisała:
                                                    > Sywio, piszesz o wyłudzeniu, a to już ma jednoznczną kwalifikację
                                                    > jako draństwo.

                                                    O matko...wyłudzenie....smile))))
                                                    Nie mówiłam o wyłudzeniu.Mówiłam o zrzucanie na innych swoich
                                                    frustracji związanych ze zbyt wczesnym pójściem z kimś do łózka.Żle
                                                    gdy głowa i dupa myslą co innego
                                                  • a.niech.to Re: Ty masz w ogóle jakieś zdanie? 15.10.07, 08:53
                                                    Nie brakuje mi zdań prawie na każdy temat, jak zechciałeś zauważyć.
                                                    Nie wiem dokładnie, o co pytasz. Jeśli o sex, to odpowiem, że jestem
                                                    staroświecką osobą i odpowiada mi, gdy związany jest z uczuciem.
                                                    Mówię tak na podstawie sojego życia. Pewnie, że można i
                                                    bez "miłości", ale masz wtedy zwyczajne pieprzenie, a cała duchowość
                                                    pozostaje niezagospodarowana. Wiesz, że dla kobiet to szczególnie
                                                    przykre.
                                                    Mój relatywizm ma swoje granice i powiem Ci, zbyt sztywne. Nieraz
                                                    zaszkodziłam sobie przez brak elastyczności. Uczę się, co z tego
                                                    wyjdzie, pokaże życie.
                                                  • tricolour Nie pytałem Ciebie, Aniechto, lecz Sylwię... 15.10.07, 08:57
                                                    ... ale dziękuję za odpowiedź.
                                                • a.niech.to Re: Nie - obrzydliwe jest pójście do łóżka... 15.10.07, 07:48
                                                  Sylwia napisała:

                                                  >> Odwracam się plecami i odchodzę zniesmaczona
                                                  Tobą.<<
                                                  Zdajesz sobie sprawę, że Tri może odczytać Twoje słowa jako
                                                  komplement? Fakt, że dość oryginalny.


                                              • z_mazur Re: Nie - obrzydliwe jest pójście do łóżka... 14.10.07, 23:21
                                                No właśnie, a skoro idę do łóżka nie z byle kim to jakie znaczenie ma moment w którym to łóżko następuje?

                                                Czyżby czas pójścia do łóżka definiował dla Ciebie to, że ktoś jest, albo nie jest byle kim?

                                                Dla mnie definiuje tylko stosunek do sfery seksualnej.
                                                • tricolour Czytałeś całą dyskusję? 14.10.07, 23:25
                                                  Zaczęła sie od podrywania facetów na dupkę. Ja na to napisałem, że dupka to za
                                                  mało, by poderwać, bo taki facet nie zostanie na długo. Sylwia napisała, że nie
                                                  musi zostawać - no jakoś tak, sens jest taki właśnie.

                                                  No to po co iść do łóżka skoro facet ma być chwilowy? Seks chwiliwo jest z byle
                                                  kim - moim zdaniem. Jak z dziwką.
                                              • nangaparbat3 Re: Nie - obrzydliwe jest pójście do łóżka... 14.10.07, 23:54
                                                tricolour napisał:

                                                > ... z byle kim.

                                                Dodałabym tylko: byle kto moze byc nie byle kim, a nie byle kto - byle kim.
                                            • a.niech.to Re: Masz rację. 15.10.07, 07:30
                                              Bezwzględne, ale uczciwe, jeśli oboje postępują według tych samych
                                              zasad.
                                          • nangaparbat3 Re: Masz rację. 14.10.07, 23:57
                                            tricolour napisał:

                                            > Na takim etapie znajomosci nie mam żadnych obowiązków, niczego ode mnie nie
                                            > można oczekiwać. Mogę - de facto - zrobić, co chcę. Mogę wyjść.
                                            Nie, absolutnie nie możesz zrobić co chcesz - chociaż z pewnoscią możesz wyjść.
                                            • tricolour Wyjść, odejść, zniknąć... 14.10.07, 23:59
                                              ... nie dzwonić, nie chcieć, unikać, odpychać, milczeć - w takim sensie "wszytsko".
                                              • nangaparbat3 Re: Wyjść, odejść, zniknąć... 15.10.07, 00:03
                                                tricolour napisał:

                                                > ... unikać, odpychać, milczeć - w takim sensie "wszyts
                                                > ko".

                                                To nietakt, podszyty tchorzem - a nie mozna to uprzejmie sie pożegnać?
                                                • tricolour Jezu... a Ty o czym? 15.10.07, 00:05
                                                  O tej chwili, podczas której łapiesz za klamkę? Bo ja troszkę szerzej...
                                                  • nangaparbat3 Re: Jezu... a Ty o czym? 15.10.07, 00:11
                                                    tricolour napisał:

                                                    > O tej chwili, podczas której łapiesz za klamkę? Bo ja troszkę szerzej...

                                                    Ja o komunikatach wprost.
                                                  • tricolour Już to widzę... 15.10.07, 00:13
                                                    ... jak wprost, to wprost: "Dziękuje Pani za miłe pieprzenie (bo o niczym
                                                    głębszym na razie mowy być nie może) i żegnam sie uniżenie. Jeszcze raz dziekuję".

                                                    tongue_outP
                                                  • a.niech.to Re: Już to widzę... 15.10.07, 07:53
                                                    Jeśli taki był układ, to dlaczego nie?
                              • chalsia Bosssskie (oraz lekuchno powiewające szowinizmem) 14.10.07, 22:34
                                > ... ale za wczesnie dana zniechęca do dalszej eksploracji, podczas
                                której można
                                > by się natknąć i na intelekt.
                    • a.niech.to Re: Chcecie facecików podrywać na dupkę? 14.10.07, 13:34
                      Toż mówię o tym samym, tyle że odwrotnie.
    • hanka2501 Podrywacz_30 14.10.07, 11:26
      U mnie dokładnie to samo ale odwrotnie. Dwa lata po ślubie i zero szacunku ze
      strony męża. Nie wiem ile to można znieść ale czuję, że jestem u kresu.
    • akacjax Re: Pytanie czy warto ?? 14.10.07, 17:40
      Nie czytałam postów.
      Pisałam już o tym kiedyś-ale powtórzę się, pierwszym znakiem, że można uratować małżeństwo jest dogadywanie się małżeonków w sprawach finansowych. Drugim, że chociaż jedna ze stron chce ratować.
      Jak jest u Was?
    • z.odzysku Re: Pytanie czy warto ?? 14.10.07, 21:46
      Jeśli "planujesz" być nieszczęśliwy w tym związku, to zdecydowanie
      nie warto się poświęcać i lepiej jak najszybciej go rozwiązać.
      Jeśli natomiast, pomimo kłótni, jest w was jeszecze uczucie (choćby
      przygasłe) oraz OBUSTRONNA chęć naprawy związku, to zdecydowanie
      warto wykorzystać szansę na naprawę.

      Nie zgadzam się Twoim poglądem na szacunek dziecka do Ciebie.
      To nie matka uczy dziecko szacunku do Ciebie. To Ty sam musisz sobie
      u dziecka zapracować na szacunek.
      • tricolour Z dzieckiem Podrywacz ma rację... 14.10.07, 21:49
        ... mówiąc "Bo jeśli dziecko widzi że matka nie szanuje męża to nie szadze żeby
        ono szanowało" - dzieci uczy sie przez pokazywanie swoim zachowaniem. W takim
        rozumieniu żona nieszanująca męża (i odwrotnie) uczą, że brak szacunku jest
        standardem.
        • z.odzysku racja, ale tylko w przypadku, gdy... 14.10.07, 21:56
          ... "napieprzają" się obydwoje po równo. Jeśli natomiast
          żona "próbuje" nie szanować męża, natomiast on pomimo tego odnosi
          się do niej z szacunkiem i jednocześnie ma dobry kontakt z dzieckiem
          (również rozmawia - na poziomie percepcji 2-latka), to jego
          zachowanie może dziecko nauczyć szacunku. W końcu dzieciak dorasta i
          coraz więcej kojarzy.
          • z_mazur Re: racja, ale tylko w przypadku, gdy... 14.10.07, 23:01
            Obawiam się, że w takiej sytuacji tez nie nauczy szacunku.
            Nie nauczy szacunku do samego siebie. Czyli, że nie można drugiej osobie pozwalac na wszystko, że szacunek do samego siebie wymaga stawiania innym ludziom nieprzekraczalnych granic.
            • z.odzysku Re: racja, ale tylko w przypadku, gdy... 14.10.07, 23:10
              z_mazur napisał:

              > Obawiam się, że w takiej sytuacji tez nie nauczy szacunku.

              z własnego doświadczenia wiem, że jednak nauczy.

              > Nie nauczy szacunku do samego siebie. Czyli, że nie można drugiej
              > osobie pozwalac na wszystko, że szacunek do samego siebie wymaga
              > stawiania innym ludziom nie przekraczalnych granic.

              Ale kto tu mówi o pozwalaniu na wszystko? Oczywiście, ze należy
              stawiać granice, ale metod stawiania tych granic jest wiele. I wcale
              nie muszą się opierać na zwrotnej agresji.
              • z_mazur Re: racja, ale tylko w przypadku, gdy... 14.10.07, 23:15
                Nie chodziło mi absolutnie o agresję, tylko o w sumie niewielką gamę środków dostępnych w takim przypadku, które pozwalałyby zachowac szacunek do samego siebie i jednoczesnie trwac w takim układzie.
                • z.odzysku sorry nie bardzo jarzę, więc... 14.10.07, 23:18
                  ... poproszę o konkretne przykłady, co to jest ta "niewielka gama
                  środków dostępnych w takim przypadku, które pozwalałyby zachowac
                  szacunek do samego siebie i jednoczesnie trwac w takim układzie"
                  • z_mazur Re: sorry nie bardzo jarzę, więc... 14.10.07, 23:25
                    Tkwisz w związku w którym druga strona nie szanuje Cię i pogardza Tobą okazując Ci to na każdym kroku. Jaki arsenał srodków poza ingnorowaniem zaczepek i zbywaniem ich milczeniem masz do dyspozycji, żeby tkwic w takiej relacji zachowując jednocześnie szacunek do samego siebie i będąc wzrocem tego szacunku dla dziecka?
                    • z.odzysku Re: sorry nie bardzo jarzę, więc... 14.10.07, 23:37
                      > Jaki arsenał srodków poza ingnorowaniem zaczepek i zbywaniem ich
                      > milczeniem masz do dyspozycji, żeby tkwic w takiej relacji
                      > zachowując jednocześnie szacunek do samego siebie

                      Tylko kilka przykładów:
                      - przekonanie o własnej wartości (dobra samoocena),
                      - robienie "swojego" z uśmiechem,
                      - odnoszenie się z szacunkiem do żony (pomimo jej zaczepek),
                      - tłumaczenie dziecku, że to, co robi mama nie jest dobre (o ile
                      rzeczywiście nie jest), ale tata się na nią nie gniewa,
                      - odpowiadanie na zaczepki z uśmiechem: "nic nie poradzę, że tak
                      uważasz", "ja wiem swoje", etc.

                      pewnie jeszcze bym coś dorzucił, ale jest już późno, miałem
                      intensywny dzień i już słabo kojarzę.
                      • z_mazur Re: sorry nie bardzo jarzę, więc... 14.10.07, 23:50
                        > Tylko kilka przykładów:

                        Teoretycznie tak, ale one sprowadzają się do jednego, ktos na Ciebie pluje, a Ty udajesz, że pada deszcz.


                        > - przekonanie o własnej wartości (dobra samoocena),

                        Trudno je utrzymac w dłuzszej perspektywie na stałym wysokim poziomie w takiej sytuacji, bo zawsze będzie je podkopywało stawiane sobie pytanie: skoro jestem taki ok, to jak mogłem się wpakowac w taki układ i dlaczego nie potrafię go zmienic?

                        > - robienie "swojego" z uśmiechem,

                        Druga strona tez się może uśmiechac tylko, ze jadowicie. A taki usmiech moze tylko prowokowac do eskalacji negatywnych zachowań.

                        > - odnoszenie się z szacunkiem do żony (pomimo jej zaczepek),

                        Czyli to co napisałem na górze.

                        > - tłumaczenie dziecku, że to, co robi mama nie jest dobre (o ile
                        > rzeczywiście nie jest), ale tata się na nią nie gniewa,

                        Mama może mówic to samo i dodawac jeszcze parę epitetów.

                        > - odpowiadanie na zaczepki z uśmiechem: "nic nie poradzę, że tak
                        > uważasz", "ja wiem swoje", etc.

                        Jak już pisałem dla mnie sprowadza się to do udawania, że w sumie to nic się nie dzieje, a nawet jeśli się dzieje, to my nie mamy zamiaru reagowac.

                        Chociaż oczywiście może ja patrzę na to zbyt krytycznie.
                        • z.odzysku mam wrażenie, że na siłę szukasz dziury w całym... 15.10.07, 08:24
                          ... bo zamiast podać swoje argumenty, zbijasz jedynie moje.
                          Naprawdę mógłbym detalicznie odpowiedzieć Ci na tą każdą próbę
                          obalenia moich argumentów, ale obawiam się, że dyskusja będzie
                          akademicka.
                          Podsumowanie mam takie, że przykłady, na które się powołałem znam z
                          własnego doświadczenia.
                          Oczywiście zawsze można próbować argumenotwać, że "teoretycznie, to
                          to, tamto, czy siamto". Ale na to chyba szkoda prądu.

                          Zdecydowanie natomiast zgadzam się z Tobą w kwestii, że nie wolno
                          udawać, że "pada deszcz, gdy ktoś pluje". Sztuką natomiast jest
                          wybór odpowiedniego parasola.

                          Pozdrawiam smile

                          M
                          • z_mazur Re: mam wrażenie, że na siłę szukasz dziury w cał 15.10.07, 08:40
                            Zgadza się, to dyskusja mocno akademicka.

                            Bo o ile teoretycznie wyobrażam sobie taką sytuację, o tyle uważam
                            ją za praktycznie niemożliwą do zrealizowania. Każdy ma jakąś swoją
                            granicę i trudno nie stać się w tej sytuacji męczennikiem(czką), a
                            to niespecjalny wzorzec dla dziecka.

                            W większości przypadków brak reakcji lub reakcja pozytywna na
                            zaczepki drugiej strony, będzie wywoływało w niej frustrację, która
                            najczęściej będzie prowadziła do eskalacji negatywnych zachowań.

                            Chociaż oczywiście nadstawianie drugiego policzka czasem może
                            przynieść efekt, chociaż tak jak pisałem wcześniej, to chyba bardzo
                            rzadkie przypadki.
                            • z.odzysku Re: mam wrażenie, że na siłę szukasz dziury w cał 15.10.07, 08:50
                              Kurczę, aż mnie korci, żeby zapytać o rozwinięcie:
                              - "praktycznie niemożliwe do zrealizowania",
                              - "większość przypadków"
                              czy chociażby: "bardzo rzadkie przypadki"

                              ale nie zapytam, bo w akademickiej tej dyskusji zagłębilibyśmy się
                              jeszcze bardziej smile

                              Z całym dla Ciebie szacunkiem: mam wrażenie, że jesteś przesycony
                              teorią przy niewielkiej praktyce. Ale żeby nie było wątpliwości:
                              wcale nie potępiam tego stanu. smile
                            • sylwiamich Re: mam wrażenie, że na siłę szukasz dziury w cał 15.10.07, 08:51
                              z_mazur napisał:

                              > Zgadza się, to dyskusja mocno akademicka.
                              >
                              > Bo o ile teoretycznie wyobrażam sobie taką sytuację, o tyle uważam
                              > ją za praktycznie niemożliwą do zrealizowania. Każdy ma jakąś
                              swoją
                              > granicę i trudno nie stać się w tej sytuacji męczennikiem(czką), a
                              > to niespecjalny wzorzec dla dziecka.
                              >
                              > W większości przypadków brak reakcji lub reakcja pozytywna na
                              > zaczepki drugiej strony, będzie wywoływało w niej frustrację,
                              która
                              > najczęściej będzie prowadziła do eskalacji negatywnych zachowań.
                              >
                              > Chociaż oczywiście nadstawianie drugiego policzka czasem może
                              > przynieść efekt, chociaż tak jak pisałem wcześniej, to chyba
                              bardzo
                              > rzadkie przypadki.
                              >

                              Nie jest akademicka...bo w życiu często występuje.Stanie z boku w
                              sytuacji gdy ktoś usiłuje Cie ponizyć wymaga podstawowej rzeczy:
                              1.Braku emocji lub panowaniem nad nimi.Bardzo trudne gdy się kogoś
                              kocha...boli jak cholera.Lub gdy się chce komuś oddać.

                              > W większości przypadków brak reakcji lub reakcja pozytywna na
                              > zaczepki drugiej strony, będzie wywoływało w niej frustrację,
                              która
                              > najczęściej będzie prowadziła do eskalacji negatywnych zachowa

                              A samozadowolenie że się nie dąłeś sprowokować?I byłeś ponad to?I
                              nie zeszłeś do pewnego poziomu...nie Twojego?
                              • z_mazur Re: mam wrażenie, że na siłę szukasz dziury w cał 15.10.07, 09:34
                                > A samozadowolenie że się nie dąłeś sprowokować?I byłeś ponad to?I
                                > nie zeszłeś do pewnego poziomu...nie Twojego?

                                W jednorazowej sytuacji i owszem, w krótkim ojresie również. W
                                dłuzszej perspektywie, jak dla mnie niemożliwe do zrealizowania.

                                Bo gdy sytuacja trwa i nie ulega zmianie to podkopuje naszą wiarę w
                                to czy przyjęliśmy słuszną strategię (no bo jak mamy w to wierzyć
                                skoro strategia nie skutkuje), a to zawsze obniża poczucie własnej
                                wartości i to już prosta droga do załamania, albo wybuchu.

                                Ty i z.odzysku piszesz, że to w życiu częsta sytuacja, oczywiście że
                                częsta, ale zakończenia sa najczęściej bez happy endu. Przynajmniej
                                ja z takimi się wyjątkowo rzadko spotykam.

                                Za happy end uznaję sytuację gdy "agresor" po zetknięciu się z taką
                                postawą zmienia swoje zachowanie. Pozostałe przypadki to po prostu
                                dłuższy lub krótszy okres trwania w takiej postawie zakończony
                                stawianiem sobie pytania czy warto i najczęściej danie sobie
                                odpowiedzi, że nie i to często z poczuciem zmarnowanego czasu.
                                • sylwiamich Re: mam wrażenie, że na siłę szukasz dziury w cał 15.10.07, 09:44
                                  To prawda...zazwyczaj bez happy-endu.Jak większośc sytuacji w
                                  zyciu.Chyba wole rozwarzania na konkretach....bo można pojechać zbyt
                                  daleko.Oczywiście mozna przez krótki czas tak funkcjonować w
                                  środowisku rodzinnym...bez szacunku ze strony partnera.Możesz stanąć
                                  z boku i dawać jasne komunikaty.Nie zgadzam się z Tobą.Ale asertywne
                                  zachowanie zakłada kilka etapów.I zawsze po pewnym czasie trzeba
                                  porzejść do następnego.Wyprowadzka, założenie sprawy (hihihi...w
                                  Polsce to śmiecha na sali), rozwód.Ale nigdy Twoje samopoczucie nie
                                  powinno być uzależnione od oceny i zachowania innych ludzi...no
                                  chyba że mają rację.
                          • a.niech.to Re: mam wrażenie, że na siłę szukasz dziury w cał 15.10.07, 08:57
                            z.odzysku napisał:

                            > nie wolno
                            > udawać, że "pada deszcz, gdy ktoś pluje". Sztuką natomiast jest
                            > wybór odpowiedniego parasola.
                            Wielka i trudna prawda.
                      • a.niech.to Re: sorry nie bardzo jarzę, więc... 15.10.07, 07:58
                        z.odzysku napisał:

                        > Tylko kilka przykładów:
                        > - przekonanie o własnej wartości (dobra samoocena),
                        > - robienie "swojego" z uśmiechem,
                        > - odnoszenie się z szacunkiem do żony (pomimo jej zaczepek),
                        > - tłumaczenie dziecku, że to, co robi mama nie jest dobre (o ile
                        > rzeczywiście nie jest), ale tata się na nią nie gniewa,
                        > - odpowiadanie na zaczepki z uśmiechem: "nic nie poradzę, że tak
                        > uważasz", "ja wiem swoje", etc.
                        Podałeś zwięzły opis, jak wychować męczennika.
                        • sylwiamich Re: sorry nie bardzo jarzę, więc... 15.10.07, 08:04
                          Nie do końca się z Tobą zgadzam...to zbytnie uproszczenie.Nawt w
                          ekstemalnych warunkach poniżany może zachować godność.Ale zgadzam
                          sie że to nie jest dobre środowisko rodzinne dla dzieci
                          • a.niech.to Re: sorry nie bardzo jarzę, więc... 15.10.07, 08:07
                            Trudno byłoby powiedzieć, że męczennik nie ma godności. Człowieka
                            należy nauczyć samoobrony, nie tłumić naturalnych reakcji. Takie
                            życie.
                            • sylwiamich Re: sorry nie bardzo jarzę, więc... 15.10.07, 08:09
                              a.niech.to napisała:

                              > Trudno byłoby powiedzieć, że męczennik nie ma godności. Człowieka
                              > należy nauczyć samoobrony, nie tłumić naturalnych reakcji. Takie
                              > życie.

                              Jeśli męczennictwo to stan ducha...to kaszana.
                              • a.niech.to Re: sorry nie bardzo jarzę, więc... 15.10.07, 08:25
                                sylwiamich napisała:

                                > Jeśli męczennictwo to stan ducha...to kaszana.
                                Przede wszystkim postawa wynikająca z rożnych motywacji.

                                Nasuwa mi się postać Matki Teresy. Nie wnikam w szczegóły, sięgam po
                                ikonę kultury i tylko w wybranym aspekcie. Według mnie to cenny wzór
                                osobowy: silna kobieta, która nie ma nic prócz miłości. Zna siebie i
                                wie, że może sypać ziarno tym, którzy najbardziej potrzebują, bo ma
                                coś, co się nigdy nie kończy. Na pewno przeżyła niejedno załamanie,
                                pracując w koszmarnych warunkach u podstaw. Miała poczucie misji i
                                siły, bo wiedziala, że podniesie się po porażce i dalej ze spokojnym
                                uśmiechem będzie robić to samo. Taki wybór. Ciężko tyrają anioły,
                                szczególnie po nocy. Niejeden powinien odwrócić głowę do ściany, a
                                przecież tego nie robi.
                                Czy ktoś widział garbate aniołki?
                          • z.odzysku Re: sorry nie bardzo jarzę, więc... 15.10.07, 08:31
                            sylwiamich napisała:
                            > ... Nawt w ekstemalnych warunkach poniżany może zachować
                            > godność.

                            Zgadzam się z Tobą. Dokładnie o to mi chodziło.


                            > Ale zgadzam sie że to nie jest dobre środowisko rodzinne dla
                            dzieci.

                            Po raz drugi się zgadzam. smile
                        • z.odzysku no i tu się zdecydowanie z Tobą nie zgadzam... 15.10.07, 08:29
                          ... bo nie rozumiem, jak można być męczennikiem, kiedy się robi
                          swoje, etc. i jednocześnie z uśmiechem pomija zaczepki, wiedząc, że
                          i tak nic na nie nie można poradzić.
                          • a.niech.to Re: no i tu się zdecydowanie z Tobą nie zgadzam.. 15.10.07, 08:39
                            Mówię o formacji duchowej, której należy oszczędzić dziecku.
                            • z.odzysku Aaa, to racja. n/txt 15.10.07, 08:52

              • a.niech.to Re: racja, ale tylko w przypadku, gdy... 15.10.07, 07:56
                z.odzysku napisał:

                > Ale kto tu mówi o pozwalaniu na wszystko? Oczywiście, ze należy
                > stawiać granice, ale metod stawiania tych granic jest wiele. I
                wcale
                > nie muszą się opierać na zwrotnej agresji.
                Normalnym ludziom wystrcza informacja.
                • z.odzysku Re: racja, ale tylko w przypadku, gdy... 15.10.07, 08:33
                  a.niech.to napisała:

                  > Normalnym ludziom wystrcza informacja.

                  Masz rację: normalnym tak.
                  • a.niech.to Re: racja, ale tylko w przypadku, gdy... 15.10.07, 08:40
                    Nienormalnych trzeba chwycić za twarz albo od nich odejść, gdy
                    pierwsze jest niewykonalne.
                    • z.odzysku Re: racja, ale tylko w przypadku, gdy... 15.10.07, 08:54
                      a.niech.to napisała:
                      > Nienormalnych trzeba chwycić za twarz albo od nich odejść, gdy
                      > pierwsze jest niewykonalne.

                      Z praktyki własnej znam drugie rozwiązanie.
                      Aczkolwiek daleki jestem od diagnozowania stanu psychiki, bo nie mam
                      do tego kwalifikacji.
                      • e07 Re: racja, ale tylko w przypadku, gdy... 21.10.07, 12:53
                        z.odzysku napisał:

                        > a.niech.to napisała:
                        > > Nienormalnych trzeba chwycić za twarz albo od nich odejść, gdy
                        > > pierwsze jest niewykonalne.
                        >
                        > Z praktyki własnej znam drugie rozwiązanie.

                        szczerze Ci współczuję. Nawet na tym forum niewielu miało
                        nienormalnych małżonków. Najważniejsze, że wszystko już za Tobą.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja