Dodaj do ulubionych

WIERNOŚĆ? - przereklamowany slogan...

20.04.08, 12:47
Wczoraj spędziłam naprawdę super świetny dzień z moim długoletnim
przyjacielem od serca. Był on ze swoja narzeczona na szym slubie, my
bylismy z moim M na ich ślubie, potem każde zajęło sie własnymi
sprawami i rodzinami i jakoś kontakt nam sie rozluźnił. Nawiązaliśmy
kontakt kilka miesięcy temu - oczywiście czysto przyjacielski.
Zawsze świetnie nam sie gadało, potrafilismy sie doskonale bawić w
swoim towarzystwie - super przyjaźń między kobietą a mężczyzną, bez
podtekstów seksualnych. Ale wczoraj... 2 butelki wina, głupawa
odstresowująca komedyjka na DVD, księżyc, nocne Polaków rozmowy i...
No właśnie... Od słowa do słowa okazało sie, że on podkochiwał sie
we mnie latami z ukrycia. Byłam naprawde w szoku! Wino, noc,
zwierzenia jakos tak nagle nas do siebie zblizyły i zaczęlismy się
do siebie zbliżać w sensie cielesnym... Na szczęście mnie w
odpowiednim momencie zapaliła sie czerwona lampka STOP! CO TY ROBISZ
DZIEWCZYNO?! To nie TEN facet, nie TEN dotyk, nie TE pieszczoty, nie
TE pocałunki, nie TEN zapach, nie mój mąż... Po prostu nie mogłam
tego zrobić. Pomimo tego, że miałam ogromna ochotę, a mój przyjaciel
jest facetem przy którym kobieta czuje, że jest kobietą - to nie
mogłam sie przełamać. Ale nie to jest meritum sprawy - chodzi mi o
to, że zawsze postrzegałam tego mojego przyjaciela jako faceta
prawie idealnego - czuły, ciepły, troskliwy, cholernie ambitny,
dowcipny, inteligentny, super sie z Nim zawsze gadało i równie
dobrze milczało w Jego towarzystwie, myslałam, że to mężczyzna,
który nigdy nie zrobiłby niczego, żeby skrzywdzić swoją żonę... To
facet z zasadami, konkretny, rzeczowy... To, że wczoraj wydarzyło
się to co prawie sie wydarzyło - podważyło i zachwiało moja wiarę w
to, że nawet tacy faceci gdy nadarzy sie okazja do spełnienia
marzenia, pragnienia - są w stanie zapomnieć o żonie, domu... Jakby
WIERNOŚĆ nic już nie znaczyła... Jakby była pustym słowem... Jak
mozna budować kiedyś kolejny związek - mając na każdym praktycznie
kroku do czynienia ze zdrada, kłamstwem, obłudą i oszukiwaniem
najbliższych...? Jak uwierzyć w miłość, lojalność... Czy te
wartoście naprawde w tym świecie nic już nie znaczą...? Może jestem
głupią, naiwna romantyczka, ale... jak tak nie chcę żyć...
Obserwuj wątek
    • tricolour Jak to łatwo zarzucić innym niewiernośc... 20.04.08, 12:52
      ... gdy samemu rozchylało się kolana...

      Żenada.
      • bolutiebolutie Re: Jak to łatwo zarzucić innym niewiernośc... 20.04.08, 13:01
        Uścislę - do rozchylania kolan nie doszło - to raz. A dwa - ja
        jestem mężatką w tej chwili tylko na papierze, a on ma rodzinę.
        Wiem, że gdybym poszła teraz z kims do łóżka - nie czułabym sie
        dobrze sama ze sobą, ze swoim sumieniem i sercem, bo w sercu mam
        cały czas swojego męża. Chodziło mi tylko o to, że nawet osoby,
        które uważa się za przykładnych mężów i ojców - gdy nadarzy sie
        okazja - to po prostu chca z niej skorzystać. Czy ja zachowałabym
        sie podobnie w analogicznej sytuacji - gdyby jego małżeństwo sie
        rozpadło a ja zyłabym w szczęśliwym związku? NIE! NIGDY. Bo dla mnie
        miłość, wierność i uczciwość msłżeńska naprawdę cos znaczą.
        Mężczyznom duzo łatwiej niż kobietom przychodzi zdrada, może
        dlatego, że dla Was sex to automat, a u nas w gre wchodza tez
        uczucia i emocje, choć pewnie nie u wszystkich.
        • tricolour Nie wiem, czy dla facetów sex to automat... 20.04.08, 13:08
          ... natomiast powinnaś sobie uświadomić, że dwie flaszki wina i płyta DVD
          doprowadzają Ciebie na krawędź seksu z żonatym facetem.

          Więc nie potępiaj faceta, z którym gotowa byłaś sie przespać, bo sama jesteś
          współwinna zaistniałej sytuacji. "gdy nadarzy sie okazja - to po prostu chcą z
          niej skorzystać" - tą okazją byłaś TY. Zastanów sie więc dlaczego tak Ciebie
          ktoś postrzegł i czy bycie okazją to odpowiednia rola.
          • bolutiebolutie Re: Nie wiem, czy dla facetów sex to automat... 20.04.08, 13:15
            > ... natomiast powinnaś sobie uświadomić, że dwie flaszki wina i
            płyta DVD
            > doprowadzają Ciebie na krawędź seksu z żonatym facetem.

            do krawędzi było jeszcze bardzo daleko.


            > Więc nie potępiaj faceta, z którym gotowa byłaś sie przespać, bo
            sama jesteś współwinna zaistniałej sytuacji

            Wiesz, od wina, komedyjki na DVD i głupich gadek do sexu jest
            baaaardzo daleka droga. Poza tym ja go nie prowokowałam - nie
            flirtowałam, nie ściszałąm głosu, nie patrzyłam na niego przeciagle,
            nie bawiłam sie kosmykami włosów, itp. Zwykły wieczór dwojga starych
            przyjaciół. Nie mam sobie naprawde nic do zarzuceania, jedynie to,
            że przez mała chwilke dałam sie ponieść, ai odwzajemniłam jeden
            jdyny pocałunek. Chodzi mi o to, że gdybym ja nie powiedziała NIE -
            to on nie powstrzymałby sie od sexu i pociagnąłby to dalej. Nie
            obarczaj mnie więc winą i nie nazywaj "okazją", która zdesperowana
            podsuwa sie z rozłożonymi nogami facetowi pod sam nos - bo tak nie
            było.
            • tricolour Chyba czegoś nie chcesz zrozumieć... 20.04.08, 13:20
              ... że byliście WE DWOJE. Że dwie osoby ponoszą odpowiedzialność za to, co sie
              wydarzyło. Że niewierność dotyczy obu osób. Zanim kogoś osądzisz, to zastanów
              się nad swoim postępowaniem w sytuacji, w której uczestniczyłaś.
              • bolutiebolutie Re: Chyba czegoś nie chcesz zrozumieć... 20.04.08, 13:25
                widze, że jestes sędzią, ławą i katem w jednym...

                Powtarzam Ci jeszcze raz - moje małżeństwo sie skończyło - jego nie.
                I to ja powiedziałm STOP, nie on. Nie zrzucaj więc winy na mnie. Bo
                to on zobaczył samotną, atrakcyjną kobietę, która nie prowokowała go
                w żaden sposób do takich zachowań, która go nie osmieliła do takich
                zbliżeń. To on sie na mnie nagle "rzucił" nie ja na niego. I to
                chyba Ty czegoś tu nie dostrzegasz, albo po prostu nie chcesz
                dostrzec.
                • tricolour Nie ja jestem sędzią.... 20.04.08, 13:30
                  ... wręcz przeciwnie. To kobiety często nazywają kurwą tą babkę, z którą ich mąż
                  poszedł do łózka - bo wiedziała, że facet żonaty. Często tak tutaj bywało i
                  zawsze występowałem w obronie takich babek, która Ty też mogłaś sie stać -
                  możesz poczytać archiwum.

                  Poza tym jeśli uważasz, że wierność jest tylko do granic małżenstwa, to mamy
                  rózne pojęcie wierności. Bo moja wiernośc, to przede wszystkim wierność sobie, a
                  małżeńska wynika z tej osobistej - ale to juz inna sprawa.
                  • bolutiebolutie Re: Nie ja jestem sędzią.... 20.04.08, 13:40
                    >To kobiety często nazywają kurwą tą babkę, z którą ich mąż poszedł
                    do łózka - bo wiedziała, że facet żonaty

                    Dzieki, to było miłe, jak zwykle jestes uroczy... Ty chyba
                    nienawidzisz kobiet, co? Bo straszna gorycz przez Ciebie
                    przemawia... Tylko nie wyżywaj sie za jakies swoje niepowodzenia na
                    mnie - byłabym Ci wdzięczna.
                    • tricolour Mogłas też wybrać inny fragment... 20.04.08, 22:36
                      ... na przykład taki: "Często tak tutaj bywało i zawsze występowałem w obronie
                      takich babek".

                      Zupełnie nie rozumiem dlaczego przeinaczyłaś moją wypowiedź, by sobie dowalić.
                      Ja bardzo lubię kobiety...
                      • bolutiebolutie Re: Mogłas też wybrać inny fragment... 21.04.08, 10:11
                        "Często tak tutaj bywało i zawsze występowałem w obronie
                        > takich babek".

                        Twoje sformułowanie "takich babek" wyraźnie sugeruje, że już mnie
                        zaklasyfikowałes do grona kurew... A na to sobie nie zasłużyłam... I
                        nie przeinaczyłam Twojej wypowiedzi, bo przesłanie było dość jasne i
                        czytelne - całą winę za zaistniałą sytuację zrzuciłeś na mnie...
                        Niesłusznie.
                        • wania46 Re: Mogłas też wybrać inny fragment... 21.04.08, 11:16
                          Byc moze dorobie filozofie do calej tej sytuacji: podswiadomie moze dazysz do
                          udowadniania samej sobie,ze wszyscy faceci to swinie,nawet taki,ktorego mialas
                          za przyjaciela wymiekl w sytuacji,ktora stworzylas...I nie jest to zadne
                          oskarzenie z mojej strony)
                        • tricolour Odpowiedzialność, nie winę... 21.04.08, 11:33
                          ... a właściwie współodpowiedzialność, o której piszę od pierwszego postu.

    • manderla Re: WIERNOŚĆ? - przereklamowany slogan... 20.04.08, 12:57
      No własnie. Też załamałam sie w tym tygodniu. Bylam w delegacji. I
      popatrzyłam, jak sie faceci zachowują. Żonaci, dzieciaci. I co
      mówią. Panowie, o których miałam naprawde dobre mniemanie jako o
      ojcach, męzach. Bo sie widywało nieraz ich ze swoimi rodzinami na
      imprezach firmowych, jak nieraz tez opowiadają o swoich pociechach,
      zonach. a wystarczy, ze wyjaada poza dom. Porażka. Tez straciłam
      wiarę. Obrzydliwe to jest.
      • tricolour A jak zareagowałaś na takie ich zachowanie? 20.04.08, 12:59
        • manderla Re: A jak zareagowałaś na takie ich zachowanie? 20.04.08, 13:00
          wyszłam.

          więc nie mierz wszystkich swoja miarą.
          • tricolour Zawsze mierzę swoją miarą... 20.04.08, 13:02
            ... bo nie mam innej miary, którą bym znał równie dobrze.

            Skoro wyszłaś to może nie słyszałaś innych, pozytywnych rzeczy...
    • aron95 Prowokatorka 20.04.08, 13:02
      prowokować sam lubiłem i doprowadzać do dwuznacznych sytuacji .
      Zawsze wystarczała mi satysfakcja ,tym większa im kobieta na pozór bardziej
      niedostępna . Może on też prowokator ?
      • bolutiebolutie Re: Prowokatorka 20.04.08, 13:08
        Wiesz... każdy lubi prowokowac, flirtować, podbudowywać swoją wiare
        w siebie (tak niestety ostatnio zachwianą przez odejście M), ale
        trzeba wyznaczać sobie i innym granice. Nieprzekraczalne granice.

        Ja mam taka prace, że często wylatuje z klientami za granicę. I tez
        nieraz widziałąm, jak jednego czy drugiego klienta żona z maleńkim
        oseskiem w ramionach odprowadzała na lotnisko, pan czule żegnał się
        z połowicą i dzieciątkiem... Ledwo przeszedł odprawę paszportową i
        wykonywał nastepujący ruch: lewą rękę kierował do serdecznego palca
        prawej reki, zsuwał złoty krążek, odchylał połę marynarki i ów
        krążek wsuwał do wewnętrznej kieszonki marynarki... Poza tym faceci
        w delegacjach (może nie wszystcy, nie chce tu generalizować i
        wkładać wdzystkich do jednej beczki|) zachowuja sie jak psy
        spuszczone z łańcucha! Ile razy pukała rano do pokoju klienta, bo
        spóxniał się na zbiórkę, atam nie 2 lecz 6 nó wystawało spod kołdry,
        w tym dwie czarne...? Być może własnie ze względu na charakter mojej
        pracy, to na co sie napatrzyłam i co sama niejednokrotnie przezyłam
        musząc sprowadzić jednego czy drugiego pana do pionu - tak trudno
        zaufać mi drugiemu człowiekowi... To też było jednym z powodów
        naszego rozstania z M - zarzucił mi, że nigdy tak naprawde Mu nie
        zaufaam, bo oceniałam Go przez pryzmat znanych mi wzorców...
        • aron95 Re: Prowokatorka 20.04.08, 13:34
          bolutiebolutie napisała:

          > Wiesz... każdy lubi prowokowac, flirtować, podbudowywać swoją wiare
          > w siebie (tak niestety ostatnio zachwianą przez odejście M), ale
          > trzeba wyznaczać sobie i innym granice. Nieprzekraczalne granice.
          >
          Właśnie te granice .
          Piszesz o przyjaźni mesko damskiej - a że taka może istnieć to wątpię
          Wcześniej czy później dochodzi do przekroczenia granicy .
          Jeśli jest przyjaciel to chcesz z nim sie spotykać , coś Cię do niego
          ciągnie a to przyciąganie często przechodzi w zauroczenie .
      • manderla Re: Prowokatorka 20.04.08, 13:09
        To ze sie podobam facetom, to nie znaczy zaraz ze ich prowokuje.
        Potrafię na takie załoty (i podteksty) reagować w sposób zmierzły.
        co na bardziej inteligentnych działa, a na mniej - wcale.
        A to ze w trakcie imprezy dosiada sie coraz blizej, tak zeby dotknąć
        kolankiem, i takie pieprzenie, ze z zoną to takie zycie prowadzą
        kazdy sobie (a tę żonę akurat znam), i teksty w stylu "że faceta
        potrzebujesz pewnie" (akurat mam przyjaciela, ale tamten nic o tym
        nie wie)... porzygać się po prostu. Przepraszam za słownictwo. Ale
        fajnie się tak obserwuje, kiedy w miare rozwoju imprezy wszyscy
        zaczynają powoli tracić kontrolę nad sobą, a tak sobie posiedziec i
        poobserwować, kto i jak się zachowuje. Zostało mi to jeszcze ze
        studiów, lubiłam popatrzeć w jakiej kolejności kto "spada" pod stół.
        Ot, takie badania socjologiczno-behawioralne wink
        • tricolour Też niezłe... 20.04.08, 13:13
          ... że masz ochotę przebywać w towarzystwie, którym tak sie brzydzisz.
          Naukowo-badawczo, tak?

          • z_mazur Re: Też niezłe... 20.04.08, 13:21
            Większość ludzi ma swoje ciemniejsze strony i przebywając z nimi albo to akceptujemy, albo nie, przy czym nie da się zaakceptować człowieka tylko za jego zalety, więc jeśli odrzucamy jego wady, to odrzucamy go całego.
            Może ona nie chce odrzucić tych ludzi, to jej wybór.

            Nigdy tri nie znalazłeś sie w sytuacji w której nie czułeś się najlepiej, ale byłeś przekonany, że mimo wszystko powinieneś się tam znaleźć?

            Ja np. nie znoszę pogrzebów, ale chodzę na nie, gdy uważam, że powinienem pójść.
            • tricolour Wybór, to wybór... 20.04.08, 13:26
              ... idziesz na pogrzeb, bo to ceremonia pożegnania ważniejsza od nieprzyjemności
              - taki deal. I co? Potem skarżysz się, że było tak źle, że strach?

              Poza tym impreza, to co innego. Impreza, na której wiadomo z góry, że będzie
              alkohol i obleśne zachowanie facetów, którzy po wypiciu zastanawiają sie co by
              tu przelecieć, nie jest ważnym wydarzeniem. Jeśli ktoś decyduje się na taką
              imprezę, to sam robi z siebie obiekt, na który skierują sie oczy (i nie tylko)
              podpitych samców.
          • manderla Re: Też niezłe... 20.04.08, 13:30
            Słuchaj, jak się jedzie w delegacje pełna ekipą, to jestesmy razem
            do końca. Jedzie się, by cos konkretnego zrobić dla klienta. I to
            jest praca. A po pracy, po 13-17 godzinach harówy bez przerwy to
            normalne , ze całe towarzystwo idzie do knajpy, pograć sobie w
            durty, napić sie piwa, zzjesc, pogadać, omówić dzień, co sie udało a
            co nie, ponarzekać na pracodawce itp. Nie brzydze sie towarzystwem,
            bo bardzo cenie ludzi z którymi pracuje. To co przedstawiłam tu, to
            tylko taki wycinek, a propos tego, co mówiła autorka watku. to
            wszystko.
            I nie byłam tam jedyna kobietą. Aczkolwiek, owszem, bardzo ciekawe
            jest obserwować zachowania osób w roznych sytuacjach.
            • anula36 Re: Też niezłe... 20.04.08, 13:49
              po prostu masz nauczke zeby nastepnym razem pic z kumplem wino w publicznym miejscusmile
              Bo 4 sciany, noc, alkohol i zwierzenia, chcesz czy nie, zawsze stwarzaja intymna sytuacje, ktora roznie sie moze rozwinac.
              Zreszta sama chyba nie bylabys zbyt szczesliwa gdyby mezczyzna z ktorym jestes, spedzal tak noce z jakas inna kobieta, prawda? Okazja czyni zlodzieja, mozna to zaakceptowac,albo po wielokroc powtarzac tego samego kaca moralnego.Tylko po co?
              • manderla Re: Też niezłe... 20.04.08, 13:54
                Jeśli ten post był do mnie to...
                na imprezie było 11 osób. Z której zresztą wyszłam jako jedna z
                pierwszych, bo widziałam ku czemu to idzie.
                ale mężczyznom (niektórym) to wcale nie przeszkadzało jak widać.
                • anula36 Re: Też niezłe... 20.04.08, 18:08
                  wylacznie do autorki watkusmile
              • bolutiebolutie Re: Też niezłe... 20.04.08, 14:02
                Owszem, mam nauczkę... Sęk w tym, że ZAWSZE dla mnie to był TYLKO
                kumpel, a właściwie naprawde dobry, serdeczny przyjaciel, na którego
                można było zawsze liczyć. Zwierzałam mu się, opowiadałam o pracy, o
                małżeństwie, że jestem szczęśliwa, że mam wszystko co sobie
                wynarzyłam... W życiu do głowy by mi nie przyszło, że on może
                patrzeć na mnie inaczej niz na kumpelę z która można konie kraść.
                Tym bardziej, że kiedyś trzymalismy sie we czwórkę - Oni i my z moim
                M. Spotykalismy sie dość często, u nas, u nich. Czasem jak nie było
                mojego M to szłam z nimi do kina, do klubu, naprawde super fajny,
                koleżeńsko-przyjacielski układ. I zawsze wszystkim powtarzałam, że
                ja i ten mój kolega to najlepszy przykład i dowód na to, że może
                istnieć przyjaźń między kobietą a mężczyzną. Okazało sie jednak, że
                sie jakby przeliczyłam...
                Fakt, nie ucieszyłaby sie, gdyby mój M w podobny sposób spędzał czas
                z jakąś obcą kobieta, nawet bym sie nieźle wpieniła. Chyba, że tą
                kobieta byłaby ta nasza koleżanka, żona naszego kumpla - to naprawde
                była fajna przyjaźń.

                A że jeste istota rozumną i wyciagam wnioski - więcej tego błędu nie
                popełnię.
                • akacjax Re: Też niezłe... 20.04.08, 14:50
                  I zawsze wszystkim powtarzałam, że
                  > ja i ten mój kolega to najlepszy przykład i dowód na to, że może
                  > istnieć przyjaźń między kobietą a mężczyzną. Okazało sie jednak, że
                  > sie jakby przeliczyłam...

                  Nie przeliczyłaś sie, ale nie wzięłaś czegoś w założeniu pod uwagę-kwestii czasu-bo z czasem wszystkie relacje zmieniają się i że wspólne spedzanie czasu mocno wiąże. Powstaje bliskość z tendencją do utraty hamulców.

                  Ponoć wspólne wychowywanie się(np. rodzeństwa) lub bardzo bliskiego sąsiedztwa minimalizuje możliwość powstania relacji seksualnych.

                  Wino mogę pić i użalać się nie oczekując nawet w podświadomości pocieszenia dotykowego z bratem, ale sąsiada nie chciałbym stawiać w takiej sytuacji. W końcu nie odcięliśmy się zupełnie od instynktów pierwotnych, bo dzięki nim istniejemy.
    • akacjax Re: WIERNOŚĆ? - przereklamowany slogan... 20.04.08, 13:57
      Ładnych parę lat temu też robiłam wielkie oczy na takie traktowanie "życia", wiem, teraz że wielu z nich tak ma i biore taką poprawkę.
      Jak imprezować to w wiekszym mieszanym gronie lub najlepiej "winkować" w towarzystwie koleżanek.
      Co do przyjaźni damsko-męskiej nie na darmo mówią, że zaczyna się od seksu lub tym kończy.

      Mnie natomiast najbardziej zadziwia fakt, że to, co kiedyś bywało pod wpływem i impulsem...teraz staje się powszechne, tak samo dotyczy obu płci i mówi się o wierności w ogóle z lekko ironiczną nutką w głosie.
    • marek_gazeta Re: WIERNOŚĆ? - przereklamowany slogan... 20.04.08, 14:21
      Myślę, że w czasach, kiedy byłem jeszcze żonaty, nie zdecydowałbym się na spędzenie wieczoru przy winku i szeptanych wyznaniach z atrakcyjną kobietą, bo cholera wie, czy dałbym radę wyjść w odpowiednim momencie. Tzn. sądzę, że przy jej odpowiednim zachowaniu nie dałbym. Powiedzmy sobie szczerze - żonaty facet po prostu nie powinien się spotykać sam na sam z inną kobietą.

      Zdrada się nie zaczyna od stosunku, tylko na nim kończy. Trudno mi faceta oceniać, ale powinien widzieć niestosowność takiego spotkania - chyba, że od początku "coś" planował. I Ty również powinnaś zdawać sobie sprawę z ryzyka.

      Tak to już jest, że po ślubie jedna kobieta staje się człowiekowi nieco bliższa, a pozostałe - nieco bardziej obce. No, ale to powinno działać w obie strony.
      • bolutiebolutie Re: WIERNOŚĆ? - przereklamowany slogan... 20.04.08, 14:46
        Uścislę - nie było żadnych szeptanych wyznań. Nie było pzygaszonego
        światła, iskierek w kominku, świec, dekoltu do pasa i wyzywających
        póz. Zwykły wieczór dwojga kumpli znających sie 7 lat. Nie brałam
        pod uwagę żadnego ryzyka, bo nigdy nic nie wskazywało, żeby on coś
        więcej czuł, czy próbował... A poznalismy się naprawde jak łyse
        konie. Do głowy by mi nie przyszło, że może sie zdarzyć cos takiego.

        Ja nie zamierzam wchodzić w buciorami w związek dwojga ludzi, tak
        samo jak nie chciałabym, żeby kiedys ktoś wpakował sie w mój.

        Ten wieczór to pomyłka i błąd - i więcej na cos takiego sobie nie
        pozwolę...
      • manderla Czyzby trzeżwe myślenie?! Brawo! 20.04.08, 15:39
        marek_gazeta napisał:

        > Myślę, że w czasach, kiedy byłem jeszcze żonaty, nie zdecydowałbym
        się na spędz
        > enie wieczoru przy winku i szeptanych wyznaniach z atrakcyjną
        kobietą, bo chole
        > ra wie, czy dałbym radę wyjść w odpowiednim momencie. Tzn. sądzę,
        że przy jej o
        > dpowiednim zachowaniu nie dałbym. Powiedzmy sobie szczerze -
        żonaty facet po pr
        > ostu nie powinien się spotykać sam na sam z inną kobietą.
        >


        No narescie, jakis facet wypowiedzial się szczerze i bez ogródek.
        Brawo.
        • z_mazur Re: Czyzby trzeżwe myślenie?! Brawo! 20.04.08, 16:07
          No Marek trochę uprościł sprawę, bo czasem są sytuacje w których można się spotkać sam na sam z kobietą.

          Ale ja też osobiście uważam, że unikanie dwuznacznych sytuacji jest dobrym pomysłem, bo znamy się tylko na tyle na ile nas sprawdzono i lepiej nie testować samego siebie za bardzo, przynajmniej nie w odporności na kobiece wdzięki w momencie gdy się jest żonatym. smile
          • manderla Re: Czyzby trzeżwe myślenie?! Brawo! 20.04.08, 16:19
            z_mazur napisał:

            bo znamy się tylko na tyle na ile nas sprawdzono i lepiej nie
            testować samego siebie za bardzo,

            Dlaczego nie? Ja lubie siebie testować, i patrzeć również jak inni
            wypadają w takich "testach". spróbuj kiedyś! Przednia zabawa,
            naprawdę!

            ps. a to co napisaleś, to prawda. zgadzam sie w kazdym razie. Jak
            ktoś wie, ze nie potrafi przy pewnych okolicznosciach zapanować nad
            soba, to powinien zdać sobie sprawe z tego zawczasu, i unikać tAKICH
            sytuacji. A jezeli dąży do nich celowo, lub celowo nie unika, to
            znaczy ze w tym malzenstwie juz jest "nie halo".... kiedy mózg
            przestaje działać, a górą są instynkty.
    • koralik4o Re: WIERNOŚĆ? - przereklamowany slogan... 20.04.08, 18:55
      ..."te wartości naprawdę w tym świecie nic już nie znaczą..."

      pamiętasz może wywiad Mariusza Pudzianowskiego? ... facet z klasą..z
      wartościami...jednak nadal singlem jest..dlaczego?...jak sam stwierdził.. świat
      jest zepsuty, kobiety, mężczyźni są zepsuci.. więc po co tworzyć związek? by za
      chwilę się rozwieść?!...czy to ma sens..?!
      Uczepiłam się tej wypowiedzi jak drogowskazu..i jak narazie wystarcza za
      odpowiedź, dlaczego wartościowa, inteligentna kobieta wciąż pokonuje wyzwania
      życia - sama..................
    • julka1800 Re: WIERNOŚĆ? - przereklamowany slogan... 20.04.08, 21:47
      Tak sie zastanawiam... po co kobieta zaprasza do siebie zonatego
      mezczyzne, pozwala mu zostac znacznie dluzej niz powinien (nawet jak
      nie chcial wyjsc to mogla mu dac do zrozumienia zeby sobie poszedł),
      pozwala na pieszczoty i takie tam...?

      Przyjazn miedzy kobieta i mezczyzna? - przereklamowany slogan.
      • bolutiebolutie Re: WIERNOŚĆ? - przereklamowany slogan... 20.04.08, 22:18
        > Tak sie zastanawiam... po co kobieta zaprasza do siebie zonatego
        > mezczyzne

        Nie zadzwoniłam do Niego zdesperowana z proszącym: błagam, przyjedź,
        jestem taka samotna, bzyknij mnie na pocieszenie... To On zadzwonił
        zapytać jak sie trzymam i czy czegos mi nie trzeba. Ja nie jestem w
        zabawowym nastroju, zamknełam sie jakis czas temu w domu i czasem
        tylko spotkam sie z koleżanką czy kolegą, nie w głowie mi kluby,
        knajpy, itp. - stąd spotkanie u mnie w domu.


        > pozwala mu zostac znacznie dluzej niz powinien

        nie siedział u mnie do białego rana, nie oglądalismy razem wschodu
        słońca. Jak zaczął cos próbować - to od razu zareagowałam i
        powiedziałam, że czas na niego - a była to ok. godz. 20-tej.


        > pozwala na pieszczoty i takie tam...?

        Na żadne pieszczoty nie pozwalałam. Raz mnie pocałował, ja głupia
        pocałunek odwzajemniłam, ale po chwili odskoczyłam jak oparzona.
        Nie prowokowałam go w żaden sposób, nie prosiłam sie o to.


        > Przyjazn miedzy kobieta i mezczyzna? - przereklamowany slogan

        teraz już to wiem...
        • anbale Re: WIERNOŚĆ? - przereklamowany slogan... 20.04.08, 22:33
          Juz sie tak nie tłumaczsmile
          No rany, zdarza się, że czasem kogoś poniosą emocje albo sobie
          wykalkulował na zimno, że oto zrobił się milutki wakacik...Jeśli nie
          odpowiadają Ci takie sytuacje, to po prostu ich unikaj, albo
          dzielnie odpieraj zapędy różnych takich "świetnych kumpli".
          Dla niego, być może, nie była to żadna "big deal", ot, samcze
          instynkty zaczeły nim miotaćsmile
        • manderla Re: WIERNOŚĆ? - przereklamowany slogan... 20.04.08, 22:39
          bolutiebolutie napisała:

          >
          > Nie zadzwoniłam do Niego zdesperowana z proszącym: błagam,
          przyjedź,
          >

          Bolutie! po kiego sie tłumaczysz!? nie zrobilas nic złego, kopnelas
          goscia. i luzik. i tak ma być.! A to ze jemu cos sie wydawało, to
          już jego problem, nie twój!

          trzym się.!
        • julka1800 Re: WIERNOŚĆ? - przereklamowany slogan... 20.04.08, 22:47
          Bolutie, nie mialam zamiaru na Ciebie napadac.
          Ja wystrzegalam sie i wystrzegam sie wypłakiwania sie w mankiet
          facetom, a juz z pewnoscia zonatym, bo to z reguły stwarza okazje
          do "czegos wiecej".
      • z_mazur Re: WIERNOŚĆ? - przereklamowany slogan... 21.04.08, 08:07
        > Przyjazn miedzy kobieta i mezczyzna? - przereklamowany slogan.

        Jeśli oboje są wolni, to jak najbardziej. Jednak gdy któreś z nich
        wchodzi w związek przeważnie sytuacja mocno się zmienia.
        • sylwiamich Re: WIERNOŚĆ? - przereklamowany slogan... 21.04.08, 08:31
          jesooo..jaka głupia rozmowa.
          A może to on po następnym pocałunku powiedziałby pass? I wysnuł
          daleko idące wnioski że jak kobieta zostaje sama to już leci na
          każdego...taka desperatka?
          Zgadzam się z Markiem.Dorosły człowiek, zaangażowany w coś innego,
          unika sytuacji które mogą coś sprowokować.Czy dlatego że sobie nie
          wierzy? A może także dlatego żeby nie stawiać innych w dwuznacznej,
          prowokującej sytuacji.Zgadzam się z porzedmówczynią mówiącą o
          sprawdzaniu siebie i kogoś.To rzeczywiście zabawne.Ja też top
          lubiłam...to było bardzo dawno temu...całe lata doświadczeń przed.
        • julka1800 Re: WIERNOŚĆ? - przereklamowany slogan... 21.04.08, 09:52
          Z-mazur, przyjazn taka to bardzo kruchy twór. Nie mowie, ze nie
          istnieje, ale jest bardzo rzadka.
          Ale to chyba temat na oddzielny wateksmile
        • tricolour Przyjaźń zależy od wolności? 21.04.08, 11:42
          Moim zdaniem nie zależy. Zresztą zawsze przyjaźń z kobietą miała dla mnie
          podtekst mocno erotyczny choć nie wyrażony. Gdybym mógł wyrazić, to bylibyśmy
          kochankami...

          To dlatego uważam, że przedwczesny seks niszczy relacje z kobietą.
          • z_mazur Re: Przyjaźń zależy od wolności? 21.04.08, 11:48
            No widzisz, a dla mnie warunkiem przyjaźni jest właśnie brak tego
            podtekstu erotycznego.

            Przyjaźń wiąże sie jednak z dużą bliskością emocjonalną, co może być
            trudne do zaakcpetowania przez parntera w związku. Dlatego wejście
            jednego z przyjaciół w związek najczęściej oznacza ochłodzenie tej
            więzi emocjonalnej i w związku z tym zmiana relacji z przyjaźni na
            zwykłą znajomość.
            • tricolour Duża bliskość emocjonalna z kobietą... 21.04.08, 11:52
              ... prowadzi mnie do erotyki. Nie lubię kończyć na bliskości emocjonalnej mając
              jeszcze na podorędziu ciałko.

              Dlatego uważam, że nie ma wcale przyjaźni męsko-kobiecej, bo albo zaprowadzi do
              czegoś więcej, albo jest siłą ograniczana, by nie zaprowadziła do czegoś więcej.
              Jest etapem, który przerodzi się w miłość (lub namiastkę) lub etapem, z którego
              trzeba się ewakuować.
              • z_mazur Re: Duża bliskość emocjonalna z kobietą... 21.04.08, 12:00
                No to ja dziwny jestem, bo nie do wszystkich kobiet czuję pociąg
                seksualny. Np. nie pociąga mnie seksualnie moja córka, mimo że
                jestem z nią bardzo blisko emocjonalnie, a laska z niej niesamowita.

                Dla mnie bliskość emocjonalna może, ale nie musi się wiązać z seksem.

                Widzę, że dla Ciebie relacje z kobietą są zero jedynkowe, albo
                zmierzaja w kierunku miłości (albo jej namiastki), albo nie.

                Ja mam zdecydowanie szerszą paletę różnego typu relacji z kobietami
                i nawet jak któraś nie dąży do miłości lub jej namiastki, to nie mam
                tendencji do ewakuowania się z nich, bo nie widzę takiej potrzeby.
                • manderla Re: Duża bliskość emocjonalna z kobietą... 21.04.08, 12:08
                  z_mazur napisał:

                  > No to ja dziwny jestem, bo nie do wszystkich kobiet czuję pociąg
                  > seksualny. Np. nie pociąga mnie seksualnie moja córka, mimo że
                  > jestem z nią bardzo blisko emocjonalnie, a laska z niej
                  niesamowita.
                  >
                  > Dla mnie bliskość emocjonalna może, ale nie musi się wiązać z
                  seksem.

                  A no fajnie, ze jeszcze są tacy faceci na swiecie. Zawsze to
                  czlowiek podbuduje wiare w lepszy świat smile
                  pozdrawiam
                  >
                  > Widzę, że dla Ciebie relacje z kobietą są zero jedynkowe, albo
                  > zmierzaja w kierunku miłości (albo jej namiastki), albo nie.
                  >
                  > Ja mam zdecydowanie szerszą paletę różnego typu relacji z
                  kobietami
                  > i nawet jak któraś nie dąży do miłości lub jej namiastki, to nie
                  mam
                  > tendencji do ewakuowania się z nich, bo nie widzę takiej potrzeby.
                  >
                • tricolour Córka nie jest kobietą... 21.04.08, 17:20
                  ... matka także nie jest DLA MNIE kobietą, siostra także. Słowo "kobieta" ma
                  bardzo specyficzny wymiar.

                  Ponazywaj ta paletę relacji z kobietami. Interesuje mnie szczególnie obszar
                  pomiędzy przyjaźnią, a miłością.
          • manderla Re: Przyjaźń zależy od wolności? 21.04.08, 12:07
            tricolour napisał:

            >
            > To dlatego uważam, że przedwczesny seks niszczy relacje z kobietą.

            przedwczesny, to znaczy jaki? po pierwszej randce? po miesiącu
            znajomosci"? a może po roku?
            Przedwczesny to może byc tylko wytrysk. Cała reszta jest bardzo
            subiektywna.

            ps. zle powiedziałam, wiem, ale dzis to ja jestem wsciekła. Więc
            daruj od razu uszczypliwy komentarz wink (to tak, wyprzedzając
            reakcję wink
            • tricolour Przedwczesny, to taki, że po... 21.04.08, 17:25
              ... zerżnięciu już nic sie nie chce - nawet gadać.
              • sylwiamich Re: Przedwczesny, to taki, że po... 21.04.08, 18:53
                tricolour napisał:

                > ... zerżnięciu już nic sie nie chce - nawet gadać.


                Zapalić papierosa? Ja na ten przykład zaniechałam stosunków
                seksualnych z umięśnionymi małolatami, gdy przestałam palićwink))
              • z_mazur Re: Przedwczesny, to taki, że po... 21.04.08, 20:12
                Bo z kobietami trzeba się kochać, a nie je rżnąć i to niezależnie od tego czy na pierwszej, piątej, czy piędziesiątej randce, wtedy zawsze chce się pogadać.

                Widzisz ja szanuję kobiety z którymi sypiam i moment w którym to następuje nie ma najmniejszego znaczenia. Bo przecież razem idziemy do łóżka i nie da się tak, że ja idę z nią na piątej a ona ze mną na pierwszej. Musiałbym sam siebie nisko cenić, żeby ją też tak oceniać.

                --
                Kobieta nie wie czego chce,
                ale nie spocznie dopóki nie osiągnie celu.
                • tricolour Bracie... 21.04.08, 20:16
                  ... teoretyzujesz. Niedawno pisałeś, że nieważne kiedy sie idzie do łóżka.
                  Zakochujesz się w pięć minut? Często? Co dziesięć minut?

                  smile)
                  • z_mazur Re: Bracie... 21.04.08, 20:25
                    No raczej nie teoretyzuję. Kto powiedział, że do łóżka można iść tylko będąc zakochanym? smile
                    Czy szacunek wynika tylko z miłości? Dla mnie seks, to efekt zaufania i wzajemne obdarowywanie się. Dlaczego miałbym nie szanować osoby, która mnie czymś obdarzyła i którą ja miałem ochotę obdarzyć?

                    O kimś kto dał Ci prezent, który chciałeś dostać, też myślisz: "ale palant i naiwniak, że tak mi go dał"?
                    • tricolour Czyli seks jest gimnastyką? 21.04.08, 20:30
                      Dla Ciebie seks nie jest wyrazem miłości? To co to jest ten seks?

                      "Kto powiedział, że do łóżka można iść tylko będąc zakochanym?" - w takim razie
                      seks z obcym facetem nie jest zdradą. To tak jak rundka wokół osiedla...
                      • z_mazur Re: Czyli seks jest gimnastyką? 21.04.08, 20:44
                        Seks to jest seks, po prostu.
                        Wymaga wzajemnego zaufania, fascynacji erotycznej, woli obu stron i tyle.

                        Zdrada to zdrada, ale żeby zdradzać trzba być w związku, jeśli się w nim nie jest, to o jakiej zdradzie mówimy?

                        Zresztą zdradzać można nie tylko uprawiając seks.

                        Kultura judeo-chrześcijańska obłożyła seks tyloma tabu, że jeszcze przez dziesięcilecia będziemy podchodzili do niego w taki trochę specyficzny sposób.

                        Z tym wiąże się wiele obsesji i traum na jego punkcie, a to przecież zwykła czynność fizjologiczna. smile)))
                        • tricolour Miałem taki etap w życiu... 21.04.08, 20:52
                          ... że łatwiej było mi krytykować kulturę judeo-chrześcijańską niż zdefiniować
                          własne standardy. Takie symetryczne standardy, których zastosowanie także wobec
                          mnie byłoby i dla mnie korzystne - nagle sie okazało, że kultura
                          judeo-chrześcijańska wcale nie ogranicza. Ona daje więcej wolności...
                          • sylwiamich Re: Miałem taki etap w życiu... 21.04.08, 21:14
                            tricolour napisał:
                            > judeo-chrześcijańska wcale nie ogranicza. Ona daje więcej
                            wolności...

                            A mógłbyś Tri trochę rozwinąć temat? Jaką wolność zapewnia Ci
                            kultura judeo-chrześcijańska w dziedzinie seksu?Jakoś mi się
                            wyobrażnia ograniczyła...
                            • tricolour Dokładnie taką wolnośc jak w każdej idziedzinie... 21.04.08, 21:17
                              ... nie tylko seksu.

                              Wierność, lojalność, uczciwość niby ograniczają, ale zastosowane "z drugiej
                              strony" dają poczucie bezpieczeństwa.
                              • sylwiamich Re: Dokładnie taką wolnośc jak w każdej idziedzin 21.04.08, 21:41
                                A możesz mi wytłumaczyć mechanizm, gdzie judeo-chrześcijanie
                                uważają...zagrabiają dla siebie takie słowa jak : wierność,
                                lojalność, uczciwość?
                                BO gdzie jest ta wolność nadal nie wiem.Bo ani nie wytłumaczyłeś, a
                                nawet machnąłeś ręką pokazując mi rozległość świata.
                                • tricolour To nie ja twierdzę, że zagrabiają... 21.04.08, 21:45
                                  ... to nasz kolega mówi coś o tabu czy takim podobnym. Jego pytaj.
                          • sylwiamich Re: Pomęczę Cię .... 21.04.08, 21:48
                            tricolour napisał:
                            kultura
                            > judeo-chrześcijańska wcale nie ogranicza. Ona daje więcej
                            wolności...

                            Odpowiedz...gdzie masz wolność której ja nie mam? Konkretnie i na
                            temat.
                            • tricolour Ja nie wiem czego Ty nie masz.... 21.04.08, 21:50
                              ... jesteś wierząca?
                              • sylwiamich Re: Ja nie wiem czego Ty nie masz.... 21.04.08, 21:51
                                wierząca tak.To nie mówmy o mnie.Mówisz o religii judeo-
                                chrzescijańskiej i o tym że ona poszerzyła Twoją wolność.Jak?
                                • tricolour Normalnie - już pisałem. 21.04.08, 21:54
                                  Ograniczenie zastosowane "z drugiej strony" poszerza moją swobodę.
                                  • sylwiamich Re: Normalnie - już pisałem. 21.04.08, 22:00
                                    tricolour napisał:

                                    > Ograniczenie zastosowane "z drugiej strony" poszerza moją swobodę.


                                    Hihi....inżynier a marzyciel...smile))
                                    Cudze ograniczenia poszerzają Twoją swobodę...hm...możesz założyć że
                                    możesz bez gumki????To o taką wolność chodzi??
                                    • tricolour Mniej o detale, bardziej o zasadę... 21.04.08, 22:07
                                      ... bo zaczęła się ta rozmowa od stwierdzenia ZMazura, że kultura
                                      judeo-chrześcijańska obłożyła seks tabu.

                                      W żaden sposób nie okłada seks tabu, a powierzchowne spojrzenie daje właśnie
                                      takie pozorne "ograniczenie".
                                  • manderla Re: Normalnie - już pisałem. 21.04.08, 22:06
                                    tricolour napisał:

                                    > Ograniczenie zastosowane "z drugiej strony" poszerza moją swobodę.

                                    Moja wolnośc kończy sie tam, gdzie zaczyna się twoja wolność...?
                                    • tricolour Inaczej... 21.04.08, 22:09
                                      ... z faktu, że istnieje zakaz "nie cudzołóż" wynika, że nie mogę przespać się z
                                      byle kim, nawet jak bardzo chcę. Wynika też, że moja żona nie może, nawet jak
                                      bardzo chce...
                                      • sylwiamich Re: Inaczej... 21.04.08, 22:11
                                        tricolour napisał:

                                        > ... z faktu, że istnieje zakaz "nie cudzołóż" wynika, że nie mogę
                                        przespać się
                                        > z
                                        > byle kim, nawet jak bardzo chcę. Wynika też, że moja żona nie
                                        może, nawet jak
                                        > bardzo chce...

                                        Nie mogę i nie mogę...a gdzie ta wolność??
                                        • tricolour No jak mam Ci pokazać coś... 21.04.08, 22:14
                                          ... czego nie widzisz?

                                          Z zasady "nie cudzołóż" wynika, że nie mogę być zdradzony - naprawdę nie
                                          dostrzegasz w tym mojej wolności?
                                          • sylwiamich Re: No jak mam Ci pokazać coś... 21.04.08, 22:18
                                            tricolour napisał:

                                            > ... czego nie widzisz?
                                            >
                                            > Z zasady "nie cudzołóż" wynika, że nie mogę być zdradzony -
                                            naprawdę nie
                                            > dostrzegasz w tym mojej wolności?


                                            Widzę że nie tylko kobiety są naiwnesmile)))
                                            • tricolour Zasady nie są naiwnością... 21.04.08, 22:23
                                              ... jeśli są zasadami, to porządkują.
                                              • sylwiamich Re: Zasady nie są naiwnością... 21.04.08, 22:28
                                                tricolour napisał:

                                                > ... jeśli są zasadami, to porządkują.


                                                O tak...zgadzam się z Tobą.Zasady mówią co Ci wolno, czego nie.Z
                                                zasadami żyje się łatwiej.Nie musisz dokonywać tylu wyborów.W każdym
                                                razie odchodzi Ci zastanawianie się czy coś jest dobre czy złe.Poza
                                                tym zasady pełnią jeszcze jedną funkcję.Można je złożyć w rulon i
                                                palnąć kogoś nimi mocno w łeb!!.Można też podstawić komuś pod oczy i
                                                wydrzeć się:
                                                -Ja zrobię więcej dla Boga!!!!Przestanę robić loda mężowi!!!
                                                • tricolour Może zamiast "loda mężowi"... 21.04.08, 22:31
                                                  ... należałoby płacić alimenty na dziecko... w imię zasad, poszanowania prawa,
                                                  nauki poszanowania prawa. Bardziej przyziemna i ważna rzecz...
                                                  • sylwiamich Re: Może zamiast "loda mężowi"... 21.04.08, 22:36
                                                    tricolour napisał:

                                                    > ... należałoby płacić alimenty na dziecko... w imię zasad,
                                                    poszanowania prawa,
                                                    > nauki poszanowania prawa. Bardziej przyziemna i ważna rzecz...

                                                    A tak konkretnie o co Ci chodzi?
                                                    Że przez moje robienie loda mężowi nie mam teraz alimentów?
                                                    Czy też mój mąż nie płaci bo swojemu męzowi loda robi?wink))
                                                    BO się pogubiałam w meandrach Twego umysłu.Jakaś myśl przyczynowo-
                                                    skutkowa by się przydałasmile))
                                                  • tricolour No dobrze... 21.04.08, 22:40
                                                    ... nie wierzę, że można mieć jedne zasady, a innych nie. Uważam, że byłaby to
                                                    schizofrenia.

                                                    Dlatego napisałem o alimentach, których nie płaci Twój ex, by odciągnąć rozmowę
                                                    od fiuta męża i nadać jej bardziej konkretny charakter. System zasad jest spójny
                                                    albo nie ma go wcale...
                                                  • tricolour Prawdą jest też... 21.04.08, 22:42
                                                    ... że nie chciałbym Cię urazić.
                                                  • sylwiamich Re: Prawdą jest też... 21.04.08, 22:47
                                                    tricolour napisał:

                                                    > ... że nie chciałbym Cię urazić.


                                                    Och Ty mój słodki zmyślaczu...tiu-tiu...a od kiedy to się
                                                    przejmujesz czy kogos urazisz?smile))
                                                  • tricolour Od dawna... 21.04.08, 22:49
                                                    ... tylko rzadko o tym piszę.
                                                  • sylwiamich Re: No dobrze... 21.04.08, 22:46
                                                    tricolour napisał:

                                                    > ... nie wierzę, że można mieć jedne zasady, a innych nie. Uważam,
                                                    że byłaby to
                                                    > schizofrenia.
                                                    >
                                                    > Dlatego napisałem o alimentach, których nie płaci Twój ex, by
                                                    odciągnąć rozmowę
                                                    > od fiuta męża i nadać jej bardziej konkretny charakter. System
                                                    zasad jest spójn
                                                    > y
                                                    > albo nie ma go wcale...

                                                    Tri...ja wyszłam za bardzo dobrego katolika.Tylko się przy mnie tak
                                                    zepsułsmile))
                                                  • tricolour Co to kobieta potrafi zrobić... 21.04.08, 22:48
                                                    ... z człowieka....

                                                    smile
                                                • intrygantka1 Re: Zasady nie są naiwnością... 22.04.08, 17:39
                                                  sylwiamich napisała:

                                                  >Poza
                                                  > tym zasady pełnią jeszcze jedną funkcję.Można je złożyć w rulon i
                                                  > palnąć kogoś nimi mocno w łeb!!.Można też podstawić komuś pod oczy i
                                                  > wydrzeć się:
                                                  > -Ja zrobię więcej dla Boga!!!!Przestanę robić loda mężowi!!!
                                                  >

                                                  właśnie się w Tobie zakochałam big_grin
                                                  • manderla Re: Zasady nie są naiwnością... 22.04.08, 17:45
                                                    intrygantka1 napisała:

                                                    > sylwiamich napisała:
                                                    >
                                                    > >Poza
                                                    > > tym zasady pełnią jeszcze jedną funkcję.Można je złożyć w rulon
                                                    i
                                                    > > palnąć kogoś nimi mocno w łeb!!.Można też podstawić komuś pod
                                                    oczy i
                                                    > > wydrzeć się:
                                                    > > -Ja zrobię więcej dla Boga!!!!Przestanę robić loda mężowi!!!
                                                    > >
                                                    >
                                                    > właśnie się w Tobie zakochałam big_grin



                                                    Mowilam ze zostaniesz lesbijką~! eh, mówiłam ;-D
                                        • sylwiamich Re: Inaczej... 21.04.08, 22:15
                                          Ja mogę iść do łóżka z kim chcę!!!Mój mąż też może!!!
                                          Ale nie zrobię tego, gdy będę go kochać, szanować a nasz związek
                                          będzie dla mnie cokolwiek znaczył.
                                          Jesli będzie inaczej...pójdę i się rozwiodę...kolejność może być
                                          inna..a co? Mogę!!!
                                          A on może spotykać się i sypiać z kim chce.Jeśli mi to będzie
                                          przeszkadzać...pocierpię i się rozwiodę..kolejnośc może być inna...a
                                          co ? Mogę!!!
                                          Nie chciałabym być z kimś kto MUSI.
                                          • tricolour Tup ile wlezie... 21.04.08, 22:20
                                            ... dziecko chce, to ma mieć! Jak dziecku zabiorą zabawkę, to sie obrazi i
                                            pójdzie do innej piaskownicy...
                                            • sylwiamich Re: Tup ile wlezie... 21.04.08, 22:24
                                              tricolour napisał:

                                              > ... dziecko chce, to ma mieć! Jak dziecku zabiorą zabawkę, to sie
                                              obrazi i
                                              > pójdzie do innej piaskownicy...


                                              Lubię Cię Tri...rozczulasz mnie.Jak nie wiesz co dalej powiedzieć to
                                              się wycofujesz i się taki mięciuch wtedy robisz.Zawsze mnie to
                                              rozczulało u facetówsmile)
                                              • manderla Re: Tup ile wlezie... 21.04.08, 22:27
                                                sylwiamich napisała:

                                                >
                                                >
                                                > Lubię Cię Tri...rozczulasz mnie.Jak nie wiesz co dalej powiedzieć
                                                to
                                                > się wycofujesz i się taki mięciuch wtedy robisz.Zawsze mnie to
                                                > rozczulało u facetówsmile)

                                                Och Ty złosnico jedna! wink Nie dajesz szans! smile
                                                Pozwól facetom byc facetami, inaczej musiałabys zostać lesbijką wink

                                                scisk i dobrej nocki zycze!
                                                Do pogadania!
                                                • sylwiamich Re: Tup ile wlezie... 21.04.08, 22:39
                                                  manderla napisała:
                                                  > Pozwól facetom byc facetami, inaczej musiałabys zostać lesbijką wink


                                                  Dobra...idę spać.Bo ja lesbijką już nie zostanę, ale może Tri będzie
                                                  miał uraz do kobiet i w stronę gejostwa pójdzie.A z-mazur pomyśli że
                                                  się wypieram swojej kobiecości.A aron...że od zawsze nie lubię
                                                  facetówsmile))
                                                  Ja Was kocham panowie!!!Łyżkami bym Was jadła!!!smile))))
                                                  Dobranoc...
                                                  • tricolour Prędziej zostane lesbijką zawodową... 21.04.08, 22:41
                                                    ... niż gejem.

                                                    smile)
                                                  • sylwiamich Re: Prędziej zostane lesbijką zawodową... 21.04.08, 22:44
                                                    A co to lesbijak zawodowa w męskim wykonaniu?
                                                  • tricolour Lesbijak zawodowy... 21.04.08, 22:46
                                                    ... to żigolak.

                                                    smile)
                                                  • manderla Re: Lesbijak zawodowy... 21.04.08, 22:49
                                                    tricolour napisał:

                                                    > ... to żigolak.
                                                    >
                                                    > smile)

                                                    HAHAHAHA! no teraz to juz naprawde ide spać!
                                                    Dzieki za poprawienie humoru!
                                                    Ufff, a ciezki dzien miałam, kto by pomyslal, ze tak milutko sie
                                                    skończy smile
                                                    dobranoc wszystkim.
                                                  • sylwiamich Re: Lesbijak zawodowy... 21.04.08, 22:49
                                                    tricolour napisał:

                                                    > ... to żigolak.
                                                    >
                                                    > smile)

                                                    Matko...ostatnio coraz bardziej pożadany zawódsmile))Już po raz drugi
                                                    słyszę od mężczyzny że chciałby....dziwne czasysmile))
                                                  • tricolour Dziękuję Ci... 21.04.08, 22:52
                                                    ... że widzisz we mnie mężczyznę. Duma rozparła się na klawiaturze i przeszkadza
                                                    mi pisać...
                                                  • sylwiamich Re: Dziękuję Ci... 21.04.08, 22:54
                                                    Dla mnie każdy chłop to mężczyna...nie przypisuję temu rzeczownikowi
                                                    specjalnych przymiotników.Tak więc jesteśsmile))
                                              • tricolour Tak to odbierasz? 21.04.08, 22:28
                                                Proszę bardzo - tylko wcale nie uważam, że skończył mi sie koncept. Może
                                                najzwyczajniej rozmijamy się w słownikach, rozumieniu zjawisk itp.
                                                • sylwiamich Re: Tak to odbierasz? 21.04.08, 22:32
                                                  tricolour napisał:

                                                  > Proszę bardzo - tylko wcale nie uważam, że skończył mi sie
                                                  koncept. Może
                                                  > najzwyczajniej rozmijamy się w słownikach, rozumieniu zjawisk itp.

                                                  Ty mi się tu wieżą Babel nie wykręcaj.Ani tym że mężczyzni są z
                                                  marsa a kobiety z wenus.Wcześniej się rozumieliśmy...znaczy przed
                                                  ślubemwink))
                                    • sylwiamich Re: Normalnie - już pisałem. 21.04.08, 22:10
                                      manderla napisała:

                                      > tricolour napisał:
                                      >
                                      > > Ograniczenie zastosowane "z drugiej strony" poszerza moją
                                      swobodę.
                                      >
                                      > Moja wolnośc kończy sie tam, gdzie zaczyna się twoja wolność...?

                                      Nie wiem czemu zabrzmiało mi to jak zabawy z lateksem i
                                      pejczykamiwink))
                      • manderla Re: Czyli seks jest gimnastyką? 21.04.08, 21:43
                        tricolour napisał:

                        > Dla Ciebie seks nie jest wyrazem miłości? To co to jest ten seks?
                        >
                        > "Kto powiedział, że do łóżka można iść tylko będąc zakochanym?" -
                        w takim razie
                        > seks z obcym facetem nie jest zdradą. To tak jak rundka wokół
                        osiedla...



                        Heheheeh smile
              • manderla Re: Przedwczesny, to taki, że po... 21.04.08, 21:42
                tricolour napisał:

                > ... zerżnięciu już nic sie nie chce - nawet gadać.

                oj, nie lubisz Ty siebie, nie lubisz. Musiała Ci ta ex jednak
                przejechac się po najwrażliwszych punktach.
                • sylwiamich Re: Przedwczesny, to taki, że po... 21.04.08, 21:46
                  manderla napisała:

                  > tricolour napisał:
                  >
                  > > ... zerżnięciu już nic sie nie chce - nawet gadać.
                  >
                  > oj, nie lubisz Ty siebie, nie lubisz. Musiała Ci ta ex jednak
                  > przejechac się po najwrażliwszych punktach.


                  Ciekawe jak po tej przejażdżce wygląda jego ekswink))
                • tricolour Bardzo siebie lubię... 21.04.08, 21:48
                  ... nie kombinuj z moim rozwodem... Od czterech lat niektórzy kombinują i nic
                  nie wiedzą... smile)

                  Poza tym w przypadku braku miłości seks jest rżnięciem. Nie ma innego
                  odpowiedniego słowa... no chyba, że "bzykanie" niesie odpowiednią treść.
                  • sylwiamich Re: Bardzo siebie lubię... 21.04.08, 21:50
                    tricolour napisał:
                    > Poza tym w przypadku braku miłości seks jest rżnięciem.

                    Takie słowa to ja używam TYLKO przy facecie którego kochamsmile))
                    • tricolour Niekiedy seks jest wulgarny... 21.04.08, 21:52
                      ... ale to Twoja sprawa.

                      smile
                    • manderla Re: Bardzo siebie lubię... 21.04.08, 22:11
                      sylwiamich napisała:

                      > tricolour napisał:
                      > > Poza tym w przypadku braku miłości seks jest rżnięciem.
                      >
                      > Takie słowa to ja używam TYLKO przy facecie którego kochamsmile))



                      zabrałas mi to wink
                  • manderla Re: Bardzo siebie lubię... 21.04.08, 22:09
                    tricolour napisał:

                    > ... nie kombinuj z moim rozwodem... Od czterech lat niektórzy
                    kombinują i nic
                    > nie wiedzą... smile)
                    >
                    > Poza tym w przypadku braku miłości seks jest rżnięciem. Nie ma
                    innego
                    > odpowiedniego słowa... no chyba, że "bzykanie" niesie odpowiednią
                    treść.



                    Nie wiem co to jest rżnięcie i bzykanie w sensie jakim mówisz. Moge
                    sie rżnąć z facetem, którego kocham.
                    z kims do kogo nic nie czuje mozna co najwyzej kawe wypic.

                    ...ale u niektórych to pewnie inaczej jest.
                    • aron95 A tym judeo-chrześcijaninem 21.04.08, 22:47
                      to kto jest ? jakoś się pogubiłem
                      Ale jak judeo-chrześcijanin to obrzezany musi być
    • yoginka_pl Re: WIERNOŚĆ? - przereklamowany slogan... 21.04.08, 11:39
      Bolutie
      Dobrze ze zrozumiałas, ze zle zrobiłas i wyciągniesz z tego wnioski.
      W końcu wszyscy robimy czasami głupie rzeczy. Grunt to uczyc się na
      błędach. Choć kilka rzeczy zwróciło moją uwagę

      Piszesz, ze nigdy nie przyszłoby CI do głowy, ze on czuje coś do
      Ciebie. No proszę Cię, bo to trąci inteligencją blondyny. Facet nie
      musi nic do Ciebie czuc zeby próbowac Cię bzyknąć. A poza tym nie
      rób z siebie idiotki, jestes kobietą a on męzczyzną.... Sądzisz, ze
      przy Tobie Twoj kumpel wyłącza swój popęd.

      Faceci stają się odwazniejsi w stosunku do samotnych kobiet. Ich
      rozumowanie jest proste. Nie ma RYWALA, jestem sam ja samiec. A poza
      tym wydaje im się, ze kobieta potrzebuje tego samego co on, kiedy
      jest wyposzczony. Facet bez seksu długo nie wytrzyma jego napiecie
      rośnie z kazdym dniem abstynencji a hamulce z kazdym dniem maleją.
      Facet myśli, ze z samotną kobieta jest tak samo jak z nim,
      wyposzczona babka to w ich mniemaniu łatwy łup.... Faceci wiedzą, ze
      kobiety są z Wenus, ale tego nie rozumieją... A moze chcą w ten
      sposób nam kobietom ulzyć (bo dobrze znają ból braku seksu) i wydaje
      im się, ze zrobią nam przysługę :o))))) brrrr okropnosc

      Bolutie piszesz
      "...To nie TEN facet, nie TEN dotyk, nie TE pieszczoty, nie
      TE pocałunki, nie TEN zapach, nie mój mąż... "

      więc jak było jeden pocałunek czy pieszczoty, pocałunki...



      • manderla Re: WIERNOŚĆ? - przereklamowany slogan... 21.04.08, 12:01
        yoginka_pl napisała:


        >
        > Bolutie piszesz
        > "...To nie TEN facet, nie TEN dotyk, nie TE pieszczoty, nie
        > TE pocałunki, nie TEN zapach, nie mój mąż... "

        więc jak było jeden pocałunek czy pieszczoty, pocałunki...

        Obskurnie się czepiasz. Widzisz, ze pisze w emocjach, obrazowo,
        uogólnia wiele rzeczy.
        Mogła równie dobrze napisać " nie ci faceci", - i co dałoby się z
        tego wywnioskować?!
        Ze sie umowila na pogaduszki z cała dywizją?Uważając wszystkich za
        swych serdecznych przyjaciół?! Nie no, darujmy sobie.

        Choć oczywiscie, rozumiem Twój punkt widzenia.
        >
        >
        >
        >
        >
      • to.ja.kas Re: WIERNOŚĆ? - przereklamowany slogan... 21.04.08, 12:02
        i o tej dwudziestej co to niby piszesz w swoim ostatnim poscie w
        pierwszym piszesz "noc, księżyc" itd?
        Ja tam nie mam nic przeciwko bzykaniu się jak się ma ochotę a
        wyrzuty sumienia nie spowoduja tego by poszukać sznura na którym
        mamy zamiar skończyć swoj żywot.

        Ja tylko nie lubie jak się dorabia dupie uszy pt. "nie
        wiedziałam....nocna rozmowa, księżyc, pocałunki, ale to nie te
        pocałunki, nie te pieszczoty, nie ten facet" a potem winę zwala się
        na faceta i noc okazuje siuę dwudziestą, pieszczoty i pocałunki
        jednym pocałunkiem....zdecyduj się .
        Nie oskarżam Cie, bo ja to wogóle nie mam swobody mowy w tej
        dziedzinie.
        Ale wnioski o tym jaki facet podły sa za szybkie, bo mozna by
        wywnioskować również z tego co piszesz, że nie ma przyjaźni między
        kobietą a kobietą (jego zona to Twoja przyjaciólka)...bo to co Ty
        zrobiłaś nie kwalifikuje się do tego by nazywać Cię przyjaciółką,
        czyż nie tak? Czy powiedziałaś przyjaciółce, że jej facet siedział
        po nocy u Ciebie sam na sam i że doszło do pieszczot i zwierzeń
        baaaardzo osobistych i czułych???
        Pewnie nie (i lepiej jak nie).

        Ale tak o to próbuję dowieść jak łatwo z jednej głupoty zrobić
        wielkie halo i jak łatwo oskarżyć facetów wybielając siebie (i na
        odwrót).
        • manderla Re: WIERNOŚĆ? - przereklamowany slogan... 21.04.08, 12:13
          to.ja.kas napisała:

          >

          > kobietą a kobietą (jego zona to Twoja przyjaciólka)...bo to co Ty
          > zrobiłaś nie kwalifikuje się do tego by nazywać Cię przyjaciółką,
          > czyż nie tak? Czy powiedziałaś przyjaciółce, że jej facet siedział
          > po nocy u Ciebie sam na sam i że doszło do pieszczot i zwierzeń
          > baaaardzo osobistych i czułych???
          > Pewnie nie (i lepiej jak nie).


          Ja bym powiedziała, jesli byłaby to moja przyciółka naprawdę.
          Powiedziałabym, uważaj na swego gościa, bo ma lejce popuszczone. De
          facto, jak nie ona (autorka wątku), to inna sie znajdzie. predzej
          czy pozniej. I jesli bylaby to moja przyjaciołka, to powiedziałabym.
          jednoznacznie.
          >
          > Ale tak o to próbuję dowieść jak łatwo z jednej głupoty zrobić
          > wielkie halo i jak łatwo oskarżyć facetów wybielając siebie (i na
          > odwrót).
          >
          >
          • to.ja.kas Re: WIERNOŚĆ? - przereklamowany slogan... 21.04.08, 12:16
            W życiu nie powiedziałabym mojej przyjaciółce gdyby coś takiego
            wydarzyło się u mnie. Bo co facetowi lejce puściły??? Halo, a on sam
            był w tej chałupie???? Jakby mnie przyjaciółka uświadomiła i
            poczyniła takie wyznanie, to po pierwsze zapytałabym się ja co
            robiła w tej całej sytuacji i czego szukała? Po cholerę teraz burzy
            mój spokój? Dlaczego uważa, że mój facet ma lejce i czy rzeczywiście
            ja jestem od pilnowania goscia? I dlaczego uważa, że winny jest mój
            facet a nie ona?????

            Pilnowanie faceta z którym jestem zawsze było poniżej mojej godności.
            • manderla Re: WIERNOŚĆ? - przereklamowany slogan... 21.04.08, 12:22
              to.ja.kas napisała:

              > W życiu nie powiedziałabym mojej przyjaciółce gdyby coś takiego
              > wydarzyło się u mnie. Bo co facetowi lejce puściły??? Halo, a on
              sam
              > był w tej chałupie???? Jakby mnie przyjaciółka uświadomiła i
              > poczyniła takie wyznanie, to po pierwsze zapytałabym się ja co
              > robiła w tej całej sytuacji i czego szukała? Po cholerę teraz
              burzy
              > mój spokój? Dlaczego uważa, że mój facet ma lejce i czy
              rzeczywiście
              > ja jestem od pilnowania goscia? I dlaczego uważa, że winny jest
              mój
              > facet a nie ona?????
              >
              > Pilnowanie faceta z którym jestem zawsze było poniżej mojej
              godności.



              Jako przyjaciółka nie zrobiłabym czegos takiego. To raz. po drugie,
              nie wnikam w głębokość całej sytuacji, czy były tylko głaskanie po
              kolankach, wzięcie za rączkę, czy tez namietne pocałunki. bo to nie
              jest istotne w tym momencie. jakbym zauwazyła dziwne zachowania
              faceta to oczywiscie bym sie zaraz wycofała. I powiedziała
              przyjaciółce. Jak najbardziej. Bo zakładam, ze jako ludzie dorośli,
              mozemy sie spotkać, mezczyzna i kobieta i porozmawiac, ponarzekać na
              zycie i swoje relacje z partnerem. Tak, jakbym sie spotkała z
              kolezanką, przyjaciołką. I sam fakt takiego spotkania nie oznacza,
              ze się kogos prowokuje itp.
              No to zalezy. Widzisz, kazdy ma jakies tam doswiadczenie. Ja bym nie
              ubierała na siłę tego wszystkiego w wąskie ramki.
              • to.ja.kas Re: WIERNOŚĆ? - przereklamowany slogan... 21.04.08, 12:31
                Dla mnie to autorka wątku jak miała ochote mogła iść do łóżka z
                przyjacielem, bo to jej sprawa i mnie to akurat nie rusza - nie mój
                cyrk nie moje małpy .... oburza mnie co innego...doszło do czegoś ZA
                ZGODĄ obu stron, jedna się wycofała i zastanawia się jak tu żyć bo
                wszyscy faceci to świnie i zdrajcy (co ja mysle o facetach to insza
                sprawa)....ale mogło być tak, że to facet by się wycofał chwilę
                pozniej jakby tego nie zrobiła autorka wątku i czy MIAŁBY PRAWO po
                zachowaniu autorki osądzić wsie kobiety rozwódki tudzież inne wolne,
                że prędkie sa do rozłożenia nóg (jak to "delikatnie" nazwał Tri) i
                niewiele im trzeba tylko troche wina i kilka gładkich słówek by
                zapomniały, że facet z którym ida do łóżka to mąż przyjaciółki i że
                one maja męża(w tym przypadku to stwierdzenie to chyba na wyrost)?

                Każde generealizowanie prowadzi na manowce.
                Autorka wątku się wycofała i teraz wypina pierś po odznaczenie a
                facetów wszystkich wrzuca do worka podpisanego "zdrajcy" i jak tu
                teraz żyć?

                Jakby weszła tu Bet to by napisała, że można byłoby zyć normalnie
                jakby nie było bab co leca na cudzego faceta (ale nie wywołujmy
                wilka z lasu).
                • manderla Re: WIERNOŚĆ? - przereklamowany slogan... 21.04.08, 12:42
                  to.ja.kas napisała:

                  > Dla mnie to autorka wątku jak miała ochote mogła iść do łóżka z
                  > przyjacielem, bo to jej sprawa i mnie to akurat nie rusza - nie
                  mój
                  > cyrk nie moje małpy .... oburza mnie co innego...doszło do czegoś
                  ZA
                  > ZGODĄ obu stron, jedna się wycofała i zastanawia się jak tu żyć bo
                  > wszyscy faceci to świnie i zdrajcy (co ja mysle o facetach to
                  insza
                  > sprawa)....ale mogło być tak, że to facet by się wycofał chwilę
                  > pozniej jakby tego nie zrobiła autorka wątku i czy MIAŁBY PRAWO po
                  > zachowaniu autorki osądzić wsie kobiety rozwódki tudzież inne
                  wolne,
                  > że prędkie sa do rozłożenia nóg (jak to "delikatnie" nazwał Tri) i
                  > niewiele im trzeba tylko troche wina i kilka gładkich słówek by
                  > zapomniały, że facet z którym ida do łóżka to mąż przyjaciółki i
                  że
                  > one maja męża(w tym przypadku to stwierdzenie to chyba na wyrost)?
                  >
                  > Każde generealizowanie prowadzi na manowce.
                  > Autorka wątku się wycofała i teraz wypina pierś po odznaczenie a
                  > facetów wszystkich wrzuca do worka podpisanego "zdrajcy" i jak tu
                  > teraz żyć?
                  >
                  > Jakby weszła tu Bet to by napisała, że można byłoby zyć normalnie
                  > jakby nie było bab co leca na cudzego faceta (ale nie wywołujmy
                  > wilka z lasu).

                  Wiesz, no ogólnie zgadzam sie z Tobą. Ale kurcze nie mam takiej
                  tendencji by zaraz wszystko zaszufladkowac, i powiedziec, ah
                  wycofała się i wypina piers po order (swoja drogą bardzo ładnie to
                  ujęłaś). Nie. Nie znamy przeciez wszystkich okoliczności.
                  Wnioskujemy tylko na podtsawie tego, co dziewczyna napisała, a
                  wszystkiego nie da sie ubrać w słowa.
                  wyobraź sobie, ze tez mam przyjaciela. Ale tez mam przyjaciela sz
                  którym ide na piwo i wylewam żale. I ten wlasnie odszedł od żony.
                  Obgadywaliśmy nieraz to co zrobił, jak paskudnie sie z tym czuje i
                  takie tam inne wewnetrzne dramaty. A nie łapiemy sie za rączki , nie
                  no w ramach pocieszania sie owszem, ale nie ma w tym zadnego
                  podtekstu, zadnego seksu. mamy zdrowe normalne relacje. Bo ani ja go
                  nie rajcuje jako kobieta, ani on mnie jako mezczyzna. Tak tez bywa!
                  I to ze wiemy wszystko o sobie, znamy sie od podszewki, to nie
                  znaczy, ze zaraz mamy stwarzac jakies klimaty. Po co? Taka przyjazn
                  mesko-damska, jest o wiele cenniejsza, niz jakies tam przespanie
                  sie. po prostu. ceni się człowieka. w ogóle.tego konkretnego.
                  dlatego zakładam, ze autorka watku, mogła niczego nie projektować,
                  nie planować. A faceta po prostu poniosły emocje. chwilowe. i to był
                  błąd.
                  • to.ja.kas Re: WIERNOŚĆ? - przereklamowany slogan... 21.04.08, 12:53
                    Alez ja wierze w przyjaźń miedzy kobieta a facetem. Ja sama od wielu
                    lat przyjaźnię się z moim eks narzeczonym i jest moim NAJLEPSZYM
                    przyjacielem. Zna go Mój, bywa że jesteśmy sam na sam.....nic się
                    miedzy nami nie dzieje, bo było minęło i mimo wielkiej ajlawki
                    kiedyś i wielkiej przyjaźni teraz chyba bym sie porzygała jakbym
                    miała z nim coś zrobić.

                    Mnie irytuje, ze stało się co się stało i teraz pytanie natury
                    egzystencjonalnej "jak zyć bo faceci to zdrajcy a wierność to to
                    przereklamowany slogan"? No przereklamowany, nieprzereklamowany ale
                    jeśli jest tak jak pisze autorka watku to do tego przereklamowania
                    przyczyniła się DOKŁADNIE tak samo jak facet.

                    A i jeszcze coś jakby mój eks narzeczony a obecny przyjaciel zaczął
                    sie do mnie dobierać, to dostałby w ucho od razu , a jakby niedostał
                    w ucho tylko bym odwzajemniła pieszczoty a potem się zreflektowała
                    to nie zwalałabym winy tylko na faceta...to sie odwaga cywilna chyba
                    nazywa....

                    A juz napewno daleka jestem od szufladkowania autorki postu czy
                    krytykowania za pocałunki z przyjacielem.....z takim zyciorysem jak
                    mój, nie mając z tego powodu żadnych wyrzutów sumienia nie mam
                    prawa tongue_outPPPPP
              • yoginka_pl Re: WIERNOŚĆ? - przereklamowany slogan... 21.04.08, 12:41
                a ja bym wolała, zeby mój facet nie chodził do naszej samotnej
                przyjaciólki na seanse DVD, przeciez moglibysmy isc razem....
            • sylwiamich Re: WIERNOŚĆ? - przereklamowany slogan... 21.04.08, 12:30
              to.ja.kas napisała:

              > W życiu nie powiedziałabym mojej przyjaciółce gdyby coś takiego
              > wydarzyło się u mnie. Bo co facetowi lejce puściły??? Halo, a on
              sam
              > był w tej chałupie???? Jakby mnie przyjaciółka uświadomiła i
              > poczyniła takie wyznanie, to po pierwsze zapytałabym się ja co
              > robiła w tej całej sytuacji i czego szukała?

              Szczerze i na tematwink)))
              • nie_alicja Re: WIERNOŚĆ? - przereklamowany slogan... 21.04.08, 12:45
                ta niedobra autorka.
                a to widzi księżyc o dwudziestej pod koniec kwietnia, a to myli jej
                się ilośc pocałunków.
                że nie wspomnę o winie, które stanowi przecież bardzo zdradogenny
                czynnik i się dziwię, że jeszcze nikt nie wytknął, że powinna byc
                herbata.
                na ten przykład meliska.

                szanowne foremki i formułkowicze - ona jest już nominalnie wolna.
                on nie.
                i chocby tańczyła przed nim kankana bez odzieży spodniej, pan nie
                powinien posuwać się do niczego, czego nie mógłby z czystym
                sumieniem opowiedzieć zonce.
                nes`t ces pas?

                cała reszta jest już tylko wariacją na temat.
                • manderla Re: WIERNOŚĆ? - przereklamowany slogan... 21.04.08, 12:47
                  nie_alicja napisała:

                  >
                  > szanowne foremki i formułkowicze - ona jest już nominalnie wolna.
                  > on nie.
                  > i chocby tańczyła przed nim kankana bez odzieży spodniej, pan nie
                  > powinien posuwać się do niczego, czego nie mógłby z czystym
                  > sumieniem opowiedzieć zonce.
                  > nes`t ces pas?
                  >
                  > cała reszta jest już tylko wariacją na temat.

                  C'est vrai smile j'suis d'accord wink
                  • yoginka_pl Re: WIERNOŚĆ? - przereklamowany slogan... 21.04.08, 12:51
                    tez jestem teoretycznie wolna a do wypłakiwania się wybieram panów
                    w podobnej sytuacji... a nie zonatych czy mężów/partnerów moich
                    kolezanek
                • to.ja.kas Alicja 21.04.08, 12:54
                  masz racje, ale jak juz zatanczyłaby tego kankana wspolnie z
                  facetem, to nie robiłaby chociaż z siebie ofiary a z faceta kata jej
                  cnoty....
                  • nie_alicja Re: Alicja 21.04.08, 13:01
                    to.ja.kas.
                    ona nie pisze, że podstepnie czyhał na jej cnotę.
                    dziwi sie tylko, że tak łatwo przekroczył granicę.

                    świadomie i dobrowolnie.

                    • to.ja.kas Re: Alicja 21.04.08, 13:08
                      dokładnie tak samo dobrowolnie i łatwo jak ona...formalnie mężatka i
                      przyjaciółka jego zony.
                      Dla mnie to ona może ta granicę przekraczać jak chce, z kim chce i
                      ile razy chce, ja naprawde daleka jestem od oceniania w takich
                      sytuacjach. Ja nie lubie tylko robienia z siebie ofiary ("bo
                      przeciez ja nie dzwoniłam by przyjechał i mnie przeleciał"itp)jak
                      sie jest dorosłym i nie ma się orzeczonej niepoczytalności....

                      Dla mnie to autorka watku mogła uprawiać seks na stole w kuchni obok
                      butelki z winem i jeśli sprawiałoby to jej frajdę to
                      pogratulowałabym jej dobrego seksu....bo nie moja to rzecz z kim śpi
                      ktoś kogo mniej lub bardziej znam z pisania na forum.
                      Bawia mnie tylko pozniejsze dylematy i oskarżenia jaki to facet
                      swinia bo ma zonę, jak sama wie iz przyjaciółka po tym jakby sie
                      dowiedziała co ona robiła nie wpuściłaby za próg domu nigdy pozniej.
                  • sylwiamich Re: Alicja 21.04.08, 13:05
                    Dziewczyny...ona jest ześwirowana.Jak to osoba która dostała w łeb
                    obuchem.Każda z nas to przerabiała przecież.Świat wydaje się
                    zagrożeniem, faceci świniami, my pokrzywdzone i prawe.I co z tego?
                    Mija....
                    Nie wiem..ale po pierwszym porodzie czułam się świętą.Moje ciało
                    było świątynią.A ja miałam chęć chodzić w worku płuciennym...żeby
                    mnie męskie spojrzenia nie brudziły..ot...depresja
                    poporodowa.,Pewnie podobnie można się czuć po pierwszym porzuceniu...
                    • sylwiamich Re: Alicja 21.04.08, 13:06
                      płóciennymsmile))
                      • to.ja.kas Re: Alicja 21.04.08, 13:09
                        Dzieki Bogu ten rodzaj depresji poporodowej mnie ominął smile))))))
                  • manderla Pewnie troche zejdę z wątku, ale 21.04.08, 13:08
                    to.ja.kas napisała:

                    > masz racje, ale jak juz zatanczyłaby tego kankana wspolnie z
                    > facetem, to nie robiłaby chociaż z siebie ofiary a z faceta kata
                    jej
                    > cnoty..

                    W liceum miałam takiego nauczyciela, który lubił często powtarzać
                    jak był totalnie zdesperowany naszym zachowaniem: "dlaczego mi w
                    duszę plujecie?!". a gwoli ścislosci, moja klasa nie była zbyt
                    poukładana.
                    I zawsze z jakiejś tylnej ławki leciał głos: "bo ma Pan duszę zbyt
                    szeroką".
                    ...Nie umiem teraz powiazac tego, z tym co chciałabym powiedziec...

                    Ale chodzi mi o to, że popatrzcie, facet na faceta nigdy nie
                    naskoczy, nie powie, "po co przed nią kankana tańczyłeś... itp", a
                    to kobiety potrafią sobie do gardeł skakać. I mieć na końcu
                    języka "ty, suko...".
                    Kurde, przykre.
                    Ale to tak, tylko luźna refleksja.....
                    • to.ja.kas Manderla 21.04.08, 13:12
                      pieprzysz głupoty smile))
                      Jako była kochanka obecne nieslubna partnerka Mojego daleka jestem
                      od stwierdzenia że autorka wątku zrobiła źle całując się z
                      przyjacielem....a juz stwierdzenie, że mogłabym ja nazwać suką jest
                      naprawdę za daleko posuniete.....dla mnie to dla poprawienia sobie
                      nastroju mogłaby szaleć w łózku z nim do rana...mnie to naprawdę
                      mało rusza, rzekłabym nawet, ze w ogóle

                      Ja nie cierpie generalizowania i oskarżania po fakcie jednej strony
                      z siebie robiąc świętą w płóciennym worze...ale to juz Sylwia
                      wyjaśniła mi ten mechanizm i rozumiem o co może
                      chodzić....wyjaśnienie logiczne, fakt może tak być.

                      W koncu sami faceco doszłi do wniosku i upowszechniają tezę ,
                      że "facet to świnia" smile))))
                      • manderla Re: Manderla 21.04.08, 13:16
                        to.ja.kas napisała:

                        > pieprzysz głupoty smile))

                        A tak mnie naszło....
                        Może rozwinę wątek kiedy indziej.
                        a na razie, fabryka wzywa. wink
                        • to.ja.kas Re: Manderla 21.04.08, 13:17
                          Pracuj, pracuj...nie przemeczaj się jednak zanadto....pamietaj, że
                          za przemeczenie odznaczenia nie dadzą smile)))
                      • z_mazur Re: Manderla 21.04.08, 13:47
                        > W koncu sami faceco doszłi do wniosku i upowszechniają tezę ,
                        > że "facet to świnia" smile))))

                        Ale to brzmi dumnie. smile))) I tego się będę trzymał. smile))
                    • nie_alicja Re: Pewnie troche zejdę z wątku, ale 21.04.08, 13:21
                      laski,3mcie się meritum.

                      to nie jest historia o tym, jak to autorka sobie poczynała, jak
                      bardzo i dlaczego oraz jak bardzo mozna to skomentować - to wszystko
                      dygresje.

                      podmiotem jest pan, który po winku zacząl się migdalić, a nie
                      powinien.
                      BO ZRZEKŁ SIĘ BYŁ ŚWIADOMIE ORAZ DOBROWOLNIE TAKCH DODATKOWYCH
                      PRZYJEMNOŚCI I TEGO NIE ODWOŁAŁ.

                      a teraz po cichutku.
                      kiedy równo rok temu szlochałam na tym forum po odkryciu, że mój
                      Cudowny_Oraz_Jedyny_Najwspanialszy_Małzonek utrzymuje znajomości z
                      kobietami, o których nie miał mi ochoty opowiadać, nawet przez
                      chwile nie pomyslałam, że to one winne.
                      no owszem, byłam trochę zlośliwa, jek mi taka zakochana zadzwoniła w
                      niedziele rano do domu, ale nic ponadto.
                      pan obiecywał, pana rozliczajmy.

                      gdyby każda małżeńska wiernośc kończyła się na widok ponętnie
                      rozchylonych zmysłowych ust lub wspomnianego wyżej kankana, świat
                      już dawno zapomniałby, co ten wyraz oznacza.

                      a tak, nie traćmy nadziei.
                      może jednak się gdzieś uchowa - mimo pokus.
                      • to.ja.kas Re: Pewnie troche zejdę z wątku, ale 21.04.08, 13:27
                        Masz racje, jakby Mój znalazł sobie pocieszycielkę (ooo bo ja do
                        łagodnych baranków nie należe o nie), miałabym pretensję tylko do
                        niego...bo on mi mówi o milości, wierności i naciska na ślub.

                        Ale jak poszłam do łózka z Moim a był wtedy żonaty nigdy nie
                        zwalałam winy tylko na niego, że ja to niby nie chciałam, a myslec
                        powinien on....chciałam, chciałam i dlatego doszło do tego co
                        doszło. W końcu mnie nie zgwałcił.
                        • sylwiamich Re: Pewnie troche zejdę z wątku, ale 21.04.08, 13:39
                          Och, Kaśka...bo Twoja historia skończyła się dobrze...suka z Ciebie
                          nie miała kiedy wyleżć.Moja skończyła się żle...to i poużywałam
                          sobie na nim smile))Nie chcę być święta...nie wytrzymałabym ze sobą;P
                          • to.ja.kas Re: Pewnie troche zejdę z wątku, ale 21.04.08, 13:47
                            Dla kogo dobrze dla tego dobrze smile
                            A suka wylazła ze mnie nie raz....świętą nigdy nie byłam, więc
                            trudno mi ocenić czy bym ze sobą wytrzymała czy nie....ale nie
                            probuję narazie tego sprawdzić, zawsze pociągały mnie czarne
                            charaktery smile
                      • yoginka_pl Re: Pewnie troche zejdę z wątku, ale 21.04.08, 13:35
                        ...nie udawajmy ułomnych blondynek co to wywaja cycki na wierzch i
                        dziwią się ze je ktos napastuje. Dla wyjasnienia nie mam nic
                        przeciwko duzym dekoldom i nie uwazam ze facet z taką babką moze
                        sobie swobodniej poczynac.

                        Mówię o tym, ze jesli wywalam cycki na wierzch to nie udaję, ze
                        jestem nieświadoma tego ze facetów to kreci.
                        • manderla Re: Pewnie troche zejdę z wątku, ale 21.04.08, 13:51
                          yoginka_pl napisała:

                          > ...nie udawajmy ułomnych blondynek co to wywaja cycki na wierzch i
                          > dziwią się ze je ktos napastuje. Dla wyjasnienia nie mam nic
                          > przeciwko duzym dekoldom i nie uwazam ze facet z taką babką moze
                          > sobie swobodniej poczynac.
                          >
                          > Mówię o tym, ze jesli wywalam cycki na wierzch to nie udaję, ze
                          > jestem nieświadoma tego ze facetów to kreci.



                          Hahahaha, a Tri sie nie odzywa i go znając, pewnie czeka aż laski
                          same udowodnią jego wcześniej postawiona tezę!
                          Ja pikolę! Ale jazda!!

                          ps. kurde, z roboty mnie zaraz wywalą ;-/
                          • to.ja.kas Re: Pewnie troche zejdę z wątku, ale 21.04.08, 13:53
                            Tri może wredny, ale głupi nie jest.
                            Czasem uprze sie przy jakiejś bzdurze i broni ją z zaciekłością
                            warta lepszej sprawy, ale bardzo często ma rację....tylko
                            niestrawnie ja przedstawia, ja sie przyzwyczaiłam i nawet
                            polubiłam...lubię rogate dusze smile))))
                        • to.ja.kas Re: Pewnie troche zejdę z wątku, ale 21.04.08, 13:51
                          yoginka_pl napisała:
                          > Mówię o tym, ze jesli wywalam cycki na wierzch to nie udaję, ze
                          > jestem nieświadoma tego ze facetów to kreci.

                          Toż wiem, że kręci, nie po to przeziębiam się na okrągło albo nosze
                          niewygodne obcisłe bluzki by nie widzieć zazdrości w damskich i
                          pożądania w męskich oczach tongue_outPPPP

                          (no i tu widać, że na świętość to ja mam takie szanse jak na ponowne
                          dziewictwo)
                          • z_mazur Re: Pewnie troche zejdę z wątku, ale 21.04.08, 13:53
                            Pnowne dziewictwo, to mały pikuś. Wiele arabskich kobiet we Francji
                            przed ślubem sobie to załatwia. smile))
                            • to.ja.kas Re: Pewnie troche zejdę z wątku, ale 21.04.08, 13:55
                              Z_mazur mi rasistce wyjechac z arabskimi kobietami ?!?!?!?!?!
                              Oja facet, facet....
                              • z_mazur Re: Pewnie troche zejdę z wątku, ale 21.04.08, 13:57
                                No ba, to.ja.kas. Jak komuś przywalić to celnie. smile)))
                          • yoginka_pl Re: Pewnie troche zejdę z wątku, ale 21.04.08, 13:57
                            ...a bolutie była zdziwiona ze faceta/przyjaciela może kręcić...
                            no kurna tak to juz jest ze faceta krecą babki

                            W wypowiedzi bolutie wlasnie to mnie najbardziej uderzyło, ta jej
                            nieświadomość swojej seksualnosci

                            • manderla Re: Pewnie troche zejdę z wątku, ale 21.04.08, 14:08
                              yoginka_pl napisała:


                              > W wypowiedzi bolutie wlasnie to mnie najbardziej uderzyło, ta jej
                              > nieświadomość swojej seksualnosci
                              >

                              Kurcze, no sie chyba dzis nie oderwe od neta...

                              Czy ja wiem czy to jest kwestia nieswiadomoscim wlasnej
                              seksualności..?
                              Znam kobitki, co by to cokolwiek w robocie zalatwić, to się ubierają
                              do pracy, powiedziałabym, co najmniej niestosownie. Bo jak sie
                              pracuje z facetami, to niby łatwiej wszystko sie załatwia, ajk sie
                              poświeci tym czy owym.
                              Osobiscie mnie mierzi taki styl. Bo z jednej strony tym samym dają
                              do zrozumienia, ze faceci sa półgłówkami i myślą tylko jedną cześcią
                              ciała,de facto wiec uwazaja ich za kompletnych kretynów,. a z
                              drugiej potwierdzaja same, że niewiele sa warte, oprócz tego by
                              wystawić dekolcik, tyleczek czy nózke. Bo inaczej sie nie da niczego
                              załatwić.
                              Jak dla mnie - żenada.
                              • yoginka_pl Re: Pewnie troche zejdę z wątku, ale 21.04.08, 14:14
                                no to te kobitki wiedzą co robią i nie udają ze wywalają cycki w
                                innym celu niż manipulacja facetami a bolutie była zdziwiona ze
                                facet tak na ni a zareagował
                                • manderla Re: Pewnie troche zejdę z wątku, ale 21.04.08, 21:52
                                  yoginka_pl napisała:

                                  > no to te kobitki wiedzą co robią i nie udają ze wywalają cycki w
                                  > innym celu niż manipulacja facetami a bolutie była zdziwiona ze
                                  > facet tak na ni a zareagował


                                  No właśnie, tylko ze powstaje pytanie, jak kobieta uprawia tego typu
                                  manipulacje facetami, to jest ok. A jęsli naodwrót? To już sk....n?
                                  Padalec? Męska k...a?
                              • to.ja.kas Re: Pewnie troche zejdę z wątku, ale 21.04.08, 14:17
                                Przesadzasz moim zdaniem smile
                                Jak świat światem kobity się stroiły i jak świat światem faceci
                                uwielbiali jak się kobiety dla nich stroją.
                                Oczywiście, że strój szereguje i przyporządkowuje nas do jakiejś
                                kategorii, ale nie sądze by w mojej firmie którakolwiek pani
                                pozwoliła sobie na zbyt krótka spódnice, zbyt duże wycięcia i
                                wielkie tipsy ze zdobieniami ....za to kusić można detalami.
                                O wiele przyjemniej się wtedy pracuje tongue_outPP


                                Właśnie idę do prawnika złatwić sprawę z która odprawiał mnie z
                                kwitkiem przez ostatnie trzy dni...pomalowałam rzęsy i usta,
                                poprawiam kieckę i cholera dziś spławić się nie dam....tongue_outPPP
                                • yoginka_pl Re: Pewnie troche zejdę z wątku, ale 21.04.08, 14:19
                                  sorki ale chyba się nie rozumiemy
                                • manderla Re: Pewnie troche zejdę z wątku, ale 21.04.08, 14:31
                                  to.ja.kas napisała:

                                  > Przesadzasz moim zdaniem smile
                                  > Jak świat światem kobity się stroiły i jak świat światem faceci
                                  > uwielbiali jak się kobiety dla nich stroją.
                                  >
                                  - Mogę sie stroić i pindżyć, ale dla SWOJEGO faceta, a nie dla
                                  tabunów samców.
                                  Taka jestem wspólczująca - aby nie dostali przypadkiem od tego
                                  patrzenia wytrzeszczu oczu i nie zapadli na przykurcz jaj.

                                  >
                                  > Właśnie idę do prawnika złatwić sprawę z która odprawiał mnie z
                                  > kwitkiem przez ostatnie trzy dni...pomalowałam rzęsy i usta,
                                  > poprawiam kieckę i cholera dziś spławić się nie dam....tongue_outPPP

                                  - uważaj, bo jak Cię znowu potraktuje jak umwalowana blondynkę, to
                                  znów spławi.
                                  Na szczescie są na tej ziemi jeszcze mężczyźni, co to patrzą w sedno
                                  (jak to poeta mawiał)..., a a nie tylko na kolor tipsów wink

                                  pozdrawiam smile
                                  • z_mazur Re: Pewnie troche zejdę z wątku, ale 21.04.08, 14:37
                                    > Na szczescie są na tej ziemi jeszcze mężczyźni, co to patrzą w
                                    sedno
                                    > (jak to poeta mawiał)..., a a nie tylko na kolor tipsów wink

                                    Ło matko, a co jest tym sednem?

                                    Kobiecość jest kobiecością i od kobiety oczekuję tego, że będzie
                                    kobieca. Nic mnie nie odstręcza bardziej od kobiety niż jej
                                    skłonność do ukrywania tego, że jest kobietą.

                                    Umiejętność dobrania tipsów tak, by pasowały do stroju i
                                    okoliczności jest bardzo cenna. smile
                                    • to.ja.kas Re: Pewnie troche zejdę z wątku, ale 21.04.08, 14:42
                                      No Mazur jak Ty wzór cnót męskich tak mówisz, to napewno tak jest :-
                                      PPPP
                                    • manderla Re: Pewnie troche zejdę z wątku, ale 21.04.08, 21:55
                                      z_mazur napisał:

                                      > > Na szczescie są na tej ziemi jeszcze mężczyźni, co to patrzą w
                                      > sedno
                                      > > (jak to poeta mawiał)..., a a nie tylko na kolor tipsów wink
                                      >
                                      > Ło matko, a co jest tym sednem?


                                      - "to coś", dotyczy zarówno męzczyzn jak i kobiet. A tego "czegoś"
                                      nie łapie się zazwyczaj po pierwszym spójrzeniu, ocenie długości
                                      spodniczki, czy głębokosci dekoltu. Ani tez po rozmiarze bicepsów,
                                      ani opięcia spodni w miejscu pewnym.
                                      >
                                      > Kobiecość jest kobiecością i od kobiety oczekuję tego, że będzie
                                      > kobieca. Nic mnie nie odstręcza bardziej od kobiety niż jej
                                      > skłonność do ukrywania tego, że jest kobietą.

                                      - nic nie mówiłam o ukrywaniu, tylko o pewnej stosowności zachowania
                                      i ubierania się.
                                      >
                                      > Umiejętność dobrania tipsów tak, by pasowały do stroju i
                                      > okoliczności jest bardzo cenna. smile
                                      >
                                      • sylwiamich Re: Pewnie troche zejdę z wątku, ale 21.04.08, 22:03
                                        z_mazur napisał: Nic mnie nie odstręcza bardziej od kobiety niż jej
                                        > > skłonność do ukrywania tego, że jest kobietą.


                                        Kużwa...a nowe trendy? Żeby być ciągle dzieckiem?smile))
                                        • manderla Re: Pewnie troche zejdę z wątku, ale 21.04.08, 22:21
                                          sylwiamich napisała:

                                          > z_mazur napisał: Nic mnie nie odstręcza bardziej od kobiety niż
                                          jej
                                          > > > skłonność do ukrywania tego, że jest kobietą.
                                          >
                                          >
                                          > Kużwa...a nowe trendy? Żeby być ciągle dzieckiem?smile))
                                          Eeeeeee, no to juz zakrawa na jakies pedofilstwo big_grinDD
                                          >
                                  • to.ja.kas Re: Pewnie troche zejdę z wątku, ale 21.04.08, 14:40
                                    Nie spławił, może dlatego, że tipsów nie mam tongue_out
                                    Podpisał co chciałam by podpisał a czy dostał przykurczu jajek czy
                                    nie, to już naprawdę mało mnie obchodzi....takimi duperelami jak ból
                                    jajek mojego prawnika zupełnie sie nie przejmuje dopóki robi to za
                                    co mu płacą tongue_outPPPP
                                    Nie powiedziałam Mandrelo, że potraktował mnie wcześniej jak
                                    umalowaną lalę (skąd ten pomysł ?!?!), z tego co zauważyłam, to
                                    traktował raczej jako posłańca co mu dostarcza robotu na i tak
                                    wielka już kupę roboty którą zrobić musi smile)))

                                    A że kobiety stroją sie tylko dla Swojego....czyli te samotne do
                                    strojenia sie prawa nie maja ?!?!?!?! smile))))))))
                                    • manderla Re: Pewnie troche zejdę z wątku, ale 21.04.08, 21:56
                                      to.ja.kas napisała:

                                      >
                                      > A że kobiety stroją sie tylko dla Swojego....czyli te samotne do
                                      > strojenia sie prawa nie maja ?!?!?!?! smile))))))))

                                      - tego nie powiedziałam.
                                      >
                                      • sylwiamich Re: muszę obalić mit. 21.04.08, 22:01
                                        Kobiety stroją się dla SIEBIE i dla innych kobiet!!!!!
                                        • manderla Re: muszę obalić mit. 21.04.08, 22:23
                                          sylwiamich napisała:

                                          > Kobiety stroją się dla SIEBIE i dla innych kobiet!!!!!

                                          A bym dyskutowała. Nigdy nie stroiłam się dla innych kobiet, bo mam
                                          je gdzieś. dla siebie owszem, by lepiej sie poczuć i czuć, dla
                                          NIEGO, i by sie ON dobrze się ze mną czuł.
                                          Ot. smile
                                          • to.ja.kas Sylwia 22.04.08, 10:36
                                            dla siebie to ja łażę po domu w futrzastym, grubym szlafroku i nic
                                            mnie nie zmusi bym się pindrzyła....ale jeśli masz na mysli ze
                                            podziw w oczach mężczyzn i zazdrość w oczach kobiet jest to co
                                            kobiety lubia i co chcą osiągnąć i co im poprawia samopoczucie - to
                                            tak, zgodzę się z tak postawioną tezą smile
                          • manderla Re: Pewnie troche zejdę z wątku, ale 21.04.08, 14:01
                            to.ja.kas napisała:


                            >
                            > Toż wiem, że kręci, nie po to przeziębiam się na okrągło albo
                            nosze
                            > niewygodne obcisłe bluzki by nie widzieć zazdrości w damskich i
                            > pożądania w męskich oczach tongue_outPPPP
                            >
                            W imię czego to wszystko?
                            No no, twarda z ciebie babka. Podziwiam.
                            Acz nie zazdroszcze wink
    • a1i3n Gościnnie z Romantica, bo interesujące :) 21.04.08, 14:18
      Mam 2 pytania do Autorki - jak obecnie zachowuje się ten przyjaciel wobec
      Ciebie? Ma guilty trips, wkurzył się na Ciebie, czy po nim to spłynęło? Jak
      wyobrażasz sobie relację z tym mężczyzną, powiedzmy, za lat 2? Chcesz, żeby
      dalej był Twoim przyjacielem, czy nie, bo okazał się niedobrym wilkiem w owczej
      skórze?

      Dla kontekstu - szybciutko - ja też jakiś czas temu nie podołałem wymogom
      przyjaźni damsko - męskiej smile))

      I jeszcze jedno pytanie - czy Ty tylko udajesz idiotkę, czy też jesteś teraz
      rzeczywiście tak głupiutka, jak ja byłem kiedyś? smile

      • bolutiebolutie Re: Gościnnie z Romantica, bo interesujące :) 21.04.08, 15:17
        jak obecnie zachowuje się ten przyjaciel wobec> Ciebie? Ma guilty
        trips, wkurzył się na Ciebie, czy po nim to spłynęło? Jak >
        wyobrażasz sobie relację z tym mężczyzną, powiedzmy, za lat 2?
        hcesz, żeby> dalej był Twoim przyjacielem, czy nie, bo okazał się
        niedobrym wilkiem w owczej> skórze?

        Jak się zachowuje? Zadzwonił dzisiaj zapytać jak się czuje, co u
        mnie słychać, jak w pracy i czy czegoś nie potrzebuję... Taka gadka-
        szmatka. Nie wiem co będzie za 2 lata, bo nie wiem nawet co będzie
        jutro. Jestem na totalnym rozdrożu, jeszcze bardziej zagubiona niz
        przedtem.


        czy Ty tylko udajesz idiotkę, czy też jesteś teraz> rzeczywiście tak
        głupiutka,

        jestem głupią, naiwną idiotka, dybiąca na cudzych mężów, bo mój mnie
        puścił w trąbę - to chciałeś "usłyszeć"...?
        • a1i3n Odpowiedziałem niżej - powodzenia... n/t 21.04.08, 15:27
          .
        • tricolour A powinien Cie przeprosić... 21.04.08, 20:27
          ... za przekroczenie wszelkich granic prywatności oraz za bajeczkę o cichym
          uwielbieniu. Bo takie wyznania są krępujące dla obcych osób. Nawet przyjaźń nie
          daje prawa do otwartych wyznań jeśli ma na tej przyjaźni poprzestać - przecież
          facet ma żonę.

          A on sobie niewinnie zadzwonił i zapytał o coś ogólnego, by zbadać grunt. Rycerz...
          • bolutiebolutie Re: A powinien Cie przeprosić... 21.04.08, 20:31
            Przeprosił mnie od razu wczoraj - zaraz po tym jak powiedziałam STOP
            i tuż przed tym jak powiedziałam, że na niego już czas...
            • tricolour To dobrze, że przeprosił... 21.04.08, 20:34
              ... a jeszcze lepiej jakby nie myślał, że nic sie nie stało - bo się stało. Moim
              zdaniem dużo sie stało - w moim odczuciu byłby to koniec przyjaźni.
    • bolutiebolutie SPROSTOWANIA... 21.04.08, 14:57

      Przeczytałam wszystkie wypowiedzi i zauważyłam, że przypisano mi
      rzeczy, któe de facto nie miały miejsca, pomijam juz fakt, że
      obarczono mnie winą i odpowiedzialnością za to co się stało...

      Wyjasniam więc:
      1. nie wypindrzyłam się, nie zrobiłam na bóstwo i nie założyłam
      deklotu do pasa. Miałam na sobie spodnie od dresu i T-shirt.
      Jedyny "grzech" to to, że nie założyłam skarpet, któe zasłoniłyby
      wypielęgnowane stopy.
      2. był "tylko" 1 pocałunek, a moje "nie ten facet, nie ten dotyk,
      nie te pieszczoty..." to były mysli, któe przeleciały mi w tej
      sekundzie przez głowę, więc powiedziałąm STOP
      3. owszem, teraz nie jestem świadoma swojej "seksualności"
      i "kobiecości", bo 2 miesiące temu zostawił mnie mój M - największa,
      najprawdziwsza miłość mojego życia, a miesiąc później poroniłam
      upragnioną ciążę. Samoocena i pewność siebie - praktycznie zerowa,
      choć usiłuję się z tego podnieść.
      4. nie tańczyłam przed nim kankana, nie wywalałam "bufetu" na stół,
      nie pręzyłam się jak pelikan podczas tańca godowego. To miała być
      przyjacielska rozmowa o tym co teraz przeżywam, co czuję i jak jest
      mi źle.
      5. z niektórych postów wywnioskowałam, że nie powinnam wpuszczać
      żadnego "samca" za próg swoich drzwi, bo sama się proszę
      o "napastowanie"...?

      Być może jestem głupia, naiwna, ale w swojej naiwności naprawde
      wierzyłam, że jest miłość, wierność i lojalność wobec partnera,
      współmałżonka...
      • to.ja.kas Re: SPROSTOWANIA... 21.04.08, 15:01
        Boloutie wpuszczaj samców ile dusza zapragnie, nie o tym pisaliśmy w
        każdym bądź razie ja...i jakbyś dobrze przeczytała to wiedziałabyś
        że zupełnie o czyms innym pisałam niz Ty sprostowałas smile)))))
      • a1i3n Posłuchaj mojej rady 21.04.08, 15:26
        Żeby nie skończyło się tak jak...

        1. Obydwoje m... w kubeł.
        2. Był alkohol, nastrój, uczucie z lat młodości, wszystko potoczyło się za
        szybko - nie obwiniać ani siebie ani drugiej osoby, stało się, zdarza się.
        3. Jeżeli facet się napalił, Broń Boże nie zachęcać go do kontaktu, nie zachęcać
        do przyjaźni, jeżeli facet jest normalny, to ten moment jest najgorszy na
        gadanie o przyjaźni. Separacja, aż mu nie przejdzie. A Ty też uważaj. Nie próbuj
        się zabawiać jego uczuciem.

        Macie szansę na poprawne stosunki, na przyjaźń bym raczej nie liczył. Oby Wam
        poszło lepiej niż w moim przypadku. Jest szansa. Zapamiętaj sobie - u mężczyzny
        hetero nie istnieje pojęcie głębokiej przyjaźni z kobietą, chyba, że mu się
        zupełnie nie podoba. Ale nawet wtedy nie jest bezpiecznie.





        • aron95 Re: Posłuchaj mojej rady 21.04.08, 16:42
          A od siebie dodam ;
          Trzymaj gościa z daleka od domu .
          I jak w przyszłości usłyszysz że żonaty to uciekaj gdzie pieprz rośnie
          • zielona_ropucha Było minęło:) 21.04.08, 16:53
            Zapomnij o tym i żyj dalej,od faceta się odseparuj,po prostu tak
            będzie najlepiej dla wszystkich,jak tak trochę poanalizować to
            przyjaźń damsko-męska naprawdę nie istnieje i należy sobie to
            otwarcie powiedzieć,ja osobiście czuję się skrępowana zaproszeniami
            moich kolegów,bo po prostu teraz jak jestem sama to już nie są
            koledzy tylko mężczyźni,samce i kto wie...krew nie wodasmilea do
            miłości od tego daleeeeeeko,że hejsmileChyba od tego wszystkiego założę
            jakiś wór na siebie,bo podobno kwitnaco wyglądam i nawet eksio
            oswiadczył,że nie chciał odchodzićsmilehehe,kobietą jestem dopiero
            teraz ,bez faceta,jakie to wszystko pokręcone....Pozdrawiam Cię i
            pomyśl,że jeszcze bedziesz się z tego śmiać.
            • a.niech.to Re: Było minęło:) 21.04.08, 18:11
              zielona_ropucha napisała:

              > hehe,kobietą jestem dopiero
              > teraz ,bez faceta,jakie to wszystko pokręcone....
              Dokładnie to samo pomyślałam, samotnie kopcąc fajki na ławeczce.
              Zatrwożyłam się wielce, bo w moim wieku to wręcz wyskokowe pomysły.
              • zielona_ropucha Re: Było minęło:) 21.04.08, 19:07
                eh...a niech Cięsmile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka