Dodaj do ulubionych

rozwodnicy, seks, milosc....protestuje!

25.12.07, 12:13
Nawiazujac do wielu postow postanowilam poruszyc ten jakze wazny watek. Niestety z postow wynika w wiekszosci, ze rozwodnicy to grupa badz onanistow, badz przerazliwie samotnych ludzi, blagajacych o namiastke zainteresowania i uczucia...Na Boga, pora skonczyc z takimi stereotypami!

Ja widze to inaczej. Byc moze dlatego, ze przerazliwie samotna i niezaspokojona seksualnie to bylam w malzenstwie. Teraz otaczajacy mnie swiat jest w jasnych, a nie ciemnych barwach. Pewnie ta roznica wynika z tego, ze jestem atrakcyjna, i stalam sie pewna siebie kobieta, a mezczyzni uwielbiaja takie i szaleja. Pewnie wynika to z tego, ze nie jestem juz kobieta bluszczem i to ja moge zaprosic jak chce na obiad a nie oczekiwac tego wylacznie od mezczyzny. I byc moze na tym polega moja sila. Na niezaleznosci, a za tym idzie wolnosc. Postanowilam wiec cieszyc sie ta moja swoboda, wolnoscia nie wiem jeszcze jak dlugo -moze 2, 3 lata, chyba,ze dopadnie mnie milosc. I tego scenariusza nie wykluczam.
Kiedy dziecko pojdzie spac dziewczyny zajmijcie sie soba, moze nauka jezyka? znalezienie dodatkowych form zarobienia pieniedzy? ksiazka, wanna, kapiele aromatyczne, flircik ptrzez internet....jest tyle roznych fajnych rzeczy, a nie buuuuu w poduszke, jaka ja biedna, bo nie mam komu skarpetek prac i koszul prasowac..... Bo samopoczucie nie jest zalezne od otoczenia, to siedzi w was, w srodku. Warto byc czasami egoista. Wiem, ze kobietom przychodzi to trudniejsmile.

I jeszcze jeden watek. Seks, milosc i nowy zwiazek.
Czy pojscie z mezczyzna na pierwszej randce do lozka oznacza brak perspektyw na dalsza znajomosc lub nawet milosc?
....nie sadze
Czy pojscie z mezczyzna po roku do lozka oznacza trwaly zwiazek?
....nie sadze
Nie nalezy podchodzic do tego zbyt emocjonalnie i wyrachowanie...po prostu kierowac sie intuicja, ale tez robic na co ma sie ochote...milosc przyjdzie nie wiadomo z ktorej strony.....
...mialam sytuacje odwrotna....poszlam do lozka z chlopakiem na pierwszej randce, a on do dzis adoruje mnie i uwielbia, a ja nie jestem gotowa na trwaly zwiazek, bo ....pewnie to nie ten....
Czasem lepiej sprawdzic szybko jaki jest w lozku niz brac kota w worku, nieprawdazsmile? A strefa seksualna, jak pewnie zdazyliscie juz zauwazyc, jest dla mnie priorytetowa w zwiazku.
Chyba zaloze forum " piekne zycie i wspanialy seks po rozwodzie"....smile, jacys chetni do wpisow??
Obserwuj wątek
    • lilyrush Re: rozwodnicy, seks, milosc....protestuje! 25.12.07, 12:59
      No a co my tu piszemy wszystkim zdesperowanym? Żeby polubić siebie, znaleźć coś
      dla siebie i sobie być.
      A ze akurat tak wyszło, ze sie książę z bajki pojawił to co? Mam olać i
      zostawić, bo to za szybko po rozwodzie? (swoja droga przed urzędowym wink )
      Ja sie do lepszego życia i wspaniałego seksu po rozwodzie zapisuje smile
      • alicja611 Re: rozwodnicy, seks, milosc....protestuje! 25.12.07, 13:07
        No...wreszcie bratnia dusza sie odezwala.....ciesze sie, ze milosc tak szybko
        Cie dopadla. Jesli to szczere i prwadziwe uczucie przyszlo tak nagle (a pewnie
        tak bylo) to gratuluje!!!!....Ja jeszcze na etapie szalenstwsmile, w oczekiwaniu na
        ksiecia, he, he.....tez fajny stan....., zapewniam!
        • akacjax Re: rozwodnicy, seks, milosc....protestuje! 25.12.07, 13:40
          Skoro tak świetnie wiesz, co chesz dalej...to piszesz tu tylko w ramach pouczania nas?
          Dziękujemy, sami dojdziemy do tego, co dla nas najlepsze i co nas na codzień bawi.
          A może niepokoi Cię, że tyle osób tu pisze z pewnym dystansem do nowych związków, a Ty odstajesz od tej średniej....
          Nie upadaj na duchu, nie szukaj potwierdzenia swoich wyborów, powodzenia!
          • i33 Re: rozwodnicy, seks, milosc....protestuje! 25.12.07, 14:04
            akacjax--nie denerwuj sie ...
            mnie też troche ruszyło--ot dziewczyna mówi takie oczywiste rzeczy--
            nigdy jednak takiego optymistycznego podejścia nie widziałam nawt po
            dłuższym czasie u kobiety wyjatkowo po drańsku potraktowanej przez
            faceta---takie gadanie typu "jestem piękna wiec mnie chcą"--może
            wkurzyć -można to odczuć to dwuznacznie...
            wierze jednak alicji że chciała nas podnieść do góry a nie zdołować-
            miała dobre intencje..
            nie takie proste uwierzyć w swoją kobiecość, pokochać siebie jak sie
            przez długi czas doświadczało poniżania od osób które gotowe byłyśmy
            darzyć miłościa
            • i33 Re: rozwodnicy, seks, milosc....protestuje! 25.12.07, 14:07
              zgadzam sie jednak że CZEKAJĄC na miłość "OD..X.."-
              • i33 Re: rozwodnicy, seks, milosc....protestuje! 25.12.07, 14:13
                kurcze nacisnełam coś tam..
                chciałam powiedzieć Że --zgadzam sie z ALICJA---JESLI IDZIE O
                POSZUKIWANIE miłości do siebie podniesienia własnej wartości
                umiejetności twórczego radosnego spedzania życia samej---bez
                mężczyzny...
                może i wtedy pojawi sie ktoś odpowiedni---bo bedąc radosne
                optymistyczne--przyciągniemy odpowiedniego --grajacego na tej samej
                fali....nie frustrata
              • sylwiamich Re: rozwodnicy, seks, milosc....protestuje! 25.12.07, 14:18
                Ja odebrałam ten post inaczej...po swojemusmile))Zgadzam się z
                Tobą...przypomniał mi się "Dzień świstaka".Się chłopak musiał
                napracować żeby "wiedzieć" i żeby mu się udało.Ja też po rozwodzie
                próbowałam.Nadrobić stracony czas (bezseksie przez 11 lat), znaleść
                Sylwię którą zagubiłam...pewną siebie, zalotną kobietę, ustawić na
                nowo swoje priorytety.
                Teraz patrzę na siebie z przyjemnością.Kocham się za popełnione
                błędy.Dojrzewam przy wspaniałym facecie.
                • i33 Re: rozwodnicy, seks, milosc....protestuje! 25.12.07, 14:35
                  Sylwio--ale masz tego wspaniałego--popracowałaś troche reszte on
                  podbudowuje..i zycze ci tylko wyżów!
                  mnie ciągle zżera żal i ból---a wystarczyłoby żeby mi powiedział że
                  nie chciał, nie powinien był zrobić tego co zrobił---jakies ciche
                  przepraszam--wtedy byłoby mi łatwiej--pójść do góry
                  a tak co troche sama podreperuje--to życie codzienne troski-brak
                  czasu dla siebie i zrozumienia od bliskich niweczy to wszystko...
                  za dużo było pomiatania, "zeszmacania" , chociaż wiem co z czego sie
                  bierze i czego powinnam unikać ---nie daje rady--często czujesie
                  jak "straceniec"i prawde mówiąc nie moge w sobie odnależć kobiety--
                  tam w środku i chyba też dziecka...

                  i tu wcale nie chodzi o protest przeciwko miłości -tylko zżerający
                  głód braku jej--za długi--by można było po prostu powiedzieć --jak
                  za machnięciem różdzki--"jestem wspaniała"--i to sie czuje

                  u niektórych z nas pokłady wewnętrznych śmieci--które niszczą nasz
                  własny obraz i świata wokół---to wielkie hałdy
                  • zimnokrwista_bestia Re: rozwodnicy, seks, milosc....protestuje! 25.12.07, 14:48
                    Z góry przepraszam, jeżeli coś palnę.
                    Nie znam Twojej sytuacji ale z tego co teraz przeczytałam dla mnie wynika, że próbujesz "przeskoczyć z górki na górkę". Stoisz na jednym szczycie - bardzo przykrych uczuć, wspomnień, złego samopoczucia i chciałabyś znaleźć się na tym drugim na którym jest to, czego pragniesz, co jest zupełnym przeciwieństwem stanu, w jakim się obecnie znajdujesz.
                    Szukasz sposobu w jaki powinnaś skoczyć, żeby tam się znaleźć. A może trzeba spokojnie zejść na dół, pobyć trochę w dolinie a potem po odpoczynku, z nowym zapasem sił, dalej wchodzić.
                    • sylwiamich Re: rozwodnicy, seks, milosc....protestuje! 25.12.07, 14:59
                      Ale nie dyskutujmy o wyższości świąt bożego narodzenia nad
                      wilakanocą.Jedno tylko po górkach skaczą, inne tylko dolinami
                      chadzają.A faceci wszędzie są...i górale i nizinowcy.I dobrze.Ja też
                      nie jestem gotowa na nowy związek.I może nigdy nie będę.Ale kurde
                      szkoda czasusmile))Mi szkoda....pomyślę jak zrobię...bo tak lubię!!!!
                      Uczę się od cichych, żałobiastych i spokojnych.Może rozhukane,
                      ześwirowane i wykręcone też maja coś dobrego do powiedzenia?smile)))
                      • zimnokrwista_bestia Może jaśniej napiszę, 25.12.07, 15:09
                        o co mi chodziło smile Odniosłam wrażenie, że dziewczyna, żałuje że nie może zrobić
                        czegoś, co zupełnie nie leży w Jej naturze, bo widzi że sprawdza się to w
                        przypadku innych ludzi.
          • alicja611 Re: rozwodnicy, seks, milosc....protestuje! 25.12.07, 14:22
            Nie bylo moja intencja nikogo pouczac ani tym bardziej prowokowac czy obrazac.
            Kazdy jest kowalem swojego losu i robi to co uwaza za sluszne.
            Jesli ktos potrzebuje zaloby to ja przezywa. Wazne jest zeby w pewnym momencie
            nie ogladac sie za siebie i z optymizmem patrzec w przyszlosc.
            Jak czulam tak napisalam.
            Dziekuje za Wasza reakcje i prosze o dalsze refleksje na ten temat.
    • zimnokrwista_bestia Ale o co chodzi? 25.12.07, 14:06
      Mogę mówić tylko za siebie.
      Moje życie zmieniło się "przed chwilą" i to nie z mojej inicjatywy. Jestem i byłam osobą samodzielną, jedyne moje "uzależnienie" od męża, to miłość. Wiem, że jestem atrakcyjna. Wiem, że nie miałabym problemu z "wyrwaniem " faceta. Tylko po co? W tej chwili przechodzę "żałobę" i nie mam zamiaru na siłę udowadniać sobie i innym, swojej wartości. Kiedy minie mi stare uczucie i pojawi się nowe, lub zapragnę "swobodnego" życia wtedy zmienię swoje zachowanie. Dla mnie najwłaściwsze jest teraz, to co robię - idealnie pasuje do tego co czuję.
      • zielona_ropucha Re: Ale o co chodzi? 25.12.07, 14:18
        Podpisuję się pod tym,nic dodać,nic ująć,mam podobnie.
      • sadaga Re: Ale o co chodzi? 27.12.07, 10:17
        również podpisuję się pod wypowiedzią zimnokrwistej_bestii. lepiej
        bym tego nie ujęła.
        • sylwiamich Re: Ale o co chodzi? 27.12.07, 11:39
          A może każdy w inny sposób doświadcza bólu?Jeden w samotności, inny
          wsród ludzi.Może każdy inaczej ten ból łagodzi?Ja nie potrafię być
          sama gdy cierpię.Sama z sobą mogę, lubię być tylko wtedy, gdy jestem
          szczęsliwa.I słuchać muzyki tylko gdy jestem szczęsliwa.Czy któryś z
          tych sposobów jest lepszy?Nie sądzę.A do autorki wątku...nie jest
          tak że nie potrafisz się zaangażować.Nikogo nie spotkałaś
          jeszcze.Jak spotkasz to się zakochasz.No chyba że niewink))
    • anbale Re: rozwodnicy, seks, milosc....protestuje! 25.12.07, 14:15
      Dobre samopoczucie to połowa sukcesu, bardzo dobre samopoczucie to pełen sukces...smile
      Ale Twoja recepta nie jest dobra dla wszystkich. Ja np. jestem nieśmiała,
      zdystansowana, mam bardzo długi pas startowy w kwestiach towarzyskich i
      emocjonalnych. Potrafię szaleć tylko z tymi, których naprawdę długo i dobrze
      znam, inaczej po prostu nie umiem i już. Mam wyjątkową zdolność komplikowania
      nawet zupełnie prostych spraw, itd, itp... Mężczyźni za mną nie latają, bo jak
      słusznie zauważyłaś, zdecydowanie wolą te "szalone", do takich jak ja mało kto
      potrafi wykrzesać dobrą wolą i cierpliwośćsmile
      Więc Twoje rady miło mi się czyta, ale mogę sobie w buty wsadzić, z pełnym
      szacunkiemsmile)
      • i33 Re: anbale 25.12.07, 14:22
        a czy chciałabyś nalezeć do grona tych szalonych dla wszystkich---bo
        ja nie --wcale a wcale mi na tym nie zależy..
        jak mi zależy na kimś to moge być szalona tylko dla tej włąśnie
        osoby---reszta mnie nie musi nawet za bardzo zauważać...
        nie mam wielkiego problemu z poznawaniem ludzi ale może z powodu
        doświadczenia fałszu i powierzchowności-płycizny takiej
        popularności "błyszczenia" w towarzystwie---nie jest to dla mnie--
        powiedzmy rzecz pożadana i potrzebna---do poznania -znalezienia---
        PRZYJACIELA
        każdy ma swój sposób na poszukiwania..
        • alicja611 Re: anbale 25.12.07, 14:28
          Cenne sa dla mnie te wypowiedzi , bo widze teraz wyraznie jak jestesmy inne. Nie
          kazdy jest w stanie przyjac taka postawe jak moja. Staram sie to zrozumiec. Tym
          bardziej mysle, ze jest wam trudniej na nowo sie odnalezc. Mi jest latwiej, ale
          moje zwiazki sa powierzchowne i zdaje sobie z tego sprawe. Poznanie kogos
          przychodzi mi bez trudu. Wejsc w zwiazek gleboki, wymagajacy oddania, czasu po
          prostu nie umiem. Jestem tego swiadoma. Dziekuje jeszcze raz za odpowiedzi.
          • i33 Re: alicjo 25.12.07, 14:45
            --własnie podobnego podejścia do otoczenia zazdrościłąm córce--ona
            nie przejmowała sie drobiazgami--chociaż nie jest idealna--to wiara
            w siebie swoją atrakcyjność i towarzyskość---po rostu uśmiech--
            wieczny szeroki --powodował że miała ogromne powodzenie-
            i co ważniejsze umiała cieszyć sie z róznych rzeczy..
            ale zrozumiałam że --jak sam teraz powiedziałaś jesteśmy różni--i ka
            gdybym ją naśladowała --może wcale bym sie nie odnalazła w tak
            ekstrawertycznej roli---może jednak przyprawiłoby mnie to w koncu o
            migrenę!
            zrozumiałam kolejny raz że najw.-być sobą --iść własną ścieżka--
            nawet jeśli to wenętrzna introwertyczna- droga--jest nie mniej
            ciekawa
            pozdrawiam
        • anbale i33 25.12.07, 15:21
          Powiem szczerze- chciałabymsmile Chciałabym mieć choćby w niewielkim stężeniu taką
          umiejętność błyszczenia, autentycznie zazdroszczę
          Bo czasem się czuję jakbym była niewidzialna, bez znaczenia, a parę razy jakbym
          w ogóle nie istniała...Nie mam szczęścia do spotykania ludzi, dla których moje
          wieczne, chyba podświadome wycofanie byłoby jakąś szczególną wartością, raczej
          mi się obrywa za to. Ale nie potrafię być inna, próbowałam, porażka.
          • akacjax anbale 25.12.07, 15:36
            Nie mamy być inne..bo to udawanie od razu wyjdzie. Dopóki same nie akceptujemy siebie, dopóki dla siebie jesteśmy niewidzialne...takie pokazujemy się światu.
            • i33 Re: anbale 25.12.07, 19:36
              zgadzam sie z tobą---problem z akceptacją siebie..
              ale żeby wiedzieć co jest mną a co nie --bo bywa że przez lata nie
              zachowujemy sie całkiem "swojo"trza przejśc te próby-odnajdywania
              sie w różnych rolach--by dojść do wniosku albo usłyszeć zaskakujące
              zdanie od kogoś innego--"spodobałaś mi sie, jestes taka inna od
              wszystkich!"
              ktoś musi wyłowić w koncu złotą rybke!
              • akacjax Re: 27.12.07, 12:41
                Jestem za tym by rybka sama trochę popływała wokół haczyków, bo jak zaszyje się w głębi...to tam zostanie i nie spełni ani sobie, ani nikomu nawet jednego życzeniawink
    • akacjax Re: rozwodnicy, seks, milosc....protestuje! 25.12.07, 15:31
      A ja Twoje "zachowania" widzę inaczej-uwolniłaś się z uwiezi-to przyczyna, dla której tak postepujesz. Powierzchowność-piszesz o tym. Uważaj, by nie zatracić się w tym szleństwie.

      Od pewnego czasu wczytuję się w książkę "Biegnąca z wilkami" polecam-naprawdę ułatwia zrozumienie swojej kobiecości i swoich potrzeb.

      A seks na pierwszej randce-a gdyby randka miała być pierwszą i ostatnią.....dodawania słowa randka do takiej sytuacji zdaje się być niestosowne...winkwink
      • alicja611 Re: rozwodnicy, seks, milosc....protestuje! 25.12.07, 15:37
        Moge wejsc w staly, gleboki zwiazek....ktos mi to ofiaruje , chce, dazy do tego,
        kocha mnie , jest wartosciowy....ja nie chce. Dlaczego nie chce? Powiedzcie mi
        dlaczego?
        • wsiowy-misior Re: rozwodnicy, seks, milosc....protestuje! 25.12.07, 15:53
          z lęku przed bliskością a może odrzuceniem
          • akacjax Re: rozwodnicy, seks, milosc....protestuje! 25.12.07, 16:52
            To tylko jedne z powodów, jest ich wiele więcej.
            Zaczynając od: niezamknęty poprzedni związek(+zbyt mało czasu minęło), aż do jeszcze nie było tego, przy którym Twoje serce drgnie-ale w głębismile
            Na pewno jeszcze nic straconego-chyba, że sobie zapowiesz-nie pozwalam sobie na głębsze relacje.
            • zielona_ropucha Re: rozwodnicy, seks, milosc....protestuje! 25.12.07, 17:10
              Myślę,że na nową miłość potrzeba dużo odwagi.
              Dużo więcej niż za pierwszym razem,bo teraz mamy świadomość,że nie
              zawsze jest pięknie i nie zawsze na zawsze...Odwagi nie by pokochać
              ale by zaufać.
              A serce nie sługa i robi co chce i kiedy chce...
          • alicja611 Re: rozwodnicy, seks, milosc....protestuje! 25.12.07, 17:35
            chyba jednak chodzi o ten strach przed bliskoscia, sex tak, chetnie ale ....nic
            wiecej nie moge juz z siebie wykrzesac (dodam, ze moje kilkunastoletnie
            malzenstwo bylo jednym wielkim poswieceniem dla ukochanego meza)....moze tu tkwi
            problem....zawiedzione nadzieje.....minely ok.3 lata od rozwodu.....duzo
            • akacjax Re: rozwodnicy, seks, milosc....protestuje! 25.12.07, 19:04
              Jeżeli po tylu latach mówisz o zawiedzionych nadziejach-pozostaje jeszcze profesjonalna terapia.
        • scriptus Re: rozwodnicy, seks, milosc....protestuje! 27.12.07, 13:53
          alicja611 napisała:

          > Moge wejsc w staly, gleboki zwiazek..ktos mi to ofiaruje, chce,
          dazy do tego
          > kocha mnie, jest wartosciowy....ja nie chce. Dlaczego nie chce?
          Powiedzcie mi dlaczego?

          Z lęku. Jak się raz poparzysz, zawsze już dmuchasz na zimne...
    • aron95 A co doradzisz mniej atrakcyjnym ? 25.12.07, 20:14
      Grubym , nieśmiałym którzy nie potrafią powiedzieć - Dzis chce sie
      z Toba kochać , spotkać itp. ?


      " piekne zycie i wspanialy seks po rozwodzie"
      na to się piszę
      • zielona_ropucha Re: A co doradzisz mniej atrakcyjnym ? 25.12.07, 20:57
        Mniej atrakcyjny jest tylko stary,zużyty odkurzacz...nie ma ludzi
        mniej atrakcyjnychsmile
        Niesmiałość jest zaletą,grubi sa piękni,ja tam sucha jestem i wcale
        mi z tym nie jest dobrze...
        p.s.wiem,że nie mnie o to pytałeś,tak tylko wtrąciłam dla zachowania
        równowagismile
        • nangaparbat3 Re: A co doradzisz mniej atrakcyjnym ? 25.12.07, 21:29
          No własnie.
          Chyba gazety dla dam etc. robia nam wode z mózgu, okropniastą.
          Przygladałam sie ostatnio róznym kochającym się parom - widziałam
          ludzi niedoskonałych - grubych, niezgrabnych, niegustownie ubranych,
          czasem pryszczatych, rechoczących idiotycznie, głupawych,
          złosliwych, małostkowych, upierdliwych - i kochanych.
          Więc to chyba w ogóle o co innego chodzi.
          • zielona_ropucha Re: A co doradzisz mniej atrakcyjnym ? 25.12.07, 21:42
            Bo miłość jest ślepa...smile
            A tak poważnie...czym jest ideał? Dla mnie ideał jest
            człowiekiem ,który nie kłamie,jest odpowiedzialny i potrafi przyznać
            się do błędu...prawdziwy mężczyzna potrafi...prawdziwa kobieta
            również...Mamy prawo do błędów...mamy też prawo,żeby je
            wybaczyć,wtedy mozna zacząć żyć na nowo.
            Ja czekam na słowo przepraszam,wtedy na pewno bedę wiedziała,że
            zaczęłam od nowa...na razie jest jego walka o poniżenie mnie...a ja
            cały czas wyciągam rękę do zgody...nie wiem ile jeszcze będę,do
            skutku chyba,bo nie umiem i nie chcę sie kłócić.Tylko dlaczego On
            nie potrafi? Przeciez nie proszę o nic,tylko o szacunek dla tego,co
            było.
      • oinga Re: A co doradzisz mniej atrakcyjnym ? 25.12.07, 21:43
        Atrakcyjność jest bardzo subiektywną sprawą.
      • alicja611 Re: A co doradzisz mniej atrakcyjnym ? 25.12.07, 23:45
        Gruby, nieatrakcyjny musi wlozyc wiecej wysilku , zeby uwiesc kobiete. Znam
        takich brzydali. Kobiecy trup sie sciele u ich stop. Dlaczego? Sa pewni siebie,
        opiekunczy, zaradni. To imponuje, a nie tylko typ Brad Pitta....
    • oinga Re: rozwodnicy, seks, milosc....protestuje! 25.12.07, 21:23
      Ja się od zaraz zapisuję smile
    • scriptus Re: rozwodnicy, seks, milosc....protestuje! 27.12.07, 13:49
      Alicjo, myślę, że rozwodnicy raczej nie maja problemu ze
      znalezieniem partnera do seksu. Sądzę jednak, że problem leży gdzie
      indziej. Problem leży po stronie poranionej duszy. To poraniona
      dusza nie pozwala nawiązać bliskiej znajomości, związku opartego na
      miłości. Poraniona dusza, strach przed kolejnym bólem nie pozwala
      zaufać drugiej osobie. Seks zaś, bez tej emocjonalnej łączności jest
      bardzo bliski onanizmu.
      Wiem, że dusza z czasem się zagoi, potwierdzają to osoby o dłuższym
      stażu po rozwodzie. Wszyscy mamy wokół siebie mnóstwo osób, znaczna
      część jest samotna, po rozwodach, część z nich już ma wygojone
      dusze. Wystarczy, jeśli już my jesteśmy gotowi na coś więcej skrócić
      dystans, na jaki trzymamy "obcych" znajomych i na pewno szybko się
      znajdzie ktoś odpowiedni, albo i nieodpowiedni. Nie wiem, jak to
      wygląda ze strony Pań, ale Panowie zapewne potwierdzą, że wystarczy
      na przykład pójść do pubu na piwo, trochę za bardzo wyluzować i już
      się "przyklei" jakaś również wyzwolona trzydziestka lub
      czterdziestka, z którą większy problem jest, jak jej się pozbyć, niż
      jak ją zaprosić do łóżka.

      Cóż, lubię piffko, lubię się zabawić, lubię towarzystwo wesołych i
      sympatycznych kobiet, ale w mojej sytuacji jestem raczej
      niezainteresowany przygodnymi kontaktami... a stałe w ogóle odpadają
      z wiadomych względów.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka