hej. mam pytanie do tych z Was którzy zostali zdradzeni, a ściślej o
zachowanie Waszych partnerów. czy po tym jak się wydało ze mają
romans i po ich odejściu z domu mieli jazdy emocjonalne? bo moim
mężem tak buja że zupełnie za nim nie nadążam. raz zachowuje się jak
skrzywdzone dziecko albo jest agresywny i napastliwy albo dla
odmiany miły i pomocny. przestałam co prawda się tym przejmowac bo
bym chyba "zwariowała" ale szczerze mówiąc bardzo mnie tym
zastanawia. tym bardziej że nie wiem w jakim nastroju przyjedzie, a
potrafi mi zaprezentować 3 rózne twarze wciągu jednego dnia (np.
agresja przez telefon, najście w pracy z postawą skrzywdzonego
dziecka, przyjazd do synka i postawa super przyjaciela). nie wiem
czy wolność go tak "uskrzydla", czy przelewa na mnie złośc bo z
kochanką nie układa się tak jak myślał... w każdym razie nie dociera
do niego ze ja tych jazd sobie nie zyczę, poukładałam się sama ze
sobą, chcę spokoju i jakiejś przewidywalności ze względu na synka.
ale on kontaktów też ustabilizowac nie chce. ja proponuje konkretne
dni i godziny a on woli na zasadzie: jak będę miał wolne... pewnie
skończy się na sądzie, ale moze to i lepiej... w każdym bądź razie
nie poznaję człowieka z którym byłam 6 lat. nawet się zastanawiałam
czy może czegoś nie bierze ale w to akurat wierzyć mi się nie chce.
faktem jest jednak ze buja nim mocno. ale dlaczego? bardziej
zrozumiałe byłoby gdyby to mną bujało (bo bycie zdradzanym i
oszukiwanym miłe nie jest). jego wahań jednak nie rozumiem. jak było
u Was? pozdrawiam
p.s. zauwazyłam ze zawsze się niemiłosiernie rozpisuję. wybaczcie.
postaram się pisac krócej