Dodaj do ulubionych

Forum zmieniło formułę?

07.04.08, 17:48
Kiedyś to było miejsce spotkań dla ludzi po rozwodzie (albo w trakcie
rozwodów) a stało sie miejscem do wylewania łez po nieudanych związkach,
niechcianych seksach - ogólnie zrobił się śmietnik, gdzie każdy opisuję swoją
banalną i powtarzalną historyjkę, która prędzej budzi politowanie niż współczucie.

To teraz tak ma wyglądać?
Obserwuj wątek
    • bolutiebolutie Re: Forum zmieniło formułę? 07.04.08, 17:53
      No wybacz, że zanudzamy Cię naszymi politowania godnymi, banalnymi
      historyjkami...
      • tricolour O wybaczaniu mowy nie ma... 07.04.08, 18:01
        ... bo formuła jest jasna i klarownie opisana we wstępie. To nie miała być miska
        na łzy...
    • z_mazur Re: Forum zmieniło formułę? 07.04.08, 18:11
      Forum kiedyś po prostu było mniej uczęszczane.
      Teraz przybywa bardzo dużo nowych osób i każda z nich ma potrzebę podzielenia się swoją historią, przecież to ich wola.

      A że w tych historiach mało oryginalności...?
      Takie życie, mechanizmy rządzące ludzkimi zachowaniami są dosyć proste. Te same instynkty, podobne motywacje. Nihil novi.

      W zasadzie, to nawet ma działanie terapeutyczne gdy człowiek orientuje się, że jego historia nie jest aż taka oryginalna i wyjątkowa i że inni przeżywali coś podobnego, to pomaga się pozbierać. Więc to że pojawiają się tutaj takie historie jest jak najbardziej na miejscu.

      Inna sprawa, że zdominowały one w ostatnim czasie tematykę, ale przypuszczam, że to etap przejściowy. Jak wiele podobnych, które już tu miały miejsce.
      • jasminowo Re: Forum zmieniło formułę? 07.04.08, 18:16
        No cóż. Można nie czytać "banalnych" wątków a dodatkowo podwyższać
        poprzeczkę wstawiając swoje inteligentne, niebanalne wątki. Do
        dzieła Tri! Wywalisz te nudne. Czekam smile)
        • tricolour Już nie jestem adminem... 07.04.08, 18:19
          ... a kiedy byłem, to jedyny post jaki wyciąłem, to swój własny. Masz więc
          komfort pisania, bym wycinał. Tez mogę napisać z przekąsem, byś żyła 100 lat. smile)
          • jasminowo Re: Już nie jestem adminem... 08.04.08, 10:33
            A ja bez przekąsu - dzięki smile
            A mnie nie chodziło o mechaniczne wywalanie czyichś postów tylko
            zapełnienie tego naszego światka innymi aby wypchnąć na dół i dalsze
            strony te, które Ci się nie podobają. Chodziło mi o to, żebyś
            spłodził trzydzieści nowych postów, które nie będą o zdradach,
            rozwodach, sprawach tylko wyłącznie o tym co "po" i co świeże,
            cudowne i nie nudne dla Ciebie smile
            Bez ksztyny agresji - pozdrawiam smile
            • tricolour No właśnie napłodziłem... 08.04.08, 14:21
              ... ze trzydzieści postów w wątku o dziecku poczętym ze zdrady.
              Przyznam, że to interesujący temat - nie ze względu na swoistą
              sensację - ale ze względu na odwoływanie się do własnych zasad.
      • tricolour Nawet nie chodzi o brak oryginalności... 07.04.08, 18:25
        ... ale o ogólne wrażenie, jakie odnoszę, że stało sie to miejsce podobne do
        blogu: napisze co mnie boli, a co dalej z bólem, to już mniejsza sprawa.

        Mogę też sie mylić w ocenie, zobaczymy...
        • mary171 Re: Nawet nie chodzi o brak oryginalności... 07.04.08, 20:05
          Historie podobne, bo pisane przez życie. Uważam, że dobrze, że istnieje takie
          forum. Maja tu trafiać ludzie zaraz przed rozwodem i po, a wczesniejszy ból,
          smutek i rozczarowanie przezywać w samotności. Mnie się wydawało, że własnie
          miedzy innymi po to jest to forum, aby ludzie z doświadczeniem pomagali podnieść
          się tym, którzy dopiero przechodzą ból rozstania i aby potem mogli pisać inne
          watki. Nie uważam, że należy rezygnować z forum, gdy juz jest super. Ja chyba
          długo będę tu zaglądać smile
    • dsz27 Re: Forum zmieniło formułę? 07.04.08, 20:09
      Nie wiem wprawdzie jaką formułę to forum miało na początku ale nie wydaje mi się
      żeby jego treść odbiegała od tego co jest napisane w opisie.
      Ludzie piszą o swoim strachu o przyszłość, dzieci, boją się samotności, piszą bo
      są na rozdrożu i jestem pewna że to forum jest właśnie dla nich /dla nas.
      Właśnie w takich momentach wylewa się łzy i jeśli ktoś właśnie o tym pisze,
      niech pisze. Jeżeli ludzi i ich historie wrzucasz do jednego worka, uważasz, ze
      mogą budzić politowanie i ogólnie zrobił sie tu śmietnik, może załóż swoje
      prywatne forum, z hasłem co by przez przypadek inni nieporządni "goście" nie
      zaśmiecali twojego terenu. Z całym szacunkiem ale politowanie to może budzić kto
      inny...

      Dominika


      Rozwiodłem się, i boję się przyszłości, rozpoczynania wszystkiego od
      nowa..Jestem na rozdrożu..Powiedzcie proszę,głównie rozwiedzeni,czy to coś
      siedzi w psychice,że boję się myślenia o przyszłości? Wiem, że nie mozna
      generalizować i każdy człowiek jest inny, każdy ma swoje plany życiowe, każdy
      czegoś szuka..Natłok myśli, z których mało wynika..Jak to było u Was? Moze tak
      być musi, a jesli tak to kiedy minie? Ten strach i trochę otępienie i bezradność..
      Ale rozwiodłem się tak czy owak i ciągle pozostaje aktualne pytanie : "i co
      dalej"? A trzeba jakoś żyć dalej.
      I to pytanie ważne dla wszystkich, którzy się rozwiedli, rozwodzą lub myślą o
      rozwodzie.Pozdrawiam i zapraszam..
      Jarkoni
      • tricolour A kto jest ten "kto inny" z końca postu? 07.04.08, 20:23
        Jeśli ja, to nie chowaj się za aluzje, bo aluzja to forma agresji.

        Wyraziłem swoją opinię. Nie podoba się? Nie musi. Zwróciłem uwagę na pewne
        zjawisko i je opisałem...
        • dsz27 Re: A kto jest ten "kto inny" z końca postu? 07.04.08, 20:51
          Wyraziłeś opinię i spoko po to między innymi jest forum. Osobiście część Twojej
          wypowiedzi mi się nie spodobała i tez to napisałam.
          Ludzie piszą tutaj bo to daje im ulgę, innym to co budzi Twoje politowanie daje
          wiarę w lepsze jutro...
      • akacjax wyszła historia forum;) 07.04.08, 20:29
        No cóż, stara gwardia pamięta stary nagłówek, który bardziej kierował do rozważań-co po rozwodzie.
        A jako, że w tamtych czasach ojciec założyciel był w trakcie-było sporo rozwodowej gadki.

        I chyba tylko Scri wtedy nie miał w tle sądu, pozwów itp. Choć miał swoja traumę.
        Dyskusje okołorozwodowe ośmielały coraz nowe rzesze..i mnie też. Pytałam i dostawałam konkretne odpowiedzi-powoli tematy były dla nas jak sprawy rozwodowe dla sędziów w okręgowym-kolejną porcja pracy..
        I raz bardziej innym razem mniej byłu u nas cierpliwości dla tłumaczenia po raz setny co to jest rozwód, dla kogo, jak pisać pozew itd.

        Ale temat gorący był...pokażcie mi drugie forum, które tyle razy było na pierwszej stronie portalu! I za każdym razem przybywał nowy rzut potrzebujących i gapowiczów.

        Aż i Scri doszedł do swoich spraw.
        I tylko mniej i mniej było tego, o czym tak często po nocach snuliśmy-co dalej....gdy opadnie dym z walki, gdy oczy odpoczną od płaczu, gdy nawet kolejne wezwanie o podniesienie alimentów nie budzi emocji.

        I też chwilami nie mam siły pisać, bo już wszystko było, czy może tylko ja nie wiem, co dalej?
        • teuta1 Re: wyszła historia forum;) 07.04.08, 20:44
          "Morfologia bajki" Proppa (odtwarzam z pamięci, z czasów
          studenckich). 1. Moment wyjścia bohatera z domu. 2. Bohater jest
          poddawany próbom. 3. Bohater podczas walki z przeciwnosciami
          dojrzewa.4. Bohater osiąga sukces.
          I mieści się tu Kopciuszek, Sierotka Marysia, Jaś i Małgosia,
          Czerwony Kapturek (przynajmniej w feministycznej interpretacjiwinki
          inne bajki. Mimo powtarzalniści sytuacji jesteśmy inni, co innego
          jest dla nas próbą, co innego sukcesem. Uczymy sie od Was. Kto
          bedzie uprawniony bardziej do pisania na forum - osoba, która
          natychmiast po "czymś" złożyła pozew i uzyskała rozwód
          błyskawicznie, czy ktoś kto najpierw rozwiedzie się mentalnie,
          finansowo, a dopiero po roku złoży pozew? Może zacząć pisać po roku?
          To przepraszam, bo jarkoni mnie przywitał...
    • panda_zielona Re: Forum zmieniło formułę? 07.04.08, 22:33
      O ile mnie pamięć nie myli,a czytam już dawno,forum zostało
      założone przez Jarkoniego jeszcze długo przed jego rozwodem i
      wstępniak był nieco innej treści.A i historie opisywane były bardzo
      podobne.Wiele osób odeszło znazałszy swoje co dalej,wiele nowych
      przybyło bo historia lubi się powtarzać.
      Więc nie ma się co czepiać.
      • manderla Czcza dyskusja:Tricolour - prowokator 07.04.08, 23:38
        Kurcze Tri, odnosze wrazenie, moze mylne, ze ty jakos w ogole za
        ludzmi nie przypadasz. Musisz zawsze dowalic z grubej rury, a to mi
        troche wyglada na penego rodzaju zyciową zgorzkniałość.
        Naglowek topiku zalozonego przez Jarconiego jak najbardziej
        odpowiada tresciom ktore sie tu pojawiają. Raz dominuja tematy
        bardziej rozpaczliwe, raz bardziej filozoficzno-zyciowe, a raz po
        prostu praktyczne. Panta rei...

        ps. Sorry ze Cie zaatakowalam personalnie, ale dopiero sie ucze
        zyciowej zasady: atakujemy problem, nie czlowieka.

        Tym niemniej, jak to się mówi po rosyjsku: Будьте попроще - и к вам
        потянутьса люди. W wolnym tłumaczeniu: wyluzuj - i ludzie pociągną
        do ciebie wink
        • tricolour Prowokator? Oczywiście! 08.04.08, 08:25
          ... wcale mi nie przeszkadza prawdziwa opinia.

          Lubię dowalić, jak to literacko nazwałaś "z grubej rury" choć bym to
          raczej nazwał konfrontacją z rzeczywistoscią. Ludzie nie lubia
          własnej rzeczywistości, lekają sie jej i nie radzą sobie. Osobę,
          która to zauważa i nazywa widzi się jako zgorzkniała zamiast
          przypatrywać się własnym niedoborom...
          • zuza145 Re: Prowokator? Oczywiście! 08.04.08, 09:48
            nieprawda- chodzi tylko o to aby umiec dowalić- celnie i z sensem a
            nie dlka samego faktu dowalenia- jesli juz się coś robi- to trzeba
            to robic dobrze- aby nie wzbudzać usmiechu politowania.
            no chyba- że dowalanie ma byc lekarstwem- albo jest skazą genetyczną.
            Sztuka dla sztuki-hm- czemu nie- ale nie nędzny zamiennik- tylko
            oryginał.
            • dsz27 Re: Prowokator? Oczywiście! 08.04.08, 10:56
              Doszłam do wniosku, że nie powinnam sugerować, że to Ty Tiri możesz budzić
              politowanie tym co napisałeś. Masz pełne prawo, żeby pisać co Ci się żywnie
              podoba. Mogłeś to odebrać tak jak to odebrałeś. Ja zareagowałam zbyt
              impulsywnie. Mogłeś urazić kogoś tym co napisałeś ale i mój wpis mógł urazić
              Ciebie, a tego nie chciałam.
              Dominika
    • a.b1 Forum zmieniło formułę? ale o co chodzi? 08.04.08, 11:03
      szczerze mówiąc, nie wiem o co chodzi ale nie ważne...
      pamiętaj, że w traumie rozwodowej każdy chce być wysłuchany,
      pogłaskany, poklepany po plecach
      rozwodząc się ludzie szukają z każdej strony pomocy, wpadają na to
      forum bo google im dały drogowskaz
      charakter tego forum pozwala wejść każdemu,
      Ty jako czytacz, nie musisz odpowiadać każdemu
      • wojtekp67 Re: Forum zmieniło formułę? ale o co chodzi? 08.04.08, 11:51
        tricolour 08.04.08, 08:25 Odpowiedz
        ... wcale mi nie przeszkadza prawdziwa opinia.

        Lubię dowalić, jak to literacko nazwałaś "z grubej rury" choć bym to
        raczej nazwał konfrontacją z rzeczywistoscią. Ludzie nie lubia
        własnej rzeczywistości, lekają sie jej i nie radzą sobie. Osobę,
        która to zauważa i nazywa widzi się jako zgorzkniała zamiast
        przypatrywać się własnym niedoborom...

        Proszę, nawet psycholog amator jest na forum smile))))))))))))))
        żalosne.....,
        Tylko po cholerę czytasz to forum skoro tak Ci sie psychologu nie
        podoba to co ludzie piszą ?
        • tricolour Nie denerwuj się tak bardzo... 08.04.08, 14:18
          ... bo nie warto.

          Nie jestem psychologiem i nie mam zamiaru nim być. Jestem
          uzytkownikiem forum od czterech lat i zwyczajnie zauważyłem zmianę,
          o której napisałem. Czyżby to było zbyt trudne do zrozumienia dla
          Ciebie, że osoby będąca na forum od lat czują sie, w pewnym sensie,
          odpowiedzialne za to miejsce?

          Żyłka Ci pęknie od niepotrzebnych nerwów, a czterdziestolatków
          ciężko leczy się z zawału...
          • sagaretia Re: Nie denerwuj się tak bardzo... 14.04.08, 02:35
            Może poprostu przyczyny rozwodów są coraz bardziej drastyczne ,coraz
            bardziej ludzi przytłaczają ,coraz trudniej im się pozbierać.
            A może właśnie coraz łatwiej otworzyć na tego typu forum,wyrzucić z
            siebie boleść??
            W tłumie płaczących własny szloch staje się mniej słyszalny.
            Dla mnie rozwód,rozstanie z drugim człowiekiem kojarzy się z
            cierpieniem i bólem....więc to chyba normalne że tyle tu
            tego.....niestety.
            Więc zamiast wytykać ludziom,że są beksy i niedorajdy....należy
            cierpliwie pogłaskać,wysłuchać....a potem potrząsnąć dać pare
            praktycznych porad i pozytywnego kopa na rozpęd i dalszą lepszą
            drogę.
            Ja sama wiem jak to było ze mną .....rozpacz łzy i jeszcze raz
            łzy....potem trochę mniej łez...trochę jasniejsze,pozytywniejsze
            myslenie,....w końcu nawet rozumowanie....a po jakimś czasie nawet
            składne i racjonalne działanie...i to dzięki życzliwym ludziom smile
            Ale na wszystko trzeba czasu!
            Ja przynajmniej jako prawie "wół",
            nie zapomniałam jeszcze jak to było być "cielęciem" w tej istotnej
            dla nas sprawie jaką jest rozwodzenie się i sprawy około związane wink
            I nie gniewaj się....ale akurat na tym forum prowokacji nie trzeba.
            Nasze exy prowokowały ,czy tez prowokują nas do bólu , dostarczając
            nam już dostatecznie dużo emocji....aż naaaaaadto wink
          • wojtekp67 Re: Nie denerwuj się tak bardzo... 14.04.08, 09:21
            Prosze..., nie dosc, ze psycholog to jeszcze kardiolog, masz facet
            duzy problem ze soba....
    • lilyrush Re: Forum zmieniło formułę? 08.04.08, 14:21
      Tri- forum tworzą ludzie na nim piszący. Zmienili sie ludzi to i zmieniło sie
      forum. "Weterani" odeszli wiec nie ma kto pisać o tym, jak to jest po.
      przychodzą nowi, najczęściej na początku drogi- czyli właśnie na etapie tej
      łzawej historyjki...
      • aron95 Masz dość 08.04.08, 14:32
        tematów rozwodowych a nie potrafisz "pępowiny" od forum przeciąć .
        I to jest podstawowym Twoim problemem .
        • manderla Ześ podsumował ;) 08.04.08, 14:39
          aron95 napisał:

          > tematów rozwodowych a nie potrafisz "pępowiny" od forum przeciąć .
          > I to jest podstawowym Twoim problemem .

          Ja Cie Tri nawet rozumiem i sie czesto zgadzam z Twoimi
          wypowiedziami. ale bardziej chodzilo mi o formę i sposob tego co
          mowisz, a nie tresc.
          Bedzie dobrze wink
        • tricolour Podstawowym moim problemem... 08.04.08, 15:02
          ... jest raz to, raz tamto. Forum nie jest problemem i nigdy nie
          było.

          Faktem jest, że żegnałem się, a jestem nadal. Faktem jest, że inni
          sie żegnali, a są nadal. Faktem jest, że wlazłem Ci kiedyś na odcisk
          więc od czasu do czasu sie odgryzasz, co mnie dość bawi, bo juz nie
          pamiętam nawet o co poszło...

          Aaaa... wyleciałeś na zbity z PP. Fakt.
          • aron95 Re: Podstawowym moim problemem... 09.04.08, 15:43
            Tri nie wlazłeś na odcisk i nie zamierzam Ci dogryzać .
            Napisałem co myśle o Twoim podejściu do forum a podstawy do takiego myślenia mam
            we wspomnianym PP gdzie wyrażałeś właśnie taką opinię o RiCD ( dawno już ,możesz
            nie pamiętać). Nic bezpodstawnie nie pisałem .

            A z PP sam odszedłem
            Z tym PP chciałeś dogryźć Ty . Nie dogryzłeś .
            • sylwiamich Re: Podstawowym moim problemem... 11.04.08, 12:00
              Awanturka...beze mnie?smile))
              • dsz27 Re: Podstawowym moim problemem... 11.04.08, 12:04
                Awanturka była ale ucichła...wink
        • elein Re: Masz dość 08.04.08, 15:36
          aron95 napisał:

          > tematów rozwodowych a nie potrafisz "pępowiny" od forum przeciąć .
          > I to jest podstawowym Twoim problemem .


          Słuszne spostrzeżenie.
      • cathy_bum Re: Forum zmieniło formułę? 08.04.08, 15:29
        lilyrush napisała:

        > Tri- forum tworzą ludzie na nim piszący. Zmienili sie ludzi to i
        zmieniło sie
        > forum. "Weterani" odeszli wiec nie ma kto pisać o tym, jak to jest
        po.
        > przychodzą nowi, najczęściej na początku drogi- czyli właśnie na
        etapie tej
        > łzawej historyjki...
        Dokładnie. Rok temu byłam tu nowa. Parę znajomych mi osób (choćby
        lily właśnie) też. Wtedy pisywaliśmy dużo, często i niekiedy
        łzawo. "Stara gwardia" albo nas wspierała albo jak miała dość to
        pisywała żartobliwe wątki od "czapy".
        Dziś to ja zaglądam tu dopadkami i uczciwie mówiąc często brak mi
        siły, żeby powspierać tych na początku drogi. Zwykle pożartuję sobie
        trochę i spadam. Nie piszę o tym co jest "po" za wiele, bo ja tym po
        prostu żyjęsmile) Tez widzę powtarzalność pewnych historii. Ale tak to
        w życiu jest. Rok temu patrzyłam na to inaczej.
        Za rok dzisiejsi debiutanci będą się tu śmiać, żartować i głównie na
        imprezy zmawiać. Taka to kolej losu i forumowa rzeczywistośćsmile)
    • elein Re: Forum zmieniło formułę? 08.04.08, 15:41
      Forum powstało na potrzeby łzawej historii jego założyciela (dojrzewanie do
      rozwodu, nieudana nowa miłość i żale z nią związane).
      I, jak najbardziej, forum trzyma swoją formułę dla kolejnych osób będących na
      tym etapie co wtedy założyciel.
      • plujeczka Re: Forum zmieniło formułę? 08.04.08, 17:46
        forum jest dla tych wszystkich, którzy chca na nim pisac bez wzgledu
        na powody, mozna przeciez nie czytac i zająć sie czymś zupełnie
        innym, nie zauwazyłam aby był tu stosowany przymus.Pamietajcie o
        jednym, pisanie przez "szkalny ekran" osmiela, wielu z nas nigdy w
        realu nie zdecydowałoby sie na opowiedzienie swojej historii i to z
        róznych powodów, nasze historie może są podobne a jednak róże a
        tylko od nas samych zelezy czy wyciagniemy z nich odpowiednie
        wnioski i o to chyba tutaj chodzi.
    • kartagina72 o jak fajnie! 08.04.08, 21:25
      widze, ze jednak jest jakies "zycie na osiedlu" smile))))

    • scriptus Re: Forum zmieniło formułę? 11.04.08, 15:10
      Forum było i jest miejscem spotkań ludzi przed i w trakcie rozwodu,
      sfrustrowanych nową sytuacją, z trudem wyobrażających sobie życie po
      rozwodzie.
      Mało tu było takich sytuacji "znalazłem/am sobie kochanke i muszę
      sie rozwieść" więcej było tych zrozpaczonych utratą partnera.

      Nieco prowokacyjne pytanie z tematu forum, co dalej po rozwodzie ma
      w zasadzie dwie możliwe odpowiedzi: - zostaję wolny/wolna, albo
      znajdę sobie miłego partnera, partnerkę. Chyba banalne, więc nie
      wywołuje zainteresowania. Wszyscy rozwodzący się mają to co najmniej
      raz za sobą, są praktykami i gdyby nie bieżące problemy, ze
      znalezieniem kogoś nie mieliby zapewne większych trudności.
      Trudniejsze jest pytanie, jak sobie poradzić ze sprawami i emocjami
      okołorozwodowymi i te właśnie tematy przyciąga tu najwięcej osób.
      Nie oburzaj się zatem, Tri, że ludzie na taki temat piszą. Ich
      problemem nie jest znalezienie sobie partnera, czy raczej nowego
      partnera. Ich problemem jest, jak sobie poradzić ze złamanym sercem,
      z bezdusznym aparatem sądowym, własnymi lękami i trudnymi do
      podjęcia decyzjami. Nurtuje ich problem, czy podejmowane właśnie w
      ogromnym napięciu i stresie decyzje są słuszne... Jeśli Cię ten
      temat nudzi, po prostu poczytaj sobie coś innego.
      • manderla Pięknie to ująłeś, Scriptus. 11.04.08, 15:43
        Tri jest na zupełnie innym etapie, dawno to przeżył, przemyślał,
        przecierpiał, więc teraz już go to nudzi, męczy, drazni itp. bo jest
        szczęśliwy. A jak to się mówi, syty głodnego nie zrozumie wink


        jw.
        • sylwiamich Re: Pięknie to ująłeś, Scriptus. 11.04.08, 18:46
          Mam przyjaciółkę.Zacięcie na wyższe warstwy.Byłyśmy w biedronce
          którą otworzyli niedaleko.Koszyk pełen i głośne komentarze:
          -Jesoo.Ja tu nigdy nie przyjdę.Zobacz...jak ludzie dziwnie
          wyglądają.I pachną dziwnie.Wolę swoje delikatesy.
          • manderla Re: Pięknie to ująłeś, Scriptus. 12.04.08, 03:11
            sylwiamich napisała:

            > Mam przyjaciółkę.Zacięcie na wyższe warstwy.Byłyśmy w biedronce
            > którą otworzyli niedaleko.Koszyk pełen i głośne komentarze:
            > -Jesoo.Ja tu nigdy nie przyjdę.Zobacz...jak ludzie dziwnie
            > wyglądają.I pachną dziwnie.Wolę swoje delikatesy.
            >


            No mam tylko nadzieje ze ten komentarz nie do mnie byl adresowany wink
            A co do relacji syty-głodny to prawda.
            Jak sie przeprowadzilam do kraka, to jeszcze jakąś kasę mialam jak
            pracowałam itp.Wiec zakupy sie robilo w pospiechu, nieraz na
            stacjach benzynowych...
            Jak zrezygnowałam z pracy by zając się dzieckiem to po paru
            tygodniach stwierdziłam, ze zanim sytuacja sie uspokoi, i zanim ja
            znajde nowa robotę, to troche czasu minie, zatem najwyższa pora
            zacząć oszczedzać. Poszlam wiec do biedronki (niedaleko domu).
            Potwierdze - mialam takie odczucia jak piszesz. Szczzegolnie za
            pierwszym razem, jak nabralam caly koszyk i chcialam zaplacic
            kartą,. I kiedy panie na kasie mnie uswiadomily , ze sorry, ale my
            tutaj terminali nie posiadamy. Zostawilam pelny koszyk z zakupami i
            wyszlam po prostu. Bo bylo to dla mnie nie do pomyslenia, by w
            dzisiejszych czasach sklep nie posiadal terminala na karty! Szybko
            sie nauczyłam. Teraz mam zawsze gotówke przy sobie wink
            Teraz tez co rano wyskakuje z lózka z hasłem: biedronka niskie ceny!
            C'est la vie! smile
            • sylwiamich Re: Pięknie to ująłeś, Scriptus. 12.04.08, 11:41
              Hłe, hłe....uderz w stół a nożyce się odezwąsmile)))
              Biedronka.
              Bardzo dobre śledzie w śmietanie.Moje dzieci zajadają się stekami z
              drobiu.No i drewniane gry edukacyjne...wykupiłam wszystkie.Ponoć
              niezłe srodki czystości.Chodzę czasami.
              Koleżanka.
              Gdyby ja postawić obok pani z kasy...często nie wytrzymałaby próby
              co do wyglądu.
              Głodny sytego nie zrozumie.
              Może i nie zrozumie.Ale dużo gorsi są Ci, co głodni
              bywali...paradoksalnie.Bo zamiast niezrozuienia mają w tym miejscu
              chęć odcięcia się.

              -Ja? Też kiedyś byłem/am w takiej sytuacji. Ale teraz stworzyłem/am
              szczęsliwy związek (to partner/ka był winien rozpadowi poprzedniemu,
              jak widać), mam wspaniałą sytuację materialną (bo przez partnera się
              rozwijać nie mogłem/am) i ogólnie wreszcie polubiłem/am siebie.NO i
              jeszcze odkryłam/em w sobie dawno zapomniane pasje i talanty (ja
              tyżwink.No i nudzi mnie ten temat złotko, takie to dalekie, takie
              beznadziejne.Ale tak sobie tu zaglądam...czasami żeby wyładować
              frustracje, czasami żeby z góry popatrzeć......co też komunikuję w
              sposób niepozostawiający złudzeń....nauczyłem/am się tego po
              rozwodzie (bo jesli błedy jakieś popełniłem/am, to juz drugi raz
              nie.Bo inteligencją kierować się wcześniej nie mogłem/am przez
              partnera zresztą).
              • manderla Re: Pięknie to ująłeś, Scriptus. 12.04.08, 11:56
                sylwiamich napisała:

                > ....uderz w stół a nożyce się odezwąsmile)))

                Wiedziałam, że od tego zdania zaczniesz big_grin

                ps. A ja tam wole klopsiki wink do tego fajny sosik i palce lizac wink
                • sylwiamich Re: Pięknie to ująłeś, Scriptus. 12.04.08, 13:27
                  Klopsiki? Eee....nie będą jedli.Nie można ich wsadzić w bułę,
                  obłożyć serem (pyszny liliput..też z Biedronkismile)i zalać
                  ketchupemsmile))
                  A powiem Ci że te steki też dobre są z grilla.Jak mi się dzieciary
                  zwalą na działkę....mam czym pozapychaćsmile))
                  • manderla Steki i inne klopsiki ;) 12.04.08, 13:59
                    sylwiamich napisała:

                    > Klopsiki? Eee....nie będą jedli.Nie można ich wsadzić w bułę,
                    > obłożyć serem (pyszny liliput..też z Biedronkismile)i zalać
                    > ketchupemsmile))

                    No, no, znam te klimaty smile A ja ostatnio wlasnie w Biedronce
                    trafilam na ciasto francuskie. To dopiero - paróweczka owinieta
                    serem zawinieta w ciasto francuskie, do piekarnika a potem zalane
                    hektolitrami ketchupu (przez mojego syna), wtraja - az milo wink
                    • sylwiamich Re: Steki i inne klopsiki ;) 12.04.08, 14:09
                      A czy Twój syn też przepada za plastikowymi ketchupami? Jakimi co to
                      kolor pomarańczowo-przezroczysty mają? Kurde...nie mogę mu pozwolić
                      takiego pić, za dużo ich zużywa.I z tej racji najlepsze fast-foodowe
                      żarło jest na mieście.
                      • tricolour A propos ketchupu... 12.04.08, 14:12
                        ... kupiłem kiedyś na próbę (nie do zjedzenia, ale do obejrzenia. Potem jednak
                        spróbowałem) ketchup maki Carrefour "najlepsza cena" za 89 groszy za pół litra.

                        Szkoda było pieniędzy - nie wypalał dziur... sad
                        • sylwiamich Re: A propos ketchupu... 12.04.08, 17:30
                          Ty dziwny jesteś Trismile)Zawsze myślałam że dla facewta do obejrzenia
                          to są świerszczyki.A tu taki orginał.To dozwolone?smile)
                          • manderla Re: A propos ketchupu... 13.04.08, 00:40
                            sylwiamich napisała:

                            > Ty dziwny jesteś Trismile)Zawsze myślałam że dla facewta do
                            obejrzenia
                            > to są świerszczyki.A tu taki orginał.To dozwolone?smile)


                            A po co sa swierszczyki jak sie ma kobitę?

                            A że dziwny jest , to fakt. Nietypowy, dziwaczny i jak powiedzialas -
                            oryginał wink
                        • manderla Re: A propos ketchupu... 13.04.08, 00:37
                          tricolour napisał:

                          > ... kupiłem kiedyś na próbę (nie do zjedzenia, ale do obejrzenia.
                          Potem jednak
                          > spróbowałem) ketchup maki Carrefour "najlepsza cena" za 89 groszy
                          za pół litra.
                          >
                          > Szkoda było pieniędzy - nie wypalał dziur... sad

                          Jestem chyba nieco zmęczona, ale nie rozumiem konkluzji. Mógłbys
                          wyjasnić? o co biega z tym wypalaniem?
                      • manderla Re: Steki i inne klopsiki ;) 13.04.08, 00:28
                        sylwiamich napisała:

                        > A czy Twój syn też przepada za plastikowymi ketchupami? Jakimi co
                        to
                        > kolor pomarańczowo-przezroczysty mają? Kurde...nie mogę mu
                        pozwolić
                        > takiego pić, za dużo ich zużywa.I z tej racji najlepsze fast-
                        foodowe
                        > żarło jest na mieście.

                        Nie wiem co to jest ketchup pomarańczowo-przezroczysty, może młody i
                        wcina
                        a ale ja o tym nic nie wiem wink
                        Co do fast foodowego jedzenia, to w zasadzie unikamy. Zdarza sie raz
                        na pare miesiecy wpasc w trasie czy innych warunkach ekstremalnego
                        wyglodzenia bądź ekstremalnie pustej lodówki
                        do Mac albo KFC, ale i tak zawsze pada hasło: to co, idziemy na psie
                        żarcie? Zamykamy oczy, znieczulamy szczeki i żremy smile
                        Młody nie jest jakos specjalnie za tym, ja tez nie przepadam - po
                        szpilkach w cheesburgerach z mac i włoskach (widocznych pod swiatło)
                        w skrzydełkach z KFC.
                        Bo mi sie zaraz kojarzy sytuacja z liceum:
                        Obiad w szkole. Siedzimy przy stołach . Naprzeciwko siebie. Był
                        kurczak i ziemniaki i jakas tam surówka, kompocik, kisielek .
                        Niewazne. Wszyscy wcinają w tempie ekspresowym zeby to się zmieścić
                        w czasie przerwy obiadowej, chrupią, cmokają, oblizują się - jaki to
                        dobry obiadek etc.
                        A jedna z kolezanek patrzy na tego swojego kurczaka i mówi: kurde,
                        jakis owlosiony ten kurczak. Chyba piz ** mi sie trafiła.
                        Wszyscy oczywiście w ryk.
                        I od tamtej pory nie moge jakoś jesć kurczaków w placówkach żywienia
                        publicznego, w żadnej postaci wink Bo mam jakieś dziwaczne skojarzenia
                        za kazdym razem smile.

                        A tak mi też przyszło do głowy przykład z zycia wziety, który dosc
                        mocno zniechecil mnie do gotowania i pichcenia (czego swoja drogą
                        bardzo nie lubie, ale robie bo musze).

                        Postanowailam synowi zrobic niespodzianke i przygotować jakies
                        pyszności. Miala to być taka rolada łososiowa zapiekana itp.
                        Oczywiście niewiele z tego wyszło, bo sie po prostu nie udało.
                        Jadalne było owszem, ale wyglądało tak sobie. Wiec, młody wraca, ja
                        tu na talerzyk ładnie wykładam (zeby przynajmniej wyglądało). Nic
                        nie mówię i patrze na reakcję młodego. Młody wtraja wszystko jak
                        należy, tempo przyzwoite wink.... To jak skończył jesć, ja mu mówie,
                        wiesz synku, troche się nie udała mi ta rolada, bo to w zasadzie nie
                        tak miało być.... A młody : mamuś, no co ty, przecież wiesz, że jak
                        jestem głodny to nawet gówno bym zjadł.
                        Cały mój młody! Podsumował jak trza! Nie ma co!
                        Cóż, ręce mi opadły i jakakolwiek ochota na gotowanie, i tym
                        bardziej eksperymenty kulinarne. Porażka po prostu! wink
                        Z kolei od tego momentu, częstrze stały sie hamburgery i hot dogi
                        (ale robione w domu),- jak g to g. nie ma sprawy! smile
                        • sylwiamich Re: Steki i inne klopsiki ;) 13.04.08, 08:32
                          manderla....Jesooo.Bardzo lubię Twoją koleżankęsmile))
                          Taki ketchup jest najtańszym z mozliwych.Jedyną jego zaletą jest że
                          nie ucieka.I mój syno go bardzo lubi.MC Donald jest w mojej okolicy,
                          KFC...zapomnijsmileAle od "przyjemności" jest tata, więc ja dzieci do
                          Maca nie zabieram.Tak więc fast-foody też domowej, hurtowej roboty.
                          Za to obecny mężczyzna ma zaprzyjażnionego właściciela knajpy w moim
                          malutkim mieście.I tam są ponoć najlepsze zapiekanki...w sezonie
                          potrafi robić z prawdziwych grzybow.
                          Co do oglądania jedzenia...NIGDY tego nie robię.Dlatego mogę zajadać
                          się czereśniami.Za to cała moja rodzina jest stowarzyszeniem
                          wąchaczy.Córa potrafi wsadzić nosa w każdej restauracji i sprawdzić
                          co zacz?
                          Gotować lubię.Ale kuchnię polską preferuję.Sosiki ze śląskimi,
                          kopytkami, bigosy, wszelkiej maści pierogi (farsze potrafię wymodzić
                          przedziwne).Bardzo do mnie trafia teoria chińskich filozofów mówiąca
                          o tym że należy jeść płody ziemi swojejsmile))
                        • z_mazur Re: Steki i inne klopsiki ;) 13.04.08, 10:35
                          No to się uśmiałem. smile))))
                          • scriptus <rotfl> 13.04.08, 13:32
                            Chyba jednak teraz to forum zmieniło formułę
                            Ja tez lubię gotować....
                            Tri, jestes niezrównany !!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka