Dodaj do ulubionych

Rozwód.......

25.04.08, 16:23
Chciałam prosić o podpowiedź osoby które miły-słyszały o takiej
sytuacji przy rozwodzie.:
Mianowicie mój partner (jesteśmy razem 8 lat,mamy dziecko-4l.)jest w
trakcie rozwodu,sytuacja trochę nam się pokomplikowała.
Kilka lat temu jak nie było jeszcze naszej córki jego żona składała
pozew o rozwód,na który on się wtedy nie zgodził(syn miał ok9)lat -
właśnie ze względu na syna.
Itak żyliśmy stwarzając pozory dla małego że niby jest "po staremu"
dla mnie chora sytuacja -ale pomijając ten fakt.
Po przyjściu na świat naszego dziecka moj partner stwierdził że pora
starać się orozwód,złożył dokumenty .
W trakcie tego jego żona miała wypadek samochodowy(jechała ze swoim
pijanym kochankiem),nie wiem czy to ma jakieś znaczenie czy nie?
Jednak taki był fakt.
Z wypadku ledwo z życiem uszła,teraz wymaga leczenie,ma niedowład 4 -
kończynowy i ogólnie stan nienajlepszy,ale jest w pełni władz i
porusza się przy pomocy,jakoś tak.
Na 1 rozprawie,skierowali ich do ROD-ku ,(mama zrzekla się praw do
dziecka) ojciec zgodził się na opiekę ale i tak były badania.
Potem była następna sprawa i dziś kolejna,matka sie nie stawiła
(tzn.żona) ona ogólnie ma wszystko w doo..pie.
A to wszystko ciągnie sie w czasie już chyba z 1,5 roku i teraz
odroczyli rozprawę bo moj chłop ma "ją" dostarczyć do sądu?
Jakoś dla mnie to dziwne wszystko,zgadzają się co do majątku,do
opieki nad dzieckiem( 16 lat!) obydwoje chcą rozwodu(ona się
zgodziła też) a sąd odracza i odracza i wciąż coś nowego dochodzi.
Teraz ma ją dostarczyć do sądu w-ma 10 dni aby podać termin jej
stawienia.Ona wyjechała sobie do rodziców -400 km od naszej
miejscowości( od świąt wielkan.tam jest) i nie zamierza wracać?
Trochę mnie to zaczyna wkurzać bo czy dla sądu nie ma znaczenia że
człowiek ma 2 rodzinę (za zgodą wszystkich zainteresowanych)jestem
ja,jest nasze małe dziecko i tak żyjemy lata ,nie możemy założyć
normalnej rodziny .....
Nie rozumiem dlaczego rozprawy są ciągle odkładane ? Czemu sąd nie
może poprostu dać rozwodu?-skoro oboje tego chcą?
Acha coś jeszcze dzisiej padło na sali w stylu-SEPARACJA !
Dziękuję ża przeczytanie wszystkiego i prosze by ktoś mi coś
podpowiedział o co tu chodzi bo zdołowało mnie to dziś strasznie...
kolejne czaekanie na termin kilka m-cy a potem może następna sprawa
a na koniec -separacja,fajnie sad
Obserwuj wątek
    • tricolour Wyjątkowo paskudna sytuacja... 25.04.08, 16:30
      ... raczej bym milczał niż pieklił się, że sąd nie chce "dać rozwodu". Bo sąd
      niczego nie daje...

      No i taki szczegół - to Ty chyba najbardziej chcesz... cudzego rozwodu. Twój
      facet ma żonę, Ty jesteś kochanką więc przyjmij na swe barki status kochanki z
      całym dobrodziejstwem paskudnej sytuacji i czekaj na rozwód.
      • ilona1004 tri.. 25.04.08, 16:40
        wiesz tri...najmniej liczyłam na Twoją odpowiedź,wcale jej nie
        pragnełam bo wiem że rzadko masz coś mądrego do powiedzenia o
        poradach już nie mowa.
        Więc nie wychylaj sie przed szereg i skorzystaj z mojej podpowiedzi
        że jak nie masz nic mądrego do dodania nie mów nic.

        i taki SZCZEGÓŁ -z naszego związku jest dziecko które też ma prawo
        do "normalnej rodziny" i rozwodu chcę najbardziej właśnie dla
        niej ,nie chcę by tato miał -inną żonę-ale Ty i tak tego nie
        rozumiesz-zapewne.
        A mój facet ma żonę ,po ileś lat temu podpisał akt małżeński i na
        tym ich małżeństwo sie zakończyło,choć na tym akcie trwa nadal.

        Ja kochanką nie jestem a żeby ci jeszcze poprawić dosadność Twojej
        wypowiedzi to nawet nigdy nią nie byłam ,bo od początku naszej
        znajomości znała mnie oficjalnie cała jego rodzina -włącznie z
        tzw.żoną,a mi określenie kochanka kojarzy się z trochę inną
        sytuacją .
        Dziękuję Ci za poświecenie uwagi
        • tricolour Ja się lubię wychylać, szczególnie przed szereg... 25.04.08, 16:56
          ... a jak ktoś jeszcze mnie o to prosi, to nie odmawiam.

          "z naszego związku jest dziecko które też ma prawo do "normalnej rodziny" i
          rozwodu chcę najbardziej właśnie dla niej ,nie chcę by tato miał -inną żonę-ale
          Ty i tak tego nie rozumiesz-zapewne" - Fakt, dziecko ma prawo do normalnej
          rodziny. Rodzice mają za to OBOWIĄZEK taką rodzinę zapewnić zanim dziecko sie
          pojawi żeby nie latać potem po sądach i wyczekiwać latami rozwodu. Rodzice owego
          dziecka zapomnieli najpierw założyć rodzinę zanim powołali człowieczka na świat
          - i teraz ponoszą konsekwencję swoich zaniedbań.

          "A mój facet ma żonę ,po ileś lat temu podpisał akt małżeński i na tym ich
          małżeństwo sie zakończyło,choć na tym akcie trwa nadal" - był czas załatwić
          sprawę a nie czekać nie wiadomo na co.

          "a mi określenie kochanka kojarzy się z trochę inną sytuacją" - skoro masz taki
          świetny odbiór przez rodzinę a do tego znają Cię od dawna, to dlaczego zależy Ci
          na rozwodzie?
          • aron95 To może ja Ci coś podpowiem 25.04.08, 16:58
            E , lepiej nie . Miałabyś dzień straszny
            • tricolour Chyba nie wcelowałeś :))) 25.04.08, 16:59
              • aron95 Re: Chyba nie wcelowałeś :))) 25.04.08, 17:19
                Chyba nie , ale wiadomo że do ilony było
                • ilona1004 Re: Chyba nie wcelowałeś :))) 25.04.08, 17:26
                  macie radość ze swojej "konwersacji" ?
                  dobre i to
                  nie będę przeszkadzać
                  ale proponuję załóżcie sobie odręby wątek
                  ja też z chęcią sie wpiszę
                  • tricolour Nie obrażaj się... 25.04.08, 17:46
                    ... najzwyczajniej Ty wraz ze swoim facetem stworzyliście dość tandetną
                    sytuację, a chcecie, by sąd w trymiga ją naprawił.

                    Tymczasem sąd pracuje swoim rytmem... więc czekajcie i pracujcie nad
                    rozwiązaniem tego, co sami zrobiliście. Wizja jazdy po żonę (by ją przywieźć do
                    sądu) wcale nie zwala z nóg tylko trzeba chcieć.
                    • salemka1 Re: Nie obrażaj się... 25.04.08, 20:20
                      w całej tej wypowiedzi najbardziej zastanawia mnie kto określa, które dziecko ma
                      prawo do "normalnej rodziny", a które nie. Ilona napisała, że dziecko z jej
                      związku z żonatym facetem zasługuje na takową, a dziecko z małżeństwa już nie?
                      Taki dziwny podział...
                      a druga sprawa, sama napisałaś Ilono, że ta żona ma niedowład kończyn, moze ona
                      zwyczajnie nie bardzo ma jak dojechać do tego sądu? I stąd propozycja, żeby mąż
                      dowiózł ją na rozprawę. Czy to aż takie straszliwe jest?
        • zuza145 ILONA 27.04.08, 14:14
          to skoro nie jesteś kochanką- to jakim cudem dziecko macie?
          Nie potępiam- ale sorki- nie pisz głupot- to niby kto ty jesteś?
          Konkubina czyli kochanka,
          taki jest obecny twój status.
          • sylwiamich Re: ILONA 27.04.08, 14:25
            Zuza...a czy to ma znaczenie kim jest? A Ty kim jesteś?
          • ilona1004 Re: ILONA 27.04.08, 14:43
            Rozumiem że na forum każdy może napisać co mu się tylko podoba,tylko
            nierozumiem jaką satysfakcję daje np. tri....opisywanie moich
            rozłożonych nóg?
            Chyba że jesteś bratem zakonnym i całe życie utzrymujesz
            wstrzemięźliwość .?Lub dokładnie odwrotnie .....?
            Ciężko określić.
            W celu wyjaśnienia-napisałam że ta kobieta jechała z kochankiem,i
            potwierdzam to .
            Sytuacja była taka że my -ja i NM-spotykaliśmy się długi czas w
            formie czysto koleżeńsko-przyjacielskiej,od momentu poznania nie
            zostałam jego kochanką a on moim buchajem do seksu! czy to się
            tri...podoba czy nie.
            Nasza znajomość po jakiomś czasie przekształciła sie w związek -
            partnerski-jeszcze zależy kto co przez to określenie rozumie-?
            Po klku latach(ok2,3) gdy wiedzieliśmy że będziemy razem,zostałam
            oficjalnie przedstawiona jego rodzicom,bratu itd .jako Partnerka!
            Moim zdaniem kochanką jest osoba ukrywana przed światem i
            wykorzystywana do zaspokojenia potrzeb seksualnych.
            I możecie pisać co chcecie ja kochanką nie byłam i nie jestem ,nasz
            statut nazywa się-konkubinat -dla niezorientowanych.\
            A to nie jest to samo.Jak wasze żony mają "panów"na boku(czy miały)
            to wtedy to jest kochanek i kochanka.A w domu gra się wtedy przed
            rogaczem czystą ,nieskalaną żonkę,.
            Więc nie mylcie pojęć,a pisać mozecie nadal co wam się tylko
            podoba,ja mam to ....daleko.Ważne jest to co myślę ja i
            otoczenie ,moje środowisko.
            A napisałam że ona jechała z kochankiem dlatego że u niej był to co
            tydzień -inny narzeczony-nie posiadała jednego stałego faceta,do
            towarzystwa ,w takim razie chyba można takiego przyjaciela z ktorym
            uprawia sie sex w miejscach publicznych-nazwać kochankiem?( tak,tak
            w miejscach publicznych)
            I gdyby to była biedna kobieta ,której -ukradłam-męża i pozostawił
            ją na pastwę losu ,bez dachu nad głową wtedy mogłabym być potępiana.
            Jednak nasza sytuacja nie jest typową historią pary kochanków którzy
            wyrzekają sie rodzin by już razem się seksić po krzakach a dzieci i
            żona niech se płaczą po kątach.
            Chcecie mi powiedzieć że z tego względu że ona sobie życia
            uzywała ,ciągała sie po klatkach schodowych z kolejnymi gachami,co
            drugi dzień pijana,pracę rzuciła bo mąż łaski nie robi by ich
            utzrymywać,aż w końcu przejechała sie po pijanemu po kolejnej
            libacji.
            A JA mam mówić ach jaka ona jest biedna i nieszcześliwa niech moj
            chlop idzie żyć z nią bo ona teraz nie może prowadzić się takim
            trybem jak by chciała,niech idzie i ją pociesza i pomaga....cha
            dobre rady macie .
            Samarytanin tri...o wielkim gołębim sercu napewno by tak postąopił.
            Jej własna rodzina,matka i ojciec nie chcą jej znać i w jej stanie
            obecnym mają gdzieś czy córce jest komu pomóc czy nie a mojego
            faceta powinno teraz serce za nia boleć...
            • ilona1004 Re: ILONA 27.04.08, 14:48
              jednak cieszę sie że są na tym forum osoby -NORMALNE- ludzkie i nie
              chamowate.
              Które zrozumiały choć po częsci to co chciałam przekazac .
              A nie sami oceniacze o nieskazitelnym prowadzeniu i cnocie
              • ilona1004 ewa 27.04.08, 14:52
                wiesz,nie mam doła...bynajmniej nie przez to że tak tu zostałam
                zrównana z gównem,ja mam to serdecznie w DUP_IE!!!
                Przykre tylko jest to że tacy ludzie są,sami doznali w swoim
                małżeństwie zdrady,upokorzenia,kłamstwa itd i chcą swe frustracje
                przelać na innych.
                Nie ważne komu jaką historię życie napisało,masz faceta po
                przejsciach to jesteś śmieciem.A dlaczego ? bo mnie zostawiła
                żona,mąż dla takiej osoby jak Ty to ci teraz dowalę.
                Proszę bardzo używajcie...mam nadzieję że będzie sie wam z tym
                lepiej żyło
                • ilona1004 dla tri.. 27.04.08, 14:54
                  dodam specjalnie że jestem z siebie bardzo DUMNA i ze swojego życia
                  i prowadzenia się .Bardzo !
                  I na szczęście świat nie składa sie tylko z takich osob jak ty i
                  tympodobnych.
                  którzy tu sie udzielili by sie dowartościować smile
                  • tricolour Mam rację i tyle... 27.04.08, 14:57
                    ... i im więcej postów napiszesz, im bardziej będziesz sie ekscytować tym, co
                    piszę tym bardziej utwierdzasz mnie w przekonaniu, że sie nie mylę.

                    Bo gdybym sie mylił, to byś nawet nie zauważyła. Kole tylko niechciana i tajona
                    prawda...
                    • ilona1004 pewnie 27.04.08, 15:04
                      że masz rację i to jaką ! Znakomitą świetną i swoją smile
                      pielęgnuj ją ,holduj ,karm i nasycaj aby Ci nie wygasłasmile
                      a im więcej piszesz Ty tym bardziej utwierdzam się s swoim
                      przekonaniu smile
                      i jeszcze bardziej Cię lubięsmile
                      • tricolour Nie podlizuj się... 27.04.08, 15:08
                        • ilona1004 nie rozśmieszaj mnie..... 27.04.08, 15:12
                        • clio11 Re: Nie podlizuj się... 29.04.08, 13:14
                          ???
                          Czy to było do mnie?

                    • nangaparbat3 oczywista brednia i jawna manipulacja 27.04.08, 15:14
                      tricolour napisał:

                      > ... i im więcej postów napiszesz, im bardziej będziesz sie ekscytować tym, co
                      > piszę tym bardziej utwierdzasz mnie w przekonaniu, że sie nie mylę.
                      >
                      > Bo gdybym sie mylił, to byś nawet nie zauważyła. Kole tylko niechciana i tajona
                      > prawda...

                      manipulacja wyjatkowo wredna, ktora tri posługuje sie od dawna.
                      Obrzuca ludzi obelgami, zarzuca im co najgorsze, a kiedy protestują, wyjasniaja
                      lub czuja sie skrzywdzeni, stwierdza: to najlepszy dowod, ze mam racje.

                      Piekny sposob - rzucic oskarzenie, a kiedy oskarzony protestuje, uznac to za
                      dowód prawdziwosci okskarżenia.

                      To jest zabawa na poziomie poczatkujacych studentów psychologii, co to cos
                      slyszeli, a niewiele rozumieja.
                      • ilona1004 nanga... 27.04.08, 15:18
                        oczywiście masz rację ,tylko wiesz ludzie tri..odpisuja na jego
                        prostackie posty ale czy ktoś na niego tak naprawdę zwraca uwagę? i
                        bierze sobie to "gdziekolwiek" co on pisze?smile
                        wątpię
                        taki ma chłopak swój sposób na dowartościowanie się i swojego
                        mierniutkiego poziomu który tu prezentuje
                      • tricolour A jaką obelgą obrzuciłem? 27.04.08, 15:21
                        Może słowo "kochanka" jest obelgą? Czekam na szczegóły obrzucania obelgami...
                      • sylwiamich Re: oczywista brednia i jawna manipulacja 27.04.08, 16:58
                        nangaparbat3 napisała:
                        > To jest zabawa na poziomie poczatkujacych studentów psychologii,
                        co to cos
                        > slyszeli, a niewiele rozumieja.

                        Mi się bardziej kojarzy z topieniem czarownicy.Jak się
                        utopi...niewinnasmile))
              • zuza145 Re: ILONA 27.04.08, 15:35
                to ja proponuję abyś się jasno postarała wyrażać- post zawierał masę
                informacji łącznie z ocenami- sama to zrobiłaś to się nie dziw że
                inni też.
                Dostałaś odpowiedzi- więc je analizuj- oceniasz ludzi że po chamsku
                sie zachowują- ja widzę tak- tobie wolno- innym praw do ocen nie
                dajesz- czego dowodem był drugi post- i to on spowodował że
                odpisałam.
                Mam inny pogląd dotyczący określenia kochanka, i mam prawo go
                posiadać i nadal nie przemawia do mnie teoria że jak na światło
                dzienne wasz związek wyciągnięto to juz jest ok.
                Proponuję przeczytać wszystkie wypowiedzi raz jeszcze- nie odrzucać
                praw innych sobie dając tylko je dając i nie pisać szczegółów które
                są dowodem że ty oceniasz związek żony swojego konkubenta jako- ma
                kochanka.
                Proponuję pisać- zależy mi na szczęściu naszego dziecka- a nie dawać
                powody do zadawania pytania kto i jakim cudem oceni które dziecko ma
                większe prawo do normalności- twoje czy to starsze?
                Na to pytanie nie dałaś odpowiedzi.
                Bo nie ma takiego przepisu.
                Wszelkie odpowiedzi są odpowiedziami spowodowanymi treścia twojego
                postu/postów.
                Jeśli czujesz sie źle zrozumiana- to wyjaśniaj a nie atakuj- wtedy
                masz sansę na wyprostowanie sytuacji.Jeśli ci zależy- a zakładam że
                jako myślącej zależy.
                mnie by zależało- co juz kiedyś miałam okazję udowodnić na tym forum-
                otrzymując na początku kilka kubłów zimnej wody.
                I po pierwszym oddechu z myslą- ale świnie ( myślą- nie pisałam o
                tym odczuciu) przyszła refleksja- niby skąd i jak mają wiedziec że
                nie kłamię, nie znają mnie, wyraziłam się niezbyt jasno, skoro
                szukam odpowiedzi musze więcej opisać i inaczej, musze przekonac do
                szczerości swoich intencji.
                Mnie się chciało i zależało mi- to zrobiłam to- co opisałam na dole
                wątku.

                Komunikacja - a raczej jej jakośc zależy od komunikujących się-
                wszystkich- a nie od jednej strony.
                Dośc dużo osób nie piało z zachwytu- więc chyba pora przemyśleć.
                Tekst o chamstwie dowodzi- że powinnaś.
                Kawałek- są tu normalni- również jest dla mnie dowodem że powinnaś
                zacząć od siebie- analizę- skoro od innych wymagasz.
                Czyż nie mam racji?
                Mam- zakładam że ci się będzie chciało.
                Pozostałe - o rozkładaniu nód itd- proponuję kłaść na karb
                różnorodności- jest to forum otwarte- i wiedziałaś o tym.
                Są to skutki uboczne.
                I ja akurat wiem co to jest konkubinat.
                • ilona1004 zuza 27.04.08, 15:50


                  piszesz żeby dokladnie opisywać i wyjaśniać,j potrzebowalabym na to
                  pol dnia i niewiem komu chcialoby sie to czytać?
                  Masz rację że mój wątek był napisany ogólnikowo i mogl zostać
                  różnorako odebrany.
                  Jednak starałam się nakreślić pokrótce i prosiłam nie o oceną mnie
                  tylko o postępowanie sądu,ja nie mam doświadczenia ani styczności w
                  tej dziedzinie i poto napisałam.
                  Jeżeli ktos wziął się za ocenianie mnie prosze bardzo ,to tylko
                  forum,jednak jeśli ktoś wpiera mi że jest tak a nie inaczej mam
                  prawo też się bulwersować i oceniać.
                  A że niektóre wypowiedzi były chamski nadal tak uważam bo ja nie
                  wziełabym się za krytykę nie zgłębiwszy sytuacji.
                  A osoba która chciała mnie skrytykowac miała w nosie jak jest
                  naprawdę ,chciała dolać jadu i dolała,.nie będę już wytykać i
                  przytaczać.

                  które dziecko ma
                  > większe prawo do normalności- twoje czy to starsze?

                  mowisz ze na to nie odpowiedzialam,ależ odpowiedzialam na samym
                  początku-że czekaliśmy z rozwodem właśnie po to żeby jego syn miał
                  przynajmniej "namiastkę"tej "normalności" i też w pierwszym poście
                  zaznaczyłam że moje zdanie na ten temat było trochę inne,ale to
                  przeszłość .Zrobiliśmy jak zrobiliśmy i to już sie nie cofnie,czy to
                  była dobra decyzja czy nie ja uważam że nie ma poco już teraz tego
                  dochodzić,Dalej trzeba iść naprzód i myśleć naprzód.
                  J uważam że dla jego syna to zrobiliśmy (z mojego partnera wyboru).
                  A teraz syn jako nastolatek nie potzrebuje już tatusia tak jak córka
                  4letnia?On rozumie co jest i dlaczego,wie też że dla niego tak sie
                  działo i w tej dziedzinie nie mamy żadnych problemów ani z nim ani z
                  całą sytuacją.
                  Teraz ważne jest nasze małe dziecko,niedługo będzie
                  rozumiała...dlatego pora najwyższa uregulować wszystkie zawiłości.
                  Ja napisałam tylko po to żeby ci co mają doświadczenie
                  podpowiedzieli a odezwali się faktycznioe ci co mają doświadczenie-w
                  ubliżaniu.
                  Nie mam żalu do nikogo ale też nie zamierzam się płaszczyć i
                  rozpaczać z powodu zagorzałych mącicieli
                  • zuza145 Re: zuza 27.04.08, 16:05
                    ilona1004 napisała:

                    >
                    >
                    > piszesz żeby dokladnie opisywać i wyjaśniać,j potrzebowalabym na
                    to
                    > pol dnia i niewiem komu chcialoby sie to czytać?



                    Mnie z pewnością i jeszcze kilku ocobom.
                    Ale teraz na własnej skórze się przekonałaś jak trzeba cedzić i
                    ważyć słowa i ich dobór jest bardzo ważny- dla mnie bardzo- bo ja
                    się stawiam karnie w sązie i dlatego póki co jest tak jak ja bym
                    chciała bo waże słowa. To przykre ale taka jest prawda.
                    I wiem- tu nie sąd ale w życiu sie przydaje.


                    > Masz rację że mój wątek był napisany ogólnikowo i mogl zostać
                    > różnorako odebrany.

                    Nioooooooooo- ano tak.


                    > Jednak starałam się nakreślić pokrótce i prosiłam nie o oceną mnie
                    > tylko o postępowanie sądu,ja nie mam doświadczenia ani styczności
                    w
                    > tej dziedzinie i poto napisałam.

                    to się ciesz- a tu masz namiastkę.



                    > Jeżeli ktos wziął się za ocenianie mnie prosze bardzo ,to tylko
                    > forum,jednak jeśli ktoś wpiera mi że jest tak a nie inaczej mam
                    > prawo też się bulwersować i oceniać.

                    Ja się nauczyłam filtrować- jak opisałam- skąd i jakim cudem mają
                    mnie znać a ty powinnas przewidzieć- wlazłaś w miejsce gdzie siedzą
                    tacy jak ja- czyli różni.


                    > A że niektóre wypowiedzi były chamski nadal tak uważam bo ja nie
                    > wziełabym się za krytykę nie zgłębiwszy sytuacji.



                    Różznorodność- ja bym zbyła niektóre wypowiedzi- a ty się dałaś
                    wkręcic.Błą rjednorazowy- tak mniemam.

                    > A osoba która chciała mnie skrytykowac miała w nosie jak jest
                    > naprawdę ,chciała dolać jadu i dolała,.nie będę już wytykać i
                    > przytaczać.

                    Olać- to dotyczy jak powyżej- częśc filtrować.


                    >
                    > które dziecko ma
                    > > większe prawo do normalności- twoje czy to starsze?
                    >
                    > mowisz ze na to nie odpowiedzialam,ależ odpowiedzialam na samym
                    > początku-że czekaliśmy z rozwodem właśnie po to żeby jego syn miał
                    > przynajmniej "namiastkę"tej "normalności" i też w pierwszym poście
                    > zaznaczyłam że moje zdanie na ten temat było trochę inne,ale to
                    > przeszłość .


                    Rozumiem teraz dokładniej- podkreślono- ale można było spytac jak
                    spytano- bo jest tu dużo osób których dzieci są porzucane dla tych z
                    2 związku- jakkolwiek go zwać.


                    Zrobiliśmy jak zrobiliśmy i to już sie nie cofnie,czy to
                    > była dobra decyzja czy nie ja uważam że nie ma poco już teraz tego
                    > dochodzić,Dalej trzeba iść naprzód i myśleć naprzód.


                    A i owszem więc ja uważam że jechać po żonę- bo sama chyba raczej
                    mało prawdopodobne coiby przyjechała.



                    > J uważam że dla jego syna to zrobiliśmy (z mojego partnera wyboru).
                    > A teraz syn jako nastolatek nie potzrebuje już tatusia tak jak
                    córka
                    > 4letnia?On rozumie co jest i dlaczego,wie też że dla niego tak sie
                    > działo i w tej dziedzinie nie mamy żadnych problemów ani z nim ani
                    z
                    > całą sytuacją.
                    > Teraz ważne jest nasze małe dziecko,niedługo będzie
                    > rozumiała...dlatego pora najwyższa uregulować wszystkie zawiłości.



                    Owszem- pora. Ale sytuacja się mocno skomplikowała- sąd będzie z
                    pewnością- moim zdaniem rozpatrywał pod kątem faktu że żona jest
                    niepełnosprawna- to diametralnie zmienia sytuację.
                    Nie bardzo wiem skąd się sprawa sepracji pojawiła- jeśli już to
                    strona składająca pozew ma prawo zmienić chyba o ile mi wiadomo -
                    strona przeciwna nie- tylkow nioskujący może przekwalifikować.
                    Ale pamiętaj- czasami podobno sądy nie dają rozwodów w takich
                    przypadkach , kierując się bliżęj nieokreślonym przepisem dotyczącym
                    zachowania się zgodnego z normami społecznymi.


                    > Ja napisałam tylko po to żeby ci co mają doświadczenie
                    > podpowiedzieli a odezwali się faktycznioe ci co mają doświadczenie-
                    w
                    > ubliżaniu.
                    > Nie mam żalu do nikogo ale też nie zamierzam się płaszczyć i
                    > rozpaczać z powodu zagorzałych mącicieli

                    To nie reaguj.
                    • ilona1004 Re: zuza 27.04.08, 16:18
                      zuza dziękuję
                      wiem że Tobie chciało się rozpatrzeć sytuację pod różnymi
                      kątami ,nie pod tylko 1 -pisze kochanka -ktora chce żonatego
                      rozwieść.
                      Ludzkie osądy zależą od chęci jak się chce to można wszystko
                      dostrzec,i strony dobre i złe,ja należę do tych osób które chcą
                      widzieć tylko te dobre .

                      Miałam chęci dobre a potem dałam sie wciągnąć a bezsensowną wymianę
                      słów,taki moj charakter ,w zyciu nie pozwalam by mi wciskano
                      nieprawdę i prostuję gdy ktoś ma błędne zdanie.
                      A tu z racji niewybrednych epitetów i słów zaniechałam drogi
                      prawidłowej a poszłam tą którą wytyczyli moi rozmówcy i stąd
                      wylądowałam na manowcach.
                      Ale cieszę się że np Ty jesteś i chcesz i optrafisz mądrze napisać .
                      • zuza145 szarość 27.04.08, 17:04
                        odczuwam - jeśli chodzi o ocene siebie- gdybym była mądra- to
                        najprawdopodobniej nie popełniłabym tych błędów co popełniłam i bym
                        po kryzysysie była.
                        A tak- bujam się w zupełnie innym kierunku i doprawdy- sama sie
                        zastanwiam czym sie to skończy.
                        Dośc nijaką pociechą jest fakt że zachowałam się totalnie
                        standardowo w swoim życiu.
                        Ale to temat na inny wątek.
                        Proponuję skorzystać z porady prawnej kogoś mądrego- może ktoś wam
                        poleci prawnika.
            • plisowanka dziwna argumentacja 27.04.08, 22:20
              ilona1004 napisała:
              > A napisałam że ona jechała z kochankiem dlatego że u niej był to co
              > tydzień -inny narzeczony-nie posiadała jednego stałego faceta,do
              > towarzystwa ,w takim razie chyba można takiego przyjaciela z ktorym
              > uprawia sie sex w miejscach publicznych-nazwać kochankiem?( tak,tak
              > w miejscach publicznych)
              > Chcecie mi powiedzieć że z tego względu że ona sobie życia
              > uzywała ,ciągała sie po klatkach schodowych z kolejnymi gachami,co
              > drugi dzień pijana,pracę rzuciła bo mąż łaski nie robi by ich
              > utzrymywać,aż w końcu przejechała sie po pijanemu po kolejnej
              > libacji.

              Twoja argumentacja nie trzyma się kupy. Przedstawiasz się jako ta "lepsza", jego żonę jako upadłą moralnie alkoholiczkę i ekshibicjonistkę (seks w miejscach publicznych), a mężczyzna wolał przez tyle lat żyć po jednym dachem właśnie z żoną, a nie z tobą. A wytłumaczenie, że poświęcał się dla dobra dziecka, jest wg. mnie tylko przykrywką. Tak by mógł mówić, jakby nie miał z tobą dziecka. Ale przecież z tobą też miał dziecko! Więc wg. mnie jesteś bardzo naiwna, że w to jego wytłumaczenie uwierzyłaś. Bo równie dobrze powinien być "dla dobra dziecka" z tobą, a nie z żoną.

              Moim zdaniem, jeżeli rzeczywiście sytuacja wyglądała tak jak ty ją nam przedstawiłaś (choć jednostronny opis jest zawsze subiektywny) - czyli że jego żona była na samym dnie moralnego upadku, to facet powinien zażądać rozwodu i przyznania mu opieki nad synem. Skoro ta żona rzekomo uprawiała seks z kochankami w miejscach publicznych to chyba nie powinno być problemu ze świadkami i z udowodnieniem winy? Tak więc powinien zamieszkać z synem oraz z tobą i waszą córką i razem byście tworzyli w miarę normalną rodzinę. W ten sposób by zadbał o dobro syna, a także waszej córki.
      • sylwiamich Re: Wyjątkowo paskudna sytuacja... 26.04.08, 09:42
        No sorry Tri...ale Twoja wypowiedż początkowa daleko odbiega od tego
        co teraz rozsądnie piszeszsmile))


        > No i taki szczegół - to Ty chyba najbardziej chcesz... cudzego
        rozwodu. Twój
        > facet ma żonę, Ty jesteś kochanką więc przyjmij na swe barki
        status kochanki z
        > całym dobrodziejstwem paskudnej sytuacji i czekaj na rozwód.
    • catalina26 Re: Rozwód....... 25.04.08, 22:26
      przepraszam, a kobieta która 'wpiernicza" sie w związek na trzeciego
      to nie kochanka?

      No sorry, ale Wasz związek narodził się, gdy małżeństwo trwało więc
      jesteś kochanką.
      A co do dziecka - najpierw trzeba było rozwiązać zawiłą sytuację,
      potem powoływać na świat dziecko.
      • sylwiamich Re: Rozwód....... 26.04.08, 06:42
        Świat nie jest czarno-biały do cholery.Znam sytuację gdzie to żona
        była " zła".Generalnie męża swego miała w nosie (zdrady, oszustwa,
        alkochol, przemoc), po czym wyprowadziła się kilkaset kilometrów
        dalej, do internetowego narzeczonego.On czekał na nią.Potem kogoś
        poznał.A u żony się zaczęło sypać.Znajomość nie wypaliła, praca nie
        wypaliła.Nawet nie to, że chciała do niego wrócić.Z tym że na sprawy
        rozwodowe nie przyjeżdża.Męża nadal napastuje sms "na temat".Czy
        papier bycia żoną upoważnia do wszystkiego? I skąd taka pogarda to
        tych następnych? Człowiek ma czekać latami na papier sam? Czy to
        akie ważne?

        -
        • tricolour Świat nie jest czarno-biały... 26.04.08, 07:53
          ... ale trzeba ponosić konsekwencję własnych zachowań. Jeśli ktoś latami
          zaniedbuje swoją sytuację, to nie może wymagać, by kto inny NATYCHMIAST mu ją
          wyprostował i załagodził, bo "dziecko ma prawo do normalnej rodziny" - trzeba
          było o tym myśleć zawczasu.

          "Człowiek ma czekać latami na papier sam? Czy to takie ważne?" - widać ważny
          jest ten papier i należy go załatwiać tak, by załatwić. Razem, osobno, samemu
          itp - ale załatwić. Nie marudzić.
          • sylwiamich Re: Świat nie jest czarno-biały... 26.04.08, 09:14
            Co nie zmienia faktu, że polskie sądownictwo jest do dupy.I prawo
            czasami też.I może denerwować ton.Ale sedno sprawy jest inne.I
            należałoby oddzielić te dwie różne rzeczy.
            "Dziecko ma prawo do normalnej rodziny"- święta prawda...dlatego się
            rozwiodłam.A inni z tego samego powodu biorą ślub.
            A do autorki postu...moja droga, nie tylko sąd tu zawinił.Również
            Twój facet....robiący za klauna (podwójne życie) i Ty...zgadzająca
            się na to latami...
            • tricolour Owszem - sedno jest inne... 26.04.08, 09:39
              ... ale to dzisiejsze sedno nie wzięło się samo z siebie. Nie można nagle
              widzieć samego sedna bez jego związku z wcześniejszymi decyzjami lub ich
              brakiem. To jest wybiórcze patrzenie na własne sprawy, które nieustannie żyją i
              zmieniają się nawet bez naszej pomocy i gdy nie nadążamy, to nas prześcigają i
              potem przerastają.

              "Dziecko ma prawo do życia w normalnej rodzinie" od urodzenia, a nie od czasu
              gdy zacznie gadać i więcej rozumieć, nie od momentu wyśmiewania przez kolegów
              czy problemów w Kościele, bo żona, to nie matka, zresztą żony nie ma, ale jest itp.

              Swoje sprawy widzi się albo w ciągłości, albo wcale. Zresztą ciekawi mnie czy
              można wychować odpowiedzialnego człowieka gdy samemu jest się przykładem braku
              składu, odpowiedzialności, zaradności itp.
              • ilona1004 Re: Owszem - sedno jest inne... 26.04.08, 15:57
                Trocę Wa nie rozumiem?...


                -----Nie można nagle
                > widzieć samego sedna bez jego związku z wcześniejszymi decyzjami
                lub ich
                > brakiem. To jest wybiórcze patrzenie na własne sprawy, -----

                Swoje sprawy widzi się albo w ciągłości, albo wcale. Zresztą ciekawi
                mnie czy
                > można wychować odpowiedzialnego człowieka gdy samemu jest się
                przykładem braku
                > składu, odpowiedzialności, zaradności itp.---


                te słowa tri.....

                po pierwsze to ja nie pytałam o osąd naszych decyzji,które były
                podejmowane pod w słusznej( wtedy ) racji.
                Było co było,wtedy nam się wydawało że na daną chwilę to najlepsze
                postępowanie.Ja byłam młoda,niedoszły M sporo starszy,miał małe -
                wtedy-dziecko ,nie widziałam żadnych argumentów by go namiawiać do
                rozwodu.Wtedy uważałam że jesli będziemy mieli razem żyć to kiedyś
                ten rozwód nastąpi a jeśli nie to po co to wszystko?

                Miał małe dziecko z którym był i jest mocno emocjonalnie
                związany,nie chciał żeby jego syn tego doświadczał.Teraz kiedy jest
                nastolatkiem to inna sprawa.
                Atakujecie mnie że tyle lat tak żyliśmy że był brak decyzji
                itd.gdyby sytuacja sie powtórzyła i wszystko zaczęło od
                początku,postąpilibyśmy tak samo.My nic na tym nie straciliśmy a
                jego syn tylko zyskał.(w sferze emocjonalnej).

                A tri....potafiłeś mnie ocenić na podstawie jednego postu że jestem
                przykladem braku odpowiedzialności ,zaradności itd...dziwne? Jaki
                jest tok Twojego rozumowania.
                W/g niektórych z Was tydzień po zapoznaniu albo miesiąc powinnam
                kazać pojemu facetowi iść po rozwód?
                Ja swoje sprawy widzę w całości i powtarzam że uważam że
                postąpiliśmy dobrze nie śpiesząc się z jego rozwodem,pozwoliliśmy
                małemu dorosnąć bez traumy,sali sądowej,rodoków ,itd-teraz jako 16-
                latek odbiera to na spokojnie.

                Ja napisałam po to byście (Ci co mieli takie historie lub słyszeli)
                by mi ktoś podpowiedział dlaczego może się tak
                dziać ,zwlekanie ,przekładanie itd.
                A w odpowiedzi przeczytałam że jestem głupią kochanką ....-
                wyciągnęłam wnioski że większość na tym forum to osoby
                puszczone "kantem" przez swoich małżonków i stąd chęć wbicia mi
                szpili.
                • koralik4o Re: Owszem - sedno jest inne... 26.04.08, 16:24
                  ilona, nie przejmuj się kometarzami,nie wszyscy niestety, spieszą z pomocą
                  porady...naród polski jest zawistny, nietolerancyjny i stereotypowy.
                  A Sądy? to temat rzeka... niekoniecznie wszystko rozpatrywane jest wg. prawa. W
                  końcu to ludzie rozpatrują... To od nich zależy punkt myślenia w danym dniu...
                  niekoniecznie zgodny z prawem, czasami przesiąknięty stereotypowym podejściem.

                  Napisze wkrótce moją historie, bo dzisiaj dostałam odpowiedź z sądu, czegoż to
                  odmenie wymaga /dowodów, zaświadczeń/ w imię pozwu BEZ ORZEKANIA O WINIE!!!

                  Jestem w szoku i póki co, opijam poirytowanie, bo mi niestety w związku z tym,
                  psychika siadła....
                  • ilona1004 koralik.. 26.04.08, 16:39
                    dziękuję Koralikusmile
                    ja już niejednokrotnie się przekonałam jacy wredni potrafią być
                    ludzie ale wciąż mnie to wkurza i irytuje bo ja jestem zupełnie inna.
                    Jeśli nie potrafię nic mądrego doradzić to staram się choć dobrym
                    słowem posłużyć...no ale i źli być musząsmile

                    ja również mam chętkę już od jakiegoś czasu na -opicie-pewnie daleko
                    mieszkasz? .....
                    pozdrawiam smile
                    • ewa009 Re: koralik.. 26.04.08, 17:50
                      Witaj Ilona. Wasza sprawa dlaczego tak długo czekaliscie, trudno mi uwierzyć, że
                      syn nie wyczuwał atmosfery jaka panuje w związku Taty i Mamy tym bardziej, ze
                      jak sama piszesz wszyscy Cie znali a dziecko potrafi dostrzec "ten błysk w oku".
                      Tu na forum jest wielu ludzi ,którzy stali się ofiarami zdrad i porzucenia wiec
                      nie dziw sie, że tak reagują. Wiesz wydaje mi sie ,ze sprawa nie bedzie taka
                      prosta bo Oni prawnie sa małżenstwem a Jego Żona jest teraz w trudnej sytuacji .
                      Moze sie okazać, że bedzie ja utrzymywał do konca zycia. Nie piszesz nic o tym
                      czy Jej "Kochanek" bo tak okresliłaś człowieka z którym miała wypadek ( a
                      oburza Cie to okreslenie kierowane do Ciebie), jest dalej przy niej i gdzie
                      teraz jest syn bo jak rozumiem z Wami -czy tak? Moze dobrze by było aby Twój
                      konkubent pojechał po żone i ja "dostarczył" na rozprawę. Przyznam ,ze bardzo
                      trudna sytuacja,zycze spokoju i szczescia.
                      • plisowanka Re: koralik.. 26.04.08, 21:31
                        Hipokryzja - autorka wątku oburza się, jak się ją nazwie "kochanką", a faceta żony swojego partnera bez ogródek nazywa "kochankiem". Dulszczyzna....
                    • sylwiamich Re: koralik.. 26.04.08, 18:10
                      ilona1004 napisała:

                      > dziękuję Koralikusmile
                      > ja już niejednokrotnie się przekonałam jacy wredni potrafią być
                      > ludzie ale wciąż mnie to wkurza i irytuje bo ja jestem zupełnie
                      inna.


                      Ilonka..to nie jest biuro które pełni funkcję usługową.Gdzie
                      odpowieda się petentowi bez emocji i tylko na temat. Każdy z ludzi
                      tu obecnch ma swoje emocje i przeżycia.Ono pełni różne
                      funkcje.Czasami rozwala mór bzdur jakie siedzą w głowach.A Ty
                      przychodzisz, opowiadasz swoją historię i chcesz szybkiej, miłej i
                      profesjonalnej porady tylko na temat.A dla wielu ludzi tu
                      obecnych "na temat" to też o Twoich błędach.jesli nie pasuje Ci
                      ton...mów.Ale żeby nazywać kogoś wrednym to lekka przesada?
                      • sylwiamich Re: koralik.. 26.04.08, 18:55
                        Ja się kiedyś powieszę za te błędysmile))
                • plisowanka Re: Owszem - sedno jest inne... 26.04.08, 21:29
                  ilona1004 napisała:
                  > Miał małe dziecko z którym był i jest mocno emocjonalnie
                  > związany,nie chciał żeby jego syn tego doświadczał.

                  Rozumiem, że z waszym wspólnym dzieckiem nie był emocjonalnie związany, skoro ważył interesy obydwu dzieci i uznał, że jego pierwsze dziecko powinno mieć rodzinę, bo jest dla niego ważniejsze. Dziwny to sposób rozumowania, tym bardziej, że wasze wspólne dziecko było jeszcze mniejsze od jego pierworodnego. Przypomina mi to dzielenie dzieci na dwie kategorie - małżeńskie (lepsze) i pozamałżeńskie (gorsze).

                  > Atakujecie mnie że tyle lat tak żyliśmy że był brak decyzji
                  > itd.gdyby sytuacja sie powtórzyła i wszystko zaczęło od
                  > początku,postąpilibyśmy tak samo.My nic na tym nie straciliśmy a
                  > jego syn tylko zyskał.(w sferze emocjonalnej).

                  Nieprawda, że nikt na tym nie stracił. Najwięcej straciło wasze wspólne dziecko.
                • tricolour Odpowiedź... 27.04.08, 10:02
                  ... Możesz nie pytać o osąd swoich decyzji, ale i tak taki osąd dostaniesz.

                  Będzie to osąd ze strony partnera, któremu współmałżonek latami przyprawia rogi
                  z drugą kobietą - bo tak to widzi żona Twojego faceta. Ze strony tchórza, który
                  nie potrafi rozwieść się z żoną tylko utrzymuje fikcyjne małżeństwo dla "dobra
                  dziecka". Ze strony sukinsyna, który ma jednocześnie żonę i kochankę. Dzieci z
                  jedną i z drugą, ale nie potrafi wybrać, które dziecko ważniejsze, która kobieta
                  ważniejsza, bo nie ma ważniejszych - są równe.

                  Sukinsyn naraża obie kobiety na stres, bo jedna jest udawaną i papierową żoną, a
                  druga chce być zwyczajną i szczęśliwą żoną, ale nie może, bo przeszkadza pierwsza.

                  Mało tego - dziecko (dziś już nastoletnie) wychowywane jest w atmosferze
                  kłamstwa i tchórzostwa. Dorośli ludzie nie potrafią podejmować decyzji tylko
                  zasłaniają się "dobrem dziecka" zamiast uczyć dziecko odwagi i ponoszenia
                  konsekwencji własnych wyborów. Więc nie pisz, że syn dorastał bez traumy, bo to
                  sie okaże za klika lat, kiedy zacznie budować własne związki i może powtórzy
                  drogę ojca...

                  "jestem przykładem braku odpowiedzialności ,zaradności itd...dziwne? Jaki jest
                  tok Twojego rozumowania?" - tok jest taki, że zaoferowałaś sobie, swojemu
                  dziecku, facetowi, jego żonie i dziecku TANDETĘ polegającą na bałaganie w
                  najważniejszych sprawach życiowych. Teraz chcesz, by tą TANDETĘ szybko rozwiązał
                  sąd bez względu na sytuację chorej żony - i to jest obrzydliwe, bo egoistyczne w
                  obliczu choroby.

                  "W/g niektórych z Was tydzień po zapoznaniu albo miesiąc powinnam kazać mojemu
                  facetowi iść po rozwód?" - dokładnie tak: kazać rozwieść się żeby nie rujnować
                  życia kilku osób - w tym swojego. Bo może wcale nie być rozwodu i co wtedy?
    • ewa009 Re: Rozwód....... 26.04.08, 17:51
      Przepraszam to nie miała byc odpowiec do postu tylko do wątku.
      • nangaparbat3 Re: Rozwód....... 26.04.08, 18:05
        Mąż ma kochankę, zona prosi o rozwod, ale maż się nie zgadza, dla dobra dziecka.
        POtem on ma nowe dziecko z kochanką i uznaje, ze teraz dla dobra innego dziecka
        powinien sie rozwieśc. W miedzyczasie zona ma wypadek, po ktorym do końca zycia
        bedzie niepelnosprawna, "porusza sie przy pomocy, jakoś tak". Zrzeka sie opieki
        nad nastoletnim juz synem, ktory teraz mogłby jej co nieco pomoc, nie stawia sie
        na sprawie.
        Dziwic się, ze sad nierychliwy?
        Ja sie nie dziwię.
    • clio11 Re: Rozwód....... 27.04.08, 01:07
      Sytuacja faktycznie jest nie do pozazdroszczenia.
      Sąd powinien wykazać się wyjątkową rotropnością i w zasadzie też się
      nie dziwię, że sprawa się przeciąga.
      Z tego, co wiem, rozwód orzekany jest w przypadkach wymienionych w
      kodeksie rodzinnym i jesli zachodzą okreslone przesłanki.
      z tego, co piszesz-nastąpił calkowity i trwały rozkład pozycia.
      Niestety, fakt, że Twój obecny partner jakiś czas temu nie wyraził
      zgody na rozwód z pewnością nie działa w tej chwili na jego korzyść.
      Coś mi się wydaje, że sąd bardziej skupił się jednak podczas tego
      procesu na wykluczeniu tezy, że ten rozwód byłby sprzeczny z
      zasadami współżycia społecznego.
      Mam na myśli obecny stan żony Twojego partnera i jej przyszłe
      funkcjonowanie zarówno pod względem emocjonalnym jak i ekonomiczno-
      bytowym i społecznym.
      Myślę, że stąd wzmianka o separacji, kiedy to wygasa co prawda
      wspólnota majatkowa, jednak małżonkowie są zobowiązani do wzajemnej
      pomocy w trudnych sytuacjach życiowych (z taką niezaprzeczalnie masz
      tu do czynienia).

      Więc...cierpliwości, Wasza Niecierpliwość.

      Przedłużające się postępowanie świadczy w mojej ocenie o tym, że sąd
      zdaje sobie sprawę z wagi decyzji, jaką ma podjąć.
      Powszechnie zaś wiadomo, że decyzje podejmowane pohopnie nie zawsze
      są słuszne.






    • aron95 ilona 27.04.08, 07:52
      po pierwsze - jesteś kochanką
      po drugie - w sytuacji jakiej jest żona Twego kochanka rozwód byłby niekorzystny
      i skoro się nie stawia na rozprawy widocznie przedstawia
      zwolnienia lekarskie
      po trzecie - zaprezentowałaś się nam jako egoistka
      Najpierw nogi rozkładasz a później myślisz i są tego efekty .


      a miałem się nie wypowiadać

      • sylwiamich Re: ilona 27.04.08, 08:37
        aron95 napisał:
        > Najpierw nogi rozkładasz a później myślisz i są tego efekty .

        Obrzydliwe określenie...z Tri widujecie się czesto prywatnie?



        już nie wystarczy "być sobą".
        Bądż najlepszą wersją siebie!!!!
        • aron95 Re: ilona 27.04.08, 08:53
          sylwiamich napisała:

          >
          > Obrzydliwe określenie...z

          Mnie się też nie podoba .
          A jak byś to napisała , aby i dobitnie było i o tym.... ?



          Tri widujecie się czesto prywatnie?
          >
          >
          Nie znam gościa

          >
          > już nie wystarczy "być sobą".
          > Bądż najlepszą wersją siebie!!!!
      • leptis PORA PRZEPROSIC ARON 28.04.08, 11:34
        tyle godzin mija...a tu nic...
        Czy nie pora przeprosic Ilone...za te teksty..o jej pewnie skadinad ladnych
        nogach...

        widzac jak szpachlujesz swoje chamstwo...porannym rozgadaniem...
        zastanawiam sie, czy ktos poza mna na tym formu zna slowo
        PRZEPRASZAM...

        zalatw to Chlopie....zebym sie po prostu za Ciebie nie musial wstydzic....
    • akacjax Re: Rozwód....... 27.04.08, 09:06
      Na pewno nie byłaś na sali sądowej, więc nie wiesz ,to użył słowa separacja-może właśnie Twój wybranek. Może to on zaproponował, że jest gotów przywieźć żonę-bo trudno w to uwierzyć, że sąd w sytuacji, gdy zanosi sie na rozwód-wtedy przecież nie ma i do tego na trwale więzi, kontaktów itd.
      Nie wydaje mi się, by sąd tak rzucił-proszę przywieźć żonę-bo to jakby potwierdzenie nietrwałości rozkładu .
      Oczywiście w obliczu choroby brzmi to nieludzko-ale jeżeli żona chce rozwodu-to wyśle chocby pełnomocnika-adwokata, jeżeli nie chce-to pewnie w tej sytuacji będzie to trudniejsza sprawa.
    • z_mazur Re: Rozwód....... 27.04.08, 10:44
      Nie spodobała mi się część postów tym wątku.
      Jakoś tak często ostatnio łatwo szafujemy ocenami i opiniami.
      Czy rzeczywiście słusznie, tym bardziej jak ktoś o nie nie prosi...?

      A może by tak ewangeliczne: "kto z was jest bez winy..."
      • tricolour A proszę... 27.04.08, 10:47
        ... jeśli masz ochotę na dystans i wstrzemięźliwość to proszę bardzo. Klarowne
        stanowisko jest trudniejsze niż brak zdania...
        • z_mazur Re: A proszę... 27.04.08, 11:32
          A kto powiedział, że nie mam zdania?
          To, że je mam to nie znaczy, że muszę je zawsze wypowiadać.

          Chodziło mi o to, że dziewczyna nie prosiła o ocenę jej sytuacji, tylko o wytłumaczenie paru niezrozumiałych dla niej faktów,
          a z trzydziestu postów które się w tym wątku pojawiły tylko dwa chyba zawierały konkretne informacje.
          • tricolour Serio piszesz? 27.04.08, 11:45
            Co jest niezrozumiałego w tym, że sąd musi mieć trochę czasu do wydania wyroku?
            Przecież nawet na wymycie zębów potrzeba czasu w ilości adekwatnej do
            skomplikowania szczęki...

            Dla mnie "jedyne" czego nie rozumie dziewczyna to cała sytuacja, której jest
            współautorem. Dlatego o tym piszę, że należy spojrzeć na życie w kategoriach
            ciągłości, z której wynika wieloletni związek bez ślubu, a to już powinno uczyć
            i cierpliwości, i życia w stanie nieustalonym ze wszelkimi konsekwencjami, do
            których był czas przywyknąć przecie...
            • z_mazur Re: Serio piszesz? 27.04.08, 11:54
              Jak najbardziej serio.

              Dla mnie sytuacja wygląda tak. Ktoś zadaje dosyć trudne pytanie, z zakresu np. matematyki na matematycznym forum i zamiast odpowiedzi typu: wykorzystaj prawo...., skorzystaj z reguły... i zauważ, że w tym zadaniu...., padałyby odpowiedzi: aleś ty głupi, trzeba było chodzić na zajęcia w szkole, teraz możesz mieć pretensje do rodziców, że cię do nauki nie gonili.

              Są wątki zakładane, w których autor(ka) wyraźnie prosi o ocenę sytuacji, ten do takich nie należał, a dyskusja właśnie na tym się skupiła. I ostatnio w ogóle zauważyłem taką tendencję na forum. Nie tylko w tym wątku.
              • tricolour Daj porządny przykład, nie byle jaki... 27.04.08, 12:01
                ... na forum matematycznym brzmiało by to tak:

                Pytanie:Jestem w związku nieformalnym od 8 lat. Sprawy rozwodowe trwają od kilku
                miesięcy do kilku lat. Jak długo mam czekać na swój rozwód?

                Odpowiedź: rozwód będzie po sumie 8 i czasu "rozwodu własnego".

                Dyskusja wyniku:
                1. Trzeba czekać gdy nie upłynął jeszcze odpowiedni czas.
                2. Ile masz lat dzieciaczku?
                • z_mazur Re: Daj porządny przykład, nie byle jaki... 27.04.08, 12:11
                  Nawet jeśli byle jaki, to nie zmienia faktu, że ludzie rzucili się do oceniania sytuacji autorki, a nawet jej samej, o co ona wcale nie prosiła. Gdy wypowiedź składa się z odpowiedzi na problem i oceny, to jest jeszcze do przyjęcia, natomiast gdy cała wypowiedź da się zamknąć w: "bo ty...", to jakoś mnie to razi.
                  • drugiezycie Re: Daj porządny przykład, nie byle jaki... 27.04.08, 12:17
                    Brawo Chłopaku z mazur smile.
                    Zgadzam się całkowicie
                  • tricolour Razi Cię? Ma prawo... 27.04.08, 12:51
                    .... a mnie razi:

                    Żona "Z wypadku ledwo z życiem uszła,teraz wymaga leczenie,ma niedowład 4
                    -kończynowy i ogólnie stan nienajlepszy, ale jest w pełni władz i porusza się
                    przy pomocy, jakoś tak"

                    "zdołowało mnie to dziś strasznie...kolejne czaekanie na termin kilka m-cy"

                    Biedactwo, kurza jej twarz. I dałem temu wyraz...
                    • salemka1 Re: Razi Cię? Ma prawo... 27.04.08, 13:29
                      a jak się czyta forum, to można odnieść wrażenie, że uchodzisz za faceta bez
                      uczuć... a tu proszę...
                      mnie też to raziło w tej wypowiedzi autorki, jak i jeszcze kilka rzeczy.
                  • sylwiamich Re: Daj porządny przykład, nie byle jaki... 27.04.08, 13:36
                    z_mazur napisał:

                    > Nawet jeśli byle jaki, to nie zmienia faktu, że ludzie rzucili się
                    do oceniania
                    > sytuacji autorki, a nawet jej samej, o co ona wcale nie prosiła.
                    Gdy wypowiedź
                    > składa się z odpowiedzi na problem i oceny, to jest jeszcze do
                    przyjęcia, nato
                    > miast gdy cała wypowiedź da się zamknąć w: "bo ty...", to jakoś
                    mnie to razi.


                    A nie sądzisz że Tylko Odpowiedzi Na Zadane Pytania to dostaje się u
                    prawnika? To jest forum. Ludzi mogą pisać co chcą....oczywiście nie
                    w ubliżającej formie.
                    • z_mazur Re: Daj porządny przykład, nie byle jaki... 27.04.08, 14:02
                      > A nie sądzisz że Tylko Odpowiedzi Na Zadane Pytania to dostaje się u
                      > prawnika? To jest forum. Ludzi mogą pisać co chcą....oczywiście nie
                      > w ubliżającej formie.

                      Ależ oczywiście, że mogą, wystawiają sobie tym sami świadectwo i momentami mam wrażenie, że czasem takie szafowanie krytycznymi ocenami daje niektórym poczucie "lepszości".

                      Tym bardziej, że wystawianie ocen komuś kto otwiera się trochę, pisząc o swoich lękach i słabościach, jest dosyć prostym sposobem na dowartościowanie się.
                      • salemka1 Re: Daj porządny przykład, nie byle jaki... 27.04.08, 14:08
                        z_mazur napisał:
                        > Ależ oczywiście, że mogą, wystawiają sobie tym sami świadectwo i momentami mam
                        > wrażenie, że czasem takie szafowanie krytycznymi ocenami daje niektórym poczuci
                        > e "lepszości".
                        >
                        > Tym bardziej, że wystawianie ocen komuś kto otwiera się trochę, pisząc o swoich
                        > lękach i słabościach, jest dosyć prostym sposobem na dowartościowanie się.

                        Chyba trochę przesadzasz. moim zdaniem ocenie, jeśli już została poddana
                        wypowiedź i jej forma. Pewne zdanie z niej po prostu zrażają.
                      • sylwiamich Re: Daj porządny przykład, nie byle jaki... 27.04.08, 14:08
                        Czasami tak jest, ale zakładam też opcję że widzą błędy w
                        postepowaniu i chcą autorkę "obudzić"? Otarłam się o podobna
                        sytuację.Widzę pewne mechanizmy postępowania takich facetów...nie
                        mają jak dla mnie zespołu cech pożadanych.I być może za kilka lat ta
                        pani obudzi się porzucona, bez pracy, bez mieszkania z
                        dzieckiem.Dlatego warto ostrzec.A tego typu układy niejako sprzyjają
                        stawiania wszytskiego na jedną kartę...widziałam to u
                        siebie.Udowadnianie swojej miłości i bezgranicznego oddania jest w
                        takich układach dość powszechne.
                        • zuza145 pytania 27.04.08, 14:38
                          stawiane przez autorkę wątku oraz oceny siebie i całej sytuacji
                          dają prawo do tego samego.
                          Pierwsze zadziwiające pytanie- że nie rozumie czemu sąd drąży,
                          dowozić karze.

                          A co w tym dziwnego- skoro sama opisuje jak ze sprawnej fizycznie
                          kobiety żona jej faceta- bo jakoś tak nazwała stała się niesprawna.
                          Sądy podobno sprawdzają czy sobie taka osoba poradzi, czy rozwód nie
                          będzie w jawnej sprzeczności z tak zwanymi normami społecznymi- bo
                          sama zostać ma kobieta która nie jest sprawna.

                          Drugie co widać- ja nie jestem kochanka- to pytam kto jest autorka
                          wątku- żyje z mężem innej kobiety, ma z nim dziecko- więc chyba
                          kochanka skoro jakimś cudem latorośli się dorobili?
                          No- może ja na innych lekcjach biologi bywałam?

                          I wreszcie- :

                          A mój facet ma żonę ,po ileś lat temu podpisał akt małżeński i na
                          tym ich małżeństwo sie zakończyło,choć na tym akcie trwa nadal.


                          No- to też piękne- a dziecko które ma teraz kole 16 lat to z kosmosu.



                          Ja kochanką nie jestem a żeby ci jeszcze poprawić dosadność Twojej
                          wypowiedzi to nawet nigdy nią nie byłam ,bo od początku naszej
                          znajomości znała mnie oficjalnie cała jego rodzina -włącznie z
                          tzw.żoną,a mi określenie kochanka kojarzy się z trochę inną
                          sytuacją .


                          I to jest najpiekniejsze- znajomośc z rodziną stanowi gwarancję
                          bycia lub nie kochanką./

                          Jesuuuuuu- brak słów.


                          • plisowanka Re: pytania 27.04.08, 22:49
                            Pewnie mężczyzna nie miał wyboru - musiał swoją kochankę przedstawić rodzinie, bo z nią wpadł. Co, miał czekać aż ona sama zacznie wydzwaniać do jego rodziny i robić aferę?
                            • ilona1004 plisowanka 28.04.08, 00:23
                              proponuję Ci abyś zanim zaczniesz wysuwać swoje tezy poczytała
                              wszystko od początku,wszystko jest napisane i nie musisz niczego się
                              domylać.
                              Przeczytałaś na wyrywki kilka postów i się mądrzysz ,wiesz lepiej
                              kiedy zostałam przedstawiona ,kiedy ze mną wpadł?
                              kolejność zdarzeń była nieco inna niż ci się wydaje że wiesz.

                              ---a mężczyzna wolał przez tyle lat żyć po jednym dachem właśnie z
                              żoną, a nie z tobą. A wytłumaczenie, że poświęcał się dla dobra
                              dziecka, jest wg. mnie tylko przykrywką. Tak by mógł mówić, jakby
                              nie miał z tobą dziecka. Ale przecież z tobą też miał dziecko! Więc
                              wg. mnie jesteś bardzo naiwna, że w to jego wytłumaczenie
                              uwierzyłaś. Bo równie dobrze powinien być "dla dobra dziecka" z
                              tobą, a nie z żoną. ---

                              kolejna bzdura którą se wyczytałaś niewiem gdzie?
                              myślę że jasno było powiedziane że mieszkał tam póki naszego dziecka
                              nie było,ale gdy ktoś chce przeczytać to co chce to będzie wierzył w
                              to w co chce.


                              A przedstawiać mnie nie musiał ,wszystko jest dokładnie opisane
                              chronologicznie i w latach,kiedy było poznanie z rodziną ,kiedy
                              dziecko i kiedy wniesiona sprawa o rozwód,kto chciał przeczytać to
                              przeczytał
                              ty chciałaś tylko dołożyć swoje niezbyt mądre 3 grosze

                              • plisowanka Re: plisowanka 29.04.08, 20:48
                                ilona1004 napisała:
                                > myślę że jasno było powiedziane że mieszkał tam póki naszego dziecka
                                > nie było,ale gdy ktoś chce przeczytać to co chce to będzie wierzył w
                                > to w co chce.

                                Czyli co, po urodzeniu się waszego dziecka przeprowadził się do ciebie, ale swoją niechęć do rozwodu uzasadniał dobrem dziecka które ma ze swoją żoną, że chce by miało normalny dom. Normalny dom - jak on się z niego wyprowadził?! Przecież dla dziecka wyprowadzka rodzica jest większą traumą niż jakiś tam papierek urzędowy! Ładne pozory normalnego domu - ojciec się wyprowadza do kochanki, ale o rozwód nie występuje i tłumaczy to dobrem dziecka, od którego de facto się wyprowadził. Bardzo pokrętne wytłumaczenie.
    • ewa009 Re: Rozwód....... 27.04.08, 14:47
      Autorka pewnie teraz ma doła, zadała pytanie i nie spodziewała sie,ze tak
      zostanie oceniona.
      • zuza145 Re: Rozwód....... 27.04.08, 14:57
        sama się oceniła- i niestety piszący mają prawo do własnych ocen. Bo
        to jest forum- a nie towarzystwo wzajemnej adoracji.
        Dostała już odpowiedzi- tylko trzeba czytać, dostała info że
        najprawdopodobniej wobec zmiany sytacji sąd musi bardzoi dokładnie
        sprawdzić- czy dac rozwód- bo żona jest niepełnosprawna- to proste
        jak konstrukcja cepa.
        I sąd to zrobi.
        Co więcej- skoro autorce i jej facetowi ( sorki- nie wiem już jak
        nazwać) zależy na rozwodzie- to migiuem po żonę chyba powinni
        pojechać?
        To jest tez proste jak cep- bo to im zależy chyba bardziej a żona-
        jak napisano się zgadza.
        I po trzecie- wypowiedż zawierała kilka sformułowań użytych zupełnie
        nietrafnie- ale to już napisało kilka osób.
        Reasumując: też tu weszłam kilka tygodni temu jako nowa.
        Napisałam co napisałam i oberwałam- różnica między mną a autorką
        wątku była jedna- zadałam sobie trud aby krytykującym i oceniającym
        wyjaśnić dogłębnie o co mi chodzi i dlaczego robię co robię.
        Z krytykujących stali się pomagającymi- bo już kilka próśb wysunęłam-
        i dostałam podpowiedzi- rónież on mężczyzn- których krytykowano za
        tendencyjność.
        Więc chyba można - tylko trzeba przestać traktować sie jak świętą
        krowę.
        Sorki za dosadność- nie mam nic do kochanek- oprócz jednej- ale o
        niej nie rozmawiam ani nie opowiadam- starczy mi że istnieje.
        Tu jest społecznośc różnobarwna- jeśli ocenić stan rozwoju kłopotów,
        podejście do nich i sposoby wyrażania swoich opinii.
        I trzeba to zauważyć a nie czekać na poklask nie dając powodów do
        niego.
        Osobiście z chęcią pomagam jak tylko wiem co poradzić- tylko nie
        lubię aby ktoś atakował bezpodstawnie- wtedy zaczynam od wyjaśnienia
        sytuacji. Nie jestem doskonała- to wypowiedż autorki moim
        niedoskonałym zdaniem powinna spowodwać jedno- powinna jasno
        wyjaśniać a nie oczekiwać że jej przyklasą- bo z zewnątrz widać jak
        jest.
        Znajomośc z rodziną uwiarygadnia sytuację chyba- bo inaczej nie
        widzę.
        • bozenadwa Re: Rozwód....... 27.04.08, 15:23
          Zuza ,aaaaaaleeee jestem dumna ,z tego sie sie zakochalam w takiej
          osobie jak ty .<<crying(((((Wyrazilas moje odczucia co do autorki watku
          nie ublizajac jej .Pozdrawiam
          • ilona1004 Re: Rozwód....... 27.04.08, 15:25

            przpraszam .poszlo na konto tri...


            Najpierw nogi rozkładasz a później myślisz i są tego efekty .

            a to tekst arona
          • ilona1004 Re: Rozwód....... 27.04.08, 15:27
            ktory na 65 postow mial tylko i az tyle madrego do przekazania
            spolecZnosci smile
            no ale jak się prezentowac to ze swojej najlepszej strony ...
      • clio11 Re: Rozwód....... 27.04.08, 15:05
        Jeśli jest osobą rozumną (a mam nadzieję, że jestsmile to podejrzewam,
        że doła nie ma.
        Zasada numer jeden-nie czytaj opinii o sobie, jeśli o nie nie
        prosisz.

        Nie prosiła, prawda?

        Jak słusznie zauważył z_mazur - poprosiła o naświetlenie sprawy
        przez osoby, które miały do czynienia z podobną sytuacją.
        Zakładam, że Tri i Aron mieli, skoro podjęli się tego zadania,
        dodawszy do tego wykładnię rozszerzającą pojęcia "kochanka" oraz
        własną ocenę postępowania dziewczyny.

        I to całkowicie gratis.

        Jak miło.



        • zuza145 Re: Rozwód....... 27.04.08, 15:08
          czasami warto poczytać opinie- dają sygnał że trzeba zacząć pisac
          dokładniej lub uzywac innych określeń.
          Coś co wydaje sie białe może byc jak tęcza- i dopiero otoczenie to
          może pokazać.
          Ale jak wiadomo- każdy robi jak chce.
          I ma prawo.
      • salemka1 Re: Rozwód....... 27.04.08, 15:38
        wiesz Ewa, jeśli jest normalną osobą, zakładam, że jest, to raczej zamiast mieć
        doła postara się z boku przeczytać to, co napisała. I wtedy zrozumie dlaczego
        została tak oceniona. Mało tego myślę, że mogłaby wyciągnąć pewne wnioski
        zamiast teraz się wykłócać.
        • ilona1004 Re: Rozwód....... 27.04.08, 15:54
          salemka
          ja się nie wykłócam,tylko odpowiadam w tonie podobnym do tego który
          był w stosunku do mnie użyty

          dziękuję za rady tym którzy ich udzielili
          a tym co chcieli dokuczyć odpowiadam-nic sobie z tego nie robięsmile !!!
          • salemka1 Re: Rozwód....... 27.04.08, 15:59
            ilona1004 napisała:
            > a tym co chcieli dokuczyć odpowiadam-nic sobie z tego nie robięsmile !!!

            oczywiście, że nie, bo kompletnie nie rozumiesz, tego, co napisano.
            • takasoobie Re: Rozwód....... 27.04.08, 17:05
              Nie rozumiem tych wszystkich ataków na ilone.Tak jak napisała
              sylwia, której wypowiedzi są jak zwykle rozsadne, nic w życiu nie
              jest czarne ani białe, bo miedzy tymi kolorami jest sto odcieni
              szarosci.Autorka watku jest w takim a nie innym związku, pogmatwanym
              i zawiłym. Ale pisanie, ze trzeba było pomyslec zanim rozłoży się
              nogi, to wybacz aron ale jest zwykłym chamstwem nazywajac rzeczy
              dosadnie.Ilez jest swiętych związków małżenskich, które na chybcika
              musiały być uświęcone, własnie dlatego, że panna młoda wcześniej
              rołożyła nogi zanim pomyślała. I też się zastanawiam jak to jest, że
              jak facet nie ma rozwodu to dupek, tchórz i złamas. Jak kobieta żyje
              z takim dupkiem, tchorzem i złamasem, który prowadzi podwojne życie,
              to święta. A ta druga, choćby całkiem legalnie po rozwodzie
              poślubiona i tak zawsze bedzie dziwka. Jak ja lubie taka hipokryzję!
              • ilona1004 brawo takasoobie.. 27.04.08, 17:28
                może Ciebie zrozumieją ,bo mnie nie mogą ..
                konkretnie i prosto napisane
                kobieta która ma faceta -rozwodnika na tym forum jest tylko dziwką
                rozkładającą nogi
                • takasoobie Re: brawo takasoobie.. 27.04.08, 17:48
                  Ilona nie posunelam się aż tak daleko w swoich stwierdzeniach jak
                  piszesz. Na pewno kochanką( czytaj dziwką) jest nie tylko na tym
                  forum, ale w ogóle w opinii społecznej każda kobieta, która spotyka
                  się z żonatym facetem. Nieważne, że on z tą żoną od stu lat nie
                  mieszka, że ma z drugą kobietą dziecko i cała masę innych wspólnych
                  spraw. Najważniejsze jest to, że on gdzieś tam na papierze ma żonę.
                  Mąz na papierze kobiety jakoś bardzo nikomu nie przeszkadza. I
                  nikt nie nazywa faceta, który ma kobiete bez rozwodu dziwkarzem,
                  szmaciarzem itd. Wiec jak to jest?
                • salemka1 Re: brawo takasoobie.. 27.04.08, 19:36
                  ilona1004 napisała:

                  > kobieta która ma faceta -rozwodnika na tym forum jest tylko dziwką
                  > rozkładającą nogi

                  Ilona, trochę mylisz pojęcia. Ty nie masz faceta-rozwodnika. Ty masz faceta
                  żonatego i dopiero dążysz do jego rozwodu. Ale i tak mimo to nie zostałaś aż tak
                  brzydko nazwana. I chyba w ogóle nie zostało ocenione, że masz takowego faceta,
                  tylko to w jaki sposób dążysz do tego rozwodu.
                  Obydwie nie rozumiecie o co chodziło po prostu.
                  • ewa009 Re: brawo takasoobie.. 27.04.08, 20:20
                    Salemka a gdzie Ty to wyczytałaś, że Ilona dąży do rozwodu ??smileKurcze ja czytam
                    bez zrozumienia? Ja wyczytałam ,że to On postanowił uregulować swoje sprawy. A
                    to ,że Ilona bierze czynny udział w tym mnie nie dziwi bo to Oni choć
                    nieformalnie tworzą rodzinę.
                    • nangaparbat3 Re: brawo takasoobie.. 27.04.08, 21:02
                      bez zrozumienia? Ja wyczytałam ,że to On postanowił uregulować swoje sprawy. A
                      > to ,że Ilona bierze czynny udział w tym mnie nie dziwi bo to Oni choć
                      > nieformalnie tworzą rodzinę.

                      No nnie.
                      To ten pan tkwi w dwoch rodzinach.
    • ewa009 Re: Rozwód....... 27.04.08, 18:22
      Fajnie Ilona,że jednak piszesz, przyznam, że Twoja historia mnie interesuje.
      Szkoda, że nie rozwiedli się kiedy Jego Małżonka tego chciała no coz tak
      postanowił-trudno. Byłam teraz na spacerze z psiem i zastanawiałam sie czy
      trwałabym przy facecie ,który mówiłby mi nic na siłe poczekamy i stwierdziłam,
      ze nie dałabym rady- Ty dałaś więc pewnie jest tego wart. Nie napisałaś mi czy
      Jego syn jest z wami a o to pytałam. Wiesz jesli jego żona wyciągnie fakt, że
      przed laty On nie zgodził się na rozwód i prowadził podwójne zycie to sąd moze
      orzec z Jego winy a wtedy być moze nigdy (chodzi o jej niesprawnosć ) nie
      uwolnicie sie od płacenia jej alimentów. Napisz proszę co z jej partnerem czy
      dalej jest z nią?Pozdrawiam.
      • ilona1004 Re: Rozwód....... 27.04.08, 18:55
        Byłam teraz na spacerze z psiem i zastanawiałam sie czy
        > trwałabym przy facecie ,który mówiłby mi nic na siłe poczekamy i
        stwierdziłam,
        > ze nie dałabym rady- Ty dałaś więc pewnie jest tego wart.

        droga ewo ,nie było łatwo ,miałam wiele momentów czarnej rozpaczy i
        załamania,mimo tego wytrwaliśmy razem ,raz lepiej raz gorzej.
        Głównym motorem naszego związku była zwyczajna -miłość-tylko to nas
        przy sobie trzymało bo łatwo nie było ani mie ani jemu.
        Nasza historia ma jeszcze wiele elementów i innych odcieni,nie
        sposób wszystkiego tu napisać i to jeszcze tak żeby nie zostało
        znowu opacznie odebrane.
        Jego syn nie chciał się przeprowadzać ,mieszka z matka do nas ma
        kilka metrów,mieszkamy na 1 osiedlu.
        Pomaga jej ,u nas jest kilka razy dziennie.
        Jeśli chodzi o łożenie na nią to jest to teraz bez
        znaczenia,utzrymujemy tam wszystko,mieszkanie,oplaty,wszystko co
        potzrebne do domu,poprostu od a do z .Także nic by się nie zmieniło.


        -Napisz proszę co z jej partnerem czy
        > dalej jest z nią?


        Zaraz znów mogę być posądzona o -ocenianie jej-ale tak jak napisałam
        wcześniej ona nie miała -partnera,mezczyzny,towarzysza życia- ona
        zmieniała mężczyzn non stop.Nawet nie to że zmieniała,poprostu
        prowadziła "luźny" styl życia.
        Ten człowiek który spowodował wypadek ma jeszcze sprawę karną w
        toku,dostał ileś do odsiadki.
        A nią się nie interesuje,pewnie nawet się zbyt dobrze nie znali,
        • ewa009 Re: Rozwód....... 27.04.08, 19:03
          Dzięki za odpowiedzi Jego syn jesli teraz ma 16lat to ma trudny okres w życiu
          tak myslę. Tobie zyczę spokoju i jesli ewentualne alimenty na zonę to nie
          problem dla Was to oki. Niech sie ułoży po Waszej myśli i pisz proszę jak juz
          będzie sprawa -co dalej, jak sąd postanowił itd.Pozdrawiam.
          • ilona1004 Re: Rozwód....... 27.04.08, 19:06
            dziękuję ewuniusmile
            mimo burz które tu mi głowe zmyły ,mam zamiar bywać i pisać co u
            mnie i w mojej sprawie -szczególnie dla Ciebiesmile- i jeszcze kilku
            miłych i rozsądnych osóbsmile
            pozdrawiam
            • koralik4o Re: Rozwód....... 27.04.08, 20:17
              ...no i teraz powinno być nie w smak -osobom, co tak szybko wydają osąd,
              krytykują, używając przy tym dość mocnych słów, nie znając dokładniej sedna
              sprawy...

              Z uwagi,iż nikt nie jest doskonały, nie jest nikomu dane osądzać drugiego
              człowieka...
              • ewa009 Re: Rozwód....... 27.04.08, 20:23
                Osądzać nie powinni ale opinie swoje maja prawo. Zle jak robią to ludzie bez
                klasy- nio ale jest wolnosć słowa.
                • koralik4o Re: Rozwód....... 27.04.08, 20:41
                  większosć osób jest tu po traumatycznych sytuacjach, zawiedzionych,
                  upokorzonych, sponiewieranych przez los, nie umiejących sobie poradzić z problemem.
                  Potrzebują pomocy, wparcia, pouczenia, a nie dodatkowych kopniaków...
                  • nangaparbat3 Re: Rozwód....... 27.04.08, 22:46
                    koralik4o napisała:

                    > większosć osób jest tu po traumatycznych sytuacjach, zawiedzionych,
                    > upokorzonych, sponiewieranych przez los, nie umiejących sobie poradzić z proble
                    > mem.
                    > Potrzebują pomocy, wparcia, pouczenia, a nie dodatkowych kopniaków...



                    Jasne.
                    Gdyby zajrzała tu teraz jeszcze-zona-partnera-Ilona przeczytalaby, ze prowadziła
                    "luźny tryb zycia".
                    A moze ona po prostu szukala, podobnie jak wielu z nas tu na forum, i znaleźc
                    nie mogła.
                    Tez została oceniona i to dośc brutalnie.
                    Prawda jest taka, ze czynimy drugiemu, co nam niemiłe, i bardzo trudno nam sie
                    od tego powstrzymac.
                • koralik4o Re: Rozwód....... 27.04.08, 20:48
                  Masz rację ewa - źle jak robią to ludzie bez klasy, bo

                  większosć osób jest tu po traumatycznych sytuacjach, zawiedzionych,
                  upokorzonych, sponiewieranych przez los, nie umiejących sobie poradzić z problemem.
                  Potrzebują pomocy, wparcia, pouczenia, a nie dodatkowych kopniaków...
        • akacjax Re: Rozwód....... 27.04.08, 20:51
          I żona chce rozwodu. Nadal.
          Nie wierzę.
          Po co jej rozwód.
          • ewa009 Re: Rozwód....... 27.04.08, 21:19
            Hihi ja od siebie proponuję aby zacząc czytać od początku nie od konca to i
            takich pytań się unikniesmile. Ja odpisuję bo śledziłam cały rozwój dyskusji, żona
            chciała na początku to Partner Ilony postanowił ,ze dla dobra syna tego nie
            zrobi i tkwił dla pozoru.
            • akacjax Re: Rozwód....... 28.04.08, 08:58
              Na poczatku to ona chciała-doczytałam bez problemu, ale czy po latach, po wypadku nadal chce? Co zrobiła by to udowodnić? Przysłała adwokata-pełnomocnika na sprawę? Chetnie korzysta z utrzymywania przez męża-jaki to dowód na trwały rozkład więzi emocjonalnej, gospodarczej?
              Autorka wątku chyba bardziej pasjonuje się dyskusją nie na temat, niż bierze udział w omawianiu faktów.
    • aron95 PRZEPRASZAM CIę ILONA 29.04.08, 09:15
      za określenie "rozkładasz nogi " zmieniam na ;

      Najpierw dzieci płodzicie a później myślicie i są tego efekty .
      • sagaretia Re: PRZEPRASZAM CIę ILONA 30.04.08, 01:41
        Hmm....w zasadzie już prawie zapomniałam jak to jest,bo to juz dosyć
        dawno było....
        ale są przecież różne pozycje i niekoniecznie trzeba nogi rozkładac
        żeby dziecko zrobić wink)) Prawda?....bo już sama nie wiem wink)
        To drugie określenie "najpierw dzieci płodzicie a później ...." jest
        dłuższe,
        ale znacznie mniej raniące i dające więcej do przemyślenia niż
        to "rozkładanie nóg".
        Aronie proszę,prosimy.....zostan przy dłuższej ,łagodniejszej
        wersji smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka