... jakis czas temu opisalam jak maz mnie zdradza, podjelam
ostateczna decyzje o rozwodzie, jeszcze mu nie mowiac, bo mam za
malo dowodow, zadnych zdjec, pare listow z ktorych nie wynika ze
zdradzal, jedynie ze byl mily dla niej, zadnych swiadkow..... Zdrady
sa na 100%, przyznal sie. Ale ja nie mam dowodow, wiec prawniczka
powiedziala ze mam poczekac..... byc cierpliwa, bo bez tego nei
wygram alimentow na siebie.
NO i.... wczoraj odkrylam ze dostaje ponaglenia od wlasciciela
jakiegos wynajetego mieszkania. Udalo mi sie tylko tyle dowiedziec
ze mieszkanie jest na zaprzyjazniona z mezem firme, nie na niego

:
(, ze rachunki przychodzily na jego skrzynke mailowa tak dlugo jak
trwa kolejny romans, bylam pod mieszkaniem..... ale oczywiscie (jak
mozna bylo sie spodziewac) nikogo nie zastalam, sasiadka powiedziala
ze rzadko ktos tam przychodzi, nie umiala opisac ...
Pol roku temu, kiedy pierwszy raz odkrylam istnienie tej umowy
najmu, maz wykpil sie ze to dla pracownikow firmy kolegi i ze on mu
tylko prowadzi rachunki bo tamtego nie ma w kraju. Teraz wiem ze to
nieprawda, czuje ze sie z nia tam spotyka albo spotykal.
I teraz... jak to udowodnic. NIe moge zadzwonic do jego przyjaciela
i zapytac czy wynajmuje mieszkanie dla pracownikow, bo sie wyda ze
juz wiem, sasiadka nic nie wie, mieszkanie stoi puste, poczta nie
wybierana, wlasciciel mieszkania mowi ze to na firme, detektyw
odpada bo koszty olbrzymie, a to w bloku wiec nawet zdjec by nie
zrobil w mieszkaniu, wiec nie ma sensu.
Nie wiem jak go podejsc....jak to zalatwic.... Mieszkanie jest na
tyle daleko ze nie moge tam sama czatowac, poza tym maz pracuje w
ruchomych godzinach.... wiec sami rozumiecie.
Taki... dowod i sie zmarnuje...

Moze cos mi poradzicie, bylabym bardzo wdzieczna.