abc_81
30.01.08, 08:05
Kochani moje niespełna 4-letnie małżeństwo, od początku było nijakie. Wieczne
imprezy i wyjścia z domu męża (nawet jak pojawiło się juz dziecko) jakoś
znosiłam, bo kochałam go. Odchodziłam i wracałam z powrotem. Ale coraz
bardziej moje uczucia gasły, aż doszło do całkowitego wypalenia. Mąz po
ostatnim wyskoku w sylwestra, próbuje się naprawić. Nigdzie nie wychodzi (ale
nie wiem jak długo wytrzyma) i zapewnia , że juz nigdy wiecej, ze chce być ze
mną i córką . Problem leży w tym, że ja go juz nie kocham. Poprosiłam o
rozwód. Nie chce nawet o tym słyszeć, bo przeciez on mnie kocha. Mówi, że
napewno go pokocham raz jeszcze. Ja wiem, że to nie nastapi, bo za dobrze go
znam. Boje się tej całej walki o dziecko o podział majatku. Nie chcę spędzić
kolejnych lat zycia przy boku mężczyzny, którego nie kocham. Każdy nawet
najmniejszy dotyk z jego strony, jest nie do zniesienia. On tego nie chce
zrozumieć. jak mu to wytłumaczyć, że chce zacząć od nowa, ale bez niego.