Dodaj do ulubionych

bez miłości

30.01.08, 08:05
Kochani moje niespełna 4-letnie małżeństwo, od początku było nijakie. Wieczne
imprezy i wyjścia z domu męża (nawet jak pojawiło się juz dziecko) jakoś
znosiłam, bo kochałam go. Odchodziłam i wracałam z powrotem. Ale coraz
bardziej moje uczucia gasły, aż doszło do całkowitego wypalenia. Mąz po
ostatnim wyskoku w sylwestra, próbuje się naprawić. Nigdzie nie wychodzi (ale
nie wiem jak długo wytrzyma) i zapewnia , że juz nigdy wiecej, ze chce być ze
mną i córką . Problem leży w tym, że ja go juz nie kocham. Poprosiłam o
rozwód. Nie chce nawet o tym słyszeć, bo przeciez on mnie kocha. Mówi, że
napewno go pokocham raz jeszcze. Ja wiem, że to nie nastapi, bo za dobrze go
znam. Boje się tej całej walki o dziecko o podział majatku. Nie chcę spędzić
kolejnych lat zycia przy boku mężczyzny, którego nie kocham. Każdy nawet
najmniejszy dotyk z jego strony, jest nie do zniesienia. On tego nie chce
zrozumieć. jak mu to wytłumaczyć, że chce zacząć od nowa, ale bez niego.
Obserwuj wątek
    • otylka24 Re: bez miłości 30.01.08, 08:23
      Wiesz sytuacja jak nasze wszystkie jest nie ciekawa ale zazdroszczę
      ci że potrafisz go juz nie kochac bo ja nie mogę przestać choć wiem,
      ze muszę.
    • sylwiamich Re: bez miłości 30.01.08, 08:25
      Rozumiem Cie doskonale. Mój mąż też swoim zachowaniem spowodował że
      przestałam go kochać.On niczego nie musi rozumieć...bo po co? Rób
      swoje.
      Jednakże odnoszę wrażenie że gdybyś miała pewność że on się
      zmieni...nie odeszłabyś od niego...czasami można nadal trochę
      kochać, ale bardziej się bać i nie chcieć.Słuchaj swojej intuicji.
      • sadaga Re: bez miłości 30.01.08, 09:02
        wydaje mi się ze w tym co napisała Sylwia jest duzo prawdy, pewna
        jesteś ze to faktycznie koniec, ze nie ma odwrotu? Jeżeli tak -
        zrób to co czujesz, odejdź. Wiem ze miłość może umrzeć na skutek
        zachowania partnera. U mnie też tak się stało. Teraz czuję do niego
        taką niechętną obojętność. Tak bardzo mnie zranił ze wyparłam go z
        siebie, jakby umarł. Patrzę na niego i widzę zupełnie obcego
        człowieka. Dlatego rozumiem Cię.
        Siły Ci życzę
    • a.niech.to Re: bez miłości 30.01.08, 09:17
      Oglądałam ostatnio filmik o fizjologii miłości (nie mylić z sexem
      oderwanym od tego uczucia). Dla wszystkich ludzi okres uniesień
      kończy się mniej więcej po tym samym czasie. Pary znajdują się więc
      w punkcie, w którym albo podejmują decyzję o rozstaniu, albo
      zauroczenie zaczną przekształcać w dorosły związek oparty o znane
      wszystkim wartości.(Wymieniano głównie zaufanie i bezpieczeństwo.
      Jeśli masz na tyle woli i wiary, że uda Ci się zaprzyjaźnić z mężem,
      podejmij taką próbę. Gdy nie potrafisz już ich wykrzesać, lepiej się
      rozejdźcie, bo oszczędzisz sobie kolejnego rozczarowania. Żadne z
      Was nie zdziała nic w oderwaniu od drugiego.
      Zawsze nawołuję do podejmowania decyzji o rozstaniu w
      przeświadczeniu, że nie ma innego wyjścia. Gdyby Twój mąż wytrwał w
      postanowieniach, Wasze dziecko ma szansę na spokojny dom. Sądzę, że
      to bardzo ważki argument, aby sprawę gruntownie przemyśleć. Taka czy
      inna pewność pojawi się w naturalny sposób. Nie dzialaj pochopnie.
      • sylwiamich Re: a.niech.to 30.01.08, 09:35
        Pamiętasz nasze świeże rozmowy mailowe?smileRóżne odmiany miłości.Brak
        miłości.
        Miłość erotyczna, miłośc egoistyczna, miłość chcąca posiadać.Ta
        podniesie się nawet gdy powodów brak.Bo chce mieć.Wbrew sobie, wbrew
        wszystkiemu.
        Ja jakaś dziwna jestem....kocham siebie.Bardzo siebie kocham!!!
        Jestem dla siebie najważniejsza.Będę się chronić.I jak matka
        opiekuńcza nie pozwolę sobie kochać bez zaufania i
        bezpieczeństwa.Sobie nie pozwolę.
        • a.niech.to Re: a.niech.to 30.01.08, 09:47
          sylwiamich napisała:

          > ....kocham siebie.Bardzo siebie kocham!!!
          > Jestem dla siebie najważniejsza.Będę się chronić.I jak matka
          > opiekuńcza nie pozwolę sobie kochać bez zaufania i
          > bezpieczeństwa.Sobie nie pozwolę.
          Święte słowa! Często tak komentuję Twoje wypowiedzi.smile))
          • sylwiamich Re: a.niech.to 30.01.08, 09:50
            Nie waż się!!! Będę spadać z wysoka? Bo chcę mieć prawo kilka razy
            się tu wyłożyć na pyskwink))
        • lilyrush Re: a.niech.to 30.01.08, 11:11
          Ot dokłądnie Sylwia smile

          Kwestia w tym, ze życie nie jest po to,zeby ja jakos przewegetowac.
          Życie jest po to, zeby je przeżyc.
          nie wiem jak mozna być z kimś kogo dotyk napawa obrzydzieniem. Jka
          można stworzyć normalny dom dla dizecka, kiedy miedzy małzonkami nie
          ma nic poza wzajemna tolerancją.
          Ja miaąłm dokłądnie taka sama sytuacje i mój maz tez mnie niby
          kochał. Teraz po prawie roku widać wyrażnie, ze wcale nie i tlyko
          mus ie tak wydawało. Zwyczajnie strach przed zmianą i
          przyzwyczajnenie do stabilizacji było silniejsze.
          Ja mojej decyzji nie żałuje. I doporo po moim odejćiu moje dizecko
          miało oszanse zobaczyć, ze mamę tez ktoś może przytulić i pogłaskać.
          Bo dopóki byam z mężem taki obrazek nie występował.
          • sylwiamich Re: lili 30.01.08, 22:00
            nigdy nie wiemy co jest miłością, co nie.Myślisz że nie kochał?Może
            kochał, ale odpuścił.Trzeba wielkiej miłości, żeby pozwolić komuś
            odejść...zrezygnować ze swoich pragnień.
            Co do reszty zgadzam się.Bardzo...znamy się przecież nie tylko z
            tego forumsmile))
    • aron95 powiedzieć nie 30.01.08, 23:02
      jest ciężko .
      Podobno dzieci w szkołach(niektórych) uczą mówić -nie
    • myszka-28 Re: bez miłości 05.02.08, 15:35
      Można na nowo pokochać ja tak zrobiłam była separacja dwa lata .Za każdym razem gdy przychodził do dzicka czułam do niego coraz wiekszą chęć pogodznia ale mu tego nie mówiłam.Dopiero na urodzinach dziecka odważył się i mnie mocno przytulił i wszystko zaczeło się od nowa.Wspaniała rodzina teraz nic nas nie rozłączy.Jest nam dobrze mąż jest kochany.A razem można wszystko trzeba ratować rodzine bo ona jest wszystkim po co się żyje .Pa ratuj dziecko i męża jak mówi że się zmieni
    • akacjax Re: bez miłości 05.02.08, 19:51
      Też uważam, że nie nalezy pochopnie podejmować decyzji o rozstaniu. Jednak zdanie:
      > Nigdzie nie wychodzi (ale
      >nie wiem jak długo wytrzyma) i zapewnia , że juz nigdy wiecej, ze >chce być ze
      >mną i córką .

      Nie jest dla mnie niczym przekonującym, że mąż postanowił się zmienić. Ni widać, że chce poznac przyczyny poprzednich zachowań, że coś robi wspólnie z żoną, by poprawic relacje.
      Dla mnie to taka "przyczajka".
      Chce ratować związek ten, kto aktywnie i wspólnie pracuje nad nim. Samo siedzenie w domu..to pozory.

      Boje się tej całej walki o dziecko o podział majatku.

      Skąd pewność, obawa, że będzie walka? Wiesz to od męża? A jaki jest powód-tak trudno byłoby mu rozstać się z dzieckiem? Czy to tylko złośliwość? Może powinien spędzić sam trochę czasu z maluchem. I zmieniłby zdanie.

      I czy pewność, że go nie kochasz jest absolutna, czy doprawdy jest Ci obojetny, czy nic do niego nie czujesz-żadnych emocji?
      • real_nefret Re: bez miłości 05.02.08, 21:18

        Mysle, ze jestes samolubna...przez 4 lata maz robi co chce i wychodzi
        kiedy i gdzie chce....a z Ty siedzisz z nim bo go kochasz....

        Teraz jak sytuacja sie troche zmienila...wreszcie on dorosl do roli meza i ojca
        to Ty mu pokazujesz drzwi....

        Przemysl to wszystko jeszcze raz....moze akurat warto...
        • abc_81 Re: bez miłości 06.02.08, 07:45
          ja samolubna?? hmmm pewnie byłabym, gdybym odeszła zaraz po pierwszej kłótni.
          Próbowałam ratować zwiazek prawie przez cały okres po slubie. Prosiłam, błagałam
          , płakałam i nic. Wiele razy mówiłam, że nie dam rady i odejdę od niego. też to
          nic nie dało. Teraz gdy postanowiłam być konsekwentna w tym co mówię, i podjęłam
          decyzję o rozstaniu - to jestem samolubna?? Myślę, że nie. A mąż, no cóż pomału
          oswaja się z sytuacją.
          A to że go nie kocham i nie pokocham na nowo - jest wynikiem tego jak
          postepował. Nie odkochałam się od tak z dnia na dzień. To trwało kilka lat. A
          moja miłość wygasła parę miesięcy temu już na dobre. Decyzji o rozwodzie na
          pewno nie podjęłam pochopnie i pod wpływem emocji.
          • akacjax Re: bez miłości 07.02.08, 10:16
            Skoro dojrzałaś do tej decyzji, skoro jesteś jej pewna-to znaczy masz argumenty. Masz też dowody na to, że mąż jest winny rozkładu. Rozwodu bez orzekania nie wróżę, ale w takim razie musisz miec dość dowodów na jego winę. Oczywiście sąd może nie udzielić rozwodu ze wzgledu na dobro małolata...

    • myszka-28 Re: bez miłości 06.02.08, 23:02

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka